Mentionsy

WAHANIE
WAHANIE
26.03.2025 17:00

Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 44

W tym odcinku (być może) wyjaśniamy, czym właściwie jest gra Flep czy Sklep – albo przynajmniej spróbujemy Wam to wyjaśnić. Porozmawiamy też o dodawaniu śmiechów w nagranych materiałach – czy to oszustwo, czy może czasem da się to uzasadnić? Dzielimy się doświadczeniami z pracy z naszymi żonami – z jakimi trudnościami się to wiąże. A na koniec odpowiadamy na kilka pytań od naszych patronów. Zapraszamy do słuchania! 🎧✨

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 102 wyników dla "A."

Nie, sześć, sześć, sześć to jest cyfra szatana.

Nie, zróbmy to od nowa.

Dobra.

Ja naprawdę myślę, że to jest jeden z niewielu takich momentów, że widzisz, że tak to miasto, ten motyw, że wszyscy trąbią o 17, że tak zastyga, że jest to jedno z takich tożsamościowych wydarzeń tego miasta.

Jest przepiękne muzeum, wszystko to się zgadza.

To jest po prostu nie do zrobienia.

Kojarzą się podejrzewam, bo byli przyczyną tego całego dziadostwa, które się wydarzyło dookoła.

A te 8-8 to jest ha-ha.

Heil Hitler chyba.

Nie zdziwię się, jeżeli 4 to jest jakby swastyka.

Więc jakby teraz jestem już pod taką ścianą, że już nie wiem, co... O, jak jesteś pod ścianą, to leż uważajmy do skojarzenia.

Było pytanie, bo właściwie dzisiaj będziemy mieli kilka... No i dobra.

To jest absolutnie w stu procentach autorska gra.

Zdravstvujcie, mija zavut pietia.

Co już wytłumaczyłem chyba.

Tutaj chciałem naszemu Kubie, którego serdecznie pozdrawiamy, który ogarnia nam tutaj te odcinki, te różne rzeczy związane, to chciałbym powiedzieć, że to musi być w opisie tego odcinka.

Tu jest taka trochę intymna atmosfera.

A...

Piłka, cyk, cyk, takiego spięcia.

Ale to jest mimo wszystko wtedy takie trochę... Zmienia się po prostu ta forma.

Takich po prostu dziwnych rzeczy, żeby to nie było tylko to, ale szukać gdzie się tylko da.

Jedna w jakimś swoim czasie takiego bycia młodszą, a teraz druga.

Stary, to dlatego mi się tak, chyba już nie wiem, czy też ci mówiłem, ale ostatnio po prostu sobie przypomniałem tę historię z Apokalipto, z tego filmu, jak biegną ci kolesie, się gonią przez ten i nagle tak dopadają do plaży i widzą, jak se Santa Maria podpływa.

Tylko po prostu nie, no mają złoto, jest pieniądz, wiesz, w imię Boga.

Przecież wszyscy wiemy, że to, że ty masz iPhona, czy ja mam iPhona, wiesz, czy koszulka jest tańsza, czy te wszystkie wyspy elektrośmieci, które tam ktoś przebiera, wiesz, małymi łapkami i przerzuca, a ty masz laptop i się już bateria nie trzyma.

Nie wyciągnął ze śmietnika.

Jakie obloty ma ta firma.

No właśnie, a u nich to się nazywa... Second Life.

Aż mnie boli, dokładnie, że to nie, że jest bardzo cienka granica, wiesz jaka jest, między lumpexem a... Vintage.

Różnica między lumpexem a vintage jest po prostu, że coś jest... Nazwa.

A w Niemczech robiło się takie restauracje, które były dla turystów, że podali ci nimne, jeszcze cię ochrzanił kelner i dapluł do tego talerza i to była taka przygoda.

Jestem pod dużym wrażeniem wahania.

To są ciężkie czasy, jak się trzeba posiłkować słowem komika.

I on tam powiedział o jakimś amerykańskim komiku, że demokraci teraz potrzebują w Stanach takiego swojego Trumpa.

Stary, to przecież była ta anegdota, w sensie jest jedna anegdota.

No nikt chciał, no bo powiedział to, ale nie zmienił prawa.

Już teraz bym tego nie zrobił, bo jednak czuję większą odpowiedzialność za ten wieczór, że mimo tego, że to są tylko żarty, to prawda jest taka, że ja... Nie wiem, chcesz je podać dobrze, sprawnie, wiesz, jakby to... I jest to też...

No bo tu nie jest jakby czarno-białe, kiedy można... A on gdzieś widział, że ktoś z kimś gada, chce pomóc, coś dorzucić, ma śmieszny pomysł, to dorzuci, przecież ci pomoże.

kurwa, ci komicy to mega smutni, bo Leja też za mnie nie chciał zdjęcia.

Czyli nie to, że ja jestem pierwszy i dosłownie to był Leja.

Nagle się okazuje, że nie masz okna.

No po prostu nie ma okna.

No i się okazało, że tam był jeszcze jakiś kłopot w tym, w sensie, Jezu, co za masakra.

Nie, stary, tam nie ma okna.

Rzeczywiście nie wiem, czy moja Irlandia północna nie jest przez nas odwiedzana.

Bo ja chciałbym tutaj wywnioskować, że może są jakieś inne układy prawne i że wtedy przyjeżdżą... Kurczę, ja teraz musiałbym sobie zobaczyć, jak to jest w kwestii... Nie chce mi się teraz zaglądać, bo to jest wolna rozmowa.

Ja nie rozumiem pytania.

Będę chciał dwie rzeczy wyciąć z tego odcinka.

Pytanie Double Arda.

Ale żeś Markowi złożył życzenia.

Czy ktoś się przyznał do robienia...

A.

I czasami się bierze na przykład, miałeś tu reakcję, tu ci nie weszło, a przecinasz między bitami na przykład, więc możesz wziąć tę reakcję z tamtego dnia, bo to była mocniejsza.

Wiemy, że to jest gra nie w stu procentach precyzyjna.

Czasem po prostu ta widownia niekonkretnie się chwyciła.

Ze mną, czy ze sobą, czy wiesz, no trochę nie do końca... Ja po prostu zastanawiam się, czy jak masz trzy razy... Dobra, nieważne, to są już takie, mam wrażenie... W większości, mów... Nie, mi chodzi po prostu o to, że jak masz nagrany dwa, trzy razy materiał i masz tak, że tu się zapultałeś, tu się ręka nie zgadza z przejściem, bo czasami jest tak, no wiadomo, nie jesteśmy automatami.

I gdzie, zobacz, ja znowu, ja słucham ciebie i trochę się zgadzam, a teraz by powiedziałeś to zdanie i serduszko mi... Nie, nie, nie można.

Czasami to jest burza taka jest stłumiona, taka...

Nagle Cię irytują, jak siedzisz tu przed ekranem, bo nagle albo ludzie siedzą i mówią, ta Republika jest drętwa.

Dlatego pierwsze co mi się z tego pytania kojarzy, takie dość zabawne, pod tytułem, bo mi się wydaje, że wszędzie są dodawania śmiecha.

Przechodzę do następnego pytania.

I do widzenia.

Dobra.

Przechodzę do następnego pytania.

Ja chyba nawet kiedyś głosowałem na Korwina.

O, typ z Jadpita.

I to jest panierowana mortadela.

Stary, mortadela.

Taka duża parówa.

Ta stara Polska.

Ja pamiętam, jak moja mama to robiła.

Zrobiłem wam taki obiad, co kiedyś babcia mi robiła.

Tam się nic nie zgadza.

Ale to wspomnienia z tego wieczoru do tej pory mega.

Jedynie z tych wszystkich przykładów, które daliśmy, to rzeczywiście Corwin Mika...

Dobra.

Bo ja mam takie momenty, jak Daria mi robi zdjęcia.

Właściwie do wszystkiego, co potrzebuję, to moja żona mi robi zdjęcia.

I no to to jest taka... Tam ja jestem pionasem, nie?

Potrzebuje plakatu, ona rzuca hasło i ja mówię, wow, dobra.

Ty się namęczyłeś, wszedłeś do tej wody, zrobiłeś ten, ale finalnie no po prostu ci się nie podoba.

Nie mogę się teraz to zrecyzować, że wiesz, rozwodzimy, ja zabieram dzieciaki, a ona zabiera... Bo był plakat.

To nie jest tak, że moja żona lubi muzea, ale ona jest szalona.

Ona ma zarąbiste porzucie humoru, więc ona jest dużo śmieszniejsza niż ja.

Ona jakby dochodzi do wniosku, finalnie dochodzi do tego, że ja jestem totalnie za.

I nagle robi... No więc jak ona...

A chcę ci jeszcze zwrócić do pytania.

Niesamowity i gość, i w ogóle artysta.

I właśnie ja próbowałem go tam pomóc, żeby mi tam chyba przy Summertime zrobił też czcionkę do tego, gdzie finalnie Daria to zrobiła.

Ale on do tego zdjęcia.

I to jest jakby, była super czysta sytuacja.

Mówi, dobra, stary, wiesz, to jest też taka...

No to wszystkie trudne sytuacje są chyba... Nie wszystko da się zakleić hajsem.

Więc ona też chyba może być jej przykro, ale może... Tak samo jak to w dwie strony działa.

Końskim pracujesz pięć lat, no nie możesz po prostu finalnie powiedzieć jutro, nara.

Ty i Daria.

I jeszcze ten plakat, ten program, ten tytuł i ten plakat, one są nie po prostej linii połączone, a się tak mi zazębiły mega, że ja... Wiesz, więc jak ona mi powiedziała to zdanie, w sensie co ona widzi w tym...

No dobra.

Na przykład przy summertime'ie dostałem propozycję jakiegoś tam zdjęcia.

Jak mam pomysły, to to jeszcze mówię też i wtedy może to jakoś zrezonuje i zadziała.

Abelard, powiem ci, że masz samochód mechanika, masz dzisiaj też dużo występów do zrobienia.

Pa.