Mentionsy

WYWIADOWCY
WYWIADOWCY
18.02.2026 14:00

Yanek Świtała – „Polska widziana z karetki” – #123

Jan "Yanek" Świtała, ratownik medyczny opowiada o pracy w karetce pogotowia. Stres, nadgodziny, ciężkie dyżury, drastyczne przypadki, sukcesy w ratowaniu życia i smutne porażki. Ale w pogotowi bywa także wesoło oraz... smacznie. Zachęcamy do obejrzenia tego odcinka, bo jest on o nas wszystkich. Jak mówi nasz gość: "wcześniej czy później wszyscy spotkają się z NFZ-em". Z tej rozmowy dowiecie się o licznych bolączkach polskiego systemu opieki zdrowia, ale również o kilku sprawach, które udało się w ostatnich latach poprawić. Gorąco również polecamy najnowszą książkę Yanka Świtały "Pędzę do Ciebie na sygnale. Polska przez szybę karetki".

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 19 wyników dla "SOR"

Czyli ja czekam 6 godzin pod SOR-em, bo nie ma łóżka dla mojego pacjenta na SOR-ze.

Ale to już mnie wybiło, że zbiło mnie z tropu na moment, a ciężko mnie zbić z tropu, bo wjechaliśmy na SOR i poszedłem do tego punktu, gdzie się zgłaszamy, jak przyjedziemy i mówię, że przyjechaliśmy z dzieckiem z Okna Życia i tam pani zapytała, gdzie są rodzice.

Ale właśnie dlaczego trzeba było to dziecko zawieźć na sort?

SOR to jest jedyne miejsce, gdzie mogę pacjenta przekazać, bo nie mogę zabrać pacjenta od razu na oddział pediatryczny.

Ja zgadzam się, że ten sort był potrzebny jak świniesiodło, ale zgodnie z prawem to jest jedyne miejsce, gdzie mogę tego pacjenta zostawić.

Czyli Janek został na SOR-ze.

Ja z kolei pamiętam artykuł o panu profesorze Dębskim, świętej pamięci, ginekologu ze szpitala bieleńskiego, gdzie była opisywana operacja, nie pamiętam już tylko czy wewnątrz, w sensie czy przed porodem, w sensie ta wewnątrz maciczna, czy już tam tuż po urodzeniu,

Oczywiście oni statystycznie będą ciut lepiej ogarniali niektóre tematy niż przeciętny człowiek, ale oni nigdy nie pracowali w zawodzie, w tym tego słowa oznaczeniu, że nigdy nie pracowali na SOR-ze, nie pracowali w pogotowiu, nie pracowali jako medyk w tym ogólnym tego słowa.

Czyli ja czekam 6 godzin pod SOR-em, bo nie ma łóżka dla mojego pacjenta na SOR-ze.

Bo nie ma wolnego łóżka na oddziałach, żeby wziąć go z SOR-u.

I on chce zamykać, gdzie wie, bo to są jego dokumenty, w sensie z jego resortu.

Jak człowiek wjechał na SOR, to w trzeciej sekundzie zaczął tę krew dostawać, ten 0 Rh-, da się.

I teraz miałbym pracować na SOR-ze.

I ona będzie taka sama do końca moich dni, ale na przykład mogę, bo mam jeszcze wiedzę, jeszcze mi się chce, mam doświadczenie, które mogę przekazać, na przykład jestem zatrudniony w pogotowiu jako taki instruktor, supervisor, albo człowiek, który wprowadza nowych ludzi do pracy, nie?

A nie tam o 17, co czekać na przekazanie pacjenta na SOR-ze.

A wiesz, chciałbym mieć możliwość na przykład w kontekście tego, co nas czeka, czyli większej ilości portów przed szpitalnie, na przykład położną lub lekarza położnika, ale nie tam profesora w ogóle, tylko małego rezydenta, bo tacy są najlepsi w ogóle.

Ja się nie leczył profesorów, nie mam zamiaru, bo oni kończyli studia 40 lat temu, a młodzi rezydenci są the best.

Jeszcze jeden wątek przypomniał mi się niestety, ale ogólnie to wszystko co Janek mówi jest ciekawe, bo 4,5 roku temu, wtedy nie byłeś pracownikiem, nie byłeś ratownikiem medycznym w karetce, tylko pracowałeś na SOR-ze i powiedziałeś, żebym wrócił do bycia ratownikiem, ratownictwo musi być atrakcyjne i bezpieczne.

Żyć tak, żeby nie trafić na soru w zgodzie z sobą i pamiętać o tym, że wiesz, jutro może nie być, więc wyciskajmy z tego życia tą wszystko jak z cytryny.