Mentionsy

Wartościowy Gabinet
Wartościowy Gabinet
21.12.2025 14:30

Jaka jest cena innowacji? - Grzegorz Witkowski

Czy można zbudować globalną markę edukacyjną i wykładać w ponad 50 krajach, prowadząc jednocześnie rodzinną praktykę w Olsztynie? Moim gościem jest Grzegorz Witkowski - lekarz stomatolog, przedsiębiorca i szkoleniowiec.

W tym odcinku rozkładamy na czynniki pierwsze drogę od pracy w gabinecie mamy do stworzenia potężnego ekosystemu szkoleniowego, który zmienia standardy w branży. Grzegorz opowiada szczerze o tym, jaka jest prawdziwa cena bycia innowatorem i pionierem metod "bezinstrumentacyjnych" w endodoncji.


Partnerem tego odcinka jest nasza firma – Patiently. Czujesz, że Twój gabinet działa tylko wtedy, gdy Ty jesteś na miejscu? Masz wrażenie, że personel Cię nie słucha, a Ty zamiast leczyć lub odpoczywać, zajmujesz się gaszeniem pożarów?

W Patiently rozwiązujemy właśnie te problemy. Nie jesteśmy agencją marketingową. Jesteśmy praktykami, którzy wchodzą do Twojego gabinetu i układają go od środka.

Pomożemy Ci stworzyć procedury, dzięki którym odzyskasz czas i zaczniesz bezpiecznie delegować zadania. Wdrożymy u Ciebie jasne systemy wynagrodzeń, przeszkolimy Twoją rejestrację i przygotujemy Twój zespół do samodzielnej pracy. Dzielimy się wiedzą popartą 15-letnim doświadczeniem – m.in. z budowania i sprzedaży sieci Dentim Clinic.

Sprawdź, jak możemy poukładać Twój gabinet: https://www.patiently.pl/


W tym podcaście Grzegorz dzieli się swoimi doświadczeniami w następującuch tematach:

Cena bycia pionierem: Dlaczego wprowadzanie innowacji (jak endodoncja bezinstrumentacyjna) często spotyka się z oporem środowiska? Usłyszysz o najtrudniejszych lekcjach pokory i krytyce, z którą musiał się zmierzyć, wyznaczając nowe szlaki.

Olsztyn vs. Świat - budowanie globalnej marki: Jak zarządzać karierą międzynarodowego wykładowcy, nie zaniedbując lokalnych pacjentów? Grzegorz zdradza, jak mentalnie przełącza się między rolą globalnego lidera opinii a lekarza z sąsiedztwa i czy Olsztyn nie stał się dla niego za mały.

Szkolenia, które uzależniają: Dental Masters Group to mocny gracz na rynku edukacyjnym. Dowiesz się, jak zaprojektować kulturę edukacyjną, która zrywa z akademicką sztywnością i sprawia, że kursanci wracają po więcej.

Zarządzanie sobą w czasie (i bólu): Rozmawiamy o tym, gdzie leży granica wytrzymałości w biznesie oraz jak uniknąć wypalenia, gdy pasja zaczyna zamieniać się w ciężar.

Rodzinny biznes i PR: Jak wygląda podział obowiązków w klinice prowadzonej z mamą i dlaczego w branży medycznej warto zainwestować w profesjonalne wsparcie PR-owe?

Jeśli zastanawiasz się, jak wyjść ze strefy komfortu, przestać być „tylko” lekarzem i zacząć budować biznes, który ma wpływ na całą branżę - ta rozmowa jest dla Ciebie.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 305 wyników dla "PR"

Nie byłbym tym, kim jestem, gdybym ja tych pacjentów nie przyjmował.

Myślę, że przeżyłem już jakieś 1500 lat.

Dzisiaj wyjątkowy gość, lekarz, stomatolog, wykładowca, szkoleniowiec, ale też przedsiębiorca.

Oprócz gabinetu w Olsztynie stworzył też znaną markę edukacyjną Grzegorz Witkowski.

Witam Was serdecznie i jestem bardzo szczęśliwy, że zostałem tutaj zaproszony.

Cieszę się, że przyjąłeś to zaproszenie, bo w ferworze walki i twojej pracy intensywnej na pewno było trudno wcisnąć to w kalendarz.

W twojej biografii, przygotowując się do dzisiejszej rozmowy, można odnieść wrażenie, że stomatologia otacza cię od dziecka.

Gabinet mama prowadzi, tata firmę, która wspiera właścicieli gabinetów, dystrybuując chociażby sprzęt.

Tak sobie myślę, gdyby ten chłopak, mały Grzegorz, zobaczył siebie dzisiaj, po tych kilkudziesięciu już latach bycia dorosłym człowiekiem, zobaczył to centrum szkoleniowe, te wykłady, które prowadzisz przecież na całym świecie, pacjentów, których masz u siebie w gabinecie, co by go najbardziej zszokowało?

Można powiedzieć, że na samym początku swojego życia to ja wręcz mieszkałem w gabinecie, bo moja mama prowadziła gabinet stomatologiczny, jak to w tamtych czasach w mieszkaniu.

Wyobraź sobie, jaka to jest reklama dla dentysty, który przyjmuje tych pacjentów.

Moje życie toczyło się zawsze wokół stomatologii, bo mama prowadziła gabinet stomatologiczny, prowadzi go do tej pory, jest wysokiej klasy specjalistą.

Mój tata w pewnym momencie, w trakcie przemian, otworzył działalność gospodarczą właśnie związaną ze stomatologią.

Nie, to jest raczej część tego planu, który stworzyłem, ponieważ ja mam wrażenie, że ja sobie w pewnym stopniu zaprogramowałem to i jakby może nie byłby zszokowany, może byłby zauroczony skalą, wiesz, bo oczywiście każdy z nas ma marzenia, każdy z nas ma plany, każdy z nas ma aspiracje i te aspiracje

Tego projektu, który powiedziałeś, bo stworzyłeś, można powiedzieć, taki ekosystem firm w tej stomatologii Dental Masters Group.

Przypomnijmy, że to już jest 10 lat, tak?

Było coś takiego przełomowego, co zdecydowało, że to będzie właśnie taki ekosystem kilku wzajemnie wspierających się firm?

Dental Masters Group to jest projekt edukacyjny.

To jest projekt edukacyjny, który powstał właśnie w 2015 roku.

Ponieważ ja związany jestem z edukacją stomatologiczną i z prowadzeniem szkoleń, wykładów od powiedzmy bardzo dawna, prowadzę je już dobre 20 lat,

Więc jakby naturalnym dla mnie było chęć przekazywania tej wiedzy w sposób bardziej taki zorganizowany tutaj w naszym kraju, no bo od wielu, wielu lat jeździłem w różne miejsca świata, prowadziłem wykłady, prowadziłem szkolenia, prowadziłem gabinet, natomiast mieliśmy takie...

Taką grupę znajomych tutaj mówię o między innymi Karolu Babińskim, Bartku Karasiu i wielu innych osobach, które do nas później dołączyły poprzez zaproszenie, no bo do Dental Masters nie można dołączyć od tak, tylko my musimy kogoś zaprosić do tego, ale jest to grupa, która powstała

Po to, żeby edukować i żeby przekazywać tą wiedzę rzetelną.

Wiedzę, która nie jest połączona tylko i wyłącznie ze sprzedażą, ale przede wszystkim jest merytoryczna, przede wszystkim jest oparta na evidence-based dentistry i na tym, żeby sprawdzała się klinicznie, bo wszyscy jesteśmy klinicystami.

Prowadzimy badania, oczywiście nie wszyscy z nas w Dental Masters, ale część osób jest uwikłana w pewnego rodzaju badania naukowe i to było jakby naturalnym rozwinięciem tego mojego działania, pewnym usystematyzowaniem.

Projekt na skalę polską, bo do tej pory funkcjonujemy, do tej pory tę wiedzę przekazujemy w ten czy inny sposób, więc wydaje mi się, że to była taka naturalna ewolucja.

W pewnym momencie pojawiła się też książka, tych kursów zaczęło przybywać.

Ty intensywnie, tak mi się przynajmniej wydaje jako obserwator z boku, dbasz o swój wizerunek czy o budowanie swojej marki osobistej w tym wszystkim.

właśnie książka, kolejne kursy, powstanie całego centrum, zapraszanie kolejnych gości,

To się działo po prostu jako element twojego planu, który sobie już wyreżyserowałeś wcześniej?

Czy na początku był pierwszy kurs, potem drugi wykładowca, piąty kurs i książka gdzieś była przy okazji i rozwój był też taki organiczny, bym powiedział?

W pewnym stopniu można mówić o takim rozwoju organicznym, to jak najbardziej, no bo nie da się wszystkiego przewidzieć, ale każdy ruch, który wykonuje w swoim działaniu, w kreowaniu swojego wizerunku, czy też w dbaniu o swój rozwój jest zaplanowany.

Książka, z której jestem bardzo dumny i rzeczywiście została przyjęta z bardzo dużym entuzjazmem, szczególnie u osób młodych, które potrzebowały takiej książki, takich informacji, tych wzorców postępowania.

Oczywiście nie we wszystkich sytuacjach, no bo nie da się w jednej publikacji zawrzeć całej wiedzy klinicznej i wszystkich procedur.

Poza tym książka w momencie wydania, ona już jest w pewnym stopniu przeterminowana, a po pewnym czasie, no to już wymaga update'u, ale tu nie będę na razie zdradzał szczegółów.

Zastanawiam się, kiedy to był ten moment, kiedy przestałeś być lekarzem stomatologiem z Olsztyna, a stałeś się tak naprawdę taką globalną marką, bo to słowo globalne używam też nie bez przyczyny.

Pracowałeś czy wykładałeś w kilkudziesięciu krajach, ponad pięćdziesięciu, jeżeli dobrze pamiętam.

Stąd ten przymiot globalny.

Zdaję sobie sprawę ze swojej rozpoznawalności.

Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem rozpoznawalny nie tylko w Polsce, ale również i za granicą.

Dla mnie głównym celem jest, żeby tworzyć treści, które będą przydatne dla osób, które będą tego słuchać.

A że przy okazji przychodzi ta rozpoznawalność, że przy okazji przychodzi ten splendor tego, że ludzie wiedzą kim jesteś, to jest przyjemne oczywiście, ale to akurat nie było moim celem.

Jakość tej edukacji, bo niestety, ale nie zawsze otrzymujemy tą edukację w taki sposób, jak byśmy chcieli, szczególnie na studiach, mimo tego, że znam wielu niesamowitych wykładowców pracujących do tej pory na uczelni, którzy próbują nieść ten kaganeko światy bardzo intensywnie i rozwijają się

Ja wiem, jak bardzo jestem omylny, teraz dopiero wiem, jak mało wiem i teraz dopiero wiem, jak dużo jeszcze przede mną.

Główna sprawa to jest chyba edukacja dla mnie.

Myślę, że towarzyszy to wszystkim profesjonalistom, którzy chcą się rozwijać w swojej drodze zawodowej po ukończeniu studiów.

Waszych zajęć piszą często, że atmosfera u was na zajęciach przypomina takie dobre spotkania wśród znajomych.

No i ponieważ te wypowiedzi powtarzają się w mniej więcej takim tonie, to nie może być zatem przypadek.

Tak sobie myślę, że to doświadczenie, które ludzie mają, jest w pewien sposób przewidywalne.

Zastanawiam się, czy to była jakaś taka wasza przemyślana decyzja, to znaczy zaprojektowaliście to doświadczenie właśnie w taki, a nie inny sposób, że to tak ma być?

W związku z tym, jeżeli przyjeżdżam na szkolenie, to chciałbym czuć, że prowadzący czy prowadząca jest mną zainteresowany czy zainteresowana.

I dokładnie to samo przeniosłem do naszego centrum.

I z tego było bardzo łatwo już stworzyć takie miejsce, które będzie taką bezpieczną przystanią, takim miejscem, które będzie dla ludzi i które nie będzie oceniał, bo często, szczególnie ja tutaj nawiązuję cały czas do młodych dentystów, bo młodzi dentyści bardzo mocno się szkolą i chcą pozyskiwać tę wiedzę, ale mają stres.

Często osoby, które prowadzą szkolenia czy wykłady mają taki syndrom profesora.

Zapominają jak byli tymi amatorami i wydaje im się, że wiele rzeczy jest bardzo prostych.

Próbuję później uprościć jeszcze swoje wypowiedzi, po to, żeby one były jak najbardziej docierające do każdego kursanta.

I poza oczywiście kwestią edukacyjną, poza kwestiami takimi czysto organizacyjnymi, my po prostu jesteśmy ludzcy, normalni ludzcy, my się z wieloma kursantami przyjaźnimy, kontaktujemy się z nimi, rozmawiamy z nimi, mogą do nas zadzwonić, mogą...

Przykładem jest mój kolega

Tutaj wymienię go bardzo precyzyjnie.

Tomka znam od wielu, wielu lat i w tej chwili... Zaczynaliśmy od tego, że przyjeżdżał do mnie jako kursant, a teraz...

Więc jakby przyjaźnimy się z tymi ludźmi.

I to nie jest kolacja z przymusu.

Tylko my idziemy, ponieważ my mamy przyjemność w tym, rozmawiamy z nimi i nas naprawdę interesuje, kim są ci ludzie.

To prawda.

Opowiadałeś mi jeszcze przed rozpoczęciem naszego nagrania, że przygotowujecie się do dużego takiego cyklu.

I zastanawiam się, czy w tym przedsięwzięciu jest jakaś taka chęć zastąpienia

Ten projekt chodził za mną już od wielu, wielu lat.

Nie jesteśmy w stanie tego zrobić technicznie, no to oczywiście sobie tutaj możemy żartować, ale nawet nie próbujmy sięgać w tym kierunku, bo to jest technicznie i prawnie w jakikolwiek sposób niemożliwe.

Zaczęliśmy ustalać, jak byśmy to widzieli, jak moglibyśmy zmienić troszkę te projekty, które mieliśmy do tej pory, bo ja przez lata...

Prowadziłem takie szkolenie, które nazywało się ENDOWEEK i REENDOWEEK.

Zaprosiłem go do tego projektu i robiliśmy to we dwóch, ale też zapraszałem do tego projektu innych wykładowców co jakiś czas.

I przez lata to szkolenie pięciodniowe, ono bardzo dobrze funkcjonowało.

Natomiast ja zdawałem sobie z tego sprawę, że w pięć dni można wiele rzeczy nauczyć, ale nie jesteś w stanie monitorować procesu edukacyjnego, nie jesteś w stanie dać temu kursantowi tyle, żeby ten efekt był stabilny i bardzo wydajny.

W związku z tym podjąłem taką decyzję, żeby stworzyć program Curriculum.

Ten mentoring polega na jakiejś informacji zwrotnej do przypadków, które są później przez tych lekarzy prowadzone?

No więc wyobraź sobie, że taki uczestnik tego curriculum ma codzienny non-stop dostęp do takiego swojego mentora i ten mentor prowadzi go przez cały rok i przez cały rok on może codziennie

Odezwać się, pokazać przypadki, konsultować, dyskutować, rozmawiać, zadzwonić.

Pozwala tym osobom na poczucie takiego realnego bezpieczeństwa, no bo oni mają osobę w tym momencie, która za każdym razem, kiedy będzie jakikolwiek problem, pomoże im i powie im, co można zrobić.

A jeśli sama nie będzie kompetentna, no bo każdy z nas, wykładowców, zajmuje się pewnym wycinkiem, to na przykład poprosi koleżankę czy kolegę z naszego zespołu wykładowców czy też innego wykładowcę o podpowiedź,

I rozwiążemy taki problem.

I sami widzimy, jaki ten progres jest.

Oni sami przychodzą i mówią, słuchajcie, to, jak ja zaczynałam czy zaczynałem na początku, a to, co się dzieje teraz, to jest w ogóle zupełnie… ja jestem zupełnie innym dentystą.

Proponować Ci różne rzeczy, ale później osoba, która przyjeżdża na takie szkolenie, ona wyciąga kartę Sprawdzam.

Jak wyciąga tą kartę Sprawdzam, to to jest dla mnie najważniejsze, co się dzieje po tym.

Zresztą na każdym w gruncie rzeczy naszym szkoleniu, jak ktoś ma jakikolwiek problem po, to też się może odezwać.

Ja mam bardzo dużo zapytań na Whatsappie, na Messengerze, na Instagramie, co bym zrobił w danym przypadku albo jak daną sytuację rozwiązać.

Jeśli ktoś przy okazji przyjedzie do nas na szkolenie, jeśli ktoś skorzysta z naszej oferty, to super.

Ale przede wszystkim zależy nam wszystkim na tym, żeby podnosić jakość stomatologii w Polsce.

Jednocześnie nie mogę się oprzeć wrażeniu, że twoja doba powinna mieć jakieś 36 godzin, tak na szybko liczę.

Ta ilość pracy, którą wykonujesz w ramach kursów i to nawet nie chodzi o prowadzenie tych kursów, ale zarządzanie tym wszystkim.

Rozmowy z tymi wykładowcami, próba zachęcenia ich do stworzenia nowego kursu, a potem odpowiedzi dla kursantów w trybie dziennym plus Whatsapp Messenger.

Ja bym tak chciał przejść płynnie od szkoleń, od twojej roli jako wykładowcy do roli przedsiębiorcy w gabinecie.

I niech ten czas, który poświęcasz na to wszystko, o którym mówiłem, niech będzie takim wstępem do tego przejścia, bo prowadzicie z mamą klinikę rodzinną, tak?

Mamy też to szczęście, że ja mam siostrę rodzoną, ta rodzona siostra też z nami pracuje w rodzinnym gabinecie.

Ja bym tu powiedział tak, moja doba nie ma 36 godzin, ma 72, ale nadal mam przestrzeń na to, żeby zrobić jeszcze coś dodatkowo.

Ja jestem mózgiem koncepcyjnym, w związku z tym ja jestem od opracowywania koncepcji, natomiast jestem również mistrzem delegowania zadań i wydaje mi się, że to też jest ważne, taka osoba też jest potrzebna.

Bez nich i oczywiście bez całego naszego zespołu, bo mamy fenomenalny zespół personelu średniego, mamy fenomenalnych lekarzy, którzy z nami pracują.

Myślę, że wszyscy pracujemy na ten sukces.

Na ilu fotelach pracujecie?

I w tych trzech punktach, rozumiem, pracuje 20, 30 osób, czy więcej?

Teraz każde z tych centrów ma swojego jakiegoś kierownika medycznego i też administracyjnego, czy jest zachowana jakaś niezależność pomiędzy tymi podmiotami, czy raczej jest duży przepływ personelu, pomagacie sobie nawzajem, przenikacie się, np.

leczysz ty jako lekarz w kilku punktach, czy masz taki swój jeden, do którego jedziesz do pracy?

Ja przyjmuję tylko i wyłącznie w jednym punkcie, ale rzeczywiście przenikamy się tam trochę i część lekarzy przyjmuję tu, część przyjmuję tu, część przyjmuję w kilku miejscach.

Personel średni zazwyczaj jest w wielu sytuacjach przypisany do danego miejsca.

Przede wszystkim u nas personel średni jest przypisany do lekarza, w związku z tym on gdzieś tam się porusza za lekarzem.

Bierzesz też w tym udział, w takiej właśnie wizji tej przedsiębiorczej?

Robimy takie spotkania, bo wiesz, przy pewnej skali to już nie ma możliwości, żeby takich spotkań nie robić.

Poruszyłeś też dwa wątki takie, powiedziałbym, konsylialekarskie, gdzie dyskutujecie konkretne przykłady pacjentów, którym chcecie pomóc, ale też powiedziałeś o tych kwestiach zarządczych.

Że z każdego z tych oddziałów jest ta jedna osoba, przyjeżdża.

Nie zapraszacie na takie spotkanie wszystkich asystentek, higienistek czy rejestratorek?

Przy niedzielnym obiedzie?

Nie, przy niedzielnym obiedzie się nie spotykamy, dlatego że niedzielny obiad jest dla rodziny, a nie dla stomatologii.

Staramy się nie przenosić pracy do domu.

To jest zdrowe i bezpieczne, bo jeżeli zaczniemy przenosić pracę do domu, to nigdy z tej pracy nie wyjdziemy, a jednak chcemy mieć troszeczkę wentylu bezpieczeństwa, żeby odpocząć.

Więc jakby odpowiadając na twoje pytanie, jak wyglądają takie spotkania, to są spotkania bardziej osób takich głównych, czyli nasze wewnętrzne, takie rodzinne i my dalej już przekazujemy informacje osobom, które są za to odpowiedzialne.

Zastanawiam się, czy mógłbyś się z nami podzielić, czy z naszymi słuchaczami, twoim podejściem do tego, jak budować zespół, w sensie jak otaczać się ludźmi, którzy później, tutaj wrócę do tego delegowania, są osobami, z którymi chcesz pracować.

Przed naszą rozmową tutaj oficjalną też mi wspomniałeś, że masz niesamowity sposób na delegowanie i że też lubisz to robić.

Wydawało mi się, że wszystko co ja zrobię będzie super, a wszystko co inni zrobią będzie wymagało poprawy.

I przez wiele lat popełniałem wiele błędów tego typu i to było złe.

Od długiego już czasu zdałem sobie z tego sprawę, że doba nie ma.

W moim odczuciu, żeby mieć sprawny zespół i żeby ten zespół funkcjonował, trzeba dać temu zespołowi pewną przestrzeń, przestrzeń do działania.

Oczywiście ta pewna kontrola musi być, bo musimy sprawdzać, czy jakby to działanie, które jest wykonywane przez zespół, czy ono jest zgodne z założeniem, które było przewidziane na początku.

Ale jeżeli ono jest zgodne z założeniem, to ja staram się w tej chwili mojemu zespołowi dawać tą przestrzeń.

Podpowiadam im, jak widziałbym w moim odczuciu to rozwiązanie, ale nadal daję im przestrzeń do tego, żeby mogli sami podejmować pewne decyzje, czując, że bierze za to też odpowiedzialność.

Więc staramy się budować w zespole taki solidny fundament współpracy i kooperacji.

Nie ma być to praca pod tytułem

Pracownik, pracodawca, tylko członek zespołu.

I to jest, myślę, że dla mnie najważniejsze w delegowaniu zadań, bo wtedy deleguje się w sposób naturalny, wtedy deleguje się w sposób łatwy i sprawdzający się.

I to zawsze albo w większości przypadków działa.

Dużo zaufania w tym procesie, o którym powiedziałeś.

I chcesz zatrudnić kogoś, czy to do swojej firmy szkoleniowej, czy do swojego gabinetu i zależy ci na osobach, którym będziesz przekazywał później to zaufanie i tą odpowiedzialność, o której mówiłeś wcześniej, to nad czym się skupiasz w rozmowie, być może kwalifikacyjnej, w procesie w ogóle rekrutacyjnym?

Średnia pracy w naszym zespole to jest ponad 15 lat.

Wszystkie osoby, które z nami pracują, pracują z nami od bardzo dawna.

Można powiedzieć, że jedną z najnowszych rekrutacji, którą prowadziliśmy, to była rekrutacja lat temu prawie 10 i to była rekrutacja do naszej placówki w Nidzicy, którą tworzyliśmy.

który się świetnie, który się świetnie wpisuje w tą naszą, wiesz, narrację, którą prowadzimy.

Ja nie muszę mówić, słuchajcie, dziewczyny, tu, no wiesz, takie prozaiczne rzeczy niby, ale jednak ważne, słuchajcie, tu kwiatki trzeba postawić, tu to, tu tamto, wiesz, to są rzeczy takie może błahe, ale z tych błahych rzeczy składa się cały sukces, więc jakby każda z tych osób, która zajmuje się różnymi rzeczami jest potrzebna i my mamy do tego szczęście, więc jakby ja nie odpowiem ci na pytanie, jak w tej chwili będziemy, jeśli byśmy musieli szukać kogokolwiek nowego,

Wydaje mi się, że to jest dla nas najistotniejsze, żebyśmy my czuli się dobrze z naszymi pracownikami, z naszym zespołem, a nasz zespół z nami.

Zapraszam cię serdecznie.

Natomiast ta przewidywalność, ta duża odpowiedzialność, którą macie pośród zespołu i to, że nie trzeba komuś przypominać o tym, żeby właśnie podlać kwiatki, wynika najczęściej z mojego doświadczenia, wynika z tego, że ktoś w pewnym momencie tych ludzi

Przyuczył, wprowadził być może jakieś procesy, być może to były powtarzane codziennie czynności, które stały się niechcąco procesami, bo może nawet tego nie nazywacie procesami, ale ja lubię to słowo, bo to dobrze systematyzuje to, co się dzieje w biznesie.

Te procesy z mojej perspektywy porządkują dużo rzeczy i mam wrażenie, że u was ten porządek już jest, on trwa i to jest super, to jest w ogóle godne pochwały, że macie tak niską rotację personelu, to jest nieczęsto spotykane.

Natomiast zastanawiam się właśnie, co to było i kiedy to było, że te procesy w pewnym momencie kliknęły i że już nie trzeba tym ludziom nic mówić.

Staramy się, żeby to było takie przyjacielskie.

Przy tak dużej ilości osób to jest wręcz niemożliwe.

Wiemy po tak długim czasie współpracy z daną osobą, do czego się jedna osoba nadaje, a do czego druga się nadaje.

Wiem też, że wspomaga Cię w Twojej pracy codziennej osoba od wizerunku, od PR-u.

To jest też część procesu, bo Martyna, osoba, o której tutaj mówimy, jest osobą, która dba o to, żeby

Wiesz, też komunikacja z innymi mediami, komunikacja z gazetami, komunikacja z osobami, które zapraszają mnie na wykłady też jest kluczowa, ponieważ...

Mówię tutaj o prezentacji na różnego rodzaju, wiesz, billboardach, reklamach itd., itd., itd.

Ja staram się nie wspierać eventów, które są takie stricte sprzedażowe.

Poza tym ja też prowadzę inne działalności gospodarcze.

Może to nie jest przestrzeń tutaj na to, żeby o tym rozmawiać, ale jestem obecny również w innych branżach i tak samo tam.

Zresztą, jeśli prześledzisz moje social media, to my założyliśmy od początku, że opieramy się trendom takim,

Nie chcę ich nazwać śmieszkowaniem takim, dla mnie to jest troszeczkę nie na miejscu, bo uważam, że jeżeli reprezentujemy świat lekarski i reprezentujemy pewien poziom merytoryczny, nie możemy sobie pozwolić na pewnego rodzaju wygłupy przed kamerami, nie możemy sobie pozwolić na pewnego rodzaju, wiesz, takie śmieszkowanie.

Ale jednak staramy się, żeby ten wizerunek był spójny, bo ja sobie nie wyobrażam, żeby nagrywać filmy na TikToka czy na Instagram, bo jest trend jakiś, prawda?

Troszeczkę bym polemizował z tym ostatnim wątkiem, bo wydaje mi się, że w życiu prywatnym Grzegorz Witkowski też ma swoje pasje.

Mówiliśmy wcześniej o motorach na przykład, o wyjazdach.

Poza pracą klinicysty czy szkoleniowca, jest też Grzegorz, ten pierwszy Grzegorz, który się urodził, dorastał w domu gdzieś tam u rodziców, a później stał się lekarzem dopiero.

I wydaje mi się, że jest przestrzeń w takim zawodzie publicznego zaufania, jakim jest lekarz, na to, żeby pokazać też trochę siebie.

Bo jeżeli nie lubisz tańczyć, nie lubisz śpiewać i nagle to zaczniesz robić, bo jest, tak jak powiedziałeś, jakiś trend na TikToku, to po prostu będzie to wyglądało sztucznie.

Bo po prostu masz taką pasję.

Nie mówię, że masz, ale zakładając w tym przykładzie, to dlaczego tego też nie pokazać na zewnątrz, nie?

Opowiedziałeś nam trochę o Martynie, ale mam takie wrażenie, że Martyna cię wspiera bardziej w tym PR-ze, w tym wizerunku, w tym public relations.

I tu bym chciał na chwileczkę się też jeszcze zatrzymać, bo Martyna i PR, to mam takie wrażenie, jest opieka nad wizerunkiem Grzegorza Witkowskiego, który jest uznanym, cenionym wykładowcą.

A mam takie wrażenie, powiedz czy się mylę czy nie, że tu nie chodzi o pozyskiwanie pacjentów, tylko bardziej tak, żeby zbudować markę Grzegorza przy budowaniu firmy edukacyjnej i tu jest to dużo ważniejsze niż przy budowaniu jakby wizerunku gabinetu.

Czy to dobrze też jakby tak oceniam, czy to jest przestrzelona moja taka obserwacja?

Działania PR-owe, one nie mogą być za bardzo agresywne, jednocześnie Martyna rzeczywiście dba o mój wizerunek personalny, mój personal branding, natomiast to nie jest też tak, że ona tylko o to dba, bo dba też o, tak jak słusznie zauważyłeś, o wizerunek całego centrum szkoleniowego.

Jak chcemy być postrzegani i jacy jesteśmy tak naprawdę, bo w tych naszych nagraniach, które tworzymy, można powiedzieć, że praktycznie 100% naszej naturalności.

Ja się nie do końca zgodzę z tym, co powiedziałeś, dlatego że trzeba rozdzielić to, co się robi prywatnie i to, co się robi zawodowo.

Ja nie do końca jestem zainteresowany dzieleniem się swoją prywatnością.

Przez wiele osób może przez to jestem postrzegany jako trochę osoba sztywna i taka, wiesz, niedostępna.

Tak nie jest, oczywiście, że tak nie jest, bo osoby, które znają mnie prywatnie, między innymi na przykład kursanci, którzy też mnie poznają na szkoleniach i tam jesteśmy tak samo sobą i otwarci, możemy się wygłupiać, ale

Jak pewnie zauważyłeś na przykład przy szkoleniach, nigdy w życiu nie pokażemy zdjęć czy filmu z kolacji.

Po to jest potrzebna ta osoba PR-owa, żeby ona jednak w spójności z tobą, bo tak jak powiedziałeś, ja się z tym akurat zgodzę, że jeżeli coś lubisz robić, okej, rób, tylko też musisz wykazać pewien profesjonalizm w tym swoim działaniu, prawda?

Moglibyśmy tak samo ten wywiad, który nagrywamy w przepięknym studiu,

I ja jechałem do tego studia kilkaset kilometrów właśnie dlatego, że to jest nagrywane w sposób profesjonalny, a ty jesteś profesjonalistą i też dbasz o ten wizerunek, to tak, to jest to miejsce, a moglibyśmy to co, nagrać gdzieś na korytarzu z mikrofonem i też niby to byłoby fajne, ale na to ja bym się nie zgodził.

I tak samo wiem, że ty byś w ogóle mi tego nie zaproponował, bo też jesteś osobą, która dba o te detale i dba o ten wizerunek.

No po prostu byłoby za nudno, nie?

Zgadzam się natomiast z tobą w tym aspekcie, że jest pewna cienka taka czerwona linia, której nie wolno przekroczyć.

I jakby zataczając koło do tej osoby od PR-u, myślę, że ona właśnie chyba też tobie pomaga przypominać, tak?

I myślę, że to może być takie też przesłanie dla naszych słuchaczy, tak?

Mam takie wrażenie też patrząc na twoją karierę, że twoją taką dyscypliną można byłoby powiedzieć, taką pasją jest wychodzenie ze strefy komfortu, bo właśnie wchodzisz w nowe projekty, budujesz nowe przedsięwzięcia, nowe plany, nowe kursy, o których opowiadałeś wcześniej.

No i zastanawiam się, czy miałeś w związku z tym, z tym wychodzeniem ze strefy komfortu jakieś kłopoty, jakieś problemy, jakieś potknięcia?

I rzeczywiście lubię się z niej wyciągać, dlatego że uważam, że jeżeli jest taka stabilność, już zaczyna się wszystko dziać w sposób taki przewidywalny, to znaczy, że rozwój jest za wolny.

Ostatnio widziałem, mój syn miał taką koszulkę na sobie, przeczytałem ten tekst i ja się z nim całkowicie zgadzam.

Myślę, że przeżyłem już jakieś 1500 lat.

Będę żył jeszcze jakieś kolejne 1500 przynajmniej.

Błędy się zdarzają, błędy się zdarzają, te błędy są cały czas, każdy z nas popełnia błędy, to nie jest tak, że ja wszystko wykonuję idealnie, natomiast różnica jest taka, że ja tego nie uznaję jako porażkę, ja tego nie uznaję jako błąd, nie uznaję tego jako kłopot, tylko jako przyczynek do tego, żeby się rozwinąć w tym kierunku jeszcze z innej strony.

Rzeczywiście łapię się za różne rzeczy, ale doprowadzam je do końca.

Jeżeli zabieram się za jakiś projekt, to nie odpuszczę.

Nie odpuszczę, dopóki nie poczuję krwi, dopóki nie skończę projektu w 100% i nie będzie to projekt taki, jaki chcę.

To ja poszedłem na wszystkie możliwe szkolenia filmowe, więc ludzie z branży filmowej śmiali się ze mnie, co ja tutaj robię, bo wiesz, było przedstawianie typu, ja jestem reżyserem, ja jestem kimś tam, ja jestem filmowcem, ja robiłem taki, taki film, a później przychodziło na mnie, ja mówię, a ja jestem, wiecie, dentystą, ja nie wszyscy patrzyli na mnie, a co ty tu robisz?

Ja mówię, wiecie co, ja bym chciał po prostu robić dobre filmy.

Pamiętam... I te filmy, przepraszam, wykorzystujesz do dokumentowania swojej pracy z pacjentami i potem do tej części szkoleniowej?

Czy to są filmy z zajęć i szkoleń w formie na przykład jakiegoś takiego VOD?

Robimy różne rzeczy, robimy i projekty filmowe, takie edukacyjne, gdzie to są webinary online, które są dostępne na naszej stronie dentalkursy.com, ale również są to filmy, które potrzebuję do stworzenia czołówek, do wykładów, bo...

Zresztą estetyka moich wykładów jest znana, mój sposób prezentacji wizualnej jest znany.

Postawiłeś wysoko poprzeczkę, rozumiem.

I ja się jakby opieram na tym, co się dzieje dookoła, więc oczywiście te błędy, które gdzieś się zdarzają przy tym wychodzeniu ze strefy komfortu, pozwalają mi tylko i wyłącznie na jeszcze większy i jeszcze szybszy rozwój.

A powiedz proszę, czy w związku z tym, że tak

Powiedziałeś sam, że przeżyłeś 1500 lat i że twoja doba ma 72 godziny.

I co ciekawe, taką drugą obserwację dołożę jeszcze, że to wypalenie zawodowe, jakby pogłębić tą dyskusję, nie wynika z pracy z pacjentami, tylko z jakichś pobocznych właśnie rzeczy, którymi są ci ludzie obłożeni.

Tak jak rozmawialiśmy wcześniej, ja poza stomatologią prowadzę też inne biznesy.

Gdyby nie było pandemii, mogłoby być różnie, bo ja jestem pracoholikiem.

Ja przed pandemią miałem sytuację taką, że ja byłem średnio w hotelach.

W większości przypadków mnie gdzieś tam, wiesz, nie było.

Przed pandemią zaliczyłem 8 razy wizytę na SOR-ze z powodu przepracowania, z powodu stresu i najlepsze było to, że

Na przykład doszedłem w triatlonie do Mistrza Polski Lekarzy, więc jakby to trzeba sobie jasno powiedzieć, że ja nie mam tej granicy, ja jestem ekstremalistą w tych sytuacjach i tak samo w pracy.

Przepraszam, że ci wejdę w słowo.

Czyli ktoś, kto kiedyś był uzależniony od hazardu i jest w stanie z niego wyjść, potem znajduje na przykład sport i bardzo intensywnie trenuje.

I jakby wiesz, uzależnienie od pracy, czy uzależnienie od sportu, czy uzależnienie od nauki, bo takie też mam, to jest zgubna rzecz.

Ja się przed pandemią, będąc u siebie w domu, mieliśmy taką rozmowę i ja mówię, mówię, słuchajcie, i to był taki już ostateczny znak, wiesz, bo ja powiedziałem swojej rodzinie, mówię, słuchajcie, wiecie co, był listopad, pamiętam, mówię, wiecie co, ja chyba muszę przestać, ja chyba na pół roku muszę przestać robić cokolwiek, bo przegnę, bo będę...

Nie wiem, czy bałem się o zawał serca, ja się chyba bałem w ogóle o swoje zdrowie, bo tak jak ci powiedziałem, ja w ciągu roku potrafiłem wylądować 3-4 razy na sorze, a w sumie 8 razy tam byłem i to były takie sytuacje, gdzie ja miałem po prostu przyspieszone tętno.

Ja dokładnie zdałem sobie sprawę i wiedziałem, z czego to wynika, i wiedziałem, że ja muszę zwolnić, muszę odpuścić, a ja do pandemii nie odpuszczałem z niczym.

I właściwie pracowałem 7 dni w tygodniu bez odpoczynku.

I wiesz, jeżeli to robisz przez pół roku, to jest okej.

Jak robisz to przez rok, to jest to trudne.

A ja robiłem to przez 15 lat.

Super się czułem, naprawdę super się czułem.

Oczywiście po pandemii wróciliśmy do pracy, ale w ogóle świat się zmienił.

Zmienił się format prowadzenia szkoleń, zmienił się format występowania, częstotliwość tego występowania.

Ja jeździłem do 16 krajów rocznie przed pandemią z wykładami, a po pandemii nie jeżdżę tak dużo, jeżdżę bardzo sporadycznie.

Trzeba zrobić sobie takie miejsce i przestrzeń dla siebie samego i w tej chwili znajduję tą przestrzeń.

To, że się nią nie dzielę gdzieś w social mediach i nie będę tego robił, to nie znaczy, że tej przestrzeni już nie mam, bo ją w tej chwili mam.

Na kanwie tego też wątku dotyczącego takich trudności w pracy, w internecie można znaleźć informację, że jesteś pierwszym lekarzem przeprowadzającym codzienne, bezinstrumentacyjne leczenie endodontyczne.

Czy w związku z tym, że jesteś takim pionierem, który wyznacza nowe standardy, masz takie problemy, takie wyzwania w związku z tym?

Jak sam zauważyłeś, robienie czegoś nowego, innowacyjnego bądź różnego od standardu jest często kłopotliwe, bo przyjęliśmy takie założenia, że coś działa i cały świat idzie w tym kierunku.

Ja z kolei wychodzę z założenia, że gdybyśmy nic nie zmieniali, nie wychodzili ze strefy komfortu i nie próbowali poprawić pewnych rzeczy, nawet tych, które wydają się dobre,

I wiesz, wymyśliłem dzisiaj na przykład coś, że będę robił to w ten sposób, a za tydzień kwestionuję.

Mówię, poczekaj, ale wiesz, zobacz, to może będzie działało... Ja ze sobą prowadzę non-stop dialog, to jest bardzo trudne.

Ja mam po prostu tunel, w którym nieustannie pędzą informacje i cały czas analizuję, cały czas próbuję zmienić.

Niektórzy boją się wychodzić z tego standardu, z tych przyjętych ram.

Jest wiele elementów, które można poprawić.

Kwestionuję te dogmaty, które się ugruntowały i nagle się okazuje, zresztą jak analizujemy literaturę, to że znajdziesz artykuły na wszystko i jesteś w stanie jednemu i drugiemu zaprzeczyć, powiedzmy jeden wymyślił coś takiego, drugi wymyślił coś takiego, jeden i drugi ma rację, jeden i drugi nie ma racji.

Moją bazową hipotezą jest to, że my wszyscy nie mamy racji, że nie umiemy tego robić i musimy szukać cały czas rozwiązań, które poprawią jakość naszego postępowania.

Która pozwala nam na dezynfekcję przestrzeni endodontycznej.

I teraz zobacz, że ja też nie używam słowa kanałów, tylko mówię o przestrzeni endodontycznej.

To też jest swego rodzaju inne podejście, niż taki przyjęty standard.

No wie pan, tak naprawdę to ja nie wiem, bo to jest prawdziwa odpowiedź, no bo przestrzeń endodontyczna to jest nic innego jak bardzo skomplikowana jaskinia z różnymi podcieniami, z różnymi odnogami i teraz jeżeli ja przez lata instrumentuję te kanały, to nic innego nie robię.

Wpuścisz tam wodę, prawda?

Nie będziesz tam bobrował żadnym wiertłem, bo wytworzysz wiele tego urobku, zapchasz sobie tą przestrzeń, która jest… Albo jeszcze się zawali mi ta jaskinia na koniec.

To by było najgorsze, to się kończy ekstrakcją, prawda?

Jeżeli jestem w stanie wydezynfekować to płynami, to ja nie potrzebuję instrumentów, bo ja mam obecnie w 2025 roku technologię, która pozwala mi na pełną dezynfekcję przestrzeni endodontycznej.

Profesor Lucy, 93. rok, to są badania, pionierskie badania na temat bezinstrumentacyjnego

Będąc w Chicago, próbowałem gdzieś tam dyskutować, żebyśmy mogli wprowadzić tę technologię również w Europie.

Przychodzi pacjent do mnie do gabinetu, to tak, zazwyczaj go boli.

Wiesz, inaczej jest postrzegany lekarz, który robi licówki, który robi korony, który robi piękny bonding i estetykę, no to przychodzi pacjent czy pacjentka i mówi, ale super, nie?

A do mnie przychodzi pacjent często z bólem,

Z problemem, bo on zazwyczaj nie przychodzi do mnie dlatego, że mnie lubi, czy dlatego, że chce do mnie przyjść, tylko dlatego, że go boli.

Szczegóły dotyczące samej metody, ale wrócę do tego mojego pytania poprzedniego, czyli bycia takim innowatorem.

Czy w związku z tym, że właśnie chcesz taki standard wewnętrzności wprowadzić, czy to przez twoje szkolenia, czy to przez chociażby takie rozmowy, jak dzisiaj tutaj prowadzimy, tak?

Czy ktoś ci, nie wiem, próbuje powiedzieć, że tak, tak nie?

Często słyszę takie stwierdzenie, nie można robić rzeczy, które nie są dobrze przebadane.

Podchodził do tego w ten sposób, że jeżeli coś nie jest w 100% przebadane, to nie można iść w tym kierunku, to nadal nie mielibyśmy antybiotyków, to nadal nie byłoby przeszczepów serca.

Ja również prowadzę na ten temat badania.

Robię te badania na Uniwersytecie Montpellier we Francji, gdzie mamy wyniki, które jasno pokazują, że przy implementacji tej technologii z odpowiednią sekwencją płynów do płukania kanałów korzeniowych, poszerzenie kanału korzeniowego jest między 50 a 80% inicjalnego rozmiaru kanału korzeniowego.

Mierzymy się z wieloma problemami, bo przez długi czas szukaliśmy rozwiązania, jak wypełnić te przestrzenie.

Pokazać pewnych rzeczy, bo to łamie pewne dogmaty, które są w endodoncji i myślę, że jeszcze nie jest na to wiele osób gotowych, ale to przyjdzie.

Książkę Procedury Endodontyczne?

To jest książka dla osób początkujących w endodoncji, dla osób, które chcą sobie ustabilizować procedury, ustawić te procedury.

Ten podręcznik jest skierowany dla osób, które rozpoczynają swoją przygodę z leczeniem kanałowym, a jednak

Technika, która jest w fazie takiej jeszcze początkowej w tej formule, w której robię, w związku z tym książka, nie, w książce tej technologii nie ma i na pewno jeszcze przez jakiś czas nie będzie.

Okej, a powiedz proszę, czy ta książka jest pewnym zwieńczeniem etapu twojej kariery zawodowej?

I myślę, że jeszcze państwa zaskoczę kilkoma nowymi projektami, nad którymi w tej chwili pracuję.

Mam ten plan w głowie mniej więcej na jakieś 15 lat do przodu.

Taki zawodowy czy taki prywatny też?

Wiesz co, zawodowy, prywatny... Prywatny może mniej, bo w życiu prywatnym poza jakimiś takimi celami, które chcę osiągnąć, to raczej tam pozwalam sobie na bardzo dużą spontaniczność i pozwalam sobie trochę płynąć czasem.

Ustaliliśmy już, że prowadzicie gabinet somatologiczny, nie jeden.

Prowadzisz firmę szkoleniową, jesteś wykładowcą międzynarodowym, dbasz o swój wizerunek.

Wszystko jest tak dobrze przemyślane.

Czasami jest taka proza życia po prostu w gabinecie.

Przychodzisz i trzeba się ubrać, przywitać pacjenta, otworzyć ten ząb, zobaczyć do środka i po prostu pracować z pacjentem.

I tak się zastanawiam, jak się w ogóle przełączasz, tu do tego mentalu wracam, bo to miałem na myśli, pomiędzy tym takim dużym globalnym wizerunkiem, jak już to wcześniej nazwałem, a po prostu lekarzem, somatologiem ze swoimi pacjentami w gabinecie w Ulsztynie.

Ja cię tu zdziwię, ale ja bardzo lubię przyjmować pacjentów.

W ogóle wychodzę z założenia, że nie byłbym tym, kim jestem, gdybym ja tych pacjentów nie przyjmował.

Nie byłbym szkoleniowcem takim, jakim jestem, gdybym nie przyjmował pacjentów.

Ja ich naprawdę bardzo lubię przyjmować.

A następny dzień lądujesz w gabinecie i przyjmujesz panią Anię czy pana Mariusza i leczysz ich.

Dlatego, że wiesz, no bo oni przyjeżdżają do mnie po to, żeby, no myślą, że a, no to jak przyjedziemy do Grzegorza, no to... Do eksperta.

Wiesz, to jest presja, tak?

No bo ten pacjent, który do mnie przychodzi, on wie, że ja robię endodoncję, ale on często nie wie, co ja robię na co dzień, nie wie, że ja jeżdżę z wykładami, nie wie, że pokazuję, nie wie, że mam napisaną książkę i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej.

Ale chyba nie mam problemu z przełączaniem się tego.

Ja to nazywam zawsze, że jestem zwykłym osiedlowym dentystą, bo nasz gabinet, ten, w którym pracuję, znajduje się na jednym z bardzo dużych osiedli Olsztyna i jest tam od lat.

Jest to swego rodzaju taka trochę można powiedzieć ucieczka mentalna, która pozwala mi na przejście na taki tryb trochę bardziej slow.

Mówię tutaj tylko o somatologii, czyli jak pracujesz z pacjentami, to pracujesz w tym konkretnym punkcie, na tym osiedlu, w tym małym gabinecie, a jak pracujesz nad wykładem, nad prezentacją, to pracujesz w innym, fizycznie innym miejscu?

Tak, prezentację tworzę... I to cię wspiera właśnie w takim też mentalu?

Przenika się wszystko, wiesz, to jest jakby naturalne.

Ja staram się nie myśleć na ten temat, żeby się przełączać, więc to jest część mnie, to jest moja rzeczywistość.

Pracuję w gabinecie, prezentacje robię, tak jak tutaj rozmawiamy, zupełnie w innym miejscu, dokładnie robię to w swoim domu.

I tam wszystko się dzieje, tam też mam swoje studio fotograficzne, gdzie fotografuję zdjęcia, bo na przykład do książki wszystkie zdjęcia są moimi zdjęciami, które były robione łącznie ze zdjęciami produktowymi.

I wiesz, to się przenika, to się przenika, to stara się, staram się tak działać, żeby to nie kolidowało ze sobą, ale też nie ma tu gwiazdorzenia, no bo

To po prostu mówię to, co mam do powiedzenia.

Zależy mi na tym, żeby ludzie z tego skorzystali, ale z drugiej strony nie przekonam ich na siłę, więc też nie staram się na siłę udowadniać komukolwiek, że mam rację.

Jak nie, masz do tego pełne prawo, każdy jest inny.

Siedzisz tam, mam fajną asystentkę, świetnie nam się współpracuje, te zabiegi idą po kolei.

Oczywiście coś się tam czasem przykomplikuje, to jest normalne.

Nawet Grzegorzowi się zdarzają takie przypadki.

Przede wszystkim chyba Grzegorzowi, dlatego że ja często jestem zmuszany do robienia, czy sam się zmuszam do robienia rzeczy, które są trudne, to mało powiedziane.

Czasami są wręcz mało prawdopodobne do zrobienia.

Ja się śmieję, bo mam takich wiele przypadków, gdzie pacjenci przyjechali, nie pokazali mi dokumentacji.

Rzeczy niemożliwe, trzeba czekać dwa dni, a cuda w przyszłym tygodniu.

Proszę bardzo.

Jestem też przekonany, że nasi słuchacze i nasi widzowie również.

Dziękuję Ci serdecznie za zaproszenie.

Piszcie tak naprawdę pytania do Grzegorza.