Mentionsy

Tomasz Ćwiąkała - rozmowy o piłce
Tomasz Ćwiąkała - rozmowy o piłce
16.04.2025 16:40

Maciej Zieliński: Polskie kluby mają problem z timingiem transferów

Kulisy rynku transferowego, anegdoty z różnych transakcji + mnóstwo informacji o świecie agentów. Zapraszam na rozmowę z Maciejem Zielińskim. Wkrótce więcej rozmów z agentami w tej serii. - Dlaczego doradzał Myśliwcowi, by rzucił papierami?- Kto pisał paszkwile na trenera Widzewa?- Dlaczego Piątkowski wylądował w Kasimpasie, a nie w Las Palmas i Bolonii?- Jaki wielki klub chciał Kochalskiego?- Ile płaci Karabach w porównaniu do polskich klubów?- Gdzie mógł trafić Luberecki?- Czy przy dealach z Koroną może dojść do konfliktu interesów?- Jak zostać agentem piłkarskim?

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 35 wyników dla "Euro"

To było 12 lat temu, to był nasz taki pierwszy duży transfer, bo to było 3,7 miliona euro, ale duży też, bo z Polski Ligi do Premier League, dzisiaj takich transferów się już prawie nie robi.

Ja lubię to słowo, bo to bardzo wielu agentów, od których się uczyłem na zachodzie Europy, zawsze to podkreślało.

Ale mówisz o tym pierwszym etapie i tak, pierwszy etap transfer do Premier League, transfer jakby nie było piłkarza, który wyróżniał się w Ekstraklasie do topowego klubu w Ekstraklasie i transfer egzotyczny, no ale też do klubu, który grał w europejskich pucharach.

Natomiast taką informację dostaliśmy i tam tak naprawdę w momencie, kiedy rozpoczynały się te przygotowawcze, czy ruszały te transfery w styczniu w Europie, mieliśmy kilka konkretnych tematów.

Już wiele transferów w Europie było dokonanych, dlatego trzeba było reagować i taka sympatia na tamtym momencie wydawało się najlepszym wyborem i uważam, że to był dobry ruch, ale dlaczego mówię, że to był prosty temat?

Natomiast później, kiedy on już odchodził do Salzburga, no to wydawało się, że będziemy mieli po prostu obrońcę bardzo wysokiej klasy europejskiej.

My braliśmy pod uwagę, że jego nie będzie w lipcu, bo tam Jesse sam to powiedział i tak samo mieliśmy sygnały z klubu, że on ma tak dobrą markę w Europie, że za chwilę go ktoś bogatszy sprzątnie i to jeszcze było dla nas powiedzmy zrozumiałe i nie było z tym problemu.

I tam jeszcze wiadomo, Kamil przyjechał też później niż inni, bo było Euro, na którym nie zagrał, ale tak naprawdę on przyjechał na treningi.

On przyjechał do Salzburga w dzień finału Euro w Włochy, Anglię to pamiętam, że jechaliśmy, więc to było jakieś 11 lipca, 15 lipca, coś takiego.

Na transferach 4,5 miliona euro.

Znaczy obrońca, który jest reprezentantem Polski, czyli nie byle jakiego kraju na arenie europejskiej, który jednak zagrał tych sześć meczów widzę mistrzów, nie ma szans zostać w top 5?

A to akurat zweryfikowaliśmy w wielu źródłach i to muszę powiedzieć, że pod kątem organizacji to jest naprawdę, nie powiem, że nie turecki klub, bo kogoś obraża, ale taki zachodnioeuropejski.

I te wszystkie Konia Spory, Gostepa i Izmir to mają stadiony, które są awangardą dzisiaj w Europie, to jest wow po prostu, nie?

Czy taka simpasa może być kolejną trampoliną dla Kamila właśnie, żeby wrócić do tej w cudzysłowie mówiąc Europy?

Wiadomo, że nikt nie będzie płacił 200 euro rocznie czy 300 euro rocznie za ligę turecką w Polsce, jeżeli nie ma w tym żadnego interesu zawodowego czy kibicowskiego.

Nie widzę dzisiaj w naszej, może poza jednym chłopakiem, jednym zawodnikiem z pierwszej ligi, ale tu się musi jeszcze parę rzeczy wydarzyć, łącznie z jego dobrą grą, który mógł potencjalnie, moim zdaniem, zastąpić na przykład Marusia Foronczyka, gdyby ten odszedł po dobrym sezonie i po Euro.

Jeżeli Widzewa będzie wielkim europejskim klubem, to musi mieć stadion na 30 tysięcy ludzi z większą ilością lóż.

Dzisiaj wartość polskiego piłkarza, z ligowego, poza wyjątkowymi przypadkami, profil, nie wiem, no, super gra w pucharach, reprezentacja Polski pierwsza, no to dzisiaj to nie jest 50 milionów euro.

To nie jest 50 milionów euro, więc to było nierealne.

To czasami waży dużo więcej niż milion, dwa, trzy miliony euro.

Bo jest też taka narracja, to niektóre kluby tak to forsują, że nie, musi zagrać trzy sezony, sto meczów w Ekstraklasie, pojechać na jakieś Euro i tak dalej, i tak dalej.

Po euro.

Więc tak naprawdę jedynym momentem sprzedażowym na zachód, do lepszej ligi, dobre pieniądze, to był moment po euro.

I po euro, w trakcie euro, po euro, do końca okienka, było mnóstwo ofert.

To było tak, że Besiktas do nas się odezwał po meczu z Niemcami, tym słynnym na Euro 0-0.

Później Michał dostał, my później Michałowie, oczywiście Legia też tu, trzeba powiedzieć, wynegocjowaliśmy, bo był bardzo dobry kontrakt po Euro, po tym, jak nie puścili.

Było też mnóstwo klubów, którego chciałem, gdzie w ogóle nie podchodziliśmy do rozmów, no bo oni dawali 500 tysięcy euro, tylko tyle im było stać, więc mówimy o tych klubach, które mogły te półtora, dwa, trzy miliony zapłacić.

A dlaczego Michał Pazdan tak nie do końca wykorzystał marketingowo to euro, tak nie zmonetyzował tego, bo wtedy można było się spodziewać, że za chwilę Pazdan będzie w każdej reklamie, a w sumie tak nie było, to było, on się nie czuł w tym komfortowo, czy nie wiem, czy o co chodziło?

I to się trochę nam rozmyło w pewnym momencie, a ten moment to był miesiąc, dwa po euro.

Bardziej mi się wydaje, że duże agencje globalne, nazwijmy to globalne, paneuropejskie,

Oczywiście są europejskie puchary, ale czy nie było opcji stop 5?

Ta osoba, którą reprezentowaliśmy w tym dealu z tym klubem, ma już kluby w Europie inne i tam to działa powiedzmy ok.

Nie wiem, ale dzisiaj nie wydaje mi się, że jakakolwiek osoba czy w Polsce, czy w Europie, czy na świecie byłaby w stanie ten klub kupić, jeżeli to nie jest Pan Kwiecień, bo wydaje mi się po pierwsze, że go na to stać.

Obaj jeździmy po Europie.

Ja myślę, że więcej zwiedzam, bo mam trochę więcej czasu, bo jak ja gdzieś jadę, w ogóle to jest rzecz, którą ja w porównaniu z pracą w korporacji, którą bardzo fajnie wspominam, mega się cieszę, że przez te 12 czy tam 13 lat poznałem wiele miast w Polsce i Europie, które normalnie bym nie poznał.