Mentionsy

Gambit - Michał Kanarkiewicz
Gambit - Michał Kanarkiewicz
23.06.2025 05:00

Jak kucharz Pizza Hut został MILIONEREM? Michał Sadowski o strategii Brand24 | Strategiczny Ruch #16

W dzisiejszym filmie Jak kucharz Pizza Hut został MILIONEREM? Michał Sadowski o strategii Brand24. Jak z pracy w Pizza Hut zbudować SaaS znany nawet w Białym Domu? W najnowszym odcinku podcastu Strategiczny Ruch Michał Kanarkiewicz rozmawia z Michałem Sadowskim, założycielem Brand24, o drodze od startupu do globalnej firmy, o marketingu partyzanckim, sile wirali, walce z gigantami (jak Facebook), a także o tym, kiedy warto sprzedać część udziałów i… jak nie stracić sensu życia po exicie. Jak stworzyć coś z niczego? Co działa w marketingu w 2025 roku? Czego uczy porażka, kryzys i brak budżetu? To nie tylko historia sukcesu – to historia przetrwania. Zapraszam na podcast wideo! Michał Kanarkiewicz


Spis treści:

() - W dzisiejszym odcinku

() - Michał Sadowski

() - Michał Sadowski w Pizza Hut

() - Jak Michał znalazł się w UK?

() - Jak szybko rozwinąć startup i sprzedać?

() - Co zrobił z pieniędzmi ze sprzedaży?

() - Jak zaczęła się przygoda z Brand24?

() - Strategia Brand24

() - Jak to się stało że Biały Dom korzystał z Brand24?

() - Dlaczego Polacy mają kompleksy?

() - Na czym polegał spór z Metą?

() - Co najbardziej pomogło rozwiązać problemy z Metą?

() - Jakie były powody sprzedaży akcji Brand24?

() - Czy Michał chce zostać inwestorem?

() - Jak działa Chatbeat?

() - Co działa podczas budowania swojej marki osobistej?

() - Niecodzienna strategie marketingowe

() - Jakie książki poleca Michał Sadowski?

() - Jaką radę ma Michał dla osób rozwijających swoje biznesy?

() - Jak Michał zdefiniowałby dobrą strategię?

() - Zakończenie

⇨ Zapisz się do strategylettera: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.StrategicznyRuch.pl/⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠


⇨ Partnerem odcinka jest Kanarkiewicz Strategy Consulting: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.MichalKanarkiewicz.com/⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠


⇨ Regulamin konkursu: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://bit.ly/regulamin-konkursu-strategiczny-ruch⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠


👔 Chcesz, abym wystąpił na evencie firmowym i wygłosił Power Speech oraz zagrał symultanę szachową dla Twojego zespołu? Napisz do mnie: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://michalkanarkiewicz.com/⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠


⇨ Załóż konto na chess.com z moim reflinkiem: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://go.chess.com/MichalKanarkiewicz⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠


⇨ MOJE SOCIAL MEDIA:

⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.linkedin.com/in/michalkanarkiewicz/⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠

⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.facebook.com/MichalKanarkiewiczOficjalne⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠

⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.instagram.com/MichalKanarkiewicz/⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠

⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.tiktok.com/@michalkanarkiewicz⁠⁠


Sponsorzy odcinka (1)

Brand24 post-roll

"Oferujemy 30% rabatu na wszystkie plany abonamentowe. Staramy się budować globalnie, bo myśmy też to nasze śmieszkowanie wpletli w globalną ekspansję."

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 267 wyników dla "PR"

W Pizza Hut był taki motyw, że co miesiąc menadżer musiał zrobić jedną zmianę jako kucharz, jedną zmianę jako kelner, po to, żeby być blisko tego, jak wygląda praca w okopach.

Z studentów, którzy żyli za 100 złotych tygodniowo, bo taki był mój budżet przez całe studia, nagle pojawił się przychód kilku tysięcy złotych miesięcznie z reklam, więc nie wiedzieliśmy co z tą kasą zrobić, po prostu wydawało się, że złapaliśmy Pana Boga za nogi i teraz możemy wszystko.

Paradoxalnie dość prostą rzeczą.

Trzeba było po prostu na wszystko co się dzieje w kontekście firmy umieć spojrzeć na zasadzie takiego trochę błazna trolla, który myśli co by tu można odwalić.

Człowiek się zaczyna zastanawiać, czy odkładanie reszty życia na za dwa, za trzy, za cztery, jeszcze trochę teraz przycisnę, jeszcze teraz trochę ten, to faktycznie nie jest oszukiwanie samego siebie.

Późny start wersji zagranicznej pokazał mi, że trzeba wierzyć w polskie produkty na świecie.

Zapraszam na ostatni odcinek pierwszego sezonu podcastu Strategiczny Ruch.

Jak co tydzień spotykamy się z prezesami, prezeskami oraz wybitnymi ekspertami, aby porozmawiać o strategiach.

Bardzo dziękuję za zaproszenie.

Zanim ci zadam pierwsze pytania, to tylko powiem, przypomnę tutaj o zasadach.

W każdym razie, jak ja się przygotowywałem do tej rozmowy, to to, co bardzo mnie zaciekawia w twoim życiorysie, to jest... Wszystko mogę wyjaśnić, potrzebowałem kasy.

No dobra, a powiedz, czego się przez ten czas nauczyłeś?

Ale zastanawiam się, czego ty się nauczyłeś przez ten czas pracując właśnie w Pizza Hut?

Na pewno nauczyłem się kilku takich rzeczy managerskich, które dzisiaj mi się bardzo dobrze sprawdzają.

Przede wszystkim taką rzeczą, którą często wskazuję jako źródło tej wiedzy z Pizza Hut.

Lider, który tam pierwszy ciągnie najmocniej i mówi naprzód, czy za mną, a szef mówi naprzód, stoi z tyłu i go ciągną.

Więc jakby to mi na zawsze zostało gdzieś tam w głowie i pamiętam w Pizza Hut był taki motyw, że co miesiąc menadżer musiał zrobić jedną zmianę jako kucharz, jedną zmianę jako kelner po to, żeby być blisko tego, jak wygląda praca w okopach.

W ostatnim roku, kiedy pracowaliśmy w Pizza Hut, no to mieliśmy już swój pierwszy biznes, wtedy Patrz.pl, czyli taki polski YouTube.

Wiele lat temu jeszcze powstały przed YouTubem.

Tam zaczął generować jakieś sensowne przychody.

No ale to był czas, w którym prawa autorskie były bardzo mocno nieunormowane w Polsce.

Więc postanowiliśmy to sprzedać i pamiętam, że rozmowy z kilkoma podmiotami, bardzo takimi pro-podmiotami typu Interia, typu naprawdę duże spółki giełdowe, dogadywaliśmy, kiedy ja byłem w pracy w Pizza Hut i pamiętam, że zawsze ktoś z tych graczy dzwonił do mnie albo ja dzwoniłem do nich.

No to biegłem szybko do palarni, gdzie zapach był nie najpiękniejszy, bo ja nie palę, ale przynajmniej była tam w miarę cisza i można było chwilę porozmawiać o potencjalnym dealu.

To mi trochę pokazało, że ta cała branża, która mi się wydawała taka turbo-sprofesjonalizowana, jakby wszyscy kiedy słyszeli, że ja jestem w Oxfordzie, to od razu zakładali, że jestem tam w celach naukowych, że jestem na uniwersytecie i zawsze no, no, no, panie Michale, gratulacje, no, no, pięknie, pięknie, tutaj Polska się rozwija.

Więc ja ich nie wyprowadzałem z tego błędu oczywiście i to fajnie wyglądało.

Wyglądałem przekomicznie.

Ale to mi też powiedziało, że nie zawsze to wszystko musi wyglądać, że kulisy pokazują, że to nie jest aż tak sprofesjonalizowane i że nie powinienem chyba mieć kompleksów jakiś wielkich w tym, żeby próbować coś zbudować.

Też pracowała w Pizza Hut, ale tutaj szacun dla niej, bo ona faktycznie ukończyła ten uniwerek.

Ona tam mieszkając od kilku lat wkręciła mnie do pierwszej pracy i tak zacząłem tam przyjeżdżać rok do roku i jej zawdzięczam te wyjazdy.

Także tak, przez rodzinkę się tam wkręciłem.

Wspomniałeś o Patrz.pl i to jest kolejny temat na mojej agendzie na dzisiaj, bo wspomniałeś, że to jeszcze było w trakcie pracy w Pizza Hut i ten startup, no bo tak to należy nazwać, rozwijał się bardzo szybko.

Z tego co wiem, to był 2004 rok, kiedy założyliście, 2005-2006 sprzedaż i z tego co moje informacje mówią, to było 2 miliony złotych ze sprzedaży.

Jak to się stało, że tak szybko to MVP wyewoluowało do momentu sprzedaży za 2 miliony złotych?

Pamiętam, że przygotowując się do jednego z kolokwiów, odpaliłem sobie nagranie na poczcie głosowej, gdzie gdzieś o 5 nad ranem Piotrek w niekoniecznie idealnym stanie świadomości i spożycia środków odurzających

To była pierwsza wersja tego produktu.

Wszystko się robiło przez załącznik.

W każdym razie to był pierwszy odruch, to był pierwszy oryginalny pomysł Piotrka, żeby stworzyć platformę, gdzie można byłoby sobie... My byśmy te pliki hostowali, ludzie by mogli się nimi wymieniać, mogliby sobie po prostu przesyłać różne jakieś rozwiązania, jakieś pliki, jakieś śmieszne filmiki, cokolwiek tak naprawdę.

Bez marketingu to się po prostu rozeszło wiralowo.

Naszym wyróżnikiem było to, że do każdego pliku tworzyliśmy prostą subdomenę, więc można było sobie bardzo łatwo stworzyć adres np.

To był taki prosty adres, który przy okazji opisywał co pod tym adresem znajdziesz.

I to był nasz duży wyróżnik w porównaniu z YouTubem, który tu dziś na przykład ma te adresy, które nic nie mówią w zasadzie po tym haszowym kodzie, który jest dołączany do

To był nasz wyróżnik i to był genialny pomysł, który napędził wiralowość tego produktu.

Ludzie sobie wrzucali to masowo w statusy gadu-gadu i to się po prostu rozleciało po internecie.

No jakby wystarczyło pierwsze znaleźć 20-30 osób gdzieś na naszych studiach, którzy zaczęli dzielić się tymi materiałami i to już jakby dalej po prostu poszedł viral, oni zaczęli to rozsyłać kolejnym i kolejnym i kolejnym.

Jeszcze akurat Karol, który programuje i programował i jakby współtworzył.

W rytm piosenki 100 lat i obracają się mają napisane 100 lat na tyłku i na klacie i po prostu tańczą, obracają się.

Często dziewczyny sobie wysyłały to jako w formie życzeń do siebie, bo chłopaki przystojne.

Produkowaliśmy sami śmieszne filmiki.

My z studentów, którzy żyli za 100 złotych tygodniowo, bo taki był mój budżet przez całe studia.

Nagle pojawił się przychód kilku tysięcy złotych miesięcznie z reklam, więc nie wiedzieliśmy co z tą kasą zrobić.

Po prostu wydawało się, że złapaliśmy Pana Boga za nogi i teraz możemy wszystko.

No i to gdzieś tam urosło do kilkuset tysięcy przychodu rocznie.

No i tak jak mówię, ze względu na gdzieś tam sporne kwestie związane z prawami autorskimi potencjalnie i jakby dużą niewiadomą, jak to się potoczy, zdecydowaliśmy się to sprzedać.

Bo to jednak była konkretna... Totalnie przepaliłem.

Nie oszczędzałem, naprawdę nie oszczędzałem, nie odłożyłem tego, nierozsądnie podchodziłem do wydatku tego pieniędzy.

Dzisiaj to czasami krytykuję wśród młodych przedsiębiorców, że często jak im te biznesy zaczynają iść, to pierwsze co robią, to kupują Maserati, Lamborghini itd.

Wstyd się przyznać.

I chcę płynnie przejść do Brand24, bo myślę, że to jest coś, czego cię najwięcej osób zna jako założyciela Brand24.

Nie wiem, czy wiesz, więc kto słucha, to może sprawdzić.

A propos Brand24, jak to się w ogóle zaczęło?

Wracałem z Warszawy i miałem wtedy akurat prelekcję na jednej z konferencji dla spółek Contact Center, takich co-centrowych spółek, gdzie pokazywałem im... Oni mnie tam zaprosili jako specjalista od mediów społecznościowych,

W tamtym czasie, w 2010 roku, to się wydawało, że social media to jest absolutna przyszłość.

Zresztą to się oczywiście sprawdziło i jest to nowy kanał komunikacji między markami a klientem.

No i prezentacja w miarę poszła sensownie.

Po prezentacji podeszło sporo przedstawicieli tych firm.

Ale właśnie przez taką pierdołę sobie to zakodowałem.

My w ogóle wtedy byliśmy zakochani w wizji biznesów subskrypcyjnych, które dzisiaj są standardem, bo świat się do tego przyzwyczaił przez Netflix i Spotify i tak dalej, ale wtedy to było bardzo niestandardowe.

Wtedy powiedziałbym takimi liderami głosu w tej sprawie była ekipa z 37signals, czyli założyciele Basecampa.

Wtedy to był taki protoplasta Slacka, Teamsów i tak dalej.

No i my pomyśleliśmy, kurde, to idealna sytuacja, żeby zrobić ten produkt, zrobić go dla spółek call center i wystawić go w sasie.

Spółki callcentrowe kompletnie tego nie chciały, jak już przygotowaliśmy.

Tam chyba jedna czy dwie, takie, w których byli naprawdę znajomi, zaczęły z tego korzystać.

Okazało się, że wśród działów PR, agencji PR, agencji marketingowych, działów marketingu, tam znaleźliśmy bardzo dobrą trakcję.

Ten produkt się po prostu zaczął fajnie sprzedawać.

Ale to też gdzieś tam pokazuje taką lekcję, że często ta oryginalna wizja, z którą zaczynamy tworzyć projekt, a to za co faktycznie pojawią się pierwsze pieniądze w biznesie, często jest między tym rozjazd.

I to jest coś, czego się nauczyłem przez ostatnie lata.

Żeby jednak być przygotowanym na ten piwot, mniejszy lub większy,

Jakby po to, żeby dotrzeć do momentu tego product market fit momentu, w którym ktoś jest w stanie zapłacić za twój produkt, nie tylko go pochwalić, nie tylko dobre słowo zostawić, ale też żeby poszła za tym kasa.

Zanim przejdziemy do dalszej części podcastu, mam dla Ciebie ważny komunikat.

Jeśli chcesz, aby Twoja firma myślała strategicznie na trzy ruchy do przodu jak szachista, to zaprosz mnie na swój event biznesowy.

Ale taka prawda.

I tutaj w podcaście na przykład rozmawiałem swego czasu z Adamem Mokryszem, prezesem grupy Mokate, która teraz na rynkach międzynarodowych bardzo mocna jest.

Nie akurat nie w przypadku Mokatte, ale wiem, że to jest taki temat dosyć wymagający.

Z mojej perspektywy wyjście na rynki globalne jest łatwiejsze niż Polska, bo mamy ocean możliwości marketingowych i dostęp do fantastycznych fachowców tutaj na lokalnym rynku, którzy często pracują z globalnymi markami i potrafią to promować.

No to był moment, od którego naprawdę zaczęliśmy rosnąć.

Głównym jej determinatorem był mały budżet, czyli brak budżetu marketingowego jako startup, w którym myśmy przez pierwsze lata nie pobierali wynagrodzeń jako założyciele, na wszystko brakowało kasy.

Nie tylko jeśli chodzi o produkt, kod itd., ale też pod kątem marketingowym trzeba po prostu

I czymś, co nam zawsze przyświecało, było to, żeby się wyróżnić.

Ja często muszę w naszym marketingu o tym przypominać, żeby słuchajcie, róbmy rzeczy trochę inaczej niż ludzie oczekują.

Marketing dla mnie jest paradoksalnie dość prostą rzeczą.

Może dorzućmy zestaw szachowy, może zróbmy przełączanie z zegarem.

I w brandzie to było trochę, wiesz, gdybyśmy mieli 8 milionów euro w kieszeni na inwestycje w marketing, no to pewnie ten marketing wyglądałby inaczej, bo byśmy byli w stanie kasą zasypać wiele problemów i to jest też, myślę, jeden z problemów, z którymi wiele biznesów się mierzy.

To znaczy, jak podniosą kasę od inwestorów i tak dalej, to mają motywację do tego, żeby zasypywać kasą problemy, ale trochę...

I to też pewnie jakoś tam zejdzie, w sensie się sprzeda w socialach.

Na szczęście to jakby nas zaprosili do Wrocławskiej IKA i pozwolili nam to wszystko nagrać, więc to nie było na przypale, szczęśliwie.

Ale to jeden z takich przykładów.

To miał być jakiś mini mały projekt, który gdzieś tam ktoś jednego dnia będzie mini viralem.

Pamiętam wieczór, gdzie napisał do mnie znajomy, że jedzie pociągiem i obok ziomek w przedziale przegląda stronę cennik Brand24 i się tak zażartował, który pakiet mam mu sprzedać.

Ponieważ jestem programistą, to sam zmieniłem trochę kod.

Przedział 13, miejsce 27.

I poprosiłem kolegę, żeby po prostu popnął tego gościa, żeby odświeżył stronę.

Tego typu akcjami zbudowaliśmy ten, no to nie trzeba było za bardzo budżetu, trzeba było po prostu na wszystko co się dzieje w kontekście firmy umieć spojrzeć na zasadzie takiego trochę błazna trolla, który myśli, co by tu można odwalić, co by można tutaj zahachmycić, żeby ludzie, wiesz, na tle 30 reklam szamponu

Jakieś takie standardy, stereotypy, przyzwyczajenia ludzi, wręcz taką ślepotę na reklamę, która dzisiaj jest po prostu wszędobylska.

Nawet nie na YouTubie, ale jakieś, nie wiem, na Wirtualnej Polsce albo... Tego się nie rejestruje po prostu już dzisiaj.

Wtedy wydawca tworzy jakiś nowy format reklamowy, żeby przebijać się przez ten banner blindness.

Potrzebowali monitoringu do jednej z kampanii, którą robili takich prospołecznych.

Spisali sobie social listening w internecie, trafili na jakiś ranking narzędzi, gdzie my byliśmy ten, przetestowali, powiedzieli, że bardzo fajne, kupili.

Chciałbym mu co powiedzieć jakąś tutaj historię, że tak, ja tam pojechałem i po prostu obracam się w tym hotelu, nagle patrzę, barak stoi z Michelle i mówią, hej Mike...

Byliśmy w miejscu, przez które po prostu przewijają się różne byty, które szukają takiego produktu jak nasz i nas znaleźli.

Nam się wydaje, że nie jesteśmy w stanie jako Polacy być uznawani na świecie za fantastycznych specjalistów, że nasze produkty są lepsze niż jakiekolwiek inne.

A co twoim zdaniem sprawia, że mamy te kompleksy?

Historia pewnie, jednak byliśmy przez ostatnie set lat napierdzielani we wszystkich stron i za każdym razem, kiedy już nam się wydawało, że jest dobrze, nagle nas znowu tłamszono, więc jesteśmy bardzo, myślę, nieufni, samokrytyczni i tak dalej, więc dużo uwarunkowań pewnie historycznych.

Nikt się nie dziwi, że gość z UK współzakładał OpenAI, albo gość z Kanady zbudował fantastyczny biznes, albo jest właścicielem klubu piłkarskiego w Premier League.

Bo fakt jest taki, że my 15 lat temu nie myśleliśmy, że ten produkt będzie globalny.

Natomiast, więc dzisiaj jest w tym wartość oczywiście, żeby przypominać, że jakby polskie produkty są fantastyczne, ale jakby trzeba to robić przypominając, że nie mamy się czego wstydzić, a nie mówić o tym w charakterze patrzcie jaki ewenement.

Zanim przejdę do kolejnego pytania, to chciałem się tylko przypomnieć o tradycji w podcaście, a mianowicie tutaj jest moja książka Strategie Szachowych Mistrzów w Biznesie do Wygrania.

Jedna lekcja, jaką bierzecie z tego podcastu, macie na to 7 dni od daty premiery tej rozmowy i ja subiektywnie wybiorę jeden komentarz, który otrzyma tę nagrodę.

Tutaj, Michale, poproszę cię na koniec o podpisanie z dedykacją.

Pamiętajcie, macie na to 7 dni od premiery odcinka.

Bo to jest organizacja, która ma dużo większe zasoby i moc po prostu zrobienia kuku takim firmom jak my.

To był bardzo niszowy problem, popularny był w branży technologicznej mocno, ale technologicznie to ciężko było wyjaśnić.

Chodziło o to, że Facebook po skandalu Cambridge Analytica robił porządki z firmami, które zbierają dane nie tylko przez API, ale też przez firmy pośredników, od których kupowały różne dane z Facebooka.

No i pojawił się jakiś artykuł na Business Insiderze Zagranicznym, gdzie wymieniono garść takich firm, które zbierają dane nie tylko przez API, ale też przez pośredników w tych danych.

Facebook przyszedł i widząc ten artykuł po prostu zablokował wszystkie firmy wymienione w artykule z góry na dół.

A potem dopiero rozpoczął proces sprawdzania, kto jest winny, kto jest niewinny.

Naszą potencjalną winą było to, że pokazywaliśmy awatary publicznych profilów z Instagrama, które nie są kontami biznesowymi, a wolno tylko kont biznesowych.

Ten dostawca, z którego pobieraliśmy dane, on jakby tego rozróżnienia nie uwzględnił, no i przez to my też

A model Facebooka to nie jest taki, że słuchajcie chłopaki, tam musicie to poprawić, bo jak nie to będzie źle, tylko oni od razu blokują wszystko.

No i problem był też taki, że oni zablokowali nie tylko naszą aplikację, nie tylko prawnie zaczęli nas cisnąć,

Ale też zablokowali wszystkie moje personalne profile, więc ja po prostu straciłem dużą część tego głosu, który historycznie miałem.

No i ten proces udowadniania, że zrobiliśmy wszystko ok, trwał 6 miesięcy.

Wiązał się z masą, masą nerwów, bo to wyglądało tak, że ponieważ rozmawialiśmy z ich centralą w Kalifornii, no to godziny pracy były takie, że ja codziennie...

Miałem nastawiony budzik na drugą, trzecią w nocy, żeby sprawdzać pocztę, czy już czegoś nie napisali, bo jeśli napisali, to chcę jeszcze w nocy im szybko odpisać po to, żeby nie tracić czasu, bo każdy dzień kolejny zwłoki, to był dzień, w którym my nie mieliśmy danych z Facebooka w naszym produkcie, co istotnie obniżało, czy trochę obniżało jego atrakcyjność i chcieliśmy jak najszybciej wyjść z tego takiego impasu.

Myśmy próbowali to trochę nagłośnić, chcieliśmy wywrzeć trochę presji na Facebooku, że słuchajcie, że to nie jest fair, żeby tak robić, że najpierw strzelacie, a potem sprawdzacie czy do swojego, czy winny, czy niewinny.

No i pamiętam też, że Facebook czy prawnik Facebooka też w taki nie bardzo zawalowany sposób mówił, że możemy też pozwać, że mogą też nas pozwać na wielomilionowe kary, personalnie nie firmę, więc jakby nie tylko firma byłaby potencjalnie zrujnowana, ale też my.

Nie wiesz w ogóle jak taki proces wygląda.

Nie masz żadnego doświadczenia w tych tematach, bo my nie mamy backgroundu prawnego.

Ale prawda jest taka, że ja przynajmniej, moi wspólnicy są dużo mocniejsi psychicznie niż ja, bardziej stabilni, może nie mają takich wahań.

Jak mawiał Winston Churchill, jak idziesz przez piekło, idź dalej.

No więc po prostu szliśmy dalej i na szczęście gdzieś tam udało się wyjść z tego tunelu.

Bo ja rozumiem, że to było stresujące, natomiast zastanawiam się, czy był jakiś taki moment, wiesz, zwrotny, coś, co sprawiło, że poczuliście, że można tę walkę wygrać i, tak jak mówisz, być tą jedyną firmą z tej całej listy, która sobie poradzi.

Moment, w którym prawnicy z Facebooka włączyli do rozmowy ludzi z działu compliance Facebooka, bo kancelaria prawna, przez którą rozmawialiśmy, która zaczęła nas naparzać, to była zewnętrzna kancelaria, którą Facebook wynajmuje do tego typu spraw.

Prawnicy ostro cisną i tak dalej.

Natomiast moment, w którym oni włączyli do rozmowy ludzi, którzy pracują w Facebooku w dziale compliance, to tam byli naprawdę spoko ludzie.

Z nimi rozmawiając czuliśmy, że oni muszą zadbać o to, że dane, które mamy, to nie są dane, które są jakoś wrażliwe, że to nie jest druga Cambridge Analytica, oni muszą się po prostu odpędzić, bo ich dupa od tego zależy.

To nie są ludzie, którzy po prostu robią krzywdę tylko dlatego, że za to się im płaci i lubią, czy cokolwiek.

Tylko, że to są ludzie, którzy muszą się upewnić, że marka dla której pracują nie jest wystawiona na kolejne strzały.

Więc w momencie, w którym to zweryfikowali, no to widać było, że ton rozmów się mocno zmienił i jakby nie wiem, czy to jest syndrom sztokholmski, czy nie, ale w tej chwili to bym chętnie poszedł na browara i z tymi prawnikami, i z tymi wszystkimi ludźmi z fejsem.

Słyszę, że to była wymagająca historia, trudna i tak się zastanawiam, czy to było jednym z powodów, dlaczego zdecydowałeś się w maju 2024 na sprzedaż swoich akcji 10%?

Ja szczerze powiem, że gdybym mógł, to bym wszystkich akcji nie sprzedawał w 2024 w maju.

Pracuje mi się tu fantastycznie, nigdzie się nie wybieram.

Natomiast konstrukcja deala była taka, że albo sprzedamy i to wyjdzie, albo nie sprzedamy i jakby problemy i ryzyka związane z niesprzedażą były dla spółki i dla wszystkich zainteresowanych potencjalnie większe, no bo duże fundusze chciały wyjść ze spółki, miały łącznie 40-50% akcji.

Obroty na spółce były relatywnie niskie, więc w sytuacji, w której zaczynaliby sprzedawać te akcje po prostu na rynku, to kurs po prostu by spadł drastycznie.

Prawda jest też taka, że po 15 latach pracy

I przechodzi taki moment, że człowiek zaczyna myśleć już o takich rzeczach, że...

Nie chcę teraz brzmieć jak staruszek, ale też przychodzi taki czas, w którym z różnych powodów, trochę życiowych, trochę zdrowotnych, człowiek zaczyna się zastanawiać, czy odkładanie reszty życia

To jest najlepszy moment życia, kiedy moje córki są w takim idealnym wieku, w którym jeszcze dają się przytulić, jeszcze chcą jeździć z nami na wycieczki, jeszcze możemy wziąć tego kampera i pozwiedzać te Stany czy jakąś Islandię.

I wiesz, zacząłem się zastanawiać, czy po prostu tak myśląc, no dobra, to jeszcze trochę tutaj dociśniemy, te udziały za dwa lata będą warte jeszcze więcej może, albo za trzy lata i to może warto to poczekać, bo mógłbym się zbudzić w sytuacji, w której za dwa, trzy lata rzeczywiście sprzedam to za większą kasę.

Ale z kolei nie będę miał się z kim dzielić tą radością z niej płynącą, nie będę miał po prostu na co wydać tych pieniędzy.

Pewnie też jakaś globalna sytuacja polityczna, globalna sytuacja związana z branżą SaaSów, które też nie przeżywają najłatwiejszych chwil w ostatnich latach.

Z tego samego poziomu impresji możesz być dalej na pierwszym miejscu na frazę Szachy Polska, ale może strona kanarkiewicz.pl może zbierać istotnie kilkadziesiąt procent mniej klików z tej samej ilości impresji.

Dla firm takich jak my, które są oparte na content marketingu w dużej mierze, to może być duży problem na pewnym etapie.

Zainspirowałeś mnie tak swoją drogą, bo powiedziałeś kanarkiewicz.pl, żeby sprawdzić, czy ta domena jest dostępna i można ją po prostu kupić.

Natomiast zainspirowałeś mnie, więc zaraz po naszej rozmowie jeszcze, póki nie ma publikacji, to sprawdzę.

Czy jest na przykład tak, że po Exicie, jeżeli chodzi o akcje oczywiście, postanowiłeś zostać inwestorem, zacząłeś inwestować aktywnie w coś?

Cała ta kasa jest na obligacjach i czeka na lepsze czasy i chroni ją choć trochę przed inflacją.

Natomiast nadal pracuję w brandzie.

Ludzie się trochę temu dziwią, bo takie jest zawsze założenie i słuszne założenie, że przedsiębiorcy

To są ludzie, którzy bardzo sobie cenią wolność i sytuację, w której stałem się pracownikami.

Kluczem do tego, żeby być przedsiębiorcą i kluczową wartością w byciu przedsiębiorcą jest wolność w decydowaniu i w pracowaniu nad tym, nad czym lubię.

Mam fantastyczny zespół, mogę sobie wymyślać nowe projekty, tak jak ten Chat Beat jako nowy projekt.

Po prostu mogę mieć własny, prywatny inkubator startupów i pewnie dopóki on rośnie, dopóki spółka rośnie w tempie, w które jest zadowalająca dla

Ale na razie, być może to jest miesiąc miodowy, który trwa już rok, ale na razie ta wolność jest w stu procentach zachowana.

Pewnie to jest znowu pochodna tego, że rośniemy w przyzwoitym tempie, więc ja wiem sam jako manager, że nie za bardzo dotykam działy, w których idzie wszystko dobrze.

Bardziej się angażuję w działy, w których albo mogę dać dużą wartość, jestem o tym święcie przekonany, albo idzie źle, albo nie jakoś super.

Wspomniałeś o chatbicie i ja to też chciałem Cię zapytać, bo ostatnio widziałem Twój wpis, chyba na LinkedInie, a propos chatbita i wiem, że to służy do monitorowania treści, które są poprzez AI.

To działa tak, że tworzysz sobie projekt pod monitorowanie Michała Kanarkiewicza w modelach AI.

Kto prowadzi szkolenia o decyzjach biznesowych?

Jaką wiedzę możemy wyciągnąć z szachów, która przyda się w biznesie?

Więc po prostu widzisz na wykresach, gdzie jest twoja ekspozycja w danym momencie, czy jesteś bardziej na dwudziestym piątym, czy jesteś może na pierwszym miejscu i jak to się zmienia w czasie.

No właśnie chciałem cię o to zapytać, na ile to też jest takie predyktywne, wspierające, w sensie... Powiedzmy, że ktoś sobie właśnie wyszukuje... Niech będzie imię, nazwisko.

Przyjmijmy mnie, tak?

Tak, to jest właśnie narzędzie, które daje zestaw dobrych praktyk, które możesz wdrożyć np.

Sprawdzę czy jest dostępna.

Przyznaj, Michał, że sprawdzałeś, co wie o Tobie czat GPT.

Informacja na mój temat, bo chciałem wiedzieć co LLM wiedzą na mój temat i nie ukrywam też, że przygotowując się do naszej rozmowy też sobie skorzystałem z researchu.

W sensie ja ciebie znam od wielu lat ze sceny, znam ciebie z konferencji, znam twoją twórczość w mediach społecznościowych, ale tak czy siak stwierdziłem, że to będzie użyteczne, żeby sobie niektóre rzeczy, po prostu niektóre wątki przypomnieć.

Więc kluczem do tego, żeby we wszelkich pytaniach, które ludzie zadają w kontekście fantastycznych prelegentów Polski, topowych podcastów biznesowych, ekspertów o trzach,

Ale też jakby kluczem jest podanie większości wiedzy na twój temat do czata GPT na przykład.

Tak, więc mógłby się zgromadzić w jednym pliku PDF i zaploadować je wprost do czata GPT, bo on akurat uczy się też na danych, które my mu podajemy, więc mógłbyś mu po prostu fizycznie już na talerzu, nawet nie podać na talerzu, tylko wepchnąć mu do jadaczki te treści na twój temat, żeby po prostu wiedział o tobie więcej, żeby

Częściej widział, że ludzie pytają albo pojawiasz się w promptach twoja marka, bo to też wpływa na to, który potem się pojawiasz w rankingach.

Jest szereg takich dobrych praktyk, które możesz wdrożyć, żeby po prostu być wyżej.

I a propos bycia wysoko, to jeszcze chciałem zapytać o twoją markę osobistą, bo od wielu lat ty mi się kojarzysz ze startupami, oczywiście Brand24, fotografia, media społecznościowe na wielu konferencjach występowałeś.

Część z tych rzeczy jest, myślę, przynajmniej na razie takim trochę uniwersalną, dobrą praktyką.

No i przede wszystkim ludzka twarz.

To znaczy promocja marki z perspektywy ludzi, którzy tę markę tworzą, jest dużo łatwiejsza niż z perspektywy samej marki.

Mówiąc kolokwialnie, wpisy na profilu Brand24 lajkują trzy osoby.

Wpisy na profilu moim czy nawet osób pracujących w Brand24, tam są dziesiątki albo setki albo tysiące polubień i to dociera znacznie, znacznie szerzej.

Coś, do czego przekonuję od lat, to jest tworzenie wewnątrz firmowego, ale też zewnętrznego grona ambasadorów marki, którzy mogą nieść dalej kluczowe informacje na ten temat, budując przy okazji swój personalny wizerunek.

Więc my mocno inwestujemy w to, znaczy mocno to przesadzam, ale inwestujemy w personalny wizerunek osób pracujących w brandzie.

Co dla wielu firm jest absolutnie wbrew intuicji, bo większość firm nie chce się dzielić, znaczy nie chce pokazywać światu fantastycznych ludzi, którzy pracują w firmie, bo jeszcze ktoś mi go podkradnie albo ją podkradnie.

Nie, bo my mamy super relacje z ludźmi, którzy pracowali w Brand24.

Mamy taką mafię po prostu, która się rozeszła po świecie i która pomaga nam wskurać wiele fajnego, wiele dobrych rzeczy wśród ludzi, którzy już są poza brandem.

Zresztą dwa tygodnie temu mieliśmy pierwszą w historii integrację, gdzie nie tylko pojawiła się cała załoga Brand24, ale też zaprosiliśmy wszystkich byłych Brand24 i ogromna większość przyjęła zaproszenie.

Mieliśmy super imprezkę we Wrocławiu.

Także technicznie dużo lepiej będą po prostu eksponowane treści, które będziecie podawać na profilach personalnych niż na profilach firmowych, więc jakby warto to wyinwestować.

Ale treści na LinkedInie przynajmniej u mnie żyją tygodniami, co jest absolutnie niemożliwe na Facebooku, Twitterze czy jakiejś tego typu platformie, nawet na Instagramie.

Pewnie z takich miękkich rzeczy to jeszcze podałbym bardziej, żeby nawet pisząc z personalnego profilu, szczególnie pisząc z personalnego profilu, pokazywać kulisy biznesu.

To jest myślę taki klucz, to budowanie personalnych relacji i ludzka twarz w tym wszystkim, ale też właśnie pokazywanie kulisk, co bardzo mocno napędza i sprawia, że w naturalny sposób zaczynamy kibicować biznesowi, kibicować jakiemuś projektowi.

Dają ogromną wartość i ułatwiają ludziom po prostu sympatyzowanie z tym co robisz, bo też staramy się odzierać to z takiego właśnie fake profesjonalizmu, który

Sterylizuje tą komunikację, który sprawia, że ona jest po prostu niejaka, że ona jest taka jak każdej innej firmy, której po prostu przylatują.

A tak staramy się, dotykamy trochę ogólnie jak sprzedawać.

Marketing i sprzedaż są bardzo pokrewne.

I jakby absolutnym kluczem do sprzedaży jest zbudowanie jakiejś relacji, jakiegoś wspólnego mianownika z kimś, kto jest twoim odbiorcą.

Dlatego kluczowe jest najpierw wypytanie, zrozumienie, a nie od razu pitchowanie, sprzedawanie i próba wciśnięcia produktu.

Także to szukanie wspólnego mianownika to jest klucz zarówno w ujęciu sprzedażowym jak i właśnie w marketingu i w komunikacji na takim LinkedInie czy innych portalach.

Bo widzę też po wpisach, które ja publikuję, że kiedy są wpisy dotyczące moich osobistych historii, czy jakiś taki przemyśleń bieżących, ale nawet jeżeli dotyczą przeszłości, że są one głębsze, dotykają jakiejś warstwy emocjonalnej, to te wpisy, powiedzmy, w przeciągu pierwszego dnia, dwóch zdobywałem powiedzmy 100-200 reakcji, ale potem potrafią sobie, wiesz, po kilku dniach się nakręcić i pójść na kilkaset.

I mam takie poczucie, że w związku z tym, co powiedziałeś, że na LinkedInie jest dużo takich treści pod tytułem, a mam nową pracę, ukończyłem taki projekt i takich wpisów faktycznie jest dominujące, tak?

To te personalne, nawet jeżeli nie są idealne, a wręcz powiem więcej, myślę, że wtedy szczególnie, kiedy są nieidealne, to przyciągają uwagę, więc tutaj zdecydowanie się z tą zgadzam.

I myślę, że fajną tą rzecz też powiedziałeś a propos

Rzeczy, które my jako ludzie byśmy chcieli nawet przeczytać na Facebooku albo dowiedzieć się od znajomego.

Wspólnie z trzema koleżankami postanowiła sprzedawać lemoniadę i zbudowały sobie billboard taki duży, którym zatrzymywały samochody i w dwie godziny sprzedały jej lemoniadę za 52 zł, więc naprawdę szacun.

Ale nie doceniłem marketingowego geniuszu dziewięciolatka, bo tam po prostu pisało STOP.

Ja też nie jestem jakimś socjopatą, który myśli sobie, jakby tu zaangażować mojego LinkedIna, tylko to przychodzi naturalnie, bo po prostu jestem bardzo ekstrawertyczny, lubię się dzielić różnymi takimi historiami i rzeczami.

No ale to sobie tak próbując zdiagnozować, to jest idealna historia, bo ona daje jakiś ciekawy insight biznesowy, jakieś przemyślenie biznesowe, ale jest opakowana w fajną, zabawną historię, która też gdzieś pokazuje człowieka.

A nie sterylny wizerunek jakiegoś przedsiębiorcy, prezesa.

Także to jest myślę klucz, żeby budować relacje i żeby po prostu odzierać ten wizerunek ze sterylności.

Troszeczkę czas przekroczony, ale za chwilę to ci zadam dodatkowe pytanie.

Wskazuje dobre praktyki budowania relacji z ludźmi i to jest naprawdę fenomenalna książka.

Polecam naprawdę czterema łapami.

I to jest książka, która naprawdę zmieniła moje życie we wszystkich dziedzinach i pomogła mi lepiej znosić wszelkie sytuacje kryzysowe, nie stresować się tak wszystkim, nie mieć cały czas dyżurnego problemu do zmartwień, tylko po prostu zacząć żyć.

I jakby też ona pokazuje bardzo fajne historie ludzi, którzy wydawałoby się z wszystkich miar, z metryk, statystyk odnieśli fenomenalne sukcesy, jak Dave Mustaine, muzyk z Megadeth, Chester Bennington z Linkin Park itd., a mimo to są nieszczęśliwi, bo po prostu mają gdzieś może trochę błędnie kotwicę oczekiwań zakopaną.

W każdym razie bardzo fajna książka, polecam ludziom, szczególnie takim, którzy gdzieś tam się borykają z jakimiś problemami, z jakąś deprechą czy coś takiego, to jest bardzo mocna pozycja.

Uwielbiam po prostu.

I gość tam po prostu daje zestaw sztuczek psychologicznych, które są trochę jak sztuczki Jedi.

To jest najbliżej sztuczek Jedi, jak się w życiu spotkałem, żeby wywoływać u ludzi pewne emocje, wywoływać pewną reakcję kilkoma bardzo prostymi zabiegami, których można się nauczyć gdzieś tam w domu, w godzinkę.

Także kilka prostych technik, bardzo się to przydaje.

Nie chodzi o to, żeby ludzi gdzieś w salonie sprzedaży samochodów naciągać w ten sposób.

Mocno polecam, aby przywiązywać dużą wagę do liczb i analityki w biznesie.

Bo coś im wychodzi i to się kręci, ale historia mi pokazuje, że w większości biznesów jesteśmy w stanie dowolny biznes zamknąć w kilku bardzo prostych liczbach i etapach.

Drogi, jaką przychodzi klient.

Ile ma klientów, ile klientów widzi witrynę, ile wchodzi, ile coś wydaje, jaki jest średni przychód per klient, ile w skali miesiąca będzie przeciętnych zakupów.

Jak jest retencja do Biedronki i możemy sobie taką żabkę rozpisać jako bardzo prosty lejek biznesowy.

Każdy tak naprawdę biznes offline, online, wszystko jedno.

Niestety większość biznesów tego nie robi, więc działa metodą prób i błędów, miota się, często wpada na dobre pomysły, ale nie jest w stanie dobrze zrobić egzekucji, bo zbyt szybko się poddają, nie będąc świadomym tego, że

Czasami trafiam na fenomenalne produkty, kurde, absolutne sztosy, które dają gigantyczną wartość, ale w których formularz rejestracji jest tak zrąbany, że 99% ludzi ginie im na etapie, zanim w ogóle zobaczą produkt.

Większość biznesów po prostu nie wie, jakie są liczby, nie wie, jakie są benchmarki.

Ale to było 40 klientów z 1000 testujących, z 3000 wiadomości, które ja wysłałem do ludzi, których chciałem zainteresować tym produktem.

Więc z 3000 prób kontaktu

Wyobraźmy sobie, jakbym chodził z tym produktem po domach.

Ludzie przejdą się po dziesięciu klientach, usłyszą dziewięć razy nie i myślą, nie, to ole wam, to chyba nie jest dobry biznes.

A dziesięcioprocentowa konwersja to jest petarda.

W wielu biznesach to po prostu daj byś sobie rękę pokroić, żeby taką mieć.

Także to by była moja nieśmiała porada do przedsiębiorców różnego typu.

Tak, ale bardzo dobra rozmowa, także nie przejmuj się tym jakoś mocno.

Bo tutaj tematem przewodnim mojego podcastu jest strategia.

Główny element dla mnie, który jest kluczowy w tworzeniu dobrej strategii, to tworzenie strategii, która faktycznie znajdzie pokrycie w rzeczywistości i faktycznie jest próbą zdiagnozowania tego, jak będzie wyglądała przyszłość.

Jednak ta strategia to jest próba może trochę wyróżnienia z fusów, ale jednak zgadywania tej przyszłości.

I też myślę, że pewien błąd, który ludzie popełniają w kontekście strategii jest to, że próbują dokładnie zgadywać, co będzie,

I wydaje mi się, że to też fajnie nawiązuje do strategii, że sam proces tworzenia strategii to jest coś, co warto robić, nawet jeśli ta strategia nie zmaterializuje się w stu procentach, bo czasami

Proces jest, myślę, trochę jak z życiem, już bardziej filozoficznie droga ważniejsza od celu.

To była wielka przyjemność się tutaj móc gościć.

Ja teraz przypomnę tylko zasady konkursu.

Tutaj o, wręczę książkę i poproszę Cię... Poproszę, wpisz dedykację.

Bardzo się cieszę, że byliście przez cały sezon.

Teraz czeka nas przerwa wakacyjna, a co po niej, to będą kolejne decyzje, także obserwujcie koniecznie mój kanał.

Pamiętajcie, że macie na to 7 dni od daty premiery tej rozmowy.