Mentionsy

Szkic Kryminalny
Szkic Kryminalny
26.02.2026 20:00

Znaleziona w zamkniętym od środka mieszkaniu - Czy rzeczywiście sama się otruła? | Małgorzata Śnieguła

Mimo wielu przeciwności losu Małgosia wychodzi za mąż. Zaledwie 2 miesiące później bliscy znajdują jej ciało w zamkniętym od środka mieszkaniu.

-------------------PODCAST TAJEMNICE KOŚCIOŁA:

Spotify - https://open.spotify.com/show/7lyWD8w2pcnDMwkudhdWLz

Youtube - https://www.youtube.com/playlist?list=PLVLI1ArZ-BLb0LrrMzRah-qSbRCDKU1A-

Apple Podcasts - https://podcasts.apple.com/us/podcast/tajemnice-kościoła/id1880115937

Link ze zniżką na TOK FM - https://audycje.tokfm.pl/premium/promo/tajemnicekosciolaap

SŁUCHAJ WCZEŚNIEJ I BEZ REKLAM - WSPARCIE CYKLICZNE: https://www.youtube.com/channel/UCCXBjEraOsVscigiY8Rszbg/join

JEDNORAZOWE WSPARCIE PODCASTU: https://buycoffee.to/szkickryminalny

CHESZ USŁYSZEĆ WIĘCEJ HISTORII? ZAPRASZAM NA TIK TOK-A: https://www.tiktok.com/@szkic.kryminalny

KONTAKT: [email protected]

ŹRÓDŁA: https://docs.google.com/document/d/1viO7Xifgq3cxmvcUOw_5uEZIpi87oLPTVQsdM1plWKA/edit?usp=sharing

MUZYKA W TLE:

Arthur Vyncke - Uncertaintyhttps://www.youtube.com/watch?v=0RRWCxfkmtA&t=0s

MUZYKA INTRO: Sound ride music - Countdown to apocalypseCredits:Music: Countdown to Apocalypse by SoundridemusicLink to Video: https://www.youtube.com/watch?v=J3MTjOpLCxA&t=0s

MUZYKA INTRO 2:"Nyoko - Flowing Into The Darkness" is under a Free To Use YouTube license / redowthered Music powered by BreakingCopyright: • Dark Ambient Music (No Copyright)

MUZYKA POCZĄTEK / KONIEEC: Dylan Owens - Black fingerprint https://www.youtube.com/watch?v=Uk5zngU-aAE

Materiały video zawarte w odcinku pochodzą z dostępnych zasobów Canvy, a także z archiwum własnego. // Scenariusz, realizacja, montaż: Aleksandra Orłowska

Sponsorzy odcinka (2)

YouTube post-roll

"jeżeli chcesz otrzymywać wcześniejszy dostęp do materiałów i oglądać odcinki bez reklam, możesz wesprzeć mój kanał na YouTube"

BuyCoffee2 post-roll

"możesz też jednorazowo wesprzeć mój podcast stawiając mi kawę na BuyCoffee2"

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 208 wyników dla "Małgosi"

Małgosia przychodzi na świat pod koniec lat 70. jako pierwsze dziecko swoich rodziców, mamy Ireny i taty Kazimierza.

Większość dzieciństwa spędza jako jedynaczka, jej siostry przychodzą na świat dużo później, jest między nimi spora różnica wieku, więc do nich jeszcze wrócimy, a teraz skupimy się na tych pierwszych latach życia samej Małgosi.

Gdy wychodzili do pracy to nie było ich nawet przez kilkanaście godzin, więc małą Małgosią zajmowała się głównie jej babcia, mama jej mamy czyli Bronisława.

Był taki czas, kiedy mama i babcia były jedynymi osobami wychowującymi Małgosię, bo niedługo po jej narodzinach ojciec się wyprowadził.

Małgosia zawsze miała do niego o to żal, a jeszcze większy żal miała do mamy o to, że po wielu latach przyjęła go z powrotem i do tego miała z nim jeszcze dwójkę dzieci.

To nie jedyne pole, na którym dochodziło między nimi do konfliktów, bo relacja Małgosi i jej mamy kształtowała się nie najlepiej też przez to, że mama była bardzo zasadnicza, momentami chłodna, a wobec swojej najstarszej córki miała wysokie wymagania.

Małgosia w dzieciństwie nie ma więc za bardzo przyjaciół, nie utrzymuje kontaktów towarzyskich, rzadko też wychodzi z domu w takich czysto rozrywkowych celach.

Bardziej mama, a potem tata, który gdy znów do nich dołącza, przejmuje postawę żony, interesują się tym, gdy Małgosia dostanie gorszą ocenę, a nie te lepsze.

Nie wiadomo ile dokładnie, ale tak czy inaczej Lucyna oraz Joanna są w tej wczesnej fazie dzieciństwa, gdy Małgosia powoli zaczyna już wkraczać w wiek nastoletni.

Jeżeli coś się u nich dzieje, to zawsze najpierw idą z tym problemem do Małgosi, a ona chętnie ich wysłuchuje i zawsze próbuje pomóc.

Po ukończeniu szkoły Małgosia idzie na studia, robi licencjat z marketingu i cały czas mieszka wtedy w domu rodzinnym.

W końcu teraz Małgosia musi codziennie pokonywać nie kilkanaście kilometrów do sąsiedniej miejscowości, a ponad pięćdziesiąt do Łodzi.

Babcia daje jej wtedy sygnały latarką, aby Małgosia wiedziała, że po drugiej stronie ktoś na nią czeka i może bezpiecznie przejść.

Dojazdy stają się więc trochę mniej kłopotliwe, a Małgosia, która jest bardzo ambitna, po ukończeniu studiów licencjackich zapisuje się jeszcze na magisterkę z zarządzania.

Bardzo się z tego cieszy, jest z siebie naprawdę dumna, ale nowe stanowisko wiąże się też z większą odpowiedzialnością oraz zmianą działu, bo Małgosia zostaje przeniesiona do Biura Obsługi Klientów dla Europy Zachodniej.

Małgosia ma długie, lekko kręcone, ciemne włosy, często nosi je spięte, poza tym ma duże, ciemne oczy, okrągłą twarz, jest wysoka, ma raczej szczupłą sylwetkę i długie nogi.

PKP Cargo to nie jej jedyne miejsce pracy, bo poza tym Małgosia prowadzi też jakieś zajęcia na Uniwersytecie Łódzkim.

Dziadkowie dają jej pieniądze na wkład własny, a rodzice wspólnie z nią biorą kredyt, bo córka praktycznie nie ma zdolności kredytowej, natomiast od razu podkreślają, że tego kredytu nie zamierzają spłacać, Małgosia ma sobie z tym radzić sama,

Po wyprowadzce z domu Małgosia nadal pozostaje w dobrych relacjach ze swoimi siostrami, nadal bardzo dużo rozmawiają, a ona często odwiedza dom rodzinny.

Lucyna i Joanna wychodzą z założenia, że jeśli Małgosia będzie mieć jakiś problem, to na pewno od razu im o tym powie, bo faktycznie ona, gdy przyjeżdża do domu, bardzo dużo opowiada, mówi co u niej, na pewno nie jest skryta pod tym względem, więc gdy poznaje pewnego mężczyznę, który bardzo jej się podoba, rodzina też szybko się o tym dowiaduje.

O kilka lat starsza od Małgosi Kasia jest specjalistką do spraw pracowniczych w PKP Informatyka.

Małgosia nieraz opowiadała Kasi co się u niej dzieje, a w pewnym momencie zaczęła jej się nawet zwierzać ze swoich problemów rodzinnych.

Czasem proponują Małgosi, że dadzą jej trochę tych warzyw, tak po prostu dla niej, ale ona każdorazowo wtedy odmawia.

Z niej wynika, że właśnie w dorosłości te relacje między Małgosią a jej rodzicami układały się raczej słabo i wiązały się z dużym napięciem.

Tak czy inaczej, Małgosia miała często jeździć do domu.

Tak mniej więcej zarysowywały się więc te relacje rodzinne, a teraz wracamy do mężczyzny, o którym mówiłam, z którym Małgosia poznaje się przez wspomnianą Katarzynę, a to zapoznanie nastąpiło jakżeby inaczej w pociągu.

Pewnego razu, gdy Kasia i Małgosia wspólnie jadą pociągiem, spotykają Sylwestra, on się do nich dosiada i tak zaczyna się rozmowa.

Któraś z nich sugeruje, że może Małgosia mogłaby z nim pójść.

I jak wspomina mama Małgosi, oni lubią chwalić się tym, jakie mają znajomości oraz wpływy.

Rozstali się w 2000 roku, ale to nie było takie ostateczne zerwanie, bo przez kolejne 5 lat, do momentu aż Sylwester spotkał Małgosię, cyklicznie schodzili się ze sobą i znów rozchodzili.

I pewnie pozostawił po sobie jakiś niedosyt, a mając zarys tego, jak wyglądała ta jego relacja z byłą dziewczyną, wracamy z powrotem do 2005 roku i do następnych lat, kiedy to relacja jego i Małgosi się rozwijała.

Sylwester nie należy też do kontrolujących, daje Małgosi dużo swobody, co być może jest jeszcze większą wartością dodaną, jak się weźmie pod uwagę jej sytuację w domu rodzinnym.

W przeciwieństwie do tego, jak podchodzili do Agnieszki, Małgosią rodzina Sylwestra jest dosłownie zachwycona.

Małgosia błyskawicznie zyskuje jego sympatię, na tyle, że z czasem teść zaczyna się do niej zwracać pieszczotliwie córeńko.

Mama Sylwestra z kolei, która jest jeszcze bardziej wymagająca, też tak naprawdę szybko ją akceptuje, a to dlatego, że Małgosia praktycznie od razu znajduje z nią wspólny język.

Gdy są w domu u Sylwestra, to Małgosia zawsze chętnie pomaga swojej teściowej w kuchni, wymieniają się przepisami, jakimiś poradami dotyczącymi prowadzenia domu, a pani Irena chętnie te porady przyjmuje, bo jak widzi Małgosia jest bardzo pracowita i pedantyczna.

Ale nie chodzi tu tylko o jej wygląd, ale też całe otoczenie, bo jej mieszkanie zawsze jest idealnie wysprzątane, więc jak uznaje potencjalna teściowa, Małgosia widać zna się na rzeczy i na tym jak prowadzić dom.

Trochę gorzej te relacje kształtują się patrząc od drugiej strony, bo siostry Małgosi nie przepadają za jej wybrankiem.

To jest niby detal, ale w porównaniu z Małgosią, która zawsze była ubrana nienagannie i elegancko, w opinii siostry on prezentował się po prostu niezbyt dobrze.

Nie jest też tak, że sama Małgosia uważa go za stuprocentowy ideał, bo oczywiście jest zakochana, ale są pewne zachowania, które jej przeszkadzają.

Co do tego braku romantyzmu, to Małgosia też nie raz narzeka na to, że on kupuje jej same praktyczne prezenty, a ona by wolała coś takiego typowo romantycznego, niekoniecznie praktycznego, jak na przykład kwiaty czy jakieś perfumy.

W każdym razie Małgosi na tym ślubie zależało.

Małgosia dostaje więc ten upragniony pierścionek.

Przez te miesiące, gdy Małgosia i Sylwester po prostu się spotykali, ich rodziny nie miały szansy się poznać.

Najczęściej taka integracja rodzin, o ile następuje, to dopiero po ślubie, ale tu jeszcze przed ślubem nadarza się okazja na wzajemne zapoznanie, bo rodzina Małgosi wyprawia dla niej przyjęcie zaręczynowe.

Na siostrach Małgosi w trakcie tego przyjęcia rodzice Sylwestra robią raczej neutralne wrażenie.

Nie są jednak tym aż tak bardzo zaskoczone, bo wcześniej Małgosia wspominała im, że w tym domu panuje właśnie taki klimat, że też przez to, mimo że pani Irena ją polubiła, to też trochę ją przeraża.

Małgosi to trochę przeszkadza, ale mimo wszystko stara się podtrzymywać dobre relacje i liczy, że po ślubie ta metaforyczna pępowina zostanie odcięta.

Bo on i Małgosia aż do ślubu nie zamieszkują razem, co prawda narzeczony spędza u niej weekendy, czasem też w tygodniu zostaje na noc, trzyma u niej pojedyncze ubrania czy kosmetyki, ale tak na stałe aż do ślubu mieszka w domu rodzinnym.

A co do tego domu rodzinnego, to jest jeszcze jeden zastanawiający wątek, o którym Małgosia opowiada siostrom, mianowicie to, że z państwem Wu mieszka też dziadek Sylwestra, dziadek ze strony taty, którego ona nigdy nie miała szansy poznać.

To znaczy Małgosia wie o tym tylko z opowieści, bo nigdy nie widziała go na własne oczy.

Małgosia widząc, że to jest jakiś drażliwy temat już więcej nie drąży, ale tak czy inaczej zastanawiające.

Ślub jest planowany na październik 2007 roku, kiedy to Małgosia ma 29, a Sylwester 30 lat.

A i rodzice Małgosi nie są zachwyceni, że córka tak szybko wychodzi za mąż, więc za bardzo jej nie pomagają.

Do tego już pomijając pieniądze, mama Małgosi odradza jej ślub też ze względu na osobę samego Sylwestra, przy czym ma bardzo niespójną argumentację, bo raz mówi, że on jest dla niej tak jakby niewystarczająco dobry, to znaczy nie ma wyższego wykształcenia tak jak jej córka, a z kolei innym razem sugeruje, że jego rodzina to za wysokie sfery, bo Państwo Wu są bogaci, a oni żyją skromnie i utrzymują się tylko z gospodarstwa rolnego.

Na większe wsparcie Małgosia może więc liczyć ze strony rodziny Sylwestra.

Po pierwsze, jakieś dwa miesiące przed ślubem Małgosia zwierza się koleżance, że odkryła, że Sylwester pisze ze swoją byłą, oczywiście chodzi tu o Agnieszkę.

Nie wiadomo jaka jest treść tych rozmów, ale tak czy inaczej dla niej jest to powód do niepokoju, a ten niepokój wzmaga się jeszcze bardziej, gdy miesiąc przed ślubem Małgosia odbiera dziwny telefon.

Oczywiście w związku ze zbliżającym się ślubem perspektywa jest taka, że w tym domu Sylwester zamieszka z Małgosią, na co ona zresztą bardzo się cieszy.

Planują nawet razem z Sylwestrem wziąć kredyt na wcześniejsze sfinansowanie wykończenia, tylko że skoro Małgosia ma być jednym ze współkredytobiorców, no to oczekuje też, że będzie dopisana do Księgi Wieczystej jako współwłaścicielka domu i właśnie tu zaczyna się konflikt.

Krzyczy, że działka jest jej, że Małgosia nie ma do niej żadnych praw i w ogóle jak ona śmiała wyrazić takie żądania.

Małgosia, gdy się dowiaduje o tak nerwowej reakcji, też się irytuje i kwituje wszystko słowami, że ona ma gdzie mieszkać, nic od tej kobiety, czyli swojej teściowej nie chce i skoro tak, to po prostu nie będzie więcej dokładać się do tej budowy.

Być może wskutek tego siostra Małgosi zauważa, że przyszła panna młoda trochę straciła entuzjazm względem tego ślubu i co więcej sprawia wrażenie, jakby wręcz bała się małżeństwa z Sylwestrem.

Te obawy zauważa też Dagmara, koleżanka z pracy Małgosi, która wspomina później, tu cytuję, jakiś czas przed ich ślubem, nie pamiętam dokładnie kiedy, pojawiły się u niej wątpliwości czy powinna wyjść za niego za mąż, czy dobrze robi, ale jednak niczym konkretnym tych obaw nie uzasadniała.

Atmosfery zdecydowanie nie poprawia też sytuacja z sukienką, czyli kolejna kość niezgody pomiędzy Małgosią a przyszłą teściową.

Jako że pani Irena z zawodu jest krawcową, no to zaoferowała, że ona uszyje sukienkę, na co Małgosia początkowo ochoczo się zgodziła.

Najpierw współpraca układa się dobrze, ale w trakcie przymiarek Małgosia ma pewne obiekcje, bo zauważa, że jedna z halek jest krzywo doszyta.

Z tego co wiadomo, to są małe poprawki, tak aby jak najlepiej czuć się w sukience w dniu ślubu, ale pani Irena ma chyba jednak swoją wizję i fakt zgłaszanych przez Małgosię roszczeń bardzo ją złości.

Rodzice słysząc jaka jest sytuacja postanawiają przyjechać na miejsce i ku rozczarowaniu przyszłej teściowej mama Małgosi też nie jest zachwycona sukienką, zgadza się z uwagami córki, a konflikt pogłębia się jeszcze bardziej.

Spotkanie ma miejsce w ich domu, a pani domu wygłasza przemowę, z której wynika, że ona i jej mąż już nie lubią Małgosi tak bardzo jak wcześniej, dlatego że zaczęła się dziwnie zachowywać, jest przygaszona i marudna i ogólnie nie wiadomo co się z nią dzieje.

W związku z tym nie wiadomo co z tym ślubem, czy w ogóle do niego dojdzie i tym sposobem Małgosia i Sylwester pracą też przychylność rodziców z drugiej strony.

Małgosia i Sylwester mieli zarezerwowaną salę weselną w miejscowości Dąbrowice.

Wobec tego Małgosia i Sylwester nie tylko stracili wpłaconą zaliczkę, ale też nie mają możliwości wyprawić wesela we wcześniej wybranym miejscu.

Siostry słysząc to wszystko są w szoku, natomiast rodzice proszą Małgosię, aby może jednak rozważyła odwołanie ślubu, bo dzieje się coś naprawdę dziwnego.

Małgosia poniekąd też ma to chyba na uwadze, ale nie mają na to żadnych dowodów.

Jest jakieś małe spięcie o opłacenie kucharek, podobno rodzice Sylwestra mieli im zapłacić, ale tego nie zrobili, więc obowiązek spadł na rodziców Małgosi, natomiast to i tak nie jest największy problem.

Większym problemem jest to, że jak wiele osób zauważa, mimo że Małgosia wręcz promienieje, to jej mąż zdaje się nie podzielać jej entuzjazmu.

Co do ich relacji po ślubie, a także co do tego, jak Małgosia dogadywała się z teściami później, właściwie brakuje informacji.

Po niedługim czasie daje się zauważyć, że po ślubie w Małgosi zachodzą pewne zmiany, a w pierwszej kolejności zauważają je koleżanki z pracy.

Bo może właśnie słowo najpierw o wizerunku Małgosi w tym miejscu pracy?

Według jej koleżanki Dagmary, Małgosia z dnia na dzień jakby przestała dbać o siebie.

Bo wiadomo też, że Małgosia martwi się sytuacją w firmie i wprowadzanymi zmianami strukturalnymi.

Małgosia miała jedną zasadniczą wadę.

Osoby z jej bliskiego otoczenia zauważają, że Małgosia ma wręcz obsesję na punkcie obawy przed utratą pracy i być może przez to, a może przez coś jeszcze, jej nastroje stają się bardzo chwiejne.

Katarzyna, czyli żona brata Sylwestra, ta która zapoznała go z Małgosią i która nadal jeździ z nią do pracy pociągiem,

W jednej z rozmów z dziennikarzami mówi, że według niej Małgosia chciała za wszelką cenę wszystkim udowodnić, że jest wartościowa i stąd te wszystkie wyzwania, które przed sobą stawiała i też pewnie stąd to zamartwianie się, że jej kariera może nie zmierzać w takim kierunku, jak początkowo założyła.

Miały one miejsce dwa miesiące po ślubie Małgosi i Sylwestra, w pierwszej połowie grudnia, ale zanim do nich dojdziemy, to jeszcze chwilę o tym, co działo się wcześniej, jakiś tydzień i dwa tygodnie przed tym, czyli na przełomie listopada i grudnia 2007 roku.

Dwa tygodnie przed kluczowymi wydarzeniami, pod koniec listopada Małgosia przyjeżdża odwiedzić swoją babcię.

Gdy zostaje z nią sam na sam, dopytuje co się dzieje i wtedy Małgosia wyrzuca z siebie, że ma dość tego małżeństwa i się go boi.

Po tej wizycie, jeżeli chodzi o kontakty z rodziną, to Małgosia widzi się już tylko z siostrą, Joanną, i jest to dokładnie tydzień później, bo to wtedy siostra przyjeżdża do Małgosi, aby oddać jej pieniądze, które wcześniej pożyczyła.

W jej mieszkaniu jest właściwie tylko przez chwilę, bo Małgosia i Sylwester szykują się do pracy, więc wymieniają zaledwie kilka zdań, a Joanna wychodzi.

Małgosia w trakcie jej wizyty akurat prasowała Sylwestrowi koszulę, śmiała się mówiąc, że ma teraz więcej prania i prasowania, a na końcu dodała, że za tydzień przyjadą do Świętych Nowaków, ale raczej dopiero w niedzielę, bo ona ma dużo zajęć w sobotę, a Sylwester jedzie na budowę.

Mniej więcej w tym samym czasie, to jest jakiś tydzień albo nawet kilka dni przed kluczowymi wydarzeniami, Sylwester albo jego mama przekazują Katarzynie, że Małgosia ostatnio wymiotowała.

Tłumaczyła im, że to chyba dlatego, że zjadła jajecznicę, taką niezrobioną na świeżo, tylko leżącą już jakiś czas, ale rodzina jej męża zaczyna podejrzewać, że może Małgosia jest w ciąży.

Nie dzieje się nic nadzwyczajnego, Małgosia jest tego dnia w pracy, siedzi na nadgodzinach, a razem z nią w biurze zostaje jej koleżanka Hania oraz szefowa Marzena.

Hania zapamiętała, że Małgosia miała na sobie tego dnia czerwony golf i dżinsy, zestaw, który ostatnimi czasy nosiła bardzo często, co też nie uszło uwadze koleżanki, bo tak jak mówili inni, faktycznie była to spora zmiana stylu względem tego jak ubierała się wcześniej.

Być może Małgosia zaczęła palić też trochę w celach towarzyskich.

Zbliżają się święta, Małgosia opowiada im, że Sylwester obiecał, że upiecze piernik, a z takich bliższych wydarzeń to dodaje, że bardzo się cieszy, bo w najbliższy poniedziałek, to jest 10 grudnia, rozpoczyna rehabilitację.

Ogólnie zatrzymajmy się na chwilę przy tym ścięgnie, bo co być może istotne, Małgosia przez to i nie tylko przez to odczuwała permanentny ból.

Przed odejściem na pociąg Małgosia zadaje swojej przełożonej jeszcze jedno dziwne pytanie.

Z drugiej strony rodzinie Małgosi wydaje się to dziwne, że jeśli tego dnia siedziała sama w domu, to do nich nie zadzwoniła, bo jak mówiłam, miała w zwyczaju te telefony wykonywać często, szczególnie gdy Sylwester gdzieś wyjeżdżał, więc przypuszczają, że skoro ona nie zadzwoniła, to widać, on po prostu był na miejscu.

Po piątku przychodzi sobota 8 grudnia i tego dnia rano Lucyna, czyli młodsza siostra Małgosi, odbiera telefon stacjonarny w ich domu rodzinnym.

Dzwoni sama Małgosia, która bez wstępów oznajmia, że chce rozmawiać z mamą.

Siostra słyszy, że jest ona poddenerwowana, więc o nic nie dopytuje, tylko od razu wyjaśnia, że rodziców nie ma, pojechali na targ w Skierniewicach, aby sprzedać warzywa, a Małgosia słysząc to od razu się rozłącza.

A Małgosia wspomina coś, że nie spała do piątej, bo była wielka awantura z Sylwestrem.

Ona tak naprawdę dopiero po czasie przypomina sobie, że córka coś takiego mówiła, a Małgosia słysząc, że mama nie ma za bardzo przestrzeni na rozmowę, podsumowuje to wszystko słowami, że opowie więcej jak przyjedzie w niedzielę, czyli tego następnego dnia i na tym połączenie się kończy.

Niedługo po rozmowie, jeszcze w godzinach przedpołudniowych wiadomo, że Małgosia wychodzi po zakupy.

Po południu około 14.00 Małgosia znów dzwoni na telefon stacjonarny do domu rodzinnego.

Jej Małgosia powtarza mniej więcej to samo.

Na tym rozmowa się kończy, a do tematu tej awantury, o której Małgosia mówiła rano już nie wracają.

Wieczorem Sylwester dzwoni więc do Małgosi.

Rafała to zaskoczyło, bo wiedział, że przeważnie Małgosia nalegała, aby mąż jednak wrócił na noc w takich sytuacjach, ale też było mu to na rękę, bo inaczej z naprawą zostałby sam.

Zadzwonił też wtedy do Małgosi, żeby powiedzieć jej, że już jedzie, ale ona nie odebrała.

Puka więc do drzwi, dzwoni, ale Małgosia nie otwiera.

A dwa, nawet jeśli było to już po połączeniach, to Sylwester mógł też na przykład założyć, że Małgosia jest na niego zła i specjalnie nie otwiera albo nie odbiera i uznał, że może na wiadomość odpowie.

Ale tak czy inaczej nie umie mu pomóc, bo nie widziała Małgosi tego dnia, więc Sylwester wraca pod swoje drzwi i dzwoni do brata.

Rafał jest przekonany, że Małgosia jest w środku i nie chce wpuścić jego brata, bo jest na niego o coś zła.

Pyta czy może rozmawiali dziś z Małgosią, ale oni zaprzeczają.

To założenie rodzicom wydaje się dziwne, bo jak mówią później, córka mogła przecież wyjść do sklepu i zostawić telefon, zamek mógł się zwyczajnie zepsuć czy zablokować, więc dziwne, że zięć od razu wyszedł z założenia, że coś jest nie tak, ale on tłumaczył, że Małgosia nie rozstawała się z telefonem i gdyby wyszła, to wzięłaby go ze sobą.

Katarzyna dobija się do drzwi i krzyczy do Małgosi, że ma przestać się wygłupiać, bo na miejscu są policjanci, a po chwili pod blok na sygnale przyjeżdżają też wezwani przez policjantów strażacy.

Po przejściu przez ciasny i krótki przedpokój wchodzą do pokoju, gdzie widzą leżącą na podłodze Małgosię.

Małgosia leży na podłodze, na równo rozłożonej kołdrze, tuż obok pościelonego łóżka.

Do mieszkania wchodzi też rodzina, w ich obecności strażak, który sprawdzał puls i go nie wyczuł, obraca Małgosię na plecy i w tym momencie Sylwester wpada w histerię.

Dzwonią rodzice Małgosi, którzy teraz dostają już stuprocentowe potwierdzenie, że w mieszkaniu córki doszło do tragedii.

Mówi, że musi szybko przyjechać do mieszkania Małgosi.

Nawet za bardzo nie reaguje, gdy lekarka podaje mu zastrzyk uspokajający, a gdy mama mówi Lucynie, że Małgosia nie żyje, ona również rozpaczliwie próbuje dostać się do mieszkania.

Małgosia musiała według niego umrzeć w niedzielę pomiędzy 4 a 5 nad ranem.

Z takich pierwszych ustaleń i obserwacji to zarówno policjant jak i technik mówią o kołdrze, tej kołdrze, na której Małgosia leżała i która była starannie rozłożona

Ślady wymiotów znajdują się też na twarzy oraz skórze głowy Małgosi, więc to widać ona wymiotowała, a policjanci dochodzą do wniosku, że to może była reakcja na coś co zjadła lub wypiła.

Co do innych śladów, to Małgosia trzyma w zaciśniętej pięści włosy,

Następnego dnia, czyli w poniedziałek 10 grudnia, rodzice Małgosi oraz Sylwester wraz ze swoimi rodzicami wybierają się na cmentarz, aby znaleźć jakieś miejsce na pochówek.

Wtedy dzieje się coś dziwnego, bo mama Sylwestra w pewnym momencie zaczyna mówić, że Małgosia jadła środki przeciwbólowe jak cukierki i dlatego się otruła, pokazuje to też gestami, a mąż i syn jej przytakują.

Trochę wybiegniemy w przyszłość i od razu powiem, że tak, to prawda, że Małgosia zmarła w wyniku zatrucia, ale to zostało potwierdzone dopiero 3 miesiące później, po tym jak prokurator dostał wyniki toksykologii.

W ciągu kolejnych dni informacje o śmierci Małgosi jeszcze bez szczegółów rozchodzą się w jej miejscu pracy.

Koleżanki początkowo podejrzewają, że Małgosi pękł tętniak, bo przecież ciągle narzekała na bóle głowy, ale gdy prawda wychodzi na jaw, nie kryją zdziwienia.

Mariola, czyli specjalistka od zamówień publicznych i funduszy unijnych PKP Informatyka, która często jeździła z Małgosią i Katarzyną pociągiem, znała je obie i jak mówi krótko po tych zdarzeniach odbyła zastanawiającą rozmowę z Katarzyną.

W ciągu tych pierwszych dni po znalezieniu ciała bliscy Małgosi składają zeznania i oczywiście najbardziej interesujące dla wszystkich są zeznania złożone przez Sylwestra.

Niektóre źródła podają, że on już resztę piątku spędził w robotach, inne, że jeszcze po pracy widział się z Małgosią i dopiero po jej powrocie wyjechał, a jeszcze inne, że mama i siostra w trakcie rozmowy telefonicznej zrozumiały, że on to w ogóle wyjechał następnego dnia, czyli w sobotę rano.

Policjanci pytają go też o stan zdrowia Małgosi, o to jakie leki zażywała na co dzień, na co on odpowiada, że żona była generalnie zdrowa, zarówno w kontekście psychicznym jak i fizycznym.

Dodaję, że według jego wiedzy Małgosia nie miała wrogów, między nimi też układało się dobrze, nie byli skłóceni ani nic takiego, chociaż fakt faktem dochodziło między nimi do małych sprzeczek tak od czasu do czasu.

Sąsiadka mieszkająca pod Małgosią i Sylwestrem zeznaje, że w piątek 7 grudnia około godziny 20

Sytuacja ciągnęła się przez kilka godzin, głosy ucichły około pierwszej w nocy i cóż, to by się zgadzało z tym, co Małgosia powiedziała mamie, mianowicie, że była jakaś wielka awantura, w końcu kilkugodzinna jak widać, i przez to zasnęła około piątej nad ranem.

I tu chodzi o to, że naprzeciwko Małgosi mieszka małżeństwo, o którym wspominałam wcześniej.

Te ślady widzieli w piątek po południu, prowadziły one do drzwi mieszkania Małgosi i to były takie duże ślady po mocno ubłoconym obuwiu, najpewniej jakichś gumiakach.

Drugiego albo trzeciego dnia po śmierci Małgosi, panu Kazimierzowi udaje się wejść do prosektorium.

Sprawdzano czy w momencie śmierci Małgosia była pod wpływem środków odurzających albo psychotropów.

Małgosia zostaje pochowana w swoich rodzinnych stronach na cmentarzu w Makowie.

Oczywiście rodzice Małgosi też nie zabiegają o kontakt z nim, więc po jej pogrzebie obie strony przestają się ze sobą komunikować.

Mieszkanie Małgosi zostaje więc ponownie przeszukane, trzy dni po odkryciu ciała.

Zniknęło też sporo rzeczy, a gdy pytają, co z tą kołdrą, na której leżała Małgosia, gdy ją znaleziono i czy została zabezpieczona przez policję, mama Sylwestra odpowiada, że nie, jest w mieszkaniu, a ona już ją wyprała, podobnie jak zabrudzony dywan.

Jest oburzona, gdy rodzice Małgosi drążą temat, jakim prawem to zrobiła, to mieszkanie nie należy nawet do niej, co ona kwituje słowami, że kołdra była brudna, więc po prostu ją wyprała.

A do tego jeszcze jakiś czas później rodzice Małgosi dostają telefon z prokuratury z pytaniem czy przypadkiem nie wiedzą, gdzie jest piżama, w której znaleziono ich córkę.

Im dalej w śledztwo, tym bardziej ta sprawa wydaje się podejrzana, bo w ciągu kolejnych tygodni okazuje się, że Małgosia dosłownie kilka dni przed śmiercią podpisała polisę ubezpieczeniową na życie.

Policjanci kontaktują się z agentką ubezpieczeniową, która podpisywała z Małgosią tą drugą umowę.

Kobieta nie zauważyła niczego niepokojącego, Małgosia nie zawierała umowy w pośpiechu ani nic takiego.

Tata Małgosi dociera do jakiegoś nagrania, rozmowy pomiędzy właśnie Sylwestrem oraz agentką ubezpieczeniową.

Po pierwsze jakiś miesiąc później, już na początku 2008 roku, do koleżanki z pracy Małgosi dzwoni jej mama.

Inna kwestia, że półtora miesiąca po śmierci Małgosi jej nagrobek zostaje zniszczony.

Gdyby nie on, to można by to uznać za jakiś chuligański wybryk, przypadkowy, to znaczy nie ukierunkowany konkretnie na rodzinę Małgosi, tylko po prostu ten grób był pod ręką.

Dla rodziny Małgosi analogia jest jasna.

Tak jak mówiłam, okazuje się, że Małgosia zmarła w wyniku zatrucia, ale zatrzymajmy się teraz na dłużej przy tym wątku.

Jony cyjankowe prowadzą do ostrej niewydolności oddechowej u człowieka, a stężenie tej substancji w organizmie Małgosi ponad sześciokrotnie przekraczało dawkę śmiertelną, więc taki skutek jak nastąpił generalnie nie zaskakuje.

Ze względu na tak duże stężenie, zgon musiał nastąpić najpewniej już kilka minut po zażyciu środka, zatrucie było ostre i jednorazowe, eksperci wykluczają, aby Małgosia była systematycznie podtruwana mniejszymi dawkami.

Jackowski twierdzi, że miał wizję i widział w tej wizji Małgosię, która przyjmuje w domu młodego mężczyznę i towarzyszącą mu kobietę.

W trakcie wizyty mężczyzna miał pchnąć Małgosię, ona miała upaść i uderzyć się w potylica.

Po tym oni opuścili mieszkanie, a po chwili mężczyzna wrócił sam, żeby sprawdzić, czy Małgosia żyje.

Później, gdy Krzysztof Jackowski jest przesłuchiwany przez policję, podtrzymuje, że to morderstwo, ale zmienia zdanie w kwestii tego, co nastąpiło, bo przed policjantami twierdzi, że Małgosia została otruta.

Chociaż ci koledzy po czasie, bo dopiero w kwietniu, czyli 4 miesiące po zdarzeniu, jeden z jego kolegów, Jarosław, przekazuje policjantom, że tamten sobotni wieczór, tuż przed śmiercią Małgosi,

Tu nie wiadomo, czy chodzi o mieszkanie Małgosi, gdzie on później jeszcze pomieszkiwał, czy dom jego rodziców.

Ostatnia rozmowa jego i Agnieszki, o której wiadomo, miała miejsce sporo czasu przed śmiercią Małgosi, ale już po ślubie, bo 26 października.

Wiadomo jednak też, że w sobotę 8 grudnia, czyli dzień przed śmiercią Małgosi, pomiędzy 2 a 3 nad ranem, ktoś wykonał kilka połączeń do Agnieszki z zastrzeżonego numeru.

Agnieszka mówi, że już gdy Sylwester był z Małgosią, kontaktowali się czasem telefonicznie, a także spotykali w różnych lokalach i miejscach w Żyrardowie.

Twierdzi, że Małgosia raczej o tych spotkaniach nie wiedziała, a przyciśnięta przez policjantów wyznaje, że w tamtym czasie nadal kochała Sylwestra.

Dodaje też, że nie chowała żadnej urazy do samej Małgosi, nie miała do niej pretensji o to, że jest z Sylwestrem,

Gdy dowiedziała się, że on i Małgosia biorą ślub, trudno było jej to zaakceptować, dlatego postanowiła się zemścić.

Agnieszka twierdzi też, że nie znała Małgosi i na żywo spotkała ją tylko raz, ale nie wiadomo w jakich okolicznościach.

Natomiast co ciekawe, jak się okazuje po zbadaniu telefonu Małgosi, ona miała zapisany numer telefonu Agnieszki.

Co więcej, jej siostra mówi później, że Agnieszka poprosiła jednego ze swoich kolegów, aby pokazał jej gdzie mieszka Małgosia, widać on też ją znał, a gdy się dowiedziała gdzie, przyszła pod jej blok.

Siostra spekuluje nawet, że może one kiedyś się poznały, ale Małgosia nie wiedziała z kim tak naprawdę ma do czynienia.

Zerwał, gdy dowiedział się, że Małgosia zmarła i nie spodobało mu się to, że jego dziewczyna, czy tam narzeczona, najpierw wciągnęła go w tą akcję z telefonem, a teraz panna młoda, której ta sprawa dotyczyła, nie żyje.

Informacje na ten temat docierają do rodziny Małgosi.

Po śmierci Małgosi relacja Sylwestra i Agnieszki nadal trwała.

Wiadomości pochodzą z przełomu marca i kwietnia 2008 roku, więc pisali to już kilka miesięcy po śmierci Małgosi.

Nie ma też w sumie żadnych innych dowodów na to, że ona mogła przyczynić się do śmierci Małgosi.

Iwona wspomina również inną ciekawą rzecz, mianowicie, że to pani Irena zmusiła syna do ślubu z Małgosią, mimo że on nie chciał, bo przy Małgosi były pieniądze, a Agnieszka, jak to określiła, była goła.

Pytana o to, co myśli na temat śmierci samej Małgosi, odpowiada, że według niej ktoś mógł ją zabić, bo na przykład wykryła jakiś przekręt w pracy.

Po tym roku rodzina Małgosi uzyskuje dostęp do mieszkania.

Nie ma żadnych pamiątek po Małgosi, zniknęły zdjęcia, biżuteria, a w jej szafach z ubraniami jest kompletny bałagan.

W czerwcu 2009 roku, czyli półtora roku po śmierci Małgosi, prokuratura rejonowa w Skierniewicach umarza śledztwo.

Uznają, że Małgosia sama odebrała sobie życie, a popchnąć do tak dramatycznej decyzji miało ją kilka czynników, mianowicie odczuwane w ostatnim czasie silne bóle, brak wiary w możliwość wyleczenia uszkodzonego ścięgna Achillesa, a także fakt, że nie miała zbyt wielu koleżanek.

Przesłuchiwano między innymi nauczycieli z jej szkoły podstawowej, pytając czy Małgosia chodząc tam nie zdradzała może planów odebrania sobie życia.

Nie da się też ukryć, że zagadką pozostaje kwestia cyjanku, nie zostaje wyjaśnione skąd Małgosia miałaby go wziąć i nawet jeśli chciała odebrać sobie życie, to dlaczego wybrała tak bolesny sposób?

Nie wyjaśniono też dlaczego Małgosia tuż przed planowaną śmiercią miałaby tak dokładnie wysprzątać mieszkanie oraz ugotować obiad.

Biegli zwracają też uwagę na to, że Małgosia nie wzywała pomocy, mimo tego, że oba telefony miała w zasięgu ręki, więc widać ona nie chciała przerywać całego procesu.

Małgosia co prawda zmieniła polisę niedługo przed śmiercią, ale samodzielnie i dobrowolnie, a na szybkie podpisanie umowy naciskała sama agentka.

Rodzina Małgosi nie zamierza jednak odpuszczać i w grudniu 2010 roku ponownie piszą do prokuratury, tym razem apelacyjnej.

Te informacje potwierdza też mama Małgosi, ale mówi, że z tego co wie, to od jakiejś dekady Rafał nie zajmuje się już w ogóle tą dziedziną, chociaż faktycznie wiedza mogła mu pozostać.

Mówi, że w pewnym momencie Małgosia dostała od swojej teściowej naszyjnik, który ta przywiozła jej z podróży do Maroka.

Mówiła, że ten łańcuszek wykonany jest ze złota, ale Małgosia miała po nim jakieś dziwne reakcje na skórze, więc Rafał zaoferował, że sprawdzi z jakiego materiału jest on wykonany.

Akcja jest tajna, dla dobra postępowania informacje nie mogą wychodzić na jaw i rzeczywiście po tych słowach tata Małgosi przestaje nagłaśniać sprawę, natomiast tego przełomu nie widać.

W 2015 roku, czyli już 8 lat po śmierci Małgosi, jej rodzina znów zaczyna podejmować jakieś kroki, a sprawa trafia na biurko łódzkiego Archiwum X. Ta łódzka jednostka w odróżnieniu od innych w Polsce nie prowadzi śledztwa, a jedynie analizę.

Według śledczych z Archiwum X podobny mechanizm zaszedł tutaj, Małgosia regularnie zażywała ketonal i ktoś musiał podmienić zawartość jednej z kapsułek.

A co do kwestii telefonu i tego, że ona miała go pod ręką, a nie wezwała pomocy, to też zostaje to skonsultowane z ekspertem, który mówi, że ta dawka, którą Małgosia zażyła, mogła spowodować tak silny ból i konwulsję, że ona nawet nie była w stanie myśleć racjonalnie, czy tym bardziej chwycić telefon, wykonać połączenie i opisać, co się dzieje.

Nie ma też zastrzeżeń do działań prokuratury z tego co mówi, według niego działali bardzo szczegółowo, a co do polisy to po jej śmierci zgłosił się do agenta, który opiekował się jego polisą, on opiekował się też polisą Małgosi i zgodnie z otrzymanymi od niego informacjami napisał ten wniosek o wypłatę odszkodowania, bo dowiedział się, że na zgłoszenie śmierci bliskiej osoby jest po prostu jakiś określony czas.

W materiale zacytowano jakiegoś anonimowego przechodnia, który stwierdził, że Małgosia została zamordowana.

To w sumie nic nowego, nic co nie padłoby wcześniej w innych publikacjach, natomiast autor reportażu jakimś sposobem ustala też, że Agnieszka w dniu śmierci Małgosi wbrew wcześniejszym zeznaniom była nieobecna w pracy,

Tata Małgosi, który przez te 11 lat walczył o prawdę, w tamtym momencie mocno podupada już na zdrowiu.

Pozostaje tylko mieć nadzieję, że prawda na temat tego, dlaczego Małgosia zginęła, jeszcze kiedyś wyjdzie na jaw.