Mentionsy

ZaFIKsowany
ZaFIKsowany
27.01.2026 14:53

Kuba Dykiert: Od Domowych Melodii do OWOCÓW. Jak osiedlowy vibe tworzy world-class? cz. I

W pierwszej części rozmowy z Kubą Dykiertem wracamy do fundamentów. Jak dorastanie na osiedlu wpływa na dzisiejszą estetykę „world-class”? Kuba opowiada o mistycznym czasie Domowych Melodii i o tym, czego nauczył się o „magii w muzyce”, którą teraz przelewa na swój najnowszy projekt – OWOCE. Rozmawiamy o tożsamości artystycznej i o tym, kim czuje się najpierw, gdy staje przed czystą kartką.

https://www.facebook.com/darvindykiert

https://patronite.pl/KubaDykiet

https://www.youtube.com/channel/UCfbM-I4y2yNd-mN-gmwl5Eg

https://www.instagram.com/kuba_dykiert_official/

https://soundcloud.com/user-421257700

https://www.tiktok.com/@kubadykiert

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 182 wyników dla "Cz"

To jest ten czas wstawać o szóstej.

Wciąż soczyście.

W pomarańczowych okularach.

Pytasz mnie o to, co się stało, że my z tak, że tak powiem, szeroko znanej formacji, wiesz, ja i Staszek gdzieś tam zniknęliśmy i jakby ja nie przestałem działać, ale tu troszkę ponarzekam właśnie na, narzekam albo po prostu przedstawię pewną specyfikę naszej branży muzycznej.

Możemy sobie ponarzekać, bo ja po czasie na przykład zetknąłem się z firmą, którą chciałem zatrudnić do tego, żeby zajmowali się moimi mediami społecznościowymi.

No i ten człowiek, z którym się spotkałem powiedział, ale jak to był taki bardzo w szoku i zapytał...

cz.

Ja mówię, no tak odpowiedziałem mu, no że on chyba, no niestety i tutaj jest właśnie ten mały przytyk do naszej branży, jak to wszystko funkcjonuje, że ludzie czekają na gotowych artystów z całym zapleczem, z całym tirem, że tak powiem, technicznym, ale to się wyraziło przez to, że

To jest ułomność naszej branży, która czeka, zamiast podnosić takie momenty,

Dzięki za wspomnienie o bracia Figofago i nocnym kochanku, bo ja jak najbardziej lubię rzeczy niepoważne, mimo że tutaj mam obecnie nie za wiele tych wywiadów i nie jestem wyrobiony, więc troszkę brzmię sztywno, ale jak najbardziej ja lubię niepowagę i dystans do tego, co się robi.

W pewnych zakresach budzi to pewne wątpliwości estetyczne, jakieś estetyki tej muzyki, jakiegoś języka, ale wiadomo, muzyka jest od tego, aby bawić się na całego.

Dzień dobry, witam Państwa bardzo serdecznie w kolejnym odcinku podcastu ZaFIKsowany i mam dzisiaj ogromną przyjemność, ogromny zaszczyt gościć Kubę Dykiertę.

Dzień dobry, cześć.

Cześć, witaj Danielu.

Z szerszej publiczności dałeś się poznać jako filar i multi-instrumentalista zjawiskowego trio Domowe Melodie, z którym w latach 2012-2018 podbiłeś polską scenę.

Jak byś jeszcze uzupełnił tę notkę?

Bo wiem, że szersza publiczność, tak jak i ja, gdzieś straciliśmy cię może częściowo z oczu i fajnie by było, jakbyś opowiedział, co porabiasz właściwie, co u ciebie?

Tak, więc witam wszystkich słuchaczy przede wszystkim, kłaniam się i na początku dziękuję za zaproszenie.

Jeszcze będzie na to miejsce, ale to jest tak, bo powiedziałeś o szerszej publiczności, natomiast mogę powiedzieć właśnie kilka słów co

Czym ogólnie się zajmuje?

Interesuję się na przykład motoryzacją klasyczną.

Robiłem bardzo wiele różnych rzeczy.

Ale po co ja mam to czytać?

No tak, kurczę, ja powiem ci tak, ja jestem na tyle wszechstronną osobą, że mi się dosyć ciężko opowiada, bo

Od ponad 10 lat jestem związany też z tańcem współczesnym, konkretnie z kontaktimprowizacją, co też stało się, zaczęło się w zasadzie od mojego muzycznego udziału.

Ale jak zobaczyłem, na czym polega ta forma ruchu, to po prostu ujęło mnie to od razu.

To jest ta forma ruchu, którą stwierdziłem, że jak zobaczyłem, co tam się dzieje na tych dżemach, na tych takich slamach ruchowych, bo to jest improwizacyjna forma, jest dużo improwizacji w tym.

Jestem też wykształcony w Szkole Machulskich, jeszcze przy Teatrze Ochoty w Warszawie.

I z racji tego, że miałem szczęście urodzić się w mieście stołecznym, no to tych możliwości też było

Nie do końca czułem się w formie musicalu, gdzie mógłbym połączyć moją ścieżkę muzyczną z aktorstwem.

Nie teraz nie próbowałem, ale wtedy byłem jakoś tak, nie było mi blisko do formy musicalowej i tak czułem, że jestem pod lekką presją, oczywiście w wieku 20 lat, to tak się myśli, że się najważniejsze decyzje podejmuje wtedy życia, co jest teraz według mnie totalną nieprawdą.

Przepraszam, który ty jesteś rocznik?

Nie ujawniasz tego publicznie.

Także wiesz, to są czułe tematy, bo artyści często po prostu nie chcą o tym mówić, bo można mieć i 60 lat i debiutować, prawda?

Przepraszam, nie wiedziałem, że to jest taki wrażliwy, że dotknąłem czegoś takiego.

No to na tym etapie możemy właśnie zacząć.

Ja byłem młodziakiem i to jest studium, to było studium takie czteroletnie.

No ale tam mnie w ogóle cały ten świat też teatrów ciągnął i w ogóle barwnych inspiracji, jakichś dramatów w sensie scenicznych sztuk, elementarne zadania aktorskie i tego typu rzeczy.

Przyjąłem taką edukację nie do końca ustawiczną, jeśli chodzi o artystyczną edukację, ale taką prawie że hrabiowską.

Powiedz troszeczkę o Out of Tune, Kuba Dykiert i OWOCĘ, no i o Darwin czy Darwin Dykiert.

Jeśli chodzi o Kuba Dykiert i OWOCĘ, czyli obecną nazwę, która mnie reprezentuje w mediach społecznościowych i jeśli chodzi o Darwin Dykiert, to są dwie nazwy, które zaistniały po Domowych Melodiach, które to są jednym z takich większych kamieni milowych oczywiście w mojej karierze,

Trudno porównać do czegokolwiek innego.

Poza tym jak tam graliśmy na tyle intensywnie, że jak się zapociła jedna w stresach przygotowania, no to trzeba było mieć szybko i niekoniecznie trafiać po drodze do jakiejś

I jeśli chodzi o moje nazwy, to było tak, że po prostu po Domowych Melodiach, jak zamknęliśmy działalność, to ja troszeczkę jak taka

Oczywiście, że się zmniejszyła, bo no, jak to powiedzieć, żeby to zabrzmiało skromnie.

Wiesz co, ostatnio stalałem tu z jednym moim gościem, też miał problemy ze skromnością, powiedziałem publicznie, że u nas skromność jest niewskazana, więc śmiało.

Mój drogi, to ja Ci w takim razie od razu gratuluję serdecznie statusu złotej płyty i występów na największych festiwalach, jak Open Air czy przystanek, wtedy jeszcze Woodstock.

Takiej pracy, ale takiej rozumianej niejako, to co fajnie te młode pokolenia rozumieją, czyli ten life-work-balance, tego wypośrodkowania, no to nam, nie wiem czy tobie, ale mi tak wtłaczano, taki wiesz, katorżnicza praca od rana do nocy, jeżeli tego nie wykonujesz, to nie jesteś w pełni wartościowym po prostu mężczyzną, Polakiem, człowiekiem, wiesz.

Ale nie masz prawa też szukać, nie masz prawa błądzić, nie masz prawa zaczynać i nie kończyć.

Musisz być po prostu poukładany, nie w pudełeczku, bo inaczej cię nie strawi i wypluje ten nasz polski organizm.

To było, przyznam się szczerze, to było trochę kombinowanie po prostu.

To nadal jest kombinowanie, ale w sensie takim, że co tu zrobić, żeby teraz sobie, kurde, żeby czuć dalej tę esencję tej ciągłej pracy, tego w zasadzie takiego 24H,

Cz.

A ja po prostu też robiłem to samemu, bo żeby coś zrobić szybko, konkretnie, jakoś tak po prostu ta atmosfera tuż po Domowych Melodiach zrobiła się dla mnie troszeczkę taka...

Ja bardzo sobie cenię ludzi, którzy też czują te więzy.

W zespołach różnego rodzaju, tym bardziej w zespołach artystycznych.

Jak widziałem, taka jest Wasza kompilacja, teledysk łączący całą Waszą drogę, pokazujący całą ścieżkę Domowych Melodii, to mi też się łezki w oczach zakręciły, bo to pokazywał idealnie ten pęd, taką niesamowitą intensywność.

Ja Was podziwiałem, jak wydajecie radę, szczerze mówiąc, fizycznie.

Fizycznie to była fizyczna praca, zresztą każda artystyczna praca jest pracą fizyczną.

A co do łezek, łezki i tak dalej, no to ja oczywiście miałem chwilę takiego właśnie kręcenia się, bo się tak chaotycznie troszkę zastanawiałem, no i co teraz, no i co teraz i próbowałem, wszystko co robi się potem to próbuje się niby

A tu jednak ja od razu się zająłem swoimi rzeczami bardziej.

Faktycznie ta praca z domowymi była bardzo intensywna.

Ja jakby nie czułem w Domowych Melodiach żadnego, że tak powiem, żadnej straty czasu.

Jakiekolwiek utraty mojej jakości, że ja pracuję dla kogoś albo robię jakąś rzecz, bardzo się utożsamiam z tą grupą, co nie przeszkadzało mi potem zająć się, wrócić z powrotem do moich realizacji.

My mieliśmy jeszcze koncerty, kiedy ja poznałem Juho.

Z Out of Tune jeszcze graliśmy, graliśmy chyba w 2011 na Coke Live w Krakowie na przykład.

Ja zresztą na przestrzeni mojego całego rozwoju muzycznego bardzo dużo słuchałem też wokalistek i żeńskich głosów.

Zespół Kokorozji, jak Björk, ostatnio Little Dragon bardzo mocno, Fever Ray, Susan Vega, to dla starszych słuchaczy trochę może była taka wokalistka.

No i obecnie to poza Little Dragon jest jeszcze na przykład Solange, to jest siostra Beyoncé, która, no chociaż ona jest dosyć znana, ale te rejony bardzo mi się bardzo lubię.

Ja w ogóle w tamtym etapie bardzo byłem anglojęzyczny i po prostu, no z racji tego też, że nie wiem czy z racji tego, ale część rodziny mam w Stanach Zjednoczonych, natomiast nie wiem czy to... Zdradźmy Państwu tutaj, uchylmy rąbkę tajemnicy, już o tym też rozmawialiśmy sobie innym razem poza anteną.

To znaczy, no co ja muzycznie, muzycznie ja po prostu zawsze lubiłem, miałem taki etap i to dosyć wcześnie.

Ja na początku mojej edukacji artystycznej dostałem paczkę płyt i kaset, przede wszystkim kaset od mojego ojca, który był już od 1992, w Stanach mieszka, więc już mu tam 30 lat, już mu strzeliło parę lat temu.

Tam był cały przekrój przez klasycznego rocka, przez jakieś takie amerykańskie zespoły lat 70-tych w stylu Chicago, w stylu Kansas, w stylu The Eagles, ale było też tam dużo na przykład breakoutów, Tadeusza Nalepy, więc cały taki klasyczny rock.

To był mój początek edukacji.

Mój ojciec uwielbia Rammstein, wychował się na Scorpions, taki typowo siarczysty, przesterowy.

Ale jednocześnie był bardzo świadomy muzycznie.

No i były też tam akcenty oczywiście polskie, natomiast ja w tamtym okresie nie byłem w ogóle, że tak powiem, słuchaczem tekstów.

Ja nie słuchałem raz, nie słuchałem polskiej muzyki, mało jej słuchałem i siłą rzeczy z tego, z tej takiego sosu takiego amerykańskiego

Ja się przesunąłem z moich początków na gitarze elektrycznej, które były bardzo tam podsycone tym Deep Purple, Ozim Ozbornem.

I to wszystko było to, na czym zaczynałem naukę na elektrycznej gitarze, bo po klasycznej ja dostałem też w prezencie na gwiazdkę od taty

No to takie nutki amerykańskie, że ja zacząłem w ogóle taką edukację od tej paczki z muzyką prosto z USA.

W Stanach, w jakich jesteś kimś unikatowym, bardzo charakterystycznym, to tam ludzie z ciebie chcą tę prawdę, ciebie.

To pokaż mi to, pokaż mi to 100% co jesteś, co właśnie niestety, sorry, że tak geograficznie i że tak znowu wchodzę w jakąś nutkę smutku, ale u nas niestety w Polsce, jeśli jesteś zbyt charakterystyczny, no to przeciwnie, to cofaj się do szeregu.

No Michał Szpak czy Ralf Kamiński pewnie by coś o tym też mogli powiedzieć, nie?

Nie wiem czy się zgodzisz, bo ja, wiesz, gdzieś tam śledząc różne opinie, komentarze takiego przeciętnego Kowalskiego widzę dużo niezrozumienia, dużo takiego, wiesz, takiej agresji jednak, nie?

To znaczy, wiesz co, ja... No to zły przykład podałem, no ale wiesz, tak mi od razu przyszli na myśl ci dwaj panowie, którzy są bardzo charakterystyczni.

Tak, są charakterystyczni, to prawda, to znaczy ja bym wiązał to, akurat jeśli chodzi o Michała Szpaka i Ralfa, no to ja też nie mam, ja intensywnie pracowałem z tą muzyką, to znaczy w sensie jestem na tyle wszechstronny, że mi się trudno, trudno mi się, jestem na tyle kreatywny, o to chciałem powiedzieć, nie wszechstronny,

Wszechstronne owszem, ale po prostu ze mnie na tyle dużo treści się wylewa, że ja mam ograniczoną percepcję na przyswajanie rzeczy, więc to jest trochę taka...

Taka niesmaczna prawidłowość, że jak się jeździ samemu z zespołem i jest się po prostu zarobionym po szyję, to nie starcza czasem czasu na obserwowanie innych zjawisk.

Jak jedziesz na festiwal grać, to nie idziesz od razu na publiczność, tylko masz wyseparowaną swoją garderobę.

Jak wyjdziesz, to znikniesz gdzieś tam wśród słuchaczy, odbiorców, fanów, którzy

Nasze ciała, sylwetki są na tyle subtelne, że myślę, że jakbyśmy chcieli wejść w taki rock'n'rollowy tryb, z jakim po prostu część ludzi sobie kojarzy, takie granie już na takim poziomie.

To bywało, te grzeszki takie, które się pojawiały, ja je tak może odczytuję, że potrafiliśmy się po koncertzie zatrzymać w McDonaldzie i zamówić nieprzyzwoicie dużo jedzenia.

Wegaństwo i jakieś najlepiej jeszcze mantry wspólne albo coś tam.

Znaczy tak przytulaliście przed koncertami, tak zastanawiałem się, czy wy się tam modlicie, czy co?

To nie jest tak, że nie wyrywali nas, że tak powiem językiem ulic, nie wyrywali nas na jakieś szoty czy tego typu jakieś popicie sobie i uczczenie koncertu.

My też jakby korzystaliśmy czasem z tych zaproszeń, ale raczej byliśmy już o 12 w łóżeczkach, żeby po prostu rano móc jechać dalej.

Ja się zajmowałem tam samochodem, który był dosyć naszym busikiem, takim kochanym, ale był starym samochodem, więc ja musiałem być czujny, bo jako jedyny przez jakiś czas w ekipie miałem prawo jazdy.

No i tak to wyglądało, że... Czyli te wasze piżamki nie bez kozery jednak.

No, a co do modlitw razem, no to my raczej na scenie się modliliśmy.

Poza sceną próbowaliśmy jakby trzymać się razem, trzymać się naszego flow, że tak powiem, bezpiecznie.

Jak osiedlowy vibe z czasów dorastania wpływa na twoją dzisiejszą estetykę world-class?

No mi się to kojarzy faktycznie z takim...

Z tym moim życiorysem i tymi różnymi twórcami, takim artystycznym światem, w którym ja jestem tak naprawdę zatopiony od 15 roku życia, bo w wieku 15 lat ja miałem pierwszy zespół muzyczny.

Czy pytasz o world-class, czyli naszą jakość muzyczną?

Jeśli chodzi o moje doświadczenie całe, to ja od początku nigdy nie czułem takiego powołania i w ogóle...

Trochę jestem do środka, a trochę bym chętnie tańczył w bikini przed publicznością.

To akurat twój kolega z zespołu był taki chyba przebrany ładnie, czy wy wszyscy, bo już nie pamiętam.

To wszystko było dopieszczone i nad tym wspaniałe oko Justyny czuwało, a my po prostu to wszystko razem po to jeździliśmy, po całej Polsce.

Ale tak, a propos, wracając do twojego pytania po tej małej wycieczce,

Moje pochodzenie faktycznie.

Ja dużo grałem w okolicy mniej więcej wieku studenckiego jak byłem, jak się właśnie byłem nasączony tymi znajomymi z ASP i robiliśmy różne happeningi.

Ja byłem takim dosyć mocnym improwizatorem i happeningowcem, więc ta moja muzyka szybko od tego jazzu przeszła jakoś w takie formy improwizacji, w formy takiej trochę połączenia właśnie z tymi sztukami wizualnymi, z tym teatrem.

Tam było trochę jakiejś takiej właśnie zawsze tej z racji dużego miasta i tego gwaru i tych takich mechanicznych, industrialnych dźwięków, no to zawsze się jakoś wlepialiśmy.

Inna sprawa, że osiedle to jest taka partyzantka muzyczna, czyli to jest też, jak ja na przykład przy okazji moich ostatnich współprac, ja nie jestem, jakby nadal nie uważam się za muzyka wykształconego, a mimo wszystko jakoś to co Bozia dała i jakoś tam moje zdolności pozwoliły mi nagrywać płyty z muzykami około jazzowymi.

Ja byłem zawsze takim trochę ulicznym buntownikiem, który powiedział, w czym niektórzy mogli pomyśleć, że jestem taki... jak to powiedzieć delikatnymi słowami... No dobra, niech będzie bezczelny, ale...

Mówiłem o tym, że ja nie czytam nut jako jedyny w składzie story, ale ja nie czytam nut, bo proszę o materiał muzyczny i będę grał ze słuchu.

Świat potem trochę zdziczał oczywiście.

Wspomniałaś o tej bezczelności.

Inaczej.

Ja pracuję ostatnio dużo ze swoim wokal... Znaczy zawsze pracowałem wokalnie.

Ja z Out of Tune, który wspomniałem, trochę nie dokończyłem tego wątku, bo to był moment przed Domowymi Melodiami, gdzie ja już grwałem na dużych scenach.

Co prawda i jakby dużo tam się wydarzyło, tylko to była muzyka, która to można mi troszeczkę zarzucić niekonsekwencję, bo potem jakby nagle wyszła, wyszedł ode mnie wraz ze spotkaniem Domowych Melodii, jakby to wszystko co tam się działo było dla mnie na tyle, tak mnie zainspirowało, w takim kierunku mnie pociągnęło, że ja

Poszedłem w stronę właśnie tego mojego takiego bałaganiarstwa, tego chaosu, tych moich instrumentów, które ja zbierałem od lat, jakieś etniczne.

W Out of Tune byłem basistą i wykonałem też singiel wokalnie, czyli zaśpiewałem singiel.

Ja nadal nie uważałem się za profesjonalistę, a pociągnąłem je w stronę jeszcze bardziej niszy i bardziej tego grania jakiegoś takiego niedoskonałego, zapisywania muzyki w domu za pomocą jakichś rekorderów, w ogóle tak trochę improwizując i to mi się bardzo podobało.

Kurczę, żałuję trochę, że u nas, wiadomo, na całym świecie ludzie zaczęli po prostu nowe narzędzia, nowe możliwości też.

To jest dużo plusów oczywiście z tego, że możemy sobie kupić laptopa i porobić samemu w domu, ale niestety, jak ja na przykład często do dobrych muzyków się odzywam, którzy są wykształceni,

I to jest największa rzecz, która mnie doświadczyła, to ta różnica między

Byciem w zespole, że pochodzisz z takiego osiedla muzycznego i wspólnotowego robienia muzyki, to w trasie koncertowej, jeśli masz zaplanowane terminy, jeśli cokolwiek wali się w relacjach między ludźmi, to to jest pierwsza rzecz, którą się

cz.

cz.

Idziesz i masz czas na robienie dalej swoich projektów, bo jakby tu masz od godziny do godziny.

Warto być otwartym na czyjąś muzykalność, na inne pochodzenie, tak?

Czyli trzeba przegadać.

Kurde, ty masz do mnie jakiś... Czuję tutaj jakiś...

cz.

To są proste rzeczy.

Proste rzeczy.

Ja się dziwię ludziom, czemu oni tak podpisują te papiery wszystkie na to.

Ja rozumiem, że to jest kwestia złotego takiego spotkania i czasem ludzie...

No wiesz, ale jakby w dzisiejszym świecie, gdzie muzycy, że tak powiem, nawet jeśli popatrzymy na wygląd, często się mówi o tym, że co się nie wygra, to się dowygląda.

I na przykład muzycy wykształceni w szkołach, sorry, ale tutaj troszeczkę właśnie porozgraniczam na rzecz jakiegoś skandali tutaj, bo jakby prosiłeś się.

Tak, powiem Państwu, ja prosiłem tu o jakąś skandaliczną wypowiedź, żebym mógł też na tym się jak na trampolince trochę odbić do opinii publicznej.

Tak, więc absolutnie ja nie czuję tu żadnych żali, natomiast brakuje wśród muzyków wykształconych w szkołach, w konserwatoriach takiego luzu.

Tak jakby na publiczności siedziało jury.

Na tyle zostałem obdarzony tym dobrym słuchem, żeby grać rzeczy dosyć trudne ze słuchu, żeby uczyć się ich ze słuchu.

Jeszcze tu na chwilę, przepraszam, może wrócę, żeby skończyć tamten, wrócić do tego wątku skandalicznego, tak, żeby go domknąć.

No to jeśli chodzi o ten wątek skandaliczny, no to tu jest skandal taki, że ci muzycy wychodzą do świata, powiedzmy, dorosłych niby ludzi, a są nadal w jakiś sposób w tych pokojach nauczycielskich zamkniętych.

Nie, ja mam po prostu poczucie rytmu odpowiednie i ci muzycy po prostu obecnie, oni dziękują mi, bo ja mam też salę prób, to może później jakoś dotrzemy do tego.

Ale chodzi o to, że jak ja zapraszam do współpracy jakichś muzyków, to oni często mówią, kurde, Kuba, nam brakuje grania prób.

Na to nie ma czasu, nie?

Jak oni mówią, że słuchaj, ale ja nie mam tyle czasu grać.

Tylko potem są takie sytuacje, że przychodzi koncert i widzisz, tu wkracza właśnie ten zespół, ta ulica i ta solidarność, jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.

Spędzamy razem czas.

To jest właśnie sztuka jakiegoś, no dobra, improwizacji, to muszą muzycy być bardzo czuli, ale...

że tak powiem, no właśnie world-class, tak, czyli tacy, no, czuli, ale jak to się mówi, o, nie chciałem powiedzieć czuli, chciałem powiedzieć, czuli, owszem, ale czujni.

To się mówi o czujności w graniu.

Nie, ale ja wczoraj oglądałem film, słuchaj, o Firu Kolinsie, że ta jego słynna to był jakiś wynik chyba błędu nawet, także wiesz.

I odsłuchy, a jednocześnie monitory są otwarte, czyli jak ktoś z reżyserki chce coś powiedzieć i w momencie, kiedy akurat ktoś chciał coś powiedzieć, to nagrały się bębny, które Phil Collins akurat grał.

Ale jeszcze odnośnie, bo słuchaj, bo mi ucieknie, a teraz mnie ludzie zjedzą.

Niemiłosiernie zdarzało mu się fałszować czasami, a mimo to był bardzo popularny, chociaż z tą czystością wokalu bywało różnie.

Nie wiem, czy się zgodzisz.

Wygrał X Faktora czy Faktor X, jak to tam się nazywało.

Oczywiście uwielbiałem jakby mainstream, jakby wiem co się mniej więcej dzieje i co się działo.

Miałem swoje miłości jakieś oczywiste.

Maryla Rodowicz wiadomo.

Tak, Maryla Rodowicz, Brekauci.

No i potem w tych bardziej moich, że tak powiem czasach, czyli Hej na przykład, Dyta Bartosiewicz i ta epoka wielkiej branży muzycznej polskiej.

No ja uwielbiam całe Trójmiasto, lubię to co się wydarzało w Trójmieście, czyli Gabakulka.

Zespół Miłość oczywiście.

Tam też jest właśnie to zderzenie muzyki właśnie, że tak powiem, takiej ze słuchu uczonej, a muzyka wykształconego, czyli Leszka Możdżera.

Także bardziej w znajomości tutaj się, że tak powiem, odbije piłeczkę i bardziej te obszary mnie fascynowały grania polskiego, ale w momencie, kiedy właśnie nie słuchałem właśnie ani pijamy porno.

Nie skomplikowana muzyka, to jest muzyka, która trafia prosto do serca i tym mnie też ujęła Justyna i teksty, które też jednocześnie można bardzo różnie interpretować i było u nas zawsze dużo miejsca na jakąś tam swobodę.

No właśnie, czego o magii w muzyce nauczył Cię tamten czas z domowymi melodiami?

Jak te magie przenosisz do nowoczesnych produkcji OWOCÓW?

Tu można by było... Ja tam miałem więcej, przepraszam, bo tam miałem napisane, że są zjawiskiem niemal mistycznym, ale chyba przesadziłem.

No tak, też się dziwię na to słowo, że mistyczny, bo ja tu troszkę wyczuwam, jeśli mówisz o mistycyzmie... Mistycyzmie?

Ja to odczytałem tak, że mówisz po prostu o czymś, o czym trudno czasem powiedzieć przy tego typu spotkaniach, o czym się nie mówi, nie rozmawia właśnie.

Nie o wszystkim w takim zespole, który się po prostu spotkał w sposób magiczny.

O motywacjach, o motywacjach jakby nas osobnych, dlaczego my razem chcemy działać, no to trudno o tym mówić, bo to są takie ulotne rzeczy, takie eteryczne, takie, że tak powiem, no też nie wiem czy mistyczne, ale na pewno metafizyczne w jakiś sposób.

Tak, tak, to są rzeczy, o których trudno mówić, ale aczkolwiek, wiesz, ja tak nie uważam.