Mentionsy
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 82
Zapraszamy do słuchania oraz na nasze występy na żywo :D
Szukaj w treści odcinka
I H powiedział o... Były pikantne ploty, ale były tylko dla nas.
Chyba w czerwcu, może też być w maju.
Chodźcie z tego grilla do mnie do środka.
Chciałbym, żeby wszyscy już poszli, a bo teraz chodzi, no dobra.
Chodźcie do środka, jest tak fajnie.
No i zdarzało się te, wiesz, takie małe salki, na których jest 100 stopni.
I stary, niesamowite, to było przed pandemią, jakby ten ostatni mój program przed pandemią, a jeszcze jakby nie w marcu, jak chyba tam właśnie pozamykali wszystko, tylko w wakacje przed.
I stary, masz salę, no było kilka takich na przykład, nie pamiętam jakiej tam kultury, że masz zimno na próbie, nie?
Jest lato, masz trzydzieści parę stopni, ale jest zimno, bo jest tak schłodzona sala, masz klimę, masz wszystko super.
Ty skaczesz i ludzie umierają, więc ty chcesz dla nich, ale to wietrzysz trzy osoby.
W Słupsku tak mieliśmy, w Krotoszynie chyba też, no w kilku miastach, jak było tak bardzo gorąco, że stary, jechaliśmy po wodę mineralną.
Kupowaliśmy zgrzewki wody i w szatni, no wiadomo, że latem nikt kurtek nie zostawiał, no ale były przy wejściu wody albo kładliśmy na krzesełkach, że każdy miał wodę.
Miał takie, o stary, ja nie wierzę, że ty występujesz w krótkich spodenkach.
Nie, no bo to jest jedyna zasada stand-upu, którą ja usłyszałem, mówi mi australijski komik, nikt nie występuje w krótkich spodenkach.
Ale nie, ale sam fakt, że dla nich to było, tak jak ja to potraktowałem, może to jest nadinterpretacja, ale że w Australii, ponieważ jest tak gorąco, to ten motyw długich spodni wbrew pozorom staje się trochę ważniejszy, bo oni cały czas się muszą z tym zmagać.
Bo my w krótkich spodenkach występujemy latem, no bo...
Jesteśmy na wakacjach, krótkie spadeńki, założę nawet sobie koszulę, wiesz, leżaczki i te sprawy, nie?
A dla nich jest cały czas gorąco, więc albo występujesz w krótkich spadeńkach, albo w długich.
No właśnie to była chyba wtedy ostatnia taka trasa, gdzie bardziej miałem wrażenie, że jestem w stanie po prostu zagrać i zrobić sobie przerwę.
I wiesz, jak mogę to sobie tam dogram i jakby mam przerwę i sobie robię, jakby po prostu nie muszę jeździć i też nie chcę ściągać ludzi w gorące miejsca.
Chyba wolałbym trafiać jednak do widza, który świadomie kupuje bilet, a nie stoi na przystanku po drugiej stronie ulicy albo rzeki i robi... Ja bardziej miałem problem... Ja mówiłem ci kiedyś, jeżeli to opowiadałem, to zawetuję od razu, mój ostatni plener, kiedy powiedziałem, że już jakby koniec ostatnich, już ten.
Ja trochę lubiłem ten fakt, że są ludzie dookoła i teraz jest trochę osób mnie zna, trochę mnie nie zna, muszę wszystkich chwycić.
Zupełnie inne granie, ale byłem w tym takim trybie młodzieżowym, wiesz, ja kochałem plenery.
Ten, że poznałem Magdę 10-15 lat temu, cokolwiek i... Nie wiem czemu jest zachwycona tym tekstem 10-15, cokolwiek.
I przychodzimy tam, załóżmy, wiesz, mamy robić po pół godziny i mamy zacząć tam, bo to 21.00 by się zaczynało, żeby już ciemno było i ten.
I oni jakoś nagle wychodzi, że ja i Jasiek Borkowski, ale to wy zróbcie dzisiaj 15 minut, bo Rutek będzie robił godzinę.
W sensie, że o chuj tu chodzi.
Boże, ja chętnie wymienię to z nazwy, tylko zapomniałem.
Na schodkach w Warszawie.
Po prostu chyba plażówka.
Nie, jak ty chcesz zapowiedzieć, to go zapowiesz.
No i żeby nie było, Rutek też się w ogóle genialnie wtedy zachował, nie?
No bo Rutek do nas podszedł, wiesz, i my się trochę znaliśmy, no wiesz, ta sama branża i tak dalej, ja nie wiedziałem do końca, kim on jest, ale jeszcze wtedy, jeszcze był ten element, jakaś aktorzyna, wiesz, który próbuje robić... A, wiadomo.
I Rutek właśnie tak poszedł, ja naprawdę to pamiętam, czy Rutek miał takie... Chłopaki, ja naprawdę, ja nie wiedziałem.
Jak chcecie zrobić dłużej, to ja też chętnie wam oddam trochę czasu scenicznego, jeżeli nie, no to ja oczywiście jestem... Wiesz, zachował się... No tak, bo ci ludzie też, którzy mają występy, dla nich to nie jest problem, żeby trochę ściąć, nie?
No, trochę tak to działa.
W sensie nie to było ważne, tylko ten jebany Rutek, który mi chce moją dziewczynę zabrać.
Więc to jest jedna historia, która mi się przypominała w trakcie opowiadania mojego ostatniego pleneru, kiedy już minęły lata, w sensie między jedną historią a drugą.
Co Rutek, chciałbyś wystąpić, co?
Ja myślę sobie, że... Przepraszam cię stary bardzo, nie chciałem ci zadać anegdoty, ale bardzo mnie to rozmawia.
To jest sytuacja, jak ktoś słuchał, a nikt nie miał wizji.
Dostajesz skurcz w połowie historii i tak trochę wiesz, że nie możesz na to zwrócić uwagę, ale fakt, że ludzie czasem kryją skurcz, jest dziwaczne.
Są ludzie, którzy, wiesz, po cichu kichną.
I masz takie, no dobra, to już rozumiem, że po cichu kichasz, ale ludzie przeżywają po cichu skurcz i mam takie, nie no człowieku, to jest tak dziwny ból, jakby, weź zwróć na to uwagę.
Była akcja, to chyba mogło już być...
I był taki myk, że znowu nie chcę go wrzucać pod autobus, bo to nie była jego wina.
Świetny człowiek, kochany i tak dalej.
I chodziło o to, że ja w sumie trochę czułem, że już nie powinienem robić tych plenerów, zwłaszcza za ten pieniądz, który oferowali, bo to te plenery się robiło za...
Nic by być za drobne, ale to wiesz, za paręset złotych się jeździło i robiłeś 40 minut i dojeżdżałeś do miasta i super i genialnie i tak dalej, ale już powiedzmy już byłem na etapie, że no to trochę bez sensu jest dla mnie w tym momencie.
W sensie, że ty go robiłeś zimą, że to jest taka knajpa i że tam wchodzi 100 osób i w ogóle ta knajpa upada.
Więc trochę właścicielom trzeba pomóc i tak dalej.
No i wbijam na ten plener i stary, okazuje się, że ta salka, ona działała zimą, latem to jest w ogóle zupełnie inna przestrzeń i że jest dosłownie, no nie chcę przesadzać, ale myślę, że było z 2,5 tysiąca osób.
I też nie chcę jakby mówić, że wszyscy przyszli na mnie.
Ja się w ogóle zgodziłem to robić za mniej, ponieważ wiesz, miało iść słabo, a teraz znowu to jest trochę tryb z jednej strony.
I zrobiłem występ i poszło super, wiesz, i super, no 2,5 tysiąca osób, wszyscy na mnie, wiesz, no i schodzę i, wiesz, no mówię Maksowi, że stary, ja ci powiem szczerze, że super, ten, ale czuję się oszukany przez was.
W sensie... Chyba, że kiedyś o tym opowiem w podcaście.
Kiedyś to usłyszałem na swoim zajęciach, że w momencie podejmowania umowy...
Jest sklepnięcie, jest sklepnięcie i co się później wydarzy, no jakby wtedy, jak podejmowałeś, to uszanuj to, co zrobiłeś i jedyne, co mogę powiedzieć, to, że no albo, wiesz, spróbujecie naprawić swój błąd i będziemy dalej ze sobą współpracowali w przyszłości, albo jakby, wiesz, nie będzie, ja już nigdy... I Max, który też rozumiał sytuację i też miał takie, ja nie wiedziałem i tak dalej i ten właściciel przyszedł i ten właściciel miał tak, nie no, stary, masz rację, no wiesz, ja trochę ten, Tomasz, to jest też stówa.
I trochę się wyjebałem na wszystkie plenery później.
No kurczę, ja pamiętam, że chyba jeden z ostatnich plenerów z kabaretem, bo wtedy graliśmy dużo.
Ale jak pojechała ze mną, kiedyś jak graliśmy, to było tak śmieszne, jak pojechaliśmy, tak pojechała ze mną dla towarzystwa, wiesz, na występ.
Ja miałem występ taki swój, jeden z pierwszych stand-upowych takich, jeszcze byłem bardziej znany z kabaretu i to był jakiś kabareton i tak dalej i ona siedziała.
Usiadłem sobie na widowni, ja zagrałem, schodzę i spotykamy się i ona jest zapłakana.
Ale to jest wybitnie śmieszne, że masz dziewczynę, której się podoba chłopak.
To, że ja, wiesz, wychodzę jako ja, w sensie mam bluzę i gadam od siebie, to to jest...
Jakieś dałem zakaz Magdzie przychodzenie na moje występy, też mógłbym to opowiadać, ale jeżeli tak to wetuj.
Gdzie notabene, w poprzednim odcinku gadaliśmy o Dylanie Moranie, który wielki komik i ja z perspektywy czasu sobie patrzę na komików, których robiłem dwa lata co miesiąc, czyli powiedzmy... Stary, w powiększeniu też miałeś?
Ale w pewnym momencie cały wieczór plegał na tym, że ja prowadzę i trochę improwizuję.
Jakbym był jakby nie w Gdańsku, tylko w Warszawie, bo wtedy chyba jakoś przy okazji albo po prostu na Slosa przyjechałem, ale no.
Gdzieś jest we mnie, trochę się budzi ten motyw, że może bym to zrobił jeszcze raz i w Gdańsku właśnie sprowadzał komików, nie?
Muszę teraz chwilę pogadać.
No właśnie, to były ich ostatnie plenery.
Wiesz, ja ich sprowadzałem za granicę, więc trzeba loty, często nocowali u mnie i tak dalej, więc to finalnie dla nich wychodziło, wiesz, 300.
Ale ja myślę, że teraz tak, że teraz, szczególnie, że u nas jest dość dużo też ludzi takich, wiesz, jakby ze świata, zjeżdża do Trójmiasta, więc na maksa, stary, kurde.
Słuchaj, no i kogo bierzemy?
Fajnie by było pomyśleć o tej liście, tylko to będzie lista komików, których ludzie nie znają.
Musiałbyś tam być, musiałbyś trochę wprowadzać, musiałbyś być gospodarzem, trochę jak my byliśmy z Elżbietańską, że my też zapraszaliśmy nieznanych dla ludzi komików.
I plus jest coraz więcej angielskojęzycznych ludzi w Gdańsku, więc to też masz tą pulę osób.
I te kontakty dalej mi się zachowały.
Historia była o tym, że ja wychodziłem i właśnie, wiesz, no to co miesiąc też nie będę wymyślał nowego materiału, więc założenie było takie, że ja improwizuję, że prowadzę, rozmawiam z widownią, crowdwork i te inne czasy, tak wiesz, ten...
Więc niestety ja muszę być jeszcze na scenie 5-10 minut, bo inaczej to się nie spina finansowo, bo ja nic za to nie dostaję, ale to jest... Dlaczego bilety są za 3 dechy?
No i zaczęło, tak wiesz, dobra, no to wiesz, i zaczynam właśnie takim trochę tonem mówić, wiesz.
I nagle Magda mówi, ale to jest chujowe.
I ona powiedziała, ale to jest chujowe i jakby to jeszcze umarło.
I w ogóle kto występował po tobie i czy w ogóle wystąpił, czy już właśnie wyjechał?
Ona wchodzi do garderoby albo widzicie się w domu, nie wiem.
Pierwsze spotkanie albo ten moment jest taki, że ja po prostu mówię Magdzie dosyć suchym tonem, że to jest ostatni raz, jak była na moim występie i że aż jej już nigdy nie przyjdzie.
Chyba miała zakaz tak na 2-3 lata.
To trochę jesteś jak Quentin Tarantino, który powiedział swojej matce, słyszałeś o tym w ogóle, jak jego matka samotnie go wychowywała, miała trudno, robiła różne roboty i tak dalej.
Nie śmieję się z tego, że go samotnie wychowywałem, tylko czuję, że zaraz będzie taka poeta.
Chodzi mi o to, że właśnie i on tam coś sobie pisał i ona, jak miał 13 czy 14 lat, jakiś tam scenariusz pisał i ona mówi, że z tej pisaniny to ty w ogóle nie będziesz żył i tak dalej i w ogóle.
I do tej pory tam coś i chyba gdzieś, ale jest podobno konsekwentny, że nie ma opcji.
A tutaj do matki, która cię samotnie wychowywała i jesteś...
Ponoć nie było nawet kamer ustawionych, że zrobili takie wydarzenie.
Kiedyś były te właśnie takie roasty właśnie Patrisa O'Neill'a itd., które też chyba z założeniem nie były nagrywane po prostu.
I mnie w sumie nie obchodzi, co ci ludzie o mnie myślą i robią.
Spoko, to niech tak ma.
On też to właściwie nie wie trochę.
To jest trochę inaczej.
Możliwe, że on też chce wszystko spieniężać, póki może, bo wie, że ma 16 minut na tym świecie i musi je wykorzystać, bo inaczej potem już nikt nie będzie chciał oglądać tego, czy on tam jadł, czy nie jadł.
Chodzi mi o to, że jego sposób, tak jak na pierwszy rzut, na pierwszej tej powierzchni miałem takie, Jezu, jakie to jest w ogóle brzydkie i obce i jakby jak możesz, a później sobie zacząłem myśleć, no nie no, on ma jakąś filozofię w tym.
A mi chodzi o to, jak ja miałem 20 lat, ja pokazywałem, kurde, dupę na scenie.
Pokazywałeś sióra ludziom, wchodziłeś, kurde, na imprezę i wiesz, i po prostu jadłeś chipsy za kanapę, bo to było śmieszne.
Nie, chodzi mi o to, że nie było tej...
Jadłeś chipsy na kanapę, bo to były śmieszne?
Ja chyba nie wykorzystałem życia tak, jak powinienem wykorzystać.
W sumie gdyby ktoś wtedy ci powiedział zjedz te chipsy za kanapy czy kurde zrób salto do basenu.
I słuchaj, my zrobimy tutaj zrzutę przy tym basenie.
I ty masz takie, dobra, to jak każdy zrzuci się po 5 złotych, to to zrobię.
W sensie, za ile byś coś... Teraz już coraz mniej, no właśnie o tym chodzi.
Co bym sobie, w sensie, we włosach?
Jestem bardzo mało przywiązany do swoich włosów.
Bo chodzi mi o to, że mógłbym dużo.
Weźmy najgorsze z najgorszych.
Myślałem, że chodzi ci o zdjęcie.
Nie, nie, czekaj, ja bym wolał, żebyś ty chodził.
To może nie wentyl, to może Chania Tyśka i Szejka Brudziaków.
I nie jestem w trasie, bo to trochę przypało.
Jeżeli jestem na scenie i to muszę robić, to trochę przypało.
Ale jeżeli jestem na wakacjach... Ale stoisz tyłem.
Mój ziomek przyjechał do Kolumbii.
W sensie, że po prostu tak mu przechodzi i tak dalej.
Zajebiście, po dwóch tygodniach zniknęło.
Więc chodzi mi po prostu o to, że nie byłby to dla mnie taki duży problem.
Niż Hania Tyśka?
Niż Hania Tyśka i Szajka Brudziaków.
No ale widzisz, gdyby to był cel charytatywny, wiesz co, o tej grze jakby to luz.
No dobra, to może być cel charytatywny.
Cel charytatywny, Abelard Giza, mistrz.
No ale i wpłacisz coś na cele charytatywne?
Ile byś był w stanie zapłacić na cele charytatywne?
Chcę zobaczyć, gdzie masz występy.
A o co ci chodzi?
Ale o co teraz ci chodzi?
Wszystko pieniądze idą na cele charytatywne.
Na ile to będzie na tych włosach?
Tak jak mówię, po dwóch tygodniach odrośnie.
Ja jestem gotów zareklamować twój występ, pod warunkiem, że cały dochód idzie na cele charytatywne.
Chciałbym jeszcze jedną kropkę.
Ale chodzi tylko o to, że ja nie mogę...
Może coś innego chcemy zareklamować, ale to musi być występ.
Przychodzę już w tatuażach.
No tak, w sensie to ja chyba kiedyś gdzieś tam pisałem w tym, nie pamiętam w czym to było, w jakichś tam jednej z tych swoich książeczek, że trochę faktycznie jest trzeba przejść tylko też przez poziom wstydu trochę, nie?
Najman tłucze się z jakimś bonusem i po prostu dwóch typów takich, to nie wygląda jak sportowcy, oni po prostu się tłuką, takie dwa wieloryby.
No ale jak wszystkim jest dobrze w tym czy coś, to faktycznie mam takie wrażenie, że trzeba trochę... Musisz się też z tym zderzyć, że ktoś taki jak ja zrobił... Ja bym chciał jak najwięcej rzeczy robić.
Był ten ciekawy odcinek Black Mirror chyba w ostatnim sezonie, które są coraz gorsze, ale że pamiętasz, że był ten motyw, że było połączenie dwóch takich sci-fi'ów, czyli jedno, że jest lek, który działa tylko na określony czas.
I to kosztuje ileś i teraz jej mąż, żona nie jest w stanie utrzymać po prostu jej rehabilitacji.
Ja teraz w ogóle zacząłem trochę jackassów robić.
Aha, Jezus Maria.
Zgięły mi się pięści, bo ten mały skurczybych stoi mi na klacie i robi takie...
Chodzi ci o siłę.
To jest, jak chcesz sprawdzić czy ktoś śpi, w sensie czy jest w śpiączce, to go za to szczypiasz.
Trochę nie wychodzi.
Jeszcze widać, że nie umie do końca zgiąć tych łokci, że tak robi te takie klaskanie, co jest w ogóle...
Teatralne to jest takie, a to jest coś pomiędzy, czyli to jest takie... Trochę gorl.
I też chciałbym na tym etapie poprosić ludzi, którzy klaszczą na moich występach, żeby bardziej klaskali jak Felek.
Czyli chciałbym, żebyście klaskali na prostych rękach i nie zawsze trafiając.
No to będziesz miał ciszę na paru występach.
Słuchaj, Tłusty Czwartek.
Chleb czy sklep?
Kocham.
Na pewno kochałem, na pewno dalej kocham i na pewno dalej będę kochać.
Tak kochasz tłusty czwartek?
Kiedyś gadaliśmy o tym, graliśmy o pączkach.
Nie jestem idiotą, ale ogólnie... Rycerze, w chleb czy sklep?
Wiem, że rycerz to nie piekarz, ale... Choć mimo to, że wszystkie wypieki typu kinkali, pierogi, naleśniki, tylko mięso.
Nie jestem fanem takich... Nie?
I moja mama robi naleśniki z mięsem i to są też taki trochę smak domu, smak dzieciństwa.
U nas jak już się szczura dopadło i on też chciał coś zjeść, to trzeba było go lepiej podkarmić.
To właśnie ty chyba wtedy nie byłeś mały albo nie miałeś, ale mówiłem ci chyba o kotletach z mortadeli?
To był taki pasztecik, ale raczej z tej wersji bardziej prostej, uboższej chyba.
Ale no, pamiętam z tamtych czasów, że parówki w każdej wersji dla dzieci były pyszne, no to było spoko.
Właśnie o to chodzi, że ja tam głównie byłem na targach książki raz.
W sensie miałem też takie oczekiwania, że ludzie mówili, że to jest fajne muzeum i nie ukrywam, że jest to część historii Polski, która mnie trochę, nie chcę powiedzieć, że mnie ominęła, tylko ja nie miałem tego w liceum.
Nie, ale jest to... Po pierwsze bym powiedział, że jest to jeden z... Jest to mega, mega po prostu ciekawy etap historii Polski.
Że jeszcze nie fajnie nie przegadany, ale że ci ludzie dalej żyją, że masz bezpośrednie, w sensie ludzie, którzy dosłownie, w sensie wiesz, my tworzymy historię, nie, nie, nie, oni tworzyli historię, to jest dosłownie, to będzie w podręcznikach, czy tego chcesz, czy nie i wiadomo, będzie przemowało różne wersje i teraz trochę właśnie ta polityczna historia się mieli i kto...
Wiesz, de facto wyjdzie na głównego zawodnika, a kto nie, no wiadomo, że w obecnej historii, nie wiem czy to jest kontrowersyjne czy nie, ale jakby będzie nim i jest nim i był nim Wałęsa, ale pewno ktoś inny dojdzie, bo będzie się po prostu zmieniała koncepcja opowiadania historii.
Nie wiem czy postawić się w ich butach, bo nie mam pojęcia co bym zrobił, ale wyobrazić sobie to, że to jest to za co mój tata walczył, że to się działo w tym miejscu.
W ogóle tam był okres tych strajków itd.
Oni się wymieniali, wiesz, że ten wstaje o tej, ta przychodzi, czy od drugiej już.
Od szóstej ktoś przychodził, się wymieniał rodzinnie w kolejce.
Że to jest prawdziwa rzecz i to się działo na tych ulicach.
Właściwie przed chwilą tak naprawdę.
Kilka rzeczy, które mnie tak, nie chcę powiedzieć, zaintrygowały, ale jest to rażące dla mnie, że np.
ludzie, którzy mieli ważne role w tym, w sensie, znowu ja nie chcę wymienić nazwisk, bo mi się to wszystko plącze i miesza, ale ci ludzie, którzy byli bardzo blisko Wałęsy, ci ludzie, którzy brali udział w tych obradach z tego stołu, ci ludzie, np.
Ale mi chodzi o ci, którzy walczyli.
I tam się dużo dzieje takich... Idziesz po kimś zawsze i tam parę osób wejdzie wyżej, a... Jest to niebywale smutne, że ci ludzie... Możesz spotkać człowieka, który mieszka właśnie w jednopokojowym mieszkaniu.
To pamiętam, że kiedyś, nie pamiętam kto tam jest ze znajomych, czy może moja żona, ale ktoś jechał, nie pamiętam kto to mi opowiadał, ale jechał autobusem i nagle jakiś taki gościu, wiesz, w wieku tam pięćdziesięciu paru, takim starszym panu, który siedział taki, drodzy państwo, to był jeden z cichociemnych, coś tam, wiesz, tutaj pokazuje i on taki tu, tu, tu, wiesz, i masz takie, nagle słyszysz hasło.
Wiesz, to nie był premier Polski, ale chodzi o sam fakt, że to był kiedyś ktoś w akcji, w wielkich wydarzeniach historycznych.
Drugie zdanie, które usłyszałem, które też mi trochę zmieniło percepcję tego wszystkiego i znowu to może brzmiać jak ośmiolatek, który się dowiaduje o historii, ale że Aleksander Kwaśniewski
Dla mnie w moim takim nastolatkowym rozumieniu to, że ja wiedziałem, że on był komuchem.
W sumie o co z tym chodzi?
I właśnie gadałem ze swoim ojcem i mu zadałem praktycznie takie samo pytanie jak tobie, czyli trzymając kurde zabawki, ale Kwaśniewski to komuch, to jest dobry czy zły?
No, że po prostu... No tak, był podwórko to, gdzie po prostu chłopaki się spotykali tutaj i chodzili na stocznię.
W sumie chciał tego samego, ale miał przyjaciół z tamtej strony.
W sensie, ja też mówię tutaj o cytacie swojego starego, który trochę mi rzuca coś, żebym sobie pomyślał bardziej.
Ale chodzi mi, że to jest ciekawy sposób spojrzenia się na te lata, albo dla mnie to było takie, że nagle taka cegiełka, nie wiem czy się właśnie idealnie ustawiła, czy tak wiesz, ale doszło mi do tej mojej chyba oczącej się wieży, używając cały czas tych samych, że to jest...
Przez po prostu system, który jest ustawiony przez historię, który... Dlaczego kurde komunizm?
Wiesz, możesz iść i iść i dalej, ale nagle znajdujesz się w jakimś systemie, zresztą mamy czas, nie wiem, w latach 90-tych, 80-tych i po prostu masz dwa podwórka.
Trochę po prostu naturalnie są przeciwko sobie, ale zaczyna się to trochę rozluźniać.
Znowu system po prostu jest odwilż, w sensie, że komunizm trochę upada i nie ma już tego wsparcia z zewnątrz.
I teraz jakoś do tego dochodzi.
No nie wiem, jakoś znowu, nie będzie tutaj wielkiej puenty, że na koniec i tak kurde obaliłem komunizm, ale samo przejście przez to muzeum i zobaczenie, może właśnie tego jak to byli zwykli ludzie, chyba o to mi chodzi.
I zarówno... Tak, że to nie jest bohater na sztandarach, który wiesz biegnie, jest taki wymyślony, tylko to jest dokładnie pani i pan z tego bloku tutaj z szóstego piętra.
Że to jest właśnie ten chłopiec z podwórka, wiesz to, że Wałęsa, zresztą w tym muzeum to jest tam przedstawione, że on się prawie spóźnił na ten strajk.
Że to jest po prostu... Ale tam dużo jest przypadków w historii generalnie, nie?
Jakby to, że to się wydarzyło, że ta bitwa została wygrana, że to się gdzieś nie odbył zamach jakiś, że samochód nie zadziałał, więc musieli przejechać w drugą stronę i nagle się okazało, że ten tam był, bo tak jak podobno zamach na Ferdynanda,
Na arcyksięcia Ferdynanda w Sarajewie też się odbył przez przypadek, że on nagle ten typ, który raz do niego strzelał, to mu nie zadziało pistolet, siedział w kawiarni, patrzył, niechali drugą ulicą, wyszedł, zobaczył, że oni tu stoją, więc wiesz, jakby, że to są czasami takie sploty okoliczności.
No, ja pamiętam z takich rzeczy pod tytułem, kto dobry, kto zły i tak dalej, jak byłem mały i widziałem, szedłem przez Gdańsk z mamą.
Ja nie wiem... Kurde, jak ja mówię, jak ktoś mówi, że takie coś i nic... Dobra, no musiałbym sobie więcej chyba o tym poczytać.
Bo o 13.00 powiedziałeś, że musisz wychodzić?
Pomniki, chleb czy sklep.
Jak już tak gadamy o pomnikowych rzeczach, o pomnikach.
Fajny chleb czy sklep.
Ja naprawdę, słuchajcie, od dwóch godzin próbuję walczyć z mózgiem.
Chciałbym policzyć po prostu do dwustu.
Czy jest ich za mało?
Z czego innego wychodzę?
Ja tu po prostu przyszedłem, ponieważ chciałem zobaczyć najmniej przydatną rzecz na świecie.
W sensie, że chcę tu być, ponieważ chcę zobaczyć... Ale ładne.
W sensie, że on ma taki, że chciałem zobaczyć najmniej istotną, chciałem się po prostu odnaleźć w miejscu, gdzie nic nie ma żadnego znaczenia i zacząć nacisnąć tą dziennikarkę.
No to on miał taki moment mroczny, tam depresję, takie rzeczy i tak dalej, więc on tam chyba był mocno obrożony.
W sensie, że tak jak mówię, no jeżeli to jest depresja i trochę się wyżywasz na innych i spoko, no znowu widzę jakąś głębię w tym, nie?
Dobrze, kurde, wiesz, ciśnie ten fałszywy świat brichtru i plastiku i kurwa, w końcu ktoś im powiedział prawdę, nie?
Chyba, że jest, ale ja jestem pogubiony.
Ja wiem, o co ci chodzi.
Którzy coś obchodzą.
Rozumiem, czyli to jest ich moment, a on im... I na chuj tam jesteś.
To jest trochę tak, jakby przyjść do Koła Fortuny i zacząć drwić z tego teleturnieju.
I masz takie, stary, to nie przychodź tutaj.
No chyba, że właśnie to chcesz załatwić.
W sensie, że chcesz przyjść i napluć w gniazdo os.
Prywatna impreza, gdzie ludzie się spotkali i chcą sobie, kurde, pochodzić w ładnych sukienkach i tak dalej.
I mi się też wydaje, że jak się umawiasz na coś, to nie możesz tam chyba pluć i w to, nie?
No właśnie o to chodzi.
A dlatego to mówię, że trochę pomnik jest dla mnie takim czymś, że... W sensie... No właśnie tak, ciekawe czym to mówisz.
No bo chodzi mi o to, że jeżeli pomnik ma coś właśnie upamiętniać i tak dalej, to trochę mam takie, że ktoś chciał to upamiętnić i jakby... Wiem, że to jest zbyt szeroki kapelusz, bo jeżeli ktoś chce upamiętnić coś, co mi przeszkadza... No wiesz, z drugiej strony kiedyś upamiętniali tych wielkich takich, co tam na przykład zasponsorował most, a ono się okazało, że jeszcze handlował niewolnikami, nie?
Ja kiedyś to gdzieś nawet chyba sobie rozkminiałem, że masz... A może nawet to już jest?
Też gdzieś mi to tak się... To właśnie mi się gdzieś tam kojarzyło, bo ja kiedyś też miałem taką rozkminę, ale być może to też... No nieważne, gdzieś to krąży w świecie, że to jest tam pan Johnson i pan Johnson postawił ten most i zamordował 38 osób.
Dziękuję panu Johnsonowi za most.
I Johnson mówi, dobra, weźcie mi to z Davicia, bo ja już chyba nie chcę tego.
Już prowadząc do końca, ostatnie zdanie, które powiem już o pomnikach, czyli że chyba dochodzimy do wniosku, że sam pomnik nie jest problemem.
Ostatnie odcinki
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 88
15.04.2026 16:00
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 87
08.04.2026 16:00
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 86
01.04.2026 16:00
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 85
25.03.2026 17:00
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 84
18.03.2026 17:00
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 83
12.03.2026 10:31
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 82
04.03.2026 17:00
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 81
25.02.2026 17:00
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 80
18.02.2026 16:47
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 79
11.02.2026 17:00