Mentionsy
#154 Émile Zola w świecie opery
„Nie interesuje mnie piękno ani perfekcja. Nie obchodzą mnie wielkie stulecia. Interesuje mnie tylko życie, walka, intensywność” – powiedział niegdyś Émile Zola, uporczywe sumienie Francji, pisarz, który był bliżej prawdziwego życia niż ktokolwiek przed nim, bezlitosny krytyk konwenansów i hipokryzji oraz kronikarz codziennej walki o przetrwanie. Mało kto jednak pamięta, że Zola był także współtwórcą teatru muzycznego – librecistą oper jednego kompozytora, pozostającego dziś w zapomnieniu Alfreda Bruneau, który stał się jednym z jego najbliższych przyjaciół i nie opuścił Zoli nawet w najczarniejszej godzinie. Dzisiaj rozwiejemy mroki zapomnienia i przyjrzymy się bliżej współpracy, która przyczyniła się do wdarcia się w teatr operowy żywiołu prozy i odmieniła kształt francuskiej drame lyrique, gdy ta poszukiwała swojej tożsamości w obliczu dominacji dzieł Ryszarda Wagnera.
Podcast powstał dzięki Mecenasom Szafy Melomana. Jeśli chcesz stać się jednym z nich i wspierać pierwszy polski podcast o muzyce klasycznej, odwiedź mój profil w serwisie Patronite.pl.
Szafa Melomana to pierwszy polski podcast o muzyce klasycznej, tworzony przez dziennikarza Mateusza Ciupkę. To fascynujące historie kompozytorów, wykonawców i utworów, zawsze wzbogacone o liczne konteksty historyczne i kulturowe. Nowe odcinki w co drugi piątek na popularnych platformach podcastowych.
Mateusz Ciupka – publicysta muzyczny, autor Szafy Melomana, pierwszego polskiego niezależnego podcastu o muzyce klasycznej, redaktor w magazynie Ruch Muzyczny. Pracował w Operze Krakowskiej, współpracował m.in. z Krakowskim Biurem Festiwalowym, Filharmonią Narodową i Filharmonią Śląską, publikował w „Ruchu Muzycznym”, „Dwutygodniku” i magazynie „Glissando”. Przeprowadził rozmowy m.in. z Garrickiem Ohlssonem, Masaakim Suzukim, Ermonelą Jaho i Giovannim Antoninim. Jest autorem Małej Monografii Romualda Twardowskiego, wydanej nakładem Polskiego Wydawnictwa Muzycznego w 2023 roku. Mieszka i pracuje w Pradze, w Czechach.
Szukaj w treści odcinka
Mało kto jednak pamięta, że Zola był także współtwórcą teatru muzycznego, librecistą oper jednego kompozytora, pozostającego dziś w zapomnieniu, Alfreda Bruneau, który był jednym z jego największych przyjaciół i który nie opuścił Zoli nawet w najczarniejszej godzinie.
A słuchaliśmy fragmentu suity z opery Atak na młyn Alfreda Bruneau do libretta Émile Zoli.
Kompozytorem tym był Alfred Bruneau.
To miało się zmienić za sprawą 31-letniego, ambitnego kompozytora Alfreda Bruneau.
Bruneau przybył do Zoli z polecenia architekta Franza Jourdain.
Bruneau był twórcą, który wiedział, czego chce.
Bruneau nie czuł się jednak w żaden sposób zniechęcony do swoich operowych marzeń i w niecały rok po fiasku Kerima właśnie postanowił udać się do Zoli.
Nie jeden, tak uważałem, z tego potencjału doskonale zdawał sobie sprawę nauczyciel Alfreda Bruneau, Jules Masne, który na cztery lata uzyskał od Zoli prawa do wykorzystania utworu w swojej kolejnej operze.
Zola nie puścił jednak Bruneau z pustymi rękami.
Choć jak pisał Galet w liście do Zoli, Bruneau niczym młody kochanek przebiera nogami,
Bruneau rozentuzjazmowany donosił pisarzowi.
Publiczność i krytyka w większości przyjęła dzieło bez szemrania na wagneryzm, choć Bruneau zastosował owe znienawidzone motywy przewodnie.
W swoim przewodniku operowym Piotr Kamiński zauważa jednak, muzyka Bruneau łączy bezpośrednią nutę liryczną z mistycznym uniesieniem.
Pisał w liście do Bruneau, że delikatnych, czystych jak kryształ sopranów jest niewiele i jak najszybciej trzeba taką artystkę znaleźć i zarezerwować miejsce w jej kalendarzu.
Sukces marzenia sprawił, że współpraca Zoli i Bruneau miała się rozwinąć, a ich wzajemne stosunki zacieśnić do tego stopnia, że panowie zostali serdecznymi przyjaciółmi.
A po latach Bruneau, parający się również pisaniem, skreślił jeden z pierwszych szkiców biograficznych o Zoli.
Byłoby jednak za mało stwierdzić, że współpraca między Zolą a Bruneau była czysto biznesowa.
Bruneau pisał w jednym z listów do pisarza.
Krótko mówiąc, ofiarowywał Bruneau Zoli swoje pióro, swoje zaangażowanie, był posłańcem jego literackiej metody do operowego świata.
I to w pewien sposób zawładnęło także samym Zolą, który dzięki Bruneau nie tylko zaczął zajmować się muzyką, ale także poczuł smykałkę librecisty, a więc planował postawić stopę na muzycznym gruncie, na deskach teatru.
W pierwszej części trylogii miast powieści Lourdes, będącej miażdżącą krytyką biznesu jaki kościół robił na uzdrowieniach rzekomo dokonywanych w miejscu objawień, Zola zgodę uzależnił od tego czy Gilbla zgodzi się przyjąć na stanowisko stałego krytyka muzycznego właśnie Alfreda Bruneau.
Już mniej wymyślano na technikę motywów przewodnich, choć Bruneau twardo się jej trzymał.
Dodatkowo uderzająca jest słodka liryka frazy konstruowanej przez Bruneau.
Wspominałem, że stopniowo przez znajomość z Bruneau Zola coraz głębiej wchodził w temat libret operowych.
Prawdopodobnie poinstruowany przez Bruneau sformułował pogląd, który dawał się streścić w zdaniu wagnerowska treść, nie wagnerowskie innowacje muzyczne tak.
Wszak od zobaczenia Zmierzchu Bogów Bruneau był miłośnikiem Wagnera i nie pozwoliłby zapewne swojemu poczytnemu przyjacielowi na objechanie czysto muzycznych wynalazków, jak leitmotywy, którymi się w ich wspólnych operach chętnie posługiwał, czy gęsta harmonika, czy unendiche melodie, czyli właśnie niekończąca się melodia.
Owszem, przed Zolą i Bruneau takie próby już podejmowano, ale kończyły się one zazwyczaj klapą.
Zola i Bruneau byli pierwsi.
Zola brał w nich aktywny udział zarówno jako projektant scenografii, jako doradca muzyczny Bruneau, ale także jako kostiumograf nadzorując dobór maksymalnie realistycznych strojów.
Krytyka chwaliła Bruneau za muzykę, a Zoli rzuciła się do gardła.
Alfred Bruneau był naturalnie w gronie zwolenników Zoli.
Bruneau wcale to nie zniechęciło.
Na rozprawie Zoli towarzyszył właśnie Alfred Bruneau i pisał tak.
Starał się tam pomóc swojemu przyjacielowi Bruneau i zorganizować mu premiery lub koncerty symfoniczne.
Sprawa Dreyfusa i wszystkie związane z nią zawirowania nie zakończyły wspólnej działalności Zoli i Bruneau.
I choć muzyce nie można było wiele zarzucić, ta atmosfera wokół Zoli, pisarza, który dopuścił do ułaskawienia zdrajcy jego przyjaciela Bruneau, uniemożliwiła dziełu wielką karierę.
Bruneau nigdy tak naprawdę nie porzucił swojego silnego związku z literackim dorobkiem Zoli.
Bruneau zmarł w roku 1934, trzy lata przed swoim odejściem, oddając Zoli hołd po raz ostatni, pisząc wspomnienia o swojej przyjaźni i współpracy z pisarzem, zatytułowane znamiennie «A l'ombre d'un grand coeur», o człowieku mającym wielkie serce.
Bruneau nie był jedynym kompozytorem, który sięgnął pod robek Émile Zoli.
Bynajmniej więc Zola nie został zapomniany, choć fakt, że o większości tych prób wie się niewiele, a żadnemu z nich Zola nie przyniósł sławy, nie wyłączając samego Bruneau.
Zachęcam Was bardzo serdecznie do poszperania w archiwach internetowych i analogowych poszukania oper Bruneau pisanych we współpracy z Émilem Zolą.
Piosenka Alfreda Bruneau, cudownie kojąca, soirée, czyli wieczór.
Soirée Alfreda Bruneau.
Ostatnie odcinki
-
#169 Stabat Mater Szymanowskiego
27.03.2026 18:12
-
#168 John Dowland
25.02.2026 22:56
-
#167 Magdalene Ho
06.02.2026 15:42
-
#166 Wilhelm Furtwängler
23.01.2026 16:43
-
#165 LIVE 15 - Podsumowanie roku 2025
09.01.2026 19:56
-
#164 Boska komedia w muzyce
12.12.2025 18:26
-
#163 Wariacje Goldbergowskie
06.11.2025 00:22
-
XIX Konkurs Chopinowski. Podsumowanie finału [L...
21.10.2025 15:10
-
XIX Konkurs Chopinowski. Podsumowanie III etapu...
17.10.2025 14:08
-
XIX Konkurs Chopinowski. Podsumowanie II etapu ...
13.10.2025 14:04