Mentionsy

Zwierciadło Podcasty
Zwierciadło Podcasty
25.02.2026 10:25

„Starym kluczem nie otworzysz nowych drzwi”. Dr Monika Czerska o stresie, złamanym sercu i mózgu, który potrzebuje zmiany | „Jak zdrowie”, odc. 13

– „Bardzo często słyszę od pacjentów: nie wiem, co mi jest, ale nie czuję się komfortowo w swoim ciele” – mówi dr n. med. Monika Czerska w najnowszym odcinku podcastu „Jak zdrowie”. I choć wyniki badań mieszczą się w normach, puls bije książkowo, a rezonans magnetyczny nie wykazuje żadnych uchwytnych zmian, coś wyraźnie przestaje się zgadzać. Coraz więcej osób doświadcza bowiem stanu, który trudno uchwycić w parametrach laboratoryjnych: permanentnego napięcia, zmęczenia, rozdrażnienia, poczucia życia „nie do końca w swoim ciele”. Rozmawiamy o tym, dlaczego medycyna przyszłości nie będzie już tylko zachodnia ani wschodnia, jak rozpoznać stres zapisany w tkankach i co zrobić, gdy dosłownie – a nie metaforycznie – pęka nam serce. Sponsorem podcastu z dr Moniką Czerską jest wydawnictwo Wielka Litera wydawca książki „Cztery Komnaty. Klucz do życia w równowadze"

Przyzwyczailiśmy się myśleć o zdrowiu w liczbach. Ciśnienie tętnicze, poziom glukozy, CRP – jeśli mieszczą się w referencyjnych zakresach, uznajemy, że organizm funkcjonuje prawidłowo. Tymczasem – jak podkreśla neurolożka, dr n. med. Monika Czerska – istnieje ogromna przestrzeń pomiędzy kliniczną normą a realnym dobrostanem, której współczesna medycyna często nie obejmuje swoim językiem. – Możemy zbadać puls ilościowo, ale w medycynie chińskiej liczy się też jakość pulsu – tłumaczy.

„Sami siebie oszukujemy, mówiąc, że jest okej”
Ta jakościowa perspektywa zakłada, że ciało nie tylko reaguje na chorobę, ale także na emocje, napięcia i przeciążenia, które przez lata pozostają nierozpoznane. To dlatego – jak mówi lekarka – „sami siebie oszukujemy, mówiąc, że jest okej”, bo skoro wyniki nie wykazują odchyleń, trudno przyznać, że chroniczne zmęczenie, bezsenność czy napięciowe bóle karku są czymś więcej niż „gorszym dniem”.

A przecież – jak zauważa – „czas przyspieszył, nie mamy czasu na bylejakość”. Także w trosce o zdrowie.

Jednym z najbardziej wyrazistych przykładów przenikania emocji do fizjologii jest tzw. choroba złamanego serca. Nie jako metafora literacka, lecz jako jednostka chorobowa rozpoznawana m.in. w Japonii. – „W Japonii choroba złamanego serca funkcjonuje jako jednostka chorobowa. W medycynie chińskiej istnieje nawet punkt złamanych serc” – mówi dr Czerska.

Silny stres emocjonalny może prowadzić do zaburzeń pracy mięśnia sercowego, zmian hormonalnych i reakcji zapalnych w organizmie. Innymi słowy: smutek, strata czy przewlekłe napięcie nie zatrzymują się na poziomie psychiki, lecz znajdują swój wyraz w biologii.

Dlatego – jak podkreśla – moment kryzysu nie zawsze powinien być natychmiast „naprawiany”. – Czasem trzeba się rozsypać na kawałki, żeby to do kupy znowu zebrać. Czasami trzeba sobie popłakać i zrobić dzień przerwy życiowej - dodaje.

W świecie, który premiuje odporność i produktywność, taka zgoda na zatrzymanie bywa pierwszym realnym krokiem w stronę regeneracji.

Zdrowie ma więcej niż jedną komnatę

Perspektywę tę dr Czerska rozwija w swojej książce „Cztery komnaty. Klucz do życia w równowadze”, proponując, by o zdrowiu myśleć nie jako o braku choroby, lecz jako o dynamicznej równowadze pomiędzy kilkoma obszarami życia. Organizm nie funkcjonuje bowiem w izolacji od emocji, relacji czy poczucia sensu – przeciwnie, to właśnie napięcia w tych sferach często poprzedzają fizyczne objawy choroby. Jeśli przez lata ignorujemy przeciążenie, konflikty czy wewnętrzne sprzeczności, ciało w końcu zaczyna mówić własnym językiem.

– „Jeśli nie jesteś do czegoś przekonana, zwizualizuj” – zachęca lekarka, wskazując, że zmiana nawyków zdrowotnych zaczyna się często od zmiany sposobu myślenia o sobie i własnych potrzebach.

Ciężar niewidzialnych emocji

Szczególnie wyraźnie mechanizm ten widać u kobiet, które – jak zauważa dr Czerska – są socjalizowane do przeżywania i podtrzymywania określonych emocji. – My kobiety rozgaszczamy się w uczuciach: wstydu i poczucia winy. Pozwalamy sobie czuć, zamiast się w nich taplać - wyjaśnia ekspertka.


Sponsorzy odcinka (1)

Wielka Litera pre-roll

"Sponsorem podcastu z dr Moniką Czerską jest wydawnictwo Wielka Litera, wydawca książki Cztery Komnaty."

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 12 wyników dla "Bym"

Porozmawiamy o neurologii, porozmawiamy o medycynie chińskiej, ale chciałabym zacząć od balneologii.

Jakby chciałabym mieć swoje sanatorium duże, ale mam sanatorium w mieście, czyli coś takiego pięknego, co wymyśliłam sobie sama dlatego, że zauważyłam, że bardzo dużo osób chciałoby z tego wszystkiego, z tych dóbr naturalnych skorzystać, ale nie ma kiedy wyjechać do sanatorium.

Jakby długofalowo myśląc, to oczywiście wyjazd na 3-4 tygodnie będzie dla nas bardzo korzystny zdrowotnie, ale jeśli rzeczywiście nie mamy takiej przestrzeni, to ja zapraszam do mnie w malutkim mieście, ale mam wszystkie dobra, które mogłabym zaordynować pacjentowi, nawet zdrowemu, profilaktycznie, po to, żeby zobaczył jak ogromna jest różnica,

Zawsze staram się zrobić najlepiej jak potrafię, najlepiej jak umiem, z sercem na dłoni, a wiem, że nie zawsze jest to odbierane tak, jak ja bym to chciała, tylko na to nie ma wpływu.

Ja naprawdę chciałabym na różne sposoby tłumaczyć ludziom, edukować, uświadamiać, że my nie mamy tej jednej dróżki, ale wiem też, że nie każdy jest na nią gotów.

Bym powiedziała, że tylko uciekam się do tych różnych innych metod, jeśli widzę, że dana osoba jest na to gotowa, a naprawdę umiem doskonale czytać pacjentów.

Czyli jakby taka chęć bycia przy kimś, to szan do szan i takie poczucie większej wspólnoty, wspólnotowości, w sensie jesteśmy siostrą, bratem, jesteśmy dziećmi jednego Boga, jaki bym on nie był.

Ja tak mocno to czuję i tak bardzo chciałabym iść w tym kierunku, że modlę się tylko, żeby medycyna mi w tym nie przeszkodziła.

Bardziej duchowa, bardziej iść wyżej, bardziej dotykać takich aspektów bardzo, bardzo głębokich, żebym nie była odbierana jako lekarz akademicki tylko i wyłącznie.

A to, co chciałabym robić dalej i więcej, to jest właśnie to odbieranie, to korzystanie, to czucie, to jest postrzeganie, to jest praca z całym ciałem i z tą najgłębszą istotą, która jest gdzieś tutaj bardzo głęboko, a która jest najważniejsza w naszym życiu, czyli praca skąd na to duszy.

Czyli ja bym zbadała sobie puls.

Odwrotnie wręcz bym powiedziała.