Mentionsy

TOK FM Select
TOK FM Select
01.07.2025 20:00

Noc teczek i dzień po – ciąg dalszy historii lustracji

Kontynuacja rozmowy z prof. Tomaszem Nałęczem. Tym razem o długofalowych skutkach wydarzeń z czerwca 1992 roku i o próbach rozliczenia z PRL-em. Czy lustracja mogła być „ucywilizowana”? Jak bardzo zaszkodziła, a komu pomogła? I dlaczego nawet część opozycji była przeciwna?

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 13 wyników dla "Instytut Pamięci Narodowej"

No i właściwie zaraz potem, bo to jest 1997 rok, ale zaraz potem, rok 1998, kolejny taki wymiar lustracji, to jest ustawa, która powołuje Instytut Pamięci Narodowej.

Tak, no Instytut Pamięci Narodowej, że to nazwa jest z piekła rodem, bo jak można było nazwać instytucję, której jednym z ważniejszych, najważniejszym zadaniem było przechowywanie tego błota.

Jak można było... Instytut, którego najważniejszym zadaniem jest gromadzenie i przechowywanie spuścizny po Służbie Bezpieczeństwa nazwać Instytutem Pamięci Narodowej.

Bardziej by pasowała nazwa Instytut Infamii Służby Bezpieczeństwa, a nie Pamięci Narodowej.

No ale i stąd ten Instytut Pamięci Narodowej.

Zresztą nie tylko, bo Instytut Pamięci Narodowej przejął w znacznej mierze kompetencje dawnej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich.

Najgłośniejszą sprawą, z którą się wiązało funkcjonowanie Instytutu Pamięci Narodowej w pierwszych latach jego funkcjonowania.

Nie można było długo wybrać prezesa Instytutu Pamięci Narodowej.

Gdyby tacy ludzie jak profesor Kieres kierowali do dzisiaj Instytutem Pamięci Narodowej, to na taką placówkę należałoby dmuchać i chuchać, a nie ją krytykować.

Instytut Pamięci Narodowej zajął się tą sprawą, przeprowadził śledztwo, doprowadził do upamiętnienia.

Może się zgłosić po specjalny formularz i wystąpić do Instytutu Pamięci Narodowej o udostępnienie swoich akt.

To co zrobił pan Wilcztajn, który miał dostęp do Instytutu Pamięci Narodowej, bo dosyć szerokie grono mogło ten dostęp uzyskać, a on był dziennikarzem, jest dziennikarzem, mówimy przecież o osobie żyjącej, to była, w porównaniu z tym co zrobił pan Wilcztajn, to co zrobił Macierewicz, to była kaszka z mleczkiem.

Jeden z najwybitniejszych polskich historyków, zresztą członka Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, tego pierwszego, osobę, która IPN znała od podszewki, która nad tymi materiami pracowała.