Mentionsy
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 22
Witamy w 22 odcinku naszego podcastu WAHANIE.
Szukaj w treści odcinka
Siemanko, nie ma to jak poniedziałkowy poranek.
Po pierwsze, mam na karteczce zapisane, właściwie to jest torebka, bo byłem w miejscu, gdzie były kanapki i mówię do pani, proszę pani, bo zapomnę albo coś, albo nie zapomnę, ale nie chcę przekręcić.
Myślałem, że do pani poproszę kanapkę.
Proszę w odpowiednim momencie.
Ale to lepiej chyba, żeby było komplement, obelga, tak powiedziałeś?
Ale to też, jak o tym pomyślimy, to jeżeli komplementem jest góra i dół, to komplement to jest chleb?
No to ja bym powiedział, że komplementem powinno być to, co jest między chlebem.
Na przykład, ja wiem, że niespodziewanie ona wyjechała, ale trochę chleba, dobrego chleba i dobra oliwa i nic więcej nie trzeba.
Tak obiektywnie chleb potrafi być bardzo dobry, ale myślę, że w koncepcie dodatków i chleba musiałbyś się zgodzić, że wnętrze kanapki jest ważniejsze od chleba.
Nie mogę tak powiedzieć.
Nie ma klapsa w podcaście Abelarty.
My po prostu zaczynamy od razu bez klapsa.
Bardzo kapitalistyczny, ale jedyne, co jest w naszym życiu policzalne, to pieniądze.
A jeżeli tak, to właśnie chciałbym bardzo serdecznie pozdrowić dwójkę patronów, którzy w moim konkursie, bardzo małym, pod tytułem Zgadnijcie, gdzie jestem.
I chciałbym serdecznie... To był taki podchwytliwy konkurs?
No taki, że zrobiłem jakiś taki mikrofilmik i tam pokazałem, że jestem... Ja widziałem ten filmik, oglądałem, tylko myślałem, że na przykład nie znałem odpowiedzi.
Myślałem, że będzie podchwytliwe, wiesz, gdzie jestem.
To bym wtedy nigdy nie zgadł i nikogo bym nie pozdrowił, a tak to mam wielką okazję.
No ale to jest taka nagroda, z którą ja z radością wiesz, że mogę pozdrowić dwójkę naszych patronów.
Może stworzymy jednostronną kanapkę bez drugiego chleba i pozdrowimy obaj.
Moi drodzy, serdecznie pozdrawiam.
Mówisz poważnie?
Mówię w pełni poważnie.
No, może tak być, ale jestem gotów podjąć to ryzyko.
Zawsze jesteś gotowy podjąć wszelakie ryzyka.
Jestem w stanie poświęcić drugiego Piotrka Wasilewskiego w razie co.
No moja żona jest z Ełku, więc tam jest jakieś połączenie, że Piotrek Wasilewski jakoś się mniej więcej troszkę zna z moją żoną i moja żona lubi miód i później się nasze ścieżki skrzyżowały.
Mogę opowiedzieć prawdziwą historię.
I ja czekałem na kolegę, który wyrywał jakąś kolejną dziewczynę, a że u niego nocowałem, to musiałem na niego czekać i była samotna dziewczyna na schodach i ja tak po prostu usiadłem na zasadzie.
I tak po prostu usiedliśmy i czekaliśmy na naszych znajomych i się wymieniliśmy numerami i później.
Nie, dla niej też było bardzo późno i po latach się w ogóle dowiedziałem, że ona nie czekała do końca na koleżankę, tylko też na jakiegoś chłopaka.
Więc to było rzeczywiście takie poznanie.
A mówiłem ci o tym, jak obudził mnie pod drzwiami...
Jak mnie kiedyś obudził dźwięk saksofonu pod... Jeszcze nie wetuję, ale coś mi się przypomina.
To możliwe, że opowiem.
Mów, mów, później sobie nie przypomnę.
Że spałem i nagle już obudził mnie saksofon pod drzwiami i...
I ja mówię, słuchajcie, jest piąta rano chyba, czy szósta, więc moglibyście już przestać trąbić pod tym... Sąsiedzi, ciszej spędzili?
No ale potem jak wróciłem do pokoju, pomyślałem, to bez sensu, bo bez sensu się wkurzam, jakby bądź z nimi, to jest festiwal kabertowy, jest miło, ludzie siedzą pod drzwiami i grają na saksofonie, to jest przygoda, więc się jakoś tam ogarnąłem, poprawiłem sobie odklepane, wiesz, takie z kogutem włosy, wychodzę i już ich jeba, ja jestem obudzony, jest szósta rano w Ełku.
I chodziłem po Ełku, stary.
Od gościa jednego, który mi to pytanie zadał i powiedział, czy ja mogę...
Więc pomyślałem, że przekażę to dalej.
Były takie różne mniej wesołe albo bardziej wesołe ustroje polityczne.
polityczne.
Chciałbym zobaczyć wesoły ustrój polityczny.
I mój drogi, powiedz mi, czy trudniej jest, czy łatwiej rozśmieszyć ludzi w takim... Czy to ma w ogóle jakieś znaczenie?
opowiadałem, ale pisałem pracę licencjacką na temat humoru.
I znowu nie przypominam sobie dokładnie tego słowa, ale wiem, że w nazistowskich Niemczech był rodzaj żartu.
Żart, który po prostu jest tylko i wyłącznie dla nas i nie mogą się dowiedzieć ci z góry o tym, jak my żartujemy.
I to jest jakieś konkretne niemieckie słówko na to, ale co za tym idzie, to że ludzie potrzebowali humoru i ludzie...
Chodzi mi o to, jeżeli jesteśmy w stanie się zgodzić za tym, że humor jest potrzebny w momentach, kiedy jest ciężej, mrocznie, jak to było w tym pytaniu, no to wtedy jest więcej motywacji, żeby ten humor się kształtował.
Tym samym rzeczywiście może ludzie są bardziej podatni na śmiech, albo jakby ta rola jest trochę ważniejsza.
Myślę podobnie i ta historia to pokazuje, ale na przykład właśnie te występy Wielkie Hale, które grał Smoleń z Laskowikiem, gdzie można było się nie wprost pośmiać z władzy i te wszystkie takie fajne przenośnie typu Maluch, bo był taki cały skecz o Maluchu albo z tyłu sklepu cały ten program i tak dalej, no to to było właśnie takie fajne podjazdy pod władzę i pod PRL.
W sensie ja się domyślam, ale czy ty jesteś w stanie go opowiedzieć?
To jest tak, że oni opowiadali o samochodzie, ale właściwie to jest trochę o tym systemie.
No bo to też nie są jakieś super ukryte, wiesz, takie rzeczy, bo Jezu... A czemu władza na to pozwalała, skoro... No bo to jest, po pierwsze, to był, myślę, świetny wentyl na to, żeby spuścić powietrze trochę.
Myślę, że to właśnie też głównie o to chodzi, że jak wydaje ci się, że to kontrolujesz, to na to pozwalasz.
A ten moment jest też potrzebny chyba.
Ale z drugiej strony też większość rewolucji się zaczyna, jak trochę popuścisz, nie?
Znaczy myślę, że dużo zaczyna się od tego, że podniesiesz cenę cukru albo chleba.
Rewolucja francuska właśnie chyba na tym się rozpoczęła, że kurde, nagle coś się delikatnie polepszyło.
Tutaj mógłbym też argumentować, że właśnie, wiesz, taki motyw, że dobra, to pobluźniamy cenzury, powstaje jakby właśnie taki hala, gdzie możemy dać ten wentyl i to mógł być pierwszy klocek.
Ja po prostu, jak kojarzę, to na przykład właśnie te rozruchy tam w siedemdziesiątym, dużo było takich też rzeczy, które po prostu... Oczywiście, jak jest słabość systemu, to widzisz, że możesz tam wsadzić sztylet i gdzieś tam zacząć grzebać.
Tak, ale podoba mi się.
Ale wydaje mi się, że chyba to też jest świadome działanie władzy, że pozwalają sobie na takie coś.
Nie mogłeś wyjść, tak jak teraz mamy w stand-upie i powiedzieć sobie tam, co myślisz wprost, wulgarnie, mocno, wiesz, i tak dalej.
ale gdzieś tam teoretycznie możemy to powiedzieć, a oni nie mogli i używali tych wszystkich przenośni, schematów, takich, wiesz, nie wprost, żeby to powiedzieć.
Wszyscy to kumali, no bo fajnie, jak masz to połączenie.
No więc teoretycznie nikt ci nie mógł powiedzieć, że przecież ja mówię teraz o kwiatach, albo ja teraz mówię o tym, a właściwie to nie było o tym, tylko o tym, co wszyscy wiemy.
Też rozmawiałem z takim profesjonalnym amerykańskim komikiem i mu zadałem podobne pytanie względem cenzury, która teraz troszkę jakby z drugiej strony uderza, czyli nie ta jakby rządowa, nazwijmy to prawicowa, totalitarna, tylko ta taka oddolna, tego nie możesz mówić, bo to jest obraźliwe i tak dalej.
No i chyba jakąś główną narracją w Ameryce to jest, że poprawność polityczna oszalała
I on dał bardzo ciekawą odpowiedź, bo właśnie zwrócił uwagę na to, co ty teraz powiedziałeś, czyli rzeczywiście, że jest to narzucanie sobie pewnych ram, albo mam narzucone pewne ramy, ale że wbrew pozorom komedia często kwitnie w jakby ramach, które są ci narzucone.
Wiesz, jeżeli nie mogę przeklinać, jeżeli nie mogę teraz tego zrobić, to prawda jest taka, że w jakiś kreatywny sposób będziesz musiał rozepchać
Tak, ta kreatywność jest bardziej pobudzona niż to, jak możesz nagle... Fajny jest ten moment, nie wiem, ja tak miałem takie wrażenie, że jak ja wylazłem z kabaretu na moment, albo przynajmniej jeszcze jak stałem jedną nogą tu, a jedną nogą wchodziłem w stand-up, to nagle mówię, jezu, tutaj nikt mi nie powie...
I fajnie, bo czasami nie trzeba było... Nagle mógłbym zrobić fragment tam, wiesz, o... No, pewnie na Spotify'u nie było tego widzenia.
To było fajne, to była taka wolność, to był taki moment, ale czad, że teraz wszystko musi być takie miłe i grzeczne, a w pewnym momencie nagle mówisz, no dobra, ale jak już tak wszystko, no to faktycznie gdzieś ten moment tego grania półsłówkami czy jakichś takich właśnie niedopowiedzeń, aż zaczynasz czuć potrzebę, że chciałbyś tak trochę, nie?
A powiedz mi, a jeżeli byśmy mogli porównać kabaret i stand-up, to co jest bardziej ograniczone tymi ścianami?
Bo z jednej strony stand-up może poruszać każdy temat, rozumiem, że to jest jakiś element, ale z drugiej jest to po prostu monolog, więc jesteś bardzo ograniczony.
Nie, nie, no dobra, jeżeli tak to nazywamy, no to to jest po prostu nie mobilne za bardzo.
Nie, to też ja nie poczułem, że o kurczę, niski budżet, to jest flipa.
Nie, nie, po prostu to jest...
Ale chodzi mi o to, że gdyby ten sketch możesz przenieść potem na taśmę, oldschoolowiec, ale tak, na ekran.
I ktoś przejeżdża pociąg.
Tutaj możemy tylko udawać na krzesie, że się trzęsiemy i jedziemy pociągiem.
Więc to chyba ten budżet na tym trochę polega.
Ale, poczekaj, jedno ograniczenie, które bym powiedział, że jest dosyć silne, to jest trochę oczekiwanie widzów.
Bo sam powiedziałeś, że ty wyszedłeś z kabaretu i... Tak, tak, tylko, że gdybym dzisiaj, o tym mi chodzi, gdybym dzisiaj robił skecze, a zresztą takie skecze napisaliśmy z Januszem Pietruszką, napisaliśmy sketch show.
On się na razie nigdzie nie pojawił, nie pojawia i nie wiadomo, czy się pojawi, ale... Kiedy to napisaliście?
Czyli już dawno po świecie kabaretu.
Tylko, że one się kończą w taki sposób, a czy tam, nie wiem, trwają, czy toczą się trochę, jakby to była...
Że moglibyśmy się super przygotować, przebrać, stworzyć taki klimat, no nieważne, po prostu zbyt szczegółowo.
Po prostu napisałem sketch.
Ale po prostu nie mogę się skupić, bo ona cały czas to sprawdza.
Chodzi mi o to po prostu, że jako tekst to myślę, że nie ma to znaczenia.
Ale to jest tak, że wychodzi gościu z lasu i ten mu opowiada, co się dzieje w dzisiejszej Polsce, tej dzisiejszej typu PRL.
Wydaje mi się, że nie miałbym takich już trochę oporów, jak miałem kiedyś.
Ale pytanie, czy bym potrzebował.
To jest ta podstawowa sprawa.
Chociażby przez to, że zobaczyłem ileś rzeczy, powiedziałem ileś rzeczy w międzyczasie na scenie jako ja, Abelard i tyle.
Ja trochę chcę zwrócić uwagę na to znowu, wracając do pytania, które tam jest, czyli a propos cenzury.
Przypomnij mi dokładnie pytanie, bo my już może zawinęliśmy.
w tej podróży.
Okej, no to pierw pomyślmy sobie, pomyślmy sobie, gdzie takie, które to są kraje, żeby pierw konkretnie sobie pomyśleć.
Też jako artysta, jako komik, jako stand-up, no to jest to, co najbardziej nas dotyka, bo bezpośrednio, nie?
Mówił, jak widziałem to w Londynie, jak opowiadał o królu w Tajlandii.
Myślę, że w Tajlandii, gdyby to powiedział, to bym nie wyjechał.
I powiedział, że może to powiedzieć, że już zrobił to, co miał zrobić.
Powiedział, że mu nie można obrażać, więc nie obrażał, chociaż od razu mu się zaczęło cisnąć, jakby obraził, no bo jak mu każą nie obrażać, to od razu...
I teraz może nam powiedzieć w Londynie jaki to jest i jedzie po nim straszliwie.
Nawet nie wiem, czy on to zrobił w ogóle w specialu, co jest ciekawe, że on to na żywo to widziałem w Londynie, a potem już w specialu jego nie widziałem tego, co jest w ogóle, co powoduje, że on to sobie wyciął, chyba żeby tego nie zobaczył ktoś, ale to jak to było śmieszne, jak on jechał po nim, bo on go uruchomił przez to prawo, że nie możesz go obrażać, więc dopiero wtedy zaczynasz go obrażać, to było bardzo, bardzo śmieszne.
Woda wrze w... Po prostu nie no, to jest oczywiste.
I to jest takie, że po prostu nie podlega opinii.
Nie wiem, co ci powiedzieć, stary.
Po co o tym gadać?
Zrób sobie herbatę i daj mi spokój.
Ale wynikało to z innych powodów niż tych, które tutaj przedstawiam.
Nie, w Tajlandii po prostu byłem po 48 godzinach podróżowania i od razu wszedłem na scenę, było 40 stopni i byłem po prostu w fatalnym nastroju i wszystko po prostu poszło nie tak.
A w Omanie po prostu miałem nieprzygotowany materiał.
No tak, ale to jest w ogóle ciekawe, co powiedziałeś, bo tak jak na przykład pan Laskowik z panem Smoleniem sobie stali i nagrywali się z tego systemu, który był i to pomagało ludziom się pośmiać i zluzować i trochę... To tam było o pewnie zupełnie innych rzeczach niż... Tam nie ma możliwości.
I mi w Tajlandii opowiadali o komiku, który dosłownie, wiesz, powiedział król jest na banknot.
Nie to, że jakby czekamy na puentę, zobaczymy, czy go obrażasz, czy chwalisz, ale ty powiesz słowo król na scenie i jesteś w towarzystwie.
Nie podejmujemy ryzyka.
W Polsce było król... Chciałem mówić o królikach, ludzie... Nie ma żartów o królu i o królikach po prostu, bo to się tak samo... Tak, no i gorzej.
Bo jak powiedział Junta, to powiedziałeś Junta i ja w ogóle się nie wkurzam na poprawkę.
Stolica, mam nadzieję, że się teraz nie pomylę, to jest Napidaw, ale nieistotna.
Mogłeś teraz po prostu cokolwiek powiedzieć.
Ktoś w skrable miał po prostu 8 liter.
Nie da się do tego połączyć.
Więc masz takie po prostu absurdy.
I co więcej, dla mnie już zaczęło być dużo ciekawsze, nie to złoto za gablotą, tylko ci statyści w tym pomieszczeniu, którzy muszą się odpowiednio zachowywać, żebym ja się czuł komfortowo, a jednocześnie, żeby troszkę na przykład zaoszczędzili.
Tak jak ty przychodziłeś do jednej sali, to wyłączali prąd w poprzedniej.
No i poszliśmy do następnego pokoju, bo to było to w jakiejś kamienicy i pani zgasiła światło i poszliśmy tam, zapaliła.
A jeszcze masz statystów, z którymi nie do końca możesz porozmawiać.
Bo oni się troszkę boją obcych i nie rozmawiają też za bardzo po angielsku, więc ty do nich podchodzisz, oni tak po prostu troszkę uciekają.
I oczywiście tam nie było kultury stand-upowej, ale jest jakaś tam kultura komedii i to idealnie w ogóle łączy się z pytaniem mrocznej, totalitarnej władzy i jak się humor w tym rozrasta, to...
Poprzedna Junta, znowu tutaj będzie trzeba trochę więcej historii znać, ale to jest tak, że tam władza się zmieniała co 10 lat, załóżmy.
I stary, wchodzisz po prostu do jego garażu, który jest wielkości, no garażu, na widownię jest, nie wiem, kilkanaście osób i on codziennie troszkę opowiada ci te żarty, które opowiadał wtedy w tych latach sześćdziesiątych, za których został wsadzony do więzienia, za którego, wiesz, rozstrzelano jego braci i tak dalej.
I troszkę opowiada o tym, co się wydarzyło.
To jest po pierwsze jakimś głównym elementem tej całego jego przedstawienia.
I w pewnym momencie w tym filmie jest taki po prostu mały, wiesz, taki sketch, zwijak zwał, po prostu jest scena, gdzie on jest, załóżmy, nie wiem, ulotki robi w pracy coś i typ mówi, musisz to na ulotce, a on mówi, to nie jest cenzura tak jak w Birmie, gdzie trzech braci zamykają.
Więc w hollywoodzkim filmie jest odniesienie jakby bezpośrednio do nich i na jego spektaklu to jest najważniejszy jego element, największy punkt chwały, że zostałem doceniony na zachodzie, że nawet Hugh Grant w filmie About a Boy o mnie mówi.
Druga rzecz i znowu to jest, mam nadzieję, że dobrze mnie zrozumiesz, jak to będę o ci opowiadał.
Ja pamiętam, że ja z tego wyszedłem i sobie tak myślałem, wiesz, czy ja bym kiedykolwiek się podjął czegoś takiego?
Myślę, że jak jest wojna, kurde, w Polsce, to ja spierdalam pisać żarty za granicą na emigracji.
A wiesz, a oni podjęli bardzo świadomą decyzję, znając jej konsekwencje.
No i później, wiesz, on opowiada te żarty i tak dalej, a tak nie było warte.
On opowiada to piętnastu osobom czy dziesięciu, a ty wstajesz i mówisz...
Nie, no, ale właśnie dokładnie zrozumiałeś to, co chciałem powiedzieć.
prostota jego opowieści i tak dalej, to nie było wcale jakoś mega wykwintne, ale to było najwięcej, co można było w tamtych czasach dać i było wręcz trochę absurdalne, trochę głupkowate.
co by się dzisiaj musiało wydarzyć, żebyś Ty, nie wiem, zrobił takie poruszenie, nie?
Powiedziałem, w Lofcie.
11 listopada jest Święto Niepodległości.
Myślisz, że ja z ekstrami nie gram w Dzień Niepodległości?
Nie, ja się bardzo cieszę, że wraca, bo po pierwsze sobie bardzo zawsze ceniłem jego takie dość lekko mroczne spojrzenie, a też ten taki przenikliwy opis rzeczywistości, a...
No i ląd na podraz nie robił, nie?
W sensie w polskim... Lata trzy, jakoś tak.
No, więc prawdopodobnie jako agent Stasi przyjedzie i będzie tutaj dłubał.
No więc mówię tylko, jak się pozmieniało, że wtedy pamiętam, co Jacek opowiadał i też miał żarty z papieżem i to było tak, to dopiero było, wiesz, coś.
Tylko różnica między opowiadaniem żartów o papieżu ze sceny była taka, że ty to powiedziałeś w TVP.
I to właśnie o to mi chodzi, że nagle się okazuje, że jest jakieś zamieszanie czy wielkie coś z jakiegoś błahego powodu, bo media sobie lubią coś dodać.
Nie, to było chyba PO-wskie rzeczy, czy nie?
Nie, na pewno PO-wsko to było.
Bo PiS był w 2005-2007, potem było parę lat PO, a potem było... A to w którym roku było?
Że bitwa pod Grunwaldem pamiętam.
Ale mi chodzi tylko o to właśnie, że czasami nagle jak spojrzysz, ile się wydarza dookoła, tak jak powiedziałeś o tych żartach, że te żarty...
nawet jako same żarty nie musiały być wybitne, ale to, jaki jest kontekst tej historii, że on to ciągle zrobił wbrew, że może go raz gdzieś ostrzegli, może go tam zamknęli na 48, a on ciągle robił ten spektakl i po prostu z jakiegoś powodu, wiesz, ktoś go załadował do tego, a tam się już nikt nie zastanawiał, czy siedzisz w tym obozie za to, czy za to.
Był rysownik, który chyba nabijał się trochę z władz Iranu jeszcze za dawnych czasów i go pobili.
Jacyś tam agenci właśnie bezpieki go tak pobili, połamali mu ręce.
I on potem narysował rysunek w szpitalu, jak jest w gipsie i pokazuje faki.
I masz takie wow, jakby on jeszcze narysował ten rysunek, że nie, że nie połamiecie mnie, że możecie mi połamać ręce, ale ja mam ciągle tego ducha i mam siłę.
Nie tam, że o, trzeba tam z PiSem pojechać i wszyscy to śpiewamy i krzyczymy, jesteś w dużej grupie i właściwie pół społeczeństwa jest, wiesz.
Czyli, że w sytuacji, kiedy ty przy takiej totalitarnej władzy zaczniesz się buntować, no to też jakby twoja rodzina poniesie konsekwencje, nie?
Tak, tak, tak, że to nie jest gra pod tytułem no nie może pan wystąpić w Skierniewicach, tak jak nam powiedziano gdzieś, no nie możemy wystąpić w Skierniewicach, to by jakiś tam, wiesz...
Bo można było wszędzie dookoła, ale w Domu Kultury w Skierniewicach, bo pewnie w klubie prywatnym można byłoby na spokojnie i to żaden problem.
Tylko, że to jest wjeżdża ci więzienie, wjeżdża ci nie wiem, pobicie, wjeżdża ci, no takie rzeczy już super, super... No i też wydaje mi się, że jedną z głównych motywacji albo takich kajdanek, które można narzucić po prostu na ludzkie zachowanie, to jest, że nie tylko ty poniesiesz odpowiedzialność za swoje czyny,
Teraz mój kumpel mi opowiadał bardzo ciekawą historię.
Bankier, zarabiający kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie, młody chłopak, który miesiąc wakacji postanowił spędzić na służbie wojskowej.
W sensie po prostu miał wkręty, że chce na miesiąc pójść do wojska, zobaczyć jak jest w wojsku.
No i się bardzo jakoś wkręcił w ten miesięczny kurs i mi o tym opowiadał.
Ale jakby mi powiedzieli dwa, trzy razy, to bym powiedział, no już teraz mi się nie chce, nie?
No i drałowałem go, trałowałem, w sensie cisnąłem go, żeby mi powiedział...
czy wojskowy może cię pobić w takiej sytuacji.
Ja mówię, no to jak cię zmuszają, jak ty już wiesz, nie chce ci się kolejnej pompki zraźgów na dookoła, to co oni robią?
A mój kumpel wypowiadał historię, jak to w szkole chłopolicyjnej, gdzie jest niedobór policjantów i w ogóle to nie jest, wiesz, to nie jest tak, że wszyscy pędzą, żeby teraz służyć policji i tak dalej.
Ale jak no to... I poszedł.
Jednak nie będzie policjantem.
No i potem sam zaczął chodzić wokół tego placu i maszerował, więc to tak mi się skojarzyło z tym.
Ja jestem taki, że chyba jestem w stanie tak po prostu powiedzieć nie i te, ale zagrożenie dla otoczenia jest silną motywacją.
Na przykład, to też nie wiem, jakby się przeskoczyło dalej, ale a propos takiej dyscypliny czy hierarchiczności tego, jak to jest czasami potrzebne, to jak słyszałem teraz, jak była powódź i była taka, wiesz, no ludzie się zbierają, ogarniają, bo to trzeba działać szybko i tak dalej,
To podobno dość duży chaos.
No ale jak wjeżdża wojsko, wjeżdżają takie służby specjalistyczne, straż pożarna i tak dalej, to tam już to wszystko działa jak w zegarku przynajmniej tak, jak słyszałem od paru osób tam.
Więc czasami przydaje się, żeby jednak ktoś komuś powiedział z góry, co ma zrobić, a nie żeby każdy maszerował po swojemu.
Jedną rzecz, którą on mi powiedział, ten kolega, a propos miesiąca spędzonego w wojsku i znowu, to jest interpretacja dwóch debili.
Cały czas to jest ten podcast.
Ja tak nie potrafiłem tego zrozumieć, że dlaczego, w sensie, dlaczego to jest element wszystkim.
Jakby polega to na tym, że jest dzień wolny, to tutaj ten i tak dalej.
cię do złych tam łóżek przesądzali, żebyś się rozpakował, zapakował, rozpakował, zapakował, czy to jest... On mówi, że prawdopodobnie tak, żeby właśnie pokazać jakby władzę, że jakby... Tak, to musisz być dokładnie.
A moja interpretacja była taka, no przecież to od razu pokazujesz, jak chujowo zarządzasz.
Stary, powiedziałeś mi tutaj, teraz się pomyliłeś.
Kurde, łóżka robimy w ten sposób i reszta dnia wolna.
Ja dużo polskiego hip-hopu słucham, dużo chill-outu słucham.
Teraz mój sposób słuchania wygląda tak, że na Spotify odkrywam jakąś piosenkę i później... Czyli to, co ci proponują.
Trochę proponują, wchodzę w radio tej piosenki.
Trochę mnie denerwuje Spotify, że bardzo często ja mam wrażenie, że znalazłem dwie różne piosenki.
To jest jakiś młody raper, nieważne, znaczy ważne, ale chodzi o to, że... Dla niego ważne bardzo, a dla ciebie to jest totalnie nieważne, także pozdrawiamy serdecznie Floral Bugsa.
Pozdrawiamy, nie, bardzo fajna płyta.
Ale czy nie pod tytułem, czy to nie jest on?
Ale nie pozdrawiam.
Tak, tak, bo jak Piotrek Krzyłowski je pozdrowi, to jest szansa, że nie będziesz miał kariery w hip-hopie.
Pozdrawia.
Pozdrowił.
Ach, nie, jednak nie, ale nie pozdrawiam.
Ale gdybyś ty coś o taką władzę, że to już jest tak wpływowy podcast, że jak mówisz, pozdrawiamy tego rapera i nagle jemu tu złota płyta, diamentowa, on nie będzie trzymać w ogóle, wiesz, pieniądze.
Tak, jednak nie pozdrawiamy, zabieramy złote płyty.
Inne zupełnie, chociaż to może nie był najlepszy przykład dwóch różnych kategorii, to i tak Spotify ci to tak spłaszcza, że to w sumie i tak słuchasz cały czas tego samego.
A ostatnio Kuba Śliwka mi mówił, że właśnie lubi ten algorytm Spotify'a.
Bo jak ma gdzieś tam na innej platformie, to nagle mu to... Jak mu coś podrzuca, to on jest ciągle tego ciekawy.
Bo ja wiem, że chcę, żeby to było radio tej piosenki, ale chcę... No teraz w sumie fajnie, że ty zadałeś to pytanie, bo zaraz posłamy twoich odpowiedzi, bo chcę troszkę wejść w inny gatunek muzyczny.
W sensie, że trochę szukam polecałek albumów.
Albo żeby sobie powtórzyć poprzedni album.
A ty powiedz jaką, jakiej muzyki słuchasz.
Tylko podcasty?
Ja już to mówiłem paru razy w różnych podcastach.
Na pierwszym początku mówisz hej, mała, coś tam, śpiewasz niskim głosem, jest ten, jakiś saksofon, wszystko fajnie.
Jeszcze jedną rzecz chciałem powiedzieć a propos muzyki, to że teraz tworzę playlistę do...
Czyli... Ty wiesz w ogóle, że ja miałem audycję z podróży dookoła świata?
Była audycja, którą prowadziłem z Magdą Żoną i po prostu z każdego kraju... Magda Żona.
W ogóle bardzo ci polecam i... A masz to gdzieś, to jest taka playlist?
Na Spotify to się nazywa Bon Voyage Voyage.
I zawsze do ludzi powyżej 13 roku życia.
Więc to się stało jakimś takim sloganem naszej podróży i później trzeba było wpiszeć tytuł na to, bo... No tak, to automatycznie weszło.
Jakieś takie połączenie wszystkiego.
Więc to można przesłuchać na Spotify'u, a też mam pomysł taki, że ponieważ często ludzie przechodzą kilkadziesiąt minut przed występem na nasze występy, to że będziemy właśnie, nie wiem, czy puścić audycję, nawet myślałem o tym, żeby zrobić w taką...
Uważam, że ma ten potencjał, tak żeby po prostu sobie porozmawiać z chłopakami na przykład, którzy robią support i trochę puszczamy muzyki i trochę to jest po prostu audycja puszczona, ale... Ale z drugiej strony też ludzie wchodzą, gadają sobie jeszcze czasami, to strasznie dużo może nawet czasem przeszkadzać bardziej, nie?
Może też przeszkadzać, są plusy i minusy tego pomysłu.
Wiesz, można do tego kreatywnie podejść i pewno jakoś fajnie z tym pokombinować.
Ja jednak poszedłem w stronę, że po prostu z tych wszystkich piosenek z dookoła świata, czyli było 30 krajów, po 5 piosenek z każdego, wyselekcjonowaliśmy top 50 i to po prostu będzie... Zapytam teraz o jedną rzecz i najwyżej to wytniesz.
Stowarzyszenie autorów i kompozytorów?
No właśnie, ale jest po polsku.
Czyli nie będzie się tam nic z Polski.
Nie wiem, czy na przykład do starodawnych birmańskich numerów ktokolwiek ma prawa, więc może i spoko.
Nie musicie ich wpuszczać, co też w ogóle jest w porze.
No i po co ich informujesz w takim razie?
To ty ich poinformowałeś, że będziesz.
To nie jest tak, że oni ci pokażą legitymację.
Pokazują legitymację.
I po prostu... No są takie różne interpretacje.
Polecam sobie zobaczyć.
Ale tak, oni mają takie... To jest tak samo jak z policji też nie trzeba wpuszczać, nie?
Wiesz, możesz spróbować, ale... No muszą mieć podejrzenie jakiejś aktywności kryminalnej.
Z policją przyjdzie, to też... Na pewno będziesz puszczał muzykę.
Ale to są takie zapiski szczegóły, które warto sobie po prostu rozklinić.
Okej, powiem tak.
Może żyję w niepoprawnym świecie Abelard, ale czuję, że moje puszczanie piosenek tak niszowych, które właśnie, jak mówimy o reggae z Brazylii... Tylko je promuje.
Ja tylko chcę ci powiedzieć, bo ja nie wiem do końca, jak patrzeć tak właśnie pod względem prawnym.
Ja pamiętam, jak opowiadałeś mi o tym, jak bardzo nie da się ściągnąć twojego super serialu
To mnóstwo ludzi zaczęło wpisywać platformy, na których możesz spokojnie obejrzeć ten serial na legalu.
Podbijam.
Okej, to znaleźli jakąś, kurde, nielegalną platformę z Chin i powiedzieli, że zapłacili więcej z legalne, tak?
Musisz sobie z nimi pogadać.
I poza tym chciałbym, żebyś z imienia wymawiał Attack on Titan, najlepsze anime, jakie w życiu powstało.
No nie, po prostu... O tym gadamy.
Podobno można spokojnie, legalnie obejrzeć.
Jak mi się to podoba.
A propos, kurde, wczoraj obejrzałem świetny sketch z Kienpila, a propos rabowania banku.
Wchodzimy i na początku się przebieramy za pracowników.
Na początku wchodzimy i rozmawiamy z szefem banku.
Ale to bardzo podobne chyba skarżą kamerę potem.
Że mieli plan coś tam, kurczę, też albo z banku, albo że chcieli po prostu wziąć pożyczkę, albo kurczę, już teraz nie pamiętam, to też jest historia przed iluś tam nastu czy dwudziestu lat, bo oni się rozwiązali właściwie pod koniec lat dziewięćdziesiątych, chyba nawet potem.
Czy nawet teraz pomyliłem w ogóle?
Monty Pythoni też mieli coś takiego, że chcieli po prostu chyba wejść i kupić coś.
Ja, który polecam wszystkim anime, które można ściągnąć z legalnych stron, czy Key & Pee, którzy ściągają skecze z Monty Pythona i kabery tupotem?
To mi się bardzo podoba.
A odpowiedziałeś na muzykę.
Lubię ich po prostu i bardzo ich polecam.
Ja jestem, tak, ja jestem... Nakręcony jest poniedziałek, man.
I w ogóle nie odpowiadają.
Nie, no akurat to pytanie jest nie na miejscu, więc już nie odpowiadamy na wasze pytania.
To nie jest jakaś absolutnie wybita historia, ale chciałem ci coś pokazać, bo ostatnio... To jest kubek.
Tam wrzucam czasami dwie torebki albo po prostu pół wora
Zapełniasz go do połowy i jest ekstra.
Ale dopiero po latach.
To jest kubek, to jest czcionka, która na każdym zakończeniu ma... Okej, ja myślałem, że po prostu B i T, a tutaj jest po prostu każdy.
Czy musimy to chyba pokazać bliżej tej kamery?
Więc każdy jest zakończony końcówką penisa, po prostu.
Jakby jest mnóstwo penisów tutaj i ja dopiero po jakichś latach tak patrzę, wiesz, bo widzisz kubek i jakby zazwyczaj już się przeczytałeś, jestem twoim kubasem i on mi zwrócił twoje uwagi od razu.
Genialne, bardzo mi się to podoba.
Ten umysł po prostu tak, tylko że to właśnie to jest taki żart, jak te koszulki, typu tam, wiesz, piwo ukształtowało to wspaniałe ciało.
I nie wiem, czy moja mama po prostu zobaczyła, że duży kubek i kupiła.
Nie mam pojęcia.
Samotny wilk albo... Jeżeli chłopaki, macie jakiś kłopot i jesteście samotnymi wilkami, pamiętajcie, nie dajcie sobie wmówić, że jesteście gorsi.
słuchaj, i mój tata do mnie, jakby za co szacunek po wsze czasy, nie?
Słuchaj, jakby jeżeli ty nie chcesz nam powiedzieć, albo się wstydzisz, że jesteś gejem, to się nie bój.
Powiem, że...
Ale stary, Kubasz, te dziesiąt lat temu, znaczy nie siedemdziesiąt, no nie, ale dwadzieścia parę, trzydzieści, no dwadzieścia parę lat temu, jak oni przychodzą i mówią... Ale to kamień serca myśli, że im spadnie, jak oni powiedzą, nie, nie, nie, jestem tylko frajerem, tato.
No nie, ale stary, pomyślałem sobie, kurczę, jaki w ogóle szacun, że oni mieli do tego takie... To było takie trochę kanciaste, takie... No ale wszystko tam spoko, wiesz.
Kurde, nic tylko pogratulować.
Poko?
Bo to żeby kartkę potem można było zgnieść i wyrzucić.
No myślę, że to jest bardzo prosta odpowiedź.
Myślę, podróż dookoła świata.
Anthony Bourneau uważam, że jest najbardziej spoko, był najbardziej spoko typem, jaki kiedykolwiek istniał.
Wiem o nim, słyszałem może jakiś fragment, ale nie byłem jakimś... Na maksa ci polecam.
Jego programy podróżnicze są absolutnie niebywałe.
On był kucharzem, ale nie chodzi w jego programach podróżniczych.
W sensie, że większość oddaje głos ludziom, którzy żyją na miejscu, którzy mają coś do powiedzenia.
On jest bardzo taki, czytałem jego książki i wszystkie jego wypowiedzi, on często pije browara, często był najebany troszkę, ale zawsze... Dlatego 10% wypełnia, mówi, może pan coś powie.
No, tam jest w ogóle dużo podejrzeń do tego, jak umarł, nie?
Jego sposób kontemplowania świata był bardzo ponury i smutny i wiesz, on sam o tym opowiadał, że podróżując tyle po świecie, ok, spotyka wiele uśmiechniętych ludzi, ale tak naprawdę to jest historia wojen, cierpienia i w wielu jego odcinkach po prostu widzisz ten taki po prostu ponury, ludzki element.
Ale też jest teoria, i znowu, kiedyś to byłem bardziej wklęcony i było więcej dowodów troszkę wskazujących na to, że on mógł umrzeć ten... waląc konia podwieszony na pasku.
Tak, że się podduszasz, żeby mieć większe doznania i się jednak tam szlówka, czy tam coś zaciągnie, pasek, klamra i... I szczerze nawet, to już schodzimy na bardzo odległe tory na pytanie, czy to 10 lat.
Najpierw jesteś w szoku, potem schodzisz bliżej.
Ja tak sobie kiedyś pomyliłem, to jest absolutnie jeden z moich idoli i tak mam, nie wiem, co wolę.
No wiesz, dla mojej narracji, co jest, wiesz, był tak, kurde, dotknięty światem, że nie mógłby z nim poradzić, czy raczej ty po prostu lubił strasznie walić konia.
Opowiadam o tym wszystkim, żeby po prostu dojść do fragmentu, że...
Nie, że moim marzeniem cichym albo już wypowiedzianym na głos jest, żeby w przeciągu dziesięciu lat stworzyć program podróżniczy wzorowany na takim, jaki miał Antoni Bourdain.
Coś, co on na przykład też znakomicie robił i co mnie zawsze przyciągało, to, że nagrywali bardzo często twarze ludzi, takie, że w tych przebitkach masz po prostu życie codzienne, wiesz, jakąś panią, która po prostu jest na zbliżeniu ich szyję i nie wiem, jakoś on miał niesamowity, on i jego cała ekipa, niesamowity dar do po prostu pokazywania tych miejsc i nie używania wielu słów, żeby ci po prostu oddać
Więc moim marzeniem byłby program podróżniczy, może szlakiem komediowym, może też z elementami jedzenia, ale już taki bardziej poważny w tonie, ale... Trochę jak Michael Palin przeniósł się z Monty Pythona do właśnie takiego podróżowania trochę.
Szczerze nie znam w ogóle twórczości Michaela Palina, więc nie umiem ci na to odpowiedzieć.
Znam, ale nie wiem, nie znam podróżniczej.
A jakbyś sobie miał wyobraź... No dobra, a gdyby na przykład się okazało, że po tym podcaście, który jest tak wpływowy, że niszczy raperów i buduje im karierę, nagle ktoś, kto... Jak byś chciał to zrobić?
W sensie, że się poświęcam na to 2-3 lata i muszę mieć, kurde, znakomitą ekipę, bo to nie robiłbym sam, tylko muszę mieć, wiesz, pięciu zaufanych ludzi.
Myślę, że na przykład, że gdybym chciał to zrobić za 10 lat, to jest na przykład, już wiem, kto by był producentem, albo wiem, komu bym zaproponował tą pracę.
No i jeżeli za przeciągu pięciu lat spotkam takiego operatora i tak dalej, no to tak sobie powoli robię listę tych ludzi, z którymi bym chciał zrobić ten, nazwijmy, projekt życia.
Może jest ktoś taki ci potrzebny, wiesz.
rozległy teren, że po prostu się tym nie przejmujesz.
Po prostu widzisz krzaki, ktoś ma kamerę, twój wujek ma kamerę, to się łączy.
A już znając to, jak to jest szerokie, wielkie i skomplikowane zagadnienie, to ciągle gdzieś jest kuszące, bo jest tak niezmierzone i tak... Ale naturalnie, jak opowiadasz, to myślisz o reżyserowaniu czy bycie aktorem?
Ja się nie czuję ze swoim szczękościskiem i jakbym sobie może coś napisał, pobył z tym trochę, to może tak.
Na razie nie widzę jakiegoś kogoś, czy czegoś, komu bym mógł tak sobie na spokojnie zaufać.
To jest coś takiego, że raczej te rzeczy, które powstają, gdzieś się zaczynają ocierać powoli o to, o co mi by chodziło, ale to się dzieje powoli.
Możliwe, że to jest jeszcze te pięćdziesięć lat, że o, fajnie, ale na ten moment pewnie bym sobie chciał się czegoś tam sam poduczyć, ale to jest taka przygoda, wiesz, tam na przyszłość może kiedyś.
Słyszałem bardzo fajne zdanie a propos pracy reżysera, już nie wiem, czy to był Kevin Nolan, czy ktoś taki, to powiedział, że reżyser, że umiejętność reżysera to jest po prostu, że ja podejmuję bardzo szybko nie najgorsze decyzje.
No i musisz się połapać w tym budżecie, który jest jednak ciągle budżetem.
Trochę jak mówisz o tym budżecie kabaretowym i tak dalej, to tam po prostu masz coś, co może być przekroczone, ale może też jednak ugórać i powiedzieć, że nie i koniec.
Nie, nie, bo nie dlatego, żeby się czepiać, bo on jest też takim typem już tak wysoko postawiony.
Chodziło o kogoś z tego pokroju.
Chodziło o kogoś z tego pokroju.
Potem przychodzi moment totalnej zależności od producentów, od wszystkiego właściwie, bo ciągle jesteś trochę nikim, a jak jesteś chociaż troszeczkę kimś,
to jednak są nad tobą, no i nadchodzi moment, w którym jesteś już takim właśnie Nolanem i wtedy znowu jest pod ciebie, bo wiesz, oni wiedzą, że każdy twój film przynosi mega zyski, każdy chce u ciebie zagrać i wtedy stajesz się być może znowu niezależnym.
I można powiedzieć, że to jest idealna klamra, taka wręcz kanapka na cały ten odcinek, że wszystko wraca.
Ostatnie odcinki
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 80
18.02.2026 16:47
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 79
11.02.2026 17:00
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 78
23.12.2025 17:04
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 77
17.12.2025 17:00
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 76
10.12.2025 17:00
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 75
03.12.2025 17:05
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 74 Z P...
26.11.2025 17:00
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 73
19.11.2025 17:00
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 72
12.11.2025 17:00
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 71
05.11.2025 17:00