Mentionsy

Teren wojskowy
Teren wojskowy
04.02.2026 17:00

System antydronowy San. Przełom czy ryzykowna inwestycja?

W ostatnich dniach w obecności premiera Donalda Tuska i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza został podpisany kontrakt na zakup systemu antydronowego San. Koszt ma wynosić 15 miliardów złotych. Według premiera ma być to przełom w obronie wschodniej flanki NATO. Jakie są jednak trudności w zrealizowaniu projektu, broniącego polskiego nieba? Komandor porucznik rezerwy Maksymilian Dura zwraca uwagę na to, co nas powinno niepokoić w obecnych planach Polskiego Wojska. Rozkłada także na czynniki pierwsze wszystko to, co powinno znaleźć się w bateriach antydronowych.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 58 wyników dla "SA"

W piątek 30 stycznia w obecności premiera Donalda Tuska i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza został podpisany kontrakt na zakup systemu antydronowego San, co będzie kosztowało 15 miliardów złotych.

To teraz wracamy do systemu antydronowego San.

Kupiono bowiem 18 baterii San, które prawdopodobnie dopiero teraz będą integrowane z już gotowych lub dopiero opracowywanych elementów.

A to oznacza, że nie został przetestowany przez polskie wojsko zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Oczywiście w czasie uroczystego podpisania kontraktu za przemawiającym premierem stało dużo sprzętu wojskowego w kolorze zielonym.

Jednak mało kto wie, że część z tego sprzętu nie będzie należała do systemu San.

Dlatego na hali pokazano aż cztery rodzaje polskich stacji radiolokacyjnych, z których dwie na pewno nie będą w nowych polskich bateriach antydronowych San.

Rozmawiamy o właśnie kupionych przez Polskę za 15 miliardów złotych bateriach antydronowych San.

Mają one wejść do wojska jako czwarta warstwa budowanego w Polsce systemu obrony powietrznej, czyli tego, co ma nas bronić przed nalotem rosyjskich samolotów, rakiet i dronów.

A dodatkowo były wystrzelone z samolotów F-35, których godzina lotu wycenia się na ponad 40 tysięcy dolarów, czyli kilkakrotnie więcej niż kosztowały pojedyncze drony Gerbera.

I znowu nazwy dla nich użyczyła kolejna polska rzeka, tym razem San.

To teraz do tych 51 baterii, które wcześniej zamówiliśmy, dołóżmy 18 baterii San zakupione w ostatni piątek i mamy rozmach inwestycji, którą musimy teraz przeprowadzić z powodu wielu lat zaniechań.

A te baterie San są wcale nie mniej skomplikowane

Niestety każdy system dowodzenia i kontroli w bateriach Wisła, Narew, Pilca plus i San jest inny i nie można ich ze sobą połączyć bezpośrednio na przykład kablem.

mama mogła wpływać zdalnie na to, co robi jej dziecko, wymaga już stworzenia sieci i używania tego samego oprogramowania.

Możemy więc go wykorzystywać, ale nie możemy go zmieniać i niczego do niego samodzielnie dołączać.

Dlatego bateria Patriot powinna mieć możliwość natychmiastowego przesłania informacji o wykrytym dronie do baterii Pilca Plus lub San, które mają efektory o wiele lepsze do wykonania tego zadania.

By to jednak było możliwe, dana bateria Patriot powinna wiedzieć, że na trasie wykrytego przez siebie drona znajduje się armata kalibru 35 mm z baterii San i że ta armata jest gotowa do działań.

Ale teraz doszło jeszcze 40 baterii San i Pilica Plus.

Moim zdaniem trzeba po prostu zrobić własny system dowodzenia, który będzie w stanie kierować działaniami wszystkich 69 wprowadzonych w przyszłości baterii Patriot, Narew, Pilica Plus i San.

francuska SAMP-T, norweska NASAMS, niemiecki IRIS-T czy brylijski CAM ma też swój własny system, odpowiednik IBCS-a, który zbiera dane z sensorów, tworzy z nich obraz sytuacji i wydaje wskazania celów do wybranego efektora.

Co więcej, systemy kontroli i dowodzenia baterii Pilca Plus i San mogą okazać się o wiele bardziej skomplikowane niż baterii Wisła i Narew.

Prawdziwy Galimatias pojawi się dopiero w Sanie.

Teraz wyjaśnimy co takiego będzie wykorzystywane w bateriach antydronowych San, których 18 w zeszłym tygodniu zamówiła nasza agencja uzbrojenia.

Z boku wygląda to trochę tak, jakby do baterii San wzięto wszystko, co nadaje się do zwalczania dronów.

Jest to szczególnie dużym problemem właśnie w bateriach San, gdzie powinno się wykrywać wszystkie rodzaje obiektów latających.

Te duże, na przykład samoloty, ale również te najmniejsze, czyli mikrodrony.

W tym celu założono, że w bateriach San będzie się wykorzystywał aż

atakując cel wskazany przed startem z wykorzystaniem odbiornika nawigacji satelitarnej, GPS lub np.

Myślicie, że to koniec zamieszania z sensorami w bateriach San?

W systemie San ma być jeszcze trudniej.

I tu niestety podobieństwo do pilicy się kończy, ponieważ w Sanie mamy aż pięć różnego rodzaju efektorów kinetycznych, a więc takich, które mają uderzyć fizycznie we wrogiego drona i go zniszczyć.

Być może tak samo będzie z armatą kalibru 30 mm w baterii San.

By to zrozumieć musimy teraz wyjaśnić jak ma być zorganizowany system San, a właściwie co o tej organizacji na razie wiemy.

Każda z 18 zakupionych baterii San, nazywanych często dla utrudnienia przez wojskowych modułem bateryjnym, ma się składać z trzech plutonów ogniowych oraz plutonu dowodzenia i wsparcia.

Każdy z tych trzech plutonów ogniowych ma posiadać pełne zdolności do samodzielnego wykrywania,

To minister Kosiniak-Kamysz podał taką cyfrę, co oznacza, że jedna z baterii San, która z założenia ma być szkolna, będzie miała tylko jeden pluton ogniowy i wtedy się zgadza.

Jest bardzo prawdopodobne, że każdy z tych elementów będzie umieszczony na oddzielnym pojeździe, co zresztą pokazano na ekspozycji przygotowanej na podpisanie kontraktu.

Niestety nie zaprezentowano tam wszystkiego, co ma wejść w skład baterii San.

Do ich zwalczania w każdym z trzech plutonów ogniowych wchodzących w skład każdej z 18 baterii San ma być aż 6 rodzajów efektorów.

Co gorsza, tylko jeden z nich, armata mobilna SA-35,

Pięć pozostałych efektorów trzeba będzie dopiero dostosować dla potrzeb baterii San.

Ano drąże, bo nie lubię, jak się mniej, przy okazji Was, próbuję troszeczkę oszukiwać, robiąc pokazy sprzętu baterii San, który tym sprzętem tak naprawdę nie jest.

Tymczasem w czasie podpisania kontraktu za premierem stał tylko jeden system gotowy do wprowadzenia w bateriach San, czyli wymieniona już przeze mnie wcześniej armata samobieżna SA-35 kal.

35 mm w systemie SA-35.

Dlaczego wybrano dla baterii San dwie bardzo podobne osiągami armaty kal.

Problem polega na tym, że w ten sposób do każdego z plutonów ogniowych baterii San na polu walki trzeba będzie dostarczyć dwa rodzaje amunicji armatniej.

Jak się ma to też do deklaracji, że środki przeznaczone na system San będą wspomagały polski przemysł.

Przypominam, wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk obiecywał, że 60% wydatków na system San

Dostaniemy za nie bezzałogowe wieże Protektor z armatą kalibru 30 mm i można mieć nadzieję, że w tym funduszu będzie również zakup licencji na produkcję w Polsce amunicji programowanej 30 mm oraz pozostały sprzęt zagraniczny jaki wybrało polskie wojsko dla Sana.

Wszystko wskazuje na to, że bezzałogowce myśliwskie w bateriach San, które mają atakować obce drony, zostaną oparte na amerykańskich interceptorach Merobs.

W ten sam sposób powstał zresztą pocisk AP KWS, bazą dla którego była rakieta niekierowana Hydra 70, do której dodano zestaw potrzebny do naprowadzania tzw.

Oczywiście można zakładać, że uda się uruchomić produkcję importowanych elementów baterii San w Polsce.

Jednak fabryka norweskiego Kongsberga ma dopiero u nas powstać, a pierwsze baterie San mają być dostarczone już w tym roku.

Jak widać, Teren wojskowy Radia RMF24 wylał jako pierwszy na program San kubeł zimnej wody.

Którego pokłosiem są właśnie baterie San.

Który jest nierealny, pomimo że fundusz SAFE pozwala na jego wydłużenie do 2030 roku.

Trzymam jednak kciuki za cały program, bo pomimo że baterie San nie są idealne, to jednak na pewno się przydadzą.