Mentionsy

TRZECH FACETÓW
TRZECH FACETÓW
28.10.2025 04:01

#23 spotkanie

Tym razem rozmawiamy o nocnych wizytach na cmentarzach, , o spotkaniu Tomka z dawno nie widziana Ania, o zabobonach. Będzie też kilka słów o drogowych piratach. Prawie na koniec odwiedzicie który z nas jest stalkerem.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 55 wyników dla "Ani B"

Panowie, szybka seria na powitanie.

Słuchaj, ja kiedyś nie kupiłem pewnego mieszkania, to znaczy dlatego, że się zorientowałem, że ten blok jest wybudowany obok cmentarnego muru.

Właśnie chodziło o to, żeby z tego grobu wyjść, żeby było takie zmartwychwstanie.

I na koloniach było tak zwane słynne wywołanie duchów.

Naprawdę, no chłopaki, możecie... A czekaj, bo to się zaraz będą te wywoływanie... Znaczy musiałby zgasnąć nagle światło?

Ciemność w bloku, w mieszkaniu, paradoksalnie w takim sztucznym otoczeniu, to ta ciemność jest przeze mnie jakoś szybciej akceptowalna.

Bo znasz to mieszkanie.

Nie to, że wspominanie, bo nie wspominam, bo wspominam tych ludzi, których tam żałuję, że z nimi już nie jestem, albo że czegoś im nie powiedziałem.

Tych ludzi, których nie ma na przykład z mojego otoczenia, to wcale nie musi być ten cmentarz, na którym są pochowani.

Ania B. Z naszej wspólnej pracy.

Ania B.

I ona się przyznała, że rzeczywiście ja próbowałem nawiązywać jakiś tam kontakt i to się nie udawało, więc odpuściłem i już w ogóle ani nie pisałem, ani nie próbowałem.

Bo ja się z Anią B spotkałem na festiwalu przed wakacjami.

Ja na przykład często chodzę do piekarni w okolicach miejsca, gdzie Ania B. mieszka i jakoś tak myślę, może ją spotkam, ale jakoś nie udaje mi się.

W czasie tego spotkania rozmawialiśmy o piekarniach, ponieważ ona współpracuje z jedną z takich piekarni warszawskich, coś tam dla nich robi.

I sobie kupuję na zmianę, żeby mieć różne doznania.

A żeby zakończyć, znaczy nie zakończyć, bo tak Tomek zaczął o Ani B, ja przez chwilę zacząłem myśleć, o jakiej Ance B on mówi.

Natomiast jak powiedziałaś Ania B, to pomyślałem o innej Ani B, ale myślę, nie, no w Warszawie nie mógł jej spotkać.

Potem pomyślałem o drugiej Ani i właśnie to była ta.

To ile tych Ani B?

Widzisz, co z tobą roją te anie?

To zastanów się, ale ja bym… Ale warto się zastanowić, co chcesz jej powiedzieć, bo potem może być to zachowanie niekontrolowane.

Nie, bo ty powiedziałeś o tym takim chuchaniu, o tym zabobonku i ja też sobie pomyślałem, że wtedy też taki zabobonek, gdybym usiadł, uliczył do dziesięciu.

Użyję teraz określenia, jak jedna z naszych koleżanek, której imienia ani nazwiska nie wymienię, to nie było sexy to nagranie.

A tak to wiesz, ta cisza mnie tak... Szkoda, że nie znam twojego adresu, bo bym tam podpowiedział komuś, że jeśli nie ma przynajmniej remontu, to niech włączy nagranie z remontem.

Staram się jeździć w miarę bezpiecznie, jak jest, wiesz, ograniczenie do 50, to jadę 60, jak jest...

Nie, to bardziej chodzi o to, że po tych paru godzinach jeżdżenia masz taką właśnie refleksję, że mimo, że jeździsz samochodem z wszystkim, co on może mieć, ABS-y, trakcje, kamery, no wszystko, co ci wspomaga i słyszysz, jak to działa, no to właśnie, jak wpadasz w panikę, ja słuchaj, w poślizgu za każdym razem, a zrobiłem na tym przejeździe spoślizgowym, to chyba sześć razy przejeżdżałem, to jest tam tak zwany szarpak,

Potem widzisz tych ludzi, którzy pędzą bez opamiętania ulicami, ja pierdziel.

Jedyna rzecz, jaka budująca była po tym spotkaniu.

Po tym spotkaniu ten instruktor mi powiedział, wie Pan, dla mnie najważniejsze jest to, że wszyscy ludzie, którzy tu przyjeżdżają, to najczęściej mówią, po co mi to, przecież ja dobrze jeżdżę.

Może to jest tak, że trzeba przekroczyć jakąś magiczną granicę albo coś się musi w Twoim życiu wydarzyć właśnie?

Była bardzo dobra kampania reklamowa, właśnie skierowana do młodych ludzi.

Kampania o tym, że jak jesteś niebezpieczny na drodze, to mogą się zdarzyć Tobie również złe rzeczy.

Ta kampania najpierw była wyliczona, że jest tak zrobiona, że ma szansę trafić do młodych ludzi.

Bo jednak sformułowania obrazy były wzięte i ze slangu młodzieżowego i przynajmniej jak ktoś

No ale mam nadzieję, że... Znaczy wiecie co, jak teraz tak rozmawiacie, to ja tak przypomniałem sobie taką kampanię, bo to oczywiście w tych kampaniach bardziej przodują takich oddziałujących na wyobraźnię kierowców kraje, nazwijmy to rozwinięte, anglosaskie.

że jechałem sobie, tak jak teraz, było już ciemno, toczyłem się wręcz, bo dojeżdżałem do swojego skrzyżowania pod dom i nagle po prostu na pasach pojawiła się ni stąd, ni dowąd piesza z psem, piesza na czarno, pies na czarno, po prostu ja przejechałem tuż przed jej palcami, wyobrażasz sobie, zero odblasku, zero czegokolwiek, zero refleksji nawet, wiesz, nie było czegoś takiego, że się zatrzyma, chyba, tak mi się wydaje, spojrzy czy coś,

Ograniczone zaufanie w dwie strony, ale też trzeba pamiętać, Grzegorz, o tym, to też dla Ciebie informacja, bo ja se to wkułem w łeb, chociaż nie wiem, czy to stosuję, jak dojeżdżam do domu.

Nawet z wami jak rozmawiam, to jestem bardziej skoncentrowany na tym, co mówię, a tam było pytanie-odpowiedź, pytanie-odpowiedź.

Instalowane seryjnie, a żeby uzasadnić im to wyrzucanie z pracy, bo oni wszyscy są, ale jak, to przecież ja mogę jechać samochodem, zadzwoni mój szef, mogę z nim rozmawiać.

W latach 90-tych, pamiętam to, wracałem ze Szczecina do Świnoujścia sam samochodem i słuchajcie, ale to jest traumatyczne przeżycie i dlatego to pamiętam i teraz jak mam jakikolwiek odruch zasypiania, znaczy czuję, że mam taki moment, że ten, to od razu zjeżdżam na pierwszy parking, pierwsza stacja benzynowa i jeśli jestem sam, to próbuję się zdrzemnąć, a jak nie, to się od razu zmieniam.

Wsiadam, ale tak ustawiam sobie podróż, żeby nie jechać nocą, bo noc dla mnie jest do spania, a nie do jeżdżenia.

Nie, nie miałem, w ogóle kiedy zrobiłem to prawo jazdy, to ten samochód traktowałem tak jak telefon, bo ja też nie jestem dzieckiem, które miało w domu aparat telefoniczny, czyli nie było, słuchaj kochanie, pogadamy se chwilę, nie, nie, dla mnie telefon to jest tego, słuchaj będę za 10 minut, dziękuję, do widzenia.

Do kontaktu, takiego nie do pogadania se, chociaż oczywiście… A nie lubisz gadać przez telefon?

A propos cytatów z polskich filmów, to właśnie dzisiaj u mnie w pracy powiedziałem takie zdanie, które jest jakby wzięte z pewnego filmu i wszyscy mówią, że ono jest wzięte z takiego, a nie innego filmu.

I chodzi o, bo będzie spotkanie u mnie w programie dwóch takich osobowości, jeden bardziej znany, drugi mniej, ale raczej są publiczne osoby.

I się okazuje, że wszyscy mówimy nieprawdę, mówiąc, że Bogusław Linda powiedział w psach, co ty wiesz o zabijaniu.

I zaczynam sprawdzać i najpierw mówię, że nie powiedział tak, jest tam jakiś dialog, który trochę inaczej brzmi, ale nie brzmi tak, jak to pytanie.

Co ty wiesz o zabijaniu?

Co ty, człowieku, wiesz o zabijaniu?

I myślę, że właśnie scenarzysta, nie wiem czy Machulski to był scenarzystą chyba, wykorzystał fantastycznie, moim zdaniem, popularność pewnego motywu.

No tak, jeśli jest to tak zwane ostatnie pożegnanie z osobą, którą się...

Ale pytany przez Ciebie dziś, gdybyś mi zadał pytanie, czy Ty byś rozmawiał przy trumnie, stałbyś osobą, którą Ci była w drogę ważna pół godziny sam i potem jeszcze pocałował w czoło?

O tym rozmawialiśmy i to jest bardzo proste do wytłumaczenia, moim zdaniem.

Kwestia pożegnania się już z martwym ciałem, które przed chwilą było całym życiem i całym Twoim życiem, jest dla mnie czymś bardzo normalnym.