Mentionsy

WAHANIE
WAHANIE
09.05.2024 19:26

Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 1

Witajcie w pierwszym odcinku naszego podcastu WAHANIE.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 330 wyników dla "RZ"

Ze mną w studiu mój serdeczny przyjaciel.

Dzięki, że przypomniałeś, bo przez chwilę nie pamiętałem.

Od razu musimy wszystkim powiedzieć, że bardzo dobrze nam się gadało przez ostatnią godzinę.

Teraz będzie tylko gorzej.

To jest pierwsza rzecz, jaką mi powiedziałeś jak wszedłem.

Nawet trzy razy zadzwoniłem i ty masz takie, nie no fajnie, tak, zróbmy to.

ale czy jest miejsce dla ludzi, żeby jeszcze coś kolejnego, dwóch typów, którzy się właściwie nie znają na niczym konkretnym i właściwie na niczym, będzie teraz gadać co tam sobie myślą o świecie i trochę się tego, wiesz, no trochę się tego bawię.

Ja się też cieszę na to spotkanie przede wszystkim.

Przede wszystkim my się nie widzieliśmy dwa lata.

I co robił przez ostatnią godzinę teraz?

Próbował sobie przypomnieć hasło do YouTube'a.

Więc jak mieliśmy całą tą rozmowę i właśnie padło pytanie, jak to nazwiemy, to przynajmniej to było pewne.

Znaczy to jest twój tytuł, bo ty nadałeś, ale on się z ciebie w ogóle nie bierze.

Wahałem się, przez jakie ch się pisze wahanie.

Bo musiałem wysłać do grafika wahanie i napisałem przez cecha.

Napisałeś przez cecha?

Napisałem przez cecha, bo bardziej pasuje cecha do tego.

Kurczę, nigdy nie widziałem wahania przez cecha.

Przepraszam, bo jak powiedzieliś, czy pamiętasz chryję z Antkiem Króżowskim, zastanawiałem się, o której chryj mówisz właśnie.

I tam był wspaniały komentarz, jak cała Polska się oburzyła.

I Kamil Glik napisał po prostu, rzygać mi się chce tobą.

I napisał, rzygać mi się chce przez RZ.

Ja miałem takie coś za wspaniały komentarz, on nawet niepoprawnie napisał rzygać, jak mi się chce.

I później się okazało, że rzygać się pisze przez RZ.

Byłem pewien, żeby mi powiedzieć, że napisał przez RZ z kropką i to jest akcja.

Dlaczego pisze przez RZ, rzygać mi się chce.

Wiesz, jakbyś miał odrobinę racji, wtedy mogłoby być głupio, a tak to bym miał takie... Wiesz, to chyba wszyscy... A ktoś ci coś w ogóle krzyknął, że raczej się dobrze... Nie, ja się często o takich rzeczach dowiaduję po występie, bo ludzie mocno wierzą w moją kreację.

Ale występowałem kiedyś przed Kamilem Glikiem.

I Kamil Glik jest osobą, która rzadko się śmieje.

W sensie... Wiem, bo wszyscy podejrzewają, że on robi błędy, a on pisze najlepiej w reprezentacji.

A chłopaki mówią, góra przez chło zamknięte.

Nie wiem, czy się w ogóle wysprzęglam z kadrowych rzeczy przed Euro, która, ale... Stary, no nie wiem, ile mamy tam jakichś ludzi, którzy to oglądają, ale chyba spokojnie sobie jakoś poradzimy z tym.

Czyli myślisz, że jak odpadniemy z Euro po fazie grupowej... Przez to, że chłopaki mówią nie, no i cała kadra będzie chodzić nerwowa.

Ja później sobie tak gadałem z kimś, nie będę tutaj wysprzęgał nazwisk, jeszcze nie będziesz.

I ktoś właśnie nam powiedział, że Arek ma taką kontuzję, z którą Kamil przychodzi na trening.

Albo takie umiejętności, że mu to nie przeszkadza.

No bo oskarżyłeś go, że jest nieumiejętnym pisarzem.

Dobra, to jest różnica między koleśem, który robi błędy ortograficzne, a nieumiejętnym pisarzem, ale wiesz o co mi chodzi.

No dobra, ale jak się grało, na przykład jak grałeś do reprezentacji, to kto miał, inaczej.

Przede wszystkim stres mój.

Ale to był jeden z tych występów, że gdybyś obejrzał najlepsze pięć minut, to byś miał taki najlepszy komik świata i gdybyś obejrzał najgorsze pięć minut, to byś miał takie najgorsze rzeczy, jaka w życiu się wydarzyła.

Mój brat pracuje w FIFA i mi się wydaje, że to bardziej poszło przez mojego brata.

Inaczej, jak wysoko pracuje twój brat i możliwe, że bez sensu uderzam teraz?

No, jakie korzyści płyną z tego, że twój brat jest malarzem?

Zależy, jak postrzegasz korzyści.

No dobra, ale powiedz mi to w takim razie, każdy ktoś musi coś dla ciebie robić, żebyś ty był, jakbyś utrzymał z nim kontakt.

Tak, mam dwóch braci i prowadzi glamping i rzeczywiście zorganizowaliśmy tam takie ekskluzywne namioty.

Bo to jest takie słowo z Warszawy i podejrzewam, że w Mazowieckim tylko słynne.

Glamping to brzmi jak... Scam bag.

To w ogóle nie jest to samo, ale tak mi się skojarzyło.

Absolutnie szczerze, jest to fajna sprawa, no bo jesteś rzeczywiście blisko natury.

W sensie oni mają ten glamping w środku lasu i jesteś wśród zwierzyny i kurde dotykasz kory drzewa.

Ale ta zwierzyna nie podejdzie, bo jest taka szklana szyba.

To też jest jakby obserwować zwierzynę za... Czyli tak nie wygląda życie właśnie w Indiach, że ci ludzie przyjeżdżają i oglądają sobie tych całą resztę po prostu, wiesz.

W sensie, czy dojedziesz z punktu A do B w Indiach, to raczej zawsze będziesz miał przeszkody po drodze.

Nam na przykład, tutaj trochę kontekstu, ja byłem teraz z podróży dookoła świata i między innymi byłem w Indiach, gdzie kilka razy nam się zdarzyło, że po prostu taksówka w połowie drogi się zepsuła i musiałeś iść na piechotę resztę drogi, tak.

A to jest w ogóle ciekawe, bo to też możemy kiedyś sobie pogadać, bo ja kocham Włochy i jeszcze nie zjedziłem ich całych i myślę, że przez całe swoje życie jeszcze ich nie zjedzę i dalej nie muszę.

Myślę, że jakbyś dojechał do... Wiesz co, ja sobie robię czasami takie wycieczki z moim przyjacielem Szymonem, Jachimkiem z ex kabaretu Limo, ale też po prostu znamy się od już, nie wiem, z 30 lat.

od dwudziestu paru, to jeździmy sobie tak raz w roku gdzieś tam parę dni i na przykład czasem to będą, na przykład byliśmy w Czechach, byliśmy na Węgrzech i teraz planujemy do Bułgarii, także to są dla mnie takie... Ale to też są, wiesz, dla kogoś spoza Europy, to jest mega egzotyczne.

Czy to jest tak, że gdybym ja ci na przykład zaproponował?

Tam mi się dobrze jest.

W Węgrzech.

Na Węgrzech.

I kupujesz, na przykład miałeś dobre buty i po prostu kupujesz cały czas te same buty?

Czasami nagle mam jakieś potrzeby jakiejś takiej zmiany i ona jest na przykład taka, że nagle, nie wiem, mam ochotę zmienić w ogóle jakąś, nie wiem, zmieniam myślenie o swojej pracy, o swoim jakimś celu.

To są takie już duże rzeczy, ale w kwestii zmiany takiej, tych małych, to jak mi jest spoko, to jest mi spoko, no.

Tak samo jak lubię spotykać się z przyjaciółmi.

Więc to jest trochę tego rodzaju bym to przyrównał.

No tak, ale rysujesz się tutaj jako osoba, która jest bardzo zakorzeniona, zakotwiczona.

W sensie na przykład... Tak, tak.

I właśnie podejrzewam, że w kwestii jakiegoś rodzaju odpoczynku, czy takiego relaksu, czy takiego momentu, gdzie mogę sobie po prostu pobyć jeszcze w miejscu, które lubię, czy właśnie znam.

Jak my jedziemy na przykład sobie rodzinnie, tak właśnie wypadamy tam na urlop, no to to jest tak, że my sobie zahaczymy co jakiś czas coś nowego, ale też lubimy wracać w te miejsca, w których byliśmy.

w tym miejscu, na tym, nie wiem, skwerze, który lubię, wejdę sobie, wiem, że tam jest ta lodziarnia, do której lubię sobie pójść, tam jest widok, tak sobie pobyć, odpocząć, pobyć znowu.

I teraz ja wiem, że w tym samym czasie mogę obejrzeć sobie coś zupełnie nowego i nagle zobaczyć, jezu, tam ktoś zjada węża, ktoś biegnie, ale...

To są dla mnie... Ja mam to w swoim programie teraz aktualnym i teraz będę wrzucał Summer Time, znaczy tym, którym grałem teraz.

To dokładnie dla mnie... Ja jestem z tych, co... Są bardzo duże rozrzucenia kulturowe i dla mnie to jest tak kopytka gnioki.

Jak go spotkałem, to on nie wiedział, co to jest kiwi, więc czuję, że znowu, jeżeli będę mógł od ciebie coś zaczerpnąć, a ty ode mnie, to na przykład... Super, być może ja sobie na przykład wezmę jakiś plakat, wiesz, przyczepię na dłużki.

Znaczy słuchaj, ja jestem bardzo ciekawy w ogóle, ja też sobie, ja dlatego też lubię z tobą gadać, tak jak jesteśmy poza kamerą, a i teraz też jest przemiło, czy oglądać sobie twoje fragmenty występów właśnie z tych różnych krajów, bo mnie to ciekawi.

Ja też lubię oglądać dokumentalne filmy, ale żeby zaraz przedsięwziąć i za, wiesz, dużą akcję i urlopowo pojechać tam, no to nie wiem, no po prostu mam coś, co pokochałem i lubię tam bywać, nie?

Gdybym ja ci dał czerwoną koszulkę, to nie byłoby ci... Co by przeważyło?

Tak, i być może do końca odcinku bym się jakoś przewęczył, a potem odcinka, a potem podejrzewam, że bym już jej...

Dobra, Magda, potrzebujemy strój kurczaka na za tydzień.

Ja wiem właśnie, że to, ale są takie jakieś elementy w moim życiu, których ja nie potrzebuję zmieniać, czy nie mam ochoty.

Z jednej strony, bo jest mi w nich dobrze, a z drugiej strony, bo trochę nie mają dla mnie dużego znaczenia po prostu.

A książek tych samych w życiu nie przeczytam, bo za dużo też jakby jest fajnych rzeczy.

Być może sięgnięcie po książkę czy obejrzenie filmu to jest mniejsza akcja niż zorganizowanie sobie paszportu, wizy, wyjechania i tak dalej.

Ja przysięgam ci, dla mnie jest ciężej wybrać film niż kraj, do którego chcę pojechać.

I on rzeczywiście, wiesz, jak oglądasz, to nie chcemy spoilerować, ale że każdy odcinek, one się łączą, ale prawda jest taka, że każdy jest troszkę osobny, także...

Są pewne historie... To koniecznie muszę obejrzeć, bo to jest... Ktoś ostatnio, chyba jakiś tam krytyk internetowy wrzucił, że to jest bardzo dobry, zły serial, czy bardzo dobry, straszny serial, coś takiego, że on jest naprawdę taki mroczny.

Ja uważam, że to jest jedna z najlepszych rzeczy, jakie obejrzałem, nie wiem, w przeciągu ostatnich kilku lat, bo jest tak oryginalny i znowu ciężko się o tym rozmawia, żeby nie spoilerować, ale tam są pewne historie.

Tak szczerze, jeżeli ma być, to lepiej obejrzeć ten Baby Reindeer w zasadzie.

A nie chcemy po prostu polecić ludziom, co mogliby w tym czasie obejrzeć?

Ale kojarzę ten motyw, w sensie kojarzę, że to jest z perspektywy kobiety, która... Bardzo taka niezależna, fajna babka, ale też trochę pogubiona.

Znaczy nie dlatego możliwe, bo jestem leniem też i ten, ale dla mnie przede wszystkim to, że ja nie mam pamięci do... Ja nie pamiętam swoich tekstów czasami.

Brzmiałeś super.

Nie, ogólnie miasto, które przez miesiąc jest opanowane przez sztukę.

Jak można sobie to wybrać, co tam chcesz obejrzeć?

Czyli to wszystko taka poczta pantoflowa, czy jest jakaś... Na każdym rogu są ludzie, którzy rozdają ci ulotki i zachęcają cię, żebyś przyszedł na ich faktakl.

Tak, no to gdzieś tam masz jakieś tam, nie wiem, krytyków, rankingi, gdzieś się dowiadujesz, byłeś na tym, to on cię zachęca, żeby pójść na coś innego, ale jest to rzeczywiście coś absolutnie niesamowitego, bo to masz całe miasto przez to opanowane, czyli jak ja mówię ci, że nie wiem, w każdym teatrze jest coś wystawiane, no wiadomo.

To generalnie funkcjonuje tak, to też jest w ogóle przerażająca statystyka, bo coś z rzędu 80% artystów, którzy tam jadą, tracą pieniądze.

Ja to zrobiłem w taki sposób, że wiedziałem, że nikt na mój występ nie przyjdzie z ulotki.

A był, a gdzieś, przepraszam, a było jakieś miejsce właśnie, gdzie mogli wykonywać po polsku artyści?

Przyszło ze stu Polaków.

Nie, żartuję, ale był obiektywnie... A wiesz co, przepraszam, bo ja teraz jestem bardzo łatwowierny, a po drugie jestem bardziej... Tak, i cicho.

Nie wykorzystuj tego.

Czyli system płacenia jest taki, że wchodzisz za darmo i wrzucasz do kapelusza.

No i tam jest cały na przykład motyw bardzo ciekawy, czyli tych bucket speech, gdzie komicy, to jest najważniejszy moment programu, że w 45 minucie wszystko trwa 60, oni mówią dlaczego powinieneś im rzucić pieniądze do kapelusza.

Tak i to jest dosłownie tak jak jest na przykład w amerykańskim stand-upie jest check spot.

Nie wiem, czy kojarzysz ten motyw.

Checkspot to w amerykańskich klubach komediowych polega na tym, że w Ameryce za wszystko płacisz kartą i dopiero później przychodzi pani z rachunkiem, który ty musisz podpisać, żeby karta przeszła, nie?

Więc żeby tego nie robić po występie, bo wszyscy chcą iść do domu, to przedostatni komik na line-upie ma tak zwany checkspot i wtedy wszystkie kelnerki przechodzą i wszyscy podpisują czeki.

Tylko, że wtedy on mówi dla siebie, a tam ci kasują, bo wiesz, inny zupełnie rodzaj energii, podejrzewam.

A czy nawet jak masz, poczekaj, no dobra, może zabrzmi jak jakiś idiot, ale masz swój, nie wiem, materiał, no jeszcze w stand-upie to jest pół biedy, bo nagle mówię, dobra, teraz słuchajcie, trzeba, ale jak masz, nie wiem, monolog teatralny, czy coś, to i tak musisz tam to wsadzić?

I myślę, że wiadomo, nie każdy artysta trochę inaczej do tego podchodzi, ale jestem bardziej pewny, że... Przepraszam, to dobra.

Było kilka, na przykład były takie zdania w stylu, to są takie klasyki, że wejście było za darmo, ale wyjście kosztuje.

Albo wrzućcie do kapelusza, a z kapelusza wyciągnę królika.

Zresztą ten pierwszy przykład, który podałem, to usłyszałem z trzy razy na trzech różnych występach.

I te nagrody, jeżeli zdobędziesz, jest chyba taka najbardziej znana, to jest best newcomer, czyli człowiek, który debiutuje na fringe'u, ale to chyba też jest naciągane, bo tam są ludzie, którzy to wygrywali, jak już pięć razy byli.

Wiem, że na przykład James Acaster, mój ulubiony komik.

Jest top światowy, ale ten top, top nie przyjeżdża i to też jest taki ukłon wobec tych trochę mniejszych.

Na przykład była sytuacja, że chyba Ricky Gervais miał występować i troszkę tak, wiesz, od wewnątrz środowiska wszyscy mieli takie po co.

I każdy i tak przyjdzie na Gervaisa, więc po co przychodzisz na Fringe i zabierasz potencjalnie 2000 osób, które by poszły na jakiś stand-up, a pójdą na Gervaisa, bo akurat jest.

Było fajne, bo on w pewnym momencie miał taki monolog chyba o tym, jak był wychowany przez

Czyli jakby to był ten jego taki moment rozpoznawalności, więc on jakby to wklejał, wiesz, tak jak teraz masz, no nie wiem, żonolki wrzucasz, czy coś, to on sobie tak ten fragment, jakby tę nazwę wrzucił na plakat.

Ja też miałem dużo przygód z tym teraz, podczas tej podróży.

A w ogóle są jeszcze potrzebne plakaty takie, wiesz, mówisz o wirtualnych?

Czy nie jest taki klasyk, że jak widzę na przykład sobie, wiesz, jak kiedyś człowiek szperał w amerykańskich plakatach, żeby cokolwiek zobaczyć, jak to wygląda.

No bo, wiesz, no mam miliony wyświetleń na YouTubie, byłem headlinerem w 50 krajach, występowałem już w Tajlandii, wiesz, no to są wszystko informacje, które możesz wrzucić na plakat.

To nic nie pomoże, jeżeli... Nawet z takim imieniem i nazwiskiem, no to mógłby już coś kojarzyć.

Ja jak debil gdzieś przewinałem w rozmowie z nim, że kiedyś Daniel Sloss przyjechał do Polski i że ja w tym samym czasie... Byłem w kiblu w tym samym klubie.

I tak to rzuciłem, co jest prawdą.

I ja to rzuciłem taki... No ale Daniel to jest w ogóle mega już postać.

Ja mówię, ale przecież to jest kłamstwo, nie supportowałem go.

3 bilety się sprzedadzą.

No dobra, no okej, ale jest to jakbyś taki zorganizowany występ, to nie jest tak, że ty stoisz właśnie na jakimś podejściu zrobionym z dwóch skrzynek?

W większości tak, ale na przykład miałem występ nad rzeką Ganges.

Kiedy oni robili pogrzeby, to ty w tym czasie... 100 metrów dalej palili ciało.

Więc oni robią występy w taki sposób, że przy tej Świętej Rzece

gdzie masz po prostu tłum ludzi, gdzie są pogrzeby, ktoś sprzedaje lody, ktoś kurde obmacuje kobietę, ktoś wrzuca śmieci.

To jest całe India i oni po prostu zaczynają krzyczeć chodźcie, chodźcie, występ, występ, robimy występ.

Jest jeszcze jedno takie trzecie duże miasto.

I rzeczywiście tamte sceny są ogromne.

I na przykład Comedy Store, czyli ten największy prób komediowy z Los Angeles, miał swoją filię w Mumbai'u.

I tam rzeczywiście komice robią oszałamiające kariery i liczby, jakie oni wykręcają.

W sensie, dla mnie to były najcięższe występy podczas całej podróży, żeby dotrzeć do tej publiczności i skumać w jaki sposób się z nimi porozumiewać.

Na przykład taką ciekawą dla mnie obserwacją było, że ja wychodziłem na scenę i na przykład mówiłem coś w stylu, wiesz, podobają mi się Indie, kocham Indie.

To nie jest coś, co... Potrzebujesz tego tlenu i się... To nie jest zdanie, które używa się w rozmowie.

Więc wiesz, to na przykład nie żarło, więc ja zmieniłem na nie lubię Indii, bo myślałem, że to może zadziała.

Więc znowu, ja się cały czas jakby bawiłem, że żarty są, tylko jak im przekazać to w taki sposób, żeby... I czym dotarłeś w ogóle?

W sensie albo gdzieś to tak się bawiłem tym konceptem, ale na przykład po występie gadałem o tym z już komikami, nie?

Którzy...

W gruncie rzeczy, i znowu może arogancko to zabrzmi, ale w sumie to jest po prostu prawda, że jak masz te kasty w Indiach, no to jednak komicy, artyści są ci, którzy są bardziej wyedukowani, nie?

No i dla nich na przykład koncept właśnie, nie wiem, patriotyzmu, lubienia Indii i tak dalej, też był obcy.

To też nie wiem o takich rzeczach, ale na przykład, no wiesz, są takie momenty, w których na przykład pojawiasz się i jakiś tam, nie wiem, Chińczycy mają raczej tak, z tego co słyszałem przynajmniej, że, ale może nie wiem, że bzdury teraz gadam, że nie ma takiego poczucia, że... Poczekaj, czy ty się wahasz?

Moja rzecz to jest inna niż ta rzecz, nie?

I teraz, jeżeli te koncepty są inne, no to bardzo ciężko czasami... To tak jakbyś, no nie wiem, przepraszam, to głupia sprawa, ale jak mówisz w jakimś małym miasteczku w Polsce o... Jechałem Uberem, nie?

Wiadomo, że rozumiesz i tak dalej, tylko że to nie, głupi może przykład, ale chodzi mi o to takie przełożenie, żeby złapać to od razu, że są rzeczy, których nie złapiesz i koniec.

Ja ci dam dwa dobre przykłady właśnie tego.

Słuchaj, ja ledwo wiem, co mówię, ja byłem w tym miejscu, więc ja trochę sam sobie przypominam.

Czyli tak jak w naszej kulturze, wiesz, Romeo i Julia i kurde, za nią bym oddał życie, w kulturze hinduskiej czegoś takiego nie było.

Że to dalej jest przerzucone, wiesz, okej, może już teraz jest trochę bardziej kocham ją, ale w zasadzie to wszystko jest.

Na coś czekają wszyscy, bo słowo gromadzą, nie że się przeprowadzają, tylko one się tam gromadzą i coś się wydarzy.

No bo widziałem też na przykład, nie wiem, twój występ w Australii, jak temat aborygenów się nagle pojawia.

Myślę, że Australia, Nowa Zelandia i Ameryka przede wszystkim, gdzie ta poprawność polityczna jest na takim poziomie, że pewne tematy po prostu są nie do poruszenia, nawet jeżeli wychodzisz z dobrej strony.

Gdzie na przykład w Kanadzie miałem sytuację, że prowadzący musiał przeprosić za mój występ.

No, no w sensie, wiadomo, delikatnie, to nie był ten wieczór, ale miałem tematy w Kanadzie, ja też, pamiętaj, że ja te żarty pisałem, nie, i miałem motyw, że miałem 3-4 występy, najlepsze, nie wiem, wrzucam do internetu.

Ale na pewno chodziło o to, że w Kanadzie miałem żarty o ludziach, którzy są uzależnieni od fentanylu.

No i później weszła komiczka i powiedziała, że przeprasza za mój występ, że nie widzieliśmy, że będzie takie rzeczy mówił.

Myślałaś, że trzeba przeprosić za to, co mówiłem?

I ona miała najbardziej takie właśnie, to było w Kanadzie, ale amerykańskie takie to podejście, gdzie ona mówi, nie, nie, mi się na maksa podobało, tylko ja nie chciałam, żeby przypadkiem ktoś źle pomyślał.

A nie tam o... I to trochę jest takie, że w tej poprawności politycznej się prześcigają, kto szybciej przeprosi i wyjdzie najlepszego.

Dobra, może faktycznie, ja też widzę fragmenty i to tych takich najbardziej, czy największych, ale też na pewno najbardziej znanych komików, nie, którzy teraz z tym walczą i widzę, że mówię, Jezu, dobra, zluzujcie się, bo tak cały czas ciśnięcie w tę poprawność i tak sobie myślę, czy to jest na pewno taki problem, ale z tego, co mówisz, to oni faktycznie chyba chcą jakoś tak, czy mi się to podoba, czy nie, zależy kto jak do tego podejdzie i tak dalej, i tak dalej, nie?

Ja byłem po tamtej stronie i rozumiem, że to jest ważny temat, ale gdzieś uważam, że on jest troszkę już, kurde, przemaglowany i trochę chyba trzeba się zaistnieć.

Ja nie mam też takiego zderzenia z taką poprawnością, bo mnie może oczywiście trochę bawić glamping, czy na przykład, wiesz, takie podejście tej trochę mimo wszystko warszawskiej wyspy, ale i możemy sobie zakładać, że jest taka poprawność, czy jak ona się wyrwie spod kontroli, to może pójść i tak dalej, ale nie żyjemy w państwie, w którym ona jest, wiesz, na razie na takim poziomie, że nas to zaczyna męczyć.

Ja nawet bym był gotów bronić tezy, że może trochę więcej poprawności politycznej by się przydało.

To nawet nie był żart na zasadzie, że tu jest puenta, tylko takie, wiesz, rzucone ten, że o, wy w fladze macie słoneczko, a kurde pada od pięciu dni, powinniście mieć parasol.

Ale oni ciągle są przy fladze, podejrzewam.

No stary, ja tak samo jak ty, coś tam się odpowiedziałem, ewidentnie nie trafiłem w ten... Cokolwiek się wydarzyło i moje komentowanie, że mam mokre skarpetki, ewidentnie nie o to chodziło.

No ale przyszedłem dalej, wiesz, dobra, co uważacie?

Ale przynajmniej, tylko pytanie, czy było śmiesznie jeszcze później?

Tak, to wpłynęło na to, ale to też nie było tak, że ja byłem na chibotliwych nogach od samego początku i to już przewróciło stolik.

To był gdzieś, no nie wiem, robiłem 10 minut, trzecia minuta.

Trzy lata temu w Hongkongu wszyscy wyszli kurde z parasolami, bo się sprzeciwiali przeciwko Chinom.

A dla nich to było po prostu mega... To jest ultra przykład na to.

To jest w ogóle super, a nie jesteś w stanie, podejrzewam, w parę dni poznać historii i kontekstu kraju.

W sensie... No ale teraz co, jakbyś był na przykład, to musiałbyś wiedzieć inaczej.

Fajnie wiedzieć rzeczy, nie?

No jak możesz kojarzyć sobie słońce, parasole i słońce na zewnątrz i nagle trafić w to, że jest taka czy taka rewolucja, nie?

No dobra, po prostu sobie obejrzałem tych parę występów i...

I podoba mi się to, jak w ogóle, jak komik, na twoim przykładzie, ale jak wchodzisz i masz mocny temat, masz coś takiego, że ludzie, że wiesz, że to będzie.

Bo nie mówisz teraz o tym, że fajne są fale w Sydney i można surfować, tylko, że raczej chodzi o to, że jest temat aborygenów i będzie źle, ale ty masz przygotowanych parę takich, wiesz...

Dlatego w ogóle tematy takie, jak się porusza cięższe, dlatego ja to uwielbiam i dlatego jak sobie na przykład u komików ogólnie i też się staram tak czasami, no bo

To jest przyjemna energia, w której tak jakby można się babrać.

Tylko co jest ważne, to jest dobrze mieć tą wędkę, żeby z powrotem ich wciągnąć.

A ja często mi się zdarzało, że zarzucam ją.

A dobra, a kiedy tak najgorzej nie wypłynąłeś?

W jakimś takim momencie, że tam się nie udało po prostu i na przykład, nie wiem, może możliwe, że potem na następnym graniu, czy tam, nie wiem, dwa dni później w innym mieście wyciąłeś to, bo wiedziałeś, że to jest, no nie, oni o tym nie chcą gadać i spadaj, nie?

Wiesz co, od razu, na pewno będzie kilka przykładów.

Ja miałem, w sensie znowu, to o czym my mówimy, to jest dosyć wdzięczna perspektywa, że ja mogę wjechać do kraju i być po prostu głosem z zewnątrz i to jest to, co ja zaobserwowałem o was, nie?

I naturalnie, no jakby kokaina jest pierwszą rzeczą, która się rzuca w oczy i w nos w Kolumbii.

Wiesz, to były trzydychy, czy coś w tym stylu, nie?

No i poszliśmy do recepcjonisty i mówiliśmy, kurde, wiesz jak tanio, za trzydychy kupiliśmy.

I to mówi, kurwa, strasznie przypłaciliście, bo jest za pięć, nie?

Tak czy inaczej, to był przykład tego, że po prostu ta kokaina w Kolumbii jest wszechobecna, zwłaszcza dla turystów.

W sensie, że rzeczywiście ten motyw, czy Kolumbijczycy tak dużo używają kokainy, bym porównał tego, jak Holendrzy palą marihuanę.

Ale to, jak Escobar jest pokazywany poza granicami Kolumbii, dla nich jest mega krzywdzące.

W sensie, że na przykład Narkos go trochę rysuje jako pół bohatera.

na dłoniach i wiesz, bardzo złe rzeczy robią.

Znowu, w tej narracji międzynarodowej trochę często się słyszy, że w Kolumbii niektórzy go lubią, a niektórzy go nie lubią.

I rzeczywiście mogę powiedzieć, że na jego, nie wiem, cmentarzu są położone kwiaty, co by było świadectwem tego, że jednak ktoś go lubi.

To jest bardziej 5%, które jest troszkę niewyedukowane i 95%, które rozumie, czym to było i w zasadzie się wstydzą i ich wkurza narracja, że niektórzy w Kolumbii go lubią.

Bo jeżeli strzelę mural, że tu jest mural Escobara, to ludzie przyjdą zobaczyć mural Escobara i sobie pomyśleć, niektórzy ludzie go dalej lubią.

Więc to jest wszystko takie, no po prostu musisz to przefiltrować przez to, co się dzieje.

Więc oni chcą, żebym dobrze o nich mówił, a na pewno oni chcą, żebym mówił to powielane kłamstwo, że Escobar może był dobry.

Żart oczywiście nie był wystarczająco silny, żeby obronić ten temat i nie twierdzę, że nie możesz o tym mówić, ale musisz odpowiednio... No dobra, a miałeś jakiś taki, no bo to są najfajniejsze żarty, kiedy masz bardzo gruby temat i wrzucasz taki żart, że ludzie się tam skrzywią, ale się uśmiechną, bo to jest odruch, nie?

No myślę, że znowu w Nowej Zelandii był taki przykład, że to było chyba najbardziej obejrzane nagranie z całej tej podróży

W Nowej Zelandii to był klub komediowy, ale na przykład, wiesz, gdzieś zszedłem ze sceny i nawet od komika usłyszałem, że wiesz, nie powinieneś o tym mówić.

No dobra, a widziałeś właśnie, no dobra, to jeszcze to jedno pytanie, a widziałeś tam komików, którzy właśnie, bo rozumiem, że to nie było tak, że ty wchodziłeś, grałeś swoje i spadałeś.

To przede wszystkim na tym zależało, no.

Bo to pytanie się składa z iluś moich skojarzeń, więc teraz ja trochę rozwlekę na sekundę, ale ty sobie zrób z tym, co chcesz.

Podejrzewam, że każdy ma, wiesz, swojego pachesia, każdy ma swojego zalewa i tak dalej, wiesz, są różne style, więc podejrzewam, że coś gdzieś tam, to trochę jak masz klasę, nie?

Że w jednej klasie jest taki, w drugiej... Tak, są pewne role, które trzeba wypełnić.

Dokładnie, więc podejrzewam, że tak jest i to jest spoko, wydaje mi się naturalne i tak dalej, ale...

Ja na przykład jak miałem kontakt, no wiesz, jak byliśmy w Anglii na występach albo jeździłem do, nie wiem, na występy Szappela czy Billa Bera czy Louisa do Londynu, no to i byłem parę razy w takim klubie komediowym, na przykład byłem w Comedy Store w Manchesterze byliśmy.

Pamiętam, że tam na przykład, czy w Glee w Birmingham i tam był też wieczór komediowy i sobie oglądałem właśnie tych... I tam nagle rozumiałeś angielski, tak?

który właściwie na tym YouTubie ma wyświetleń nie za dużo, jest niesamowity, ma 60 lat, jest takim kozakiem, że u nas to jeszcze długo takich nie będzie, a on jest jakimś tam no-namem, on sobie jeździ po tych krajach takich, wiesz, anglojęzycznych, więc myślę, że ma co robić i widziałem jednego gościa, który grał, bardzo mi się podobał, na gitarze grał gdzieś tam, miał taką świetną piosenkę i zrobiłem z nim potem zdjęcie i w ogóle, i potem zobaczyłem, że on miał na jakimś Facebooku jakieś 5 tysięcy polubień, mówię, Jezu,

ale z drugiej strony tę piosenkę widziałem na jego nagraniu sprzed 14 lat.

Więc teraz tak, to mnie ciekawi, jak tacy komicy, no tych z tego kręgu, powiedzmy, anglosaskiego, to kojarzę mniej więcej, jakby jak to wygląda może, może bardziej przynajmniej, ale na takim świecie, czy są gdzieś komicy, którzy, nie wiem, czy raczej to znowu jest taki podział, że no wiadomo, ten robi oooo,

Albo na przykład, nie wiem, czy próbują przebijać jakieś tabu, czy raczej są tacy... Tylko do rozśmieszania, tak mi się kojarzy, nie wiem, Bollywood, tylko do przeżycia przygody, wiesz, dla ludzi.

Ale to też możliwe, że mi się tylko kojarzy.

Jak byś postrzegał, jakbyś, nie wiem, mógł powiedzieć dwa słowa tak o komikach?

Ja ci powiem tak, o kilka rzeczy chcę się tu zahaczyć.

I w Ameryce rzeczywiście to polega na tym, że wiesz, na samym Manhattanie masz 20 tysięcy komików i kurde, wszyscy klepią to samo 10 minut, żeby nie daj Boże zauważył jakiś producent.

moim zdaniem się powoli zaczyna kończyć i znowu wracamy do takiego czegoś, że ten taki wyścig szczurów i kurde skakanie przez jakieś nie wiadomo co.

No trzeba mieć trochę szczęścia też mimo wszystko, nie?

We wszystkim co robisz, a w stand-upie przede wszystkim.

Ja na przykład poznałem Briana Holtzmana, nie wiem czy każde takie nazwisko, to jest dokładnie ta postać, ma 60 lat, stand-up robi od 80 i no był, no ja stary, myślałem, że pęknę ze śmiechu.

przytoczy jeden żart i totalnie go spala, ale taki jakoś styl, w którym on opowiadał, to było chyba tydzień po śmierci Chandlera z Friendsów.

I wiesz, co wiemy o Chandlerze, co wiemy o Matthew Perry, co tak naprawdę o nim wiemy?

Co ja bym podszedł do Phoebe i powiedział, ty, mogę ci je spuścić na twarz?

Wszystkie twoje szwy zostały rozrywane przez twój śmiech.

Przepraszam, że to przerwałem.

Widziałem, że w którymś momencie chciałeś rzucić ten komentarz i chyba drugi raz to powiedziałeś.

Tak czy inaczej, jego cała obrotka, w sensie w tym wszystkim tych paskudnych rzeczach, które on mówi, jest nagle taki moment, gdzie on tak, trochę taka cisza panuje i on tak nagle mówi, wiecie co, ja chyba tylko tak mówię te rzeczy,

Super, ja uwielbiam takie rzeczy.

Więc on był fenomenem i na przykład pod jego skrzydem wystąpiłem w klubie Joe Rogana.

bo właśnie to jest gościu, który był zawsze szanowany przez środowisko, który nigdy nie dostawał tych ofert, no bo nie każdy docierał do tej puenty, nie?

I rzeczywiście też muszę przyznać, że jeżeli go wygooglujesz, wygooglujecie, to zobaczycie, że to jest styl, który nie do końca przenosi się przez ekran.

W sensie, że on jest takim krzykaczem i jest to bardzo zabawne, kiedy jesteś na żywo i to wszystko jest na takiej energii.

Ale on na przykład teraz właśnie dzięki nowemu klubowi, który się otworzył w Austin, on tam teraz ma swój regularny wieczorek i właśnie to środowisko go trochę wypycha i ja wystąpiłem u niego w klubie Joe Rogana, gdzie między innymi dla takich ciekawostek Shane Gillis wystąpił przede mną.

Siłą rzeczy nie.

No dobra, a jeżeli chodzi o, nie wiem, jakbyś sobie patrzył na naszą scenę na przykład,

Tutaj tak sobie gdybam, bo jestem bardzo ciekawy tego, tak jak powiedziałaś o tym, na przykład o tym, nawet o tym kontekście tych parasolek, że faktycznie, albo o tym, o tych Indiach, nie?

To jak, czy komicy mają też jakichś takich parę rzeczy, których...

nie wiedzą czemu ty to zrobiłeś, albo ich coś zdziwiło, albo zaskoczyło, albo zauważyłeś, że oni mają jakiś sznyt, coś się wydarzyło takiego... Np.

Czyli taki stand-up, taki trochę w stylu Jamesa i Castera, czyli że to nie jest tylko monolog, tylko że coś zaczynasz też wykorzystywać takiego właśnie teatralnego w tym wszystkim.

I właśnie w klubie komedialnym w Australii był gościu, którego imię nie pamiętam, a szkoda, bo warto było go sprawdzić, który miał taką zabawę, że znowu, myślę, że w kabaretach to było wiele razy wykorzystywane, ale zrobił to w takim stylu stand-upowym, że był jakiś taki głos Boga, z którym on troszkę rozmawiał i który mu trochę przerywał te występy, tak trochę jak Bo Burnham.

On tam w pewnym momencie bawi się tym komputerem i to jest jedyny gag, który tak rzeczywiście zapamiętałem, który mnie na maksa rozbawił, czyli że w pewnym momencie jest ten dźwięk komputera, że się psuje, bardzo źle udaje ten dźwięk komputera.

A ja nie jestem gościem, który siedzi wiesz w pierwszym rzędzie i chce się bawić, tylko bardziej mam takie wiesz zobaczmy.

a coś takiego, nie wiem, surowego, brudnego, takiego mocnego, to mi się kojarzy trochę z Priorem w latach, wiesz, nie wiem, 70., 60., jak jeszcze nie był gwiazdą, tylko jak tak się trochę przebijał z tą swoją brutalnością, w sensie, nie wiem, czy w tych jakichś krajach takich, ach, nie chcę tego tak jakby uzawierać, ale w takich, w których

Chce się wyjść, wiesz, no nie wiem, właśnie tak mi się kojarzą te Indie, ulica i możesz powiedzieć coś takiego, wiesz, serducha, ostrego takiego, nie wiem, ale to tylko tak moje skojarzenia działają.

Znowu, nie wiem, czy to odpowiada na twoje pytanie, ale na przykład jakiś temat, który dla mnie był zaskakująco tabu, taki, który i dziewczyna go poruszyła bezbłędnie, czyli w Tajwanie występowała i mówiła, że jest z Chin,

I wiesz, żart polegał gdzieś na takim czymś, że ona mówi, że jest z Chin, ale ludzie jej nie wierzą, bo jestem bardzo sympatyczna.

No tak, bo to zależy, gdzie uderzasz, z komu mówisz i tak dalej, no to to jest tak trochę jak, nie wiem, jak z przemocą, czy z, nie wiem, z seksem na ekranie.

Dla kogoś to wszystko zobaczy i powie, a wystarczy coś zasugerować innemu i już będzie przerażony, czy nie zaśnie, nie?

Ale nie, jeżeli pytasz się o to, czy ludzie na świecie próbują cały czas przekraczać bariery za pomocą stand-upu, mi się wydaje, że to jest esencja tego, co robimy.

jeden występ, jedno, wiesz, pięć minut, które ci, nie wiem, zrobiło tak, że to było albo bardzo dziwne, albo bardzo mroczne, albo mega bomba taka, że stary, typa wynieśli albo pobili, nie wiem, może gdzieś rzucają kogoś czymś, albo policja weszła, wiesz, jakiś taki strzał, że tego się nie spodziewałeś, że robisz już trochę lat, byłeś w różnych krajach, ale ja wiem, że to jest takie pytanie, dziwne anegdoty, ale jestem ciekawy w ogóle takiego jakiegoś czegoś, co nam tutaj

Kurde, dużo rzeczy mi przychodzi do głowy.

Znowu, chyba nie tego szukasz, ale przypomniał mi się żart, który mi się bardzo spodobał, jak ktoś mnie zapowiadał i miałem takie, to jest fenomenalny żart, czyli było coś tam, że Mario...

Kurczę, ty też jesteś przykładem nie komika stamtąd, tylko z zewnątrz, to też inaczej działa, ale jakiś rodzaj, jak obserwowałeś sobie widownię

i ich na scenie, ludzi z tego kraju, to czy coś cię zaskoczyło, albo nie wiem, był dziwny jakiś rodzaj energii, czy na przykład, nie wiem, tak jak słyszałem, że chyba to Waldek Nowak opowiadał, że gdzieś tam nie miał braw i się okazywało, czy... A, że tam się nie bije braw.

To było takie, a, to dobrze wiedzieć, nie, na przykład.

I gdzieś znowu myślami wracam do Indii, gdzie właśnie ten kontakt taki międzyludzki jest tak dziwaczny i tak jakby niezrozumiały i jest tyle różnych kontekstów, że rzeczywiście, nie wiem, tam fizyczny humor dużo lepiej działa, nie?

Ale tak, żebym, wiesz, taki przykład jak Waldka Nowaka, że w tym kraju nie bije się braw, to nie mam natychmiastowego.

Ja przyjdę z tą odpowiedzią, przygotowany.

Dobrze, oczywiście, że tak.

I coś, czego nie powiedzieliśmy na przodzie, a było kluczowym ustaleniem, chyba jedynym, jaki mieliśmy.

było, że będziemy przyjmowali pytania od widzów, czego nie powiedziałem na początku, więc nie wiem, czy mamy pytania od widzów.

Ja też, ja raczej rzeczy robię i potem montuję i przekazuję dalej.

Na żywo rzadko coś robię, chyba że jestem na scenie, no to bardziej tak.

Tam nie montuję, ale dlatego byłem sam ciekawy co się wydarzy.

Nie, spoko, ja się czuję bardzo, bardzo dobrze.

Dobrze, dobrze, dobrze.

Ty jesteś tutaj taki, wiesz... Właśnie podoba mi się ta rola, którą przejąłem tutaj jako lider.

Trzeci odcinek będzie bez wahania.

Jaki jest najgorszy kraj, żeby zatrzasnąć się w kiblu?

Ja jak ty myślisz, to ja mam anegdotę, jak w Indiach, nie tyle, że się zatrzesnąłem w kimblu, ale bardzo musiałem iść do kibla.

I doszedłem, i to już na biegu, już tam nie było, już nie było jakby opcji, czy są drzwi, czy ich nie ma, tylko wchodzę.

zwłaszcza tego dnia i tam no po prostu no szło i szło i nie chciało przestać iść i w końcu wyszło

Powiem Ci, że byłem w takim klubie w Warszawie, w którym drzwi były do kibla jak do salonu.

W sensie, nie mogę mu wierzyć, że siedzisz w toalecie i te drzwi są takie...

Ale no i to było dla mnie zaskakujące, więc... Ale generalnie wydaje mi się, że chyba każdy kraj do zatrzaśnięcia w kiblu nie jest najfajniejszy, bo jak się jednak zatrzaskujesz, to chcesz wyjść w pewnym momencie i jeżeli się zatrzasnąłeś i nie możesz wyjść, to nieważne, czy gdzie jesteś w pewnym momencie,

I to też trzeba przyznać, że rzadko jest tak, że się zatrzasnęłeś w kiblo i sobie myślisz, kurwa, szkoda, że nie jestem we Francji teraz, bo Francja to jest najlepsze miejsce, żeby zatrzasnąć się w kiblu.

Drugie pytanie to, gdybyście mieli pisać dzisiaj maturę, to z jakiego przedmiotu dostalibyście najmniej punktów?

Ja na przykład nie miałem matematyki.

Ja mogę się podpisać fizja, fizyka, chemia i biologia, moje najgorsze przymioty, nienawidziłem, nie cierpiałem.

Ja to, co bardzo lubiłem w matmie i coś, co mnie wkurzało w języku polskim, to jest, że...

Ale bez kitu, ja pamiętam kiedyś miałem akcję, już kiedyś mogłem to opowiadać publicznie, ale to było dosłownie na maturze, z ustnego, z polskiego.

Ja stary, wiem, że mi dobrze poszło, nie?

Nie no, ale wiesz co, miałem takie poczucie, że mi dobrze poszło, że ładnie to powiedziałem i tak dalej.

I mam takie, no to przynajmniej będę lepszy od kujonki.

I miałem takie, no to jest tak nieuczciwe, w sensie... Ale trochę jak w ogóle wszystkie takie, nie wiem, stand-up, wszystkie artystyczne rzeczy, no to stary, ktoś to ocenia tak, jak czuje, a w sporcie masz dobieg, dobieg, wysiadł, zatrzymał się, strzelił do celu, super.

Trzecie pytanie.

Ja mi się bardzo sympatycznie gada i w porze.

Tak, Reniferka, to jest przede wszystkim.

Jeżeli nam wyjdzie na przykład, że mamy segment podróżniczy, albo że wejdziemy głębiej w... Albo włoska kuchnia.

Albo na przykład język polski dla opornych i na przykład język angielski dla opornych.

Ja ci powiem szczerze, że na przykład gotów jestem zrobić coś takiego, że na przyszły tydzień robisz ty mi dektando i zobaczymy jak mi pójdzie dektando, a ja tobie robię test z języka angielskiego.

Okej, więc tak będzie to wyglądało, a po pięciu odcinkach... Możliwe, że w przyszłym tygodniu kończymy tę współpracę.

Mówię tak, przyjechał i już za długo siedzi na tyłku i się nudzi.

Dobrze, słuchajcie, Wołoszańskiego 7.

Mam nadzieję, mam nadzieję, że jeszcze nie ma, bo dobrze, żeby pan Wołoszański był w Polsce.

Jest to, mówię, wahanie skądś się brało, ale jest to fajna przygoda, więc tak.

I wiesz, ty na przykład mi powiedziałeś, no ale wszyscy komicy mają podcast, nie?

Dwa lata mnie nie było, przyszedłem, wszyscy nowi, barmanów nie znałem i tak dalej.

No i wiesz, podchodzę do chłopaczków, którzy są w ogóle...

I kolektywnie głos Open Mic'erów mi mówi, sześć miesięcy, ale my jesteśmy spod skrzydła zalewa.

Dużo bardziej do przodu byłby znacznie dobry.

I koncept jest taki, żeby teraz w Gdańsku mieć małą scenkę, gdzieś szukamy czegoś takiego na 20 osób i żeby co tydzień sobie coś testować i docelowo może pod koniec roku, na początku przyszłego stworzyć materiał, z którym ja będę się na tyle pewnie czuł, że powiem, że możecie kupić na to bilet.

To jest w ogóle super, bo te pytania zadają ci ludzie stamtąd, a ty patrzysz na mnie i mówisz, wiesz, bo coś tam i ja jakby kiwam głową, że tak, ale to jest super uczucie, że ja nie pytałem.

Dobra, to słuchajcie, będzie w przyszłym roku podcast, nie mówcie Abelardowi.

To ja tylko przypomnę.

Dobrze, dobrze, dobrze.

Ale żeby rzygi napisać przez... No nieważne, no.

Jak się mieszka nad morzem?

Ja mieszkam nad morzem od trzech dni.

Dużo osób mnie przed tym przestrzegało.

Chcę między innymi otworzyć, jak to szybko opowiedzieć, muzeum.

Bo znam takiego malarza, który robi obrazy i mam do niego kontakt.

Może tak to trzeba nazwać.