Mentionsy

ZET jak Zbrodnia
ZET jak Zbrodnia
28.01.2026 16:00

,,Jeszcze będzie o mnie głośno" - Co stało się z Tomaszem Zarzyckim? | Zet jak Zbrodnia

Po zaginięciu Tomasza Zarzyckiego pojawiły się hipotezy o wypadku, ucieczce, manipulacji, a nawet o celowym zniknięciu.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 31 wyników dla "Tomka"

Bywał u niego coraz częściej, aż w naturalny sposób wprowadził Tomka w swoje środowisko.

Czas, który u Tomka zwykle był uporządkowany, przewidywalny, niemal rytualny, czyli okres przedświąteczny, miał dla niego ogromne znaczenie.

Wyjazd w sobotę, podwiezienie Tomka do mamy, a przy okazji obejrzenie mebli, ponieważ Renata z mężem byli w trakcie remontu.

A to było bardzo do Tomka niepodobne.

Zbyt dużo niezdecydowania jak na Tomka.

Tamtej nocy mama Tomka nie może spać.

Do pracowni przychodzą klientki, czas cały czas ucieka, więc kiedy jest około godziny 16, mama Tomka sprawdza telefon, a tam żadnej wiadomości.

Problem jednak w tym, że pan Stanisław dopiero co wrócił z pracy i Tomka po prostu nie widział.

Tego samego dnia starsza siostra Tomka natrafia na jednego z jego kolegów i pyta wprost, czy nie widział jej brata.

Chłopak twierdzi, że widział Tomka zaledwie dwa dni wcześniej.

Pytano przychodniów, pytano sklepikarzy, kierowców, znajomych i zupełnie obcych ludzi, czy tak po prostu nie widzieli Tomka, czy nie kojarzą jego twarzy, jego imienia, jego historii.

Znajomi Tomka, ale też osoby zupełnie z zewnątrz.

Z czasem jednak zaginięcie Tomka przestało być tylko sprawą jednej rodziny.

Jak mówi młodsza siostra Tomka, wcześniej wszyscy funkcjonowali w trybie zadaniowym.

Na jednym z nagrań zarejestrowano busa należącego do jednego z kolegów Tomka.

Poprosiła męża, by natychmiast pojechał na miejsce i sprawdził, czy nie chodzi właśnie o Tomka.

W kolejnej wiadomości nawiązał do SMS-a wysłanego przez Tomka dzień wcześniej dotyczącego telefonu wystawionego na sprzedaż.

W toku poszukiwań i braku przełomu do rodziny Zarzyckich zgłosił się jeden ze znajomych Tomka.

Około rok po zaginięciu Tomka, ten sam człowiek, oczekujący wówczas narodzin swojego dziecka, odebrał sobie życie.

Na nagraniu widać Tomka ubranego dokładnie tak, jak opisują to plakaty poszukiwawcze, czyli cały na czarno.

W miarę, gdy śledztwo posuwało się naprzód, zaczęły wypływać kolejne, coraz bardziej niepokojące szczegóły dotyczące nocy poprzedzającej zaginięcia Tomka.

Niedługo później do Tomka próbuje dodzwonić się dziadek.

Jak się okazało już po zaginięciu, kiedy jeden z przyjaciół z dzieciństwa Tomka trafił do więzienia, ten regularnie wysyłał mu pieniądze i listy.

W podobnym czasie do Żanety odezwała się za pośrednictwem mediów społecznościowych młoda kobieta, która przedstawiła się jako znajoma Tomka.

Wspominała również o rzekomych planach wyjazdu do Belgii, o niechęci Tomka do pracy i o jego narastającym poczuciu samotności.

Tym większym wstrząsem okazał się kwiecień 2020 roku, kiedy pod jedną z wysłanych wiadomości na Snapchacie do Tomka pojawiła się informacja obejrzane.

Pierwszy od miesięcy sygnał, który można było interpretować jako dowód aktywności Tomka.

Do rodziny dotarła informacja, że mężczyzna odpowiadający rysopisowi Tomka miał być widziany w Gdańsku.

To nie był głos Tomka.

Najpierw przychodziły z Wrocławia, później z Legnicy i informacje te dotyczyły znowu mężczyzny łudząco podobnego do Tomka.

Kobieta skojarzyła jego wygląd od razu z wizerunkiem Tomka i dlatego zwróciła uwagę na detale.