Mentionsy

Zbrodnie Bez Cenzury
Zbrodnie Bez Cenzury
08.06.2026 06:48

261. Przystojny Dusiciel z Witebska

Zabieram Was dzisiaj w zupełnie inne rejony niż zazwyczaj, za wschodnią granicę, na Białoruś za czasów końcowych lat Związku Radzieckiego. Ostatnio rzadko się tam zapuszczam, żeby nie dokładać mimowolnie cegiełki do różnych oskarżeń rzucanych na ślepo w stronę obywateli Białorusi czy Ukrainy. Zbrodnia na tle seksualnym nie ma nacji, jest czysto ludzka, dokonana przez drapieżnika w ludzkiej skórze, którego pochodzenie nie ma znaczenia.

Poznajcie Giennadija Michasiewicza i jego zbrodnie.

Odcinek nie zawiera reklam.

Rozdziały (7)

1. Wprowadzenie i opis sytuacji

Podróż do Białorusi w latach 80. XX wieku, opis zbrodni seksualnych i sytuacji politycznej.

2. Zabójstwo Ludmiły Andarałowej

Opis pierwszego morderstwa Gienadija Modestowicza-Michasiewicza.

3. System i polityka Związku Radzieckiego

Opis systemu i polityki Związku Radzieckiego, które prowadziły do błędnego śledztwa.

4. Dalsze zbrodnie i śledztwo

Opis kolejnych zbrodni i próby śledztwa, które prowadziły do fałszerstw i manipulacji dowodów.

5. Ostateczne śledztwo i oskarżenia

Opis ostatniego śledztwa prowadzonego przez Mieczysława Hryba i Nikołaja Ignatowicza.

6. Zakłócenie i osąd

Opis zakończenia śledztwa, osądu i konsekwencji dla ofiar i sprawców.

7. Reklama Renata

Zapraszam Was na szalone, komediowe, burleskowe show

Sponsorzy odcinka (1)

Renata post-roll

"Zapraszam Was na szalone, komediowe, burleskowe show"

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 4 wyniki dla "Ignatowicz"

Wpadł na to białoruski śledczy Nikołaj Iwanowicz-Ignatowicz, późniejszy pierwszy prokurator generalny Republiki Białorusi, który nie wzdragał się przed obciążeniem tylko jednego człowieka za wszystkie morderstwa.

Ignatowicz sporządził, niczym rasowy profiler kryminalny, psychologiczny profil nieznanego sprawcy.

Kilka lat później, w 1992 roku, zmarł także Nikołaj Ignatowicz, śledczy, który wpadł na to, że za serią zbrodni stoi jeden człowiek.

Po dwunastu latach do jego celi przyszedł Ignatowicz i rzucił – no dobrze, Valera, chodźmy.