Mentionsy

Ziemia zbyt obiecana
Ziemia zbyt obiecana
09.02.2026 13:15

Odcinek 21: Powrót ostatniego zakładnika. Podsumowanie konfliktu izraelsko-palestyńskiego.

26 stycznia, po 843 dniach do Izraela powróciło ciało ostatniego z zakładników przetrzymywanych w Gazie, starszego sierżanta Rana Gvilego, który zginął 7 października 2023 roku podczas ataku Hamasu na Izrael. Powrót sierżanta Gvilego w sposób symboliczny zakończył trwającą ponad dwa lata wojnę Izraela z Hamasem. W najnowszym odcinku podcastu Ziemia Zbyt Obiecana, Konstanty Gebert podsumuje ten niezwykle trudny w historii Izraela i konfliktu izraelsko-palestyńskiego okres. Dowiecie się Państwo m.in. jak wojna wpłynęła na pozycję Izraela na arenie międzynarodowej i jak zmieniła społeczeństwo izraelskie. Zapraszamy.

 

🎧 Posłuchaj najnowszego odcinka już teraz!

⭐ Spotify – https://spoti.fi/3yfxnFv
⭐ Apple Podcasts – https://apple.co/3ISwbNh


💛 Wspieraj nas na Patronite:
➡️ www.patronite.pl/ziemiazbytobiecana

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 102 wyników dla "Izrael"

Jak na nieduży kraj w Azji, Izrael zajmuje nieproporcjonalnie dużo miejsca w wyobraźni ludzi na całym świecie.

Gdyby można było eksportować historię lub teraźniejszość, to Izrael, jedyny kawałek Bliskiego Wschodu bez ropy naftowej, byłby drugim Kuwejtem.

Podcast Ziemia zbyt obiecana powstaje we współpracy z Fundacją Elnet, organizacją pozarządową, której celem jest pogłębianie relacji między Europą a Izraelem w oparciu o wspólne potrzeby i demokratyczne wartości.

W styczniu siły izraelskie odnalazły pochowane na cmentarzu w północnej Gazie szczątki sierżanta policji Rana Gvilego,

Zakończyła się aktywna faza wojny w Gazie, chociaż działania zbrojne w znacznym stopniu zakończyły się pod koniec roku ubiegłego, po przyjęciu przez Izrael i przez Hamas.

Te podstawowe elementy to wstrzymanie działań zbrojnych, wycofanie się Izraela z 47% terytorium strefy Gazy.

Natomiast to, co się zdarzyło od 7 października 23 roku, nadal ma kolosalny wpływ na sytuację Izraela i perspektywy

To była najdłuższa wojna Izraela, dłuższa nawet niż wojna o niepodległość.

Izraelczycy ponieśli ponad 2000 ofiar.

Z tego 1200 osób zabitych przez Hamas 7 i 8 października podczas tego niespodziewanego ataku na społeczności izraelskie zamieszkujące strefę graniczącą z Gazą.

I w sumie ponad 800 żołnierzy, którzy zginęli broniąc wtedy Izraela, uczestnicząc w operacjach zbrojnych w Gazie, a także w operacjach zbrojnych przeciwko Hezbollahowi na północnej granicy.

To nie są największe straty wojenne w historii Izraela.

Ale jak wynika z przecieków z końca stycznia, wojskowi izraelscy, jak się wydaje, mają podobne szacunki ofiar.

71 tysięcy przyjęły także organizacje międzynarodowe i media, często zresztą mówiąc, że chodzi o 71 tysięcy cywili, co by znaczyło, że w Gazie nie było ofiar wojskowych, a to by znaczyło, że Izraelczycy wynaleźli rakiety i bomby, które zabijają wyłącznie cywili, a oszczędzają wojskowych.

Tak czy inaczej jest to wysoka liczba, acz jeżeli przyjąć izraelskie szacunki strat wojskowych Hamasu,

Tyle tylko, że nie wiadomo na czym są oparte izraelskie szacunki i jak wygląda ich aktualizacja.

Kiedy Hamas zaatakował Izrael,

Było jasne, że jeżeli Izrael zdecyduje się na zbrojną odpowiedź, liczba cywilnych ofiar po stronie palestyńskiej będzie wysoka, a to z tego powodu, że Hamas ukrywa się wśród ludności cywilnej, wykorzystuje dla celów wojskowych budynki użyteczności publicznej takie jak szkoły, meczety, szpitale.

I atakując Hamas, Izrael będzie musiał także spowodować liczne ofiary wśród ludności cywilnej.

Z tego też powodu niektórzy, na przykład Francesca Albanese, specjalny sprawozdawca ONZ do spraw praw narodu palestyńskiego, uważa, że Izrael nie miał prawa odpowiedzieć zbrojnie poza swoimi granicami.

I to jest stanowisko jak najbardziej wewnętrznie spójne, tyle tylko, że zakłada ono, że Izrael winien chronić cywilów palestyńskich bardziej niż własnych.

Bowiem atak Hamasu na Izrael nie tylko był atakiem niezmiernie krwawym.

Zginęło w ciągu dwóch dni 1200 Izraelczyków.

Co stanowi 2% całej ludności tych gmin izraelskich, które zostały dotknięte hamasowskim atakiem.

Jeżeli te hamasowskie dane o 71 tysiącach ofiar są prawdziwe, to w ciągu dwóch lat wojny Izraelczycy zabili 4% mieszkańców Gazy.

4% zabitych w ciągu dwóch lat oznacza, że Izraelczycy coraz mniejszą wagę przywiązywali do palestyńskich strat cywilnych.

Natomiast z całą pewnością też pokazuje fałsz oskarżeń, jakoby celem izraelskich operacji było po prostu zabijanie palestyńczyków, ponieważ

Gdyby Izraelczycy, nie daj Boże, chcieli to zrobić, to mogliby w ciągu tych dwóch lat zabić wszystkich Palestyńczyków.

Zakładając, że technika wojskowa pozostałaby na poziomie II wojny światowej, Izraelczycy mogliby zabić te 71 tysięcy ludzi nie w ciągu dwóch lat, ale w ciągu trzech nocy.

Jednoznacznie pokazuje, że wbrew oskarżeniom celem Izraela nie było zabijanie palestyńczyków.

Celem Izraela była zbrojna likwidacja Hamasu.

Aczkolwiek jest rzeczą niewątpliwą, że w tych działaniach ginęło więcej palestyńczyków niż mogłoby zginąć, gdyby Izrael dochował własnych zresztą przepisów prowadzenia wojny, które nakazują minimalizację strat wśród ludności cywilnej.

Wydaje się rzeczą niewątpliwą, że Izraelczycy w toku wojny, która była sprawiedliwa i zasadna, popełnili zbrodnie wojenne.

Zresztą sama Izraelska Prokuratura Wojskowa podała, że prowadzi dochodzenie w sprawie 78 przypadków podejrzeń o dokonanie przez siły izraelskie zbrodni wojennej.

Różnica między działaniami Izraela, a działaniami Hamasu polega oczywiście na tym, że podczas kiedy Izraelczycy popełniali zbrodnie wojenne, zbrodnie, które domagają się ukarania.

Tak postąpił Hamas, atakując Izrael.

To nie umniejsza odpowiedzialności Izraelczyków za te zbrodnie, które zostały popełnione.

Ale pokazuje, że różnica między działaniem Izraela a działaniem Hamasu jest fundamentalna.

Działania Izraela stanowią naruszenia prawa wojny w ramach toczenia wojny sprawiedliwej i słusznej.

Ale co z argumentem Franceschi Albaneze, że w związku ze spodziewaną wysoką liczbą ofiar cywilnych po stronie palestyńskiej, Izrael nie miał prawa reagować zbrojnie poza swoimi granicami.

Tyle tylko, że Hamas nie tylko zaatakował Izrael 7 października, ale przywódcy Hamasu mówili w publicznych wystąpieniach, w wywiadach dla międzynarodowych telewizji, mówił tak na przykład jeden z członków biura politycznego Hamasu w wywiadzie dla BBC,

Że po tej operacji nazwanej powódź Al-Aqsa nastąpi druga, trzecia i czwarta taka operacja aż do zniszczenia Izraela, który jest źródłem wszelkiego zła.

Innymi słowy, jeżeli Izrael nie usiłowałby zniszczyć Hamasu, oznaczałoby to, że akceptuje to, że Hamas uderzy znowu i znowu i znowu.

A więc w imię obrony cywili palestyńskich Izrael musiałby zaakceptować fakt, że będą ginęli cywile izraelscy.

Przeciwko Izraelowi wytoczono cięższe jeszcze oskarżenia.

Izrael jest oskarżany o ludobójstwo.

W wypowiedziach dziennikarzy, mediów, niekoniecznie wcale jakoś skrajnie propalestyńskich, o izraelskim ludobójstwie mówi się jako o fakcie.

To to by znaczyło, że prawdopodobnym jest oskarżenie Izraela o ludobójstwo, ale to nie byłby jeszcze dowód tego, czy Izrael popełnił ludobójstwo.

Z całą pewnością nie ma dowodów na to, że Izraelczycy chcieli wymordować Palestyńczyków jako grupę.

Izraelczycy nie ostrzeliwali na ślepo domów mieszkalnych w Gazie.

To robili Palestyńczycy odpalając na ślepo rakiety na Izrael.

Podczas ataku 7 października w ciągu pierwszych dwóch godzin Palestyńczycy odpalili 4400 rakiet na izraelskie miasta i osiedla.

Izraelczycy atakowali te domy dlatego, że znajdowały się w nich struktury wojskowe Hamasu, a budynek prawem chroniony, dom mieszkalny, świątynia, szpital, szkoła traci ten status w prawie międzynarodowym, jeżeli jest używany jako obiekt wojskowy.

Hamas używał tych budynków cywilnych dla celów wojskowych i Izraelczycy zgromadzili ogromną ilość i je opublikowali.

Inaczej niż Izrael, który zainwestował ogromne środki w budowę schronów na całym swoim terytorium, Hamasowcy nie budowali schronów.

Pod terminem okupacja Hamas rozumie Izrael.

Mało tego, w jednym ze swoich rozporządzeń do swoich podwładnych, Yahya Sinwar, jeden z przywódców Hamasu zabity przez Izraelczyków, pisał, że krew

Podsumowanie konfliktu izraelsko-palestyńskiego

Godzili się na śmierć palestyńskich cywili i nie chronili ich po to, żeby móc za ich śmierć następnie oskarżyć Izrael i zdobyć punkty w światowej opinii publicznej, ale przynajmniej nie zrobili niczego, żeby zapobiec takiej sytuacji.

W ciągu tych dwóch lat wojny światowa opinia publiczna zwróciła się dramatycznie przeciwko Izraelowi.

W związku z tym, że Izrael prowadzi ludobójczą wojnę w Gazie.

Nawet gdyby mowa była o fizycznych atakach na Izraelczyków, nadal jest to w sposób oczywisty nieuprawnione.

Ale tutaj chodzi o Żydów, obywateli Włoch, których należy, zdaniem 15% ich współobywateli, bić dlatego, że Izrael prowadzi, ich zdaniem, niesłuszną wojnę w Gazie.

Mało tego, intensywność entuzjastycznego poparcia dla działań antyizraelskich po wybuchu wojny w Gazie, zdaje się świadczyć o tym, że

Z całą pewnością teza o tym, że Izrael jest państwem zbrodniczym, popełniającym ludobójstwo, na trwałe zakorzeniła się w europejskiej, czy szerszej w zachodniej opinii publicznej.

Podkreślmy, jeżeli by Trybunał Sprawiedliwości uznał Izrael za winnego ludobójstwa, Izrael byłby pierwszym w historii państwem oskarżonym o tę zbrodnię.

Więc Izrael byłby pierwszym państwem za tą zbrodnię skazanym.

To samo w sobie, myślę, powinno spowodować chwilę namysłu wśród oskarżycieli Izraela.

Ale wojna ta ma daleko idące konsekwencje nie tylko na arenie międzynarodowej, ale i w samym Izraelu.

Opinia izraelska uważa, że rząd Benjamina Netanyahu ponosi odpowiedzialność za nieprzygotowanie Izraela do ataku 7 października.

Wydaje się czymś niezwykle zdumiewającym, że Izrael był tak bardzo do tego ataku nieprzygotowanym.

Natomiast są bardzo mocne dowody, że przywódcy izraelscy lekceważyli napływające sygnały o zagrożeniu.

A to przede wszystkim dlatego, że rząd Netanyahu uznał, że Hamas, rządząc w Gazie, nie jest zainteresowany konfrontacją militarną z Izraelem, tym bardziej, że i tak musi ją przegrać.

Hamas między innymi zbudował na terenie Gazy makietę kibucu w skali 1 do 1 i wielokrotnie ćwiczył szturmowanie kibucu, co zaobserwowały izraelskie drony.

Już raz, dokładnie pół wieku wcześniej, Izrael dał dowód podobnej ślepoty.

Wojna Yom Kippur w 1973 roku zdaniem dowództwa izraelskiego nie miała prawa wybuchnąć, ponieważ dowództwo izraelskie uznało,

Słowem, Izrael był całkowicie nieprzygotowany do egipskiego ataku.

I w pierwszych dniach wojny w Izraelu zapanowała panika, że Izraelczycy i Syryjczycy mogą po prostu spotkać się w środku Izraela i że państwo upadnie.

Izraelczy się w końcu obronił i nawet wygrał tę wojnę, ale...

Te kadry telewizyjne izraelskich żołnierzy wychodzących z bunkrów wzdłuż kanału sueskiego z podniesionymi rękami, a za nimi egipscy żołnierze wywieszają na izraelskich bunkrach egipskie flagi.

Pierwsze arabskie zwycięstwo nad Izraelem.

Podobnie Hamasowi bardzo chodziło o samo doświadczenie zwycięstwa nad Izraelem, zabijania Izraelczyków i jak się wydaje dowództwo Hamasu liczyło na to, że udany hamasowski atak

Sprowokuje Hezbollah do podobnego ataku i Iran do pełnego ataku na Izrael i że Izrael zostanie wreszcie pokonany.

Ta koncepcja okazała się równie mylna jak izraelska koncepcja, że Hamas nie jest zainteresowany konfrontacją z Izraelem.

Tego rodzaju działania rządu izraelskiego sprawiają, że 75% Izraelczyków deklaruje w badaniach opinii publicznej brak zaufania do Netanyahu, a sondaże

Pamiętajmy, że dla Hamasu walka zbrojna z Izraelem do zniszczenia państwa szydlaskiego jest fundamentalnym elementem programu, żądać by z tego zrezygnowali.

Wysłać swoich wojsk do Gazy, żeby rozbrajały Hamas, a bez rozbrojenia Hamasu wysyłanie międzynarodowych sił do Gazy jest możliwe tylko po izraelskiej stronie linii zawieszenia ognia.

Hamas nie wyrzekł się tego swojego celu przeprowadzenia drugiej, trzeciej i czwartej operacji, takiej jak powódź Al-Aqsa, aż do zniszczenia Izraela, który jest źródłem wszelkiego zła.

Izrael nie godził się zasadnie na to, żeby Hamas odgrywał jakąkolwiek polityczną rolę w Gazie i nie godzi się także na to, by jakąkolwiek rolę odgrywała autonomia palestyńska, która administruje zachodnim brzegiem.

Tutaj izraelska postawa jest drastycznie niekonstruktywna i była taka przez cały czas trwania wojny.

Jednym z głównych problemów z zakończeniem wojny było to, że Izrael nigdy nie sformułował

Żadnej wizji tego, jak ma wyglądać Gaza w dzień po zakończeniu wojny, oprócz powtarzania, że celem Izraela jest zmiażdżenie Hamasu.

A jako że cel nie został osiągnięty, no to hipotetycznie można sobie wyobrazić, że Izrael wznawia działania wojenne, no bo Hamas nie został zmiażdżony.

Technokratyczny Komitet Administracyjny ma wjechać do Gazy przez przejście graniczne z Egiptem, które zostało właśnie otworzone po tym jak ciało księżanta Gvilego wróciło do Izraela.

Jest dla Izraela problemem, tym bardziej, że Turcja, owszem, zgłosiła swoje wojska do Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych w Gazie.

Izrael postawił weto.

Po zwycięstwie wspieranego przez Turków Ahmeda Sharaa w syryjskiej wojnie domowej istnieje realne niebezpieczeństwo, że tureckie siły zbrojne pojawią się na izraelskiej północnej granicy.

Wojna turecko-izraelska wydaje się dzisiaj jednak nadal

Izrael będzie oskarżany o wszystkie możliwe i niemożliwe zbrodnie i będzie tracił popularność i sympatię nie tylko świata ale także Stanów Zjednoczonych.

Po tym jak Netanyahu zdecydował się przymierzyć z partią republikańską, przeciwko demokratycznej, Izrael utracił poparcie demokratów i go już nie odzyska.

Poparcie dla Izraela przestaje być sprawą ponad podziałami, a staje się programem politycznym partii republikańskiej, w której jest potężne skrzydło antysemickie, które uważa, że Izraelę nie należy popierać.

Można mieć więc wrażenie, że Izrael wychodzi z tej wojny triumfalnie.