Mentionsy

TRZECH FACETÓW
TRZECH FACETÓW
03.03.2026 23:28

#41 bardzo filmowe i pełne pasji spotkanie z Konradem Aksinowiczem

W 41.odcinku 3 Facetów naszym gościem jest Konrad Aksinowicz. Rozmawiamy luźno i towarzysko: o podróżach, przodkach i korzeniach, o pracy w branży, o jego filmie „Powrót do tamtych dni”, o codziennym oglądaniu filmów i o pasji, która napędza. Na koniec wchodzimy w gorący temat:  czy sztuczna inteligencja zagraża filmowcom, czy raczej otwiera nowe możliwości?


Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 162 wyników dla "SI"

Trzech facetów po pięćdziesiątce.

Nie chcą się zatrzymać.

Aksinowicz czy Aksinowicz?

Aksinowicz, Konrad, witam.

Przez SI.

A dlaczego przez SI, a nie przez SI?

Tak mnie nauczyli, mój rodzic mówił, że ma być SI, więc jest SI.

A wiesz, ludzie zapowiadają Cię wszędzie Aksinowicz.

Tak samo jestem przyjacielem z Cezarem Harasimowiczem, to Harasimowicza mówią Harasimowicz często, więc to są rzeczy, których można tylko nauczyć, bo niektórzy po prostu zawsze powiedzą tak, jak chcą.

Wymierność tego nazwiska jest Aksinowicz.

A starasz się to prostować?

Staram się.

Moja córka też jest dumna i prostuje, wiesz, też nazwisko, tak, 10 lat i jest dumna z tego nazwiska Aksinowicz i też poprawia, więc to jest takie z pokolenia, na pokolenie się mówi o tych nazwiskach, żeby się mówić tak i tak.

No bo tak jak, zobaczcie, Harasimowicz, Harasimowicz.

Polacy, bo ponieważ mój pradziadek właśnie się ożenił z Akatijewą, która była Rosjanką, szlachcianką i przed tą rewolucją rosyjską ją w jakiś sposób uratował, więc był Polakiem.

Ja byłem dwa lata temu w Wilnie pierwszy raz i byłem w tym miejscu, bo się spytałem właśnie cioci, gdzie to może być i tak dalej.

Ten na Rossie, bo mówimy o tym cmentarzu.

I pierwszym nagrobkiem, jaki się rzucił w oczy, było polskie imię i nazwisko i człowiek zmarł w 1946 albo w 1947 roku.

No widzisz, ten grób zmusił mnie do takich poszukiwań.

No tak, chociaż potem sprawdziłem, ktoś o tym kiedyś zrobił nie film dokumentalny, tylko reportaż, dziś w latach 90-tych właśnie o tych Polakach, którzy o polskiej takiej wiosce, miejscowości w Tanzanii, która pojawiła się właśnie w latach 40-tych, kiedy część Polaków uciekała.

A jak już zaczynamy sięgać głębiej, pradziadek, prapradziadek, albo nie daj Boże, czy my tu mieszkaliśmy w tym mieście, w tej okolicy całe życie, to nie wszyscy to wiedzą.

Więc te Wilno zawsze było tym Willem i zawsze myślałem sobie, że tam przyjadę, ale dopiero kiedy się pojawiła praca, to zawsze to jest dla mnie przyjemne, spożyteczne w jakiś sposób.

I chodzi mi o to, że ja nie jestem gościem, który chciałby sobie pojechać do Japonii dlatego, bo chce ją zwiedzić, ale gdybym pojechał do Japonii, by coś się wydarzyło w tej Japonii.

Bo wiesz, że to w dzisiejszych czasach, kiedy wszyscy wszędzie latają, city breaki, wiesz o co chodzi, tanie linie, szukają tanich połączeń.

Ale okazało się, że jednak w Argentynie i to było tak dwa dni przed i po dwóch, dwa dni później jesteś w innym świecie i nie dość, że właśnie wtedy zwiedzasz, to masz fokus, żeby zrobić jak najlepsze reklamy, a później jeszcze pieniądze dostajesz za to.

Ja czuję się trochę jak ten filmowiec-sportowiec, że dla mnie ten film jest przede wszystkim najważniejszy ostatecznie.

Kto nie wie, to teraz się już prawie dowiedział.

Konrad Aksinowicz, reżyser, scenarzysta, producent, muzyk.

Grzesio nie zna, ale ja mówię o tym, on mało ogląda, to jest jego wada, ale ci, którzy na ten film trafili, czy to przypadkiem w telewizji, w streamingu, bo w Kanal Plus to było i chyba jest na TVP, VOD wydaje mi się w tej chwili, czy byli w kinie wtedy, kiedy była premiera tego filmu i potem on miał swoją dystrybucję, to każdy, kto ten film obejrzał, to ja potem to widziałem nawet w mediach społecznościowych, ludzie ten film przeżywali.

Mierzą sobie życie po prostu przez to ile wykonali, w jakim czasie itd.

Czyli jeśli mogę powiedzieć o sensie mojego życia na tej planecie, to jest to, że odnalazłem kino, które cały czas muszę stymulować, żeby mnie pociągało.

Bo ten wynalazek mnie na tyle zainteresował, że nie tyle, że chciałbym się wgłębić w niego, ale ja po prostu czuję wielką przyjemność z tego.

I nie wiedziałem, co się dokładnie dzieje.

Kupiłem ich siedemdziesiąt albo sto i zacząłem je oglądać i znowu poczułem tę energię, którą miałem, jak byłem dzieckiem, później nastolatkiem, bo ja muszę być cały czas stymulowany historią.

Oglądałem się tego świata, bo ja tego świata nie znałem, bo ja jako dziecko nie lubiłem westernów.

Mój ojciec lubił, ale kiedy się pojawiał western w niedzielę, to wtedy ja uciekałem.

Bo zawsze, kiedy zawsze leciał, to mi się nie chciało go oglądać.

Tylko mówię, że to był moment, kiedy ja po prostu pewnego dnia usiadłem i zobaczyłem, jak ja to oglądał, to to musi być...

A to okazało się, że to nawet nie jest Vista Vision, tylko to jest jeszcze inny processing, który był w latach 50-tych czy 60-tych, w którym trzy

Trzy kamery nagrywały dany kadr i to się łączyło i w kinach były trzy kamery wyświetlające ten film.

Do cieszenia się życiem, bo tam jest bardzo dużo życia w środku.

Jeżeli na początku filmu Clint jedzie na koniu, to my już wiemy, kim jest Clint, jesteśmy bezpieczni, co się stanie.

Wiemy, że nic się mu zazwyczaj nie stanie, ale nawet jak go poturbują, to po prostu ich zniszczy, więc lepiej, żeby oni się do niego nie...

I to jest w XXI wieku, kiedy można mieć kino w domu, bo mam duży projektor, mam duży ekran, dobry dźwięk, to ten Blu-ray właśnie, ten physical memory, jak to się mówi.

Córka jest po pierwsze 10 lat i jeszcze się zdąży zakochać.

Ja jestem też przekonany, że sportowiec musi być bardziej z osobami, które kochają sport, bo to załóżmy teraz, na chwilę odejdźmy od...

Ten sportowiec musi ćwiczyć, musi mieć jakąś dietę i tak dalej.

Jeżeli byłbyś osobą, która by mówiła, no już zjedz tego pączka, no to po prostu to nigdy by nie osiągnął żadnych wyników.

Tak samo muzyk, który musi ćwiczyć po 10 godzin, 5 godzin, przygotowuje się, to drugi muzyk wie, kiedy zejść mu z drogi, bo zaraz będzie koncert i jest trema albo jakiś konkurs.

I co być może też właśnie było błędnie powiedziane, ale tak, dla tych osób ten film był przeszkodą, bo jednak właśnie te wakacje w Grecji się nie pojawią.

Konrad, powiem ci, zaskakujące to jest, ale szczere i to za to cenimy, bo my lubimy być, jak ludzie są szczerzy, bo sami staramy się często być szczerzy w tych rozmowach, nawet między sobą opowiadamy o takich rzeczach.

Ale to myślę, że w każdym zawodzie, myślę, że to jest w każdym zawodzie, w którym człowiek chce osiągnąć jakiś moment.

Jeśli wykonuje się jakiś zawód i jest się pasjonatem tej pracy, czy to jest właśnie bycie kucharzem, malarzem, muzykiem, kim tam jeszcze, dziennikarzem, pielęgniarką, to druga strona musi zrozumieć, że to nie jest tylko przychodzenie i zarabianie pieniędzy.

Też między innymi dlatego, że wykonują taki, a nie inny zawód, że się spalają na przykład przy pracy, albo że muszą oglądać filmy, chodzić na kongresy.

Ja jestem w związku niejednopasyjnym i się jakoś dogadujemy, ustępujemy miejsca i jest wszystko zarądzie.

A, no tak, zaczęło się.

To oni mają zupełnie inny świat niż alkoholik, który jest z osobą niepijącą i nie rozumie i w ogóle się nie bawi z nim.

Jak sam powiedziałeś, musisz codziennie obejrzeć kawałek filmów.

Mogłaby, ale... A w wolnej chwili dzielić się wrażeniami z filmu, z wycieczki.

A ty, odzależnie od filmu, nie obejrzysz filmu, to jesteś zdenerwowany, że tak powiem trzęsą ci się ręce, umownie trzęsą ci się ręce i jesteś taki, wiesz, zdezorientowany i mówisz, kurde, no muszę obejrzeć.

I to jest właśnie ten kłopot osób, które by chciały osiągnąć jakiś sukces w czymś, a się zmuszają do tego.

Natomiast taki przysłowiowy Jan Borusewicz po prostu był zakochany w gitarze i bawił się tą gitarą i nawet nie wiedział, że 9 godzin przeminęło i tam 8 godzin przeminęło i robił to przez tyle lat, że był na tyle sprawny, że ludzie zaczęli słyszeć ten talent i tą umiejętność.

I oni sami w połowie już rozpoznali, że te ustawienia, które ustawiłem i na początku mówiłem, że są najlepsze, działają w scenie, że okazuje się, że wtedy dopiero ten film działa, bo wtedy się okazuje, że jakoś się normalnie to ogląda, że nie trzeba się dopytywać, doszukiwać.

Ja też w tej szkole się zawsze z nimi uczę.

Jakiejś, wiesz, płodności tego, wiesz, bo są pewne podmioty, które decydują, żeby ten film powstał lub nie i oczywiście można dzisiaj robić filmy, a niedługo będzie można robić filmy w AI.

Na co w jakiś sposób też czekam, bo jestem ciekawy jak osoby, które właśnie nie mogą się skonsultować z kimś albo rozmawiać z kimś, mają problemy, żeby zebrać ekipę, no bo to zawsze jest, będą mogły w swoim zaciszu stworzyć historię, która będzie tak pociągająca jak ten western, który ostatnio oglądałem na przykład.

Ten tata wraca, czyli ma być cudownie, a okazuje się, że ten tata wrócił, ale wrócił i jest alkoholikiem, który psuje tę rodzinę, rozwala tę rodzinę.

One się nie przebijały.

Dlatego on zamienił się z projektem Scorsese, bo to Martin Scorsese miał robić ten film, a on mu dał inny projekt po to, żeby on... Mógł zrobić listę Schindlera.

Bo użyłeś takiego sformułowania, że bawiłeś się podczas robienia tego filmu.

Czym się bawiłeś?

Bawiłem się tym, że można powrócić do tamtych dni, że mogę sobie kręcić na moim podwórku oryginalnym.

Mogłem otworzyć całe mieszkanie, w którym byłem i ostatecznie sam się przeniosłem na parę tygodni do tego miejsca znowu, które nie tylko było traumatyczne w związku z alkoholizmem, ale też było przyjemne w związku z tym, jak ja się czułem jako dwunastolatyczne dziecko.

Czyli tym się bawiłeś.

A czasami sam byłem zaskakiwany, co widziałem, bo specjalnie robiłem długie ujęcia po to, żeby tam się też działy rzeczy tak, które się działy.

I sam po prostu czasami zamieniałem się w oglądającego, bo to jest najlepsze.

Chyba, że są to sekwencje tak zwane bezdialogowe, że się później reżyser wie, że doda później dźwięk, wtedy może jeszcze coś powiedzieć w trakcie, nakręcić.

Tak było w czasie apokalipsy na przykład.

Słynna scena jak Martin Sheen na początku tam tnie się i stał jest taki pijany itd.

Jesteś taki i siaki.

Ale jak jest dialog i jest scena, to kiedy reżyser mówi akcja, to zamienia się w publiczność.

Rozliczyć się z własnym ojcem, z własną przeszłością, żeby się zterapeutyzować?

Też trzeba powiedzieć o tym, że ja miałem wiele innych różnych i mam wiele innych różnych pomysłów na filmy, ale musiałem się skonfrontować z naszym rynkiem też.

Okazuje się, że tutaj science fiction się nie zrobi.

Tak są w jakiś sposób nauczeni, że tego typu filmy się ogląda i tego typu filmy też są eksportowane do innych krajów.

Ogląda się te filmy, bo każdy zna ten problem?

Ogląda się te filmy, bo każdy zna ten problem?

Która, nie scena, ale który wątek albo, dobrze, scena, jakaś sytuacja, którą widzimy w tym filmie jest przeniesioną jeden do jednego, którą ty przeżyłeś.

Bo akcja filmu dzieje się we Wrocławiu, Konrad tam się urodził, tam się wychował, tam mieszkał.

Kiedy oglądamy film o Johnny Lenonie i reżyser musi wybrać pewne momenty z jego życia, ale są osoby, które przeczytały siedem książek o Johnny Lenonie,

Mogą szybko zrozumieć, że w tej scenie tak nie było, ponieważ on przeżył to siedem lat wcześniej i siedem lat później, a jest to pokazane w jednej scenie.

Bo ja wiem, bo ja przeczytałem 7 książek i jestem w stanie udowodnić, że tak nie było.

Nawet w dokumencie się tak robi, że to niekoniecznie musi być 1 do 1 historia.

Musimy tego widza trzymać w związku z jakąś taką linią dramaturgiczną, żeby mógł posklejać bryłę pomiędzy jedną sceną a drugą, żeby zrozumiał pewne rzeczy, po to, żeby później można było go zaprowadzić w jakiś ślepy zaułek, w jakąś uliczkę itd.

Usłyszałeś dowcip o dwójka i masz te punkty, które musisz opowiedzieć, żeby zadziałał, wiesz kiedy jest punch, kiedy jest początek i tak dalej, a czasami się i tak nie udaje.

Nie, mi się też parę razy zdarzyło w życiu, że usłyszałem jakiś dowcip, chciałem go opowiedzieć i już w połowie wiedziałem, że jest spierdzielona historia, że po prostu to nie zadziała, że ci ludzie nie zrozumieją mojego dowcipu i tego, co ja opowiadam, ale nie dlatego, że coś zgubiłem.

Dopytuję się tylko, bo ja to czuję u Ciebie, bo ja wiem, że Ty lubisz opowiadać, nie tylko o sobie, tylko w ogóle, bo Ty jesteś gawędziarzem.

To Ci mówię, jeśli chodzi o film po prostu na te dni, moim zdaniem wyczerpał się już, wyczerpała się, ten bitcoin się wyczerpał.

Chciałem się upewnić, czy dobrze czuję.

To jest tylko się upewniam.

Nie mówię, że się wzruszałem w znaczeniu, ale działa, to znaczy, że ja, no właśnie mówię, współczuję temu chłopakowi, przeżywam tę historię i mimo, że wiem jak ona się skończy, to jednak jest ten moment, no to znaczy, że udało się to zrobić.

Wczoraj miał urodziny Felix Falk, osoba, którą bardzo dobrze znam, też się spotykamy i

To jest fenomen niektórych po prostu filmów, że można zrobić ileś tam filmów, a ten akurat przyniesie.

Sydney Polak mówi, że zrobił tyle filmów, a Tutsi będzie film, który będzie według niego najbardziej zapamiętany.

Jak powiedziałeś Syzydniego Polaku, to pomyślałem sobie tak, Tutsi.

A scena finałowa z Bogusławem Lindą, który idzie z tym szampanem jak wychodzi z niemieckiej niewoli mówiąc w skrócie, czyli tam wypuszczony przez gestapo i się wywraca i ten korek wystrzeliwuje i strumień szampana uderza w obiektyw kamery.

Ukazuje się, że są reżyserzy, którzy po prostu mogą być reżyserem wielu, wielu też fajnych, wspaniałych filmów, ale tu akurat jeden przybija się.

Ja się cieszę, że w ogóle mogłem zrobić film jeden, który działa, bo są reżyserzy, którzy zrobili 30 filmów, które nie działają.

Zobaczcie, olimpiada się teraz skończyła.

W zimowej jest lód, śnieg i ludzie naprawdę mogą sobie zrobić krzywdę i się wywrócić i tak dalej.

3 miliardy, to jest 3 tysiące milionów osób ogląda codziennie olimpiadę, więc to jest wielka forma rozrywki przez dwa tygodnie dla nas.

Co jest pięknego w byciu reżyserem, to jest to, że Clint ma 93 lata i może zrobić jeszcze jeden film, a oni mają 5 do 10 lat, żeby udowodnić sobie, innym, że są najlepsi.

A nawet gdy są najlepsi, to ja zrobiłem film, który działa i inny kolega zrobił film, który działa i inna koleżanka zrobiła film, który działa.

Zgadza się.

A filmów może być dwa tysiące i wszystkie dwa tysiące działają i ty jesteś wśród tych dwóch tysięcy.

Kiedy ja to zrobiłem, już kupiłem bilet, to napisałem do mojego kolegi, który jest fascynatem Spielberga, którego poznałem przez Vimeo, bo mu się podobały jego filmy, jak rozkręca film jeden do jednego i powiedziałem, że jadę.

I tam się spotkaliście.

I to jest ciekawe, bo kiedy człowiek ma swojego idola, tak jak moim jest niewątpliwie Spielberg, oczywiście też byłem u Spike'a Lee, pojechałem tam do jego dzielni, ale teraz to kiedy się on już pojawił,

Taka jest książka, biber amerykański, ja jestem z pokolenia, które zaczytywało się w biber amerykańskiej literaturze i Cortazar był takim liderem wtedy.

I on napisał książkę, tytułu nie pamiętam chłopaki, zabicie mnie, ale to jest zbiór opowiadań.

I ten człowiek zakochał się w tym wizerunku i pojechał zobaczyć tę plażę.

Inaczej jak się jechało później na wycieczkę do Włochy i w końcu tam ktoś... Można sobie pamiętać, jak w latach 90. się robiło przy samochodach foty.

A inaczej kiedy się w końcu wsiądzie do tego plastiku i okazuje się, że to nie jest takie do końca.

Ale ona stała się niewolnikiem.

Ona stała się niewolnikiem po prostu tego wizerunku.

A dzisiaj mogę powiedzieć, bo obserwuję to też, jeśli chodzi o media społecznościowe, że teraz...

Okazuje się, że te osoby, które robią rolki z pasją i później stają się bardzo popularne i zaczynają monetyzować, to stają się niewolnikiem tej pierwszej pasji, kreacji, którą wytworzyli i oni teraz muszą.

Nam sprawia przyjemność to, że możemy ze sobą pogadać, kogoś zaprosić, z kimś porozmawiać.

Tak, ale gdyby zadzwonił telefon, że możesz mieć z tego 100 tysięcy miesięcznie, to byś inaczej już to robił.

Być może wiele rzeczy by się zmieniło, nawet w tej rozmowie.

Dzisiaj?

Osoba, która szczerze sama siebie kreuje, może stać się gwiazdą i niewolnikiem tej kreacji.

Bo inaczej, kiedy ja mówię dzisiaj o filmie swojej pasji, to będzie 20-30 minut, a gdybym to robił codziennie do telefonu i miałbym zasięgi, które by mi monetyzowały moje dostateki,

To bym się budził z nastawieniem, co ja dzisiaj muszę pokazać.

Bo dzisiaj bym mówił o swoim ulubionym filmie, a może pojutrze bym reklamował film, który nie do końca lubię.

I musisz go zareklamować.

No to załóżmy, że dana osoba to w końcu robi i to jest trudne, bo od razu, kiedy robimy te słynne selfie i dajemy, to nie jest ekscytujące, że myśmy dali i zrobili, tylko wszystko to, co się później dzieje, że ktoś powie, ale fajnie wyglądasz, albo te osoby mnie zaobserwowały, a te nie i tak dalej.

Ja na koniec jedną rzecz chcę o Cię zapytać, bo to już padło z Twoich ust dzisiaj, że zrobiłbyś film dzięki sztucznej inteligencji.

I co było fajnego właśnie, bawiłem się, że znowu czas nie miał miejsca.

Na przykład, że cały czas montowałem, okazało się, że cały dzień minął.

Ładniej brzmi pasja, bo jeśli to jest pasja, w sensie takim, że ci daje radość...

No bo nałóg jest wtedy, kiedy musisz, tak?

Powiedziałeś, że musisz obejrzeć film dziennie, bo ja tak, że wiesz.

Więc ja mam momenty, kiedy po prostu mogę nie oglądać filmu i sobie czytać książkę, albo w ogóle nic nie robić i nie mam te lepki, to na pewno, nie?

Ale ostatecznie to definiuje mnie jako człowieka na tej balnecie, że ta, która to dziesiąta muza.

Ta dziesiąta muza mi się na tyle spodobała, że powracam, szukam nowych filmów.

I na przykład u Stroszku mi się podobał do momentu, kiedy nie wyjechali do Ameryki.

Dla mnie mogliby siedzieć w tej żulerni przez cały czas.

Bo mi się to strasznie podobało.

A później już jakoś mi się to nie podobało.

Jest pasjonatem, musisz przyznać.

Oczy ci się świecą, jak o wielu rzeczach opowiadasz, Konrad.

Film, bo wiesz, niektórzy się obawiają tej sztucznej inteligencji.

Będziemy wciąż robić filmy normalnie, tak jak normalnie robi się muzykę, ale to będzie jakaś szansa dla tych,

Ludzi, którzy kochają filmy, a nie mają możliwości porozumienia się z ludźmi, którzy mają sprzęt i będą mogli opowiedzieć tak fajną historię jak na przykład moja.

Nie będziemy się je nawet oglądać.

Ale na przykład porównując to do muzyki, to muzycy dostali możliwość już w latach dziewięćdziesiątych, dwutysięcznych, że mogli mieć własne studia.

A mają pasję, to mogą już siedzieć w tej kanciapie i sobie grać, robić.

Wiesz co, bo my wszystkich, którzy się pojawiają jako ten trzeci facet,

Chociaż ja uważam, że dla mnie interesującym z jego przeszłości, wiesz, co jest w twojej przeszłości i tego dzisiaj w ogóle nie tknęliśmy i może to jest

Zaprosimy Cię znowu, żebyśmy pogadali Australii o tym końcu świata, do którego wielu Polaków nie dociera.

Jeśli Ci się podobało zasubskrybuj, podaj dalej, zostaw komentarz.