Mentionsy

Szafa Melomana
Szafa Melomana
12.09.2025 19:16

#159 Chopin. Przeszłość

„Tego się nie zapomina” – miał powiedzieć Chopin jednej ze swoich uczennic, po tym jak z pamięci wykonał kilka preludiów i fug Das Wohltemperierte Klavier Bacha. Satysfakcję płynącą z tych słów wyczuwamy nawet po blisko 200 latach. Wskazuje nam ona drogę – jedną z wielu – którą możemy podążyć, by poznać lepiej muzykę Chopina przez niektórych badaczy zaliczanego bardziej do klasyków niż romantyków. Pójdziemy dzisiaj tą drogą i rzucimy na jego dorobek światło padające z przeszłości, z muzycznej tradycji wielkich poprzedników. Co z tego wyniknie? Dowiecie się z najnowszego odcinka.


„Chopin. Przeszłość” to pierwsza część specjalnej serii trzech odcinków, które publikuję przed XIX Międzynarodowym Konkursem Pianistycznym im. Fryderyka Chopina w Warszawie.


Podcast powstał dzięki ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠Mecenasom⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠ Szafy Melomana. Jeśli chcesz stać się jednym z nich i wspierać pierwszy polski podcast o muzyce klasycznej, odwiedź mój profil w serwisie ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠Patronite.pl⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠.


Szafa Melomana to pierwszy polski podcast o muzyce klasycznej, tworzony przez dziennikarza Mateusza Ciupkę. To fascynujące historie kompozytorów, wykonawców i utworów, zawsze wzbogacone o liczne konteksty historyczne i kulturowe. Nowe odcinki w co drugi piątek na popularnych platformach podcastowych.


Mateusz Ciupka – publicysta muzyczny, autor Szafy Melomana, pierwszego polskiego niezależnego podcastu o muzyce klasycznej, redaktor w magazynie ⁠⁠⁠⁠⁠Ruch Muzyczny⁠⁠⁠⁠⁠. Pracował w Operze Krakowskiej, współpracował m.in. z Krakowskim Biurem Festiwalowym, Filharmonią Narodową i Filharmonią Śląską, publikował w „Ruchu Muzycznym”, „Dwutygodniku” i magazynie „Glissando”. Przeprowadził rozmowy m.in. z Garrickiem Ohlssonem, Masaakim Suzukim, Ermonelą Jaho i Giovannim Antoninim. Jest autorem Małej Monografii Romualda Twardowskiego, wydanej nakładem Polskiego Wydawnictwa Muzycznego w 2023 roku. Mieszka i pracuje w Pradze, w Czechach.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 52 wyników dla "Chopina"

Wskazuje ona nam drogę, jedną z wielu, którą możemy podążyć, by poznać lepiej muzykę Chopina przez niektórych badaczy zaliczanego bardziej do klasyków niż romantyków.

A właśnie o związkach Chopina z przeszłością dziś pogadamy.

Chciałbym, abyśmy jeszcze przed konkursem przyjrzeli się bliżej temu, z czego zrobiona jest muzyka Chopina, z jakich źródeł czerpał, co odrzucał, co nowego zaproponował.

10, nr 2, zwanej Chromatyczną Fryderyka Chopina.

Z pewnością usłyszeliście, jak bliźniaczo brzmią te utwory, to znaczy preludium Bacha i etiuda Chopina.

Myliłby się ten, kto próbowałby tutaj Chopina złapać za rękę i mówić mu, ej ściągałeś.

Gdy rok po jego śmierci Jane Stirling, która jak wiemy zajmowała się Chopinem częściowo w ostatnich latach jego życia i zorganizowała mu pobyt w Szkocji, postanowiła wrócić do grania na fortepianie, pisała w liście do Ludwiki Jędrzejewiczowej, siostry Chopina, że zawsze zaczyna od Bacha, tak jak Chopin zalecał.

Co więcej, we Francji ukazało się wydanie pierwszego tomu fundamentalnego cyklu właśnie pod redakcją Chopina, które zdradza nam, że Chopin mógł Bacha darzyć ogromną estymą, ale grał go całkowicie jak romantyk.

Preludia oviane są jedną z najbardziej romantycznych legend z życia Chopina.

Zamiast roztkliwiać się nad romantycznymi detalami wyprawy Chopina, warto więc zastanowić się na poważnie, co taka lektura das Woldemperierte Klavier mogła dać Chopinowi i jak wpłynęła na jego własne dzieło.

U Bacha mamy według tonacji jednoimiennych, czyli C-dur, potem C-mol, D-dur, potem D-mol, u Chopina według paraleli C-dur, A-mol itd.

Tadlow zaalarmował fakt, że preludium C-dur Chopina i preludium C-dur Bacha z drugiego tomu mają dokładnie tę samą liczbę taktów – 34.

Pierwsze pięć preludiów u Bacha to 230 taktów, u Chopina pierwsze osiem, czyli jedna trzecia, to też 230 taktów i tak dalej i tak dalej.

Stosował ją także całkiem świadomie Józef Elsner, nauczyciel kompozycji Chopina, który kształcił go i mógł przekazać mu wiedzę o tej technice.

Jeśli przy preludiach jesteśmy, jest coś jeszcze, z zupełnie innego porządku, ale coś, co w dużym stopniu odróżnia Chopina od swoich współczesnych kolegów.

To, że mówimy na przykład na piętnaste preludium deszczowe, akurat rzekomo faktycznie pochodzi od Chopina, bo tak miał je podpisać na egzemplarzu dla swojej uczennicy Zofii Rosengart-Zalewskiej.

To jedna z rzeczy najmocniej łączących Chopina z dawnymi epokami i najsilniej odróżniająca go od romantyków.

Właśnie to, że jeśli nie popatrzy się na takie fragmenty przez pryzmat ich zakorzenienia w muzyce dawnej i w jej przejrzystości, ale weźmie się cały dorobek Chopina w jeden wielki romantyczny nawias, to interpretacyjnie nie zaoferuje się niczego atrakcyjnego.

A muzyka Chopina jest wszystkim, ale na pewno nie nudą i sztampą.

Karol Mikuli, jeden z uczniów Chopina, przygotowując wydanie jego kompozycji u Kistnera w Lipsku, napisał w przedmowie tak.

Jeden z recenzentów na łamach Dziennika Powszechnego w 1830 roku, czyli roku emigracji Chopina napisał

Zanim opowiem więcej o głębszych związkach Chopina z Mozartem, zatrzymajmy się na moment przy tej kompozycji.

Znacie na pewno to słynne powiedzenie Schumana, czapki z głów, panowie, oto geniusz bowiem, czyli pochwałę, którą niemiecki kompozytor skierował pod adresem Chopina.

Wydanie tego dzieła drukiem w Wiedniu Hasslingera rozsławiło nazwisko Chopina.

W 1831 roku powstała niemiecka recenzja, która trafiła w ręce Chopina.

A jedną z pierwszych miłości Chopina, o ironio, była jej imienniczka, Konstancja Gładkowska.

Słuchamy wykonania wspaniałego czeskiego interpretatora Chopina, Iwana Morawca.

Jak zwykle u Chopina nigdy nic nie jest dwa razy tak samo.

O związkach Chopina z operą powiem więcej w odcinku następnym, bo naturalnie nie tylko Mozart był tutaj źródłem inspiracji dla Chopina.

Oczywiście najsilniej o znaczeniu Mozarta dla Chopina świadczy fakt, że jego rekwiem kompozytor zażyczył sobie wykonać na własnym pogrzebie, do czego faktycznie doszło, gdy zmarł w 1849 roku.

A przynajmniej tak świadczy wspomnienie jednego z uczniów Chopina, Adolfa Gutmana, obecnego w Madeleine w Paryżu.

Fakt ten zapoczątkował zresztą tradycję wykonywania rekwiem w rocznicę śmierci Chopina 17 października.

Choć oczywiście nie możemy tu mówić o żadnym bezpośrednim nawiązaniu, to jest to jeden z wielu przykładów, kiedy u Chopina pobrzmiewa nuta beethovenowska.

Spośród wielkich poprzedników Chopina relacja z tym burzycielem muzycznego ładu wydaje mi się szczególnie interesująca.

Niektórzy badacze wskazywali z kolei, że Chopina interesowali bardziej Phil Timoszeles, a Beethoven niekoniecznie.

Niektóre utwory Beethovena brzmiały na wiedeńskich koncertach Chopina, bo przeplatały jego muzykę.

Stosunek do muzyki Beethovena wyrażony w korespondencji Chopina nastręcza nam kłopotów.

Wilhelm Lenz, pianista amator i uczeń Chopina, wspominał, że otrzymał od Fryderyka partyturę Fidelia Beethovena i Chopin polecił mu, by studiował to arcydzieło.

Z drugiej strony mamy inny przekaz od Charlesa Hallego, który jako młody uczeń Chopina zagrał dla niego Sonatę Esdur op.

Gdy dzisiaj wejdziemy na stronę Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina pod hasło Beethoven autorstwa Magdaleny Chylińskiej, odniesiemy wrażenie, że Chopin Beethovena bardzo cenił, bardzo lubił, ale specjalnie do niego nie nawiązywał.

W ostatnich 30-40 latach badacze Chopina faktycznie zaczęli ten temat zgłębiać.

W 1999 roku w czasopiśmie 19th Century Music ukazał się artykuł Wayne'a Pettiego, który poddał badaniu sonatę bemol, czyli drugą sonatę fortepianową w torobku Chopina.

Jego zdaniem to w niej, a nie w fantazji empromptu należy szukać najbardziej wyrazistego dialogu Chopina z Beethovenem.

Skomponowana w 1834 nie została wydana za życia Chopina, co dla niektórych badaczy było jedną z przesłanek mówiących, że ten rzekomo najbardziej Beethovenowski utwór w dorobku Chopina koniec końców nie zasłużył w opinii kompozytora na publikację.

Słuchamy Chopina.

U Chopina wręcz przeciwnie.

Sonata przecież kończy się atonalną burzą, uznawaną za najbardziej nowatorski ze wszystkich utworów Chopina, pustką i smutkiem.

Otóż zdaniem Pettiego sonata napisana dziewięć lat po przyjeździe Chopina do Paryża, sonata bemol, i dziewięciu latach konfrontowania się z duchem Beethovena jest rytuałem pogrzebowym dla wielkiego poprzednika.

Uważał, że ostatnie ogniwo sonaty b-moll Chopina nie jest muzyką, że w całej sonacie brak spójności, że ogniwa nie łączą się ze sobą.

Czy więc jest możliwe, że tak wytrawny kompozytor i krytyk jak Robert Schumann właściwie odczytał intencje Chopina?

Pozwala ona nam spojrzeć na Chopina inaczej, szerzej, głębiej.

Teraźniejszość, w którym przyjrzymy się złożonym relacjom Chopina ze współczesną jemu muzyką, stylem epoki romantyzmu i prześledzimy jaki dialog z tą epoką ma.