Mentionsy

Źródła jogi
Źródła jogi
08.03.2026 15:51

Relacja nauczyciel-uczeń w jodze | dr Nina Budziszewska & Iza Raczkowska

O jodze współcześnie… bez cenzury | odc. 2: Relacja nauczyciel-uczeń w jodze:  odpowiedzialność, autorytet, granice i niebezpieczeństwa.

‼️Nagranie powstało pierwotnie jako niedzielny live o godz. na moim Instagramie. To stała pora naszych spotkań na żywo, zapraszam do dołączania do kolejnych rozmów oraz do subskrypcji tego kanału, gdzie publikowane są ich zapisy.

-----

🪷Kurs nauczycielski ANTARANGA: oddech, koncentracja, medytacja: forma: stacjonarnie + online + nagrania; certyfikowany 55-godzinny kurs hybrydowy z certyfikacją YA YACEP (nagrania + materiały w PDF) - ostatnie miejsca

-----

🪷Masterclass Pranajama jako ścieżka mistrzostwa (ed. 2): oddech-sanskryt-umysł: certyfikowany kurs online z akredytacją REPs Polska (nagrania + materiały w PDF) - ostatnie miejsca

-----

🪷Pranajama himalajska (ed. 7): teoria i 10-dniowa praktyka prowadzona online (nagrania + scenariusze w PDF)


Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 379 wyników dla "G"

Ogromnie witam Was tak naprawdę w drugim odcinku naszej serii o jodze współcześnie bez cenzury, który pomyślałyśmy z Izą, że warto rozpocząć taką serię i warto omawiać tematy, o których albo mało się mówi w jodze, albo są troszeczkę mniej słyszalne.

Natomiast ważne i nie są to do końca tematy wygodne, czasem środowisko jogi nie chce o nich mówić, czasem uważa, że nie warto, no my uważamy, że warto.

No i tutaj oczywiście jak oglądacie już nasze spotkania, to mniej więcej znacie ich formułę, że bardzo prosimy o zadawanie pytań w trakcie, ponieważ mamy też przestrzeń na końcu spotkania, żeby odpowiadać na wasze pytania, chyba że wiecie, że możemy chwilę przerwać nasze słowa i w trakcie opowiedzieć, no ale czasem tak jest, że...

Domaszka już nie rozumie polskiego.

Nic nie zrobimy z tym, że napisów nie ma automatycznych z francuskiego na polski.

Witamy Francję, a chyba nawet Algierię, tak mi się wydaje.

Czyli tak, dzisiaj nasza tematyka wokół właśnie tego, kim jest nauczyciel, kim jest mistrz, kim jest ten mityczny, ten ważny dla kultur dalekowschodnich Indii, Tybetu, Nepalu i tak dalej i tak dalej guru, który w naszej kulturze, jak się wydaje, ta nazwa często, to określenie, ten termin jest często ambiwalentny.

Guru niekoniecznie znaczy coś dobrego.

Jak na to historycznie patrzymy, to proponujemy Wam z Izą mniej więcej taki tok spotkania naszego, iż najpierw tak jakby na cztery części podzielone, ale to nam oczywiście wszystko wyjdzie w praniu.

Tradycja guru w Indiach, tu pokrótce mniej więcej omówię, o co może chodzić.

Relacja guru-uczeń i problem nadużyć, myślę, że najbardziej paląca część.

Współczesne zjawisko i problem fake guru.

No i kim jest nauczyciel jogi dzisiaj?

Czy joga potrzebuje guru, zwłaszcza w kulturze zachodniej?

Chciałabym na pewno dodać dość sporo o tym, gdzie się zaczyna problem, bo bardzo często nie dostrzegamy miejsca początku problemów.

Zazwyczaj te relacje nauczyciel-uczeń nie są z góry zaplanowane negatywnie, czyli to nie jest tak, że ktoś sobie planuje, dobrze, to ja teraz usilę sobie parę uczennic.

Ja bym chciała dotknąć tego momentu, kiedy to się zaczyna rozmywać, bo potem to już po prostu idzie lawina, ale kiedy to się zaczyna rozmywać ta relacja, to ja na pewno będę chciała o tym coś powiedzieć.

Ja rano dałam taki post, gdzie zebrałam różne uwagi właśnie z kultury Indii, więc jakby jak się ciekawicie bardziej, to możecie wrócić.

Taki z około VII wieku relief, tutaj datowanie oczywiście jest trudne, ale już widzimy, że same początki naszej ery, już wtedy pojawia się problem, ale oczywiście to jest relief, który odnosi się do Mahabharaty, czyli dzieła starożytnego Indii.

No i tak właśnie chciałam od niego zacząć, bo ten relief bardzo dużo oznacza z trzech perspektyw, nawet jak nie więcej.

No i pierwsza jest taka, że jest tam pewna postać, powiedzmy asceta, powiedzmy jogin, być może to Arjuna, być może jakaś inna

Postać mitologiczna, który właśnie w wysokich Himalajach, w surowych warunkach atmosferycznych poddaje się tapasji, ascezie.

Szczerze praktykuje, nawet tam mamy pozycję ekapada urtkhabahu, czyli jedna noga, ręce w górze, powiedzmy takie drzewo teraz byśmy powiedzieli chyba współcześnie, tak mi się wydaje.

Natomiast jest jeszcze mała scenka poniżej, bo to jest ogromny relief, ogromny, to nie jest taki mały obrazek.

Mała scenka u góry, jak to ja określam, cwany kot.

Cwany kot, taki gruby, wypasiony, który udaje, który udaje właśnie nauczyciela, ascetę, guru jakby chce naśladować to, co robi ten rzeczywisty u góry asceta i on gromadzi wokół siebie grupkę myszy.

No i teraz tak, bo z jednej strony to mamy oczywiście zjawisko udawanego guru, fake guru, gdzie on z rozmysłem robi, no wiadomo, po co kot chce złabić myszy.

Czyli on z rozmysłem kierowany egoizmem, egocentryzmem.

Tutaj takie z dwóch perspektyw teraz, bo na stronę myszy się przenoszę, jakby, bo może my tak, mieć jasną zgodę, okej, ja wiem, że ten kot udaje, ja wiem, że ten mistrz może prawdę pokazuje, może nieprawdę, zwłaszcza jak sięga w bardzo głębokie rejony praktyk medytacyjnych, jakichś pouczeń duchowych, filozoficznych, ja wiem, że on może udawać.

Ale ja z jakich względów tego potrzebuję, powiedzmy, takiego ukazywania mi rzeczywistości, tej strony mnie i ja się godzę na tę grę, że jest wyrażenie zgody.

A z drugiej strony właśnie, kiedy nie widać tego, że jest silna manipulacja.

Gdzie ktoś z rozmysłem, tak jak powiedziałaś, wciela się w jakąś taką duchowo oświeconą postać, natomiast oszukuje publiczność i publiczność nie wyraża zgody na to oszustwo.

Na samym początku jeszcze do starożytności wręcz sięgając.

Tak zwanych fake guru.

Fake guru, że my nie wiemy de facto, czy ta osoba, bo oceniając po stroju, po aparycji, no to nie wiemy.

No i często właśnie pytam, czy właśnie joginów w Indiach, czy różnych astetów, skąd wiedzieć, kto nie jest fake, kto nie jest udawany.

No nie oceni się tego po pozorach, to właśnie z obycia z tą osobą, ze słuchania, z czymś.

I jeszcze na końcu chciałam tak już moje gadanie tutaj takie wprowadzające.

Guru czy nauczyciel uczeń, to oczywiście też są dwa różne pojęcia.

Guru a nauczyciel czy mistrz.

Mamy pojęcie guru z kultury zupełnie obcej, z kultury dalekowschodniej i przenosimy w obręb kultury zachodniej, gdzie nie ma takiego pojęcia jak guru.

I pytanie, na ile jest to zgodne, a na ile nie?

Dźwięk GU niech oznacza ciemność, zaś dźwięk RU niech będzie jej powściągnięciem.

Ze względu na właściwość usuwania ciemności zwany jest guru, ktoś guru.

No i czy jeszcze w ogóle bardzo starożytne już Upanishada około VII wiek przed naszą erą, czy Ebrichat Araniaka Upanishada, prowadź mnie.

Ktoś, prośba do kogoś o prowadzenie mnie, tej indywidualnej osoby do indywidualnej osoby skierowano.

To uczeń potrzebuje także postawić sobie pytanie, czy ta osoba, którą ja uznaję za nauczyciela, za mistrza, za guru, czy ona jest godna tego określenia, czy nie kieruje się egoistycznymi powodami.

Potrafi dać mi to, czego aktualnie poszukuję.

Tu po biografii chociażby Buddy wiemy, że on zmieniał mistrzów.

Nie był tylko u jednego.

Dokonywał krytycznego osądu.

Ja w ogóle na koniec sobie zanotowałam parę pytań, które warto zadać nauczycielowi.

I teraz ta relacja nauczyciel-uczeń to jest coś bardzo subtelnego i bardzo cennego i to jest przestrzeń zaufania.

I dlaczego tak dużo tu jest nadużyć w ogóle?

Tylko to nieraz są bardzo subtelne i głębsze pytania.

Przyszło mi do głowy na przykład takie.

I dlatego ta relacja wymaga szczególnej uważności.

No to w ogóle już.

To już w ogóle, to już grubo poszło.

Przyjacielem, powiednikiem, przyjaciółką, z którą obgaduję kolejną przyjaciółkę albo szczegółem mojego pożycia intymnego.

Gorzej jak partnerem emocjonalnym, tym to już w ogóle, to już też jest gruba sytuacja.

Jest ciepło, jest wspólnota, jest szczególna więź i to jest wszystko fajnie, że ja sobie zwierzam ci się ze szczegółów mojego pożycia intymnego czy tam z jakichś innych historii, jesteśmy blisko ze sobą.

Przestrzeń, która de facto zniszczy możliwość wspólnej praktyki, bo uczeń przychodzi do nauczyciela nie po to, żeby stać się jego przyjacielem czy jego powiernikiem, czy nie po to, żeby wchodzić w jakieś relacje romantyczne, a już na pewno nie po to, żeby zaspokajać emocjonalne potrzeby nauczyciela albo swoje.

Nie po to przychodzi na jogę.

I właśnie dlatego te granice są tak ważne.

I to nie znaczy, że nauczyciel ma być zimny i niedostępny, ale dlatego, że to jest pewna odpowiedzialność chronić relacje,

Bo jeżeli nauczyciel wchodzi w relacje osobiste, to relacja nigdy nie jest całkowicie równa.

I teraz ta asymetria zawsze sprawi, że nawet jeżeli wszystko wygląda dobrowolnie, to relacja nie będzie równa.

Nigdy.

W wielu tradycjach duchowych mówi się jasno, że to jest bardzo ważne, gdzie kończy się prowadzenie, a zaczyna się osobiste uwikłanie.

I to nie jest kwestia moralizowania, to kwestia jest pewnej odpowiedzialności za drugiego człowieka.

Kiedy role się mieszają, uczeń traci coś niezwykle ważnego, bezpieczną przestrzeń.

A nauczyciel traci coś równie ważnego.

Nie jest moim partnerem, no to już w ogóle odpada.

Uczeń jest kimś, komu mam pomóc w jego drodze.

I właśnie dlatego muszę chronić granice tej relacji.

Ja tak postrzegam rolę nauczyciela w stosunku do ucznia.

I bardzo często tutaj nauczyciele niestety, w ogóle ja uważam, jestem też nauczycielem i ja uważam, że gro winy leży w nauczycielu tutaj.

Ponieważ to nauczyciele często przekraczają oby granice.

Nieraz coś wyszło od po prostu nauczania jogi.

Relacja uczeń-nauczyciel jest w ogóle niezwykle intensywna i ta otwartość tego ucznia, mocne, ogromne zaufanie, wdzięczność za to, co dostaje praktyki, to są takie przestrzenie, które bardzo wzmacniają doświadczenie nauczyciela.

Zaczyna być słuchany, zaczyna czuć się, że jego autorytet wzrasta.

Bo ta dynamika tej sytuacji zaczyna działać na jego ego.

Kogoś, kto ci powie, czekaj, czekaj.

To się zaczyna od rzeczy subtelnych, już mówiłam, od dłuższych rozmów po zajęciach z jednym uczniem, od szczególnego traktowania tylko jednego ucznia, potem idzie dalej, od poczucia takiego ta osoba mnie naprawdę rozumie, tylko i wyłącznie ona.

I ta granica, która na początku była dość jasno postawiona, ja cię jogi uczę, ja cię pracy z umysłem uczę, to zaczyna być powoli rozmywana.

Z gruntu ma być bardziej świadomy oczywiście i może też zacząć wierzyć, że ta relacja jest wyjątkowa, że jest czymś więcej niż tylko zwykłym kontaktem.

Szczególna więź, duchowe spotkanie, ale prawda jest taka, że w tej relacji nadal istnieje ta nierówność i ta nierówność będzie miała wpływ na tą relację.

Bo uczeń bardzo często nie widzi tego momentu, nie widzi tej granicy, w której relacja zaczyna się zmieniać.

No i tutaj znamy bardzo dużo takich przykładów, gdzie... Albo też czuję się w pewien sposób doceniony, że ja z całej grupy... Ja i tutaj też właśnie o to chodzi, że...

Ja najlepiej robię tą trikanasanę i nauczyciel mnie zauważył, to mnie nobilituje, więc wpatruję się w niego jak w Złoty Graal.

On to czuje, jego to też buduje i zaczyna się wzajemna relacja, jeszcze bardziej pogłębiająca o mnie równość.

I to są takie problemy, generalnie ja nie wchodzę w ogóle jako nauczycieli jogi w bliższe relacje z uczniami.

Bo jak to, ja nie chcę wysłuchać, znaczy ja po prostu nie robię tak dlatego, że bardzo wiele wysłuchałam takich rzeczy, do których nie powinnam słyszeć, bo ja nie jestem terapeutą.

Na zajęciach prywatnych, które stwarzają przestrzeń do bliskości, ponieważ jesteśmy tylko na przykład w dwie osoby na sali i nikt więcej tego nie słucha, wysłuchałam około mnóstwo różnych prywatnych

Generalnie to jest bardzo duża przestrzeń do nadużyć zarówno z jednej i z drugiej strony.

Natomiast ja nie otwieram się na pogaduchy z Tobą po zajęciach, że nie mam serca, tylko dlatego, że niejako chronię Cię przed swoją słabością.

I wydaje mi się, że to w ogóle, jeżeli ja tego tak bym nie robiła, to by było z gruntu nieprofesjonalne.

I bardzo często te wykorzystywanie i później to, co się dzieje, robi się dlatego, że nie zwracamy uwagi na ten pierwszy moment, na te psiapsiuły jogi.

Nigdy nie będziemy psiapsiułami, jeżeli to ja Cię uczę.

Właśnie, bo chcę od razu odpowiedzieć kontrargumentem, na pewne argumenty, na pewien dosyć mocny argument tutaj, że przecież jak, jak czytamy, ale to zaraz mówię, to będę zbijać, tylko czasem mamy taki argument, że przecież jak czytamy dzieła jogi, które coraz bardziej są tłumaczone, chociażby te, gdzie Siwa poucza swoją małżonkę Parvati, on jest mistrzem, ona uczennicą.

Często w tej między, ta rozmowa między siwą a parvati, gdzie to rusz jedne albo drugie udaje ucznia uczennicy, drugie drugiego jest wypowiadana ze względu na gdzieś ukrytego

Słuchacze, jak na przykład mamy Macjendra Natha, który w postaci właśnie ryby, bo Macja oznacza ryba, gdzieś tam stawia w jakimś zbiorniku wodnym, podsłuchuje pouczenia siwy i parvati, żeby potem uruchomić tradycję hatha jogi.

Z drugiej strony jeszcze właśnie chciałabym, bo temat naszego spotkania to nauczyciel, a niestety czy stety istnieje silna linia w oddziału między nauczycielem a tak zwanym guru.

Ja zaraz tu chcę podać cechy, jakie mniej więcej powinien mieć guru i jak te właśnie, nawet jak ktoś realizuje w sobie te cechy i jest jak najbardziej w tym szczery, stawia granice, ale niestety może być różnie zrozumiany.

Tam nie było takiego terminu jeszcze wtedy, jak odrzucenie egoizmu.

To jest trochę współczesny termin, ale w pojęciu dyscyplina kryje się to, że ja nie kieruję się egoizmem, egocentryzmem.

Bo to są często ci guru, ci przewodnicy bardzo ciepli.

Jakieś takie głębsza relacja.

Zresztą w buddyzmie główną z cech jest karuna, współczucie i maitri.

Oczywiście cierpliwość czasem, nawet hojność, że nie zagarniam dla siebie, a dzielę się, jak się pojawi uczeń.

Bo to jest też bardzo ważne w pojęciu guru.

Guru nie ogłasza siebie guru.

Nie wychodzi na żaden piedestał, ja jestem guru, ja będę uczył i ja wiem.

Właśnie odwrotnie, to uczeń wybiera sobie guru i ewentualnie guru przyjmuje go na ucznia.

Ja uznaję, że ktoś jest moim guru, ale guru musi uznać, że ja jestem jego i jej uczniem.

I tutaj teraz coś bardzo potężnego, czego chyba nie ma w naszej kulturze, a na pewno nie ma w nauczaniu jogi, czy to dobre, czy to złe, to jest, wydaje mi się, też osobny temat, bardziej to jako do refleksji zastawiam teraz, że już w samym tym, że guru z ciemności do światła, z niewiedzy ku wiedzy, czyli że pewne

Posiada w sobie pewne transmutujące, absolutnie przemieniające jego egoistyczną, niebywale altruistyczną, pomocną osobę.

I kieruje drugą osobę właśnie ku wyjściu poza cierpienie, poza przemijalność, poza ciemność.

To jest coś bardzo mocne w kulturach dalekowschodnich, że ten mistrz, ten guru, ten najwyższy, który zrealizował, jak na przykład Siddhartha Gautama, w sobie stan Buddhychy,

A nauczyciel jogi oczywiście nie jest taką osobą.

Jest po prostu, już kończę, bo też mamy guru funkcji nauczyciela i wtedy mamy taki termin jak aczaria, nauczyciel po prostu.

Mamy swamin, swamin jako opiekunka danego, czy opiekun danego ashramu.

I to nie tylko mistrza jakiejś tam dziedziny, jak, no nie wiem, jak, no nie wiem, no jakaś tam, nie wiem, ucznictwo, z myślą, czy kaligrafia.

Ale pewien taki mistrza praktyki duchowej też mamy, ale to jest oddzielone od pojęcia guru jako nauczyciel, który ma swojego ucznia i uczniów.

Jeszcze kończąc, od zawsze niemal porównuje się guru do bycia ojcem, bycia opiekunem, a często mamy takie, że uczeń, uczennica staje się niejako synem, córką,

Tak, tak, tak, ale jak rodzicielska, tam jasno granica jest wyznaczona.

To jest też bardzo ważne, no bo ojciec czy matka mogą być dla dobra dziecka, bez wyrządzania krzywdy, to jest też bardzo ważne, bez krzywdy fizycznej, psychologicznej czy psychicznej, a nawet tzw.

parapsychicznej, jeśli tam uznawane są różne czakry i tak dalej, że nie krzywdzi, absolutnie nigdy nie może ten rodzic, w cudzysłowie duchowy rodzic, krzywdzić, ale może być surowy.

Tylko ze względu na dobro i brak krzywdy dziecka.

Ale ta druga osoba może mieć poczucie krzywdy.

Gorzej, jak jest uwikływana, że tak powiem, w jakąś sieć,

I generalnie trzeba by tu zacząć od tego, od czego ty zaczęłaś.

Od tego, że bardzo dużo pomieszania w tym temacie się wzięło z pewnej niezrozumienia symboliki, symboliki przedstawienia Shiva Parvati, tak?

Czytam w buddyzmie Vajrayany pierwiastka męskiego i żeńskiego, bo to są emanacje buddy, czyli w każdym z nas jest dopełnienie męskości i żeńskości, wtedy jest te pełnia.

Natomiast bardzo dużo się wzięło z tego nierozumienia owej symboliki.

Guru Jagat, nie, nie, było Brow of Fire, tam o Guru Jagat chodziło, kobietę.

Tak, tak, była rzeczywiście, ale w większości są to generalnie mężczyźni i kobiety wielości, które tym mężczyznom jakby ulegają.

Tak, Kundalini była tutaj wyjątkiem, ale ona działała znowu dla kogoś, nie była sama w sobie też, bo ona dla Jogi Phajana chyba bodajże, jeżeli ja dobrze pamiętam.

Ona była pod jego protekcją i jego jakby wskazówkami działała.

Także tam u samej góry i tak był mężczyzna.

I teraz w ogóle bardzo dużo w tym świecie duchowości jest kobiet.

Ja się często zastanawiałam, dlaczego akurat

Kobiety często myślą w tym świecie pseudoduchowości, dlaczego one milczą o przemocy, dlaczego one milczą o tym, co się wydarzyło.

Oczywiście to zaczyna się od tego, że to rzadko przychodzi wprost, to już mówiłam, i nie zawsze ma twarz jawnej agresji, to co Ty od razu mówiłaś, bo to wszystko może przychodzić miękko.

Przychodzi przez autorytet, przez zaufanie, przez zachwyt, o Boże jakie on wspaniały, przez pragnienie bycia widzianą, przez pragnienie prowadzenia, przez pragnienie należności, bycia przyjętą do jakieggrona.

Dlatego jest tak trudne do rozpoznania.

Kobiety często przychodzą na takie praktyki w ogóle ze swoją kruchością, zmęczeniem, tęsknotą, czasem z jakimiś tam własnymi doświadczeniami, z jakimś tam bólem, z czymś, czego nie umie przynieść, którego nie potrafi unieść sama.

I szukając drogi, sensu, trafia do przestrzeni, która niby mówi językiem świadomości, miłości, rozwoju i transformacji.

To jest bardzo pociągające, tak?

Nie będę was jadł, nauczę was, jak osiągnąć oświecenie, bo to były czasy tamte akurat.

Ufają i jakby wydaje się, no bo jak sprawdzić tego kota, no dopóki coś, no to jest właśnie mówię, to jest strasznie tutaj trudne.

Tylko na całe szczęście, jak powiedziałeś, w samym początku w świecie jogi

Zachodnie, jeśli ktoś jest acharią jogi, nauczycielem jogi, jogaciaria, często też mamy taki termin, no na pewno się część z was, bo Iza, to na pewno z nim się spotkałaś, jogaciaria, nauczyciel jogi, a nie joga guru.

Uczę ciebie dokładnie tego, a tego.

W Morarji Desai w New Delhi National Institute of Yoga zbudowana dosyć niedawno taka no instytut właśnie kształcenia nauczycieli jogi, gdzie jasno są określone asany, pranayamy, praca z czakrami, bo to Indie i tyle.

Filozofia tyle, co mamy podstawy u Patanjale'ego i ci nauczyciele jogi aczariowie

Ja nie jestem guru.

Ja nie transformuję, nie transmutuję kogoś.

Tak zwana joga terapeutyczna.

Ja pomagam Ci się skoncentrować.

Ja dobiorę odpowiednie praktyki koncentracji, praktyki pranajamiczne, oddechowo-energetyczne.

Ja nie aktywuję nie wiadomo czego.

Nie ma tego.

No bo trafiają powiedzmy czasem na bardzo podatny grunt, ale ten grunt może być świadomy tego, można ufać, że to jest jeszcze joga, że to jest jeszcze mierzalne.

Że jak ktoś mi każe mantrować tęże mantrę, która potem się okazuje, że jest mantrą do siwy, do kali, do durgi, czyli przekracza tu granice religijne, bo może ktoś być albo innego wyznania, albo w ogóle nie być wyznania, albo w ogóle nie chce intonować jakiejś mantry do bóstwa, ale nie wie.

Bo mi ktoś mówi, że jantra czy mandala jest czymś pozareligijnym.

No nie, to zawsze, że jakby no nie podaje tego kontekstu.

A potem komuś się okazuje, że kurczę, no to ja jestem w praktyce jogi, która nie jest religijna.

Czy ktoś wrzuca mnie w jasno określony światopogląd, wizję rzeczywistości i każe mi nią żyć?

Bo mówią, że to jest joga jeszcze.

I to, co powiedziałeś, że owszem, ale to jest wybitna jednostka, która dokonała zapanowania absolutnego nad sobą, wykazuje się, jak już powiedziałyśmy, altruizmem, dobrem, działaniem absolutnego braku krzywdy na swoim uczniu, uczniach, ma dwa, bardzo małą grupę uczniów.

Jest to relacja, że guru, czy górwi, żeńska postać, górwi, żeńska forma, przez G na początku, proszę, ma, powiedzmy, potrafi wyczuć stan emocjonalny ucznia, potrafi wyczuć to, co służy w praktyce, ale nie jest terapeutą, że potrafi dobrać odpowiednie medytacje,

A nauczyciel jogi, w moim odczuciu, yogacharya i też w indyjskim, ma zawsze większą grupę.

Może to być grupa oczywiście online, gdzie nigdy nie wiemy, czy będzie pięć osób, czy będzie trzysta osób.

Może mieć grupę

Obostrzenia oczywiście pewne pokazujemy, czy półpozycja ktoś nie jest w stanie całej wykonać, ale nie ma tego przewodnictwa duchowego.

Tego wyjścia po zacierpienie.

Jasno postawiły granice.

Yogacharya, nauczyciel, brzydko powiem instruktor jogi, żeby tak to było.

A co innego?

Yoga guru.

Guru po prostu.

Już tam nieważne, czy joga, czy buddha, czy cokolwiek guru.

I tu jeszcze od razu chciałam powiedzieć, bo tak mówimy, że samo zło mamy, ale wspaniałym kontrpunktem w XX wieku nadal żyjący wspaniały ashram Auroville, także na południu Indii, gdzie jest ta złota, okrągła świątynia, powołana wspaniała, taka nawet...

Wspólnota, bo tam można normalnie sobie zamieszkać, czy na krócej, czy na dłużej, bodajże jest chyba do pięćdziesięciu tysięcy osób, czy do dwudziestu tysięcy granica, ale powołana w połowie wieku XX przez Aurobindo, wspaniałego Sri Aurobindo i Mirrę Alfasę, kobietę.

Oni wiedzieli, że łączy ich nie tylko zażyłość jakaś tam emocjonalna, uczuciowa, ale coś więcej, że są w stanie stworzyć coś potężnego, coś, co wykracza poza nich.

Wydaje mi się, że bardzo dużo od tej rzeczy bierze się z pomieszania, z niezrozumienia, z złego nazywania, co jest duchowością.

Gdzieś tam podskórnie pretendujemy do czegoś większego, więc poszukujemy kogoś, kto będzie nas prowadził także w tym obszarze.

I to też się spotyka z niezrozumieniem czym to jest, czym jest ANTARANGA.

Bardzo dużo pomieszania się bierze z tego, że ludzie nie wiedzą, co czym jest, więc można im wetknąć wszystko, co zresztą się dzieje.

Bardzo też często, bardzo ciężko się odezwać przy takim nauczycielu, który miał być, kiedy się już odbyła jakakolwiek przemoc, chociaż taka bardzo subtelna na początku, jak w ogóle nazwać przemoc, która się odbyła w przestrzeni, która mówi o świetle, która mówi o rozwoju, która mówi o duchowości, o prowadzeniu ku światłu.

Albo jak powiedzieć, to było złe, kiedy wokół słyszę, że to była lekcja, że to było wszystko w porządku, albo że doświadczasz jakiegoś procesu.

Albo przetransformować trzeba, że to co widzisz w drogiej osobie.

I to jest też straszne, że ciągle przerzucanie winy na tego ucznia, uczennicę, który z ufnością się udał do kogoś, kto wydaje się być autorytetem.

I tu właśnie dochodzi do czegoś o wiele bardziej subtelnego i boleśniejszego, bo wiele osób milczy, bo zaczyna wątpić nie w nauczyciela, ale w siebie.

I teraz może to ja przesadziłam, może ja sobie przegięłam, albo ja jestem przewrażliwiona czy przewrażliwiony.

Albo coś nie tak jest, czegoś za mało, czegoś za dużo.

I to jest ta najokrutniejsza forma przemocy duchowej, że nie tyle ludzie zaczynają wątpić w tego nauczyciela, tylko zaczynają wątpić w siebie.

Tego typu rzeczy odbierają człowiekowi zaufanie,

Do własnego takiego wewnętrznego nie.

Zawsze można nazwać jakąś uczennicę trudną, roszczeniową, niestabilną albo bardzo często niegotową, bo ty jesteś jeszcze niegotowa na moją prawdę.

To w ogóle jest grube.

I bardzo często, to już też wspomniałaś o tym, przez pewną symbolikę źle rozumianą w wielu środowiskach bardziej chroni się wizerunek nauczyciela niż godność kobiety.

Bardzo często jest dowodem, jak ktoś jest głęboko zraniony.

Bardzo tu jest dużo zła, które działa bardzo, ale to bardzo głęboko.

Także w miarę widać, czy ta czyjaś praktyka pomaga mi od strony zakresów, czy jest bezpieczna dla mojego ciała itd., czy ktoś prowadzi w sposób właściwy moje ciało na tej przysłowiowej macie.

To łatwo, czy czuję się lepiej, czy czuję się gorzej, czy mam jakieś urazy, uszkodzenia.

Rejony, jak powiedziałaś, w antarangę, w to od wewnątrz, co mamy.

Bo nawet praktyka oddechowa pranayama z punktu widzenia biologicznego, to czujemy, czy się dusimy, czy zawroty głowy mamy, czy hiperwentylacja za mocno nie jest obecna, albo jest tylko hiperwentylacja, czy przepona nam pracuje itd., itd.

Z drugiej strony tak czuję się źle, jakbym przebiegła cały maraton na raz, nigdy bez przygotowania albo w ogóle nic nie ten.

Ale kiedy wchodzimy w sutelniejsze rejony, gdzie pranajamy, zresztą asany już też takim są.

Tak, ale też tu bardzo uwaga, że to wykroczenie poza dwójnię jest achimsowe.

Ja wychodzę poza dwójnię, już nie będę czuła bólu, bo tak muszę go nie czuć, a krzywdzę siebie nie.

No i tutaj, czy ktoś rzeczywiście coś aktywuje w nas, znaczy chce aktywować, sprzedaje to jako aktywację, a w ogóle to tym nie jest.

Marketingowo jest teraz modnie wiele rzeczy aktywować.

I wisimy w niejakiej pustce, w związku temu lgniemy też bardzo mocno do rzeczy.

Tak, tu mamy nawet badania naukowe, że mamy kryzys nie tylko autorytetów, to tak, że ogółem kryzys jakby wyjścia ze sfery sacrum ku laickiej.

I o ile te dalekowschodnie kultury mają mocno wykształconą pozycję czy pojęcie właśnie mistrza, tego przewodnika, który jest kimś innym niż bramin, kapłan, który odprawia rytuał wedyjski, ktoś zupełnie inny niż kapłan, powiedzmy funkcja religijna, ktoś inny niż po prostu aczarya, jak na przykład asan, ten nauczyciel asan,

Mamy także wykształcone mocne wzorce i określenia w kulturze indyjskiej oczywiście mogę, mocne wzorce tego, kim jest guru, kim jest ta osoba, jakie ma mi cechy, a kim nie jest.

Kiedy jest ten asceta, ten powiedzmy Arjuna w głębokich Himalajach, a kiedy ktoś jest tym kotem oszukującym.

Ja, tak jak powiedziałam na początku, przygotowałam takie pytania, co można sobie zadać na temat nauczyciela, ale jeszcze powiem coś na temat, z punktu widzenia nauczyciela.

Bo ja już jestem tym nauczycielem dość długo i miałam też dziewczyny, które uczyłam, jakby część z nich teraz prowadzi u mnie zajęcia.

I ja, zdając sobie sprawę z tych procesów, jakie następują w głowach, ale także ludzi, ale także ze swojej niedoskonałości jako

Na siłę wysyłałam do kogoś innego po to,

Żeby one mogły się odciąć ode mnie, po to, żeby one mogły spojrzeć na mnie z pewnego dystansu, żeby one nie były we mnie zakochane, żeby one nie naśladowały mnie.

Ja nie mogę być twoim jedynym nauczycielem.

Ja to negowałam.

Kazałam iść na różne zajęcia, żeby zobaczyć tego słonia z każdej strony.

Dlaczego mój ma być na wierzchu?

Dlaczego mój ma być na wierzchu?

Więc ja jej wysyłałam, a ona mówi, ale to jest jakaś głupota.

Ja mówię, idź i zobacz głupotę.

Dotknij głupoty.

Zobacz tego.

Nawet na bardzo irracjonalne zajęcia wysyłam, gdzie rzeczywiście wiedziałam, że będzie wow.

Ale po to, żeby dotknąć różnego spojrzenia.

Bo ja w ogóle jako nauczyciel jestem nie fair, jeżeli ja się stawiam, że to ja jestem.

Jakie masz spostrzeżenia, lampki ostrzegawcze z pozycji ucznia?

Bo ja na przykład mam takie z pozycji ucznia, bo ja na przykład mam mocno, jak obserwuję, że po pierwsze dla mnie lampka ostrzegawcza, czy właśnie wyznacznik, kiedy ja chcę zostać przy danym nauczycielu, czy przy danym mistrzu, nawet już jak w Indiach,

Szukam generalnie mistrzów, to górnolot nie brzmi, ale że do czegoś więcej, że osoba, która coś przeżyła, o tak, bo co ja rozumiem i nie tylko ja przez mistrz czy guru.

Osoba, która wiele, wiele lat przechodziła, szła przez pewną ścieżkę, dokonała przemiany siebie z tego egoizmu,

Iza Raczkowska, ANTARANGA, Yoga Alliance Certified Education Provider YA YACEP, REPs Polska.

Natomiast chodzi o to, że mam bardzo wąską grupę osób i ja na przykład pytam, którą praktykę mi proponujesz?

No i jeśli to ktoś widzę, że rzeczywiście coś mi proponuje, coś co nie jest, bo ma na szyldzie z tego różne kursy, ale rzeczywiście dobiera to coś i tłumaczy mi dlaczego jest do mnie, a nie dlatego, że ma to w ofercie, ale ma to w ofercie, ponieważ to przeżył,

Nie ma tego w ofercie, bo nie każdy mistrz ma tutaj swój Aściał czy swoją małą szkołę, ale czuję, to jest to odczucie już bardzo indywidualne, subiektywne, że rzeczywiście mówi do mnie, a nie do ogółu.

Po drugie, jeśli chodzi o asany, to szukam na osób, które...

Idę z ciałem, z jakimiś, z kręgosłupem, ze stopą, z kolanem, z ciałem całym, to chcę, żeby ktoś odpowiednio to poprowadził, a nie, że wymyślę jakieś, nie wiem, winiasy, nie wiadomo co, a to jest szkodliwe, kontuzyjne dla ciała.

Bardzo mnie dotyka, jak ktoś bez świadomości, bo nie douczył się, bo uznaje, że tak jest, bo gdzieś usłyszał, a nie

Tu mówię o nauczycielu, gdzieś usłyszał, a nie dokształcił się, nie doczytał gdzieś, nie dowiedział się, powiedzmy, osób, które potrafią to wyłożyć.

Czy ta mantra, rzeczywiście mogę ją używać?

Jakby uproszczenia potężne w temacie, źle mówię, w temacie filozofii jogi.

I poruszamy tam grube tematy egzystencjalne, bytowe, ludzkie, międzyludzackie, a przede wszystkim etyczne.

Czy ktoś nie nakłada mi swojej interpretacji za mocno na achimse, na satye, czyli prawdę, na aparigrache, czyli powiedzmy nielgnięcie itd., itd.

Za bardzo to narzuca swój światopogląd, swoje tłumaczenie, podczas gdy teksty tradycji są bardzo ogólne.

Właśnie wszystko jest do rozwagi często ucznia.

Ok, ja wiem, że to jest ogólne niekrzywdzenie, ale niekrzywdzenie, czyli dokładnie co?

Kiedy ja kogoś krzywdzę?

Skoro Ahimsa jest na pierwszym miejscu, to niekrzywdzenie Satya być może jest na drugim, a może być nie.

Ułożył, ale nie poddawał, że to ważniejsze jest, a to gorsze.

Ktoś mi mówi, że tak, dobra, ale czy to się zgadza ze mną?

Czy ja mogę powiedzieć nie?

Czy ja mogę powiedzieć nie?

Czy ja mogę odejść od tej osoby i powiedzieć dziękuję Ci za to, co mi przekazałeś, przekazałaś?

Czy jak ty, czy po wiedzieć do swoich uczennic, uczniów, bądź jak pierwszy mistrz Siddhartha Gautamy, Arada Kalama, jak nie mylę się czasem, Alada Karama, powiedział, ja już doprowadziłem ciebie do bardzo subtelnego stanu medytacji, ale ja nie poprowadzę ciebie dalej, szukaj nowego.

W ogóle jeszcze tam zaproponował opiekę nad małym Aśramem, Siddharcie, ale Siddharta powiedział nie.

Ja szukam odpowiedzi na to fundamentalne pytanie, jakie go dręczyło te 6 lat czy 5 lat praktyki.

Bo ja nie czuję się, że jeszcze mogę być nauczycielem, ja nie czuję.

Ja w ogóle idę trochę głębiej jak rozpatruję u kogo się uczę, czyli patrzę czy jego życie jest spójne z jego praktyką.

Nie, to jest bardzo łatwo sprawdzić, bo jest internet, są social media, jest bardzo duży dostęp do informacji, tylko trzeba to posprawdzać, wygooglać.

Ta niespójność nauczyciela, według mnie, zaczyna się już, bardzo pięknie wychodzi w jego...

W jego całej osobie, w jego życiu.

Radził swoim uczniom przed śmiercią, żebyście sprawdzali swoich nauczycieli, czy ich życie jest spójne z tym, czego uczą.

Nawet mamy takie pojęcie, i też je dałam w tym poście porannym, ANTAR-YAMIN, wewnętrzny przewodnik jako rodzaj powiedzmy pierwszego stopnia takiego, zanim w ogóle zacznie się poszukiwać kogoś na zewnątrz, wsłuchać się w siebie.

ANTAR oznacza wewnątrz, jak ANTAR-YOGA czy ANTARANGA-YOGA, a YAMIN ten przewodnik.

Że chodzi o to nie, że ja sama jestem dla siebie guru, ja ubóstwiam siebie, bo jestem taka cudowna, wspaniała.

A wiele tych fake guru tak niestety czuje.

Ja nieomylny jestem, bo ja często tu mamy tak, że ktoś uważa, że doznał pewnego oświecenia.

Uważa, a rzeczywiście do tego nie doszło.

Ale tu o co chodzi z tym antariaminem, że pojawia się nagle, kiedy wyczuwamy w sobie, że coś jakby nam czegoś brak.

Mądre lektury, żyjemy zdrowo, tam ćwiczymy, chodzimy na jogę.

Wszystko jest niby ok, ale jakby czegoś brak nam, czegoś więcej nam brak, jakieś takie, jak to się mówi w tekstach jogi, rozpalenie gorącego pragnienia znalezienia pewnego środka, pewnej metody wyjścia poza ten rodzaj delikatnej niewygody, coś delikatnie uwiera.

I to jest pewien sygnał, że potrzebuję poszukać, czy ją znajdę?

Czy te potrzeby wyrastają z egoizmu czy z altruizmu?

Chodzi o to, że ten wewnętrzny przewodnik, który mi określa, co mną powoduje, bo takiego też nauczyciela dla siebie znajdę.

Znaczy ja, z drugiej strony to wiem, to jak ja robiłam było źle rozumiane.

Jeżeli ja ciebie uczyłam, to mówiłam, słuchaj, no to teraz ty idź do kogoś innego na zajęcia.

Albo jeżeli ja nie chcę z tobą jako moją uczennicą chodzić na kawki i obgadywać z jakichś prywatnych szczegółów życia się zwierzać, to było źle postrzegane.

To było postrzegane jako pejoratywne, że jakby nie wchodzę w zażyłości.

Joga nie jest wejściem w zażyłość.

No właśnie, ale bardzo często jest to niezrozumiane, że jeżeli ja jestem nauczycielem i mam być profesjonalna, to ja nie przekraczam tych granic w ogóle.

Jeżeli ja cię potem wysyłam, mówię idź do tego nauczyciela, idź do tego, zobacz jak wygląda joga w tej szkole, a zobacz jak ta prowadzi jogę, żebyś miała większy podgląd.

Jeżeli chodzi o takie rzeczy jak joga asanowa, to to jest bardzo łatwe.

Ja wymagam tego, żeby ktoś mi nie zrobił krzywdy, bo już mi zrobił.

Także doświadczyłam tego, że nauczyciel mnie na siłę docisnął nogą notabene na przykład.

I zrobił mi krzywdę fizyczną, więc wiem jak to jest doświadczyć czegoś takiego.

Więc ja tutaj wymagam profesjonalizmu, takiej minimalnej znajomości anatomii, motoryki ruchu, tak żeby ktoś nie zrobił mi krzywdy.

Nim ja pójdę na kurs taki i taki lub do nauczyciela takiego a takiego, to ja na początek czytam.

Wiesz po co przychodzisz, wiesz gdzie może pojawić się, że ktoś przekłamuje.

Jakoś tam, nie wiem, zakrada jakąś praktykę, która w ogóle nie jest prana.

Więc ja się przygotowuję do bycia uczniem.

Bardzo mocno byłam zaawansowana już w teorii, nim ja tam przyszłam, bo nauczyciel jest też człowiekiem, może wszystkiego nie wiedzieć, może mieć własne słabości, własną kruchość, własne pomieszanie, może nie umieć tłumaczyć.

Iza Raczkowska, ANTARANGA, Yoga Alliance Certified Education Provider YA YACEP.

Trafia jej metoda, daje go do nas, ale z drugiej strony też zadajemy sobie pytanie, czy ja chcę się uczyć pod dany egzamin i tam jakiś poziom egzaminu, czyli muszę wiedzieć, jak ten poziom, ten poziom, ten poziom, zwłaszcza w angielskim tu mamy mnóstwo rzeczy, czy ja uczę się dla konwersacji, bo chcę pokonwersować, czy potrzebuję w pracy, czyli bardziej biznesowo i tak dalej, i tak dalej, że tak jak mówisz.

I ja mam wtedy tego wewnętrznego przewodnika i mogę dokładnie rozpoznać czym rzeczy są, ponieważ mamy jakąś już własną, bazową...

Mówię, nie, nie, ja nie szukam Boga.

Ja nie szukam Boga.

Nie chcę go znajdować.

Ewentualnie mogę go poszukiwać, ale nie chcę go znaleźć.

Ja nie chcę znaleźć swojego Boga.

Ale ja już byłam dorosłą kobietą, taką dużą po własnej praktyce, więc jakby już wiedziałam, czego nie chcę na pewno.

Ja przygotowałam, ale... Tak, tak, tak, właśnie, pytanie.

Pierwsze, najważniejsze według mnie, aczkolwiek to jest moja prywatna ocena, więc ja się oczywiście mogę mylić, jak tu niejednokrotnie mówię.

Czy twoja droga nauczania, którą mi przedstawiasz, prowadzi mnie do większej wolności, czy do większej zależności od ciebie?

Bo to jest takie pytanie, które dotyka samego serca relacji nauczycieli-uczeń.

Jak to jest uzależnienie, to jest drugie.

Czy mogę się z tobą nie zgodzić i dalej być twoim uczniem?

Napisałam to tak sobie, ale to jest bardzo ważne pytanie według mnie, bo bardzo dużo nauczycieli nie przyjmuje krytyki, że się tak ogólnie wyrażę.

A często metod po prostu w danej, w której się czy dana metoda, w której ja z danej metody obieram sobie nauczyciela, czy ja mogę oczywiście, no nie chodzi o kwestie zdrowotne, czy ja mogę nie zgodzić się z pewnymi kwestiami powiedzmy najszerzej, światopoglądowymi, filozoficznymi, etycznymi.

Jeżeli ja nie mam prawa się z tobą nie zgodzić, to znaczy, że ty chcesz mnie kontrolować.

Zadawajcie pytania, to w ogóle jest super.

To po prostu tak mi otwiera głowę.

Czy twoja nauka, czy twoja praktyka, którą mi sprzedajesz, czy twoja wiedza, jaką mi sprzedajesz, pozostawia we mnie więcej odwagi do samodzielnego myślenia, czy mniej?

Ja mam wytworzyć samodzielnego, mądrego praktyka jogi, który się kieruje własnymi poglądami.

To nieprofesjonalne w ogóle.

Ja tego nie mogę słuchać.

To w ogóle nie dotyczy tylko nauczyciela, ale w ogóle ludzi.

Ale zapisałam tu tak, czy masz odwagę mówić o nauczycielu, czy nauczyciel ma odwagę mówić o swoich błędach i ograniczeniach.

Wiesz, ja generalnie, żeby ukrócić, bo ja jestem nauczycielem już chwilę, i ja żeby ukrócić gadanie o mnie, bo ja wiem, że ludzie gadają, nie?

Więc ja mówię o wszystkim, co złego mnie dotyka.

Żeby nie było o mnie gadania, że ja coś ukrywam, nie?

Nic na to nie mogę poradzić, bardzo się starałam, ona dalej nie chce ze mną rozmawiać.

Nie, nie, nie, ale dałam taki przykład, ale chodzi o to, żeby nie było przestrzeni do w ogóle, tak?

Czyli ja mówię o swoich błędach i swoich ograniczeniach.

Na przykład mówię, bardzo trudno mi stać na rękach i potem przejść do czegoś.

Nie mam stabilności, mam za długie nogi, to mi przeszkadza, mam za mało mięśni itd.

To mi przeszkadza, nigdy nie będę w tym dobra.

A mam problem z pracą z umysłem, ponieważ na przykład patrzenie się w ścianę, chodzenie na zewnątrz i patrzenie się w białą ścianę po prostu powoduje, że mi mózg wybucha, bo ja po prostu mam za dużo myśli wewnętrznych, ja muszę szukać innych technik, bo te techniki są nie dla mnie, czyli mówię o tym, jak bardzo jestem niedoskonała.

Ale też dzięki temu pokazujesz, że są różne techniki, a nie ta Instagramowa, czy Tik Tokowa, ten zen patrzenia się w ścianę, czy jak teraz jest modne, to chyba już też w poprzednim razie mówiłyśmy, że taki modny teraz trend na Instagramie i Tik Toku, że siedzi osoba bardzo skoncentrowana i obok ta sama osoba w medytacji, a tam się dzieje wszystko z tyłu głowy.

No to tutaj o to mi chodzi, że są pewne modne ukazywane trendy, tylko to akurat nie jest, no to nie o to mi chodziło tutaj tak jakby taka dywagacja, że coś się robi modne, na przykład medytacja patrzenia w ściany.

I to jak ktoś nie może tego wykonać, to czuję się winna, bo ja mam siebie na siłę.

W jodze też upaja, zręczne środki, które nauczyciel, już tam nie nazywajmy go guru tak mocno, nauczyciel umie dobrać zręczne środki.

które prowadzą do jasno określonego celu.

Generalnie ja mówię bardzo o swoich słabościach, ale także w życiu prywatnym to jest moja taka własny sposób na to, żeby nie być stanowczo niczyim guru, tak?

Tak mi się wydaje, że jak tak powiedziałaś, to jasno ktoś wie, dobra, u Izy nie będzie tego instagramowego stania na rękach.

Czyli ktoś jasno wie, co u ciebie dostanie, a czego nie dostanie.

Dziewczyna po zajęciach, to była bardzo racjonalna, to była bardzo młoda osoba, przyszła do mnie na zajęcia jogi i po zajęciach podeszła do mnie i mówi, że tam chce zapłacić za pojedyncze zajęcia, nie kupi karnetu, bo jej się nie podobało.

Bo ja w ogóle nie zrozumiałam.

Ja w ogóle nie wiem, co to znaczy wprowadzać w trans.

I w ogóle sama się nie umiem.

I w ogóle uważam, że... Ale tak, tak.

Czy Twoja obecność jako nauczyciela pomaga mi wracać do siebie?

Czy przeciwnie, sprawia, że coraz bardziej potrzebuję Twojego prowadzenia?

Trochę tak uważam, że należy to przekładać na rolę nauczyciel-uczeń, że wychowuję kogoś, kto jest ode mnie zupełnie niezależny i to jest moim sukcesem, że ty przestajesz być zależna ode mnie, a nie moją porażką.

A tu zobacz, zobacz jakie koło, bo relacja rodzic, tak jak na początku, guru jako ojciec, matka, ale ten guru, bo etap ucznia kiedyś się kończy.

Może być oczywiście ktoś guru przez całe życie, to jest osobna relacja, że guru przez całe życie, ale nadal uczeń jest mniej więcej samodzielny.

Jota w jotę, jeden do jednego przychodzi.

Czyli ta nadal, tak jak to powiedziałaś, ta relacja zdrowego rodzicielstwa.

Tu już wchodzimy właśnie w określenie fake guru.

No to jakby będąc konsekwencją tego, co już właśnie napisałam, czy potrafisz pozwolić uczniowi odejść, kiedy jego droga prowadzi gdzie indziej?

Jeszcze tutaj dopisałabym pytanie, napisałam go, ale teraz mi tak przyszło do głowy.

Bo wydaje mi się, że każda, szczególnie w takiej ANTARANGA jogie, w takiej jodze bardziej skoncentrowanej na umyśle niż na ciele, jest zawsze miejsce, zawsze przechodzi przez moment ciemności, niepewności taka droga, jakiegoś kryzysu.

Iza Raczkowska, ANTARANGA, Yoga Alliance Certified Education Provider YA YACEP, REPs Polska.

Iza Raczkowska, ANTARANGA, Yoga Alliance Certified Education Provider YA YACEP, REPs Polska.

Iza Raczkowska, ANTARANGA, Yoga Alliance Certified Education Provider YA YACEP, REPs Polska.

Ale tak jak też powiedziałam, paradoksalnie bardzo często traktowane jest to dokładnie na, jak ja nie chcę z tobą iść na wino wieczorem, to ja słaby nauczyciel jogi jestem.

Tak, tak, tak, więc właśnie dobrze, że mówisz o tym, bo każdy z nas ma troszeczkę inne doświadczenia, inne też powody, dla których kieruje się do nauczyciela, czy ma swoich uczniów i to bardzo cenne, bo mówię, ja nigdy takich nie miałam.

U mnie zawsze, może przez to, że ogólnie ja w edukacji siedzę od już niepamiętnych czasów,

Więc ta relacja nauczyciel-uczeń, czy to jak w liceum miałam zajęcia z francuskiego, czy oczywiście na uniwersytecie, czy nawet jak pojawia się pewna ta powiedzmy karuna czy maitri, ta życzliwość, ta jogiczna przyjacielskość, która nie jest przekraczana, bo maitri od mitra, przyjaciel.

No to jak mogę krzywdzić takie osoby?

Więc chodzi o to, że u mnie ta relacja nauczyciel-uczeń była zawsze mocno wyznaczona, ponieważ i tak uczono mnie w studium nauki języka francuskiego, chociażby później na studiach, że absolutnie nigdy nie można przekroczyć granic, bo w środowisku ludzkim jest bardzo łatwo o to.

Też robiłam dużo różnych uprawnień, które mnie niejako chroni przed podawaniem do sądu, ale i tak oprócz tego jak najbardziej jestem poubezpieczana od stóp do głów.

No więc właśnie też o tym możemy porozmawiać, no bo ja oczywiście także i większość, jeśli nie wszyscy nauczyciele, z którymi rozmawiam, czy to asan, czy medytacji, czy pranayamy jak najbardziej, no to ubezpieczenie jest potrzebne i to myślę, że bardzo ciekawy temat, dlaczego i tak dalej.

To dziękujemy wam bardzo gorąco za rozmowę.

Oczywiście czekamy na wasze komentarze co do tego nagrania, pomysły na to, o czym jeszcze możemy mówić.

Naprawdę swoją praktykę w ręce, czy to nauczyciela, czy mistrza, czy instruktora, no to po pierwsze musimy zdefiniować, kogo szukamy z tych trzech osób, z tych trzech pozycji i sprawdźmy, czym ten ktoś się kieruje.

Zapytać osób, które chodzą, czym się kieruje, sprawdźmy, czy jest to etyka, bardzo szeroko rozumiane oczywiście zagadnienia etyczne, altruizmem, czy raczej chęcią ekspozycji, stawiania w centrum swojego ego oraz uzależniania od siebie.

dialogików.

To już w dialogu, prawda ujawnia się w dialogu między dwiema otwartymi istotami, które są gotowe na sytuację dialogiczną, a nie uparte przy swojej racji.