Mentionsy

besties
besties
22.04.2026 17:11

Mój przyszły mąż to mój koszmar!

Rozdziały (8)

1. Wprowadzenie i zmiana setupu studia

Podcast zaczyna się z powitaniem i wyjaśnieniem sytuacji z nowym setupem mikrofonów.

2. Historia o bólu pleców i fizjoterapii

Opowieść o bólu pleców i pierwszej wizycie u fizjoterapeuta, Szymona.

3. Znalezienie fizjoterapeuta i pierwsza wizyta

Opis pierwszej wizyty u Szymona, jego przyjaznego podejścia i propozycji na kolację.

4. Pierwsza randka i początki relacji

Opowieść o pierwszej randce w mieszkaniu Szymona i początkach relacji, aż do odkrycia relacji z Oliwia.

5. Odkrycie relacji z Oliwia i konsekwencje

Opis odkrycia relacji Szymona z Oliwia i jej wpływ na relację z Szymonem.

6. Historia o przyszłym mążu i ojcu dzieci

Podsumowanie i przejście do historii o przyszłym mążu i ojcu dzieci, który stał się najgorszym koszmarem.

7. Opowieść o krzywdzie i manipulacji

Podzielona opisuje relację z przyszłym mężem, który zmuszał ją do awantur, zniszczał jej rzeczy, używał fizycznej przemocy i manipulował. Po wielu kłótniach i zdradach postanowiła opuścić ten związek i zapisać się na terapię.

8. Historia o przeszłym mążu i nauczycielu

Pola opowiada o swoim doświadczeniu z nauczycielem, który ją zdradził i wykorzystał, a także o konsekwencjach i terapii.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 487 wyników dla "J"

Hej besties!

Z tej strony Lila.

Jak widzicie, troszkę tutaj małe zamieszanie.

Jesteśmy aktualnie bezdomne.

Oj tam bezdomne, twój chłopak nas przyjął po prostu.

Tak, więc tutaj jesteśmy w Studiu Żaby, ale wzięłyśmy swój neonik, mamy tutaj nasze inne mikrofoniki, także dzisiaj taki troszkę inny odcinek, ale jednak zależało nam na tym, żeby te odcinki pojawiały się w każdą środę, więc nie mogło być inaczej, musiałyśmy coś wykombinować, tak?

Jest, musiałyśmy sobie jakoś poradzić.

Jest naprawdę przytulnie.

Mam nadzieję, że dla was też jest to miłe dla oczu.

No nie, myślę, że jest całkiem fajnie, ale wiadomo, musimy sobie dopracować nasz nowy setup, no ale w sumie po półtorej roku nagrywania w tamtym jednym miejscu fajnie będzie takie odnowienie, co nie?

Nowa jakaś miejscówka, nowe tło, no nie wiadomo, czy on zostanie znany.

Chcemy sobie jeszcze tutaj właśnie przekminić, jak macie jakiś pomysł, możecie nam podsyłać, jak widzielibyście nasze studio.

No i dajcie nam znać co sądzicie, a dzisiaj mamy dla was naprawdę bardzo ciekawe historie.

Zobaczymy jak to się u nas sprawdzi.

Ale trochę kojarzy mi się z naszą trasą, bo też trzymałyśmy mikrofony zawsze.

Fizjoterapeuta, czyli od bólu pleców po złamane serce.

No fizjoterapeutu jeszcze nie miałyśmy.

Hej dziewczyny, dzisiaj przychodzę z historią, która wydarzyła się około rok temu i imiona zostały zmienione.

Pracowałam wtedy w szpitalu na recepcji i przez jakiś czas miałam problem z bólem pleców, bo często musiałam zostawać dłużej w pracy i załatwiać papierkową robotę.

Przez to siedziałam w jednej pozycji przez kilkanaście godzin.

Moja koleżanka, nazwijmy ją Oliwia, z którą często byłam na zmianie, poleciła mi swojego znajomego, który był fizjoterapeutą i zasugerowała, żebym przyszła na parę zabiegów.

O Jezu, straszne.

Ból pleców jest okropny.

Najgorszy.

No ale tak, jeżeli masz taką pracę siedzącą, że siedzisz codziennie bite 8 godzin, no to warto sobie tak regularnie rozciągać się albo chodzić właśnie do kogoś, no bo... Właśnie chciałam powiedzieć, że rozciągać się i robić jakieś ćwiczenia, takie wzmacniające plecy, to to jest klucz.

Bo później naprawdę można mieć straszne problemy przez to.

Odnalazłam tego fizjoterapeutę na znanym lekarzu.

Przejrzałam opinie i były naprawdę bardzo pozytywne, więc umówiłam się na konsultację.

Trochę się stresowałam wizytą, bo wcześniej nigdy nie byłam u fizjoterapeuty.

O Jezu, moja pierwsza wizyta u fizjoterapeuty też była taka stresująca.

Ja kiedyś poszłam na fizjoterapię.

Tutaj szczęki.

No, to jest takie niekomfortowe, to prawda.

Na szczęście okazał się bardzo miły, przeprowadził ze mną wywiad, a potem rozmasował bolesne miejsce i zalecił kilka ćwiczeń.

Bolało jak cholera, że aż miałam ochotę krzyczeć, ale byłam trochę zawstydzona i tłumiłam to w sobie, bo że najgorzej i po prostu już leżysz taka cała mokra, chcesz wydrzeć się, ale nie chcesz.

Ja bym nie krzyknęła.

Ja po prostu, no nieważne co by mi się działo, to...

Ja też nie krzyknę, ale będę cała mokra, już tu zimne poty po całym ciele.

Nie, ja nawet nie powiem, że mnie boli.

Chyba już się naprawdę nie mogę wytrzymać, to wtedy au, au.

Poza tym okazał się całkiem przystojny, może najgorzej, najgorzej jeszcze do tego.

I tutaj masażek ci robi, a to przystojniak, no.

Napisałam, że możemy umówić się na kolejną wizytę i że mam akurat wolny wtorek, a on na to, że już ma cały zajęty.

Ale dla mnie może przyłożyć czyjąś wizytę.

No to to myślę, że to jjest jakiś znak.

Jest znak.

No czasem tak się dzieje, że no nie wiem, zapytasz jakiegoś pacjenta, czy będzie mógł pasować, przełożyć.

Ale tak nie uzgadniając, tylko dobra, to sobie przełożę tą osobę.

Że po prostu było dla niego to bardzo, bardzo ważne, żeby ciebie wcisnąć właśnie w ten wtorek, no więc chciał cię zobaczyć, tak to rozumiem, no bo no chyba, że po prostu twój przypadek był jakiś taki beznadziejny, że wiedział, że nie poradzisz sobie bez tej wizyty, co nie?

No, raczej to pierwsze.

Pojawiłam się u niego w gabinecie we wtorek, a on wydawał się trochę zestresowany.

Pytał o mój dzień i rzucał jakieś żarciki, po czym się śmiał nerwowo.

Okej.

Boże, perfumy, jak już facet ma ładne perfumy.

To jest istotne.

Jest bardzo istotne.

No, jak ktoś pachnie.

Które było czuć od razu po wejściu do gabinetu.

Dzielny pacjent.

Wróciłam do domu i zobaczyłam SMS-a od Szymona, żebym trzymała misia w widocznym miejscu, żeby przypominał mi o ćwiczeniach i nie tylko.

Trzymaj mi się w widocznym miejscu.

Od razu mam jjakieś schizy z horrorów, które oglądałam, że ten miś ma w środku kamerę.

O Jezu, tak byś przekminiła to?

Trzymaj w widocznym miejscu.

A co ty mi będziesz mówił, co ja mam trzymać w widocznym miejscu?

No to by mnie zastanowiło, ale może ja jestem.

Trzymaj go w widocznym miejscu, no.

Mnie trochę skręciło po przeczytaniu tej wiadomości, ale jednocześnie się podekscytowałam.

Potem jeszcze pisaliśmy ze sobą i tak to trwało aż do północy.

Zaczęłam się głupio uśmiechać do samej siebie i zrozumiałam, że lekko zauroczyłam się w Szymonie.

Jezu, ten głupi uśmiech do telefonu, zawsze.

Następnego dnia byłam w pracy i Oliwia dopytywała mnie, czy wizyty u Szymona trochę pomagają.

Zachowywała się jakoś nienaturalnie, bo często nawiązywała do Szymona i opowiadała o nim jakieś randomowe historyjki.

No ale to jest jej znajomy, tak?

No bo ona poleciła ci go, więc no może to nie jest po prostu koleś, do którego ona chodzi.

Chyba, że tak to się przerodziło też tutaj w jakąś znajomość.

Na smartwatchu mignęła mi jakaś wiadomość od Szymona, ale schowałam rękę tak, żeby Oliwia tego nie widziała.

Miałam wrażenie, jakby była o niego taka zazdrosna.

Że ona tak opowiada o nim, żebyś ty wiedziała, że ona ma z nim już taką relację.

Tak, tak, tak, że się tak znają już blisko.

Nie wiedziałam, jak to zinterpretować, ale jej zachowanie wydawało się dziwne.

Poszłam na zaplecze i odczytałam wiadomość od Szymona, a tam propozycja, czy możemy się dziś wieczorem spotkać.

No to to jjest jednoznaczna propozycja, tak?

Ja się bardzo podjarałam i miałam ochotę skakać ze szczęścia, ale czułam, że muszę to stłumyć przy Oliwii.

O Jezu, to jest najgorsze, masz Rzymalkę i musisz takie coś ukrywać przed nią, bo boisz jej reakcji.

No ale tak naprawdę to jest trochę twoja faza, no bo nie wiesz, jak tam jest, jak wygląda ta relacja między nimi, co nie?

Więc może ty tak za bardzo siedzisz w swojej głowie i myślisz, że ona jjest z nim zakochana i tak dalej i tak dalej.

Może tak nie jest w ogóle.

Może chciała po prostu gadać o nim po prostu dla ciebie, tobie dawać informacje.

Oczywiście zgodziłam się i po pracy pojechałam prosto pod wskazany adres do mieszkania Szymona.

Otworzył mi drzwi, a w środku bardzo ładnie pachniało jedzeniem.

Makaron z krewetkami, to jest zawsze makaron z krewetkami.

To jest po prostu proste, ale smaczne danie, no nie dziwię się.

j były kiedyś, jedna z takich pierwszych randek właśnie zrobił mi... Makaron z krewetkami?

A łososia, dobra, to jest jeszcze druga opcja, ale najczęściej to z makarą.

Bardzo się ucieszyłam, bo po całym dniu pracy byłam już bardzo głodna i zmęczona.

Gdy zjedliśmy kolację, usiedliśmy na kanapie i ciągle rozmawialiśmy.

Szymon pytał o moje plecy i powiedział coś w stylu, że po pracy pewnie przydałby mi się jakiś masaż.

Ja od razu się zawstydziłam.

Takie przenośne też chyba mają fizjoterapeuci, nie?

Że możesz to sobie... Ja od razu się zawstydziłam, ale zgodziłam się.

Bo masaż od fizjoterapeuty za darmo piechotą nie chodzi.

Ja zdjęłam bluzkę i położyłam się, a on zaczął mnie masować.

Ale to był przyjemny masaż.

Nie taki bolesny, jak w jego gabinecie.

Po chwili przestał, a ja podniosłam się i on mnie pocałował.

I tak całowaliśmy się przez jakieś 10 minut bez przerwy.

No tak, no dotyk skóry tutaj zadziałał.

Do niczego więcej nie doszło, bo postawiłam granice i czułam, że to by było za szybko na takim etapie.

No nie, no i fajnie, pocałowaliście się i na pierwsze spotkanie, nie ma co też.

Ale potem spotykaliśmy się coraz częściej i czułam się zakochana jak nigdy.

Szymon często odbierał mnie z pracy, dawał mi małe prezenty, gotował dla mnie, no po prostu facet jak marzenie.

Oczywiście musiał być jakiś haczyk, bo to brzmi zbyt pięknie, prawda?

Otóż okazało się, że potajemnie spotykał się również z Oliwią, która przez ten cały czas była na mnie obrażona, a ja nie wiedziałam o co jej chodzi.

No ale może nie spodziewała się, że tutaj będzie taki obrót w sprawie, po prostu chciała dobrze dla ciebie.

No zobaczmy co będzie dalej, no ale na razie... Kiedy mogła zmieniała nasz grafik w pracy, aby nie być ze mną na zmianie.

Odkryłam to przypadkiem, kiedy byłam u Szymona na noc, a on zostawił swojego Apple Watcha koło łóżka.

No dobra, ale to nie jest twoja wina.

No oczywiście, że nie, no ale dziwna ta sytuacja, no bo ta Oliwia, no to jakby też nie umówiła jej tylko i wyłącznie ze względu na te plecy, ale że po prostu fajny chłopak.

No tak, a teraz jest zazdrosna?

No, ale no chyba, że on jej tam sprzedawał jakieś obietnice, no.

W tym czasie poszedł się myć, a ja leżąc usłyszałam dźwięk wiadomości i tam zobaczyłam wiadomość od Oliwii.

Czy J jest jeszcze u ciebie?

Chodziło w tej wiadomości o mnie.

Ja byłam zdezorientowana i jak Szymon wyszedł z łazienki od razu zapytałam o co chodzi z tą wiadomością i pokazałam mu zegarek.

A on zaczął się denerwować i głos mu drżał, ale powiedział, że wszystko wyjaśni.

Okazało się, że Szymon i Oliwia byli wcześniej razem, ale parę miesięcy temu się rozstali.

No ale to dlaczego ona nie powiedziała po prostu tego wprost, że to jest mój były?

I że on po rozstaniu ruszył do przodu, a Oliwia ciągle to przeżywa i chciała się z nim zejść z powrotem.

No ale no to dlaczego wysyła cię do niego i o, fajny chłopak, no w ogóle...

Może to była taka kmina, że próbowała ją z nim spiknąć, żeby mieć jeszcze jakiś tam kontakt z nim?

Gdzieś, żeby przeplatał się w jej życiu?

Ale to jest dziwne!

Dziwna to by była kmina, ale nie wiem, jak możemy to inaczej wyjaśnić.

Nie umiem tego wyjaśnić.

Okazało się również, że spotkali się kilka razy, a ja o niczym nie wiedziałam.

No straszne mieć faceta, który ma jakieś takie nierozwiązane sprawy z exy, bo to jest jeszcze nierozwiązana sprawa.

No i to, że też nie powiedział o tym, jakby okej, nierozwiązana sprawa, no ale bądźmy wobec siebie szczerzy i powiedz mi to, z czym się teraz mierzysz.

A nie, że oni się pokryją, bo spotykają ze sobą.

Nawet tylko rozmawiając.

Spotykanie się z nią tłumaczył szacunkiem do ich długotrwałej relacji.

Znali i przyjaźnili się już od liceum.

Nie odmawiał jej spotkań i robił to w obawie, że Oliwia coś sobie zrobi albo to mi będzie chciała zrobić krzywdę.

No to jak jest taki problem, no to trzeba to zgłosić do kogoś, że jest niebezpieczna.

A nie... Oj, on coś tutaj mocno kręci.

Dla mnie to było jednak wciąż niezrozumiałe.

No bo jeszcze nie jesteście razem, no to może ci powiedzieć, ej, mam taką sytuację z ex, nierozwiązana sprawa, widzę się tutaj z nią, żeby pogadać, ustalić wszystko, ale po prostu mówię ci o tym, żebyś wiedziała, no nie wiem, no normalna sytuacja, nie jesteście jeszcze razem, przecież, no nie wiem, nikt mu nie zabroni tego zrobić, tylko po prostu, żeby to powiedział.

Czułam się przy nim tak dobrze, że gdy to wyszło na jaw, nagle poczułam niepokój i bałam się tej relacji.

No tak, no bo już mu nie ufasz, a to jest dopiero początek.

Raz nawet spotkaliśmy się na spacer i próbowaliśmy to przegadać, ale nic więcej z tego nie wyszło.

To jest taka basic plotka zawsze.

A skąd do tej rzeczy, że jesteś materacem?

Zwolniłam się z pracy, bo nie znosiłam już tego psychicznie.

Myślałam, że znalazłam przyjaciółkę i idealnego partnera.

Czasami sobie myślę o Szymonie i o tym, co by było, gdybym dała mu jeszcze jedną szansę.

Od osób trzecich słyszałam, że Szymon i Oliwia znowu się spotykają.

Że ktoś ich widział chodzących za rękę, ale sama już nie wiem komu w co wierzyć.

Otóż chodzę i wciąż przepracowuję swój lęk przed relacjami, bo chciałabym normalnie funkcjonować i nie bać się komuś zaufać.

Jednak wciąż i jakoś mnie to boli.

Dziękuję za przeczytanie mojej historii.

No nie dziwi się, że boli, no bo to jest takie, nie wiem, po prostu zawalenie tego zaufania właśnie i ze strony tej koleżanki z pracy i ze strony właśnie tego faceta, no bo, nie wiem, dziwna sytuacja.

No tak, ani jedno, ani drugie nie powiedziało tak naprawdę prawdy, co ich łączyło w przeszłości.

Gdybym miała jakąś taką nierozwiązaną sytuację z facetem, który dalej mi się podoba, do którego dalej coś czuję, no to nie mówiłabym, ej, idźcie tam do niego.

No to jest dziwne.

To jest dziwne.

W jakim celu to?

No, ewidentnie ona też Cię nie traktowała jako takiej przyjaciółki dobrej, tylko zresztą sam fakt po prostu, co teraz wygaduje, no to mówi wiele o niej.

Historia o tym, jak mój przyszły mąż i ojciec moich dzieci stał się moim największym koszmarem.

Na wstępie dodam tylko, że dziękuję za to, że tworzycie taką przestrzeń.

Historia będzie bardzo długa, ale i tak nie jest w stanie opisać nawet części tego, co działo się przez ten okres czasu.

Z ważnych informacji, bo uważam, że miały one ogromny wpływ, dodam jeszcze, że mój ojciec, który zawsze był dla mnie najważniejszą osobą z mojej rodziny, która zawsze potrafiła mnie wysłuchać, zrozumieć i wesprzeć, zaczął parę lat temu pić, przez co wygląda to niestety tak, jak wygląda, a moje poprzednie relacje zawsze kończyły się albo zdradą, albo tym, że nikt nie potrafił brać mnie na serio.

Poznaliśmy się dzięki naszym wspólnym znajomym i od samego początku coś między nami zaiskrzyło.

Minęła tak naprawdę chwila i byliśmy już razem w związku.

Dodam, że jest to chłopak z dosyć patologicznej rodziny, gdzie jego ojciec, jak razem z rodzeństwem byli mali, potrafił ganiać ich nawet z siekierą, przez co...

Później wszyscy skończyli w domu dziecka.

No, jak ktoś ma takie dzieciństwo, no to później bardzo zarzutuje na jego życie.

Nawet po 12 godzinnych zmianach potrafił przyjechać pod mój dom.

Dodam, że nie miał i nie ma do tej pory prawa jazdy, tylko żeby podjechać i się ze mną spotkać.

Po mniej więcej dwóch miesiącach doszło do sytuacji, gdzie zrezygnował z pracy, zamieszkał wtedy w moim domu, mieszkałam wtedy z rodzicami i trwało to dobre 7 miesięcy z przerwami, gdzie mieszkał u swojej mamy.

Okej, po dwóch miesiącach zrezygnował z pracy i zamieszkał u ciebie.

Hmm, no tutaj... Nie brzmi to dobrze.

No, no, no, to jest... No chociaż, no wiesz, jeżeli już spotykacie się te dwa miesiące, załóżmy, dzień w dzień, no to już macie jakąś taką głębszą relację, no i on ma sytuację załóżmy właśnie taką, że no nie ma gdzie mieszkać, no to co, no chyba przyjmujesz go, no ja bym pewnie przyjęła.

Oczywiście, że są takie sytuacje, no nie, ale już my...

No właśnie, wiemy, że to zazwyczaj się dobrze nie kończy.

Oczywiście nie musimy też od razu zakładać, że chłop będzie siedział cały czas w chacie i nie pójdzie, nie wróci do tej pracy, ale często są takie przypadki.

W tamtym okresie zaczynały się dziać już kłótnie z powodu jego chorobliwej zazdrości, które co najlepsze dotyczyły głównie moich wiadomości i kontaktu z innymi facetami na grubo przed naszym związkiem.

Ja uważam, że jak jesteś z kimś w związku, nie masz prawa próć się o rzeczy, które były przed tobą.

To jest w ogóle, ja nie wiem, to jest jakieś chore.

Przywalanie się do przyszłości swojego partnera, że z kimś tam był.

Każdy ma jakąś przeszłość.

A jeżeli chcesz mieć dziewczynę, która nigdy z nikim nie była, no to...

Szukaj takiej po prostu, a nie... No najpierw poznajesz dziewczynę, a później dowiadujesz się, że ona kiedyś miała chłopaka i... Boże!

Dlatego często faceci lecą na takie młodziutkie dziewczyny, no bo one często... Bo one nie miały nikogo wcześniej.

No ale to jest chore.

To jest chore, bo to, że miałaś, nie wiem, pięciu, dziesięciu partnerów przed nim, no... To się nie definiuje, to nie znaczy, że jesteś jakąś złą osobą, że jesteś gorszą.

Od tej dziewczyny, która jest dziewicą na przykład.

To był czas, gdzie już mocno się od niego uzależniłam i strasznie przeżywałam te wszystkie sprzeczki.

Wtedy także zaczęły się sytuacje, gdzie przy każdej większej okazji, jak moja studniówka czy święta, zaraz przed moimi maturami robił awanturę z bela powodu.

Narcyzi zawsze tak robią, jak masz jakieś takie sytuacje w życiu, to on zawsze musi po prostu swoje pięć groszy do tego dodać i zniszczyć ci to, żeby być centrum uwagi.

Zaraz po moich maturach postanowiliśmy wyjechać za granicę w celu odłożenia pieniędzy na przeprowadzkę do innego miasta i na wakacje, bo to był strasznie ciężki okres w moim życiu.

Byłam bardzo daleko od rodziny, strasznie wykańczającej fizycznie pracy, gdzie już coraz częściej się kłóciliśmy i tam zaczęło dochodzić do przemocy, zarówno psychicznej, jak i fizycznej.

Stwierdził, że on nie da się bić i nieważne czy kobieta, czy facet, on jej tak odda.

To jjest facet śmieć.

To jjest śmieć, do śmietnika.

Ja uważam, że nie ma przemocy po prostu fizycznej z obu stron.

Też jak jesteś kobietą, no to nie możesz wkurzyć się na faceta i go popchnąć.

Ani jedna strona, ani druga, no nie ma prawa po prostu podnieść ręki.

No ale no, co to w ogóle za tekst, jeżeli on ci powiedział, że nieważne czy jesteś facetem czy kobietą i tak ci oddam.

To jego zdanie już powinno zakończyć cały wasz związek.

No tak, no, jeżeli ci mówi w ogóle, że ci coś zrobi, o nie wiem, zaraz ci zajebi, albo coś takiego, no what the fuck.

Wiadomo, przemoc przemocą, co innego też jest, jak nie wiem, kobieta popchnie faceta, co innego, jak facet uderzy kobietę, co nie?

W międzyczasie byliśmy jeszcze na wakacjach, które były idealne, aż do ostatniego dnia, gdzie poznaliśmy dwie Polki, z którymi postanowiliśmy pójść do klubu.

Już późnym wieczorem, gdy mieliśmy zaraz wracać, wszyscy siedliśmy przed klubem.

On oczywiście zawsze mówił innym, jaka to ja nie jestem dla niego ważna, jak mnie kocha i jak dobrze traktuje.

Ja wtedy odpowiedziałam, że szkoda tylko, że nie zawsze to wygląda w taki sposób.

I teraz usłyszycie jak zachował się po większości kłótni.

Otóż, odszedł zostawiając mnie samą o 3 w nocy w środku nieznanego mi miasta za granicą, po czym zaczął wydzierać się do mnie, że mam do niego przyjść.

Po tym jak odeszliśmy parę uliczek dalej, wciąż w centrum, rzucił mnie o ścianę budynku, rozstrzaskał mi elektryka i rzucił telefonem, po czym wyszarpał za rękę w stronę hotelu.

No to po czymś takim to już po prostu out.

I na policję, na obdukcję zgłosić go po prostu.

W pokoju hotelowym nie było inaczej.

Rzucił mną w ścianę tak, że rozwaliłam sobie ucho i tak skopał, że do tej pory mam na ciele pajączki, krwiaki, które zostają ze mną dwa lata po tej sytuacji.

Były też akcje, gdzie podczas kłótni byłam duszona, gdzie nieraz dostałam w twarz, po czym rozwalał kupione przez nas rzeczy, potrafił na mnie napluć czy rzucać we mnie jedzeniem.

No to jjest znęcanie się.

Nie, już pierwsza taka sytuacja, out, bo to będzie tylko gorzej.

Co najlepsze, nienawidził mojego ojca i negował go za to, że zdarzało mu się uderzyć mnie czy moją mamę i wyzywał nas od najgorszych.

A stał się jego, powiedziałabym nawet, milion razy gorszym odbiciem.

Nieraz słyszałam od Kuby, że jestem, no może tutaj, no nie będę przytaczała tych epitetów, bo wyobrażamy sobie, co tam jest.

Mimo, że nigdy nie dałam mu nawet najmniejszego powodu, żeby mógł mnie w taki sposób nazwać.

Na co dzień zachowywał się jak chodzący ideał.

Zawsze czułam się dla niego ważna, jak priorytet i najważniejsza kobieta tego świata.

Czyli były takie dwie strony bardzo skrajne.

Tutaj się z jednej strony bardzo kocha i to okazuje, a z drugiej robi ci krzywdę.

No to taki rollercoaster no też nie jest dobry dla głowy.

Nie dał mi nigdy ani jednego powodu, żebym pomyślała, że może mnie zdradzić.

Myślę, że on powinien iść na terapię i poradzić sobie jakoś z agresją, no bo to... No sama nieprzyprowocowana jakaś rzecz.

To jest... No żywa się na tobie.

W sensie to jest zrozumiałe, że to pochodzi wszystko z jego dzieciństwa, no ale jesteś dorosłym facetem, musisz coś z tym zrobić, albo skończysz właśnie tak, będziesz takim facetem dla swojej rodziny, no i chcesz tego?

No nie wiem, czy ludzie właśnie, ludzie, którzy tak się zachowują, oni dobrze się czują z tym, jak się zachowują?

Nie chcą być lepszym człowiekiem dla osób, które kochają?

Wiadomo, że to nie jest takie proste.

W trakcie tego związku także powoli odciął mnie od wszystkich moich znajomych i przyjaciół tak, że zostałam z tym wszystkim całkowicie sama i miał nade mną pełną kontrolę.

Po każdej takiej kłótni przyrzekał i obiecywał, że się dla mnie zmieni i taka sytuacja nie będzie miała nigdy więcej miejsca.

Przez długi czas, mimo tego, że były małe poszczególne kłótnie, było okej.

To podczas naszego kolejnego wyjazdu oświadczył się, na co ja się oczywiście zgodziłam.

Zawsze obiecywał mi, że będziemy ze sobą do końca życia, że chce być moim mężem, że wybuduje nam dom i że będziemy mieć dwójkę dzieci, upragnionego kota i psa.

Mówił, że nigdy nie spotkał takiej dziewczyny jak ja, która by miała aż tak poukładane w głowie, która jest w 100% lojalna i która wspiera w każdym kroku i że jestem jedyną osobą, którą w życiu tak pokochał i że nigdy nie będzie w stanie już nikogo innego tak pokochać.

Ale to jest manipulacja.

No to jest... Straszne.

A tak naprawdę jest tyranem.

Nigdy nie spotkał dziewczyny, która jest w stu procentach lojalna.

Jak ktoś mówi, że właśnie nie wyobrażam sobie życia bez ciebie, bla bla bla.

Nigdy już nie spotkam takiej osoby jak ty.

Jasne, można kogoś kochać, ale zejdźmy na ziemię.

Kłótni było zbyt wiele, żeby każdą osobno opisywać, natomiast pojawiały się wyzwiska, groźby, straszenie i specjalne dolewanie oliwy do ognia rzeczami, które dobrze wiedział, że najbardziej zabolą.

Podczas kłótni zawsze wychodził, nie odpisywał, bądź blokował, więc to zawsze ja byłam inicjatorem pogodzenia.

Doszło do momentu, gdzie nabawiłam się po prostu zaburzeń lękowych, które przejawiały się w każdym momencie też jako kontrolowanie jego.

Jedną z naszych, no bo tak, bo ty już masz psychozę i próbujesz wyprzedzić po prostu jego złe zachowania, że już po prostu rozkminiasz, dobra, o to może się wkurzyć, to tego nie zrobię, tutaj nie ubiorę się tak, bo to mu się nie spodoba, po prostu cały czas myślisz tylko o tym, no a to też nie jest zdrowe.

I żyjesz w ciągłym lęku, cały czas po prostu

Jak tykająca bomba.

No tak, i cały czas jesteś zestresowana.

Jedną z naszych najpoważniejszych kłótni, dosłownie półtorej miesiąca temu, dotyczyła tego, że po dwudniowym wyjeździe do naszego miasta, postanowiłam sprawdzić mu telefon, na którym znalazłam wyszukiwania filmów pornograficznych i jeden film zapisany w galerii.

Dla mnie jest to zdrada i sprawiło to tyle, że moja samoocena, która już była wystarczająco niska, spadła do absolutnego zera i nie umiem się już więcej poczuć w żaden sposób atrakcyjna.

Co prawda bardzo żałował tej sytuacji.

Było to jednorazowe, ale wciąż nie potrafię wyrzucić tego ze swojej głowy, bo od początku związku wiedział, że jest to przekroczenie moich granic.

Nie no, totalnie, jeżeli mówisz mu wprost od początku, że dla ciebie takie filmy to jest zdrada, no to powinien to uszanować.

Każdy ma swoje granice oczywiście, ale jeżeli tak mu powiedziałaś i on to robi mimo tego, no to po tym był warunek, czyli wspólna terapia albo to nie ma sensu.

Jeśli był jakiś problem, siadał ze mną, słuchał, próbował mi pomóc i mnie wesprzeć w każdy możliwy sposób.

Chodzący ideał, nigdy nie czułam się tak wyjątkowo jak wtedy.

Po czym kilka tygodni później po jednej sprzeczce potrafił mi powiedzieć nagle, że on to jednak w tym miesiącu nie będzie miał czasu na terapię, bo pracuje na dwie prace i w przyszłym raczej też nie.

Ciężko jest poświęcić jedną godzinę z całego miesiąca.

Nie no, błagam, taki zajęty.

No bo pokazał po prostu, żeby znowu cię tutaj udobruchać, że wszystko jest git.

Na co dostałam odpowiedź, że ciężko, bo on musi zasuwać non stop, bo ja mu kazałam, bo ja jestem materialistką.

No tak, no bo ty, to jest wszystko twoja wina, zawsze.

Sam podjął się dwóch prac, bo czepiał się, że nic nie odkładamy na kupno działki.

Wspomnę tylko, że oprócz kwiatów, parę butów z tanika i drobnych rzeczy nie kupił mi absolutnie nic i to ja woziłam go swoim samochodem za paliwo, za które najczęściej ja płaciłam.

Dokładałam się równo połowę do wszystkich wydatków i moja mama utrzymywała jego przez parę miesięcy.

No to myślę, że tu balans się wyrównuje, no jeżeli płacicie na pół wszystko, no to co on się czepia, że on musi chodzić do pracy, no...

No przepraszam bardzo, no jesteśmy dorośli, tak?

Ja daję swoją połowę, ty dajesz swoją połowę, no.

Po jednej z naszych ostatnich kłótni, gdzie przed tym było na nowo dobrze, wyszłam z nowo poznanymi koleżankami z pracy, zresztą pierwszy raz od dwóch lat na drinka na miasto.

Dodam, że byłam z nim w ciągłym kontakcie, wysyłam mu zdjęcia, informowałam o wszystkim, żeby się nie martwił w żaden sposób i po powrocie zastałam go pakującego się.

Wpadłam już w taki stopień ataku, że wzięłam parę pigułek, jak się okazało później jednak zbyt mało.

Przy jego problemach z sercem oczywiście się tym przejęłam, mimo że sama byłam w masakrycznym stanie.

Wyjechał zaraz później do naszego rodzinnego miasta na parę dni i doszedł do wniosku, że nie jest w stanie udźwignąć tego, że mógł mnie strasić i nie chce dalej kontynuować tej relacji, bo boi się, że ponownie mnie zrani.

No ale to ewidentnie tutaj wychodzi po prostu jego problem.

A on się już pakuje.

Po wyjściu tak z koleżankami, a ten się pakuje.

I ty nie jesteś w stanie mu nic przetłumaczyć.

Bo on jjest w swojej głowie.

Tak, on już wie wszystko.

On już ma swoją ufaskę, a jakby nie ma opcji tutaj przegadania.

Ale tym bardziej, że jesteśmy cały czas w kontakcie.

Jakie to jest obrzydliwe, takie znęcanie się nad drugą osobą.

Mi oczywiście strasznie na nim zależało, więc robiłam wszystko, żeby było między nami okej, bo nie wyobrażałam sobie swojego życia bez niego.

Kilka dni później przegadaliśmy ten temat, natomiast jeden dzień po jego powrocie do domu, gdzie było wszystko dobrze, ponownie pokazał mi brak szacunku i że jednak nie zależy mu na tej relacji, mimo że mieliśmy dać najpierw szansę terapii osobno i później dojść do wniosku, czy to ma sens.

Ja jednak przeżywam w tym momencie najgorszy okres mojego życia.

Bo nie umiem mimo tych wszystkich złych rzeczy odpuścić sobie tej relacji.

Bo strasznie go kocham i wciąż mam cichą nadzieję, że kiedyś mnie zrozumie.

Zrozumie to, że nigdy specjalnie nie dążyłam do kłótni, a chciałam być tylko wysłuchana i zmienić swoje zachowanie, bo pomimo wszystko wierzę, że nie jest do końca złą osobą.

I dlatego też za każdym razem dawałam mu kolejne szanse.

No tak no, bo po prostu ty jesteś dobrą osobą i wierzysz w dobro ludzi, no.

Ale kurde no, ja myślę, że on może być dobrą osobą, no to, że ma takie zachowania, no to nie skreśla go od razu, tylko on musi się wziąć po prostu do roboty i ogarnąć to gówno w swojej głowie.

Kurczę, ja nie wiem, czy bym go nazwała dobrą osobą po tych wszystkich akcjach, znęcaniu się psychicznym, fizycznym, fizycznym przede wszystkim.

Oczywiście, że to wychodzi z czegoś, ale też nie możemy wszystkich takich zachowań tłumaczyć przyszłością, dzieciństwem albo jakimiś takimi innymi rzeczami.

Nie, nie, nie, bo jeżeli ktoś całe życie, o, bo ja miałam rozwiedzionych rodziców, no tak jak 50% społeczeństwa.

To nie jest dobra osoba.

No nie, to po prostu już dawno po tym, jak poszedł na terapię, później stwierdził, że nie, jednak on nie chodzi i nagle zaczęły się znowu dziać jakieś złe rzeczy, no to wtedy trzeba już było sobie odpuścić, no bo albo decyduje się, idziemy na tą terapię i zaczynamy wszystko od nowa i teraz będziemy się starać, żeby było inaczej, no albo cały czas tkwimy w tym samym, no to jakiś sens.

Na taką agresję.

No to jest to, z czego to wychodzi, no ale to trzeba coś z tym zrobić.

Dobra osoba i świadoma osoba przede wszystkim będzie widziała to, jakie miała dzieciństwo, jaką miała przeszłość i będzie to próbowała przepracować, bo będzie widziała te swoje minusy w życiu.

No a tutaj no ewidentnie

Nie chce, po prostu nie chce i jest mu tak okej.

Te wszystkie sytuacje sprawiły, że stałam się absolutnym wrakiem człowieka, straciłam całkowicie siebie, swoje własne życie, zrezygnowałam z tego, co najbardziej kochałam i będąc w związku czułam się naprzemiennie jak najlepsza, najbardziej kochana kobieta i najbardziej samotny, smutny człowiek tego świata.

No bo to jest taki rollercoaster i uzależnia Cię to bardzo, bo tutaj z jednej strony jest dobry, kocha Cię i pokazuje, pokazuje tą swoją miłość, a później Ci dojeżdża.

I to jest okropne, to jest najgorsze połączenie jakie tylko może być.

I to jest jak narkotyk, to działa jak narkotyk.

Pierwszy i ostatni raz oddałam komuś absolutnie całe swoje serce i całą siebie i jak widać to był najgorszy błąd mojego życia.

To ile straciłam nerwów, zdrowia na te relacje, to nie jestem w stanie opisać, bo nie dość, że mam dużą anemię, to doszła mi jeszcze dodatkowo tarczyca, problemy ginekologiczne, pogarszający się trądzik, problemy jelitowe i schudnięcie 10 kg w ciągu roku, bo z ciągłego stresu i braku bezpieczeństwa nie jestem w stanie jeść.

No tak, to wszystko to, co czujesz, twoje ataki paniki, lęki, to później wpływa bardzo mocno na całe twoje ciało.

Teraz czeka mnie wyprowadzka do jakiegoś pokoju z obcymi ludźmi, co jest moim najgorszym przekleństwem, bo nie będę w stanie utrzymywać się sama i pustka zostaje absolutna.

Czuję się po prostu wykorzystana i zostawiona.

Nie umiem nawet spędzić ze sobą teraz sama czasu w domu, bo wszystko mnie tak przytłacza i w moich myślach jest tylko on.

Zostawia mnie samą w najgorszych momentach mojego życia, gdzie najbardziej potrzebowałam jego wsparcia.

Zapisałam się teraz na terapię, ale jestem na razie w momencie, gdzie wątpię, że jestem jeszcze w stanie się z tego pozbierać.

Boję się, że nie będę już w stanie nigdy nikomu zaufać i nikogo pokochać i zawsze w innych mężczyznach będę szukać Kuby.

Najbardziej boję się tego, że nigdy nie będę w stanie znaleźć mężczyzny, który będzie miał takie same priorytety i marzenia co ja.

Takiego, który w końcu postawi mnie jako priorytet w moim życiu, który da mi bezgraniczną miłość, szacunek, lojalność i poczucie bezpieczeństwa.

Jeśli znajdą się tu bestie z okolic Warszawy, Centrum czy Pragi Południe, które chciałyby się poznać, proszę zostawcie do siebie insta, bo tak bardzo potrzebuję teraz kogoś obok siebie.

Dziękuję za przeczytanie mojej historii.

Kontakt do siebie, jejku.

Strasznie mi przykro po tej historii.

No ale już całe szczęście, że po prostu nie jesteście razem i możesz już teraz powoli się z tego leczyć, wychodzić sobie z tego spokojnie.

Masz czas, nie musisz się nigdzie spieszyć, bo to nie jest tak, że za tydzień poczujesz się lepiej.

No po takiej relacji będziesz ją przeżywać, ale dobrze, że się zapisałaś na tą terapię i po prostu daj sobie czas

Wiem, że teraz ci się wydaje, że to jest właśnie koniec świata, już nigdy nie poznasz nikogo takiego.

No, ale to nie jest prawda.

To jest po prostu tylko to, jak się teraz czujesz i te twoje emocje, które cię zalewają, ale spokojnie jak z tego wyjdziesz i poznasz jakiegoś faceta w końcu, który będzie cię traktował dobrze, to wtedy pomyślisz sobie...

Co ja w ogóle robiłam z tamtym zjebem?

Z kim ja byłam w ogóle?

Tak, że ja myślałam, że w ogóle mogę mieć dzieci i małżeństwo z takim facetem.

I tak jak mówiłaś właśnie, musisz dać sobie czas i przestrzeń na tę żałobę.

I to jest bardzo ważne, bo często jest tak, że... No tak, to jest żałoba.

To jest żałoba, to jest żałoba.

To jest normalne, że przeżywasz takie emocje i musisz o tym pamiętać, czując się źle.

I co jest ważne, jeżeli on wróci.

A jest takie prawdopodobieństwo, że może wracać.

Nie możesz po prostu mieć jakiegokolwiek z nim kontaktu.

On już pokazał nam x razy, że on się nie zmienia.

Po prostu pomyśl sobie o tych wszystkich emocjach, które czułaś, no i że nie powinnaś się tak czuć.

I jak twoje ciało, jak fizycznie ty również cierpisz, jakie masz problemy zdrowotne.

No to twoje ciało ci już pokazuje wszystko.

Tak, więc naprawdę teraz najważniejsze, żebyś zadbała o siebie.

Wiadomo, daj sobie ten czas, żeby do siebie dojść, tą żałobę.

A wy dziewczyny koniecznie piszcie kontakt do siebie w komentarzach, żebyście się jakoś spiknęły.

Mam nadzieję, że znajdziesz fajne ziomalki tutaj w Warszawie.

Jak zostałam zdradzona i wykorzystana, a on skończył w więzieniu.

Okej.

Hej besties.

Boję się tego.

Ja też się boję.

Jestem Pola, mam teraz 25 lat, a ta historia zakończyła się niedawno.

Mateusza poznałam w dosyć nieoczekiwanym miejscu, w górach.

Wybrałam się na wycieczkę z moją przyjaciółką, a tam spotkałyśmy go w schronisku jego ze starszym bratem.

Miło spędzałam czas z nimi i podałam swojego Instagrama Mateuszowi.

Bardzo oczekiwałam na jego wiadomości i już myślałam, że nie napisze, ale się pomyliłam.

Rozmawialiśmy na kamerce, wysyłaliśmy głosówki, a według mnie wysyłanie głosówek jest trochę intymne.

Kurczę, ja często wysyłam głosówki, nawet do jakichś takich nowo poznanych osób, jak mi się czasem nie chce pisać.

Nie no, tak na przykład do jakichś ludzi to tak, ale jak na przykład już z kimś tak wiesz.

No, że po prostu jak cię już to stresuje.

Bo tak, to do ludzi, jak mam wyjebana, to tak, to wysłałam wysypkę, ale właśnie do kogoś takiego, to... No tak, odpowiedni ton głosu, wszystko musi być dopracowane.

Umówiliśmy się w restauracji, przyszedł na spotkanie z kwiatami i zapłacił za mój posiłek.

Bardzo fajnie, kwiaty na pierwsze spotkanie, super.

Nie musi to być nie wiadomo jaki bukiet za 500 zł.

Nie, to może być jeden kwiatek, jedna róża kosztuje 7 zł, 9.

Nawet jak to 15 kosztuje, no to słuchajcie, no.

Wiedziałam jak wygląda, ale na żywo wyglądał jeszcze przystojniej.

Wysoki, umięśniony brunet z delikatnie ciemnową karnacją.

I tutaj prawdopodobnie odblokowujemy nową postać nauczyciela.

Zarabiał całkiem sporo, więcej ode mnie.

Nie powiem jakiego przedmiotu uczył, ale może po jego zachowaniu się domyślicie.

Po miesiącu naprawdę cudownych i przyjemnych spotkań zapytał mnie o związek.

Od razu się zgodziłam i jeszcze wtedy pomyślałam, że w tym związku będzie pięknie i kolorowo.

Nie wiedziałam jeszcze, że zgotuje mi on najgorsze piekło.

Głębokie rozmowy, często nocowanki, ale jeszcze nigdy nie było pomiędzy nami stosunku.

Nigdy nie chciał ode mnie niczego, czego ja nie chciałam.

Wszystko zmieniło się po 18 urodzinach mojego młodszego brata.

Nazwijmy go Antek.

Antek poznał już wcześniej Mateusza, wydawało mi się, że się polubili, ale jednak bardzo się myliłam.

j brat był tam ze swoją dziewczyną Marianną.

Już trochę później zauważyłam, że poszedł do toalety, a zaraz z nim wszedł tam Antek.

Ale dopiero później dowiedziałam się, co tak naprawdę się tam wydarzyło.

Ja bawiałam się dalej chwilowo bez niego, aż przybiegł do mnie bardzo zirytowany i powiedział, że wychodzimy.

Ja nie chciałam jeszcze iść, ale on wywlekł mnie stamtąd pod pretekstem, że źle się poczułam.

Mateusz się nie odzywał i bez słowa odwiózł mnie pod moje mieszkanie.

Za to ja nadal byłam w lekkim szoku.

Rano się otrząsnęłam, żyłam normalnie bez Mateusza, aż tu nagle, tydzień po tej sytuacji, przyjeżdża do mojego domu i zachowuje się, jakby nigdy nic się nie wydarzyło.

To co, wy nie mieliście od tygodnia kontaktu i on nagle przyjeżdża i da fak?

Nie no, jakby facet mi tydzień nie odpisywał, to bym pomyślała, że okej, czyli nie... Koniec.

Tak, czyli nie jesteśmy razem, no to jest okej.

To jest koniec.

Po prostu nie mamy kontaktu, nie odzywasz się do mnie tydzień, to jest jakby co?

No nie no, to w ogóle ja piszę i chcę wiedzieć, co się dzieje.

Nie ma takiej opcji, że będziemy jeszcze kiedykolwiek ze sobą rozmawiać.

Ale to ja bym od razu do brata szła, aż po prostu gówniarz mówi, co się dzieje.

Albo mówię, babie, wszystkie twoje sekrety.

Ja stwierdziłam, że skoro on to zignorował, to nie ma sensu drążyć tematu.

Nie jest tak, że to zignorowałam.

I gdy siedzieliśmy na kanapie, on zaczął mnie namiętnie całować, ja to odwzajemniłam, a on nagle zdjął moją koszulkę i chciał ze mną uprawiać seks.

Zgodziłam się i przesłaliśmy się ze sobą, bo że dziwne rzeczy się tu dzieją.

Dziwne rzeczy się tu dzieją.

Że tak nagle, po tej nieobecności.

No, ale nie wiem, może pomyślał, że on nie może jednak bez ciebie żyć po tym tygodniu i tak się rzucił.

Nie był to nasz pierwszy raz, ale tym razem było to takie jakby inne, wymuszone.

Po tym wszystkim było dobrze, jednak Mateusz coraz... Może zrobił coś z tym bratem?

Jednak Mateusz coraz częściej pragnął stosunku ze mną, a ja mu to dawałam, bo bardzo go kochałam.

Także zaczęłam zauważać coraz więcej czerwonych flak u niego.

Pewnie on coś odjebał tak naprawdę.

I teraz po prostu chcę, nie wiem, z tobą uprawiać seks, być przy tobie i żeby sobie udowodnić, że tak naprawdę nie jest gejem.

No ja też myślę, że mogłoby tak być, ale może to nasze bujna wyobraźnia po prostu.

I po kilku miesiącach napisała do mnie na Instagramie pewna dziewczyna, nazwijmy ją Amelia.

Wyszłam na jej profil, na oko miała 17-18 lat.

Zapytała się mnie cytując, znasz może pana, imię i nazwisko, był to Mateusz, więc od razu jej odpisałam, że jesteśmy w związku oraz dlaczego zadaje mi takie pytanie.

Jej odpowiedź na dobre zmieniła moje życie i do dziś uczęszczam na terapię.

Wysyła mi nawet film nagrany z ukrycia, kiedy on i jakaś dziewczyna całują się za szkołą.

On jest nauczycielem i robi coś takiego?

On jest mądry?

To było namiętne, długie, jak gdyby pożeranie się, pamiętam to do dziś.

Moja reakcja na ten film była zbyt bolesna, jak gdyby serce pękło mi na pół.

Amelia napisała mi, że jest to uczennica z czwartej klasy liceum, z równowległej klasy.

Parę dni później się spotkały, a ona pokazała mi wszystkie dowody.

No czyli brat może wiedział, bo to na przykład z jego szkoły czy z jego koleżanki.

A my że gej tutaj.

O Jezu, Boże.

Wpadł na tą dziewczynę, swoją uczennicę i się przelizali przypadkowo.

To jest normalka.

A gdy wiedział, że mu nie uwierzy, to powiedział, że uczuje seksu?

Najgłupsza wymówka ever?

Przyjaźniła się z Marianną, jedną z ofiar mojego ex.

Ale była ona także dziewczyną mojego brata.

I dlatego na osiemnastce mojego brata Mateusz się tak zachowywał.

Tak, bo była konfrontacja.

Uwaga, rozpiszę wam w punktach wszystkie dziewczyny z jego szkoły, z którymi go coś łączyło.

Dziewczyna z filmiku, Maja, przespał się z nią aż cztery razy.

Był jej nauczycielem, jednak to nie przeszkadzało mu w stosunku z nią.

Nieetyczne, obrzydliwe, jak tak można.

Wykorzystywanie swojej pozycji, okropne.

I teraz już wiem, co to za Maja wysyłała mu Nudesy.

Z tego co wiem, Maja dostała ocenę bardzo dobrą na semers z tego przedmiotu.

Była dziewczyna mojego brata.

Najlepsza z nich wszystkich.

Mateusz zabierał się do niej na lekcjach, przerwach, aż do pewnego razu nie wytrzymała i dała mu się pocałować w parku po szkole, według jej opowiadań.

Nie wytrzymała i dała mu się pocałować, no też nie wierzmy w to, ale... Tak, Mateusza, bo niedługo po naszym zerwaniu napisał do mojej przyjaciółki o dziewczynach, z którymi mnie zdradził, a potem wysłał jej zdjęcia swojego chuja.

Ona była młodsza, chodziła do trzeciej klasy... Jezu, ile lat?

To już teoretycznie legalne, że tak powiem, ale obrzydliwe, no obrzydliwe to jest.

I to właśnie jej zdjęcie, kiedy robiłam Mateuszowi loda dostałam.

Czasem było mi jej żal, ale dostawała ocenę w zamian za przyjemności, więc to samo mówi przez siebie.

Lilka była moją przyjaciółką.

Dobrze, że już była przyjaciółka.

To jest nie tak w ogóle.

Ej, straszne to jest.

Takie rzeczy się u was dzieją w szkołach?

To ona wysyłała... Super, Lilka i Wera, fajne imiona tutaj dodałaś.

To ona wysyłała mu zdjęcia swoich narządów płciowych.

Także jej biust był wstawiony na story na Instagramie Mateusza.

Nie ze swoich znajomych, bliskich.

Po co on wrzuca biust jakiejś dziewczyny na story?

Czy on jest normalny?

Przelizała się z nim w moim mieszkaniu, kiedy ja byłam na wyjeździe z przyjaciółką.

Wyśmiewała mnie do oliwki i była zazdrosną Mateusza, a nawet nie był jej chłopakiem.

No może jeszcze o niektórych nie wiesz, co?

Dobrze, że ten zjeb został zwolniony z jego pracy, ponieważ mógłby wykorzystać więcej dziewczyn, a Mateusz za niedługo ma sprawę w sądzie za wykorzystanie seksualne wobec nieletnich osób.

Uważajcie na takich facetów besties.

Nigdy nie pozwólcie się nagrywać w czasie stosunku i nie wysyłajcie chłopakom nudesów.

Dziękuję za przeczytanie mojej historii buzi.

Nigdy nie dawajcie się na to nabierać, nawet jak jest facet, który jest starszy od was, który wam mówi, że on jest taki, taki, on tego potrzebuje, albo znajdzie sobie inną, albo że nikomu nie pokaże tego, nigdzie nie wstawi.

Niech sobie znajdzie inną naiwniaczkę, proszę bardzo.

No po prostu może się skończyć wiadomo jak.

Teraz jak są nawet te przeróbki AI, to jjest po prostu problem.

To jest straszne, to jest straszne, no.

No nie, nie pozwalajcie nigdy się nagrywać, nigdy właśnie nie róbcie żadnych zdjęć, które wysyłacie później, bo nie wiadomo do kogo te zdjęcia trafią tak naprawdę.

Nie no, co to za nauczyciel, jak można w ogóle... Nie no, jest to i nauczyciel, w ogóle to nie zasługuje na miano nauczyciela.

Nie zasługuje, żeby mówić na niego nauczyciel.

Nie, bo po prostu... To jest przestępca.

No tak, wykorzystuje swoją pozycję do swoich własnych korzyści, no.

Dziękujemy bardzo.