Mentionsy
Co to był za miesiąc! Wrzesień 2025
Najnowszy odcinek podcastu Ziemia Zbyt Obiecana został nagrany zaledwie kilka godzin przed spotkaniem Benjamina Netanjahu z Donaldem Trumpem w Białym Domu – rozmową, która może przesądzić nie tylko o przyszłości wojny trwającej od 7 października, ale również o losach całego regionu.
Konstanty Gebert podsumowuje kluczowe wydarzenia września, przygląda się pokojowemu planowi Trumpa z wielu perspektyw i analizuje możliwe scenariusze na nadchodzące dni.
Czy Netanjahu zaakceptuje propozycję Trumpa? Co to oznacza dla Izraela, Palestyny i świata arabskiego? I dlaczego jedni widzą w tym planie szansę na pokój, a inni – polityczną iluzję?
🎧 Posłuchaj najnowszego odcinka:
⭐ Spotify – https://spoti.fi/3yfxnFv
⭐ Apple Podcasts – https://apple.co/3ISwbNh
⭐ YouTube – https://youtube.com/@ZiemiaZbytObiecana
💛 Wspieraj nas na Patronite:
➡️ www.patronite.pl/ziemiazbytobiecana
Szukaj w treści odcinka
Jak na nieduży kraj w Azji, Izrael zajmuje nieproporcjonalnie dużo miejsca w wyobraźni ludzi na całym świecie.
Gdyby można było eksportować historię lub teraźniejszość, to Izrael, jedyny kawałek Bliskiego Wschodu bez ropy naftowej, byłby drugim Kuwejtem.
Podcast Ziemia zbyt obiecana powstaje we współpracy z Fundacją ELNET, organizacją pozarządową, której celem jest pogłębianie relacji między Europą a Izraelem w oparciu o wspólne potrzeby i demokratyczne wartości.
Najprawdopodobniej zakończy się przełomowym zaakceptowaniem przez izraelskiego premiera 21-punktowego planu pokojowego, który Trump opracował, zaproponował.
To będziemy mieli szansę na to, że wojna, która wybuchła dwa lata temu krwawym atakiem terrorystycznym Hamasu na izraelskie osiedla przy Strefie Gazy, wreszcie się zakończy.
Zakończy się militarną klęską Hamasu i polityczną klęską Izraela, który jest izolowany na arenie międzynarodowej tak jak nigdy dotąd, co było widać podczas posiedzenia Zagromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku, kiedy większość delegatów wyszła z sali.
Jak Netanyahu przemawiał i przemawiał on do entuzjastycznie oklaskującej go delegacji izraelskiej i grupy państw, które jeszcze nie wyszły.
I nawet jeśli jest możliwe, że po wyroku skazującym prezydent go ułaskawi, prezydent Herzog powiedział, że ten proces bardzo ciąży nad życiem publicznym Izraela i że gdy zapadnie wyrok, on, prezydent, podejmie stosowne działania, które podejmie w sposób w pełni transparentny.
Tymi punktami planu, które są absolutnie nie do przyjęcia dla faszystowskich koalicjantów, to jest wycofanie się, pełne wycofanie się Izraela ze strefy gazy.
Ale nie bardzo wiadomo, jak by to się konkretnie miało dokonać, a przede wszystkim plan jednoznacznie mówi o podjęciu przez Izrael inicjatyw politycznych w perspektywie państwowości palestyńskiej, którą plan uznaje za aspirację Palestyńczyków.
Hamas nie pragnie świeckiego, zdemilitaryzowanego państwa palestyńskiego obok Izraela, a o tym jest mowa w deklaracjach tych państw, które Palestynę w Nowym Jorku uznały, tylko pragnie islamskiego państwa na terytorium całej
Byłej mandatowej Palestyny, a więc zamiast Izraela jako zalążka ogólnoświatowego państwa islamskiego.
Co nie zmienia w niczym faktu, że owe deklaracje uznania dla palestyńskiej państwowości są sukcesem politycznym i dla Hamasu i dla autonomii palestyńskiej jako instytucji politycznych w jakimś stopniu reprezentujących dążenia Palestyńczyków i są klęską dla Izraela, który
Inna rzecz, że merytorycznie Izrael uważając te kolejne akty uznania Palestyny za z punktu widzenia prawa międzynarodowego absurdalne ma rację.
Każdy z nich nienawidzi Izraela.
Oznacza to tylko tyle, że państwa te mają ochotę narazić się Izraelowi.
Uznanie Palestyny jest daniem wyrazu narastającej frustracji społeczności międzynarodowej związanej z polityką Izraela w ogóle, a zwłaszcza w ciągu ostatnich dwóch lat, sposobem prowadzenia wojny w gazie.
Od tego rzecz jasna palestyńczykom nie będzie lepiej, natomiast Izraelczykom i ich władzom z całą pewnością będzie gorzej.
I ta fala odrzucenia Izraela jest bardzo mocna i najprawdopodobniej trwała.
Izrael nie ma szansy na osłabienie swojej izolacji.
Izraelczycy mają stopniowo wycofać się do granic gazy.
Izraelczycy muszą pozostać przynajmniej na tych dwóch korytarzach.
To jest bardzo interesujące stwierdzenie, no bo to oznacza, że Arabowie nie mają najmniejszej ochoty narażać się na to, na co naraża się Izrael, czyli na starcie zbrojne z Hamasem.
Chcą obecności w znacznym stopniu symbolicznej na granicach, gdzie wtedy mogliby pozować na obrońców gazy przed strasznymi Izraelczykami, zarazem nie ponosząc konsekwencji obecności na miejscu, na obszarze zrujnowanym i nadal częściowo pod kontrolą organizacji terrorystycznej.
A jeżeli plan nie zostanie przyjęty, bo go odrzuci Izrael, no to Netanyahu musi liczyć się ze skoncentrowaną furią amerykańskiego prezydenta, który i tak ma postawy dość zmienne, czego ostatnio doświadczył Admir Putin.
Nie sądzę, żeby premier Izraela miał tutaj swobodę.
Prawdę powiedziawszy, Armia Izraelska też tego nie chciała.
Że armia winna przypuścić szturm na miasto Gaza, ostatnie terytorium, które nie jest pod bezpośrednią kontrolą Izraelczyków i w którym schroniła się bądź przebywała około połowa mieszkańców Gazy.
Na co Netanyahu powiedział, przypomniał, że Izrael jest demokracją i armia nie jest od pyskowania, tylko od realizowania poleceń władz politycznych.
I tak rzeczywiście się stało, Armia Izraelska.
Nie stanowią strategicznego zagrożenia i to Izraelczycy w gazie osiągnęli.
Jest natomiast ogromne zagrożenie, że ta nowa ofensywa izraelska zagraża życiu tych, mamy nadzieję, że 20 z 48 uprowadzonych.
Wczoraj Hamas podał, że utracił łączność z dwoma uprowadzonymi i wezwał Armię Izraelską, żeby powstrzymywała się od działań zbrojnych na południe od ósmej ulicy w Gazie.
Zakładnikom grozi to, że zginą podczas izraelskiej ofensywy albo mogą zginąć z rąk ich strażników.
Hamas wydał rozkaz, że należy uprowadzonych zabijać, jeżeli grozi oswobodzenie ich przez armię izraelską.
I biorąc pod uwagę jak niewiele jest do zyskania wojskowo w tej ofensywie, jak ogromne jest ryzyko, jak strat, które Izrael stale ponosi, ale strat wojskowych, ale także gigantycznych strat politycznych,
Co było widać, kiedy Izraelczycy ostrzelali szpital al-Nasr, twierdząc, że ostrzeliwali stanowisko Hamasu.
To są działania, których nie sposób usprawiedliwić i to, że w ogóle jakiś wyższy dowódca izraelski mógł wydać rozkaz takiej akcji, w ogóle nie zastanawiając się nad jej konsekwencjami, pokazuje jak głęboko na wyższych szalonach dowodzenia w armii izraelskiej
Więc jednoznacznie Izrael na tej kampanii może tylko stracić.
Nie liczy się też cena, jaką Izrael musi płacić za trwanie wojny.
Jak pamiętamy, izraelskie lotnictwo odpaliło precyzyjne rakiety, które uderzyły w budynek w Dausze, stolicy Kataru, w którym obradowali przywódcy Hamasu.
Więc co prawda nie był to atak na negocjatorów, to był atak na dowództwo organizacji terrorystycznej, która toczy z Izraelem krwawą wojnę, więc stanowiłaby cel absolutnie uprawniony.
O tym, że Hamas spotyka się w Dausze Izraelczycy wiedzą od lat.
Mało tego, to za zgodą Izraela Katar finansował rządy Hamasu przed 7 października, a później Izrael korzystał z dobrych usług Kataru jako mediatora w negocjacjach z Hamasem, negocjacjach dwukrotnie zakończonych porozumieniem.
Izrael nigdy nie żądał od Kataru, żeby nie udzielał schronienia Hamasowcom, więc ten atak jest rzeczywiście z punktu widzenia prawa międzynarodowego bezprawny, a politycznie samobójczy.
Po tym ataku Katar dramatycznie zradykalizował swoje antyizraelskie stanowisko, ale podobne stanowisko zajęły także inne państwa arabskie, które
Rozumiały i niechętnie, ale jednak akceptowały powody izraelskich nalotów w Libanie, Syrii czy na Iran.
W Teheranie, w którym jednak agentom izraelskim jest nieprównanie trudniej operować niż w Katarze.
Więc technicznie zamach izraelski na przywódców Hamasu był wykonalny, ale Mossad stwierdził, że zamach taki byłby głęboko szkodliwy dla bezpieczeństwa narodowego Izraela i że Mossad jako instytucja powołana do tego, żeby tego bezpieczeństwa narodowego strzec, nie zamierza do tego przyłożyć ręki.
Stąd atak przeprowadziło lotnictwo, nie Mossad, a cele wyznaczył znowu nie Mossad, tylko Shin Bet, służba bezpieczeństwa, która normalnie zajmuje się wewnętrznym bezpieczeństwem Izraela.
Jedna z możliwych interpretacji mówi o tym, że Izraelczycy właśnie dlatego, żeby ograniczyć dodatkowe straty, użyli wysoce precyzyjnej rakiety, takiej, która godzi w konkretny pokój w budynku, ale nie burzy całego budynku.
Słowem Izrael w trosce o to, żeby nie było strat ubocznych, nie osiągnął swojego celu.
Politycznie bezsensowny, ale przynajmniej można było powiedzieć, że dobrze to była ta cena, jaką Izrael był gotów zapłacić za likwidację dowództwa najkrwawszej walczącej Izraelem organizacji terrorystycznej.
Jest to kolejna klęska izraelskiego premiera.
Taka jest praktyka w Izraelu od początku powstania państwa, ale Sąd Najwyższy uznał, że praktyka ta jest niekonstytucyjna, ponieważ godzi w konstytucyjną równość obywateli.
Partie religijne oświadczyły, że one nie będą uczestniczyły w rządzie, który nie zamierza podtrzymywać status quo, a nawet religijni zagrozili, że wyjadą z Izraela, co się wydaje dość mało prawdopodobne.
którzy zamierzali wylecieć z Izraela na Ukrainę, do Umania.
W Izraelu prokurator generalna jest niezależnym urzędnikiem, nie jest członkiem rządu i nie podlega rządowi.
A polityka Izraela ma tutaj charakter głęboko religijny i może przyspieszyć albo opóźnić przyjście Mesjasza.
Nie bardzo mógł afansować w hierarchii Armii Izraelskiej.
Jemu Netanyahu powierzył Izraelską Służbę Bezpieczeństwa.
Zini został szefem, o dymisjach jeszcze nie słychać, być może dlatego, że ci oficerowie uznali jednak, że Izrael będzie nieco mniej zagrożony, jeżeli oni pozostaną na stanowiskach, będą próbowali ograniczać ewentualne szaleństwo nowego przełożonego.
Władze izraelskie uważają, że Achmed Al-Szara, który mianował się prezydentem po obaleniu Asada, nadal pozostaje dżihadystą, którym był przez większość swojego życia i stanowi on zagrożenie dla Izraela.
A Izraelczycy są protektorami Druzów ze względu na to, że część Druzów żyje na terytorium Izraela, służy w wojsku i Izrael ma po prostu zobowiązania wobec Druzów.
Trudno im się dziwić, że nie chcą, trudno się dziwić Druzom, że uciekają się pod ochronę Izraela, ale w tej sytuacji trudno oczekiwać, że Izrael i Al-Szara zawrą jakieś porozumienie, mimo że
Nie wiemy, czy Armia Izraelska będzie podbijać miasto Gaza, ryzykując życiem zakładników, życiem swoich żołnierzy, życiem palestyńczyków rzecz jasna.
Ostatnie odcinki
-
Ziemia Zbyt Obiecana: Gra mocarstw – Iran, Rosj...
30.03.2026 15:43
-
Odcinek 22: Izraelscy Arabowie
16.02.2026 10:25
-
Odcinek 21: Powrót ostatniego zakładnika. Podsu...
09.02.2026 13:15
-
Odcinek 20: Zielona Linia
26.01.2026 04:00
-
Odcinek 19: Prawo do powrotu
12.01.2026 04:00
-
Podsumowanie roku 2025
29.12.2025 04:00
-
Archiwum ZZO: S1O23: Kuchnia żydowska i izraels...
22.12.2025 08:56
-
Odcinek 18: Rezolucja nr 3379 ONZ i jej wpływ n...
08.12.2025 04:00
-
Co to był za miesiąc! Listopad 2025
01.12.2025 04:00
-
Odcinek 17: Trzydziesta rocznica zamachu na Yit...
24.11.2025 04:00