Mentionsy

ZBLIŻENIE
ZBLIŻENIE
15.06.2025 23:07

Wokół ataków na lekarzy i ratowników

Gościem Jakuba Kukli jest Jakub Sieczko, lekarz, specjalista anestezjologii i intensywnej terapii, który przez sześć lat pracował w stołecznym pogotowiu ratunkowym. Swoje doświadczenia opisał w książce "Pogo". 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 23 wyników dla "POGO"

Myślę, że każdy, kto kilka lat pracuje w pogotowiu ratunkowym, miał sytuację, w której realnie bał się o swoje przynajmniej zdrowie.

Porozmawiamy dziś oczywiście o Pana karierze zawodowej, ale także o karierze literackiej, bo swoje doświadczenia życiowe, zawodowe opisał Pan kilka lat temu w głośnej książce, w książce POGO.

Ja miałem takie dosyć skromne ambicje, pisząc te 120 stron, żeby opisać mój mały świat, czy mały świat pogotowia ratunkowego na warszawskiej Pradze Południe.

Grzechem byłoby narzekać na to, jaki jest odbiór tej książki, pomimo tego, że premiera już była trzy lata temu i jasne, że ja jestem w innym miejscu w życiu i nie pracuję też w pogotowiu, w karetce od już sześciu lat, więc te doświadczenia, te wspomnienia już są coraz bledsze.

A czy POGO, bardzo głośna książka, świetnie przyjęta książka, która wywołała wiele dyskusji, to był w pana życiu jednak incydent?

Być może tak, ale no ja myślę, że jak ja bym nie pracował w pogotowiu, to ja bym nigdy w życiu prawdopodobnie nie dowiedział się, jak wygląda na przykład melina.

No wyłonił mi się zupełnie nowy obraz tego miasta i pomyślałem, że może fajnie jest to miasto takie, jakie poznałem opowiedzieć, nie mając też poczucia, że to jest cała prawda o tym mieście, bo pogotowie zakłamuje obraz miasta, ale zakłamuje w ogóle obraz świata, bo dostaje się dużo cierpienia, dużo zła, dużo smutku.

Po co poszedł pan do Pogotowia?

W zasadzie tak, w zasadzie tak, tylko no oczywiście zaczynając pracę w pogotowiu w wieku lat 28 nie wiedziałem, że za marzenia się płaci, że tak polecę banałem, ale no okazało się, że praca w ratownictwie medycznym ma też swoje koszta i jak się za długo te marzenia spełnia, to marzenia mogą cię zjeść.

To znaczy nie jest to na pewno praca dla każdego lekarza, zresztą większość lekarzy nie chce pracować w pogotowiu.

Książka POGO, w której opisuje pan doświadczenia z pracy w pogotowiu ratunkowym, ukazała się mniej więcej przed trzema laty.

To znaczy, myślę, że każdy, kto kilka lat pracuje w pogotowiu ratunkowym, miał sytuację, w której realnie bał się o swoje przynajmniej zdrowie.

Ja akurat znam bardzo wielu ratowników pracujących w pogotowie w Siedlcach.

Powiedział pan, że praca w pogotowiu to jest w dużej części nuda.

Może tak, nuda, bo pogotowie ratunkowe, ja ukłułem kiedyś taki termin i podtrzymuję tę opinię, jest trochę śmietnikiem dla polskiej medycyny.

To znaczy, jak pacjent ma niezałatwiony problem zdrowotny typu nie dostanie się do lekarza rodzinnego, czy do lekarza specjalisty, a problem narasta, to dzwoni na pogotowie.

Oni rzeczywiście są firmami, jednoosobowymi działalnościami gospodarczymi, pracującymi w pogotowiach ratunkowych.

Niektórzy, część pracuje na etacie, ale bardzo duża część ratowników, czy też lekarzy, lekarek, pielęgniarek, to są firmy, które sobie wystawiają fakturę raz w miesiącu dla administracji pogotowia ratunkowego.

Może jakaś część dojdzie do wniosku, że taka pomoc byłaby im potrzebna, ale akurat takim miejscem, które dba o stronę psychologiczną, czy o równowagę psychologiczną pracowników ratownictwa jest lotnicze pogotowie ratunkowe, gdzie ja też wśród wielu lat pracuję.

Ja byłem na takich warsztatach, czy na takim kursie dwudniowym Lotniczego Pogotowia Ratunkowego akurat tydzień temu, więc mam to bardzo na świeżo.

I jak zacząłem pracę w Pogotowie, to sobie kupiłem samochód większy, bo ten, którym jeździłem, uznałem jednak, że on by nie przetrwał kilku wypadków, które ja widziałem.

A na zakończenie, jeśli pan pozwoli, jeszcze fragment z recenzji, która ukazała się w internecie, dotyczy pańskiej książki POGO.

Doktor Jakub Sieczko, lekarz, anestezjolog przez wiele lat związany z pogotowiem ratunkowym, autor książki POGO.