Mentionsy
Szukam Człowieka: Alicja Bazan - ADHD, ateizm i walka o głos młodego pokolenia
W kolejnym odcinku serii „Szukam Człowieka” goszczę postać, której życiorys mógłby obdzielić kilka osób. Alicja Bazan to ekspertka od neuroróżnorodności, działaczka społeczna zaangażowana w politykę młodzieżową na szczeblu parlamentarnym i studentka UJ.
To rozmowa o odzyskiwaniu własnej biografii po diagnozie ADHD, ale też o niezwykłej ewolucji światopoglądowej – od głębokiego zaangażowania w Ruch Światło-Życie po świadomy ateizm zorientowany na dobro.
Z tego odcinka dowiesz się:
ADHD u kobiet: Dlaczego diagnoza w dorosłości to często moment „wyzwolenia”?Młodzi w polityce: Czy rady młodzieżowe przy Parlamencie to realny wpływ, czy tylko dekoracja?Duchowa podróż: Co zostaje w człowieku z formacji oazowej, gdy wybiera drogę ateizmu?Ateizm humanistyczny: Czy moralność bez wiary w siły wyższe jest bardziej autentyczna?Higiena umysłu: Jak medytacja pomaga przetrwać w świecie przebodźcowania, mając ADHD?Alicja Bazan pokazuje, jak łączyć empatię z twardym aktywizmem i jak w świecie pełnym etykiet pozostać przede wszystkim człowiekiem „tu i teraz”.
https://www.linkedin.com/in/alicja-bazan-795538237/
https://www.instagram.com/bazan.ala/
Kontakt: [email protected]
Szukaj w treści odcinka
Jak to wyglądało w Twoim przypadku i jak wpłynęło na Twoją ścieżkę naukową na UJ?
Miał wolne miejsce, bo jakiś pacjent mu odwołał wizytę, więc dosłownie chyba od momentu, kiedy właśnie też dużo osób z otoczeniami to ADHD sugerowało i ja coś tam poczytałam i zdecydowałam, że chcę na te cieknudze pójść, no to następny wolny termin właśnie u psychiatry, która w ogóle się mocno specjalizuje w ADHD i bardzo zna na tym temacie.
Więc u mnie to był w ogóle taki bardzo szybki proces, bo wiem, że są osoby, którym na przykład ktoś pierwszy raz zasugeruje ADHD i one jakoś to wypierają i nie idą w ogóle na diagnozę i później gdzieś tam, nie wiem, mija 3, 4, 5 lat i one coś więcej czytają, gdzieś się spotykają z tematem i gdzieś coś więcej zaczynają czytać.
I też taka nadzieja, znaczy ja do tej pory w ogóle jestem na etapie ustawiania leków, bo większość albo nie działała, albo mi powodowała tak straszne skutki uboczne, że ja musiałam odstawić, więc próbuję już tam chyba jakąś piątą czy czwartą substancję teraz, ale no właśnie też taką nadzieję, że być może dzięki tej farmakoterapii po prostu się uda właśnie...
Jak byłam w trakcie diagnozy ADHD, więc wtedy też pierwszy rok studiów zawaliłam, a później na te studia z psychologii wróciłam, bo chciałam psychologię studiować od podstawówki i bardzo mi na tym zależało, no ale też na studiach najmocniej doświadczyłam tych trudności i wydaje mi się, że w ogóle właśnie studia to jest taki moment, kiedy się najmocniej te ADHDowe trudności ujawniają.
No ja się akurat na początku studiów nie wyprowadzałam z domu rodzinnego, teraz już mieszkam sama na początku studiów, jeszcze nie, bo pochodzę z Krakowa i tutaj moja mama mieszka i no ja tutaj też właśnie studiuję na UJC, ale dużo osób jednak na studia się wyprowadza z domu rodzinnego, więc wiadomo trzeba sobie już samemu radzić, nie wiem.
Już nie funkcjonujemy tak jak w szkole wcześniej, nie wiem, podstawowej, średniej czy gimnazjum, jeśli ktoś się jeszcze na gimnazjum załapał, tylko już no właśnie musimy dużo mocniej odpowiadać za siebie, a jeśli do tego jeszcze dochodzi właśnie wyprowadzka z domu godzinnego, no to wtedy już...
Wciąż pokutuje mit, że ADHD to w cudzysłowie niegrzeczny chłopiec w ławce.
I w sumie większość ludzi, których znam, takich co, nie wiem, organizują jakieś demonstracje, gdzieś, nie wiem, mają jakieś wielkie organizacje społeczne i robią tego typu rzeczy, to bardzo, bardzo dużo z tych ludzi ma diagnozę ADHD właśnie, często już nawet od dziecka.
Gdyby nie to moje ADHD, to być może by mi się nie chciało organizować jakichś akcji charytatywnych, które gdzieś tam organizują ze znajomymi, czy właśnie tych takich działań edukacyjnych robić, czy innych rzeczy.
Już nieraz moi znajomi są przerażeni i mówią, żebym sobie po prostu chyba też jeden w tygodniu taki wieczór zrobiła, że faktycznie, nie wiem, usiądę z książką i nie będę jakoś robić tylu rzeczy i tak bardzo angażujących i faktycznie mi się to ostatnio
Na różnorodności właśnie te empatie tak w społeczeństwie może zwiększyć, ale z drugiej strony też te zmiany systemowe są potrzebne, bo to tak naprawdę jedno wpływa na drugie, w sensie zmiana mentalności społeczeństwa powoduje
I różnie te leki kosztują, ale na przykład L-Vancel, to jest listek z amfetamina, którą między innymi się bierze przy ADHD.
Kosztuje kuracja mniej więcej 300 zł miesięcznie.
No i też jeśli chodzi o kwestie systemowe, w kontekście dzieci, to jak rozmawiam z rodzicami dzieci z ADHD, to oni bardzo właśnie mówią o tym, że to, że w szkole na przykład przy diagnozie ADHD nie przysługuje nauczyciel współorganizujący proces kształcenia.
Czy to właśnie, że nie ma jeszcze jakichś tam dodatkowych form wsparcia i tak naprawdę w praktyce zwykle kończy się tylko na jakichś zaleceniach z poradni psychologiczno-pedagogicznej, które szkoła albo realizuje, albo nie realizuje trochę według tego, czy nauczycielom się chce, czy się nie chce i czy w ogóle uznają diagnozę.
No myślę, że przy takim polskim poziomie świadomości właśnie tych różnych kwestiach, które są myślę nawet pleniejsze, refundacja leków i różne inne, to jeszcze jest kwestia czasu, ale różne kraje, w których ta świadomość różnorodności jest większa, myślę, że pokazują, że to da się zrobić.
Czy czujesz, że twój głos realnie zmienia proces legislacyjny lub akademicki?
No jeśli chodzi o właśnie radę na uczelni, w sumie jestem i w radzie instytutu i w radzie wydziału, to tak i to w zasadzie w taki no bardzo konkretny sposób można to zobaczyć, bo po prostu jak są głosowania nad różnymi kwestiami, to tutaj zarówno osoby studiujące jak i właśnie pracownicy, akademicy mają głos, no i ten głos jest równoważny.
Cytuję, bo mi się nie chce.
I dla nich takie zajście po schodach jest czy niemożliwe, czy na przykład bardzo trudne, bo nie wiem, czy zajmuje im 10 minut i w ogóle wiąże się z jakimś bólem.
Czasami się takie osoby na przykład decydują na zamianę mieszkania, nawet na jakieś mniejsze czy gorzej urządzone, ale takie, żeby było na parterze, ale też nie zawsze mają taką możliwość.
I to też dosyć mocno wpływa jednak na tę dostępność, że na przykład niektóre budynki UJ, zwłaszcza te starsze tutaj w centrum, na Instytucie Historii wydaje mi się, że Instytut Historii nie jest...
Dostępne na pewno niektóre budynki z Wydziału Prawa UJ są niedostępne architektonicznie.
Tam gdzie na przykład ja studiuję psychologię na WZIK i się nauczają, to to są właśnie te nowe budynki, więc one są super dostępne, dostosowane, jest winda, jest wszędzie płasko i tak dalej.
Czy jak są na przykład jakieś muzea w Krakowie, czy no w sumie dużych jakichś pubów, kawiarni, restauracji na przykład znajdujących się w podziemiach tych kamienic.
No gdzieś tam różne miejsca, różne właśnie czy instytucje starają się tak, też jak chodzi właśnie o te bodźce dostosowywać, znaczy właśnie na przykład w kontekście systemowym, to że w szkołach, zwłaszcza podstawowych, coraz częściej są te słuchawki wygłuszające, czy że rezygnuje się z dzwonków, które dla wielu osób, czy w spektrum autyzmu, czy też no na przykład ADHD, czy w ogóle neurotypowych mogą być bardzo drażniające.
Szkoły, w których się rezygnuje ze zwąków, to częściej to się dzieje w większych miastach niż na przykład w szkołach gdzieś na wsiach czy w mniejszych miejscowościach.
I myślę, że takie szukanie ludzi o podobnych wartościach i podobnym światopoglądzie, gdzieś tam ta potrzeba mi się wtedy tak jakoś ujawniła.
Bycia wewnątrz, no jednak brakowało mi właśnie takich regularnych spotkań gdzieś tam z osobami, które mają właśnie takie wspólne cele, wspólne dążenia, więc myślę, że to, że jestem teraz w jakiś wielu właśnie fundacjach, organizacjach, stowarzyszeniach, że się tak mocno angażuję społecznie, to też wynika z tego, że ja sobie musiałam jakąś taką alternatywną formę właśnie współpracy
Mam nadzieję, że też troszeczkę będziesz mogła o nim, może nie spoilerując i nie zdradzając treści, ale o samej idei powstania tej książki opowiedzieć.
W sensie ja w ogóle uważam, że jeśli w coś się angażujemy i cokolwiek, czy to jest, czy nie wiem, czy firma nawet, w której pracujemy, czy jakaś organizacja, to jednak mamy prawo do pewnej przejrzystości i jednak jeśli ta organizacja się zajmuje
No i temat tych właśnie różniach nadużyć, ale też właśnie tego, no nie pokazania całej prawdy właśnie w tej książce podejmuję i ja też właśnie spisuję gdzieś tam swoją historię, swoje doświadczenia, ale też rozmawiam z różnymi osobami.
No wiadomo, anonimizuję tutaj, chyba żeby ktoś...
Super, dziękuję.
Natomiast ja mniej bardziej znam wiele osób wierzących, które gdzieś tam mają bardzo podobną taką wrażliwość do mnie i które w ogóle pod takim właśnie kątem moralnym, etycznym są dla mnie bardzo takie inspirujące.
No, nawet czy psychologicznym, czy takim w ogóle naukowym, że to jest taka pułapka, w którą wpadamy, tak, ten skąpiec poznawczy, że sobie bardzo próbujemy uprościć rzeczywistość.
Ja nie jem mięsa, więc ja bym powiedziała, że w ogóle jedzenie lisa jest obiektywnie złe, ale no właśnie z tej perspektywy takiej, konkretnie skupując się na tym piątku, że gdzieś tam bardzo oczekują tej realizacji jednak tych takich typowo religijnych norm właśnie przez innych ludzi i tu poszczegolamy jakoś tą obiektywną moralność.
Dla kogoś i myślę, że to takie bardziej racjonalistyczne spojrzenie na świat, no faktycznie może dużo dobra przynieść, choć też nie neguje tego, że osoba mocno religijna i praktykująca religijnie, że nie może jednocześnie być w ten sposób wrażliwa.
Faktycznie tak typowo humanizm się raczej postrzega jako taką postawę świecką i myślę, że większość osób gdzieś tam świadomych się deklarujących jako humaniści, czy jakoś związanych z takimi ruchami humanistycznymi, to raczej są osoby niebieżące.
Ale też są osoby właśnie traktujące się jako humaniści, osoby wierzące, czy osoby, którym te wartości humanistyczne są bliskie, ale jednocześnie są wierzące.
No właśnie, duchowość a religijność, no to potraktujmy sprawę osobniczo.
Czy ty, Alicjo, jako ateistka potrzebujesz duchowości?
Ja się w ogóle czuję jednak osobą, myślę, że zdecydowanie bardziej niż mniej, gdzieś uduchowioną i myślę, że duchowość jednak gdzieś mocno przeżywam.
Zresztą pytanie, czy już same jakieś nasze wartości, pewna nasza wrażliwość, czy jakaś etyka, którą się kierujemy, tego już nie należy uznać za coś w jakimś sensie pozamaterialnego.
Czy tylko mamy jakieś długoterminowe cele, czy skupiamy się na określonych wartościach, czy świadomie jakąś filozofię wybieramy jako właściwą w życiu i na podstawie jej podejmujemy jakieś wybory?
A odnośnie jeszcze medytacji, którą wiem, że praktykujesz, jak praktyka medytacji łączy się u ciebie z ADHD?
Tak, ja praktycznie medytację praktykuję, głównie mindfulness, bo bardzo polubiam praktykę uważności i dużo mi to daje.
No bo też w zasadzie w każdej formie religii ta medytacja w jakiś sposób występuje.
No i myślę, że to jest taka dosyć uniwersalna potrzeba człowieka, bo człowiek w ogóle potrzebuje takiego czasu na refleksję.
Ja czasem po prostu, zwłaszcza po całym dniu właśnie praktykach w podstawówce, to po prostu czuję jakby mnie walec przejechał.
Startowałam w wyborach do Rady Miasta Krakowa, no ale myślę, że gdzieś tak świadomie uznałam, że polityką raczej się nie chcę zajmować, bo to jednocześnie jest i bardzo stresujące i duża odpowiedzialność.
Byś miała przekazać jedną rzecz osobom z Twojego pokolenia, które czują się przytłoczone wymaganiami świata.
Myślę, że to, co chciałabym przekazać, myślę, że jednocześnie też sobie, bo ja też się właśnie często czuję przytłoczona gdzieś z takimi zewnętrznymi wymaganiami, więc tego doświadczam, ale też widzę to po wielu właśnie ludziach w moim wieku.
W sensie, może być tak, że ktoś od nas oczekuje na przykład zgodzinę pod skończenie danego kierunku studiów, tylko że to w ogóle nie jest coś, co my byśmy chcieli robić i co by nam dało jakąś satysfakcję, a może też po prostu nie mamy do tego talentu, tak poza tym, że nie chcemy.
nie stać na kupienie mieszkania i po prostu wynajmują, tak, pokoje czy mieszkania.
Mówi się w ogóle o takim pojęciu jak poor workers, w sensie, że często jest tak, że na przykład jest para i dwie osoby pracują na pół etat i na przykład mają zdolność kredytową tylko na jakieś malutkie mieszkanie i na przykład faktycznie im się bardziej opłaca wynajmować.
Serdecznie dziękuję za rozmowę.
Dziękuję ci bardzo za rozmowę i do usłyszenia, do zobaczenia, do przeczytania.
Dzięki za zaproszenie i też dziękujemy wszystkim osobom, które nas słuchały i do zobaczenia.
Ostatnie odcinki
-
Szamani zamiast liderów? Prof. Agnieszka Kasińs...
12.02.2026 16:22
-
Czy genealogia ma płeć? Dr Maria Jadwiga Minako...
10.02.2026 21:34
-
Słowo silniejsze niż ciało. O godności, gnozie ...
10.02.2026 13:16
-
Szeryfka z Nottingham w koloratce? Rozmowa z bp...
07.02.2026 16:36
-
Rozrywka czy kultura? Czego potrzebujemy napraw...
29.01.2026 16:56
-
Prof. Monika Płatek: Prawo w Polsce nie jest ne...
28.01.2026 13:31
-
Psychoterapia to nie „naprawianie” człowieka. M...
28.01.2026 00:16
-
Czy beat musi być „wytańczony”? Kuba Dykiert o...
27.01.2026 14:54
-
Kuba Dykiert o odwadze i nowym początku. Jak n...
27.01.2026 14:54
-
Kuba Dykiert: Od Domowych Melodii do OWOCÓW. Ja...
27.01.2026 14:53