Mentionsy
Sponsorzy odcinka (1)
"Sponsorem dzisiejszego odcinka jest marka Erborian."
Szukaj w treści odcinka
Akurat dzisiaj sobie omówimy tą zieloną linię, a jest ona skierowana do osób, które mają problem z zaczerwienieniami na skórze.
Produkty mają w składzie składniki aktywne, m.in.
A teraz chyba już takie najbardziej iconic produkty.
Tak, mamy dwie pojemności 40 i 15, więc idealnie na podróż.
Tak, tak, tak.
Tą z tym srebrnym opakowaniem.
No i jak w całej linii mamy tutaj tą wąkrotkę azjatycką, która dodatkowo też fajnie działa na niedoskonałości.
Dodatkowo mamy tutaj pandenol, więc jak macie problemy z wysuszoną skórą, właśnie z tą zaburzoną barierą hydrolipidową, to bardzo fajnie wam się sprawdzi ten produkt.
Ale teraz właśnie tak myślę, że ta malutka wersja jest idealna, żeby wziąć ze sobą na wakacje.
I jeżeli opalicie się za bardzo, kurde, teraz właśnie żałuję, że wróciłam z wakacji i nie miałam tego ze sobą.
A dodatkowy plusik jest taki, że potrzebujecie naprawdę bardzo mało tego produktu, żeby przykryć całą buzię.
Także bardzo dziękujemy Airborian za zasponsorowanie dzisiejszego odcinka.
Bardzo się cieszymy, że możemy pracować z takimi markami, które naprawdę lubimy i których używamy.
Akurat po nagrywkach mam w planach dzisiaj iść na siłkę, więc idealnie.
Na siłowni spodobał mi się pewien chłopak.
Ja mam tak, że bardzo nie lubię, kiedy ktoś podchodzi do mnie na siłowni.
Chodzili za nami za chwilę, jak robiłyśmy serię przy maszynach i w końcu podeszli i się pytają, co tam?
No akurat jak robimy ćwiczenie, no co tam?
Wtedy jesteś taka, wiesz, nieogarnięta, skupiona na treningu, na czymś innym.
Jak ty masz flirtować z kimś?
Na pewno tak było.
Nie chciałam jednak sama robić pierwszego kroku, bo uważam, że to mężczyzna powinien wyjść z inicjatywą.
Założyłam fałszywe konto jako Kasia i rzeczy... Też kiedyś zrobiłam konto fałszywe o nazwie Kasia.
Ale to jak na Tinderze możesz wyszukać kogoś?
No i tak znalazłam kiedyś właśnie swojego bloga.
Czyli pisałaś z nim najpierw jako Kasia, a później zmieniła...
Czy później musiała założyć nowe konto, tak?
W pewnym momencie przyznał, że tak naprawdę ma 31 lat.
Zastanawiało mnie, po co w takim... W wieku 31 lat.
Zastanawiało mnie, po co w takim razie kłamać.
Ale stwierdziłam, że przy moich 23 latach to różnica nie jest aż tak duża.
No ale już sam fakt, że cię okłamał z taką rzeczą.
To tak jakby, nie wiem, spotykasz się z typem od miesiąca, mówi, że nazywa się Tomek, a nazywa się Michał.
No tak, to jest takie po prostu kłamstwo, które nie jest... No okej, rozumiem, jak ktoś ma, nie wiem, 16 i chce wejść do klubu i mówi, że ma 18.
No tak, sam się podsumował.
Byłam wtedy miesiąc po rozstaniu z chłopakiem, z którym byłam trzy lata.
Sytuacja szybko nabrała tempa, pojawił się kontakt fizyczny, zaczęliśmy się spotykać nie tylko na siłowni, ale też u niego i sporadycznie wychodzić na miasto.
Chodź, czemu ona jest zazdrosna o jakiegoś dzieciaka, no?
Oj, znamy takich.
Czekałam, a on dopiero wieczorem napisał, jakby dopiero wtedy proponował spotkanie u siebie.
No to elo, zakończona historia, tak?
No oczywiście, że tak.
No... Na pytanie, dlaczego się... Że tak zamieciemy to pod dywan i dobra.
Tak, tak, tak.
Myślicie, że jak sobie zamiecicie takie rzeczy pod dywan, to brudu nie ma.
No nie, to tak nie działa.
On tam dalej siedzi, się kumuluje i jak będzie coraz więcej, coraz więcej, to wiecie, w końcu się poślizgniecie na tym dywanie ujebanym i dopiero się nauczycie, że trzeba sprzątać takie rzeczy.
Jezu, jaka tutaj... Pięknie to powiedziałeś, aż tak nie chciałam ci wchodzić w słowo.
Nie wiem, no jak nie wiesz?
No bo w każdym mieście miał jakąś dupkę.
Może tak.
No dobra, ale to rozmawialiście o tym, bo myślę, że jak się poznajecie tym bardziej na Tinderze, no to w pewnym momencie trzeba przejść taką rozmowę.
Bo to nie może być takie niedopowiedziane, co nie?
No to chyba było niedopowiedziane, że to było dalej takie ciągnięte.
No właśnie, no i warto takie rzeczy, no może już nie na samym początku, jak się zobaczycie trzy razy, po trzech randkach powiedzieć co dalej, tylko jeżeli już się gdzieś tam spotykacie jakiś czas.
Mimo to ciągnęłam tą relację dobrze się bawiąc, choć gdzieś w środku wiedziałam, jak to się skończy.
Pojechał wtedy do Katowic do jakichś dziewczyn.
No bo zawsze takie osoby przekładają to na drugą osobę.
No tak.
No ale dobra, on jedzie do jakiejś dziewczyny na Sylwestra.
Wy nie rozmawialiście o tym, czy jesteście, no... Boże, jak to się mówi?
No zamknięci, tak?
Wiedziałam, że... Nie lubię właśnie takich podwójnych standardów.
Że po prostu co, ty możesz, ale ja, jak mam się spotykać, to tylko z tobą.
No właśnie, taka zabawa, że myślisz sobie, o pobawię się teraz, jestem po drugim związku, to czasem to się kończy jeszcze gorzej.
Nie ruszy mnie to, no bo nie mam takich uczuć do tego chłopaka, wszystko powoli, niech to się toczy, ale tak naprawdę jesteś manipulowana już od samego początku.
I ty myślisz, że ty się w to nie wkręcasz, a wkręcasz się tak czy siak.
Na jakiegokolwiek po prostu.
AK-31 tak naprawdę.
Nie no, no jakby...
Nie pierwsza, nie ostatnia taka historia.
Co innego, jak jesteś już w dłuższym związku, spotykacie się... No ale to podejmiecie razem tą decyzję, tak?
Tak, i tylko razem się spotykacie i tylko razem współżyjecie i nie ma innych osób, ale jak nie masz takiej pewności, no to stara.
Taka nasza ostoja spokoju, głos rozsądku.
U nas w ekipie też jest Julcia taką ostoją największą chyba.
Ty też, ale Julcia chyba tak najbardziej.
Kocham nasze wspólne wypady na miasto, godziny spędzone na przymierzaniu ubrań, to jak potrafimy śmiać się do łez z żartów, których nikt inny nie rozumie.
One są dla mnie jak siostry, których nigdy nie miałam.
I od razu mówię, nie chcę i nie potrafię zerwać z nimi kontaktu.
Za dużo nas łączy, zbyt wiele wspólnych nocy przegadanych o życiu, zbyt wiele wspólnych planów na przyszłość bym mogła to tak po prostu przekreślić i zostać sama w tym mieście.
To nie jest tak, że ona jest jakimś potworem z horroru.
Kiedy zaczęło się psuć, to właśnie jej płakałam w ramię, mówiąc, że chyba muszę to zakończyć, bo czuję się nieważna i niedoceniona.
I wcale on na pewno nie jest jakiś zajebisty.
Że ona może jest super przyjaciółką, ale jest po prostu schemat... No ale jakby była super przyjaciółką, to by w ogóle nie wpadła w sygnał głowy.
Nie no nie, jakby...
Że ona na każdym kroku musi się dowartościowywać właśnie takimi zachowaniami i że może ona sama na to nawet nie zwraca uwagi, że tak jest, że to jest takie... No ale kurde, no dobra, zobaczmy dalej, bo to jest też przesada.
No właśnie, bo też oczywiście nie tłumaczymy, ale rzeczywiście mogą być czasem takie jakieś...
Powiedziała mi prosto w twarz, z takim dziwnym uśmiechem, sorki, on do mnie ciągle wypisuje, a ja nie chcę być niemiła, przecież tyle się znaliśmy przez ciebie.
Co on jest jakiś taki, kurde, no nie wiem.
No tak.
Co z dupy tak napisał?
Klaudia tylko szybko zakryła telefon dłonią, rzuciła mi to swoje krótkie, triumfalne spojrzenie i powiedziała z taką udawaną troską... Triumfalne spojrzenie, okej.
Pozwalasz na dostawanie w ogóle takich wiadomości.
No właśnie, po prostu zablokuj go, bo po co twoja przyjaciółka ma w ogóle widzieć coś takiego i ryć się, że o kurde, a może nie wyszło nam, bo nie wiem, bo ja jestem blondynką, a ta jest brunetką, a może ja jestem tym gorsza.
Jakbym nawet miała faceta, z którym kręcę i nie miałby nic wspólnego z wami w ogóle, ale by tak mnie porównywał do was, o, ty jesteś najlepsza.
W chuj nie chciałabym czegoś takiego słyszeć.
Oczywiście, że tak.
Że ta niemiła sytuacja tak naprawdę daje jej paliwo do bycia tą lepszą.
W taki fartuszek najlepsze przyjaciółki, że on jest taki beznadziejny, a tak naprawdę cieszę się z tego.
Chłopak, który totalnie zawrócił mi w głowie.
Taki mój dream guy.
Czułam, że w końcu mam szansę na coś własnego, że to ja będę tą main charakter.
Tak, to po pierwsze.
Dlaczego ty piszesz, że ty nie chcesz z nią zerwać kontaktu?
Po czymś takim.
Boże, jakbyś ty zaczęła się zadawać z jakimś facetem.
Ja nawet go nie zaczynam obserwować, dopóki on nie jest w ogóle twoim chłopakiem.
Nie, jak już tak kręcimy, kręcimy, no nie, że długo już jesteśmy, no to już.
Na przykład Julci, chłopaka Bartusia bardzo lubię, no ale nie wyobrażam sobie, że piszę do niego i jakieś mamy wspólne inside rzeczy.
Robiłam mu takie podprogowe pranie mózgu, podsyłając mu profile innych dziewczyn w swoim typie, niby przypadkiem, niby w żartach.
Wczoraj siedziałyśmy razem na kawie w E3, atmosfera była super, śmiałyśmy się z jakiejś starej historii z wakacji, czułam, że jest idealnie, aż nagle Klaudia odłożyła telefon, poprawiła włosy i z takim pewnym siebie, niemal drapieżnym uśmiechem, wypaliła przy naszej drugiej koleżance.
Chyba go w końcu przekonałam, że brunetki są jednak o wiele ciekawsze, mają więcej tego,
Dokładnie czułam, jak moje poczucie wartości, które i tak buduje z takim trudem, rozpada się na milion ostrych kawałków.
No wyobraź sobie, że przyjaciółka coś takiego robi, że przyjaciółka powinna cię pchać do przodu.
Na pewno ty tutaj masz problem też z poczuciem własnej wartości, nad czym powinnaś pracować, ale no nie w takim środowisku.
Zrzygałabym się, jakbym usłyszała coś takiego.
Grać rolę fajnej przyjaciółki, żeby nie wyjść na tą zazdrosną i zakompleksioną.
No tak, bo ona powie, no co ty?
Boże, jesteś aż tak niepewna.
Ale jak tylko zamknęłam ze sobą drzwi do domu, po prostu pękłam.
Płakałam tak mocno, że nie mogłam złapać tchu, patrząc w lustro i nienawidząc swoich blond włosów, bo czułam, że przez nie zawsze będę przegrywać.
Jest osoba, która jest spoko tylko do jakiegoś poziomu, ale nie nawiążesz z nią bliższej relacji, bo jest po prostu shady bitch.
A przy niej czuję się jak najbrzydsza osoba na świecie.
No bo jest snake'iem.
Jak szary cień, który jest jej potrzebny tylko po to, by ona mogła bardziej błyszczeć.
Ty miałaś chyba taką akcję, że twoja była przyjaciółka powiedziała, że masz być niemiła, bo ona wychodzi na niemiłą przy tobie.
Tak, żebym ja była bardziej niemiła dla ludzi.
Klaudia traktuje moich facetów i moich crushy jak trofea, które musi zdobyć, żeby udowodnić sobie, że jest królową.
Ja myślę, że w ogóle osoby, które muszą podbijać do zajętych facetów albo do kobiet, do ludzi, którzy w ogóle mają jakąś relację z kimś innym, mają mnie po kolei w głowie i muszą same sobie udowodnić, że one mogą, że to jest właśnie to trofeum i po prostu to im daje ten napęd.
Nie chcemy mieć takich kobiet przy sobie.
Jak mam odzyskać pewność siebie, mieszkając w tym samym mieście i spotykając się z nią co kilka dni?
Jak mam postawić granicę komuś, kogo kocham jak siostrę, ale kto wbija mi sztylet w plecy przy każdej okazji związanej z chłopakami?
Jak mam przestać dawać się upokarzać w białych rękawiczkach?
A jak mam przestać być tą najgorszą, która wiecznie przegrywa w tym chorym konkursie piękności?
Co mam jej powiedzieć, żeby zrozumiała, jak bardzo mnie rani, nie rozbijając przy tym naszej przyjaźni?
No może tak, bo może sama ma taki ze sobą problem, że ciężko jej się po prostu powstrzymywać i robi to jakoś, nie wiem, nieświadomie.
No tak, ja myślę, że ona też ma problem i że jest niepewna bardzo i dlatego musi pokazać się na tle kogoś, przy kim wypada lepiej, no to też jest nienormalne.
Więc może po prostu tą rozmową obydwie się uratujecie w jakiś sposób?
Ona pójdzie na terapię, ty również i po prostu jakoś rozwiążecie to.
No a jeżeli po rozmowie będzie dalej tak samo, to znaczy, że ona nie jest twoją prawdziwą przyjaciółką.
No nie, bo ty nie możesz wiecznie się bać, że podać się jakiś chłopak, no to on nie będzie twój, tylko jej, bo ty zawsze przegrywasz.
Tak nie wygląda przyjaźń.
Pomóżcie mi odnaleźć tę dziewczynę z obozu, która wierzyła, że jej uroda to fakt, a nie coś, co Klaudia może mi odebrać jednym komentarzem rzuconym przy kawie.
No ale to nie ma znaczenia tak naprawdę.
Nie ma znaczenia jak kto wygląda.
Chodzi o to po prostu, że tak się nie zachowują przyjaciółki.
No bo ona na pewno jest tak samo niepewna i po prostu potrzebuje tego udowodnienia, że ona na tle kogoś jest po prostu lepsza.
No ale no tak nie będzie całe życie.
Tym bardziej jeszcze brata, to wydaje mi się, że brat jest taki, że nie podbijajcie do mojej siostry, ona jest małą dziewczynką.
Słucham was od wakacji 2024 i odsłucham wszystkie odcinki podcastu po kilka razy.
Przyjechałam wtedy do Warszawy od przyjaciółki do Krakowa na urodziny dziewczyny mojego brata.
W tym mieszkaniu mieszkał mój brat z jego dziewczyną, Wiktoria ze swoim chłopakiem, jeszcze jedna dziewczyna i główny bohater historii.
Moi rodzice bardzo dużo pili, ale i tak bawiłam się bardzo dobrze.
Po przytańczeniu kilku piosenek usiadłam na kanapę, popijając colę i przyjechał do mnie pewien chłopak, Bartek.
Przedstawiliśmy się sobie i jakoś rozmowa się kleiła.
On wtedy również nie pił alkoholu, bo brał jakieś leki czy coś tam, nieważne.
Gadaliśmy jakoś dwie godzinki, po czym zostaliśmy zawołani na tort i 100 lat i znowu wróciliśmy do rozmowy.
I tak przegadaliśmy do jakiejś trzeciej i później pojecham do domu.
W kwietniu 2022 roku przyprowadziłam się z jednego końca Krakowa na jego obrzeża, tylko po drugiej stronie, bliżej Patryka.
I tak spotykaliśmy się z Bartkiem coraz częściej w moim mieszkaniu.
Jak ja przychodziłam, to były jakieś dziwne spojrzenia brata z jego dwuznacznym podtekstem.
Tak.
Jakieś dłuższe kontakty wzrokowe, miłe słówka, kwiatki co tydzień na wycieraczce z liścikami, wow.
Tak serio, co tydzień dostawałam bukiet z dwunastoma kwiatkami od róż po lilię i tak dalej.
Nie wiem ile w tym prawdy, ale takie delulu było.
No ale jak zawsze dwanaście.
Ja też bym tak pomyślała.
No tak.
No tak, no bo cię słuchał.
No dobra, no to co tutaj... To jest nie tak.
Ja wyobrażam sobie na przykład, że to może być ciężka sytuacja, gdyby coś było między wami nie tak, ale to ciężka sytuacja dla twojego brata po prostu.
Tak.
Pod koniec kwietnia, dokładnie 29, mam taką pomysł dodać, że szok.
Co dziwne, bo akurat wtedy nie było nikogo w ich wspólnym mieszkaniu.
Dokładnie to Bartek pocałował mnie delikatnie, raczej takie muśnięcie wark.
W tym wydarzeniu, jeśli mogę to tak nazwać, obudziłam się pierwsza w jego ramionach i zdałam sobie sprawę, że mogę coś do niego czuć.
Gdy to dotarło do mnie, to szybko ubrałam się i uciekłam taksówką do siebie.
Jak to śpiewa Daria Zawiało w swojej piosence, złamane serce jest ok.
Ale jeszcze w liceum byłam obiektem zakładów.
Bałam się, że znowu skończę ze złamanym sercem, bo w większości było tak, że po pierwszym razie chłopcy przestawali się angażować.
Co jak później znalazłam na TikToku moja przyjaciółka, oznaczało przepraszam.
Gdy to przeczytałam z mieszkania naprzeciwko, wyszła moja sąsiadka, jest to około 70-letnia kobieta, bardzo uprzejma, chodziłam do niej czasami na herbatkę i traktowałam ją jak babcię.
Powiedziała wtedy, że mam szczęście i mam nie puszczać takiego młodzieńca.
Tak, gławna ma 70 lat i ona już wie i zjada wszystkie rozumne i warto, bo kwiatki ci przynosi.
Dobra, nie słuchamy też starych bab, które same swoje związki mają, no wiadomo jakie.
Kwiatki jak co tydzień w poniedziałek leżały na wycieraczce.
Ale akurat wtedy byłam na uczelni.
Przypominałaś tutaj jakiś ważny wątek?
I chyba to zrozumiał, bo kwiatki z wycieraczki zniknęły, a zamiast tego była kola, żelki, brak przytulasków i pocałunków.
I tak przez jakieś dwa miesiące.
Czyli czekaj, czyli on ci te kwiaty zostawiał codziennie i ty po prostu się przestraszyłaś i przestałaś mu odpisywać, tak to rozumiem, tak?
No chyba tak to wygląda, no tak.
No kurde, no jednak powinnaś mu była wyjaśnić, no.
No i co, no była fajna scena, a ja kobieta, która miała akurat owulację.
No co mam mówić, tak no.
Zachowywaliśmy się jak para, kontakty wzrokowe, w towarzystwie znajomych, kwiatki powróciły i wtedy myślałam, że wróciło to na właściwe tory.
Ale pewnej niedzieli Bartek przyszedł do mieszkania z bukietem czerwonych róż i powiedział, że dalej tak nie może.
Myślałam, że chce zakończyć naszą relację, ale on powiedział, że mu na mnie zależy i wygłosił całą mowę, do tej pory pamiętam każde zdanie, kończąc, że mnie kocha.
Popłakałam się jak szalona, przytulając się do niego.
I tak, 2 października 2022 roku weszliśmy w związek.
Patryk cieszył się jak szalony.
Co tak krótko?
Jak to mówią, urok trzech miesięcy.
I tak przez miesiąc był za granicą.
Uciął ze mną kontakt, odzywając się maksymalnie dwa razy w tygodniu przez SMS-y.
W tym czasie popadłam w depresję, odnowiły się moje zamurzenia odżywiania, które miałam jako nastolatka.
Ale gdy Bartek wrócił, było trochę ciszy, ale po jakichś dwóch tygodniach kłótni znaleźliśmy oboje błędy w swoim zachowaniu.
Wybaczyłam mu, ponieważ uważam, że każdy powinien dostać drugą szansę i tak żyliśmy sobie.
5 lutego 2025 poszliśmy na makaron, a później na zachód słońca na plażę.
Jak już pisałam wcześniej, on ma słabość do wygłaszania przemowy.
Jakie masz poznokcie.
Daliśmy sobie buziaka i wstaliśmy wtedy.
Ja powiedziałam, no tak, idioto.
Piszę to z łzami w oczach, uświadamiając sobie, jak mocno go kocham.
Życzę, aby każdy w swoim życiu znalazł taką osobę, której ufa bezgranicznie.
Tak, tak.
I takie nawet śliczne powiedziałabym.
W ogóle ten kolor, ja też lubię taki błękitny.
Ale fajnie, że tak się zakończyło.
No ale on od początku dawał jakieś takie green flagi, że jesteś dla niego po prostu wyjątkowa.
No tak, tak.
Za mało w tej historii brata, bo chciałam właśnie tak dowiedzieć, czy... Tak, ja też bym ciekawa, jaki on tam był.
Tak, czy był od początku trochę na nie, trochę coś tam gadał na przykład, czy od razu tak o, zajebiście, mam przyjaciela w rodzinie.
Ja bym chciała kiedyś przyjechać na jakiś wasz ślub.
Także sprawdźcie sobie koniecznie produkty, bo są rewelacyjne.
Ostatnie odcinki
-
Nasz przyjaciel udawał geja!
16.04.2026 07:31
-
Chłopak z kawiarni który zmienił moje życie!
08.04.2026 18:48
-
Mój były kłamał, że ma raka!
05.04.2026 10:35
-
Romans w pracy z 44 letnim facetem
25.03.2026 12:57
-
Połączył nas piłkarzyk!
18.03.2026 19:25
-
moja mama ma romans z tatą mojego chłopaka!
11.03.2026 13:33
-
Tinderowiec z siłowni
04.03.2026 21:21
-
Związek 16 i 31 lat
25.02.2026 16:47
-
Teściowa z horroru ft. Natalia Trojan
18.02.2026 16:32
-
Przyłapałam mojego tatę na zdradzie
11.02.2026 14:22