Mentionsy

Zagadki Kryminalne
Zagadki Kryminalne
04.03.2026 16:00

ZBRODNIA POŁANIECKA - NAJGŁOŚNIEJSZA ZMOWA MILCZENIA

Książka „Połaniecka. Najgłośniejsza zmowa milczenia w historii PRL” już dostępna w sprzedaży: https://bit.ly/empik-polaniecka


W Wigilię 1976 roku w okolicach Połańca doszło do wydarzeń, które na zawsze zapisały się w historii polskiej kryminalistyki. Po nocnej pasterce odnaleziono ciała młodej kobiety w ciąży, jej męża i brata. Początkowo wyglądało na to, że doszło do tragicznego wypadku drogowego i sprawca uciekł z miejsca zdarzenia. Z czasem jednak pojawiły się poważne wątpliwości co do tej wersji wydarzeń, a śledztwo odsłoniło coś znacznie bardziej przerażającego - brutalną zbrodnię i zmowę milczenia, w którą uwikłana była cała lokalna społeczność.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 19 wyników dla "Sojda"

Krystyna, która była w tym czasie w piątym miesiącu ciąży, wraz z mężem i bratem myśleli, że wrócą do Zrębina autobusem, jednak uniemożliwił im to 48-letni Jan Sojda, właściciel dużego gospodarstwa, który pozostawał w wieloletnim konflikcie z rodziną młodego małżeństwa.

Nie wiedzieli, że w tym czasie Jan Sojda wraz ze swoim szwagrem Józefem Adasiem i Zięciem Jerzym Sochą oraz Stanisławem Gulpińskim przygotowywali się do ataku.

Za nim podążył autobus z pasażerami, za kierownicą którego siedział Józef Adaś, a następnie drugi autosan prowadzony przez Macieja Wysockiego, którego Sojda zastraszył i zmusił do jazdy.

Krystyna i Stanisław ruszyli na pomoc rannemu chłopcu, jednak dopadli ich Jan Sojda i Józef Adaś, uzbrojeni w ciężkie klucze do kół.

Wyciągnięto go na środek jezdni, po czym Jan Sojda stanął przed nadjeżdżającym Fiatem i gestami naprowadził samochód prowadzony przez Jerzego Sochę prosto na rannego chłopca.

Jan Sojda chciał dokonać tej zbrodni na oczach świadków, żeby udowodnić wszystkim swoją bezkarność.

Jak się później okazało, główny morderca Jan Sojda zmusił świadków do złożenia tzw.

Sojda groźbami przemocy i sowitymi łapówkami zmuszał ludzi do przysięgania na święte obrazy i różaniec, że nigdy nie ujawnią prawdy o wydarzeniach tamtej nocy.

Wszystko zaczęło się w 1948 roku, gdy 19-letni wówczas Jan Sojda został prawomocnie skazany za gwałt, a w jego zatrzymaniu pomagał Jan Roj, dziadek Krystyny i Mieczysława.

I choć Jan Sojda za swój czyn spędził w więzieniu zaledwie 8 miesięcy, to urazę do Jana Roja zachował już na zawsze.

Sojda był świadkiem zdarzenia i wcześniej przygotował broń, z której oddano strzał.

Sojda uchodził już za zamożnego i bardzo wpływowego gospodarza.

Sojda miał kontakty nawet w Warszawie, ponieważ jego ojciec podczas II wojny światowej ukrywał Żydów, którzy potrafili się odwdzięczyć w potrzebie.

Sojda próbował przekupić nastolatka i jego rodzinę, jednak Strzępkowie nie chcieli jego pieniędzy.

Sojda był pięciokrotnie przesłuchiwany przez milicję i za każdym razem zaprzeczał, że był na pasterce w Połańcu.

Proces rozpoczął się w 1978 roku i przed Sądem Wojewódzkim w Tarnobrzegu na ławie oskarżonych zasiedli Jan Sojda, Józef Adaś, Jerzy Socha oraz Stanisław Kulpinski.

Sam Sojda przez większość procesu zachowywał się pewnie, wręcz zuchwale.

Będąc w areście, Sojda wysłał do żony gryps, który udało się przechwycić.

W pierwszej instancji wszyscy cztery, czyli Sojda, Adaś, Kulpinski i Socha, zostali skazani na karę śmierci.