Mentionsy

TOK FM Select
TOK FM Select
20.12.2025 21:00

Czy Polacy "olewają" segregację śmieci? ABC systemu kaucyjnego i przyszłość butelek PET

Systemy kaucyjne działające w UE są efektywne w ponad 90% - mówi Filip Piotrowski z Waste Free Oceans, współzałożyciel Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste oraz ekspert z zakresu socjologii środowiska. Czy tutaj system też się przyjmie? W audycji m.in. o tym, jakie butelki będzie można zwrócić, gdzie powinny trafiać opakowania po mleku i skąd bierze się mikroplastik w wodzie.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 28 wyników dla "GD"

To nie jest do końca mocny argument, bo te opakowania po napojach mlecznych bez problemu w systemach kaucyjnych zbiera się chociażby w Niemczech albo w Chorwacji, gdzie klimat jest dużo cieplejszy niż u nas.

A gdziekolwiek kupiłam, gdziekolwiek oddaję, tak?

Gdziekolwiek, dokładnie.

My je źle wyrzucimy, bo gdybyśmy wyrzucali dobrze, cudzysłów, to nie byłoby tego problemu, nie byłyby zanieczyszczone.

Czyli jednym słowem tak, nie chcecie ludzie, nie potraficie, nie chcecie, olewacie to, by wasze butelki trafiały do żółtych worków, rzucacie je gdziekolwiek i w przyrodę, to teraz my wam damy cukierka, powiemy, a dostaniesz, zwrócimy ci te pieniądze, co musiałeś zapłacić.

90% opakowań wraca, czasem procent więcej, czasem 5% mniej, 5% więcej, ale gdzieś wokół tej granicy 90% zamyka się efektywność tych systemów.

Nie zamyka, ale też część osób na przykład zostawi taką butelkę w parku albo postawi gdzieś w przestrzeni publicznej.

To z kolei mówili na przykład dyrektorzy Słowackich Parków Narodowych, z którymi rozmawiałem, i Tatrzańskiego, i Parku Połonin, że oni nagle przestali sprzątać opakowania po napojach przy szlakach, bo było ich tam pełno, bo ludzie często zabierają ze sobą jakąś butelkę wody albo napoju, ale potem zostawiali tę butelkę gdziekolwiek, gdzie wypili.

Na przykład w Budapeszcie było widać w centrum, jak w miejscach, gdzie jest więcej turystów czasami niż mieszkańców miasta.

No bo turyści, nie wiedząc, że jest system kaucyjny, wyrzucali wszystko jak leci, w związku z tym tych opakowań było tam więcej, więc bardziej się opłacało sprawdzać te kosze w centrum niż w miejscach, gdzie turystów jest mniej.

A gdzie jeszcze mają trochę czasu?

Czyli opakowanie po maśle, gdzie mamy wrzucać?

I znowu o zgrozo powiem, to zależy od tego, gdzie mieszkamy, bo niestety... Materiał się nie zmienia.

To jest ogromny błąd systemu moim zdaniem, szczególnie przy wysokim poziomie migracji i tym, że my jednak jeździmy i za pracą, jeździmy gdzieś do szkół, na studia.

Są takie gminy, gdzie to się wrzuca do kosza z papierem, są takie, gdzie to się wrzuca do kosza na te odpady selektywnie zbierane.

Z jakichś przyczyn nie wraca, bo ja myślę, że konsumenci mogli nie być na to gotowi, nie wiem, x lat temu, ale myślę, że teraz gdybym powiedział, że to jest kwestia środowiskowa, to nie mieliby nic przeciwko.

Natomiast nadal lepiej byłoby, gdyby to jednorazowe szkło, nawet jeśli nie będzie ono wprost wykorzystywane wielokrotnie, będzie rozbijane i potem będzie z niego robiona nowa szklana butelka, żeby trafiało do systemu.

Natomiast sami recyklerzy szkła, gdzieś taki słyszałem bardzo ciekawy wywiad z panem Krynickim, jednym z największych recyklerów szkła, przez kilku lat, który powiedział wprost, że według niego 50% szkła opakowaniowego w Polsce się marnuje, trafia na składowiska.

Pan powiedział, że tak, są takie gminy, gdzie należy to wrzucać do plastików, a są takie gminy, gdzie do papieru.

I to będzie ogólnounijny system, więc to trochę ułatwi nam konsumentom też decydowanie, gdzie dane opakowanie ma trafić.

Jak zwykle prawo leży gdzieś po środku.

Gdzie mieszkańcy segregują na trzy kategorie tylko odpady.

Ale nie tak, że po prostu wszystko wrzucamy do jednego kosza i potem sobie z tym radzi jakaś tajemnicza instalacja gdzieś poza miastem.

Ja tylko tak rzuciłam okiem i zobaczyłam, że miałabym to gdzieś odwozić w Gwinie, której podlegam, bo tam nie ma osobnego pojemnika, a dla mnie odwożenie ubrania kilkanaście kilometrów jest uciążliwe.

Zapewne lepiej by było, gdybyśmy zbierali albo w koszach na ulicach, tak jak przedtem było zbierane w tym strumieniu chociażby przez PCK, albo w koszach stawianych gdzieś przez miasto, takich hubach, albo gdzieś w naszych altarnach śmietnikowych.

Gdzie samorząd albo to podnajmuje jako całość jakiemuś NGOs-owi, albo robi to sam i wydobywa się to, co się z tego strumienia jeszcze nadaje.

W tych pszokach można kupić nie tylko ubrania, ale też używane sprzęta GD, RTV, okno razem z framugą, maszynę ogrodową albo płytę chodnikową.

No nie wiem, no monomateriałowe... W tej chwili powrót do monomateriałowych kiedyś był, gdy nie było tych rzeczy sztucznych, tak?