Mentionsy

WAHANIE
WAHANIE
23.12.2025 17:04

Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 78

Zasubskrybuj nasz kanał, zostaw lajka i komentarz, aby być na bieżąco z naszymi najnowszymi odcinkami! 🎧🔥

Zamów książkę na: https://haniaityska.pl/

Zamów "PuSzKę" na: https://piotrekszumowski.pl/

Abelard Giza: / abelardgizaofficial

Piotrek Szumowski: / piotrek.szumowski

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 648 wyników dla "J"

Akcja.

To są dwa pokolenia w jednym domu.

Tak, no potwierdziliśmy moje słowa z poprzedniego odcinka.

I pytanie, czy dziadek byłby wyjątkiem?

No słuchajcie, wam internet może coś powiedzieć, ale ja trzy lata studiowałem socjologię i naprawdę, jeżeli byście mieli jeszcze jakieś pytania co do jednostek społeczeństwa, no to... Czemu ty w ogóle uciekłeś z tych studiów?

Ja skończyłem, napisałem, z tego jestem najbardziej dumny, z moich osiągnięć naukowych, to, że ja na swoim roku pierwszy zdałem, zaliczyłem, zrobiłem wszystko.

No tak, to było na moim roku, zaczynało 200, kończyło 100, wiesz, jakoś w ten sposób i ja byłem pierwszy ze wszystkich, który skończył cały licencjat.

To oczywiście też podkreślam, ja już zrobiłem go, ja w pewnym momencie jak dostawałem czwórkę, to miałem takie, że to jest zła ocena.

W sensie, że ja trójka na dwóch minusach, bo dla mnie to była moja szóstka.

To oznaczało, że zrobiłem absolutnie minimum, żeby zaliczyć i tak mam zrobić te studia, żeby po prostu ani minuty dłużej niż muszę.

Jak miałem na przykład motyw, żeby 40% zaliczało, to ja się uczyłem 40%.

Nigdy nie będę chciał mieć więcej niż te 40%.

I zrobiłem wszystko w zerówkach, wszystko zamknąłem, dopiąłem i do dzisiaj nie odebrałem dyplomu.

To jest taki mały moment.

Może ci się przydać, lepiej odbierz.

A właśnie, to jest to, co moi rodzice mi mówią, a ja im odpowiadam, że... Żartuję, to był żart.

No ja myślę też, że jeżeli będę gdzieś składał CV-kę, gdzie ktoś będzie weryfikował mój licencję od socjologii, to, znaczy pomijając, że to już nie chcę, w sensie mam nadzieję, że do czegoś takiego nie dojdzie, ale też mam takie, to chyba nie jest coś, co bym ściemnił.

W sensie, że to nie jest, że to nie będzie ten motyw, że...

Ale w ogóle to byłoby ciekawe, jakby cię przyjęli do pracy tylko dlatego, że kiedyś coś tam robiłeś z socjologią i to jest już lata temu i że u ciebie siedem lat, tak?

Kiedy ja to zrobiłem?

Mniej więcej może nawet już dłużej.

To ja studiowałem?

Socjolog z politologiem.

Dzisiaj wtorek.

Czyścicie, sprzątacie, szorujecie, pucujecie.

Jutro Wigilia.

Czy 12 potraw wigilijnych?

Szybka moja odpowiedź.

No bo sklep po pierwsze, no bo świetna tradycja.

I ogólnie chyba im starszy jestem, tym bardziej trochę mam takie, że tradycje ogólnie są fajne.

Takie małe rzeczy i to, że jest 12 potraw, Bóg wie czemu.

Tam chyba jest jakieś wytłumaczenie, nie wiem.

Bo jest 11 apostołów i żeby jeszcze dla Jezusa było?

I każdy ma swoją potrawę?

Słuchajcie panowie, ja wynająłem wieczernik, ale każdy jednak swoje jedzenie załatwia.

Ja na pewno lubię ten motyw, że jest dodatkowe krzesło.

U nas w rodzinie jest zawsze, że gdyby ktoś zapukał... Ile razy pukali?

No, na razie ani razu, ale... Ale lubisz tę tradycję, że jest dodatkowe krzesło.

I że jak zapuka, to tu jest twoje krzesło.

Poczekaj pod domem.

A my tutaj teraz przy kominku.

Mamy odpowiedź, dlaczego jest 12 potraw?

Niedobrze o mnie świadczy, że byłem przekonany, że jest 11 apostołów.

O Jezu, ja myślałem, że ty po prostu od razu odrzuciłeś Judasza.

To jest ciekawe.

Twój socjolog wewnętrzny się odzywa.

Tu nie był apostoł, tu zdrajca.

Ja po prostu zawsze robiłem drużynę piłkarską z apostołów.

Widzę, dlatego masz czapkę tutaj, Chelsea.

O, tu byłem pewien, że ty wiesz i wykluczyłeś Judasza.

Wiem, że jest dwunasto apostołów, ale powiedziałem jednastu.

Powiedziałeś jednastu i Jezus.

Co więcej są nagrane.

A co ty myślisz o Judasz?

Ja bardzo lubię tę narrację, to mi kiedyś Leja właśnie opowiedział, że on się poświęcił.

No właśnie, ja też.

Najlepszy jego uczeń stał się tym najbardziej znienawidzony.

i że przyjął na siebie te wszystkie ciosy i że tak naprawdę on jest tym najlepszym z apostołów, bo ten, który musiał stracić swoją pozycję, ten, który musiał stracić w oczach wszystkich przez całą historię świata.

I jak to usłyszałem, to miałem takie plot twist, w sensie, że to jest tak.

I to mi się super podoba jako narracja.

Fajnie, bo to syn Judasza mówił.

Natomiast, bo to jest apotektyw?

Jak się nazywa nieoficjalna Biblia?

Jest Biblia Judasza.

I to chyba tam jest to, ten wątek pociągnięty.

I co fajnie, jakby to było pisane.

j tata szedł i nagle przyszedł Jezus.

Wszystko jest mój tata, a mój tata wcale nie... Syna Judasza się wkręcił.

Muszę bronić dobrego imienia ojca.

Ale ona tak była, że ona uważała, że jej ojciec nie robił takich złych rzeczy strasznych i w ogóle wspierała tych byłych nazistów i do końca życia była taka walcząca o dobre imię ojca.

No tak, ale z drugiej strony...

Okazuje się, że Himmler był agentem brytyjskiego wywiadu, tylko też źle go teraz traktują w historii.

Ale domyślam się, że jej linia obrony polegała na tym, że po prostu on wykonywał rozkazy.

Nie wiem jaka tam była.

Wydaje mi się, że nawet nie, że on wykonywał rozkazy, które były zbrodnicze, tylko że według chyba niej

Gdzieś tam tylko przeczytałem jej jeden artykuł i to było bardziej tak od niej o jakiś tam... Ona chyba nie widziała nic złego w tej ideologii całej i tak dalej, że w ogóle Niemcy wielkie i siła i tak dalej.

Ale to jest takie moje już teraz wymyślanie.

No dobra, mamy jeszcze parę... Flepów czy sklepów?

A poczekaj, albo to żeby nie działało w jedną stronę, bo chyba gra flep czy sklep nie może polegać na tym, że ty zadajesz, ja odpowiadam, tylko musi iść dwie.

Aha, czyli to są moje flety białe.

Wiesz co, nie mamy takiej listy chyba.

Po prostu robimy takich parę klasyków, które lubimy, które się gdzieś tam pojawiają.

Poza tym to zawsze jest rzutkowe, czyli i moja żona coś zrobi, i mojego brata żona, i moja mama, i teściowa, i wiesz, jakby się robi z tego taka... Czy tylko ja założyłem, że tylko kobiety u was gotują, czy...

Nie no, do Gorłowiu to najlepiej po prostu.

j brachol też tam gotuje, a ja znam z dwie czy trzy potrawy.

Po prostu moja żona uwielbia gotować.

Ja to nie mówię, że ja zrobię, ale to może byśmy zamówili, żeby tam czas.

Ja lubię, ja chcę, więc to nie jest tak, że do Gorłów.

Nie mam aż tyle czasu, żeby całą rodzinę Szumowskich przy kominku, a jeszcze tego typa, co do niej przyjdzie, co nigdy nie przychodzi.

Albo ja do was po prostu przyjdę.

A fajnie, jakbym ci wystawił krzesło i powiedział, Piotrek, poczekaj na zewnątrz.

Więc dla mnie to nie jest akurat ważny element, żeby tam było 12, czy 10, czy tam 7.

A macie jakieś swoje osobiste takie tradycje, takie tylko u was z domu?

Śpiewamy jedną zwrotkę kolędy, bo dalej to wiesz.

To u nas jest tradycja, że ojciec próbuje nakłonić wszystkich do śpiewania i później sam śpiewa, a nikt inny się nie śpiewa.

Trochę się dołącza, ale właśnie i to jeszcze umiemy i później ojciec leci a kapela, sam wymyśla.

Wszystkim tekst czasem przygotuje.

No to my mieliśmy zawsze tak, że jak byliśmy mali, to z bracholem musieliśmy stanąć przy choince i zaśpiewać kolędę, żeby były prezenty.

To jest takie kocenie, jak fala w wojsku.

Ja, kurczę, mogę to powiedzieć, bo te dzieci nie słuchają tego podcastu, ale w zeszłym roku pierwszy raz byłem Mikołajem.

I zobacz, jak mocno trzymam tajemnicę, że nawet teraz mi przeszło przez głowę.

Czy ja mogę to powiedzieć?

Wysprzęgiłeś w poprzednim odcinku parę osób i parę nazwisk, ale tutaj, czekaj, czy ja mogę powiedzieć, że byłem świętym Mikołajem?

I kurczę, jest bardzo, w sensie, bardzo urocze i fajne, bo ja się przebrałem za Mikołaja i wszedłem w rolę.

W sensie, chciałem być jak najbardziej i ten...

Taki 5-6 lat i on widać, że Klara, która jest trochę starsza, ma taki motyw, że w sensie wie, że...

Wie, że Mikołaj chyba już nie istnieje, ale gra w tą grę.

Że o, Mikołaj, super i tak dalej.

A Kostek, który jest trochę młodszy, ma takie, ty jesteś Mikołajem.

Czyli jeszcze musi wskazać palcem i tak już wie, ale jeszcze nie ma tych 100%.

Ja mówię, nie no stary, ja byłem na dole w łazience.

A on takie, no dobra, no nie wiem, jak tak mówisz, to tak mówisz.

No wiem, bo bardzo nie chcesz, żeby ci się rozbiły marzenia od tego typa, to o wujasa, no nie?

Ale z drugiej strony jest to też bardzo takie urocze, że już zaczyna pojawiać się sceptyzm w jego życiu, że już świat nie jest taki kolorowy jednak, jak starosi go malują.

A mówiłem ci kiedyś, jak mówiłem ci o tej historii, jak mój fryzjer mi opowiadał właśnie historię o tym, jak kiedyś miałem czternastolatka na fotelu.

A mówiłem sobie właśnie to już.

Przypomnij mi.

I właśnie mówił, że coś tam, no wiesz, no i tam niektórzy coś tam, że ciągle wiesz o świętego Mikołaja i on nagle się odwraca i robi.

Wiesz, się zorientuje, że palnął to przy dzieciaku, który wydaje się, że już dawno nie wierzy w świętego Mikołaja, a on robi, jak to, nie ma świętego Mikołaja.

To było by ciekawe, jakby, wiesz, jakby się to robił dorosłemu typowi, nie?

A pan też się przeraża Mikołaja?

I on, jak to Mikołaja?

No wie pan, żeby dzieci myślały, że jest jeden.

się okazuje, że jego żona od zawsze dowiedziała się od matki.

Ja wiem, że chcesz chodzić z Jackiem, ale pamiętaj, on ma taką słabość, on ciągle wierzy w Mikołaja.

Jest profesorem politechniki tutaj, ale... Serce w dobrym miejscu.

Po prostu... Jest jeden element.

Ciągle myśli, że jest święty.

Wasze małe tradycje to po prostu nie robić dwunastu dań.

A już macie ten motyw, że prezenty są dla wszystkich, czy po prostu, że każdy dostaje po jednym?

Ile jest w ogóle, ile będzie u was, tak w sensie, ile jest u was osób przy stole wigilijnym?

Tak, ale jednego już wykluczyliśmy.

Oni też mieli Boże Narodzenie, że urodziny Jezusa to było takie spotkajmy się, poświętujmy z okazji moich urodzin.

Ja pamiętam jak w dzieciństwie, w sensie Mikołaj to było jedno, ale jak nagle się zorientowałem, że coś mi się nie klei, bo co to jest Wigilia?

A to tak, to to, że Jezus się urodził ileś lat przed Chrystusem, to też jest ciekawe.

I jak to nagle mi się przestało zgadzać, to miałem takie, nie no, ta książka to jedna wielkobójna.

Fajnie, przyszedłeś przez potop z Noem, przyszedłeś przez jabłko.

Pierwszy rozdział jjest taki trochę, czy ja wiem, czy ten wąż, czy to jabłko.

I tu dopiero przy tym poczekaj moment.

Kiedy to nie jest Wigilia?

To nie jest ten dzień?

Aha, przepraszam, już przestaję.

To możesz machać dalej.

Ale rzeczywiście mamy zespół niespokojnych nóg.

I to czasem w kamerze źle wygląda, bo to wygląda jakbym się stresował, ale de facto po prostu się znowu wściekam na tą Wigilię.

Masz rację.

W grze fleb czy sklep nie może być, musisz pierwszy odpowiedzieć fleb, a później sklep i później ewentualnie wejść w dyskusję.

Dzisiaj cały czas sklepujesz.

Sklepuję, no chyba w takim nastroju jestem.

No bo nigdy nie było, nigdy nie mieliśmy sztucznej choinki i zawsze doceniałem zapach i trochę ten taki nawet, wiesz, to, że ona na początku jest ładna, później przestaje być, później zaczyna trochę wkurzać.

Masz jakąś taką, że jest życie tej choinki, że jest jakaś relacja z tą choinką i to jest to, co mi daje żywa choinka.

Poczekaj, jakie są przewagi?

Teraz jak sobie myślę o tym, bo chciałem mówić, że sklep, ale właśnie, dlaczego miałbym mieć plastikową?

Bo to jest zdrowsze dla środowiska?

Nie, nie jest zdrowsze dla środowiska, nie?

Czy jest?

Jakie są przewagi?

Myślisz, że ja jestem za weneckim lustrem, że ty gadasz ze sobą, a ja tu na ciebie patrzę i mówię, to jest ten typ.

Daj mi sklepowy...

Dobra, pozwól, że zanalizuję to samemu.

No bo chyba mój sklep polegał na tym, że fajnie i właśnie nie jeździć do tych galerii i nie psuć tych drzew i że masz swoją i choinka co roku i może tu jest jakieś życie tej choinki, że ona się pojawia i tak dalej i dalej i ta sama.

Ale im więcej to mówię na głos, tym bardziej mam takie... Nie no, to jest plastik, to jest jakieś chińskie.

Dlaczego nie możesz sobie kupić prawdziwej małej choinki i dać poczciwemu człowiekowi zarobić, który sprzedaje choinki?

Który hodował ją przez cały rok tylko po to, żeby ją ściąć, zamordować, wyciąć, wrzucić.

Tak, że to jest takie... Nie, nie, nie, ja tylko pytam.

Ja tylko pytam.

No gdzieś czuję... A ty masz co?

A co ja mam?

A to najpierw ty, a potem ja będę dopiero... To ja tu prowadzę światło na niego.

Zmieniam swoją odpowiedź i mówię, że tylko prawdziwe choinki.

Wiesz co, ja faktycznie, my mieliśmy, jak byliśmy dawno tam, to mieliśmy taką mikro choinkę, moje rodzice mieli...

A do tej pory mają mikro choinkę.

To jest bardzo śmieszne.

Jak wchodzisz do moich rodziców, oni mają nie za duży salon.

Mieszkają w bloku, więc jak zdecydowana większość... Ja też zresztą, no nieważne, chodzi o to, że mają taką małą, maleńką choineczkę.

Taką właściwie trochę, że na szafce postawiona i tam jak wszyscy przynosimy jakieś tam prezenty i kładziemy, to jest taka mikro choinka z ilością prezentów.

Ja mogę dać przestrogę choinkową szybko, że kiedyś my kupiliśmy choinkę w domu, gdzie czubek był po prostu za wysoki i trzeba było jakoś zmniejszyć choinkę i obcięliśmy czubek i to była najgorsza, po prostu strasznie wygląda.

I wszyscy przychodzili koło tej choinki przez parę dni i było takie...

Wszyscy rzuciliśmy po wniosku, że trzeba jechać jeszcze raz po choinkę, bo to nie będziemy miesiąc spędzali w pokoju, gdzie... Z kimś, kto jest ucięty, że nie ma głowy.

Generalnie to było to samo uczucie, jakbyś się dowiedział, że nagle jakby w twoim domu kiedyś dokonano morderstwa dwunastu osób.

Szyja taka obcięta i cały czas... Czyli to nie jest farba, tylko krew?

Nie, no to my też właściwie oprócz tego momentu tam kiedyś, dawno temu, to zawsze żywa, więc i ta żywa jest zawsze taka, no jakoś tak klimat, ja nie wiem jak to się ma do tego, czy bardziej eko jest to, że masz plastikową choinkę, którą wyciągasz co przez 10 lat.

kiedy ona się zwraca i tak dalej.

Jak ja się dowiedziałem, że torby papierowe też musiały być wykorzystywane ileś razy, żeby zwróciła się produkcja, tam wiesz, i woda zużyta i tak dalej, a ta torba się rwie po jednym czy po drugim, to wiesz, że to się jjakby nie zwróci, więc czy to jest eko?

Eko to nie wiem, jak się to ma, ta choinka do tego, nie wiem, tylko po prostu, że są te hodowle, że jedziesz i masz ją po prostu taką...

Ja nie wiem, czy można było sprzedawać takie plastikowe choinki, ale także udawać, że są prawdziwe.

Że jest koleś, który jest pobrudzony od drewna, daje tą plastikową.

To są takie magnetyczne igły, że jak wciskasz, to możesz ustawić sobie, jak szybko się sypie, czyli ustawiasz sobie tak, że i ten magnes tak ting, wiesz, odpada, a jak masz tą szklankę, a dobra, to jją zbieramy.

Jak jest pożar, to jest taka łatwopalna.

Albo jak jest pożar, to ona zaczyna pryskać sama z siebie.

Musiałem to mówić milion razy, ale to jest jedna z moich ulubionych myśli wszechczasów.

A propos ludzi, którzy myślą, że zmienili świat, a później świat znowu uderza cię z powrotem.

To jest szybkie do powiedzenia, to jest takie coś, co warto tak pamiętać w swoim życiu ogólnie.

To, że gość, który wynalazł plastikowe torebki, te takie foliowe, jak to wynalazł, to miał takie poczucie, że w końcu nie będzie śmieci.

Bo wiesz, cały problem ze śmieciami był taki, że jest po prostu ciężko i drogo to przenosić i jak z tym zrobić.

On znalazł taki materiał, że teraz każdy będzie mógł sobie włożyć do torebki foliowej i wyrzucić.

I będzie tanio, i będzie szybko, i będzie... I zrobił to tak tanio i tak szybko, że wszyscy teraz już śmiecą tymi torebkami foliowymi.

Które się rozkładają przez 400 lat.

I ja po prostu to uczucie, w sensie, to jest nawet jakiś taki sketch, czyli gościa, który ma takie... Jest!

Wiesz, udało się i później...

Mam nadzieję, że lata.

On jeszcze się tak kładł już do łóżka i mówi słuchajcie, no nie dziękujcie.

Kładł się do swojego kumpla.

A to był najlepszy prezent.

Masz jakiś taki swój wymarzony prezent, co mogłaby teraz Magda jeszcze usłużyć, a jutro położyć ci pod choinkę?

Kurczę, przysięgam ci, przysięgam ci, że w ogóle o tym nie myślałem, a to fajne jest pytanie.

Ja znikam za szybą, a ty się baw teraz.

Na pewno już uznaję, że kiedyś pamiętam, że mój ojciec był osobą, której zarazem bardzo łatwo... O, nie wiedziałem, że tak to pójdzie.

Pamiętam, że mój ojciec... Znaczy, mój ojciec był osobą, którą bardzo łatwo i bardzo ciężko było kupić prezent.

Bo trochę już było tak, że on wszystko ma i co mu kupisz.

I później jakby był wytrych, że po prostu nowe piłki do tenisa.

Niestety już teraz coraz rzadziej gra w tenisa, więc już ten pomysł trochę odpadł, ale może w tym roku będzie to jeszcze lepszy pomysł, żeby go zmotywować do powrotu.

Ja właśnie szedłem w ten sam poziom, że już nie ma... Wiesz, co jest takiego, co możesz mi kupić, czego sam sobie bym nie kupił.

Albo jakaś taka proca.

Zawsze doceniam, to jest dla mnie zawsze dobry prezent, czyli ultraboosty.

Znowu wiem, że nie lubisz, to jest rodzaj butów, które są niestety dosyć drogie i też zawsze jak je kupuję sam, to mam takie, są za drogie po prostu, żeby je kupować i nie dlatego, po prostu nie lubię, ostatnio też o tym gadałem.

Pan mówi, jest to pan Osi?

W promocji.

I później miałem takie, o co chodziło, że 3 zł nie mam?

W sensie, wiesz, wyszedłem z tym i... No właśnie, to ja miałem dokładnie coś takiego, czekoladki wziąłem i pani mówi, jak będzie pan drugie, to są za darmo.

Ja robię, nie chcę drugich.

To i tak te, to już za duże już.

Albo niech pani komuś przekaże moje czekoladki.

Ja mówię, czemu?

No widzisz, ja wziąłem to Oshii i właśnie długo to ze mną tak się działo.

Takie właśnie, że do połowy wypiłem i później się tak głupio czułem.

I później właśnie miałem takie, no ale za grosz.

I później sobie myślałem, ale gdybym nie wziął, to co, nie wezmę czegoś za grosz?

Kim ja się stałem?

W sensie, czy ja naprawdę jestem teraz tak bogaty, że nie biorę rzeczy za darmo, ani za grosz?

Te 20 minut w samochodzie, kim ja jestem, o co chodzi?

No tak, to było bardzo dla mnie takie definiujące, kim ja się staję.

Bo jeszcze nie stałem się tą osobą, bo jeszcze o tym myślę.

Ale czy ja chcę być osobą, która nie bierze osi za grosz?

Czy ja chcę być osobą, która bierze osi za grosz?

Nie umiem sobie jeszcze na to opowiedzieć.

No właśnie, które jest dobre rozwiązanie?

No, że to jest szacunek do tego, kiedy... Do tych, jak cię załatwią w promocji?

Nie, do tej osoby, którą kiedyś byłem.

Mówiłem ten żart, ale to było bardzo dużo prawdy w tym, że ja pamiętam czasy, kiedy ja musiałem kupować, znaczy to nie jest tak, że ja musiałem kupować, ale się wyprowadziłem w wieku 17 lat i bardzo mi zależało na tym, żeby być niezależnym, żeby nie dostawać pieniędzy od rodziców i potrafiłem, znaczy przez bardzo długi okres ja kupowałem szynkę, pamiętam, że kupowałem szynkę nie na wagę, tylko na cenę.

W sensie, że nie mogłem powiedzieć wagi, bo jeżeli by przekroczył, to ja nie miałem powyżej tych pięciu złotych, które mam w kieszeni.

Więc ja musiałem, wiesz, szynkę za pięć złotych, a nie to, że pół kilo szynki.

Jak będzie pięć, pięćdziesiąt, a nie mam pięćdziesięciu groszy.

Przez ani moment nie chcę, żeby to wyśmiewało jak narzekanie, ani też, umówmy się, to nie jest tak, że...

Ale mimo wszystko mieszkałem w takiej noże przez sześć miesięcy, gdzie było wybite szyba w kuchni i po prostu nie stać nas było na nową szybę, więc zalepiliśmy to plakatem.

Jak tamtej osobie miałbym powiedzieć za grosz i ty nie wziąłeś, to mam takie, no tamten Piotrek by.

Tamten Piotrek już nie żyje.

Tamten Piotrek już nie żyje.

Tamten Piotrek, który jest teraz, zjadł tamtego Piotrka, rozumiesz?

Ale dalej go ma w sobie.

No tak, bo dopóki nie pójdzie na koloskopię.

No wydaje mi się, to co ładnie powiedziałeś teraz, że tamten Piotrek by się cieszył, że już nie musisz brać takiego czegoś do picia, jak nie pijesz takich rzeczy.

Ja rozumiem litr wody, no to tak, ale tylko dlatego coś ci wciskają, bo im się kończy termin ważności albo po prostu robią sobie super promocję i ty bierzesz...

Z drugiej strony.

Ja dosłownie zadałem pytanie, dlaczego to jest za grosz?

Co to jest za akcja?

On mówi, no bo wiesz co, dzisiaj kola na mnie przyjechała, więc zrobili taką promocję.

Ja miałem takie spoko i później wyszedłem, to dalej nie było sensu dla mnie w tym.

Była jakaś taka odpowiedź, która dała mi coś.

Nie no, że kola nie przyjechała, to oszy jest za darmo?

Dlaczego to jest powiązane ze sobą?

I dlaczego cola nie przyjechała?

Co się dzieje teraz w tych wojnach między tymi korporacjami?

Jakby się od razu wizję.

Prawdopodobnie Pepsi zrobiło napad na konwój Coca-Coli.

To jest chore rzeczy przed tymi świętami.

Co się teraz dzieje?

Możliwe, że to znowu legendarne legendy tych wszystkich korporacji, ale gdzieś tam czytałem, że jakaś laska wykradła przepis z Pepsi do coli albo odwrotnie.

I ta druga firma zgłosiła do konkurencji tę laskę.

W sensie, że mają ich przepis i oddali im.

No wiesz, ale jedni bez drugich nie istnieją.

Chociaż jedni bez drugich nie istnieją?

Myślisz, że gdyby Coca-Cola miała teraz decyzję, żeby zlikwidować Pepsi, to by podjęła decyzję, że nie?

No, mieli taką decyzję według tamtego mema.

To jest dokumentacja od Tajona, wiesz, Kongresu Stanów Zjednoczonych.

A czekaj, a chwyćmy się chwilę tego tematu.

Ty i ja.

Nie no, wydaje mi się, nie no, czy Coca-Cola, nie no, poczekaj.

Bo nie mówimy tutaj Batman i Robin.

Batman i Joker bardziej.

No właśnie, bo my jesteśmy Batman i Robin.

Wy jesteście Batman i Robin?

I wiem jakie jest następne pytanie i nie zadawaj jeszcze.

Niech każdy myśli sobie, że jest Batman.

Dla każdego jest dokładnie tak.

To tam jest Batman i Joker.

No i pomijając komiks, w sensie, bo to jest, Batman nie istnieje bez Jokera.

Nie, no istnieje, tylko nie istnieje komiks Batman.

W sensie, czyli jakby... No tak, ale co miałby robić?

No, no, no, dalej pomagać dzieciom.

Przeprowadzać się przez jezdnię?

Albo po prostu dalej prowadzić sierociniec.

Tak jest dużo pracy, prowadzenie sierociniec.

Tworzenie nowych technologii i tak dalej.

Więc chodzi mi tylko o to... To już wtedy nie jest ten Batman, czyli Batmana nie ma.

To jest Bruce Wayne, który prowadzi sierociniec.

No tak, ale Batman nie chce... Gdzie jest kiedykolwiek kogoś, kto prowadzi sierociniec w stroju Batmana?

Nocami nagle się zwisa z góry, wjeżdża wielkim samochodem.

Też nie jestem dobrym osobą, żeby to pytać, bo rzadko bywam w sierocińcach, ale nie widziałem.

No, ale dobra, zmierzamy do tego, że Coca-Cola nie potrzebuje Pepsi.

W sensie, że gdyby Coca-Cola... To nie jest ten... Myślę, że gdybyś powiedział Januszowi Coca-Coli czy... Ej.

Janusz Coca-Coli.

Janusz Coca-Coli.

Janusz Coca-Coli.

To jest taki imigrant z Włoch, który wymyślił Coca-Cole.

A Pepsi to jest kto?

To jest... Nandery Pepsi.

No to jest japońska firma i... Przez cały ten podcast nie robiliśmy tyle reklam, co teraz.

Słuchajcie, to chcieliśmy powiedzieć, że będziemy musieli się z wami na chwilę zatrzymać, a potem wrócę do milszych rzeczy.

Musimy się niestety zatrzymać z nagrywaniem podcastu i to nie jest żart prima aprilisowy, bo terminy nam się bardzo rozjechały.

To znaczy chcieliśmy wam jeszcze teraz zapodać ten odcinek ostatni w tym roku.

Już w Sylwestra nie będziemy męczyć buły, bo wiadomo, wy będziecie w brokacie i się ciężko słucha, jak się tańczy.

To jest hasło sprzed tygodnia.

Więc to po pierwsze, że to ostatni odcinek w tym roku, ale to chyba nie jest taki duży problem.

Tak i później robimy jeszcze przerwę w styczniu.

Tak naprawdę, bo pojawiają się projekty, właściwie u tego tutaj Batmana.

A także u innych się pojawiają ferie.

Wiecie, chatę macie posprzątaną, bo teraz właśnie dłubiecie jeszcze, więc... Po prostu postarajcie się utrzymać to w czystości przez miesiąc.

Dokładnie, przez miesiąc i my wtedy sobie już po prostu wrócimy i będziemy dalej się widywać regularnie, ale no musimy wam to powiedzieć.

Lubię makowiec, chociaż u nas najbardziej popisowym ciastem jest...

Wiesz co, nie musimy już gadać, już nikt nas nie słucha w tym momencie.

Już wszyscy się wkurzyli i wyłączyli.

To ja odchodzę, nie wy.

Dokładnie, to ja teraz wyłączam.

To ja teraz wyłączam.

Mazurek jest u nas najbardziej hitowym ciastem.

Ojciec nasz robi mazurka, takiego czekoladowego i to się staje absolutnie hitem.

Nie jest kupowane właśnie.

Ale żeby nie było, moi rodzice i zarówno mama i tata, większość dań jest zrobionych absolutnie od początku do końca w domu.

Więc to też jest coś takiego, co w sumie nie doceniałem aż do momentu, kiedy tego nie zwróciłem uwagi, a że gdybym ja organizował święta, to po prostu poszedł do Garmarza.

garmażera i powiedział 12 dań na jutro.

A on tyluje apostołów?

Zapomniałeś o Jezusie.

Tak, no, więc a jak jest twoje ulubione ciasto?

Nawet już wyjmując święta?

Ja uwielbiam pączki z wózetki.

Co to jest wózetka?

Tak, wózetka to jest taka piekarnia, cukiernia w Gdańsku.

No i to jest stary... Jezu, tam w ogóle jest wszystko.

Tam jest w ogóle i takie z kremem, i drożdżowy, i jabłko w cieście.

I no stary, tam jest tyle pysznych rzeczy, a pączki... Ja zaraziłem ad hocu w tym właśnie, bo...

A to jest tylko w Gdańsku?

W sensie, czy to jest w całym kraju?

W Gdańsku chyba są już dwie może.

I właściwie to była trochę, można powiedzieć, inspiracja do mojego opowiadania.

Jak mam ten tomik otworzyć po mojej śmierci, to tam jest pierwsze opowiadanie o pączkach.

Że są pączki tak dobre, że wiesz, ufoki przylatują.

No i właściwie to była dla mnie inspiracja, bo rozmawiałem sobie tam z szefunciem WZ-ki i on mówił, że miał wiele już pytań o sprzedaż, o franczyzy, o branie tańszego ciasta, jakiegoś tam mrożonego, a to, a tamto i mówisz, że robimy po swojemu i stary to czuć.

To jest w ogóle takie fajne, oldschoolowe, dobre podejście, więc bardzo, bardzo sobie to cenię.

Kontrowersyjna teza na temat pączków.

I paszteciki tam mają z kapustą i grzybami pyszne.

O Jezu, ale teraz już aż jestem głodny.

Ja też się nie ukrywam, że trochę zgłodniałem.

Zjadłbym takiego pączka.

Ale najważniejszy składnik pączka to?

Ciepły pączek, w sensie, że jest ciepły pączek za 50 groszy z fatalnym ciastem, z złym nadzieniem i wiesz, wszystko ten.

I dasz mi najlepsze ciasto, najlepszy składnik i będzie kosztował 15 zł, bo jest jeszcze posypane złotem.

Ciepły pączek, temperatura pączka to najważniejszy składnik.

Ona ma, nie, nie, on jest ciepły.

No nie jest.

I dotykasz jej dłoni i ona ma super zimną dłoń, bo nie żyje od dwóch lat.

Pani nie żyje.

Nie, nie, jestem ciepła.

Dobra, czyli twoje ulubione ciasto to pączek.

Po prostu sobie przypomniałem teraz, że tam w cukierni akurat jest dużo fajnych, różnych ciast, które bardzo sobie lubię i nie umiem teraz wybrać jednego, ale to ciastko bardzo lubię, a rzadko je jem.

Takich bardziej, że idziesz do restauracji i musisz zamówić sobie deser.

Oj, to tak.

Jak tylko się zatrzymałeś, ooo, znasz się oko.

To już nie było w tempo.

Gdybyś od razu tu pojeżdżał i bym powiedział, ale jakie ciasto, a nie kogo.

Ale ty już wtedy byłeś w panu kocie.

Ty już miałeś wtedy mmm.

Ale to jest to, co ci się wydarzyło.

Tak, ja wiem, ja wiem.

To był też znany podryw mojego brata.

W sensie najlepiej podrywać dziewczynę.

W sensie jest to dobry podryw.

W sensie, że dobra bajera do dziewczyny, czyli że podchodzisz i mówisz właśnie tiramisu czy krem brule.

I zaczynasz dyskusję a propos ciastyk.

Mam takie, kurde, to jest jakiś dymyk.

W sensie, żeby podejść do dziewczyny i po prostu, siema Piotrek, tiramisu czy crème brûlée?

Nie, że ma więcej... Jakby, kurde, czuję, że... Ja już miałem, znałem Magdę niestety, więc nie mogę... Ale spokojnie, wiesz, nikt nie jest nieśmiertelny.

No bo ty, zaczynasz takie teksty, że o, niestety już poznałem Magdę.

Co to za jakiś tekst?

A poderwij ją znowu, na nowo.

Ja czuję, że nasza rozmowa... Dosiądź się dzisiaj i powiedz.

No, ja też.

W każdym razie, jak będziemy... Muszę złożyć ten pozew, bo to jjest... Ja coś czuję, że... Bo to też chyba, nie wiem, czy powiedziałeś, ale przerwa nasza styczniowa wynika z tego, między innymi, że jak jeszcze usiedliśmy przed podcastem i sobie powiedzieliśmy

A może byśmy poszli do Kopera, do restauracji, to jest człowiek, który był u nas w podcaście, który ma świetną restaurację i który nas zaprosił i super fajny pomysł, to pójdźmy z naszymi kobietami i sprawdziliśmy kalendarze i 6 lutego, tak?

To jest to, co nam wyszło.

I to na poranne spotkania, żeby się nagrać tutaj.

Ale to chodzi mi tylko o to, że jeżeli tam na tym spotkaniu zapytam Darii tiramisu czy crème brûlée, to po prostu nie bądź zły, dobra?

Okej.

Zależy, czy przyjdziesz sam, czy jeszcze z Magdą, bo się będzie ciągnęła ta rozprawa.

Fajnie, fajnie, bo to w ogóle nie do ciebie.

O ja, to ładne.

Robiłeś jakieś prezenty kiedyś?

Jeden z fajniejszych tradycji, znaczy to była tradycja, która trwała chyba dwa lata, ale ze spółlokatorami, kiedyś mieliśmy motyw, żeby... Z czym?

I dyskusje, jakby do pięciu?

To jest w ogóle fajna idea.

Ja dostałem, wtedy miałem fazę, że chciałem się nauczyć grać na gitarze, ale gitara była za droga, więc mi kupili instrukcję, jak grać na gitarę.

j kolega dostał zdrapki i było powiedziane, że wiesz,

Do pięciu złotych, ale nie możesz zdrapać, bo jeżeli tu jest milion, to będziesz musiał mi oddać i to jest niezdrapana zdrapka.

Nie, nie zdrapał, no bo było powiedziane, że albo masz niezdrapaną zdrapkę, która należy do ciebie, albo jak zdrapiesz jej z milion, to wraca do mnie, więc jakby została niezdrapana, żeby oboje nic nie mieli.

I trzeci prezent to ja zrobiłem swojemu koledze, gdzie byliśmy bardzo wkręceni w Neuroshima Hex, to też będę odpowiadał.

Jak byłem mniejszy to robiłem, no dużo.

Ja zrobiłem kilka filmików takich kiedyś dla mojej rodziny, mojej tej atomowej, ale tej takiej poprzedniej, tej zastanej rodziny.

Moja mama, mój tata, mój brachor, a mój dziadek też lubił takie rzeczy.

j dziadek zawsze lubił takie, no bo on też...

To był za filmik w sensie... No takie rodzinne, nie, takie filmiki ze zdjęć, starych zdjęć, sobie tam, wiesz, to skanowałem, bo to były te czasy, że to trzeba było zeskanować.

No i sobie to składałem, jakąś muzykę podkładałem, czasami w jakimś tam zabawnym takim, wiesz, kontekście były poukładane i tak dalej.

No i ostatnia mama mówi, no ja nic nie chcę na urodziny, bo mam w styczniu, to taki filmik.

Ja myślę, kurcze, nawet do niej dzwonię, mówię, nie ma już nowych zdjęć.

Już wszystko poprzerabiałem, już zrobiłem z dwa, trzy takie filmiki dla niej.

Właśnie to też ostatnio o tym myślałem, że moja mama robiła albumy i to są najfajniejsze rzeczy na święta.

I zwłaszcza teraz, jak mi się już urodził Felek i ostatnio zobaczyłem swoje zdjęcia, jak jestem bobasem.

Jesteśmy identyczni.

To jest w ogóle szokujące.

To ci w ogóle pokażę po podcaście, że pokażę ci cztery zdjęcia i nie będziesz wiedział, który to ja, a który to Felek.

Jesteśmy kropka w kropkę.

Chociaż nie, to jesteś dziewięćdziesiąty któryś.

Jezus Maria, to nie, to już będę po kreszu.

Żeby Abelard nie miał zbyt łatwo, to po prostu palę też taką fajkę.

Moja Daria też robi takie rzeczy.

Album po prostu z wydrukowanymi zdjęciami.

To jest taki czad.

Usiądziesz, jeszcze ozdobiony ich rysunkami na przykład.

Jaki to jest sztos.

I zobacz, co się wydarzyło, że teraz masz miliony zdjęć robionych.

Nikt tego nie ogląda, a kiedyś ja znałem stare zdjęcia, czarno-białe zdjęcia, moja mama też wyklejała albumy.

I mój tata, w ogóle, w domu, Jezu, ale teraz mi przypomniałeś, to my pewnie jak będziemy na świętach, to musimy tam...

I to jest kolejne z tych rzeczy, że ja znowu zjaram się w tym pełni i mam takie, jakie to jest super i później ja będę to robił i wiem, że nie będę.

W sensie, że po prostu ja nie jestem w stanie robić zdjęć, wywoływać ich, wsadzać do albumu.

Ale moja żona ma ten dar dbania o takie rzeczy, to jest super.

No to jest prawdziwy dar.

Tak, tak, ale naprawdę stary, taki szacunek w ogóle przez swoje zainteresowanie do tych takich rzeczy.

czy tam staroćków, jak my to mówimy, no to daje mu takie życie tym przedmiotom, nadaje, ten duch się gdzieś unosi, to jest super w ogóle, ale nawet właśnie, jak się okazuje, ta historia sprzed paru lat jeszcze już wymaga jakiegoś ozdobienia i złapania, bo dokładnie siedzisz na telewizji,

Najfajniejsze rzeczy to jak widzę zdjęcie moich córek, takie papierowe zdjęcie.

Jaki czad, że to jest.

Ja bym nie wpadł w życiu, żeby to wywołać.

Gdzieś mi też ostatnio w algorytmie wyskoczył bit Louisa Cicaya, który mnie bardzo rozśmieszył, jak rodzice robią filmiki swoich tańczących dzieci, gdzie po prostu...

Jest jakby całe to ujęcie tego, że no bo to jest to, co twoje dzieci chcą zobaczyć.

Kwadrat zamiast twojej twarzy.

Wrzucasz to, żeby ktoś inny to obejrzał.

I właśnie ta chyba najfajniejsza pointa, że te dzieci tańczą dla nikogo.

A czy zdążymy jeszcze porozmawiać o właśnie tym Comedy Without Errors Louisie Cicke'u?

To jest generalnie, to jest trochę takie...

Louis C.K., czyli ulubiony komik Abelarda, a ja jeden z... Chyba po prostu bezpośrednio powiem, najlepszy komik XXI wieku.

Jakiś taki duży magazyn zrobił listę najlepszych komików XXI wieku.

Dalej, dalej.

No i Ricky Gervais na którymś miejscu, szóstym, siódmym czy nastym, podobno, bo nie widziałem jego wypowiedzi, mówił, że to takie amerykańsko-centryczne, no ale wszyscy komicy, którzy są powyżej mnie, lubię ich, szanuję, więc spoko.

W ogóle robienie list komików jest tylko bez sensu, ale... No ale to też się potem do tego odnosi, nie?

Był ten Comedy Central, który kiedyś robił najlepsi komicy XX wieku.

Ty się śmiejesz, ale potem to się zagląda w to.

Wiesz, ktoś... To się zagląda, bo to jest trochę takie... W sensie, moim zdaniem ciężko to uszeregować jeden, dwa, trzy, ten lepszy od tamtego, ale powiedzmy, to jest zbiór 25 ważnych komików w XXI wieku.

I każdy z różnych przyczyn jest tam... Szczerze, w samochodzie ktoś mi czytał tą listę i zgadywałem całą.

Widziałeś to na pierwszym miejscu?

Nie, nie kolejnościowo, ale także mówiłem komików najważniejszych XXI wieku i wszyscy byli, wiesz, tak, XIX, ten trzeci, ten czwarty i udało mi się cały pakiet zgadnąć.

Tak czy inaczej, Louis C.K.

Jego historia, znowu, pewno za dużo kontekstu nadam, ale...

Jeden z najbardziej kultowych, najważniejszych komików XXI wieku, ulubiony komik Abelarda, który podczas ruchu MeToo zostaje skancelowany za to, że... W sensie, wycieka.

Opublikowany został artykuł w gazecie bodajże New York Times, ale to zmyślam, gdzie pięć kobiet oskarża go o sexual misconduct, czyli nie napaść seksualną, tylko... Zachowanie takie jakby tak.

Także dziwne zachowanie seksualne, które i znowu, bo ja teraz mogę to na dwa sposoby opowiedzieć, bo dlaczego zaczynamy ten temat?

Ponieważ jest taki eseista, który pisze, robi filmiki o stand-upie i ostatnio wziął na tapet temat Sikeya.

I to tak grubo, dwa odcinki, a będzie trzeci jeszcze.

No i kilka rzeczy, które on tam powiedział, zmienia mi percepcję tamtego, co ja wcześniej wiedziałem.

Nie ze wszystkim się zgadzam, ale rzeczywiście tam jest ciekawy wątek, że tam było pięć kobiet, które napisało w oryginalnym artykule, że pięć kobiet, które oskarżyło CK'a o to, że wali konia przy nich.

po tym, jak się spytał o zgodę i one ją udzieliły i wielkie halo, dlaczego są oburzone, skoro się zgodziły.

Ja trochę tak zapamiętałem ten artykuł.

tylko po prostu słyszałem innych ludzi, którzy się wypowiadają na ten temat i miałem takie, no łatwo mi przyjąć tą narrację i absolutnie on to fajnie napisał i już mówię o tym filmiku, który chcę przedyskutować.

On napisał oświadczenie, gdzie przeprasza za wszystko i tak samo jak ten nasz eseista, ja bardzo podobnie do tego myślałem, czyli, że ja bardzo chciałem bronić CK'a i bardzo go kochałem i

jakby pozwoliłem się dać się zamydlić.

Bo kilka rzeczy, które on wyciąga, są takie, no to jest bardzo silny punkt widzenia.

Rzeczywiście tam jest powiedziane, że on prosił o zgodę, ale nie było powiedziane, że ją dostał.

To jest ogromna różnica, bo wszyscy mówili, no ale poprosił i one się zgodziły i teraz jest wielka pretensja.

Więc duża różnica między... No i też powiedziałeś, że ładnie przeprosił w tej, a on chyba tam nawet nie przeprosił w tej całej wypowiedzi.

No i teraz by nie było, bo to, co ten eseista zrobił, to w sensie on z takiej, z moich gogli, gdzie mam takie CK, był po prostu trochę ofiarą ruchu mitu i już ile można.

W sensie już rzucali go do tego samego kapelusza, co Cosby'ego, co Weinsteina, gdzie ci, wiesz, Cosby to 100 lasek.

zgwałcił, usypiając narkotykami i jego się wrzuca do tego samego worka, gdzie Louis C.K.

Ona powiedziała tak, on zwalił konia i teraz ci są w tym samej celi.

No jak to może być?

wychodzi z punktu widzenia, że jest tak sama jak ja, że go kochał i że jest wielkim fanem, ale że nie patrzmy się na tą sprawę porównując do innych, no bo wiadomo, że tylko spójrzmy na nią indywidualnie, tylko że on już chyba, w mojej opinii, już przeszedł na taką stronę, że już go tak znienawidził, że wiesz, wyciąganie żartów CK-a jako dowód w sprawie, to mam już takie, nie no człowieku, nie możesz go w ten sposób oskarżać.

I jest kilka momentów w tym eseju, gdzie mam takie, czuję, że ty tutaj

Tak, że ty emocjonalnie sobie nie radzisz z pewnymi rzeczami, ale też na jego obronę, no właśnie ten fakt, że ja zapamiętałem tą sprawę, że on pyta i dostaje zgodę, a de facto jest po prostu pyta i zszokowana laska nie jest w stanie odpowiedzieć.

Albo uważa, że to jest żart.

Albo uważa, że to jest żart.

Bo to tak jakbyś teraz powiedział, ja bym powiedział, że kurde Piotrek, baw się dobrze, nie?

I ty to robisz i jest różnica.

Jakbym wiedział, że to jest na pewno, nie?

Tak, to jest różnica w świadomości tego, co tu się wydarzy.

Jest też ten wątek...

W sensie, znowu, w tym eseju padło na przykład takie zdanie, gdzie ja miałem takie, weź już przestań mówić, czyli że, wiesz, nie dosyć, że uszukiwał widownię, to jeszcze uszukiwał swoich przyjaciół.

I że tam jest kilka takich wątków, że Marc Maron czy Jim Norton się go pytają i on mówi, nie, nigdy tego nie zrobiłem.

I ja mam takie, no tak, no oczywiście, że oszukiwał przyjaciół.

W sensie gościu wali... Ewidentnie nie chcę go stawiać jako ofiarę tutaj, ale na pewno to nie jest zdrowa osoba, która... Ja kiedyś miałem sytuację, że miałem znajomego, który nam ściemniał mocno.

Wyszło potem, że gdzieś tam miał jakiś romans i tak dalej.

Był moment pierwszy, że czujesz się w jakimś sensie zdradzony.

Nie ja byłem tam najbardziej pokrzywdzony w tej układzie.

Ale czułem się z tym źle, że ej, kurczę, a potem sobie myślę, przecież nie powiedział.

To nie jest tak, że przychodzisz i mówisz, że muszę ci powiedzieć, bo tam jest z Beatą jakoś ten, więc ja teraz jadę tam.

Od razu coś, wiesz, no nie chcesz, żeby to poszło dalej, w sensie wiesz, że słabym ogniwem jest tu człowiek i oby to nie wyszło nigdzie, więc musisz, no oszukujesz i tyle.

I nie tylko oszukujesz innych, ale oszukujesz siebie, wiesz, no podskórnie w tym konkretnym przypadku, czyli masz jakąś dewiację seksualną, gdzie ty wiesz, że jakby nikt cię nie zrozumie, a jednocześnie istnieje to w tobie i kurde pozwalasz sobie na, nie wiem, jakiś ten, nazwijmy, wybuch, w sensie, że okej, wchodzę w ten świat i teraz zrobię to,

ale później, kurde, czujesz ten wstyd i wszystko i zaczynasz sobie to koloryzować tak, że to się mogło wydarzyć albo nie wydarzyć, a ono się zgodziło i sam sobie projektujesz jakby pewną narrację, w głębi duszy o tym wiesz i później wychodzą te artykuły i on dosyć szybko się przyznaje do tego.

On mówi od razu, że te historie miały miejsce.

I w tym całym pierwszym odcinku tego eseju jest trochę rozebranie na czynniki pierwsze jego przeprosin, czy rzeczywiście przeprasza, czy nie.

I rzeczywiście jest kilka elementów brakujących, ale też mam wrażenie, że one są mimo wszystko dosyć potężne przeprosiny, bo on dzień później mówi, nie, no tak było.

Wszystko, co one mówią, tylko on jeszcze sam nie umie przed sobą się do tego, że historie są prawdziwe, ale on jeszcze sam nie umie się zmierzyć z tym, kim jest i co robi i tak dalej.

I to wydaje mi się, że z jego punktu widzenia, tego eseisty, jest takie, że i to go czyni jeszcze większym chujem, a ja mam takie, że to jest początek jego drogi.

Ale zaczyna ten proces od przeprosin i wydaje mi się, że tym są te przeprosiny.

Już wchodzimy w takie mocne szczegóły, co zauważyłem, że może być niezbyt ciekawe dla naszych słuchaczy, ale... Ale teraz akurat siedzą i tam szorują.

Po prostu już nas nie słuchają od 20 minut, bo się wkurzyli, że nas nie będzie w styczniu.

A ja ci zadam takie pytanie.

Czy twoja percepcja Luisa Sika się zmieniła po przesłuchaniu tego wszystkiego?

Wiesz co, mi się... Ja po prostu chyba to, co gadaliśmy o Riad Festival, Comedy Festival, że

No to tak, ja musiałem przejść przez to, że Bill Bear i Louis C.K.

to nie są, wiesz, inaczej, że to są ludzie po prostu, nie?

Że to, że on robi śmieszne żarty, to nie znaczy, że on teraz ma we wszystkim, nawet jak mądrze je skonstruuje i powie fajnie coś ciekawego między tymi żartami, to to nie jest jakiś nadczłowiek.

I zrobiło mi się przykro, że ci tam bohaterowie poumierali albo po prostu ich nie ma, ale jestem też dorosły i musisz sobie powiedzieć, kurczę, no nie ma takich ludzi.

To jest obrazek sceniczny.

Nawet w tym drugim odcinku tego eseju jest właśnie to, że...

że on trochę jakby stworzył sobie taką postać, w którą ty chcesz wierzyć, że to jest typek w jeansach i w t-shircie i to jest twój ziomek, ty go polubiłeś.

Jezu, on jest taki mój, taki nasz, ma te same słabości.

A nie zauważasz, że jjest na Madison Square Garden, gdzie jest 15 tysięcy osób.

I w pewnym momencie to jest tylko moja wyobraźnia, która sobie buduje tę postać.

Tak jak moja wyobraźnia sobie dała dopowiedzenie w tym, że on pytał i ja sobie dopowiedziałem, no to pewnie odpowiadała.

Przecież ja Piotrek cię pytałem i ty mówisz tak i 30 razy ci mówiłem nie, a ja wtedy zapytałem Piotrka i to jest prawda.

No więc to są ludzie i ci ludzie są nie tacy pewnie jak sobie wyobrażałem.

To jest, no po tym Riadzie miałem takie mocne uderzenie i to też był ten element, teraz był takim, że wiesz, Bond pięknie się tłumaczył, że kocha komedię, dlatego pojechał do Riadu i Luis, nie wiem, takie gadanie.

Myślisz, jakby, że...

No nie wierzę w to do końca, albo nie kupuję tego, albo kolejny element, który, wiesz, jakby jakieś pęknięcie na tym, nie wiem, pomniczek sobie wystawiłem, a to ja sobie go wystawiłem, nie?

Trochę ja sobie go zbudowałem i tak dalej.

No widzisz, ja nie byłem aż tak jak ty, w sensie, że zawsze go trochę akceptowałem jako człowieka, ale mimo tych pęknięć twoich, ja dalej bardzo lubię go słuchać na podcastach i uważam, że on nie jest bardzo...

Dobry, zły to jest takie jakby niepotrzebne, ale wydaje mi się, że to, co on zrobił i karę, którą dostał, czyli stracił praktycznie wszystko i więcej niż wszystko, bo jeszcze niematerialne szkody, czyli taki, nie wiem, nie chcę nawet o tym myśleć, ale to, jak jego najbliższe otoczenie, mówię tutaj o rodzinie, o tym, ile oni musieli też szkód.

znieść i kurde, jak te relacje musiały ucierpieć i wiesz, on tam mówi 35 milionów dolarów, stracił wszystkie kontrakty, wszystko i tak dalej, że on naprawdę dużo wycierpiał, nie?

I okej, ale nie poszedł do więzienia, no bo nie idzie się do więzienia na zawalenie konia przy kimś, jakby umówmy się, prawda jest taka, że gdyby kierowca autobusu zrobił to samo, co CK, to by stracił znacznie, znacznie mniej, nie?

Więc jakby wycierpiał swoje.

Relatywnie możliwe, żeby więcej stracił, bo straciłby wszystko, co miał.

Okej, rozumiem.

Nie, mi chodzi o to, wiesz, w jego środowisku wszyscy by od razu wiedzieli.

A to jest jego blok.

Louis mówi muszę wziąć miliony i pojechać do Paryża.

I wiadomo, że cały świat o tym wie, ale to jest jakiś świat z wycinka.

To nie jest Brad Pitt, to nie jest Sting, to nie jest ktoś taką postacią.

Louisie, połowa naszych słuchaczy nie ma pojęcia kim jest.

Ale mimo wszystko on ma... Kierowca autobusu... Myślę, że mniejsze możliwości ma kierowca autobusu do zmiany życia niż Louis C.K.

jako milioner.

Ciekawe, bo ja myślę sobie, że jesteś kierowcą autobusu i cię wylali z pracy za to, że waliłeś konia i później idziesz do pracy po prostu i będziesz teraz jeździł na taksówce.

Nie, nie, no to oczywiście, że po drugiej stronie miasta nikt nie wie.

No wiesz co, nie wiem jak teraz działa rozdrobnienie, wiesz.

Wydaje mi się, że nie.

Myślę, że wystarczy, że jeden sąsiad się dowie, co się stało.

No w sensie jakby, może masz rację, w sensie jestem w stanie się z tego wycofać, ale tak czy inaczej wycierpiał swoje.

W sensie, że jakby przeszedł tą drogę i trochę mam takie poczucie, że...

wywiadach, które teraz udziela i sposób jego wyrażania się i tak dalej, mam poczucie, że się nauczył, że nie robi tego już.

Ja tego nie wiem.

Ja właściwie mam takie coś, że to, co on mówi w wywiadach, to, co mówi w podcastach, to, co mówi ze sceny, to jjest dla mnie dużo mniej niż było i to dobrze.

Bo myślę sobie, jakby...

To też nie jest tak, że ja chodziłem, miałem wpiętego go w klapie i kierowałem się wszystkim, co mówił itd.

Tylko chodzi o to, że jakoś tak utożsamiałem się z tą postacią, która tam jest, a on ciągle w wywiadach, w podcastach i na scenie jest jakąś postacią.

Nie znam Louisa Seaka, ja w ogóle nie znam typa, nie kojarzę prywatnie, nie zamieniłem z nim słowa w życiu.

Widzę tylko to, co on mi przedstawia, to co autoryzuje, to co buduje.

Mogę wyciągnąć te dobre rzeczy i być może nawet te, które bym nie powiedział, albo może bym zareagował inaczej, a może próbowałbym zrobić na podstawie jego doświadczeń inaczej coś.

dalej oglądać tę komedię, bo ta komedia jest najlepszą komedią, jaką ja kojarzę w sensie na razie, że jest to bardzo śmieszne, bardzo w moich rejestrach poczucia humoru, wulgarności, luzu i tak dalej, a jeszcze jakiegoś tam przekazu.

No ale to muszę oddzielić sobie od typa, który ma swoje tam za uszami i trochę właściwie... A będziesz szedł na jego występ?

W sensie, bo teraz będzie w Europie jakoś na początku roku, nie?

No chyba pojadę, no.

W Anglii to jest, no.

No i my jedziemy do Mediolanu.

Dawaj do Mediolanu z nami.

To jest chyba kwestia terminów.

I mamy tam też jakąś bandę, z którą tam mamy chyba jechać.

Mi się podobała wizja, żeby właśnie go zobaczyć we Włoszech.

Mam wrażenie, że to jest ciekawsze niż zobaczycie go w Anglii.

Tak jakoś czuję, że to będzie bardziej wątkowo.

Jest to dla mnie jakaś szkoła.

W sensie ja pamiętam, że widziałem sobie tych typów takich jak Chappelle, Bill Bear właśnie.

To jest najlepszy poziom.

Mogę go zobaczyć i jest dla mnie to po prostu ciekawe i tego się mogę nauczyć.

No nie ma takiego skilla u nas w Polsce, nikt jeszcze nie, moim zdaniem.

Ja nawet powiem więcej, że nie ma takiego drugiego na świecie, nie?

Tylko, że mówię, ja muszę sobie w głowie to już inaczej... To się już samo wydarzyło właściwie, bo to jest tak, że faktycznie oglądam sobie coś, analizuję sobie coś,

No i jakby widzisz, że nie no, kurde, człowieku masz dorośnij.

To jest twój święty Mikołaj?

Z tym mówię, ten Riyad mi bardziej to, wiesz, bardzo mi to zrobił.

No, ale chyba też dlatego, że ja byłem pewien, że za pieniądze tam nie trzeba już nic robić.

I ten Bilber, który jest taki właśnie szczery, on jest nawet jeszcze bardziej, wydaje mi się, o tyle ciekawy.

że on tak się fajnie bujał po różnych stronach światopoglądowych i tak dalej.

Jeszcze miał ten swój podcast, w którym wywalał z siebie takie rzeczy też szczerze.

Jeżeli chodzi o analizę komików i momentów ich decyzji, to ostatnio widziałem bardzo ciekawe spojrzenie na tego Shane'a Gillisa.

Shane Gillis to jest w tym momencie jeden z najbardziej popularnych komików na świecie.

Właśnie chyba ci mówiłem, że on jakieś stady ma robić na 100 tysięcy, coś wiesz, w ogóle kosmiczne liczby.

I jego cała kariera jest taka, że on został zwolniony z SNL-a, zanim dostał tą fuchę.

Czyli, że ogłosili go i później się okazało, że 10 lat wcześniej na podcaście, który miał 500 wyświetleń, on śmiał się z Chińczyków.

I zakładam, że znowu, pewnie robił to niesmacznie, pewnie robił to źle, ale było to 10 lat temu, było to na jakimś podcaście i tak go zwolnili.

To tak, jak chyba ktoś tam nie dostał roboty w Oscarach, tak?

No i Shane Gillis na tym, na tej kontrowersji, że jest nieznany gość, który zostaje zatrudniony, ale później jest skancelowany od razu, dostaje bardzo dużo miłości od innych komików i przy okazji najważniejsza rzecz ze wszystkich, jest turbo śmiesznym gościem i po prostu wbrew pozorom ten falstart daje mu jeszcze silniejszy start, bo ludzie już są po jego stronie, że jak można go kancelować i tak dalej i to jest ten gościu,

I teraz mija już, nie wiem, pięć, sześć lat do tego momentu i jego największym sukcesem, albo taka właśnie analiza była jego kariery, że on nigdy nie wszedł w tą drugą stronę.

Czyli on bardzo łatwy miał motyw, żeby powiedzieć, masz rację, ci lewacy, międzcy, kurde, skancelowali mnie i wiesz, i po prostu stawić w tym obozie i zostać królem tego obozu.

A on dalej śmieje się z tych i z tamtych i wrócił do SNL-a i dalej łączy, dalej delikatnie śmieje się z Chińczyków i dalej śmieje się z siebie, że się śmieje z tego i że po prostu był cały czas inkluzywny i że potrafił właśnie taki balansować między tym a tamtym.

A on w ogóle jako człowiek, znowu wracam do mojej, ale w sensie w takich podcastach czy coś.

Ja go też poznałem w ogóle dwa razy.

Raz go poznałem jeszcze przed tym jak dostał tego SNL-a.

Zobaczyłem go na scenie, poszedłem do niego, powiedziałem stary, mega śmieszny, w ogóle super fajne rzeczy i później tyle.

Ja szedłem dalej, później 6 miesięcy, później dostał SNL-a.

I później go poznałem jeszcze, jak byłem przez chwilę w tym Austin.

Wydawał się być bardzo pozytywny i śmieszny i na wszystkich podcastach wydaje się być autentyczny.

Fajnie, jak takim ludziom to wiesz, nagle wystrzeliwuje.

To jest super.

A to jeszcze tylko chciałem jedno słowo.

A, macie dłuższy odcinek, bo... Bo to już przerwa.

Nie, nie, jeszcze nie.

Ja nie jestem aż takim wielkim fanem Edimu Marfiego.

Ja ci powiem tak, bo czytałem bardzo dobre recenzje o tym dokumencie, a ja powiem ci, że się tak znudziłem, ale znudziłem się dlatego, że ten typ, wszystko mu wyszło.

On był młody, już był śmieszny, więc w wieku nastu lat już robił komedię, wystrzelił.

W wieku dwudziestu lat już grał w jakimś miliarzu z Beverly Hills.

Potem raz była sytuacja, jak SNL powiedział, że upadająca gwiazda, jak chcecie zobaczyć spadającą gwiazdę, no i tam właśnie jest to Eddie Murphy czy coś, więc on za ten żart się wkurzył.

Bo było przykro, bo przecież on jest od nich, a zagrał w kilku jakichś tam gniotach.

I ty przeżyje i wiesz, i tam gra na fortepianie, ma mega willę.

Jak widziałem sobie dokument o, wiesz, o Billu Hicksie, widziałem dokument o, jak się nazywa, o George'e, o George'e, o George'e Carly, no i tak dalej, to zawsze to było takie, wiesz, jakieś upadki, jakieś coś, gdzieś poszedł w jakiś narkotyk.

Aha, znaczy to super, inaczej, to super, Eddie, że ci tak poszło, nie?

A ja z szybkich rekomendacji i bardzo, bardzo polecam, zwłaszcza tobie, ale też wszystkim, to jest zadziwiająco dobry film na Netflixie, ten nie Ray Charles, tylko J, J, Ray J, J Moore, J ten...

Fajny, bo słyszałem, że taki trochę... Oj, 100% taki.

Ale miał coś w sobie, co mnie na maksa jakoś tak przyciągnęło.

Bo dla mnie jest po prostu ten taki wątek... To jest film trochę o niczym.

Dziękuję.

Chodzi mi o to, że tam jest ta rola, że to jest opowieść o człowieku, który jest wielką gwiazdą i co musiał zrobić, żeby tam być i decyzje, które podjął.

Ale coś, na co ja zwróciłem uwagę, że tego typu filmy mają bardzo dużą pułapkę, że po prostu...

I niby nie wiesz, kto jest dobry, a kto zły, a wszyscy wiedzą, że nie możesz zlewać rodziny i zrobić karierę.

W sensie, że jest to tak poprowadzone, że niby to są szarości, ale wszyscy wiemy, ten jest dobry, a ten jest zły.

A tam masz właśnie te szarości, są takie, że my obejrzeliśmy dwie godziny, dwa i pół załóżmy, obejrzeliśmy połowę,

Później poszliśmy coś zrobić i w międzyczasie gadaliśmy o tym.

Byłem na trasie z Rafałem Banasiem swoją drogą i z Dominikiem Kalbarczykiem.

I mieliśmy godzinną rozmowę a propos różnych momentów tam, że po czyjej stronie jesteś.

W sensie czy sposób, w jaki on się zachował w tej danej sytuacji, ty byś się tak samo zachował, którą postacią byś wolał być.

I rzeczywiście nie jest to dla mnie... To jest dalej śmieszne, to jest dalej proste, to jest dalej przyswajalne, ale nie ma tego elementu, który mnie wkurza, że

Więc godne polecenia i myślę, że jak to zrobisz, to możemy się zdzwonić i sobie o tym pogadać, bo tam jest taka jedna scena konkretna, którą będę ciekaw, jak ty to ocenisz.

To sobie obejrzę, dobra.

Wszystkiego najlepszego z okazji 2026 roku.

W styczniu się trzymajcie, nie brudźcie.

Pięknych prezentów, czy to samoróbki, czy to za 5 złotych, czy to jakieś wielkie prezenty.

Czego jeszcze życzymy?

Rodzinności takiej chillowej.

Kominka, wokół którego albo przynajmniej małego ogniska, albo jednego torta ze świeczkami, żeby wam było cieplej.

Komików śmiesznych i fajnych, takich do obejrzenia.

Ale już nie nastawiajcie, że oni nam mówią prawdę.

Co jeszcze?

I rodzina jest najważniejsza.

Trzymajcie się.