Mentionsy
Chcesz zaadoptować psa? Obalamy popularne mity #100
Adopcja psa ze schroniska to decyzja, która zmienia życie – zarówno człowieka, jak i zwierzęcia. Choć w Polsce wciąż tysiące czworonogów czekają na dom, wokół adopcji narosło mnóstwo mitów, które potrafią skutecznie zniechęcić przyszłych opiekunów. Czy naprawdę pies ze schroniska nie nauczy się nowych rzeczy? Czy będzie szczekał bez przerwy i nigdy nie zaufa człowiekowi? A może wręcz przeciwnie – adopcja to najpiękniejsza przygoda, jaką można sobie podarować? Oto fakty i mity, które warto znać, zanim podejmiesz tę ważną decyzję.
Szukaj w treści odcinka
Witamy Was serdecznie w naszym dogkaście Tu Piesek.
Dzień dobry, tu Piesek, Gata Zając.
Witamy was bardzo serdecznie w setnym odcinku podcastu Tu Piesek.
Setnym, tak, od stu tygodni już słyszymy się.
Trochę sobie zebrałyśmy wtedy i jeszcze tutaj dzisiaj przygotowując się do tego odcinka wypisałyśmy, co nie jest tak naprawdę, nie było tak naprawdę trudne, bo tych, o matko, tych mitów dotyczących piesków ze schroniska krąży tyle.
I wspaniały taki dar, jaki możecie sobie i też w jakiejś innej istocie zrobić, bo naprawdę ratujecie życie, kiedy bierzecie pieseczka ze schroniska do domu.
I to może być też super przygoda, co w sumie prowadzi nas do pierwszego z mitów, które tutaj wypisałyśmy na dzisiaj.
Wiecie, z tym różnie bywa, bo te pieski też mają różne charaktery, różne predyspozycje oczywiście, no ale nasz pierwszy mit jest taki, że pies ze schroniska niczego się nie nauczy, bo też ma już wiadomo swoje nawyki, swoje traumy, albo po prostu jest, nie wiem, starszy, albo jest dojrzały.
i właśnie tłumaczyła, że ale ludzie sobie nie zdają sprawy, co to znaczy, że on po prostu potrzebuje cały czas tej stymulacji.
I okej, u tego pieska, ale już schodząc tutaj mówiąc do tego mitu, nawiązując, no to tak, okej, takiemu psu może wystarczyć trzy razy, innemu może trzeba będzie powiedzieć to dwadzieścia razy, albo i jeszcze dłużej ćwiczyć konkretną komendę, ale to nie jest tak, że ten pies się niczego nie nauczy.
Moje pytanie, sytuacja.
I po prostu wiecie, to jest odkrycie moje z tego roku.
jakby po iluś tam latach razem, bo wcześniej tam potykałam, a teraz ja po prostu widzę, czy jest sens wyciągać bidon, czy nie.
Więc po prostu psy są naprawdę super nastawione na nas.
Tutaj potwierdzamy, że oczywiście są jakieś takie komendy typu zostaw, czy tam puść, gdzie będzie trudniej, jeśli chodzi o pieska schorleńskowego, czyli to była komenda dotycząca tego, że jeśli znajdzie jakieś śmieci na spacerze, to żeby wypuścił to, co ma w pysku.
a nie tylko jak się zdarzy, to nagle uczę psa, ale tak, psy naprawdę bardzo nas słuchają i one są mocno skupione na człowieku twoim, no to u mnie, ja po prostu bardzo często mówię, jak idę z hejką i na przykład trochę do siebie mówiłam, o, teraz w prawo.
Jesteś nawigacją dla hejki po prostu.
Więc nie ma czegoś takiego, że pies, który jest ze schroniska, się już niczego nie nauczy i tu niezależnie od tego, ile on ma lat.
Że ja nawet nie musiałam tego jakby ćwiczyć, tylko po prostu on załapał, że jak są, nie wiem, pasy, ja się zatrzymuję, mówimy stop i teraz to jest norma, że biegnie sobie, biegnie, mówię stój i piesek wmurowany.
To tutaj tak samo, to po prostu się nie dzieje z dnia na dzień.
to czy ufamy takiej osobie na 100%, czy dopiero jak się sprawdzimy w różnych sytuacjach i jest jakiś... No przejdzie to próbę czasu.
Po prostu przeżyjemy więcej razem, nie?
Ale absolutnie i co więcej, więc tu jest tak samo, ten pies naprawdę, można z nim zbudować przepiękną relację i on nam zaufa, tylko potrzeba czasu.
Wymaga czasu i wymaga tego, żeby po prostu kliknęły różne rzeczy.
Albo wręcz jeszcze niektórzy sobie myślą, że jeśli to jest pies, który był właścicielskim psem, to że on już po prostu nie przyzwyczai się do mnie i nie będzie traktował mnie jako swojego człowieka.
Jeden pies będzie wycofany, drugi wręcz będzie się cieszył na to, że widzi znowu swoich wolontariuszy, bo po prostu ich zna.
I poza tym to, że pies akceptuje i lubi więcej osób, na przykład wolontariuszy, to też nie znaczy, że was nie polubi.
To już jest tak, że no po prostu...
No to po prostu pamięta.
Ja myślę, że to się wzięło po prostu z tego, że jak wchodzi do schroniska... To tam jest głośno.
Tak i po prostu jest przebodźcowanych, bo to nie jest naturalna sytuacja, że jest aż tak dookoła dużo psów.
No bo w normalnej sytuacji pies słyszysz czekanie gdzieś tam na ulicy, gdzieś tam z domu obok, z bloku obok, ale to nie jest nieustanny.
Hałas tutaj tych bodźców jest mnóstwo, bo są psy, które po prostu na przykład sobie nie radzą i szczekają.
I co więcej, to też widać, że to dla tych psów nie jest naturalne, bo bardzo często psy...
I to też często widać, kiedy na przykład właśnie bierzemy pieska do domu, że on tę pierwszą dobę, poza tym, że może być zdezorientowany, że może być właśnie troszkę taki zdziczały, że jest w nowym domu, ale że właśnie czasami niektóre padają i po prostu je odcina i śpią.
Ale on po prostu padł i spał, spał, spał i to było ewidentne dla mnie, że on dopiero teraz ma ciszę, ma spokój, nic właśnie go nie podburza, żaden taki bodziec z zewnątrz i on sobie odpoczywał.
A tutaj generalnie, że opieka nad kundelkiem będzie tańsza.
W takim trochę zero-jedynkowym podejściu, że nawet jeśli chodzi o karmę, o jakieś dodatki, różne suplementy, że one nie będą potrzebne, czyli że tutaj będzie taniej, no bo przecież nie trzeba...
Po prostu.
Więc ja na przykład już teraz zapobiegawczo w ogóle od razu hejcę trochę, to nie tak, że przez liska ona dostaje lepszą karmę, ale po prostu przez liska musiałam się mocno doedukować w kwestii karmy, więc od razu hejcę dawałam bez takich...
Też miałyśmy tutaj taką gościnę, która mówiła, że to też jest indywidualne i że też trzeba po prostu sprawdzić często kilka różnych.
I tyle, no i to wszystko też rzeczywiście kosztuje i też musimy to dostosować, no na przykład mój pies je mokrą karmę, w sensie w ogóle, no zawsze śmiejemy, że lepiej niż myje, więc bo już w ogóle ma zamawiany catering, jakby to jest oczywiste, ale na przykład pomijając to, że zamawiany catering i w ogóle.
I ja po prostu mam obsesję nawadniania mojego pieska i jak mu daję taką karmę, ja tam wlewam tyle wody, że on właściwie je zupę.
Ale ja dzięki temu mam pewność, że on przyjmuje trochę więcej niż by sam wypił, a ja się permanentnie martwię, że ja z nim wyjdę na taki gorący chodnik i on mi tam padnie od udarów, więc po prostu ja jestem na misji nawadniania mojego syna.
Ale to dobrze, w ogóle wpisujesz się w trendy aktualne, no bo teraz jest duża moda na to, żeby pilnować ile się pije wody.
są przeróżne aplikacje do tego, żeby się pilnować, żeby, nie wiem, dzwonił budzik, żeby tam podlewa się, nie wiem, kwiatki, albo jakaś kropelka tam się powiększa i uśmiechnięta jest od pewnego momentu.
Nie wiem, czy mnie można połączyć jakoś Hejki i Witka i po prostu te ich cechy, bo ja bym nie chciała ich łączyć, ale ich cechy połączyć, wymieszać i podzielić na pół i wtedy znowu rozdzielić.
To nie jest standard, bo to jest jakaś tam wyjątkowa sytuacja, ale zdarza się druga w nocy, że ja się przebudzam i widzę, że pies czeka i ja mówię, okej.
I ona mnie albo się kładzie, jak się kładzie, to znaczy, że po prostu sobie wstała, ale jak idzie i nosem trąca szarpak, chciałam powiedzieć, szelki swoje, no to wiem, że to jest oznaka, że hej, być ze mną na siku.
No właśnie, no po prostu każdy ma po swojemu.
I mówię może, ponieważ to nie we wszystkich schroniskach oczywiście, zależnie od tego, jak mają te procedury skonstruowane, na ile to są też dobre schroniska, na ile też się poczuwają, jakby wiecie, na ilu mają wolontariuszy, bo czasami to jest też tak, że... Tak, bardzo często to zależy od tego, ile osób tam pracuje, no bo wiadomo, że to wymaga czasu i po prostu do obsługi tego, więc jakby to jest jasne, że to nie wszędzie będzie tak samo.
Bo trzeba sprawdzić, czy człowiek i pies, konkretny pies, są kompatybilni po prostu.
Albo czy po prostu będzie odpowiedzialnym i dobrym opiekunem, czy wie, jak się w ogóle opiekować zwierzakiem.
coś nie wyszło i jesteście zmuszeni kombinować z jakimś innym wyjściem, bo po prostu nie wiem.
Ci ludzie, to też nie chodzi o to, że oni chcą was złapać na kłamstwie, tylko oni naprawdę chcą was przygotować na różne możliwości i na możliwe potencjalne sytuacje, które mogą się wydarzyć, jak już tego pieska będziecie mieli.
I te spotkania, które też się odbywają, na przykład takie spacery przedadopcyjne i czasem padają tam, nawet i dziwne mogą wam się wydawać takie pytania podchwytliwe, ale one też trochę mają was trochę wytrącić z takiej, wyprowadzić z jakiejś strefy komfortu i właśnie nawet...
Tak tu i teraz szybko, co byście odpowiedzieli i co wam pierwsze przychodzi na myśl.
Jasne, czasem trzeba się zastanowić i właśnie nie na chybcika, ale tak, żebyście po prostu mieli wizję tego, jak to może wyglądać.
Czyli jestem gotowa, ja tak miałam z Liskiem, że ja byłam gotowa jakoś jesienią wczesną, podjęłam decyzję, okej, to jest ten moment w moim życiu, że mam na tyle stabilną sytuację, finansowo wszystko, że mogę sobie pozwolić, w ogóle w czasach permanentnego niemal kryzysu, użyłam słów, że miałam stabilną sytuację finansową.
Czyli od momentu, kiedy ja podjęłam decyzję, że chcę psa, no to minęło w sumie pół roku.
Znaczy nawet nie od momentu, kiedy podjęłam decyzję, że chcę psa, bo to, że ja chcę psa, to ja wiedziałam dużo wcześniej, ale że okej, teraz chcę.
To było, że oni kupowali za naprawdę grube tutaj pieniądze psa, szczeniaka i ten hodowca musiał też sam ich poznać na tyle, żeby stwierdzić, okej, ja wam mogę jednego szczeniaka z miatu pozwolić kupić, zapłacić za niego pieniądze.
który potrzebuje więcej pracy, albo na przykład jeżeli jesteście w ogóle przyzwyczajeni już do pracy z psami i chcecie, nie wiem, pieska, który ma problemy z agresją, no to wiadomo, są przeróżne historie, są przeróżni ludzie, ale nawet jeżeli jesteście pieska lękowego, czy po prostu takiego potrzebującego dłuższego zapoznania,
I ja też pierwszy raz go widziałam chyba w styczniu, tak myślę, na akcję Adoptuj Warszawiaka.
Tak i czasami właśnie to też odbija w drugą stronę i tutaj znowu nieprawdziwo już tak całkiem, a propos tego, że w schroniskach ludzie chcą nam wciskać wręcz psy.
Nie wiem, w 30 dni od momentu złapania.
Ale to nie jest tak, że ktoś wam będzie usiłował wepchnąć psa, który totalnie wam nie pasuje, który, nie wiem, skrajne przypadki wyobrażam sobie, że nie wiem, nie powiem, że jest chory na coś, albo po prostu ma jakieś, nie wiem, zaburzenia.
Tak, albo że nie, naprawdę jest agresywny i dajesz go, i wiesz na przykład, że jest agresywny względem małych dzieci i dajesz go do domu z dzieckiem, bo po prostu chcesz wcisnąć.
Więc już nawet fakt tego, że oba te argumenty się pojawiają, czyli pojawiają się, oni nie chcą wydać nam tych psów, tylko chcą je zachować dla siebie i po prostu tworzą tu jakąś iluzję tego, że niby mają w procesie jakieś osoby niby do adopcji, kontra to, że nagle słyszymy
I nie przechodził kolejny raz całego tego stresu, tego całego poszukiwania i jeszcze z łatką powrotu z adopcji, która wiadomo, że nie robi dobrze.
Po prostu nie każdy powinien mieć psa.
Ja nie wiem, co tu trzeba.
Po prostu...
I co więcej, tutaj też mi przychodzi do głowy to, o czym gadałyśmy niedawno, ponieważ krążył taki okropny wpis w sieci behawiorystki z Wrocławia, której pies taki większy zaatakował jej Maltańczyka i potwornie go pogryzł.
Jest też gro ludzi, którzy mając psy stwarzają zagrożenie dla innych ludzi i dla innych psów, bo po prostu nie mają w sobie odpowiedzialności, nie mają wiedzy, nie mają w sobie, nie wiem, znaczy przepraszam, są po prostu idiotami czasami i po prostu robią z tych psów...
niewinne, bo pies tu nigdy nie jest winny, ale narzędzia, które mogą wyrządzić innym krzywdę.
Więc serio, ja bym w ogóle strasznie chciała, żeby były w Polsce jakieś egzaminy, jakieś testy psychologiczne, tak jak to jest w niektórych krajach, że naprawdę zanim dostaniesz pieska pod opiekę, to musisz to przejść i po prostu...
że serio te zwierzaki trafiają raz, że do ludzi, którzy będą dla nich dobrzy, którzy ogarniają, co to znaczy mieć psa w takim codziennym, normalnym życiu, ale też, którzy po prostu nie stworzą zagrożenia najzwyczajniej i dla tych psów, i dla innych psów i ludzi.
No ja się podpisuję oczywiście i tak, historia z tym maltańczkiem jest... Ale nie, ja nawet nie chcę teraz, bo zaraz będę tu płakać, ale bardzo naprawdę współczuję i...
i cierpliwości, którą możesz poświęcić psu, łagodnemu, łatwemu w obsłudze ze schroniska, to po prostu nie masz, nie powinieneś brać psa.
To jest moja jakby osobista filozofia, jakby ja sobie nie wyobrażam sytuacji, żeby pies nie nadawał się do domu.
Słuchajcie, dom to jest naturalne miejsce, gdzie pies powinien być.
Ten tułów ma tak na wysokości kolana, no a główka to już będzie nad kolaną.
podpowiemy znowu, wszystkie spełnione swoje potrzeby gatunkowe, czyli spacery, właśnie zmęczenie głowy, węszenie i tak dalej, to on naprawdę w domu przede wszystkim śpi.
Bo to też zależy, bo to też nie jest tak, że każdy pies musi spędzać po pięć godzin na zewnątrz, bo są pieski, którym wręcz, dla których to jest za dużo i potrzebują mniej czasu, bo po prostu, nie wiem, z różnych względów.
Że był raczej takim podwórkowym jakimś po prostu krzywózkiem.
Ale chodzi o to, że jest moda, żeby tylko adoptować pieski, bo te osoby, które adoptują pieski, czują się lepsze, bo przecież im przyświeca wielka idea walki z bezdomnością wśród zwierząt.
Po prostu chcą mieć, kochają zwierzęta i chcą tym zwierzętom pomóc i nie wyobrażają, tak jak ja, nie wyobrażam sobie po prostu życia bez zwierząt w domu, bez psa w domu.
Po prostu.
No po prostu tak.
I nie da się z tym po prostu kłócić.
ale uratowanie bezdomnej istoty jest dobrym uczynkiem, po prostu.
To jest też po prostu fajnie.
Ja bardzo lubię, kiedy ludzie też, nie wiem, którzy mają duże zasięgi, którzy po prostu są jakimiś tam wzorami, też o tym mówią, bo mamy z tym duży problem w Polsce.
I to już nawet, słuchajcie, abstrahując od miłości do konkretnych piesków i do piesków, po prostu mamy kłopot.
No i po prostu każdy pies, który dostaje dach nad głową, to jest jeden bezdomny pies mniej.
Więc jeśli adoptujemy tego psa,
I chyba dochodzimy do momentu, kiedy mamy małe ogłoszenie.
Ale nie takie ostateczne, ponieważ słuchajcie, stuknęło nam 100 odcinków i robimy sobie trochę przerwy.
I naszych tutaj zapraszamy was i oczywiście na Halopiesku, które prowadzimy od początku istnienia naszego podcastu.
I na pewno się jeszcze gdzieś tutaj złapiemy.
Ostatnie odcinki
-
Chcesz zaadoptować psa? Obalamy popularne mity ...
20.08.2025 17:39
-
Pies czy kot? Oto jest pytanie #99
14.08.2025 06:07
-
Burza o "psiecko", czyli kim są dla nas nasze p...
06.08.2025 11:42
-
Pierwszy raport o pogryzieniach przez psy. Licz...
30.07.2025 20:50
-
Dlaczego psy gryzą. Ekspertka mówi, na co zwróc...
23.07.2025 13:23
-
Dlaczego psy wracają z adopcji? Fakty i mity o ...
16.07.2025 17:56
-
Niebezpieczne kłosy. To realne zagrożenie #94
09.07.2025 15:21
-
Shih tzu. O życiu z psem, który wie lepiej #93
02.07.2025 12:35
-
Luksus na czterech łapach, czyli najdroższe ras...
25.06.2025 20:43
-
Wakacje to mroczny czas dla psów w Polsce. Brut...
18.06.2025 18:32