Mentionsy

W poszukiwaniu Słowa
W poszukiwaniu Słowa
10.09.2025 17:43

Poranek ze Słowem na 11 września 2025

Ja, Pan, wypowiem Słowo; a co Ja wypowiem, to się stanie i już się nie odwlecze. (Ez 12,25) Pismo, które przewidziało, że Bóg z wiary usprawiedliwia pogan, uprzednio zapowiedziało Abrahamowi: W tobie będą błogosławione wszystkie narody. (Ga 3,8)

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 68 wyników dla "E"

Ksiądz Daniel Wiśniewski W czwartek 11 września w książeczce Biblia na co dzień odnajdujemy dwa fragmenty pisma.

Pierwszy z nich zapisany jest w księdze proroka Ezechiela w rozdziale 12 w wersecie 25.

Ja, Pan, wypowiem słowo, a co ja wypowiem, to się stanie i już się nie odwleczę.

Drugi fragment pochodzi z listu do Galacjan, z rozdziału trzeciego, z wersetu ósmego.

Pismo, które przewidziało, że Bóg z wiary usprawiedliwia pogan, uprzednio zapowiedziało Abrahamowi – w Tobie będą błogosławione wszystkie narody.

Kochani, znany naukowiec Albert Einstein, być może kojarzycie takiego człowieka.

No, tak naprawdę trudno go nie kojarzyć.

Ale on podobno kiedyś powiedział, dwie rzeczy są w naszej rzeczywistości nieskończone.

Wszechświat i ludzka głupota.

Z tym, że nie jestem jednak pewny co do tego pierwszego.

Znam wielu ludzi, o których mam różne opinie i jestem w stanie się z tym stwierdzeniem zgodzić.

Jednak dodałbym do tego jeszcze trzecią nieskończoną rzecz.

Boże miłosierdzie.

W Kościele często mówimy, że każdy z nas popełnia błędy i każdy z nas zasługuje na karę, ale każdy na podstawie swojej wiary może otrzymać od Boga odpuszczenie grzechów.

Piękne słowa.

Kwintesencja ewangelickiej wiary.

Tylko problem polega na tym, że jak się te słowa słyszy raz po raz, każdej niedzieli, na każdym nabożeństwie,

to trochę tracą one na efekcie, który w nas wywołują.

One nam powszednieją i stają się dla nas absolutnie oczywiste, neutralne, jak powietrze, którym oddychamy.

I to jest właśniee, bo głębia Bożego Miłosierdzia jest godna największego zachwytu, niezależnie od okoliczności.

Postarajmy się więc nadać temu teologicznemu twierdzeniu, że Boże Miłosierdzie jest nieskończenie wielkie, jakiś taki bardziej osobisty wydźwięk.

Zamknijmy na chwilę oczy i wyobraźmy sobie sytuację, że idąc przez miasto, potykamy się i wpadamy na kogoś, kto trzyma w rękach wielkie i bardzo drogie ciasto na urodziny swojego dziecka.

Wpadamy na tą osobę, oboje lądujemy na ziemi, a ciasto zostaje rozpryskane na chodniku.

Co czujemy w takiej sytuacji?

Najprawdopodobniej jest nam wstyd, jesteśmy na siebie źli, czujemy do siebie żal.

Wyobraźmy sobie, że nieopatrznie zdradziliśmy sekret naszego przyjaciela lub przyjaciółki jakimś tam osobom trzecim.

I teraz oni się z tej osoby naśmiewają.

Informacja o naszym plotkarstwie już za niedługo do tej osoby dojdzie.

Co teraz czujemy?

Wyrzuty sumienia?

Chęć zapadnięcia się pod ziemię?

Albo jeszcze inna sytuacja.

Ktoś bliski poprosił nas o pomoc w wykonaniu czegoś, na czym się znamy.

I dla nas to żaden problem, no bo się na tym znamy, a tej osobie ratuje to skórę.

Bez tej rzeczy może stracić pracę.

I przychodzi czas oddania wykonanego przez nas projektu tej osobie.

Ona do nas dzwoni, kiedy może odebrać tę rzecz, o którą prosiła.

A my zapomnieliśmy.

Nawet nie zaczęliśmy jej robić.

Teraz nasz przyjaciel czy przyjaciółka będzie cierpieć.

Co teraz czujemy?

W każdej z tych sytuacji towarzyszyłoby nam poczucie winy, wstydu i mielibyśmy spore wyrzuty sumienia.

I mówię o tym, i zrobiłem to całe ćwiczenie myślowe, bo bardzo często my się tak zachowujemy wobec Boga.

przeciwstawiając się Jego przykazaniom, zaniedbując Jego drogi, zapominając o Nim.

A teraz wyobraźmy sobie na dokładkę, że ta osoba, której to zrobiliśmy, wobec której zgrzeszyliśmy, po prostu uśmiecha się i nam przebacza.

I po prostu prosi nas, żebyśmy więcej tego błędu nie popełniali.

Co teraz moglibyśmy poczuć?

Bo dokładnie to robi dla nas Bóg.

Za każdym razem, kiedy Mu się spowiadamy, za każdym razem, kiedy z bólem w sercu klękamy przed Jego obliczem, prosimy Go o przebaczenie.

Za każdym razem, kiedy przyjmujemy sakrament ołtarza.

On nam przebacza, pojednuje nas ze sobą, poklepuje nas po ramieniu i zaprasza z powrotem na swoją drogę.

Zachowuje się dokładnie tak, jak ojciec w przypowieści o synu marnotrawnym.

Przebacza nam, choć na to nie zasługujemy.

Daje nam szansę, choć na nią nie zasługujemy.

I tak samo przebacza i daje szansę również tym, którzy być może nas skrzywdzili, choć też na to nie zasługują.

W taki sposób w Jezusie Chrystusie spełnia się obietnica dana przez Boga Abrahamowi, tak jak to słyszeliśmy w drugim wersecie.

Pismo, które przewidziało, że Bóg z wiary usprawiedliwia pogan, uprzednio zapowiedziało Abrahamowi – w Tobie będą błogosławione wszystkie narody.

A tak jak to już dobrze wiemy z pierwszego fragmentu…

Ja, Pan, wypowiem słowo, a co ja wypowiem, to się stanie i już się nie odwleczę.

Starajmy się więc, kochani, dbać o naszą wiarę tak, by zauważać i doceniać to, jak bardzo Bóg wykazuje się wobec nas wyrozumiałością, jak bardzo wiele nam przebacza, w jak wielu przypadkach daje nam szansę i jest gotów,

I z tą świadomością my też bądźmy wyrozumiali dla innych.

Bo Boże dary mają zmieniać życie tego człowieka, do którego przychodzą.

A to dzisiejsze rozważanie zakończmy słowami Betolomausa Gesjusa, które to ku naszej refleksji podaje nam Biblia na co dzień.

Z Nim łączy się na ziemi świętymi więzy Bóg.

A On znów, z już wolnymi, od wszelkich bied i trwóg.

Jak tamte, Panie dzieci, w zwycięzców zmień i nas.

Niech też i nam zaświeci zbawienia wielki czas.

Amen.