Mentionsy

Ziemia zbyt obiecana
Ziemia zbyt obiecana
12.01.2026 04:00

Odcinek 19: Prawo do powrotu

"Prawo do powrotu" jest fundamentalnym kluczem do zrozumienia konfliktu izraelsko-palestyńskiego, ale także źródłem uczciwych i mniej uczciwych nieporozumień. Zostało uchwalone w 1950 roku, zaledwie dwa lata po powstaniu Państwa Izrael. Jego sens był jasny: Izrael miał być miejscem, do którego każdy Żyd ma prawo przyjechać, zamieszkać i stać się obywatelem. Była to odpowiedź na Zagładę, na doświadczenie bezpaństwowości oraz na fakt, że przez stulecia Żydzi byli zdani na cudzą łaskę lub niełaskę. Kogo "prawo do powrotu" obejmuje? Kogo wyklucza? I dlaczego pytanie „kto jest Żydem" wraca dziś z nową siłą?

W najnowszym odcinku Konstanty Gebert opowiada o historii "Prawa do powrotu", jego politycznych konsekwencjach i napięciach, jakie budzi we współczesnym Izraelu: między diasporą a państwem, religią a obywatelstwem, pamięcią a teraźniejszością. To wyjątkowy odcinek o tożsamości, granicach wspólnoty i o tym, jak prawo sprzed dekad staje się polem dzisiejszych sporów.

🎧 Posłuchaj najnowszego odcinka już teraz!

⭐ Spotify – https://spoti.fi/3yfxnFv
⭐ Apple Podcasts – https://apple.co/3ISwbNh


💛 Wspieraj nas na Patronite:
➡️ www.patronite.pl/ziemiazbytobiecana

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 45 wyników dla "Izrael"

Jak na nieduży kraj w Azji, Izrael zajmuje nieproporcjonalnie dużo miejsca w wyobraźni ludzi na całym świecie.

Gdyby można było eksportować historię lub teraźniejszość, to Izrael, jedyny kawałek Bliskiego Wschodu bez ropy naftowej, byłby drugim Kuwejtem.

Podcast Ziemia zbyt obiecana powstaje we współpracy z Fundacją ELNET, organizacją pozarządową, której celem jest pogłębianie relacji między Europą a Izraelem w oparciu o wspólne potrzeby i demokratyczne wartości.

Prawo do powrotu jest fundamentalną kategorią do zrozumienia istoty konfliktu izraelsko-palestyńskiego, ale też źródłem uczciwych i mniej uczciwych nieporozumień.

Prawo do powrotu przysługuje każdemu z około 750 tysięcy arabskich uchodźców, którzy znaleźli się poza granicami Izraela po zakończeniu izraelskiej wojny o niepodległość w 1948 roku.

Więc niezależnie od tego, czy zostali z Izraela wypędzeni,

Okoliczności wyjazdu mają znaczenie dla ewentualnego dochodzenia odszkodowań i tak dalej, natomiast nie zmienia to w niczym faktu, że prawo do powrotu tym wszystkim 750 tysiącom ludzi przysługiwało od momentu, kiedy opuścili oni terytorium Izraela.

Zarazem na tej samej zasadzie Prawo do powrotu przysługuje tym wszystkim 800 tysiącom Żydów, którzy w tym samym czasie zostali wypędzeni bądź sami uciekli z państw arabskich, które toczyły z Izraelem wojnę.

Pamiętajmy, że wojnę Izraelowi wypowiedziały wszystkie państwa Ligi Arabskiej.

że znakomita większość palestyńczyków wypędzonych, bądź którzy uciekli z Izraela i tak znalazła się w granicach Izraela po wojnie sześciodniowej, bo uciekli oni, bądź zostali wypędzeni do tych części Palestyny.

Kiedy Izrael pokonał Egipt i Jordanię i zajął całe terytorium Palestyny mandatowej, tym samym zrealizował

Tyle tylko, że Izrael jest tutaj w sytuacji podobnej.

Izrael co prawda formalnie nie skonfiskował mienia pozostawionego przez Arabów, którzy zostali z Izraela wygnani bądź z niego uciekli.

Kiedy okazało się, że te osoby nieobecne po wojnie sześciodniowej, po tym jak Izrael zajął całą Palestynę mandatową, są jednak obecne, ten urząd przemianowano na Urząd Zarządu Komisarycznego Obecnych Osób Nieobecnych.

Równie beznadziejne w Izraelu jak w Libii czy w Iraku.

I właściwie można sobie wyobrazić, że jeżeli by doszło do jakiegoś końcowego zakończenia wojny Ligi Arabskiej z Izraelem, pamiętajmy, że porozumienia pokojowe zawarły Egipt i Jordania oraz Palestyńczycy, natomiast pozostałe państwa Ligi Arabskiej technicznie nadal są

Z Izraelem w stanie wojny.

To się nie tyczy tych państw, które zawarły porozumienie abrahamowe z tym, że Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Dubaj nie istniały, kiedy powstało Izrael, więc nie toczyły z nim wojny.

To każde z państw wzięłoby na siebie odpowiedzialność za spłacenie roszczeń swoich obywateli do mienia porzuconego, a więc Izrael wypłaciłby ewentualnie jakieś odszkodowania Żydom z krajów arabskich.

To znaczy, dopóki nie Izrael zostanie pokonany, my wam i tak niczego nie damy,

I moim zdaniem rację mają Izraelczycy, którzy krytykują to rozwiązanie, stwierdzając, że w przypadku wszystkich innych uchodźców na świecie celem działań jest to, by uchodźcy mogli powrócić, ale jeżeli nie jest to z jakiegoś powodu możliwe, by mogli znaleźć nowy dom w swoim nowym kraju zamieszkania.

Że Izrael zechciałby dzisiaj uznać, że prawo międzynarodowe w przypadku uchodźców palestyńskich nie obowiązuje i status uchodźcy się dziedziczy, to by znaczyło, że 7,5 miliona arabskich palestyńczyków ma prawo do powrotu do Izraela.

To by oczywiście rozwiązało problem izraelski raz na zawsze.

Ale to rozwiązanie oczywiście jest czysto hipotetyczne, że rząd izraelski by się nie zgodził na tego rodzaju samobójstwo i słusznie.

Izrael uchwalił prawo do powrotu, które jest częścią wewnętrznego prawa izraelskiego.

I stanowi ono, że każdy Żyd ma prawo do powrotu do Izraela.

Innymi słowy, Izrael mówi, że jeżeli Hitler by cię chciał zabić, my chcemy cię chronić.

I część z tych, którzy wracają do Izraela na mocy prawa do powrotu, nie jest uznawana za Żydów przez rabinat.

I to wytwarza całe odrębne problemy w wewnętrznym ustawodawstwie izraelskim, ale to akurat z punktu widzenia tego, czym jest prawo do powrotu, nie jest dla nas szczególnie ciekawe.

Ważne jest to, że ktoś z Polski, Stanów Zjednoczonych czy Australii, kto może udowodnić, że jest Żydem, ma prawo do obywatelstwa Izraela, podczas kiedy Palestyńczycy, którzy mieszkają na terytoriach okupowanych, tego prawa nie mają.

I w idealnym świecie, w którym porozumienia z Oslo, które miały doprowadzić do rozwiązania dwupaństwowego, zostałyby zrealizowane, żydowskie prawo do powrotu realizowałoby się w Izraelu, a palestyńskie prawo do powrotu realizowałoby się w Palestynie.

W niepodległej Palestynie do Hebronu, ale nie do Jafy, która leży już w Izraelu.

To znaczy, że przysługuje ono także na terytorium Izraela.

Innymi słowy zarówno OWP, jak i powstała na mocy porozumień z Oslą autonomia palestyńska twierdzą, że palestyńczycy pochodzący z granic Izraela, nawet tych nowych, które by powstały po powstaniu państwa palestyńskiego,

Mają prawo do powrotu do Izraela, co więcej uznanie przez Izrael tego prawa do powrotu jest dla strony palestyńskiej warunkiem zawarcia porozumienia.

Prywatnie Palestyńczycy mówią, że jest rzeczą oczywistą, że to prawo nie będzie realizowane w całości, że można się umówić, że na przykład Izrael ma przyjąć 100 tysięcy Palestyńczyków, ale Izrael musi przyjąć zasadność takiego prawa.

Izrael na to się zgodzić nie może, ponieważ przyjęcie zasadności takiego prawa oznaczałoby przyjęcie zasadności hipotezy, że Żydzi mogą stać się mniejszością w Izraelu.

Bo jeżeli się przyjmuje zasadność palestyńskiego prawa powrotu do Izraela, tyle tylko, że się potem jej dodatkowym porozumieniem ogranicza do powiedzmy 100 tysięcy,

Nie jest wyobrażalny palestyński powrót do Izraela, tym bardziej, że władze autonomii kategorycznie odrzucają prawo do powrotu Żydów na terytorium przyszłej niepodległej Palestyny.

Innymi słowy jest rzeczą oczywistą i była rzeczą oczywistą w negocjacjach izraelsko-palestyńskich wtedy, kiedy one trwały, że podczas gdy większe osiedla, które z reguły leżą blisko dawnej linii zawieszenia broni, która obowiązywała do 1967 roku, że te osiedla

Zostaną włączone do granic Izraela, a w zamian za to Izrael rekompensuje Palestynie te terytoria innymi suwerennymi terytoriami izraelskimi, to pozostałe izraelskie osiedla miałyby zostać ewakuowane.

Palestynę i Izrael z większością palestyńską.

Liga Narodów akceptowała to odcięcie wschodniej części Monatu Palestyńskiego, a więc w świetle prawa międzynarodowego rzecz jasna Izrael nie może zgłaszać żadnych roszczeń do ziem za Jordanem.

Te dwa prawa do powrotu się zderzają, izraelskie i palestyńskie, bo oczywiście w sprawiedliwym świecie Izraelczycy mogliby wracać na całość ziem przodków, które historycznie, pamiętajmy, były raczej na zachodnim brzegu niż w Tel Awiwie.

Kłopot w Izraelu i Palestynie polega głównie na tym, że jest to sytuacja bez precedensu.