Mentionsy

Z przyjemnością, Lara Gessler
Z przyjemnością, Lara Gessler
09.11.2025 05:00

Madryt – ulubione miasto artystów?

Choć z Madrytem nie wiązał się tak jednoznaczny, artystyczny mit jak z Paryżem czy Rzymem, to od XVII wieku przyciągał artystów, mecenasów i projektantów, którzy znajdowali tam królewskie wsparcie, bogate kolekcje sztuki i inspirujące środowisko. Jakie miejsce zajmował w życiu Hemingwaya czy Picassa? Czy Madryt to ulubione miasto artystów? Jakim miejscem jest dzisiaj? Kogo wspiera i kto czuje się w nim najlepiej? W nowym odcinku podcastu „Z przyjemnością, Lara Gessler” o stolicy Hiszpanii rozmawiamy z fotografem Marcinem Tyszką.

Podcastu „Z przyjemnością, Lara Gessler” możesz posłuchać na platformach Spotify, Apple Podcasts oraz oglądać na YouTube.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 51 wyników dla "Madryt"

A dziś przenosimy się do Madrytu.

Madryt zawsze żył sztuką, tylko w swoim własnym rytmie.

Dziś zapytamy o to, co sprawia, że artyści wciąż wracają do Madrytu.

No i do tej rozmowy nie mogłam zaprosić nikogo innego, jak wspaniałego fotografa, no i miłośnika Madrytu.

Ogólnie nie chodzę na takie długie rozmowy, ale po pierwsze tobie trudno było odmówić, po drugie Madrytowi się nie odmawia.

Więc powiedz mi, jak to się stało, że trafiłeś do Madrytu?

Dlaczego właśnie Madryt?

I jakoś tak trafiło na Madryt.

I właściwie co weekend, gdy tylko kończyłem nagrania do pięć, dziesięć, piętnaście, wylatywałem do Madrytu.

Jakoś kolejne propozycje nie przychodziły, ja latałem do tego Madrytu i mówię dlaczego, dlaczego?

Miałem dużo stempelków w paszporcie, Madryt, Madryt, Madryt.

I dziwili się, nawet moi znajomi tak naprawdę dziwili się, kim ja jestem, że taki chłopak dwudziestoletni przylatuje do Madrytu co tydzień.

Po czym ściągnąłem z Madrytu po raz pierwszy wogach hiszpańskiego.

Nawet czasem myśleli, że może jestem Hiszpanem tylko niekoniecznie z Madrytu.

To miasto jest obłędne i to jest coś takiego jak Warszawa, że musisz się poznać z dobrej strony, mimo tego, że Barcelona jest uwielbiona przez turystów, to Madryt jest dużo fajniejszym miastem.

Ja zawsze porównuję, że dla mnie Barcelona jest trochę jak Kraków, czyli dużo turystów i studentów, a Madryt jest jak Warszawa, czyli ma taki szned bardziej właśnie królewski i biznesowy.

Dużo więcej kultury, dużo więcej klasy i przede wszystkim bezpiecznie, ponieważ Barcelona jest teraz bardzo niebezpiecznym miastem, a Madryt to jest zupełnie inny kraj.

Tak, myślę, że nawet znajomi moi myśleli, że chyba jestem jakimś przemytnikiem, bo dlaczego nagle Polak, który ma lat 19, przyjeżdża ciągle do Madrytu, mieszka w dobrym hotelu, chodzi do dobrych restauracji, a ja sobie obiecałem, że jeżeli mam wyjeżdżać, to będę mieszkać przynajmniej tak dobrze, jak w domu.

Trafiłem na koniec La Movida, kiedy Paz Vega, która stała się jedną z największych gwiazd, właśnie przyjechała do Madrytu, dostała swoją pierwszą rolę.

Ten Madryt był zawsze wyjątkowy i w XVIII, XIX, ale również w XX wieku.

A jakie miałeś odczucia co do tego, jak Madryt się rozciągnął i nabrał powietrza w płuca po Mowidzie versus to, jak Polska nabierała powietrza w płuca po PRL-u?

Tam było inaczej, bo tam zawsze bardzo mocno inwestowano w sztukę i w design, więc ze względu na to, czy był reżim, czy nie, to Madryt w każdej dekadzie był prekursorem, jeżeli chodzi właśnie o inwestowanie w artystów.

Więc oczywiście, Madryt bardzo się zmienił i te lata osiemdziesiąte były też mega crazy, ponieważ wszyscy powiedzieli stop, człowieka.

Dlatego też uciekałem do Madrytu, żeby mieć tam anonimowość.

Co dawał Madryt, czego nie dawał Paryż?

Natomiast Madryt tak naprawdę znam od dwudziestu paru lat i w tych samych restauracjach ciągle siedzą te same twarze.

Madryt się zmienia, ale nie buduje w ogóle nowych budynków.

Ale myślę, że łatwiej jest zjeść coś Polakowi w takiej przydrożnej knajpie na prowincji polskiej, niż gdzieś poza Madrytem.

Wow, aż jestem w szoku, że jesteś w stanie tak bardzo kochać Madryt, nie akceptując tego.

Nawet znajomi tamtejsi, którzy kochają hiszpańską kuchnię, zawsze się śmiali, że dlaczego ja kocham Madryt, skoro nie lubię tamtejszej kuchni.

Ale Madryt zamiast kuchni ma wspaniały design, w którym się już lubujesz mocno.

Tak i też właśnie dzięki Madrytowi zakochałem się na nowo w latach 50-tych, 60-tych.

I też cała masa designerów i architektów ze świata przylatuje do Madrytu właśnie wybierać te perełki.

Ja kocham oglądać Madryt właśnie z tej strony modernizmu.

Jak patrzysz na Madryt z tej strony, to jest to zupełnie inne miasto.

A jak pachnie twój Madryt?

O, Madryt pachnie ogrodem botanicznym przy Prado, pachnie bukszpanami, które rosną za Prado, pachnie takimi słodkimi bułeczkami w Majorka, do których wciskają pikantne nadzienie, to uwielbiam.

Madryt też pachnie...

Madryt też jest trudnym miastem, jeżeli chodzi o klimat, bo latem jest bardzo gorąco, a gdy jedziesz zimą, to możesz zamarzać, bo oni twierdzą, że w Hiszpanii jest ciepło, więc w wielu starych budynkach nie ma ogrzewania.

Dlatego też zawsze jak przyjeżdżam do Madrytu, nawet w tym Ritzu, proszę o grzejnik olejowy, bo tam oni się grzeją klimatyzacją, czego nie znoszę.

Też niesamowite domy z lat 60., które są takie brutalistyczne i pewnie nie kojarzymy tego z Madrytem, ale

Tak i jeszcze przez wiele lat mieszkało tam stado żółwi, które w końcu przeniesiono, ale zawsze jak przyjeżdżam do Madrytu, to się z tymi żółwiami witałem.

To słońce jest tam zawsze bardzo nisko, więc pięknie się fotografuje, ponieważ Madryt jest w ogóle bardzo wysoko położoną stolicą, dlatego to słońce jest palące, ale troszkę inne.

Kocham też dachy Madrytu.

Zresztą Madryt jest znany z tych dachów.

No tak, ale teraz aktualnie chyba najpiękniejszy dach to jest dach hotelu Four Seasons, z którego widać właśnie cały Madryt, te rydwany, koni, kasyno obok, no to jest bajka.

No i to jest niesamowite, bo dzięki temu właśnie też Madryt buduje swoją kolekcję nie tylko dawną, ale też współczesną.

I tak naprawdę to Amazonico z Madrytu się wzięło.

Oni dzięki Madrytowi otworzyli się na całym świecie.

Na pewno dużo bardziej kolonialny niż Madryt, więc tak, Amazonico bardzo mi się z tobą kojarzy.

Ja to też kocham, dlatego też właśnie to Madryt mnie nauczył designu.