Mentionsy
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 11
Jeden! Witamy w ostatnim odcinku naszego podcastu, oczywiście tylko w lipcu, wracamy do Was w sierpniu. Kiedy? To się okaże.
Szukaj w treści odcinka
Jako gość, a jako gospodarz też Piotrek Szumowski i jako gość też Abelard Giza.
Ja już nie wiem, czy ja dobrze słyszę, czy źle.
To jest niesamowite, że to jest akurat odcinek do Puszki, więc moglibyśmy to uciąć, ale tego nie utniemy, bo są też takie... Słuchaj, ja nawet nie będę mówił ludziom, że my już trzy razy próbowaliśmy.
Wszyscy już znają formułę na tym etapie.
Wiesz co, no bo my chyba nie zawsze będziemy mieli taką formułę, ale tak się akurat ułożyło, że chcieliśmy zrobić jeden odcinek Q&A, ale tak tam się fajnie gada i przy każdym odcinku mamy z dwa, trzy pytanka i potem cały czas gadamy, więc przyciągnęliśmy to i teraz będzie trzeci odcinek Q&A, ale wam chyba też to, mam nadzieję, nie przeszkadza.
Tak, no to jest nasze Q. Teraz wy możecie A zrobić.
Myślisz, że będzie spoko?
Wierzę, że super.
Chyba, że już wszyscy nie żyjemy, bo się rozbiliśmy gdzieś.
To jest duży problem.
Jeżeli tak jest, to też ludzie nie będą tego słyszeli.
No bo jeżeli się wszystko rozbiło, to ten odcinek nie poleci do emisji.
A że wy się rozbiliście?
A ja myślałem, że świat się skończył.
Jak świat się skończy, to faktycznie już nic nie pójdzie do emisji, ale jeżeli tylko my zginiemy... To dalej puszczamy?
Żeby nie było później, że kurde, wypuściłem odcinek, a Bellard nie żyje i to niezręczne jest.
W ogóle to super będzie zręczne, bo ja będę o ten jeden tydzień dłużej żył.
I słuchaj, moim zdaniem możemy cię już zastąpić AI-em.
Znaczy nie to, że ciebie, ale po prostu już jakby każdego można zastąpić AI-em.
Właściwie moglibyśmy już, to mogą być gadające roboty.
Po prostu będziesz sobie, wpiszesz sobie tylko tam, że Szumowski gada z Gizą o mojej mamie i będziemy gadać o mamie kogoś tam tutaj.
Ale Black Mirror był, no no wiem, ale było parę odcinków, w każdym sezonie coś się trafiło pięknie.
Mi się wydaje, że to jest taki metakoncept, że Black Mirror stał się Black Mirrorem.
Że po prostu już oglądasz teraz chujowy serial, który kiedyś był dobry.
I masz, aha, no tak, bo tam był ten serial, że się to dzieje, że Netflix, tak, że oglądasz, podglądają kogoś, tą kobietę.
Mój najbardziej, mój najulubieńszy odcinek to jest o tej kobiecie, która traci męża w jakimś tam wypadku, ale że on był właśnie pod... I że go wgrywa jego pamięć, czy jego osobowość do komputera i później sobie pisze, że zmarł on mężem.
To jest tuż za rogiem.
To jest tuż za rogiem.
Ale powiem ci, że to mnie zniszczył, no oczywiście to był pierwszy, pierwszy, ze świnią i z premierem.
To był niesamowity pierwszy sezon i ten odcinek świąteczny, który też był niewiarygodny.
Ten, co z czasem, że wiążą kogoś w czasie.
I pamiętam, że ten odcinek pierwszy mi strasznie zrób beryt, bo tak jak on się kończy, strasznie smutno i gorzko.
Ja już nie pamiętam dokładnie.
Premier musiał przeladzić świnie, żeby wypuścili kogoś tam.
Nie wiem, czy to jest świadectwo dobrego serialu, czy złego, ale ja bardziej pamiętam jakby premisy, w sensie to, co mówisz, że musiał przelecieć świnia, ale już nie pamiętam, czy ją przeleciał, czy jej nie przeleciał, czy jakby... No i czy spoilerować w ogóle właściwie?
Ja wiem, że to nie jest jakiś super nowy serial, ale... No nie, a można spoilerować rzeczy sprzed dziesięciu lat.
No nie, ale... No można.
Można spoilerować.
Widzę, że masz takie swoje... Są twarde zasady.
Jak termin ważności, to można wyrzucić ketchup.
No nie, no możesz jeszcze spróbować, to wiesz...
A wiesz, że mają wyrzucić termin ważności na jedzeniu?
Że Unia Europejska noży, bo jak to jest, że jest termin przydatności, termin ważności, ale to nie jest to samo, nie?
I że... No tak, bo to jest najlepiej spożyć albo należy spożyć.
Należy spożyć, no to wtedy, żeby się nie zatruć, ale jak najlepiej spożyć, to znaczy, że spokojnie możesz później spożyć.
I chcą wycofać najlepiej spożyć.
No i tym bardziej, że wiesz, kiedy jest coś niezłe.
I pamiętam, że cały naród, jakby nawet poszły do góry sondaże, cały naród o tym zapomniał.
Bo on ją musiał obzyknąć, żeby uratować dziewczynę, która była porwana.
Ale jego żona mu tego nie wybaczyła.
Dobra, sondaże, ale jego żona mu tego... I to, kurde, było niesamowite w ogóle, no.
Mam też złe wiadomości.
Wszyscy... Możecie odetkać uszy.
Zresztą, że tego też nie słyszeli.
Tak, już teraz do końca życia będą chcieli.
Mam nadzieję, że ktoś patrzył teraz, że ja go pokazałem, że można wyjąć.
Możliwe, że będziemy mieli gości, nie?
Z takich realnych też, nie?
To jest to, że pojawia się wymarzony gość i to robisz... No to taki podcast... Ten ktoś jest taki zażenowany i chce wyjść, a ty... Jest strona we mnie, która by na początku miała takie śmieszne, później by się sfrustrowała, ale gdybyś godzinę tak gadał, to już miałbym znowu imponujące.
Stary, na tym trochę w ogóle mam wrażenie komedia działa też, że ktoś coś robi, to jest śmieszne, potem zaczyna być lekko upierdliwe, zmęczone, dobra, no już dalej, ale potem on to przeciąga i robi, i to jest Stuart Leaves w Snowflake, w takim swoim ostatnim materiale miał coś takiego, no to było genialne, to chyba udawał Ricky'ego Gervaisa i to było tak śmieszne.
On też powtarzał i powtarzał i to było takie, że do pewnego momentu, a potem już wiesz, że to jest śmieszne, potem znowu wiesz, że to jest znowu już nieśmieszne, a potem znowu to wyciągał, to jest genialne.
Ja pamiętam, jak zaprosiliśmy amerykańskiego komika Alu Bell się nazywa i to też jest taki legendarny amerykański komik, taki, o którym Sara Silverman mówi, że to jej ulubiony i taki, który robi stand-up w Nowym Jorku od 30 lat.
Boże, jakie to jest męczące.
I było takie po prostu... I on to jeszcze ciągnie i widzisz, że... Że to nie działa i dalej idzie.
Że to nie działa i idzie dalej i masz takie... Nie, no przełamią.
Ale on nie wyczuł tego, że to może ulubiony komik Cyrus Silverman?
Albo już teraz został wypuszczony.
Bez żartów?
Że ma być właśnie trochę odwołaniem do tego żartu, bo to jest też coś, co on robi bardzo często.
No już wiem, już rozumiałem, już wiem.
Ostatnio dużo takich pytań dostawaliśmy, z kim bym chciał się pobić, kogo bym chciał zaprosić.
I jak wyjechałeś z tym gościem, to ja też.
Mój tata ma dużo, miał, już teraz jest na emeryturze, dużo bardziej odpowiedzialną fuchę od naszej, bo był dyplomatą.
I przysięgam ci, już nie pamiętam, czego to się tyczyło, ale kiedyś mi opowiadał, że on podziwia, że ja cały czas mówię to samo ze sceny.
No bo ja kiedyś miałem tam zlot najważniejszych ludzi świata.
Tak, no może nie ustalenia, no wiadomo, że teraz wyolbrzymiam, ale że mówił, że po prostu w którymś momencie zmieniał odpowiedzi, bo się sam tak nudził, że cały czas to samo mówi, więc ten, no.
Ja uważam, że to był bardzo niewykorzystany strzał.
Z razy miałem, że skończyliśmy ten wywiad i miałem takie, kurde, tam było tyle ciekawszych motywów do pociągnięcia.
Tylko ja byłem bardzo zaciekawiony takim jakby technicznym elementem pornografii i pamiętam jedno z ciekawszych pytań i tak mnie to właśnie jakoś zaciekawiło, to że gadaliśmy o algorytmie Pornhuba i YouTuba.
gdzie oni na przykład wystawiają filmik i on nagle może zostać na pierwszej stronce Pornhuba dopiero po sześciu miesiącach zauważony.
Co dla mnie znowu jest po prostu ciekawym tematem i chcę znać odpowiedź, a chyba nasza rozmowa szła bardziej w taką tendencję, i co, masz dużego siusiaka?
Fajnie, bo to ty byłeś tym gościem, który był bardzo ciekawy, co jakiś czas mówił, co masz do czegoś, jakby, że wszyscy, kurde, stary.
Więc gdybyśmy kiedyś mieli okazję, są dwa mikrofony, to bym z nimi chętnie porozmawiał, tym bardziej, że ty ich nie za bardzo znasz, nie?
I co więcej, ja znam ciebie, że ty pewnie masz, jesteś taki trochę pewnie wstrzemięźliwy do tego.
Domyślam się, że ty nie jesteś aż tak zafascynowany porno.
Jeżeli chodzi o rozmowy i badanie branży, w sensie takim...
No tak, jakby jak się z tego żyje.
Jest to na tym samym poziomie, jak zaczynasz badać typa, co się wspina po górach dla mnie, że po co tam wchodzić, no nie?
Jak można sobie wjechać windą albo wiesz o co chodzi.
Ja rozumiem to porównanie i dlatego uważam, że my moglibyśmy fajnie z nimi porozmawiać.
Ale chyba, że byliby cały czas tam zajedzi i wtedy by... Halo, ale mogli... I to oni są... Nie, żartuję.
Moglibyśmy sobie... Mamy takie podejście chyba z tego, co ostatnio gadaliśmy, że moglibyśmy się otworzyć na gości jakby, nie?
Jeżeli sobie tutaj po prostu pogadamy i nagle poczujemy, że mamy już chęć kogoś tutaj zaprosić.
I też jestem pewny, że goście by byli jakby tacy, którymi my musimy być zainteresowani.
W ogóle to będzie kluczowe, a nie, że siedzisz i tak.
No tak, ale chodzi mi o to, że nie będziemy robili wywiadów takich jak, nie wiem, robi Wojewódzki albo inni ludzie zapraszają każdego i po prostu co tydzień jest nowa osoba, nie?
No bo ja myślę, że zgaduję.
Myślę, że jest tak...
Pewnie jest dużo osób, tylko ich nie znam.
Właśnie, wydaje mi się, że bardzo wiele branż, bardzo wiele różnych takich osób dobrych w tym, co robią, na przykład też, to tak jak ja mówiłem kiedyś o tym, o tej olimpiadzie, że jak biegnie sprinter nagle, który bije rekord świata, który jest mistrzem, no to...
No, że był po prostu kasjer w Biedronce na Ochocie w Warszawie, no, który po prostu po pierwsze wszystkie przedmioty brał z taką gracją i tak, wiesz, przekładał i tak dalej.
Z każdym klientem rozmawiał, ludzi znał z imienia.
Był taki po prostu, wiesz, schludny, ładny i widać, że to była po prostu jego praca marzeń.
I masz takie rozmowy z kimś takim, gdzie wydaje ci się zawsze, że to jest jakaś
Jeżeli byłby taki kasjer z turbo zajawą, taką autentyczną, to jestem gotów go zaprosić do podcastu.
Ale nie może, musi mieć naprawdę powody, dlaczego jest kasjerem, jakąś taką ideę za tym, historię.
Ale to wydaje mi się, że w ogóle, myślę, że tak samo to nie tylko dla ciebie byłoby ciekawe, ale też dla wszystkich słuchaczy.
Nie spodziewasz się, że rozmowa z kimś, kto po prostu ma, tak wydaje się, jakiś niszowy albo zwyczajny zawód, a nagle jest po prostu to, co w nim jest.
Jak ktoś ma ten moment takiego, że potrafi to opowiedzieć, no to to jest nagle... Tak.
Że przyszedł do nas właśnie król masonów i ja byłem, ja wiedziałem, że jakby, no to jazda, tajemnice świata.
Opowiadaj, człowieku, o co, czy wylądowali na księżycu, wiesz.
Było to tak po prostu... Ja zacząłem od takich gładkich pytań, w sensie takich jakby, no dobra, ale... No ale co z tymi Żydami?
Żeby tam wytłumaczył, nawet tak mu... Ja wiem, że dużo osób myśli, że tu jest jakaś konspiracja i tak dalej, ale dlaczego ludzie w ogóle mogliby tak myśleć, że skąd to się wzięło?
Dlatego się mówiło kiedyś na telefonu komórkowej, że to są takie cegły.
Powiedzieli tak dobry żart, że przez chwilę się zastanawiałem, czy to może być prawda.
A może to był jego sposób?
Mówisz, kurde, tak nudny, bo nie chciał ci zdradzić żadnej tajemnicy świata.
Ale ja myślę, że... Wiesz co, na pewno nie powiedziałbym dyplomacie.
Bardziej bym powiedział właśnie jego dziecku i później wprowadził... A może to jest sposób dyplomaty?
Że on wprowadza dziecko.
Bo on wie, że swojemu dziecku wprowadza dziecko.
On udawał super znudzonego, a twój tata udawał, że jesteś jego synem.
To już tak poszło.
Tak czy inaczej, nie znam żadnych tajemnic świata i masoni są nudni w chuj.
Ja już widzę ten skrót kilka razy.
Mówisz, że masz pytanie do Piotrka i się zaczyna od ady, kropka, nagrania.
Pokaż, bo ja muszę to chociaż zobaczyć.
A nie, że to jest odnośnie, że nagranie pół człowiek, pół główek, był tam pewien pan X, o to chodzi.
Myślałem, że to ja jestem głąbem, a okazuje się, że to jest ciężkie pytanie.
Albo ja też jestem głąbem.
To już zupełnie nie... Udało się.
Mam wrażenie, że kończymy już.
I wtedy, jak będziesz już w tym momencie takim, to przyjdzie król masonów, wyjdzie ci zza firany gdzieś, teraz tutaj nad morzem mieszkasz, nagle przez zasłonę wychodzi król firany, król masonów i powie, teraz opowiem ci wszystkie tajemnice.
I nie będziesz mógł nikomu już nic powiedzieć.
To będzie twoje największy ból, bo nie możesz nikomu sprzedać tej opowieści.
Na zasadzie, że jakby poznać tajemnicę świata pod warunkiem, że nie mogę się z nikim podzielić.
Może już wiem nawet.
Może już znam tajemnicę świata i już podjąłem ten pak z diabłem.
Liczba pi jest ważna, tak ci powiem.
Jeśli nie pamiętasz, gdy zapytałeś, czym się zajmuję, odpowiedział coś w rodzaju zaprosimy kolejne rzędy, a nie tylko pierwsze, a później było już tylko gorzej.
Jeśli nie, to jak to na serio wpłynęło na ciebie i twój występ, bo w odbiorze wszystko wyszło wspaniale, ale może masz inne zdanie.
Już nie pamiętam, jakie pytanie mu zadałem i chyba jakaś taka puenta wyszła, że dobra, to nie będziemy z panem rozmawiali, rozumiem absolutnie i zadałem komuś innemu pytanie, jak masz na imię, dlaczego on nie chce ze mną rozmawiać, żeby po prostu gadać o tym typie z kimś innym, jako żeby wybrnięcie.
Ale to, czego, to jest fajny element tego wszystkiego, to, że on, ten pierwszy pan, był super sympatyczny.
W sensie fakt, że on nie chciał ze mną rozmawiać, było swego rodzaju grą.
W sensie, że on to z uśmiechem na twarzy mówił i to nie, nie było takie, wiesz, ze złą intencją, tylko po prostu nie będę panu mówił, nie?
Możliwe właśnie, że on był dyplomatą, masonem.
jest, że jak ja skończyłem tą nagrywkę, to zawsze gdzieś w głowie miałem takie, że fajnie by było jakoś mieć klamrę i początek i koniec i żeby to po prostu jakoś wszystko ze sobą grało.
I wpadł mi szybki pomysł od razu zejść ze sceny, że może poproszę tego pana, żeby on skomentował występ.
I on bardzo uprzejmie się pyta, no ale ja chcę, żebym to skomentował.
W sensie na pozytywnie, czy na negatywnie, czy tak jak uważam.
I ja w sumie nie wiedząc co, powiedziałem, proszę pana, pan nie może się pomylić, może zróbmy raz pozytywnie, raz negatywnie.
Nie, tak po prostu, że były dwie opcje, zobaczymy w montażu.
Więc on pierwszy tam występ mówi, to był najlepszy występ, na jakim w życiu byłem, fantastyczny, bardzo mi się podobało, Piotrek, świetny chłopak, nie?
I drugi mówi, absolutnie do dupy, nigdy nie bawiłem się gorzej i ja super, świetnie nagrałem, poddałem mu rękę i później powiedziałem montażyście, żeby po prostu te dwa nagrania wrzucił na koniec i ja zobaczę, które jest śmieszniejsze, nie?
I oglądam to z Magną, swoją żoną.
A ja tak mam, jak gdyby, że o co ci chodzi?
No, że to jest tak, że jakby widzowie, że ich opinia są skrajne, ale to jest zawsze to samo i że to tak naprawdę nie ma znaczenia, co oni sądzą, bo kurde, jest do dupy, jest zajebiście, ale to jest ten sam człowiek, który to mówi.
No tak, tak, bo jak to usłyszałem teraz, jak powiedziałeś, że to ja bym tak samo zrobił.
No właśnie, a dla mnie to było po prostu, że będę musiał któryś wybrać, ona to od razu powiedziała, mam takie, zostawiamy dokładnie tak, jak jest.
I w ogóle super, że się zgodził, bo nie każdy jest taki ochoczy.
Tak, on też nie wiedział, na co się zgadza.
Myśli Pan, że jestem specjalny?
Czy mija wciąż pomaga Ci w programach?
Pomaga mi będąc sobą i odbijając moje... Ja właściwie, tak jak już mówiłem, i w kryzysie nawet miałem taką scenę i tak dalej.
Tylko tam też było brutalnie i naśmiesznie.
Ale już tak teraz to nie działa, tak bezpośrednio.
A przeszło ci przez myśl, żeby obsadzić prawdziwe córeczki w tym kryzysie?
Jedna się urodziła wtedy, więc ciężko było obsadać, no bo to był dokładnie rok urodzenia.
A czy życzyłbyś im kariery stand-upowej?
Ona rysuje, maluje, trochę tam tańczy i tak dalej, więc też ma jakieś duszę taką.
Więc ja jej w ogóle życzę, żeby robiły to, co lubią.
A to, czy to będzie, wiesz, bycie najlepszym kasjerem w Warszawie i wyrąbanie tam tego typa, wiesz, po prostu, czy będzie to jakaś taka rzecz twórcza, czy sportowa, to ja chciałbym, żeby one już dzisiaj, zresztą też nawet mieliśmy okazję pogadać, że chciałbym, żeby robiły coś, co czują, że to jest ich pasja i w ogóle czują, że pracują, nie?
No Itka, kurczę, Itka ma taki moment, ty, ta młodsza, ona dzisiaj, co takiego, kurde, mam telefon, odłożyłem, ale moja żona mi dzisiaj napisała, jak tu jechałem na rowerze, to mi napisała smsa, że Ida do niej mówi, czy teraz cię kiedyś okłamał?
I moja żona mówi, że nie.
A, to miłe, ale wiesz, że to jeszcze nie koniec.
No i też, a ostatnio też miałam przepiękną rzecz, powiedziała rzecz, którą... A czy ona, jeszcze pytanie, czy ona to zrobiła celowo, w sensie, że tak jakby podkrętka, czy po prostu tak myśli?
Co ona sobie, właśnie to są takie jeszcze płynne rzeczy, ale powiedziała jedną rzecz, taką totalnie prawdziwą, którą ja chcę sobie powiedzieć kiedyś w programie, chociaż możliwe, że właśnie już teraz to usłyszeliście, ale...
ale jeden taki żart, który po prostu jest dla mnie niesamowity, bo powiedziała, że jak to jest, że jak tata opowiada żarty, to dostaje brawa i pieniądze, a jak ja mówię żart, to uwagę.
Taka trochę smutno, gorzko żartobliwa, bo się przy tym też trochę uśmiechnęła, więc ma jakiś taki dar do takiego, wiesz, do jakiejś takiej obserwacji fajnej.
Ale nie będę cisnął, żeby była stand-uperką czy... A czy są rodziny komediowe w Polsce?
A możliwe, że chociaż w kabarecie, nie wiem, czy są rodziny.
Czekaj, możliwe, że teraz właśnie jest ktoś totalnie, a ja mam teraz zanik pamięci.
To są bracia, ale to nie jest... Chociaż na przykład Szymona córka teraz, Jana, grała w Akademii Pana Kleksa.
Fleb czyli kijowe, a sklep, że nie wiem co, w sensie, że sprzedajesz innym.
No nie, no dzieciakom się podobało, ale jak ja na przykład dowiaduję się pod koniec filmu, że nagle to jest jej przyjaciel, a po czym to można było poznać, tam nawet nie mieli żadnej relacji, tam nawet nie, nie, nie, to taki raczej show
Ja też troszkę byłem zawiedziony, muszę powiedzieć.
W sensie, że wziąłem trailer i trailer był tak obiecujący, że ten trailer wizualnie był niesamowity.
A myślisz, że to jest komedia jednak, tak?
Możliwe, że ta wrażliwość się zmieniła nasza, nie?
W latach 80 można było pokazywać nagie dzieci w telewizji?
I było takie, no wiesz, pod wrażlicem, co?
I tam jest dużo takich psychodelicznych animacji też.
Ja chcę powiedzieć, że muzyka z tego filmu bardzo się broni.
Do tego stopnia, że jak ostatnio gdzieś szedłem sobie ulicą, to widziałem dziecko, które szło i mówię, że obejrzałem film.
No to to niesie, to jest, wiesz, tylko, że to jest dobrze zrobiony produkt.
Taki produkt, żeby to się sprzedawało i tak dalej, nie?
Jak na co dzień żyje się w pruszczańskim, pruszczańskiemu celebrycie?
Raczej widzę dużo uśmiechów, ale też takich raczej... To nie jest tak, że gdzie wchodzę, to jest zawsze, wiesz, po prostu... Albo ktoś... Nie wiem, jak to nawet wytłumaczyć.
Ja mam w ogóle ten poziom takiej rozpoznawalności taki idealny, że parę razy dziennie ktoś się uśmiechnie, czasem sobie ktoś chce zrobić zdjęcie, czy się przywita.
Ale nie jest to ani nachalne, ani napastliwe, ani takie, że nie mogę wejść i zjeść, bo wszyscy się rzucają.
super też.
Dwa dni temu byłem na takiej kolacji z przyjaciółką mojej żony i tam jakieś, no, spoko ludzie, nie?
No i właśnie ja dostałem pytanie, czy, kurde, teraz jak się przeniosłem do Gdańska, to czy jak jakby, czy moja rozpoznalność jest większa niż w Warszawie?
I ja mówię, nie, że jest na luzie i że w zasadzie lubię, jak mi ludzie rozpoznają Magda, to w ogóle kocha.
wiesz, chodzi, unika wzroku i jakby, wiesz, widać, że jest speszony wszystkim.
Ja mam takie, nie, nie, nie, on po prostu tak chodzi, on jest po prostu skarbionym typem, w sensie Abelard jest bardzo przyjemny, bo nieraz jak tutaj gdzieś poszliśmy na spacer, no to widać, że jak ktoś podchodzi, to obaj z uśmiechem robimy sobie zdjęcie i podajemy rękę i idziemy dalej, tylko po prostu ty cały ubrany na czarno w kapturze.
Tak, bo mi wie, ja na przykład mam słuchawki, okulary, a nie dlatego, że ucikam wzrok.
Tak się ubierasz i tak chodzisz i po prostu to nie jest kwestia, że ciebie przytłacza celebrytstwo, tylko to jest twoja postura.
Ja jestem też w takim momencie, że przez to, że ja się troszeczkę wycofałem z tego naszego mainstreamu, a nasz mainstream to są jakieś obrzeża czegokolwiek w dużym show biznesie,
No to tym bardziej jest tak, że nie sądzę, że dużo ludzi młodych mnie kojarzy, co też bardzo pomaga, jak idziesz i wycieczka cię mija i nikt nic od ciebie nie chce, to jest super.
Nie mówię, że jestem jakiś zmęczony, tylko właśnie jest kilka, ktoś w urzędzie mnie zamacha, ktoś się uśmiechnie w sklepie, to są w ogóle super ilości idealne.
My też mamy ten idealny, idealną widownię, bo nas nie rozpoznają dzieci.
W sensie dzieci mam na myśli poniżej 16 lat.
W sensie, że to dla nich zupełnie nie jesteśmy targetem.
A dzieci poniżej, nie wiem, czy to są dzieci nastolatki, nazwijmy, są głównym napędem do wszystkich właśnie tych plotek, do, kurde, produktów i tak dalej.
Więc to, co nastolatki chcą słuchać, oglądać, widzą aktora, o mój Boże, to mój ulubiony aktor, to wtedy to generuje problemy.
Chociaż w tym nowym programie, znaczy w tym, co, o właśnie, powinien już być na mojej stronie, ale w Summer Time'ie mam taki bit o tych, o młodych ludziach, właśnie o młodzieży.
I tam, pamiętam, Tomek Kotpi był na występie w Warszawie i mówi, że podobno jego syn się bardzo chichrał.
I to super w ogóle, że młodzi ludzie też łapią sobie ten dystansik i jest, wiesz, jak sobie gadasz o kimś i ktoś robi z tego, no kurde, ale nas, wiesz...
Jeden z głównych powodów, dlaczego Tomasz Kot się zgodził wystąpić w naszym tym refleksji był, ponieważ syn go namówił.
I też tak było, wiesz, nie podziękujmy mu pieniędzmi, no bo wiadomo, jakby nie mamy takich pieniędzy, żeby to w ogóle jakoś, wiesz, miało sens, to po prostu kupiliśmy ogromny zestaw Lego dla jego syna.
I podziękowaliśmy jemu, że nakłonił ojca.
Też mi się tak wydaje.
Żebyś nie oszalał, bo potem gdzieś wypadniesz przez okno i będzie problem.
Tak, możemy pozdrowić na przykład tylko Katarina, ale już bez nazwiska, nie?
Ale też nie do końca.
Sokół ostatecznie przystał na tę subtelną propozycję, mówiąc, by opowiedział żart.
Cóż to był za żart i czemu on siadł?
Nie, nie opowiedziałem tego żartu Sokołowi.
To się skończyło tak, że...
Ja podszedłem do Sokoła, który opowiadał historię, któremu pono przerywał, żeby Sokół mnie poznał.
I ja chyba powiedziałem coś w stylu, że Sokół, ja bardziej nie chcę tu być, niż ty nie chcesz, żebym ja tu był.
W sensie, że my mamy ten sam cel.
Sokół chyba już trzecią płytę o tobie nagrywa.
Dużo gadaliśmy już o YouTubie i tak dalej, a tu widzę, że idzie w tym kierunku.
Czujecie się spokojnie o naszą przyszłość, wiedząc, że to pokolenie wchodzi do gry?
A jesteś w stanie wymienić te wszystkie tak po kolei, żebym to...
Nie no, żartuję.
Że milenialsi i co, że my?
Że my będziemy w tej samej generacji?
Proszę cię, że ty jesteś boomerem.
Ja też nie wiem, ja tylko wiem, kim są boomerzy.
Bardzo mi się podobało, że ty miałeś takie, nie no, my, jesteś ile, ty jesteś który rocznik?
To jakbym się już bardzo oparł, to mógłbyś być moim synem.
Ale też obiektywnie 13 lat, wydaje mi się, że ty po prostu, bo ja na przykład, nie wiem jak to powiedzieć, ale, że ty przez fakt, że masz dzieci, jesteś dużo bardziej dorosły ode mnie.
Wiesz, co chodzi, to jest ta dorosłość, że ja znam ludzi młodszych ode mnie, którzy mają dzieci i mam takie, jesteś dużo bardziej dorosły.
Może to mi chodzi, że w mojej głowie nie tylko data urodzenia... Nie, nie, oczywiście, że tak.
Tylko, że tutaj chyba właśnie data się liczy.
Wahanie, nie wiadomo, niż naddytułaczenia, no.
Gen Z to są najnowsi, czyli załóżmy nastolatkowie.
Czy możemy poprosić?
Czyli oni teraz mają... Ci ludzie już mówią?
To też jest, ja ostatnio właśnie ze sceny gdzieś to mówiłem, że wszedł komik, który właśnie powiedział, ja się urodziłem w 2003 roku.
No, że u mnie jest, ja jestem 1993.
Nie ma... Ale ty przecież tysiąc osiemset... Co?
Ja wiem, chyba wpijacie taki żart, że to są ludzie, którzy... O Jezu, nie pamiętam swoich cytatów nawet, ale coś takiego właśnie, że ci młodzież...
Że coś tam a propos ludzi, którzy jeszcze pamiętają normalnego Kukiza, czyli ci ludzie teraz już nie mogą pamiętać normalnego Kukiza, bo on teraz już był tylko dla nich politykiem, no nie?
A nie był tak samo jak na przykład są pokolenia w Rosji, które nie wiedzą, że w ogóle był ktoś przed Putinem, no nie?
Że to Jelcyn w dziewięćdziesiątym którymś roku, co?
Ja wiem, że był, ale nie wiem.
W sensie, ja go znam... Ja wiem, że jak wchodził do polityki, to żeby mówiło się o nim, że jest muzykiem, ale nie znałem jego muzyki.
Nie, chyba Leroya, ale dlatego, że po prostu bardziej się interesowałem hip-hopem.
To jest ciekawe w ogóle, ja jestem... Kurde, wiesz, że kiedyś... Osiemdziesiąty, dziewięćdziesiąty szósty.
To ja też jestem milenialcem.
Wiem, że nie chciałeś się być ze mną w grupie, ale jesteś kolegą.
Czyli jestem millenialsem też.
Ale czułeś od razu, że jesteśmy razem.
Nie, ale teraz jak sobie o tym pomyślałem, nie, to... W sensie ja od razu chciałem wyśmiać to, że jesteś starszy.
Jak ty powiedziałeś my, to mam takie, dobra, lecimy w to, że nic nie słyszysz.
Ale, jeżeli mam być absolutnie szczery, to rzeczywiście,
Czuję, że mam z tobą więcej wspólnego niż z kimś pięć, trzy lat młodszym.
A jeszcze też paru starszych, także Hans Kloss to była rozrywka.
To był dokładnie pierwszy moment, w którym ja już nie zrozumiałem, o co chodzi.
Że nie oglądałeś Pokemonów i nie czaiłeś Pokemonów?
W ogóle wszystko mnie, ja mówię, co to jest, że ludzie o tym w ogóle dyskutują.
To było coś, co ja się mówię, dobra, to już... O czym wy mówicie.
I wtedy straciłem już swoich młodszych, jakichś tam znajomych, jakichś tam dzieci moich znajomych.
Wiesz, jakoś tak, że to tak wszystko nagle, dobra, to już jest dla mnie.
To był ten pierwszy moment, w którym ja poczułem, że jestem starym dziadem.
Bo już w ogóle tu nie rozumiem.
Ale właśnie był ten moment, w którym i dopiero za ich czas przyszło to, że dobra, mam dzieci, więc zaczynam sam w tym siedzieć.
I co są już o Pokemonach?
No właśnie jeszcze nie doszliśmy do Pokemonów, chyba już nie dojdziemy, szczerze mówiąc, bo jakoś to je ominęło.
Czyli te nowe pokolenie już nie ogląda Pokemonów?
Właśnie wiem, bo ja jestem też... Moja córka już nie jest Gen Z, bo ona jest 2013.
Czyli jest... Od blok się już wyślizgnęła.
Ja już nawet nie wiem, czy jest... To jest chyba już Generation Z.
Będzie jeszcze Ż, Ż, Ż i ten.
Ja też, lecząc stereotypowo, w sensie próbując zinterpretować pytanie, no to, to, co się im zarzuca, no to jest ten taki, to się po angielsku używa tego słowa snowflakes, nie?
Że są bardzo...
jak to przetłumaczyć, że są bardzo wrażliwi i tacy, że nie można nikogo urazić i że nie przeżyli trudów.
No tak, ale z drugiej strony, czemu się dziwić, jak nie przeżyli trudów?
Ja ci powiem tak, jak patrzę na młodych ludzi teraz, to ja, mając lat 44, ja się gubię, ja nie wiem, ja się stresuję, ja przeżyję, a mam wrażenie, mam bardzo szczęśliwe życie, mam spokojne życie, mam życie ogarnięte, wydaje mi się, życie rodzinne, zawodowe,
a wchodzą ludzie w rzeczywistość, taką już dorosłą, którzy mają tak,
Chyba nie damy rady mieć zdolności kredytowej, chyba ciężko mieć umowę o pracę taką normalną, ale jeszcze jakbym to ogarnął, to za sekundę spali mnie słońce albo rakieta od Putina.
Właściwie muszę planować najbliżej na tydzień do przodu.
Czy to, jakby, okej, rozumiem, że się bardziej intensyfikuje.
Ja bardziej chciałem zarzucić, że to jest, kurde, po prostu powtarzająca się historia.
W takim tempie i w takim natężeniu?
Rzeczywiście, może jakby cykl informacji jest szybszy, ale stary, no, kurde, nasi rodzice dorastali podczas zimnej wojny.
Ja nie wiem, czy moi rodzice akurat tutaj siedząc sobie w Gdańsku wiedzieli, że rakiety, wiesz, to nie było taki przełom informacji jak teraz.
My teraz wiemy, że tak było.
Ale nie wiem, no w sensie... Różnicą jest to, że... Ale prawda jest taka, co mówimy...
No dobra, ale to okej, to jedno to jest świadomość, okej, rzeczywiście, myślę, że nasi rodzice albo w Polsce, kurde, kryzys nuklearny na Kubie nie był jakimś powodem do przejmowania się, bo nie mieliśmy tych informacji, ale czy czasy komunistyczne były mniej stresujące niż teraz?
Pewnie nie, pewnie nie, absolutnie, tylko, że też... Co więcej, a co byli, a nasi dziadkowie to druga wojna światowa.
W sensie wcale, i żeby nie było, też nie twierdzę, że my mamy lżej, albo że tamta generacja ma lżej.
Po prostu to są, że to jest taki powtarzający się cykl.
My mieliśmy jakiś taki moment, ja nie wiem, możliwe, że my mieliśmy taki moment, w którym ja widziałem jakieś światełko w tunelu.
To jest coś takiego, że nagle my, ja wychodziłem, ty w ogóle nawet nie pamiętasz tego, że był komunizm.
Ale ja miałem 9 lat, czyli to był ten taki wiek, teraz mam córki właśnie, że jesteś dzieckiem, masz cytrynadę w woreczku, rurki z kremem, wiesz.
I mama jak nie ma tam hajsu na Pewex, na super rzeczy tam za dolary, no to zrobi nam lizaka z karmelu, który wiesz, cukier podsmażysz, zrobisz schabowego z mortadeli, wiesz.
Ale twierdzisz, że to się teraz nie dzieje?
No, ale chodzi mi o to, że jak ja się potem, zaczęło być kolorowo, coraz bardziej kolorowo, że ja byłem w 89 pierwszy raz w roku, pierwszy raz w życiu za granicą, wtedy we Francji, jak pojechaliśmy, to ja, nie wiem, jak wszedłem do sklepu, gdzie się otwierała sama bramka i ja, wiesz,
Pojawia się, że możesz sobie pojechać tutaj, możesz sobie pojechać tam.
I ten świat się robi taki, nikt jeszcze ciągle nie gada o tych, że z słomką zabijesz żółwia.
Jeszcze nikt nie mówi, że jest 45 stopni i się upadzisz.
Ale chcesz powiedzieć, że to są te optymistyczne czasy?
Że wchodzi ten zachód i jest więcej kolorów i patrzy się na to pozytywnie?
Na przykład to, że zaczynasz marzyć sobie i myślisz sobie, kurczę, no chciałbym być tym, no to szukam studiów takich, idę na kółko.
Być może ja też żyłem w jakiejś super swojej bańce, bo na pewno ja żyłem też w dużym mieście i tak dalej, a pewnie w paru miejscach, wiesz, tych mniejszych miejscowościach gdzieś.
no nie w dużych miastach, no to nie było tak kolorowo i wesoło, nie?
Ale myślę sobie, że jakaś taka, chodzi mi bardziej o taką, o myśl, o taką nadzieję, że jest kolorowiej, że jest fajniej, że widzimy coraz więcej, że nagle nam podłączają kablówkę, że internet się pojawi.
No dobra, ale teza jest taka, że ty to miałeś, a to pokolenie teraz tego nie ma.
To znaczy, że ja miałem jakąś taką radość z przyszłości, w sensie jakąś nadzieję na coś.
A tutaj mam wrażenie, że wszystko chce się zbombardować.
Wydaje mi się, no jak się spyta młodych ludzi, czy jakby jest nadzieja, oczywiście są problemy, nie ulega wątpliwości, ale wydaje mi się, że jakby to jest ten ważniejsze niż, kurde, co się rzeczywiście dzieje, no to jest właśnie ten młody mózg, który, kurde, jeszcze czuje, że jest w stanie zwojować cały świat.
Wydaje mi się, że jak spojrzysz się na takie...
powiem tak, mam w Summertime właśnie dokładnie taki bit o młodzieży.
On też jest fragmentarycznie gdzieś na YouTubie, bo też chciałem tam, jest to jakiś rodzaj reklamy.
Chodzi o to po prostu, że można sobie tam zobaczyć.
I ja tam mówię o młodzieży, że młodzież właśnie, że to najbardziej jara, że ona jest taka, że chce, że amiejsie to już i tak dalej.
I ludzie na to reagują, czyli ja czuję, że mamy powiązanie, że dokładnie, tylko że bardzo często to są ludzie z mojego pokolenia, tam siedzą milenialsi, ktoś starszy, ktoś młodszy, ale raczej ci ludzie z mojej bańki.
Ale miałem kilka rozmów takich, to było ciekawe, że oni, jak już tak było po występie gdzieś tam, czy nie wiem, ktoś mnie gdzieś tam kiedyś spotkał, to mówiłem na przykład, że a on pracuje z młodzieżą i on nie ma takiego odczucia.
Że jest jakiś rodzaj, że coś jest, ale teraz tak, fajnie, bo wiecie, to my sobie tak gadamy tutaj, właśnie dwóch typów urodzonych w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych,
I właśnie jestem ciekawy też waszego zdania właściwie tutaj i tego, co wy sobie myślicie.
I pewnie też powiedziałem tak, jakbyśmy mogli teraz spogadać, ale to jest też ciekawe dla mnie, bo usłyszałem kiedyś takie rzeczy, nie wiem.
No gadałem ze swoją przyjaciółką, która jest nauczycielką w szkole i też jest jakiś rodzaj... No dobra, ale moje pytanie jest takie, czy myślisz, że nauczyciele 20 lat temu nie mówili tak samo o uczniach?
Może.
Wiesz, co do mnie chodzi, że to jest po prostu ciąg, który się powtarza, że nauczyciele, którzy narzekają na dzieci, że kurde, te dzieci teraz to są zupełnie inne niż były albo kurde, są dużo bardziej miękkie albo takie, no to jest po prostu naturalna kolej rzeczy.
Być może tak jest.
To znaczy przez swoje lęki jakieś, przez swoje to, że ja może nie ogarnę, więc jak oni sobie z tym radzą, widzę, że oni się tam, część angażuje i krzyczy tam gdzieś, się przykuwa i tak dalej, a część ma totalnie to w nosie i tak dalej.
Więc być może tak było zawsze.
Najśmieszniejsze jest to, że ja nie mam teraz dziewiętnastu, szesnastu, czy tam dwudziestu lat, żeby móc powiedzieć jak jest, tylko, że ja to mówię z perspektywy starca teraz, a jak mógłbym pytać kogoś wcześniej, co myślał o mnie, to ja byłem wtedy tym młodym, a to był znowu też ktoś, kto był, wiesz, czyli ja właściwie mógłbym tylko posłuchać tego, co sobie myślą o tym teraz młodzi i właściwie to powinno być pytanie wszystkich zbiorów, nie?
Ja odpowiadając już, albo dając na to klamrę, bym po prostu zwrócił uwagę na to, że to jest niebezpieczne wchodzić w taki tunel, że krytykujesz albo... Ale ja nie chcę krytykować.
Ja mówię ogólnie o tym, że jest taka tendencja do mówienia właśnie, że te dzieciaki, kurde, nic nie przeżyły.
Nie, wiem, wiem, bo to jest właśnie to, że my nie wiemy tego.
Jak ja sobie robię z tego żarty, to ja mówiłem też ze swojej perspektywy, ja w tym bicie mówię ze swojej perspektywy, że tak mi się wydaje, dokładnie, że to jest z mojej, ale nagle jak się, a ktoś z ciekawości mówi, a wiesz, a że ja ostatnio czuję, że to trochę inaczej, bo na przykład obserwuję, bo coś tam, ale fakt, że ta osoba też mówi ze swojej perspektywy,
Kiedy ona była młoda, to było też... Ja też sobie myślę, że kurczę, my wtedy siedzieliśmy cały czas na podwórku.
Jak wyszły Atari'nki i Commodory, to połowa z nas już się zamknęła w pokojach i tyle, nie?
I też mówienie, że kurde, siedzą cały czas przed komputerami, no wydaje mi się, że jest więcej boisk, jest więcej kurde hulajnóg, jest więcej kurde ogólnie...
Dzisiaj nawet jak siedzisz w komputerze czy w telefonie, to możesz tam załatwiać mnóstwo rzeczy.
Możesz się uczyć języków, możesz sobie oglądać filmy, możesz oglądać filmy dokumentalne.
Ja chciałbym po prostu dokończyć tą myśl, po prostu przestrzegałbym ludzi i ogólnie siebie też, bo to jest trochę tak, że możesz sobie wybrać, co o tym sądzisz, nie?
Bo są dni, gdzie ja jestem... Tylko, że to było pytanie właśnie chyba, co my sobie sądzimy.
Ja jestem w stanie ci powiedzieć w poniedziałek na przykład, nie, no ci kurwa młode pokolenie to nie wie, co gada i jakby nie można im cokolwiek dać do rąk, bo zaraz to wypuszczą.
Tak jak u nas było kiedyś też.
Miałem w klasie kogoś, kto był taki, a miałem też kogoś, kto był taki.
I to nie jest tak, że u nas 90% klasy, klasy czy roku na studiach, to byli ci zapaleńcy, którzy tworzyli świat.
Dopiero po tych studiach nagle ktoś do czegoś dojrzał i przeżył coś i nagle stał się jakby...
Że to też nie jest tak, że nasze czasy były pełne kreatywnych ludzi, którzy cały czas ćwiczyli i byli na podwórku, ale do tego jeszcze rozwiązywali super krzyżówki i zdobywali wiersze.
I już pracowali, a teraz wszyscy, no racja.
To jest klasyczny motyw, że kiedyś muzyka była lepsza i słuchasz klasyki starych i masz takie
Jak wybierzemy 100 najlepszych piosenek z każdego roku, to wszystkie będą dobre.
No bo radio raczej też wie, co chce puszczać, żeby to się klikało i puszczało, nie?
Więc właśnie, ja też nie jestem zdany, żeby muzyka była kiedyś lepsza.
W trzecim odcinku programu Masz minutę na kanale komediowym, pewien z uczestników powiedział, że był na szkoleniach stand-upowych u Piotrka Szumowskiego.
Bo o kosie już gadaliśmy.
Jest to jakieś, mam wrażenie, że on cię sponsoruje, bo mówimy o tym w każdym odcinku.
Kontekst tego jest taki, że po prostu jego jakiś taki biznesplan to jest, żeby ludzie nowe rzeczy próbowali, nie?
I w którymś momencie jakby chciał zrobić taki klasyczny myk, że ucz się stand-upu i później wyjdź na scenę.
No i poprosił mnie, żebym poprowadził te warsztaty, które się zakończą występem.
I jakby nie czułem się ani w tym jakoś wybitnie dobry, ani jakoś, kurde, nie czułem, że idzie mi to jakoś fatalnie.
Bardziej trochę chyba nacisnął na to, że jakby szkolenia ze stand-upu są troszkę takim magicznym oszustwem.
Na zasadzie, że... To jest dużo możliwe, że naszych znajomych traci pracę, zainteresowanie teraz.
Ale chodzi o to, że
Prawda jest taka, że widownia cię nauczy, scena cię nauczy, musisz wychodzić, robić open mic'i i tak dalej.
Co ci najbardziej pomoże, to jest, że będziesz z kimś o tym rozmawiał.
Najlepiej ze swoimi rówieśnikami, sam to odkrywał i kurde, wiesz, a to mi nie weszło i dlaczego ten żart nie wchodzi i na podstawie materiału, który tworzysz, rozmawiać z komikami na zapleczu i z widownią podczas występu.
To, co dają te szkolenia, to jest motyw, że po prostu dają ci, pchają cię w pierwszy krok, jest siedem osób, które tak samo jak ty chcą się zajarzyć.
Tak, więc dlatego mówię, że to jest takie trochę magiczne, magiczne kłamstwo.
Wydaje mi się, że może można byłoby tam jeszcze poszukać czegoś takiego, ale to rzadko kiedy, to jest trochę jak z wychowywaniem dzieci, że możesz powiedzieć, słuchajcie, nie sadzajcie tam palca, ach, mówiłem, nie sadzaj tam palca, nie, nie, nie.
Więc jakby na tym się najlepiej człowiek nauczy, że nie sadza palca.
Ale z drugiej strony może można byłoby potraktować to jako, czyli tak, gadaj przodem do widowni, nie?
Trzymaj mikrofon tak, żeby cię było słychać.
Jak wchodzisz, to może to, tamto.
Żeby wyżej mikrofon?
No, trochę bliżej.
Ale też dokładnie, inaczej.
Poznać parę można zasad, na przykład, ktoś ci może coś powiedzieć dużo szybciej, niż ty do tego dojdziesz, nie?
No bo to jest, czasami ktoś mówi ci to w praktyce i mówi, o kurde, może faktycznie stanę w świetle, albo jak teraz jestem w warsztatach i włączysz mi lampę, Jezu, jak to razie, nie?
Mógłbym sobie to sprawdzić na open micu, ale tam są warunki bardzo stresujące, dowiesz się tego, ale może można w bardziej cieplarnianych warunkach
Albo na przykład ktoś ci powie dwa, trzy zdania na temat twojego bitu, jak ktoś, nie wiem, ktoś by przyniósł mi jakiś bit i bym powiedział, stary, jak dla mnie to jest takie, siakie, siakie i może usłyszysz coś, co ci przyspieszy ten proces o, nie wiem, trzy spotkania albo o dwa miesiące, jakkolwiek.
Ale faktycznie wydaje mi się, że jest to, żeby się tam wyjść po dwóch dniach takiego bycia razem i pogadania sobie o tym, że już umiesz, to no nie jak.
I też bym zwrócił uwagę na to, ok, jakby dojdziesz do tego szybciej, tylko że ktoś, kto startuje do stand-upu jak do sprintu, na zasadzie chce się tego nauczyć, pójdę na warsztaty i będę miał 15 minut, to nie jest do końca to podejście.
Nie, nie, oczywiście, ja tylko mówię, nie mówię, że szybciej i już tam gdzieś dobiegniesz, tylko...
No że po prostu możesz się dowiedzieć, że faktycznie lepiej ten mikrofon trzymać tak i jak mamy go tutaj dzisiaj na warsztatach, to sobie go dotkniesz, zobaczysz i to nie będzie twój pierwszy kontakt na open micu pełnym ludzi z piwem w knajpie, że może lepiej tu.
I może jak chcemy o czymś pogadać, to możemy o tym pogadać, jak chcesz mnie o coś zapytać, to spoko, ale i tak...
Ja pamiętam jedną z rzeczy, które na tych warsztatach tak miałem, takie o, to ciekawe, bo ja jakby ja to wiedziałem i dopiero jak przeczytałem to w podręczniku, to zrozumiałem to tak, a, rzeczywiście, czyli to, że ludzie bardzo często zapominają, że puenta ma być na śmiesznym słowie, nie, czyli, że jakby przegadują puentę, czyli, że nie wiem, żeby jakiś teraz przykład wymyślić, to
Że przychodzi baba do lekarza, a lekarz to baba, nie?
A ludzie bardzo często mówią, przychodzi baba do lekarza i później się okazuje, że lekarz był babą, nie?
I że jakby masz tą przedłużoną puentę i masz takie, nie no ludzie, możecie to w trzech słowach powiedzieć, nie?
No wiesz, tego też się dowiesz w końcu, nie?
Możesz to usłyszeć dzisiaj na tym warsztacie i spoko, i to ci może, nie wiem, o tyle pomóc, albo na przykład zwrócić ci uwagę na jakiś problem.
Dlatego ja czasami też sobie słucham jakichś podcastów, czy jakichś rozmów, bo gdzieś tam pada jakieś hasło, że... To moje pytanie do ciebie?
Ja też... Boję się, że zadasz mi to samo pytanie, bo ja nie mam.
Znaczy wiesz co, to są też bardziej wnioski.
To nie jest tak, że ktoś siedzi, tylko na przykład sobie słuchasz.
I on tam miał takie przemówienie i opowiadał o tym, jak przez ileś lat robił cały czas, szlifował te swoje bity, tam układał te zżarty i tak dalej i w pewnym momencie cały czas pisał te żarciki takie i pisał i to nic nie dawało.
Gdzieś nagle w pewnym momencie stwierdził, że to w ogóle wywala i zaczyna robić, że będzie teraz robił co roku coś nowego, wychodzi i się otwiera.
I nagle, ale tak rzeczywiście szczerze, stand-upowo, że ta emocja wychodziła.
I nagle, jak zaczął wyrzucać z siebie emocje po prostu, to nagle to, że to nie są żarciki, tam takie, wiesz, wypisane, tam wyczyskane, wiesz, i tak dalej.
I to była taka rzecz, która, ale to już jak dawno temu gdzieś tam widziałem, nie, że to pamiętam, że to było takie, o, wow, jakby to, czyli to musi ze środka wyjść, nie, czy coś.
No i to jest coś, co mógłby na przykład zamiast na jakimś tam, prawda, w przemowie gdzieś powiedzieć, mógłby to powiedzieć, myślę, na warsztatach na przykład, czy na jakimś wykładzie i taką rzecz możesz sobie zanotować.
Tylko to znowu, to jest jego przeżycie, do którego być może też byś doszedł za jakiś czas, tylko, że akurat to ci może trochę, nie wiem, przyspieszyć, może cię ośmielić w niektórych rzeczach.
I jedno z ćwiczeń, które wtedy zrobiliśmy, to jest, że ja to pamiętam jako ćwiczenie, że wszedłem na scenę i coś miałem opowiadać, jakąś historię, chyba beat.
I załóżmy, że nie wiem, wściekły, że opowiadam to wściekło.
Oczywiście, że one się delikatnie będą podmieniały, no bo mówisz w jakieś emocje, ale de facto po prostu jak się zmieni bit, kiedy zamkniesz ramiona, wiesz, skulisz głowę i trochę będziesz grał na smutnego, a jak będziesz szczęśliwy i w ten sposób, jak to po prostu będą cztery różne historie, mimo tego, że słowa są te same.
I zastanawiasz się, czy ten twój pierwszy zamysł jest najlepszy, czy nie lepiej w ogóle to pociągnąć zupełnie w drugą stronę i wtedy, jak już dajesz sobie przyzwolenie zmiany słów, to nagle zaczynasz tam szukać żartów, nie?
To ja tak miałem trochę z bitem o myśliwych, że byłem tak wściekły i tak wkurzony, jak do mnie zadzwonił Igor Tracz i powiedział, że stary, kurde, wjechali do lasu, krzyczą, że wyrzucają nas stąd, nie?
I taki się wkurzyłem i pamiętam, że chciałem tylko jechać w bluzki jakby same, nie?
A potem tak się trochę uspokoiłem w tym wszystkim, właśnie emocja przeszła, zacząłem pisać różne skojarzenia i pierwsze, jakby ten cały prebis jest,
właściwie, że są niepotrzebni, nie?
I to oczywiście jest żart, no bo tam nie wchodząc w szczegóły, bo potem dostawałem mnóstwo listów i maili, jak bardzo są potrzebni i tak dalej, ale sama idea tego uproszczenia, że nie mogę iść do Tesco i jakby tam, wiesz, kupić dzisiaj mięso, wiesz, są trochę jak Zdun dzisiaj, nie?
Tylko, że Zdun nie wchodzi do lasu i nie krzyczy do wszystkich, żeby wypić i tak dalej, więc
W podcaście opowiadałeś o niebezpiecznej sytuacji w Indiach, ale czy był taki kraj, sytuacja, w której poczuliście wraz z żoną jak królowie, jakieś ważne osobowości, czy gdzieś było tak dobrze, że chętnie byście wrócili?
Należy do tej grupy małej G7.
Timor Wschodni, generalnie krótka historia jest taka, że to jest najnowszy kraj XXI wieku, który zdobył swoją niepodległość od Indonezji.
W dosyć krwawych okolicznościach, gdzie ciekawostką taką z punktu widzenia Polski jest to, że stolicą jest Dili, które to miasto jest położone między dwoma pomnikami.
jest jakby z jednej strony wierzchołka Księżyca, a na drugim jest Jan Paweł II.
Chyba, że właśnie Jan Paweł II mówi na tą ziemię i ktoś mówi na tę ziemię.
Więc ja tam pojechałem i to jest... Dostać się tam jest naprawdę ciężko, bo lecisz albo z Bali, albo z Singapuru.
Samolot, lot kosztuje 400 dolarów, w sensie są piekielnie drogie i jak wysiadasz i jakby celnik ci zadaje pytanie, jaki jest twój jakby cel podróży, to ja mam wrażenie, że zadaje je z ciekawości.
Wiesz, co chodzi, że wszyscy są takie, co ty tu kurwa robisz?
Albo takie ironicznie, że stary... Tak, jakby po co ty tu przyjechałeś?
Obstawiam, że w Dili, w tej stolicy mieszka 150 tysięcy osób.
Nie, myślę, że tam będzie jeszcze parę miast, ale to jest mały kraj, więc myślę, że będzie milion.
Ale może się za chwilę okazać, że się totalnie mylę.
Tak czy inaczej, większość osób, które tam mieszka, ma poniżej 16 lat.
A kury to są urzędnicy, to są wyższe stanowiska.
Ja pamiętam, że wyszedłem sobie na przykład spacerkiem na plaży.
To też jest historia, którą właśnie opisuję w książce, ale że, bo to jest, wiesz, jest tak dziko, przepięknie, wiesz, tak po prostu, no nigdy nie byłem w takim miejscu.
Ale w pewnym momencie tak po prostu za daleko zacząłem iść tą plażą i za szybko zaczęło się ściemniać, nie?
I tak nagle sobie zdałem sprawę, że ja kurde chyba w portfelu zapomniałem wyjąć dolary, no bo przywiozłem ze sobą dolary, żeby tam móc płacić i mam 500 dolarów przy sobie, nie?
I kurde nagle, wiesz... To możesz kupić pół pewien kraju.
Ale jak chcesz cokolwiek więcej, kawę, czy no po prostu jakikolwiek luksus, no to płacisz za to bardzo dużo.
Zresztą też taka ciekawostka, to że oni używają amerykańskich dolarów i mają swoje centy.
Na zasadzie, że powiedzieli, że okej, przyjmiemy waszą walutę, ale...
Idę sobie tą plażą, zaczyna się robić ciemno i ja się orientuję, że mam za dużo pieniędzy zdecydowanie, żeby mieć przy sobie i cały czas mijam takie grupki.
No po prostu masz, wiesz, hordę 30 dzieciaków, którzy... A jeszcze obok horda kur, które też fajką... A co ty tu robisz?
Kury, pomóżcie mi.
Więc dochodzi do momentu, że właśnie przychodzi taka, wiesz, 30-osobowa ekipka od 8 do 16-latków i widzę, że oni, wiesz, trzymają kamienie i kije.
Ja trochę mam taki moment, że czy jest bezpieczniej iść pewny siebie przez to, czy kurde zawrócić się na piętach i w sumie bez powodu zacząć uciekać.
To wiesz, jesteś w takiej sytuacji, jakby co zrobić i ja podejmuję szybką decyzję, że po prostu idę dalej.
W sensie i czuję, że oni się na mnie patrzą i czuję, że za chwilę będzie jakiś taki kontakt między nami.
No i też jestem jedynym białym, jakiego mogli zobaczyć.
I zwracam uwagę na to, że tak naprawdę te okrzyki były po to, że one rzucają...
mają kamienie w ręku nie żeby rzucić we mnie, tylko żeby w bezdomne psy rzucać kamieniami.
Że po prostu jest zabawa, żeby kurde patyki i kamienie rzucać w psy, no bo tak po prostu kurde jak jest zabawa.
Amerykanin, który pracował w rządzie wschodniego Timoru, żeby jakoś im pomóc się, kurde, wydostać ten.
No i opowiadam mu o tą historię, że to przerażające, że te dzieciaki, wiesz, kamienie rzucają i że ja myślałem, że kurde, we mnie i tak dalej.
Może to znaczy, że ja mu tak to powiedziałem?
A dlaczego to był najważniejszy występ?
No bo na występ, my zrobiliśmy dwa wtedy i przyszło po 100 osób, to był pierwszy stand-up, to był pierwszy wieczór komediowy w tym kraju, ever, nie na zasadzie w tym roku, tylko taki kiedykolwiek, no i tam przyszli, wiesz, najważniejsi ludzie, głównie ekspaci, w sensie głównie ludzie, którzy pracują we wschodnim Timorze, którzy
Generalnie wszystkim polecam i też opowiadałem tą historię, zresztą wczoraj, dlatego trochę mam ją w głowie, ale ona jest połączona ze wschodnim Timorem, że jednym z głównych
No i on mówi, że to jest między innymi to, co charytatywnie dostają od innych krajów, to jest między innymi to, co Timurczycy przewożą za granicę i turystyka.
Przecież ja tu jestem, kurwa, jedynym turystą, nie?
No jasne, że tak.
Oczywiście, że skłamałem, nie?
No wiem, ale ja też wiem, że kurde, gdybym powiedział prawdę, to musielibyśmy robić szkolenie w basenie, a mi się nie chciało i umiem pływać, nie?
I schodzimy na takie głębokości, on mówi, dobra, ja widzę, że trochę tak było to z oczkiem puszczonym, zejdziemy 15 metrów, co to jeszcze jest głęboko.
Skończyło się na 25, gdzie, kurde, pływaliśmy we wraku, co później, jak w Meksyku powiedziałem lasce, która się mnie zapytała, czy kiedyś nurkowałem, i jej prawdę powiedziałem, powiedziałem jej, nurkowałem we wraku, ale nie mam żadnych szkoleń.
I ona miała takie, jak to, kurwa, nurkowałeś we wraku i nie masz żadnych szkoleń.
No mówię, no, że w Timorze i że po prostu tak się wydarzyło.
Ona mówi, że gdyby
cokolwiek, jakby, że ona, sam fakt, że ja o tym mówię jest nielegalny.
W sensie, że ona w ogóle nie chce słyszeć, że ja takie rzeczy robiłem i żebym siedział cicho.
No i kilka razy z tym chłopem nurkowaliśmy i teraz ci opowiem o, ja to, kategoria najlepsze 60 sekund podróży.
To jest najbliższy kosmos... Albo tak, tak, nurkowałem.
Najbliższy kosmos, jak kiedykolwiek będziesz, nie?
Bo to masz taki motyw, że czujesz swój własny oddech, wszystko słyszysz, jesteś takim...
I też masz maskę, która ci ogranicza pole widzenia, że trochę kamerą przesuwasz twarz.
W teorii i w praktyce też, no ale w teorii.
W teorii w znaczeniu takim, że w praktyce to jest kurde rekin wielkości autobusu, który płynie na ciebie z otwartą paszczą.
I możesz spaść?
Ja ci mówię tylko o tym, że... Uczucie, tak.
Ja nawet na szczęście, bez kitu, z biegiem okoliczności ogądałem dokument o rekinach wielorybich i wiedziałem, że jedzą plankton i rozpoznałem, że to jest rekin wielorybii.
I przysięgam ci, ja poczułem każdą emocję świata.
Mam, kurde, strach, podniecenie, radość, kurde, uczucie, że zaraz umrę, albo że, kurde, nigdy nie żyłem, kurde, tak mocno, wiesz, no po prostu wszystko się zapaliło w taki sposób, nie?
I on płynie i ja, wiesz, trochę się odsuwam, łapię swojego instruktora za płetwę, żeby po prostu, kurde, co robimy?
I ja mam taki... I on się patrzy tam i widać dokładnie tak, jak to, co ja w jego twarzy, to wszystko samo się dzieje, że masz takie... I decyzja, wszystko, jak mówię, to jest... Kilkanaście sekund mija.
I jest moment, kiedy, dobra, to on przepłynął obok nas na wyciągnięcie ręki, był bliżej, kurde, niż ty jesteś teraz mnie.
Zaczynamy płynąć za nim, ja to coś mówię, ja kiedyś pływałem, nigdy tak szybko nie zapierdzielałem nogami, żeby po prostu jak najdłużej być w towarzystwie tej kurdej istoty i ja uda mi już, a on robi rekin po prostu kurde, trzy zamachnięcia takiego po prostu.
Jakby wiesz, zostajesz po prostu z tym uczuciem, że to się przed chwilą wydarzyło.
Żeby też dodać, nigdy nie było nawet możliwości, że go zobaczymy.
To nie jest tak, że tam pływają rekiny w wielorybie, po prostu przepływał.
Możliwe, że w ogóle go nie było.
Słuchaj, jeżeli taką wersję chcesz... Nie, nie, nie.
Rozumiem, że przepływał, przyleciał.
My musimy też spływać, moi drodzy.
Ostatnie odcinki
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 80
18.02.2026 16:47
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 79
11.02.2026 17:00
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 78
23.12.2025 17:04
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 77
17.12.2025 17:00
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 76
10.12.2025 17:00
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 75
03.12.2025 17:05
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 74 Z P...
26.11.2025 17:00
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 73
19.11.2025 17:00
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 72
12.11.2025 17:00
-
Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 71
05.11.2025 17:00