Mentionsy
„Czy kobiecie wypada być zabawną? Jak już to lekko, uroczo”. Ile ryzykowały Czubaszek, Grodzieńska i Samozwaniec? | „Kultura i inne przyjemności”
Przez wieki zastanawiano się, czy kobiecie w ogóle wypada być zabawną. Jeśli już – to raczej „uroczo”, „lekko”, bez przesady. Magdalena Samozwaniec, Stefania Grodzieńska i Maria Czubaszek miały na to własną odpowiedź: robiły humor na serio. Bez taryfy ulgowej, bez zgody na bylejakość. O nich – i o cenie, jaką płaci się za śmiech – opowiada książka Violetty Ozminkowski „Humorystki. Kobiety, które uczyły nas śmiechu”. Sponsorem odcinka podcastu „Kultura i inne przyjemności” jest Wydawnictwo Prószyński i S-ka – wydawca książki Violetty Ozminkowski „HUMORYSTKI. Kobiety, które uczyły nas śmiechu”.
Kobieta, która jest zabawna, zawsze ryzykuje więcej
Samozwaniec, Grodzieńska i Czubaszek były nie tylko zabawne. One przekraczały granice, których nikt im formalnie nie wyznaczył, ale które wszyscy doskonale znali.
Nie nazywały siebie feministkami, a jednak – jak podkreśla Ozminkowski – „to, co robiły z własnym życiem, tego dowodzi”. Każda z nich na swój sposób wyrywała sobie prawo do niezależności: ekonomicznej, emocjonalnej, językowej. Humor był ich narzędziem, ale i tarczą. Czasem – bronią obosieczną.
Magdalena Samozwaniec: ironia zamiast nazwiska ojca
Magdalena Samozwaniec nie chciała nazwiska ojca. Nie chciała też wpisywać się w legendę rodu Kossaków, choć z niej nieustannie ją rozliczano. „Mocno się maluję, bo chcę zużyć wszystkie farby po Kossakach” – żartowała, jednym zdaniem unieważniając patos rodzinnego dziedzictwa.
Jej humor był błyskotliwy, ale relacje – znacznie trudniejsze. Gdy Zofia pyta Violettę Ozminkowski, jakie zachowania bohaterek były jej obce, odpowiedź pada bez wahania: „Myślę, że ta niemiłość Magdaleny Samozwaniec”. Za ironią kryła się emocjonalna surowość, może obrona, może cena autonomii. Bo Samozwaniec nie chciała nikomu niczego zawdzięczać – nawet czułości.
Stefania Grodzieńska: bezczelnie miła strategia przetrwania
Stefania Grodzieńska mówiła o sobie, że jest „emigranckim dzieckiem”. Ozminkowski prostuje: w istocie była osieroconym dzieckiem, zostawionym przez rodziców. I to doświadczenie ukształtowało jej życiową strategię. „Jak ktoś ją wkurzył, to ona była bezczelnie miła” – wspomina autorka.
Ten rodzaj humoru – inteligentnego, podszytego chłodem, precyzyjnego jak skalpel – był odpowiedzią na świat, który wobec kobiet bywał bezlitosny. „Ile razy ktoś pozbawia mnie moich praw, a ja godzę się na to, słyszę: ‘Jesteś mądrą kobietą’. Zastanawiam się, czy nie powinnam trochę zgłupieć” – mówiła Grodzieńska. I w jednym zdaniu demaskowała mechanizm, który do dziś brzmi niepokojąco aktualnie.
Maria Czubaszek: śmiech, który boli najbardziej
Najbardziej poruszająca jest opowieść o Marii Czubaszek. O jej miłości, samotności i autodestrukcji, o której Ozminkowski mówi wprost. „Myślę, że Marysia Czubaszek zagłodziła się na śmierć z miłości. Nie chciała swoją chorobą obarczać Wojtka Karolaka, który nie był w stanie opiekować się drugim człowiekiem”.
Czubaszek – mistrzyni ciętej pointy – potrafiła żartować z wszystkiego, także z siebie. „Mężczyzna jest potrzebny kobiecie do tego, żeby miała na kogo ponarzekać. We wszystkich innych sprawach da sobie radę” – mawiała. Ale za tym dowcipem kryła się krucha granica. „Jak Marysia sobie szkodziła: piła energetyki, paliła jednego za drugim, to błyszczały jej oczy. Ona chciała sobie zaszkodzić” – mówi Ozminkowski. Humor bywał tu ostatnią linią obrony.
Śmiech nie chroni przed życiem
„Humorystki” to nie laurka. To książka o kobietach, które potrafiły być złośliwe i ciepłe, pogodne i brutalnie szczere. O mistrzyniach humoru abstrakcyjnego, które miłość traktowały śmiertelnie poważnie. O intuicji, mądrości i wolności, której – jak pisze Ozminkowski – „nikt nie może nam dać”.
Sponsorem odcinka podcastu „Kultura i inne przyjemności” jest Wydawnictwo Prószyński i S-ka – wydawca książki Violetty Ozminkowski „HUMORYSTKI. Kobiety, które uczyły nas śmiechu”.
Sponsorzy odcinka (1)
"Sponsorem odcinka podcastu jest wydawnictwo Prószyński i Spółka, wydawca książki Violetty Ozminkowski, humorystki, kobiety, które uczyły nas śmiechu."
Szukaj w treści odcinka
Ale jak potem widziałam, co wyczyniają po jej śmierci, to myślałam, Boże, jaka szkoda, że Ciebie nie ma, bo ja nie wiem, co powiedzieć, a miałabyś naprawdę z czego się pośmiać.
Ja nie starałam się, żeby była jasność, ja nie starałam się, broń Boże, pisać na kolanach, bo ja tak nie umiem.
To jest tak, że ja mam... Znaczy... Boże, jak to powiedzieć, żeby nie zabrzmiało głupio, ale ja mam nazwisko Rodowek-Rasińska.
Ostatnie odcinki
-
„Utrata włosów świadczy o naszej historii sprze...
20.04.2026 09:17
-
„Pomogło mi to, że jestem uparta”. Aleksandra Ż...
16.04.2026 09:46
-
Dziecko nie mówi „boję się” - ono to pokazuje. ...
15.04.2026 07:50
-
„Panowie, na których jest popyt, nie zakochują ...
14.04.2026 13:45
-
„Fakturki, pieniążki - walczę z tym”. Czemu kob...
13.04.2026 09:31
-
„Nie pozwalamy sobie na kontakt ze sobą”. Halin...
26.03.2026 14:09
-
„Niektórzy ludzie kłócą się tylko po to, żeby c...
20.03.2026 15:23
-
„Kobiety przechodzą na zbyt restrykcyjne diety”...
17.03.2026 14:32
-
„Dziewczynce nie wypada? Mnie to obeszło bokiem...
10.03.2026 15:33
-
„Amanda prawie się udusiła, ale zatańczyła do k...
09.03.2026 12:38