Mentionsy

W związku ze śledztwem - Dominika Długosz-Gierszewska, Mariusz Gierszewski
W związku ze śledztwem - Dominika Długosz-Gierszewska, Mariusz Gierszewski
10.09.2025 07:47

Tak PiS pompowało miliony na kampanię. "Ta kobieta niczego się nie boi" #OnetAudio

[AUTOPROMOCJA] Pełnej wersji podcastu posłuchasz w aplikacji Onet Audio

W nowym odcinku "W związku ze śledztwem" Dominika Długosz z "Newsweeka" i Mariusz Gierszewski z radia ZET rozmawiają między innymi:   - o tym, jak powiązani z PiS biznesmen i ekspert od sondaży, zrobili świetny interes i dlaczego bada go prokuratura;
- o tym, kto rozwieszał wielkie billboardy ze zdjęciem słynnej posłanki Moniki Pawłowskiej;
- o kłopotach Daniela Obajtka, tajemniczym apelu w jego obronie i o tym, co ma do tego Jan Paweł II ;
- o grze o tron w NIK i manewrach Mariana Banasia, który najwyraźniej nie chce opuścić tego tronu.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 14 wyników dla "Instytut"

Narażenia Instytutu na wyrządzenie szkody majątkowej w wielkich rozmiarach.

Instytutowi.

No bo Instytut stwierdził, że to co otrzymał, to nie o to chodziło.

Panowie wyprodukowali coś i to nie było to, czego Instytut oczekiwał.

Rzeczywiście w doniesieniu chodziło o dwóch, o prezesa, o szefa Centrum Łukasiewicz i o szefa jednego z instytutów, który prowadził właśnie to zamówienie.

Otóż podejrzenie przestępstwa polegającego na doprowadzeniu do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie ponad 7 milionów złotych, którą tą kwotę Instytut otrzymał na podstawie umowy zawartej z Centrum Łukasiewicz na wykonanie zadania zleconego polegającego na przeprowadzeniu projektu badawczo-rozwojowego.

A co więcej, znaczna część dofinansowania, to jest kwota prawie 4 milionów złotych, została przekazana podwykonawcy zadania zleconego właśnie tej spółce Tokarski Tadejewski Paladę, wybranemu z pominięciem ustawy Prawo Zamówień Publicznych i bez należytego rozliczenia prac wykonawczych przez podwykonawcę w sposób naruszający interes majątkowy z Instytutu.

Znaczy rozumiem, że oni mieli wykonać po prostu usługę dla instytutu w postaci stworzenia jakiegoś oprogramowania, tak?

Jak rozumiem Instytut uważa, że to co mógł

Po analizie raportu ustalono, że Instytut nie zrealizował żadnego z elementów tego zadania.

Realizowane przez Instytut, bo Instytut jakby podzlecał tej spółce pracę...

W ogóle nie miały charakteru prac badawczo-rozwojowych, a prace wykonane przez Instytut należy zakwalifikować jako automatyczne i prace rutynowe.

Ekspert swojej opinii wskazuje, że Instytut stworzył gorszą alternatywę do istniejących platform analitycznych kosztem 9 milionów złotych.

Jeszcze mam odpowiedź byłego prezesa Instytutu Łukasiewicz, Andrzeja Dobczyńskiego, który jest też wymieniony w zawiadomieniu.