Mentionsy

Stenogramy zbrodni
Stenogramy zbrodni
11.01.2026 17:55

FERAJNA #47 - kryminał, podcast, słuchowisko, antykryminał

"Najgorzej jakby Kola zginął, a ja na ten przykład bym to przeżył. Wtedy zginąłbym pewnie z ręki Białego."

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 46 wyników dla "Biały"

Do momentu, aż któregoś razu, siedząc w niebie za stołem, powiedziałem do Koli, Mordo, jakby mi Biały kazał cię odjebać, to też bym cię najpierw przytulił, bo po prostu cię lubię i szanuję.

A nasi nie strzelali, bo biały przecież nie dał sygnału ku temu.

Stąd i on zachował się nie do końca racjonalnie, bo i w stresie był pewnie i wtedy jeszcze podchodził do nas mocno nieufnie, a i vice versa biały równie nieufnie podchodził do niego.

Znaczy, Biały im zaproponował sztamę i była potem między nami sztama.

No bo też o Białym zawsze krążyła opinia, że on nie robi z gęby dupy i on na pewno wówczas już o tym wiedział.

Jak Biały coś powiedział, to z reguły zawsze tak potem było.

Bo Biały już był ugadany na ten motyw z Olegiem, bo to po jego prośbie był.

Dojechaliśmy tam pod ten klub, powysiadaliśmy z aut, idziemy w stronę wejścia jako ostatnia ekipa i pamiętam, jak Biały tak wyczekał, aż wszyscy znikną już za progiem klubu, a sam tuż przed nim odwrócił się do nas na moment, bo my z Colą szliśmy za nim.

Biały tak się odwrócił przed samym wejściem do nas, zamyślony taki, z niewielkiej sportowej torby, którą niósł, wyjął agrama, przekazał go na moje ręce, kolejnego wręczył Coli.

No i widzisz, i w przeciwieństwie do ciebie skumali to bez problemu moi kompani z białym na czele.

Przecież nawet biały zdecydował się wówczas mi pomóc, przypuszczał pewnie, że jak się osobiście w to nie zaangażuję, to ja się będę z tym pierdolił potem całymi latami.

W sensie nierozstrzygnięte pozostały te ich spory, bo jak tylko zaczynali się szarpać, to albo ja ich rozdzielałem, albo zaraz Biały jebał ich jak psy.

No Biały jebał nas każdorazowo, jak skakaliśmy sobie do gardeł.

No chyba, że ktoś pierdolnięty był i nie robił tych wszystkich złych rzeczy dla mamony, jak biały na przykład, to wtedy tak.

Aczkolwiek Biały starał się panować nad tym.

Ja tam wtedy poszedłem z jakąś nowo poznaną dupą, w sumie wszyscy się tam wtedy zjawiliśmy, w sensie ja, biały, kola i stereo nawet zdaje się.

Jak ją tylko wziąłem wychodząc, zaraz biały do mnie podbił, rękę do mnie wyciągnął, gadał, dawaj to.

Więc Biały, mimo że podpity wtedy był dość mocno, to jednak wciąż trzeźwomyślący, jak tylko opuściliśmy tę restaurację, zaraz mi tą komórkę zabrał i rozwalił ją w drobny mak.

Wchodzę potem z tą laską na salę, biały idzie z przodu, sam, bo on na takie imprezy to zawsze chodził sam.

Bo Biały już swoje zdążył wypić, a Kola, który wtedy nie przyszedł tam pić tylko się pobawić, Kola to cały czas z przypruszonym nosem tam chodził, tylko słodycze wtedy zżerał i przy tym kokostole w kolejce stał.

Biały trochę wypił, ja coś tam zjadłem, pokręciłem nosem na to wszystko, kilka tańców, trochę hulanek, nieco swawoli i poszliśmy, bo przypał.

Biały też, ja nie, bo ja nie byłem zameldowany tu nigdy, mnie tam mało kto znał na tym weselu, ale chłopaki dostali wezwania.

I Biały mówi do Koli, idź się staw, zobacz czego te chuje chcą.

W każdym razie tak, długo mnie oni tam trzymali, sprawdzali mnie, ja mówię, ja już spisek wietrzyłem, bo mnie się w pewnym momencie zaczęło wydawać, że to biały mógł mnie nadziać na nich, w sensie zaprzęgnąć swoich znajomych psiarskich, mógł, żeby mnie zatrzymali i przetrzymali trochę, a on by sobie z chłopakami Owenę sam zgarnął.

Tak więc wydawało mi się, że to psia zasadzka, żeby mi biały Owenę mógł sprzątnąć sprzed nosa, żebym ja jej nie zawinął wtedy.

Bo biały z pewnością ci nie popuści.

Ja tylko tak udałem przed białym, żebym mógł opuścić sam niebo.

A potem wrócisz tu, a biały cię zajebie, jak tylko nogę na peronie postawisz.

Pakuj się do tego autokaru i spadaj w końcu, bo nie wiadomo, czy żbiały tu gdzieś nie stoi i na nas nie patrzy.

Ja wiedziałem bowiem, że jeśli natychmiast nie wstanę od tego stołu w niebie i nie pojadę do Ołeny pod pretekstem, że zamierzam z nią wyrównać rachunki, to Biały sam to zaraz zrobi, a wówczas ona trafi do piekła.

Mimo, że oni byli psiapsi, Biały by jej nie podarował tego.

I siedział za jego kierownicą Cola, a tuż obok niego Biały.

Przy czym biały popijał piwo z takiej dużej plastikowej butelki, z gwinta.

Pierdolnąłem coś, że jak do niej przyszedłem, to drzwi były otwarte, wyłamane, że dziury po kulach były w ścianie, a biały mówi, ale krwi nigdzie nie było.

I Biały mówi do nich, jedźcie i przywieźcie mi tą dziwkę.

I Biały rzekł, teraz to już ja z nią pogadam.

I nie chciałem wiedzieć, co Biały z nią zrobił.

Biały odesłał ją o deski.

Biały nie potrafił jej zabić, wyobraź sobie.

Biały.

Kolejnego dnia Biały ją gdzieś wywiózł.

Znaczy, Biały wywiózł ją z chłopakami.

Ale Biały przerwał mu, powiedział, to ja.

I biały rzekł...

I Biały miał stwierdzić, jeśli tego nie zrobią, to ja to zrobię.

Po czym Biały włożył jej knebel do ust, obwiązał jej głowę taśmą i zamknął bagażnik.