Mentionsy

Stenogramy zbrodni
Stenogramy zbrodni
14.04.2025 10:41

FERAJNA #21 - kryminał, podcast, słuchowisko, antykryminał

"Jak grasz w głupie gry to zdobywasz głupie nagrody."

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 45 wyników dla "Biały"

No bo ile to umówić się z jakąś ekspedientką, zwłaszcza, że one głodowe pensje miały, gówno zarabiały, mówiąc krótko, więc ile to umówić się z jedną czy drugą taką, czy też dwiema naraz, że się towarem z nimi podzielisz, których one pozwolą ci za dnia jeszcze wynieść,

Szczególnie Biały był dobry w knuciu różnych intryg.

Biały kazał nam wywalić go z bagażnika na trawnik, bo zaparkowaliśmy na takim trawniku za tymże sklepem.

Następnie Biały przysiadł przy Jegorze na tym murku.

Nie zapomnę, jak Biały pochylił się nad nim, wydechnąwszy dym papierosowy, powiedział...

W każdym razie na Białego też, bo zaraz po tym, co powiedział stereo, Biały, który jeszcze przed momentem gotów był jego rałka trupić tam pod tym sklepem, przeżegnał się tylko i rzekł, dobra, jedziemy, a ty masz darowane.

I tyle powiedział wtedy Biały.

Ale Biały się nie zgodził.

Więc stereo z białym zostali w aucie, ta kobieta w bagażniku, a ja wróciłem do kamienicy, w której mieszkał ten typ, przy czym po dotarciu na klatkę schodową wszedłem piętro wyżej niż to jego mieszkanie się znajdowało.

Takie było jego przeznaczenie, taka była moja umowa z Białym, a potem porzucić go tam miałem przy zwłokach, tak jak robią to profesjonaliści.

Pasy zapinam, bo zająwszy miejsce na tylnej kanapie uznałem, że czym prędzej się stamtąd oddalimy, a biały mówi... Dobra, no to czekamy.

A biały na potwierdzenie, że się przekręcił.

Woziliśmy wtedy podsiedzenie Magramy, dalibyśmy radę, ale Biały, który przez moment prawie był gotów przystać na moją propozycję, uznał, że to zbyt ryzykowne, że niepotrzebna strzelanina z psiarskimi to coś, po czym szukałby nas każdy policjant w tym mieście, a nawet w całym kraju.

I biały widziałem już wściekły jak szerszeń był, jako że ja byłem za to odpowiedzialny, postanowiłem milczeć.

Biały przez chwilę też milczał, a potem kiwnąwszy z niezadowoleniem głową stwierdził, dobra, dajcie mi pomyśleć do cholery.

A biały, skończywszy się temu przyglądać, ewidentnie jakby odżył, odrzucił kiepa, puka mi w szybę, mówi, idziemy.

Biały zagadał siedzącą tam kobietę, wręczywszy jej 100 dolarów.

Biały kurdupel to na palcach musiał stanąć, by coś przez nie zobaczyć, a widać było, jak personel, kręcąc się nad leżącą tam niedoszłą naszą ofiarą, przygotowywał się chyba do operacji.

I Biały mówi do niej, zawołaj lekarza.

I Biały, mocno wkurwionym głosem, ale wcześniej wyjął z kieszeni plik dolarów, wyszarpał z niego stówę, upchnął jej ten banknot w dłoni i mówi do niej, przyślij tu lekarza.

Mówi do nas przez tę maseczkę, o co chodzi, a Biały, wskazując wzrokiem przestrzeń za jego plecami, rzekł o to, żeby on tego nie przeżył.

I biały, nie śpiesząc się, wyjął z różnych kieszeni kilka zwitków dolarów, same duże nominały, setki i pięćdziesiątki.

No i Biały, który schował pieniądze, a wyjął z kieszeni marynarki granat, też temu lekarzowi granat pokazał, trzymając go w otwartej dłoni przed sobą.

Stereo zdjął z szyi maczetę, bo się wkurwił, zrobił krok, rękę uniósł, żeby te drzwi popchnąć, żeby tam wejść i dokonać masakry na tej sali, ale Biały go powstrzymał, mówi do niego, nie, nie tutaj i nie w ten sposób, idziemy, zarządził, po czym opuściliśmy ten przedsionek.

No właśnie, oznajmił biały, po czym zeszliśmy zanim aż do piwnicy.

A panowie z elektrowni spytał, nie, my prosto z piekła, od samego diabła, odparł biały i ruszył w kierunku tychże drzwi.

I biały podszedł do tych drzwi, kłódkę pomacał, obraca się do tego mężczyzny, otwieraj, rzucił.

Biały mówi, gdzie tu jakaś wajcha jest, żeby prąd wyłączyć.

Nie zważając na protesty tego dziadka, Biały zaczął je wykręcać, ale zaraz się rozmyślił, bo ich tam było ze sto przynajmniej.

I biały opuścił na moment to pomieszczenie, wrócił się do korytarza, bo idąc wcześniej tymi korytarzami, tam minęliśmy kotłownię.

Biały poszedł po tę siekierę, wrócił z nią do pomieszczenia z tablicą, zdjął marynarkę, owinął nią trzonek, już brał zamach, by te korki tam porąbać, ale ten dziadek rzekł

I Biały z wściekłości to aż pokiwał głową, bo ktoś mu zepsuł jego plan.

Biały zrezygnowany odrzucił tę siekierę w kąt, noż kurwa mać zaklął, po czym zaczął przyglądać się ciągnącym się tam po ścianie przewodom, zauważył dwa takie grube, które wiodły do tej rozdzielni, bo potem wychodziły z niej już tylko cieńsze.

Biały przyjrzał się tym przewodom, wyjął z kieszeni granat, obrócił się do nas z rzeku.

W każdym razie Biały wcisnął ten granat między przewody, a ścianę.

Biały zastąpił jej drogę, wyrwał jej z ręki tę latarkę, wręczył jej świeczkę i poszliśmy, zadowoleni z siebie jak mało kiedy.

Biały, przyleciawszy dłonią po twarzy, westchnął z niezadowoleniem, obrócił się ku mnie, rzucił mi trzymaną w rękach latarkę, powiedział – idź i to załatw, a jak trzeba będzie, to zrób i z tym palaczem porządek.

Po drodze do monopolowego, dokąd Biały kazał nam się podwieźć, nakazał nam też na moment się zatrzymać na jakimś moście.

I biały kazał mi puścić ją wolno.

My ze stereo ukrywaliśmy się przez jakiś czas, a Biały, który powiedział, że zostaje w Mińsku, wezwanie dostał na przesłuchanie.

Przy czym ten lekarz nie był pewien, czy to akurat Biały za tym stał, a stróż, któremu też go okazano, wręcz stanowczo temu zaprzeczył.

Biały, zaskoczony, pyta kelnerkę, która to przyniosła, co to jest, ale zanim ta zdążyła się odezwać, bo widać było, że ona nie wie, co ma powiedzieć, i zanim ona się odezwała, pała je w rzeku.

Biały zrobił oczy, my oczy, bo nie spodziewaliśmy się takiej odpowiedzi.

Biały lekko uniósł od swojej strony pokrywkę, po czym wzdrygnął się, wykrzywił ostro twarz i opuścił ją z powrotem.

Biały na potwierdzenie pokiwał tylko głową, ale wciąż wyglądał na mocno zniesmaczonego.