Mentionsy

To nie takie proste
To nie takie proste
24.10.2025 17:00

Przybijanie piątką - Sroczyński komentuje

Jak to możliwe, że Donald Tusk, ten jeździec na białym koniu, teraz dla tych samych liberalnych mediów i tych samych publicystów stał się nagle dziadersem? Czy Tusk rzeczywiście zdziadział, czy raczej liberalne media zgłupiały? A może jedno i drugie? Dlaczego alkocelebryta Kuba Wojewódzki krzyczy do premiera „My chcemy zemsty”. Czy rzeczywiście lud platformiany chce zemsty i czy program zemsty uratuje rząd? I wreszcie: Czy pieszczoty sado-maso Kaczyńskiego z Mentzenem zbliżają prawicę do władzy, czy wręcz przeciwnie? Oto pięć głównych zjawisk, które obecnie wpływają na bieg polskiej polityki.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 26 wyników dla "PiS"

Tak czy siak, te same media, które Tuska wychwalały, że wrócił na białym koniu, uratował w Polsce demokrację, teraz masowo wypisują, że Tusk zdziadział, trzeba koniecznie go wymienić, no i wtedy demokraci, czyli my, wygramy.

Generalnie o Tusku w liberalnych mediach pisze się obecnie bardziej pogardliwie niż w mediach prawackich, bo tam Tusk przynajmniej nadal ma moc, ma te swoje wilcze oczy, nadal jest demonem.

Sikorski jest człowiekiem, który jak tylko zachwyci, zrobi coś świetnie, zacznie punktować, jak tylko już zbierze się do lotu, natychmiast sam sobie w kolano strzela, durnego tweeta napisze albo coś głupiego powie i wszyscy natychmiast sobie przypominają, no aha, to jednak tylko Sikorski.

Myśl mianowicie taka, że musimy przestać się certolić, trzeba być jak PiS, trzeba być jak Ziobro, jak Tommy Lee Jones w ściganym.

Oni naprawdę uważają, że aby zwalczyć PiS trzeba sięgnąć po narzędzia pozaprawne.

A najlepiej zdelegalizować PiS.

Interesuje ich tylko to, żeby dojechać PiS, czyli znów cytując wuja Wojewódzkiego, zemsty i Bąkiewicza nam trzeba.

Politycy PiS są przekonani, że wracają do władzy za dwa lata, a może i wcześniej, bo pewnie rząd Tuska tak się skompromituje, że nie dotrwa.

Powrót PiS do władzy.

Mimo tego wielkiego sukcesu 0-0 nic PiS-owi nie skoczyło.

Bo PiS identycznie jak Platforma jest partią dla silnych razem.

Tyle, że dla PiS-owskich silnych razem.

Normals świetnie wie, że powrót PiS do władzy w formie jaką ta partia obecnie prezentuje oznacza dymy i kolejną antypaństwową jazdę bez trzymanki.

Jarosław Kaczyński opowiada swoim najbliższym współpracownikom, że PiS może mieć 40% i rządzić samodzielnie, tylko nie za bardzo wiadomo na jakiej niby zasadzie.

Nie wie tego również pisowska wierchuszka.

Żadne sondaże i żadne zmiany w emocjach społecznych nie zwiastują tego, żeby PiS miał więcej niż swoje maksymalne 30%.

A raczej nieco mniej, bo najstarsi wyborcy PiSu odchodzą z przyczyn naturalnych.

Powrót PiSu do władzy jest patykiem po wodzie pisany.

Problem polega na tym, że ani PiS, ani Platforma nie chcą przyjąć do wiadomości istnienia tej drugiej połowy.

Wystarczyłoby tylko ciemnemu ludomiu uświadomić, że Kaczyński jest zły, a PiS zniknie.

PiS-owcy powinni więc modlić się za Mentzena, modlić się za Bosaka, modlić za ich dobre wyniki.

Tymczasem PiS próbuje Konfederację rozbić i skompromitować.

Również odpalenie przez Kaczyńskiego Bonkiewicza tak naprawdę było wymierzone nie w Platformę, ale w Konfederację, z którą PiS próbuje się ścigać w radykalizmie.

Nawet jeśli PiSowi udałoby się Konfederację rozbić czy osłabić, to konfederaccy wyborcy w życiu Warszawy nie pójdą do PiSu.

Z badań widać, że dla wyborcy Konfy PiS jest partią tak samo nieprzysiadalną jak Platforma, bo tak samo mainstreamową.

A czy może być coś bardziej establishmentowego niż PiS?