Mentionsy
Młodzi nie chcą umierać za Polskę. Były żołnierz o tym, co to oznacza dla armii
Niemal połowa Polaków deklaruje, że w razie wojny nie chce umierać za Polskę. Skąd bierze się ten brak gotowości do obrony kraju i co to mówi o naszym społeczeństwie?
Szukaj w treści odcinka
Po 27 dniach nie mamy żołnierza specjalisty, tylko tak naprawdę mamy mięso armatnie i w momencie, kiedy otrzymujemy powołanie do wojska, możemy wnioskować o zastępczą służbę wojskową.
Tak, myślę, że tak, że to jest umiejętność, którą warto nabyć.
Niemal połowa Polaków deklaruje, że w razie wojny nie chce umierać za Polskę.
Skąd bierze się ten brak gotowości do obrony kraju?
Aktualnie youtuber, prezes Instytutu Wsparcia Polaków.
No to zacznijmy od tego najnowszego sondażu Ibris dla Radia Z. Pokazuje on, że niemal połowa Polaków deklaruje, że nie zgłosiłaby się do obrony krajów.
Powiem tak, to jest generalnie skomplikowany temat, bo...
Politycy, generałowie, tutaj Ministerstwo Obrony Narodowej przekonuje nas generalnie, że my jako Polacy, podatnicy mamy zarówno swoje obowiązki, jak i też od państwa dostajemy dzięki temu, że płacimy podatki.
Także tutaj mamy, jesteśmy generalnie
Zabezpieczeni przez państwo, ale w zamian oczywiście w razie W powinniśmy stawić się i taki mamy obowiązek względem ojczyzny, żeby bronić tę ojczyznę.
Tylko mam wrażenie, że no troszkę Polacy tutaj nie do końca są zadowoleni z tego, jak państwo się opiekuje nimi.
Przepraszam bardzo, ale opieka zdrowotna tak naprawdę w dzisiejszych czasach polega na kontakcie z lekarzem pierwszego kontaktu.
Ale w zamian oczywiście mamy oddawać życie za nasz kraj, za to, jak politycy rządzą.
Czujemy tę niesprawiedliwość taką społeczną.
Znaczy ja akurat już jestem w tych strukturach, także ja mam kartę mobilizacyjną, w razie co to ja i tak jestem mobilizowany.
Ale ludzie, tak jak patrzą, nigdy nie mieli kontaktu z wojskiem i czują tę niesprawiedliwość społeczną, że, no przepraszam bardzo, dlaczego syn, córka jednego, drugiego czy trzeciego polityka najprawdopodobniej będą zwolnieni albo gdzieś będą na głębokich tyłach?
I teraz w momencie, kiedy ja jestem pałowany jako przedsiębiorca, no to za kilka lat okazuje się, że mam być wcielony do armii.
Te wyniki, jak pokazuje sondaż IBRIS, szczególnie w tej grupie 18-29, tutaj aż 70% osób mówi, że w czasie wojny wybierze ucieczkę lub unikanie walki.
Skąd Pana zdaniem taki trend wśród młodzieży?
To jest również strach przed tym, że wojsko tak naprawdę widzimy coś, co się dzieje w armii.
Tutaj ministerstwo chwali się, że mamy takie sukcesy, że mamy nowoczesny sprzęt, ale tak naprawdę ludzie widzą...
Rzeczywiście tak jest?
No wie pan, no to ja bym proponował, jeżeli pan nigdy nie był na ćwiczeniach rezerwy, proponuję się zgłosić, bo tak naprawdę można się liczyć z tym, że dostanie się używany mundur, używane buty.
Jeżeli jest to okres zimowy, może się zdarzyć poligon, no to człowiek jest wysyłany, taki żołnierz rezerwy na poligon, pod namiot i tam zamiast śpiwora, który przysługuje żołnierzowi zawodowemu, dostaje się dwa szare kotce na przykład.
Typu karabinek AK, oczywiście bez celownika optycznego, tylko przyrządy mechaniczne.
No i tak to niestety wygląda.
Także fajnie to wygląda pod tym względem, że mamy ten nowoczesny sprzęt, no ale sprzęt sam też nie walczy, tylko przede wszystkim walczą ludzie.
Można iść do dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej i tak naprawdę zapoznać się, jak to wojsko wygląda, a można też iść do zawodowej służby wojskowej.
Może zaczniemy sobie temat od tej dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej, bo tutaj najwięcej ludzi gdzieś tam wiąże z tym przyszłość, ponieważ tutaj można powiedzieć, tak mam wrażenie, że są skuszeni tak naprawdę zarobkami, bo w momencie, kiedy młody człowiek zaczyna swoją przygodę na rynku pracy, to może liczyć na niższą krajową na rękę 3,5 tysiąca.
Wojsko proponuje w ramach dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej około 6 tysięcy na rękę plus wyżywienie plus zakwaterowanie.
Także tutaj trzeba przemyśleć też, jeżeli ktoś chce iść do wojska.
Oczywiście polecam, nie odradzam, ale miejmy też na uwadze konsekwencje, że wojsko to nie jest tylko, że fajnie płacą i jedzenie, zakwaterowanie.
I takie bezpieczeństwo materialne, ale również trzeba się liczyć z tym, że no niestety jak już pójdziesz do wojska i nawet nie zostaniesz żołnierzem zawodowym i skończysz przygodę na dobrowolnej zasadniczej służbie wojskowej, to składasz przysięgę, idziesz do rezerwy, możesz być wzywany na obowiązkowe ćwiczenia wojskowe, załóżmy dwutygodniowe.
Także są pewne za i przeciw.
A jeszcze użył Pan takiego słowa przygoda.
Jak pan to definiuje?
To jest przede wszystkim poświęcenie, ale takie mam wrażenie oczywiście, że młodzi ludzie gdzieś tam chcą też, no może nie wszyscy, ale niektórzy chcą też zobaczyć, jak wygląda służba wojskowa.
No tak dla mężczyzn to jest takie pociągające, można powiedzieć.
I mogą to traktować jako przygodę.
No tak jak mówiłem, bo to się wiąże.
Bo jeżeli ktoś to traktuje jako przygodę, no to...
Ja tak powiedziałem, ale to jest nie do końca przygoda, bo trzeba się liczyć z konsekwencjami, bo konsekwencje już nie są przygodą, tylko konsekwencją jest służba i ewentualne później konsekwencja taka, że trzeba w pierwszej kolejności iść na tą pierwszą linię frontu.
Pod względem sprzętu jaki kupujemy, można powiedzieć, przynajmniej tak to jest nam przekazywane, od strony praktycznej, załóżmy, że od strony technicznej jesteśmy przygotowani.
Ale tutaj zwróciłbym właśnie uwagę na tą dobrowolną zasadniczą służbę wojskową, bo nasi politycy tak na siłę naprawdę chcą tworzyć te rezerwy i te rezerwy nie do końca są przeszkolone.
Jeżeli chodzi o dobrowolną zasadniczą służbę wojskową, to nawet wysyłane są pisma takie...
Po 27 dniach nie mamy żołnierza specjalisty, tylko tak naprawdę mamy mięso armatnie, żołnierza, który potrafi podłączyć magazynek i strzelać w wyznaczonym kierunku.
Nie jest przygotowany tak naprawdę do tej służby.
Czyli czego w praktyce przez te 27 dni się nauczymy?
Praktycznie nauczymy się podstaw tak naprawdę.
Podstaw taktyki, czyli poruszania się na polu walki, żeby tam ewentualnie przeciwnik nas nie trafił.
Czyli trochę jak na przysposobieniu obronnym wiele, wiele lat temu w szkołach.
Tak, znaczy troszkę więcej, bo jednak to szkolenie podstawowe, czyli tak zwana unitarka dla wszystkich jest taka sama.
A dalsze szkolenie polega na tym, żeby się zgrywać w drużynie, żeby się zgrywać w plutonie i tak dalej, i tak dalej.
I to wpływa na przeżywalność tak naprawdę na polu walki.
Że ta drużyna jest zgrana, a nie, że mam pojedynczego żołnierza, który nie jest specjalistą i tak naprawdę no...
I nie mamy takiej ciągłości, jeżeli chodzi o dobrowolną zasadniczą służbę wojskową.
Użył pan takiego słowa mięso armatnie.
Czy ci ludzie, którzy przejdą takie szkolenie, mają się czego obawiać?
Rzeczywiście mogą być w ten sposób potraktowani?
Tak, oczywiście, że tak.
A co to oznacza w praktyce?
W praktyce pójdą do piechoty zmotoryzowanej, do piechoty zmechanizowanej i tam będą walczyli na pierwszej linii obrony.
No przeciwnik musi do czegoś strzelać, tak?
Także są potrzebne, i logistyka jest potrzebna, i są potrzebne czołgi, wojska pancerne, zmechanizowane, zmotoryzowane, obrona przeciwlotnicza.
Bo szkolenie takiego żołnierza najmniej wymaga czasu i pieniędzy.
Ale takiego żołnierza po miesięcznym szkoleniu, no to najłatwiej wrzucić do piechoty.
Oczywiście powinni umieć się bronić, tylko pytanie, co jest celem takiego młodego człowieka?
I też mam takie przypadki, kontaktuję się z ludźmi, żołnierze do mnie piszą, że
Jest coś takiego jak zastępcza służba wojskowa.
I jeżeli ten konflikt się zakończy w miarę szybko, w ciągu pół roku, do roku, no to łapanek nie będzie.
Ci, co przyjdą, to przyjdą, ale jeżeli zacznie brakować ludzi, no to niestety łapanki będą, nie ma co ukrywać.
A myśli pan, że na jaki czas wystarczy chętnych w Polsce?
Trudno powiedzieć, bo to tak naprawdę zależy od intensywności działań przeciwnika i od tego, od decyzji generałów, bo na przykładzie ukraińskim mamy relacje żołnierzy, którzy mówią, że byli wysyłani na pewną śmierć.
To gdyby teraz miał pan dać taką być może kontrowersyjną, a być może nie radę dla tych, którzy chcą uniknąć pójścia do wojska, to co by im pan powiedział?
I wtedy wojskowe centrum rekrutacji tak naprawdę nie ma możliwości wysłania wezwania na ćwiczenia wojskowe, bo człowieka nie ma w kraju.
Jakie konsekwencje prawne, społeczne może ponieść ktoś, kto w czasie mobilizacji postanowi nie stawić się do służby?
Konsekwencje prawne, jeżeli unika się służby wojskowej, to tam jest chyba od trzech albo od pięciu lat pozbawienia wolności, nie jestem pewien, i nie ma górnej granicy, czyli tak naprawdę dożywocie.
Ok, no to powiedzmy, jak to wygląda po kolei.
Ktoś, jest mobilizacja, biorą takiego 22-letniego Pawła, studenta prawa do wojska i co dzieje się dalej?
Najpierw przechodzi, jeżeli nigdy nie był w wojsku, nie składał przysięgi wojskowej, to najpierw przechodzi szkolenie podstawowe, bo to też nie ma tak, że on idzie od razu na front.
Czyli najpierw przechodzi w przyspieszonym tempie szkolenie podstawowe, czyli na przykład jeżeli teraz mamy 27 dni, to ten czas, intensywność się zwiększa, tego szkolenia i załóżmy w półtora tygodnia jest zakończenie szkolenie podstawowe i w zależności od tego, gdzie przewidujemy największe straty, to szkolimy w wybranej specjalizacji.
Nigdy nie ma tak, że wszystkie jednostki gdzieś tam walczą na pierwszej linii.
To jest tak jak na Ukrainie.
Zależy jaka jest struktura brygady czy dywizji, zależy w jakiej strukturze walczymy.
I ten pododdział, który jest luzowany, tak to się ładnie nazywa, czyli poniósł jakieś tam straty, musi wyjść do tyłu, wyjść z walki i wchodzi w jego miejsce pododdział z odwodu albo gdzieś z dalszego zaplecza, jakby to tak powiedzieć.
I to jest między innymi to mięso armatnie, o którym pan wspomniał, jeśli to jest taki średnio przeszkolony żołniarz.
No jeżeli będzie taka intensywność działań i że nie będzie czasu na szkolenie dłuższe, no to będzie szkolenie po łebkach.
No dobra, a jeśli ktoś nie chce bronić ojczyzny, no ale chce bronić sam siebie albo chce bronić swoją rodzinę, powinien przejść jakiekolwiek szkolenie wojskowe?
Jeśli tak, to jakie?
Znaczy bronić, to z jakim względem bronić?
Poleca pan jakieś szkolenie wojskowe, parawojskowe?
Ja sam organizuję szkolenia wojskowe tak naprawdę i mam szkolenia online, można sobie wykupić i szkolenia praktyczne też realizujemy.
Mam kolegów żołnierzy zawodowych, oficerów, podoficerów, z którymi współpracuję i realizujemy takie seminaria, gdzie uczymy po prostu strzelania z różnych typów broni, gładkolufowa, nie tak jak w wojsku, bo w wojsku jeżeli idzie żołnierz, to nauczy się strzelać tylko z karabinka.
My uczymy, może nie uczymy, bo jeden dzień takiego szkolenia to człowiek się nie nauczy, tylko zapozna się po prostu.
Szkolimy z taktyki, z surwiwalu, z walki w bliskim kontakcie.
To jest takie zapoznawcze szkolenie.
Tak, myślę, że tak.
Jak pan myśli?
W praktyce wydaje mi się, że to działa bardziej psychologicznie, bo jeżeli przeciwnik będzie gdzieś tam zajmował jakieś tereny, to będzie ewakuacja ludności tak naprawdę i no nie będziemy narażeni, chyba że ktoś uprze się i będzie chciał zostać, tak?
W praktyce to i tak wtedy straci życie, bo nikt nie będzie zajmował się jakimś tam Kowalskim, który z jakąś bronią w oknie wystaje, tylko od razu pójdzie seria z karabinu maszynowego i już Kowalskiego nie będzie.
A według pana, jakie najważniejsze umiejętności nabyte na takim szkoleniu wojskowym przydadzą się w życiu codziennym w sytuacji zagrożenia?
Ja powiem tak.
Przede wszystkim, jeżeli chcemy być w jakiś sposób bezpieczni, to warto zadbać o swoje zdrowie i kondycję fizyczną.
Jeżeli uciekać, no to też jakieś umiejętności z survivalu.
A jak rozpoznać ten moment, kiedy uciekać, a kiedy się bronić?
To nie jest tak, że nagle ktoś nam wjedzie czołgiem do miasta, czy cokolwiek będzie się działo.
Będą komunikaty od rządu, od administracji państwowej, komunikaty w radiu, w mediach, że jest planowana masowa ewakuacja.
I to tak naprawdę samorząd powinien koordynować tą masową ewakuację, a nie, że każdy wsiądzie w swój samochód i będzie jechał.
No bo jeżeli każdy wsiądzie w swój samochód, to siłą rzeczy drogi będą zakorkowane.
Ale przecież właśnie w Ukrainie tak się działo, że ludzie wsiedli w swoje auta i te drogi były zakorkowane, szybciej się szło na piechotę.
Ale jednak te korki, ten brak paliwa na stacjach benzynowych, to wszystko się działo.
Myśli pan, że taki scenariusz nie powtórzyłby się w Polsce?
Jeżeli lecą rakiety na miasto, to tak naprawdę jest małe prawdopodobieństwo, że te rakiety akurat spadną na twój budynek.
Oczywiście w budynki cywilne również będzie celował, żeby wywołać jakąś tam panikę i efekt, tak?
No to wtedy tak.
Już jest wojna tak naprawdę w jakimś tam stopniu i to otwarcie mówi zarówno strona rosyjska, strona rosyjska mówi, że mamy wojnę z NATO.
Fakt, że jeszcze rakiety nie spadają.
Ja raczej nie przewiduję takiej wojny, że tutaj nam wjadą jakieś rosyjskie czołgi, ale jest duże prawdopodobieństwo, czy tam niebezpieczeństwo, że rzeczywiście te drony będą wlatywać i już nie będą to takie drony, jak ostatnio bez głowic i będą nieuzbrojone, tylko mogą to być drony już wtedy uzbrojone.
Albo Rosja uzna, że weszliśmy oficjalnie w konflikt zbrojny, bo na przykład zaczniemy strancać rosyjskie rakiety z terytorium Polski.
Rakiety, które w sensie znajdują się jeszcze na terytorium Ukrainy.
Ale z tego, co pan mówi, taka wojna pełnoskalowa, jaka miała miejsce na Ukrainie, raczej się w Polsce nie powinna powtórzyć.
Także to drugiego frontu Rosjanie nie otworzą, bo nie mają sił i środków, żeby to zrobić.
Tak długo jak będzie się bronić Ukraina, tak długo my możemy być względnie, podkreślam to słowo, bezpieczni.
No, oby to państwo ukraińskie było, aczkolwiek ja bym tutaj dążył do tego, żeby tę wojnę zakończyć i żeby Ukraina rzeczywiście była tym buforem, chociaż też nie jest powiedziane, bo trzeba by było się zastanowić, jaki cel ma w tym Rosja, żeby wejść do Polski, żeby zająć.
No, ale tutaj nie widzę tego niebezpieczeństwa, żeby ktoś chciał odebrać tam jakieś terytorium.
Oczywiście działania jakieś tam zaczepne, rakiety czy dywersyjne, akcje dywersyjne mogą być.
Ale nawet jeżeli Ukraina by skapitulowała pod takim tytułem, że zgadzamy się w tej chwili na to, co powiedział Putin, czyli oddajemy te wszystkie terytoria, bo głównie na tym mu zależy i mówimy stop, no to nie ma za bardzo zagrożenia dla Polski.
Okej, w takim razie podsumujmy sobie tę rozmowę.
Gdyby miał pan dać jakieś dwie, trzy kluczowe rady, co każdy obywatel powinien zrobić już dziś, krok po kroku, żeby zwiększyć swoją gotowość na nadejście kryzysu, na nadejście wojny, na nadejście tej sytuacji albo ciężkich czasów?
Przygotować zapasy, przygotować alternatywne źródło energii, gdzieś tam mieć zapas leków, jakąś apteczkę, zdrowo się odżywiać, być zdrowym i być w dobrej kondycji fizycznej.
Iść do lasu na 24 godziny i zobaczyć, czy wytrzymam w tym lesie, czy tam w jakiejś budce.
Zwłaszcza w warunkach takie, jakie mamy, czyli jesienno-zimowych w tej chwili.
Chyba możemy zachęcić naszych słuchaczy i widzów, by poszli do tego lasu i sprawdzili teraz, właśnie w czasach pokoju, jak w tym lesie się odnajdują.
Ostatnie odcinki
-
Samiec alfa z Kremla. Prawda, propaganda czy gr...
22.02.2026 09:00
-
Jedna rzecz zdradza ofiarę szybciej niż strach ...
15.02.2026 09:00
-
Masz obowiązek być gotowy na kryzys. Czy państw...
08.02.2026 09:00
-
Jedna awaria zmienia wszystko. Jesteśmy gotowi ...
01.02.2026 09:00
-
Wojenny biznes: gdzie kończy się obrona, a zacz...
25.01.2026 09:00
-
Strach i indoktrynacja. Mit potęgi Rosji i kuli...
18.01.2026 09:00
-
Tylko 4% Polaków ma gdzie się ukryć. Polska bez...
11.01.2026 09:00
-
MILIONY ZNIKAJĄ, GDY ŻOŁNIERZE GINĄ. Kulisy woj...
04.01.2026 09:00
-
WALKA MOCARSTW TRWA. Czy Polska jest rozgrywana...
21.12.2025 09:00
-
STRACH, ŚMIERĆ I... LAJKI - Widział prawdziwe o...
14.12.2025 09:00