Mentionsy

Stan Wyborczy - o polityce w Ameryce
Stan Wyborczy - o polityce w Ameryce
20.01.2026 23:37

Rok Donalda Trumpa - Ameryka na rozdrożu

Rok Donalda Trumpa to niekończące się pasmo...wydarzeń. Trump wyznawał zasadę wszystko, wszędzie, naraz - przebudował m.in. ład międzynarodowy i skonsolidował władzę. 

Jak oceniać jego pierwszy rok drugiej kadencji i co oznacza ona dla USA, Polski i świata?


Z tego odcinka dowiesz się:

✅  Jakie są największe osiągnięcia drugiej prezydentury Trumpa?

✅  Czym różni się od pierwszej?

✅  Jak Donald Trump sprawuje władzę?

✅  Jakie są największe zaskoczenia w polityce międzynarodowej USA?


W kolejnych odcinkach podcastu:

 👉 Partia Demokratyczna - co ją czeka w 2026 roku?

 👉 MAGA po Trumpie - czy jest na to plan?

 👉 Grenlandia - o co chodzi?


Masz uwagi lub pytania? Napisz na [email protected]

Obserwuj mnie też na Instagramie, gdzie na bieżąco piszę o amerykańskiej polityce: https://www.instagram.com/magdagornicka


Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 156 wyników dla "Donald Trump"

Jest to chyba wyjątkowy odcinek podcastu, bo podsumowujemy w nim pierwszy rok drugiej prezydentury Donalda Trumpa.

Z tego odcinka dowiesz się, jak Donald Trump zmienił politykę wewnętrzną, jak zmienił politykę zagraniczną Stanów Zjednoczonych, czym jego pierwsza kadencja różni się od tej aktualnej i co przyniesie 2026 rok po tym, czego doświadczyliśmy już w zeszłym roku, gdy po raz pierwszy Donald Trump wrócił do Białego Domu i przez pierwszy rok sprawował swoją kadencję.

Zacznijmy od tego, że Donald Trump 2.0, ten, z którym mamy do czynienia, to jest zupełnie inny człowiek, zupełnie inny polityk i zupełnie inny prezydent niż Trump 1.0.

Wydawało się, że znowu, tak jak i poprzednio, Donald Trump bardzo dużo mówi, robi bardzo dużo wiatru, dużo takiego teatru politycznego wokół poszczególnych działań, ale on tylko mówi, a kiedy przyjdzie co do czego, to te jego działania będą zupełnie inne, będą bardziej powściągliwe, będzie w jakiś sposób hamowany, zwłaszcza przez swoje otoczenie.

Bo tak to mniej więcej wyglądało w poprzedniej jego kadencji, w pierwszej jego kadencji, kiedy Donald Trump był otoczony tymi doradcami partii republikańskiej, którzy są, którzy byli częścią establishmentu, pracowali dla Reagana, pracowali dla Bushów.

I to jest chyba ta bardzo duża pomyłka wszystkich osób, które oceniały to, jak będzie wyglądała druga prezydentura Donalda Trumpa, no bo myślano, że to będzie po prostu powtórka

W pierwszej, może jeszcze bardziej chaotyczna, no bo Donald Trump wrócił po przerwie, ale jednak Donald Trump już będzie wiedział co robi, bo tym prezydentem przecież już był.

Natomiast Donald Trump...

Która w kampanii wyborczej uchodziła za osobę, której celem było okiełznanie Donalda Trumpa.

Ale w momencie, kiedy Donald Trump się stał prezydentem, to właściwie ona umożliwia mu realizację, gładką realizację wszystkiego tego, co zamierza.

Więc Donald Trump 2.0 jest przede wszystkim prezydentem sprawczym, ale jest też prezydentem, wokół którego nie ma już tych hamulców, które istniały jeszcze w pierwszej jego kadencji i który właściwie może robić wszystko, co chce.

Poczucie wszechmocy pada w tym słynnym, szeroko komentowanym wywiadzie Susie Wiles właśnie dla Vanity Fair, w którym powiedziała, że Donald Trump myśli, że może zrobić wszystko.

I Donald Trump tak właśnie uważa.

I jest to na pewno kadencja bardzo pracowita, bo Donald Trump robił bardzo dużo, mimo że wiele rzeczy on realizuje zza biurka.

Więc to dobrze pokazuje, że Donald Trump ruszył od samego początku bardzo intensywnie, nie tracił czasu i jest już osobą bardzo mocno doświadczoną byciem prezydentem, ale nie mówię, że doświadczoną w byciu prezydentem, tylko że to bycie prezydentem pierwszy raz odcisnęło na nim piętno, ale przede wszystkim piętno nad nim odcisnęło przegranie wyborów w 2020 roku z Joe Bidenem.

I wydaje mi się, że to był ten moment przełomowy, który sprawił, że Donald Trump postanowił wrócić do Białego Domu za wszelką cenę.

I Donald Trump chce tego uniknąć.

Chcę, żeby ta druga kadencja była szansą na odkupienie, szansą pokazania, że Donald Trump jest jednak człowiekiem sukcesu, że nie jest przegrywem, którego po czterech latach Amerykanie z Białego Domu wyrzucają, bo byli tak bardzo niezadowoleni z tego, co im zaproponował.

O kongresie za chwileczkę, ale to może być ten moment, kiedy republikanie nie będą mogli już umożliwiać Donaldowi Trumpowi robienia wszystkiego, co chce.

No bo to, że Donald Trump rządzi właściwie bez kongresu, to jest oczywiście też świadoma decyzja republikanów zasiadających właśnie tam i decydujących o tym, że Donald Trump może robić...

Ale taka postawa umożliwiła właściwie Donaldowi Trumpowi największy sukces jego prezydentury.

I owszem, myślę, że Donald Trump, gdy miałby wymienić najważniejszy sukces swojej prezydentury, to wymieniłby je bardzo długo.

To pokazuje, że Donald Trump ma pełnię władzy, że te hamulce, które zostały tak zaprojektowane w amerykańskim systemie politycznym, które miały działać na prezydenta, ograniczać jego władzę wykonawczą, tym razem nie do końca działają tak, jak sobie wymyślili to ojcowie założyciele, bo Kongres właściwie umywa ręce, w wielu kwestiach czeka na polityczne zielone światło z Białego Domu.

Decyzje, które mogłyby nie spodobać się Donaldowi Trumpowi, które mogłyby zablokować jego agendę, zablokować jego program polityczny.

Jeśli popatrzymy na instytucje, to Donald Trump naprawdę ma pełnię władzy.

To także to, że Donald Trump bardzo mocno trzyma w garści czwartą władzę, dziennikarzy.

Jak zauważyliśmy w tej kadencji, Donald Trump zupełnie inaczej podchodzi do dziennikarzy.

Otwarcie gardzi dziennikarzami, obraża ich, nie wpuszcza do białego domu, do gabinetu owalnego, tak jak Associated Press, które nie mogło wejść do gabinetu owalnego dlatego, że używało cały czas sformułowanie Zatoka Meksykańska zamiast Zatoka Amerykańska po tym, jak Donald Trump zmienił nazwę tego akwenu.

I służą jako taki łatwy sposób przekazania tego, co Donald Trump chce powiedzieć Amerykanom, ale właśnie z pominięciem mediów głównego nurtu, które uznaje za otwarcie wrogi.

Nie wierzą w to, co przeczytają, no bo uważają, że Donald Trump wie lepiej, że oni kłamią na temat Donalda Trumpa, no to kłamią na temat wszystkich innych kwestii związanych z tym, o czym piszą, czy o czym mówią.

Ona została bardzo mocno ograniczona i to było bardzo świadome działanie Donalda Trumpa.

Trzeba było zalewać media bardzo różnymi treściami, bardzo różnymi faktami, newsami, a najważniejsze działania przeprowadzać w tym samym czasie, bo media rzuciły się na kolejne wydarzenia mało istotne z punktu widzenia politycznego czy z punktu widzenia Donalda Trumpa, a w tym czasie on przeprowadzał jakieś większe, ważniejsze rozmowy, podejmował ważniejsze decyzje.

Donald Trump z niej korzysta do dzisiaj.

Jeśli nie idzie mu za bardzo w polityce wewnętrznej, no to zwraca się go polityce zagraniczne i wtedy media zajmują się polityką zagraniczną, a w polityce wewnętrznej przeprowadzane są jakieś grubsze działania, takie, które nie są do końca Donaldowi Trumpowi na rękę.

I on korzysta z tej taktyki, oczywiście cały czas, natomiast otwarcie, bardzo głośno i bardzo wyraźnie mówi, że te media, które były podstawą amerykańskiej demokracji, no to dzisiaj są mediami fałszywymi, mediami, które mówią nieprawdę, które nie przekazują tego, co Donald Trump naprawdę robi i co chce osiągnąć dla amerykańskich obywateli.

Ale za tym jeszcze idzie kolejna kwestia tego, że Donald Trump zmienia tym razem, czy kontroluje, czy sprawuje władzę nad amerykańską historią.

Kontroluje narrację, powiedzmy taką obyczajową, bo Donald Trump przecież na samym początku, gdy tylko rozpoczął urzędowanie, wydał wojnę ideologii woke tak zwanej, wydał wojnę osobom transpłciowym, społeczności LGBT.

Jest to oczywiście ukłon w stronę tych, którzy zagłosowali na Donalda Trumpa i stanowią bazę jego wyborców, wyborców ruchu Make America Great Again, którym przez lata wmawiano, że ich poglądy są anachroniczne, że nie przystają do współczesnych czasów, że oni nie wiedzą jak się mają odzywać.

Donald Trump prowadząc taką wojnę kulturową, można powiedzieć, sprawia, że włączony został wsteczny bieg.

Tym bardziej Donald Trump chciał stworzyć pewną narrację, co do której jego wyborcy nie będą mieć wątpliwości, której nie będzie można interpretować na bardzo wielu różnych sposobów.

No to właśnie, to były obrazki przede wszystkim Białej Ameryki, do ostatniej Ameryki i to była Ameryka czasów Reagana, co do której Donald Trump powiedział, że dzisiejsi Amerykanie mogą aspirować, ale oczywiście nie mogą aspirować tam przedstawiciele bardzo wielu mniejszości, nie mogą do niej aspirować też przedstawiciele migrantów, zwłaszcza tych, którzy przybyli do Stanów Zjednoczonych nielegalnie.

I to wszystko pokazuje, że istnieje pewna wizja Ameryki, którą Donald Trump cały czas kreuje, którą bardzo mocno przedstawia i która jest bardziej wykluczająca niż włączająca.

I to jest wizja, czy to jest trop bardzo często powtarzany przez samego Reagana, który był idolem Donalda Trumpa i którego Donald Trump uważa za najlepszego amerykańskiego prezydenta, oprócz niego samego.

A on sam, czyli Donald Trump, zupełnie odchodzi od tego ideału, zupełnie odchodzi od takiego patrzenia na Amerykę, tylko proponuje właśnie Amerykę dla Amerykanów.

Dla tych Amerykanów, którzy czują się częścią tej mainstreamowej historii opowiedzianej przez tę administrację i którzy nie czują się obrażeni tym, że Donald Trump wyklucza kolejne grupy.

I to w tej kadencji Donalda Trumpa, ta dyskusja bardzo wyraziście się toczy.

Jeśli do tego dodamy, że Donald Trump bardzo mocno chce kontrolować szkoły wyższe, odcinając im, czy grożąc odcinaniem federalnych funduszy, chce likwidować, właściwie zaczął likwidację Departamentu Edukacji, przekazując władzę nad edukacją poszczególnym stanom.

Ale to nie koniec konsolidacji władzy w wykonaniu Donalda Trumpa w tej kadencji.

Wydaje się, że Donald Trump nie wygrałby wyborów w 2024 roku, zresztą on sam to regularnie powtarza, gdyby nie Elon Musk, gdyby nie to, że Elon Musk posiada X, czyli Twitter, i gdyby nie to, że Elon Musk, nie powiem kolokwialnie, pociągnął za wajchę i zmienił to, jak działają algorytmy tak, żeby one szybko i jako pierwsze wyświetlały wiadomości dotyczące Donalda Trumpa, przedstawiające kandydata republikanów w pozytywnym świetle.

Donald Trump zrozumiał, jak ważny jest mariaż z Big Techami, że to może dać mu ogromną przewagę polityczną, także nie tylko, żeby wygrać wybory, ale także, żeby sprawować władzę i żeby wygrywać kolejny wybór, żeby partia republikańska utrzymała się przy władzy przez długi czas.

Bo wydaje się, że Donald Trump znalazł z nim wspólny język i nie jest to język wartości, nie jest to język rozwoju ludzkości, tylko jest to język dolarów.

Natomiast za Donalda Trumpa stało się modnym powrót do konserwatyzmu, powrót do prawicy, powrót do Donalda Trumpa właśnie i otwarte przyznawanie się do tego, że robi się biznesy z prezydentem.

Więc to jest bardzo duża zmiana społeczna, kulturowa, ale jest to zmiana wynikająca przede wszystkim z chęci zysku i Donald Trump doskonale to rozumie.

Nie dojdzie już do takiej sytuacji, do jakiej doszło wtedy, kiedy biały miejsce, atak na Capitol, kiedy Donald Trump został zbanowany z serwisu Twitter.

Jak ta polityka, big techy, budowanie też narracji czy rozprzestrzenianie informacji czy dezinformacji jest istotne dla władzy samego Donalda Trumpa?

Ale jeśli już jesteśmy przy Elonie Musku, to oczywiście elementem konsolidacji władzy przez Donalda Trumpa było także tzw.

Czym zresztą Donald Trump chwalił się na konferencji podsumowującej jego 365 dni w drugiej kadencji?

Donald Trump mówił, że oczywiście zwolniono tych pracowników, którzy pracowali zdalnie, tak naprawdę nie świadczyli pracy, tylko lenili się pracując z łóżka.

Natomiast dla Donalda Trumpa ta kwestia lojalności, po tym co stało się w 2020 roku, kiedy uważał, że te wybory zostały mu ukradzione,

Jak dalece są zmotywowani ci konkretni ludzie, żeby pracować dla Donalda Trumpa.

Osuszanie bagna, jak to często lubił powtarzać Donald Trump.

Donald Trump zawsze mówił, że Deep State, czyli właśnie ten aparat państwowy,

Donald Trump chciał się z tym rozprawić.

I to dobrze pokazuje, że Donald Trump chce, żeby pracowali dla niego tylko najwierniejsi, tylko ci tacy, którzy może zaufać i tylko ci, którzy wierzą w misję Donalda Trumpa jako amerykańskiego przywódcy.

Konsolidacja władzy Donalda Trumpa ma także wymiar międzynarodowy.

Mam wrażenie, że było takim precedensem, no bo wszyscy amerykańscy prezydenci, niezależnie od tego, jak mocno tego prawa międzynarodowego przestrzegali, to jakkolwiek się do niego odnosili, próbowali znaleźć uzasadnienie dla swoich działań w prawie międzynarodowym, natomiast Donald Trump otwarcie je odrzuca.

Jeśli Donald Trump poddaje to w wątpliwość, na przykład w kontekście NATO,

No to on otwarcie burzy z jednej strony porządek międzynarodowy, ale z drugiej strony otwiera sobie drogę do tego, żeby to on był osobiście, nie jako prezydent Stanów Zjednoczonych, ale osobiście jako Donald Trump zajmujący konkretne stanowisko, ale przede wszystkim jako osoba gwarantem ładu międzynarodowego.

To jest bardzo wielki ciężar na ramionach Donalda Trumpa, natomiast on chce go podjąć.

I śmierć René Nicole Goode wstrząsnęła, mam wrażenie, całym światem, ale przede wszystkim pokazała opinii międzynarodowej publicznej, ICE, właśnie te służby migracyjne, które przez wielu są komentowane, że są taką policją polityczną Donalda Trumpa.

Donald Trump pozwolił wyprowadzać ludzi siłą ze szkół, z kościołów i to była taka duża zmiana w kontekście tej brutalności służb migracyjnych.

I ludzie to zobaczyli w internecie, to budziło ogromny opór, a Donald Trump podsyca te konflikty właśnie wysyłając tę policję migracyjną, służby migracyjne do niebieskich stanów, bo Donald Trump konsoliduje władzę wtedy, kiedy zarządza konfliktem.

To widzimy, że wydarzyło się coś, co na nowo pobudza opinię publiczną, co sprawia, że pojawia się jakiś nowy konflikt, że Donald Trump stawia się zawsze w opozycji do kogoś lub do czegoś i to sprawia, że amerykański prezydent cały czas trzyma swoich wyborców w gotowości, że oni nie mogą nigdy...

Czy są to zagraniczni liderzy, którzy naśmiewają się za plecami Donalda Trumpa?

Donald Trump robi to bardzo mocno świadomie, bo wie, że daje mu to ogromną władzę.

Którzy zostali wysłani do Ameryki z zakładów do obłąkanych, jak to lubi mówić Donald Trump.

Ale oprócz nich są tam radykalnie lewicowcy, są tam zawodowi agitatorzy, jak ostatnio Donald Trump lubi określać przedstawicieli protestujących przeciwko brutalności ICE.

Więc Donald Trump podsycając konflikt wskazuje wroga czy wrogów.

I jeśli do tego wszystkiego, tutaj ogromnej konsolidacji władzy w polityce wewnętrznej, dodamy politykę zagraniczną Donalda Trumpa,

Która jest bardzo chaotyczna i która sprowadza się właściwie do wojny wszystkich ze wszystkimi, bo Donald Trump odchodzi już od tego, z czym mieliśmy do czynienia, od takiego liberalnego instytucjonalizmu, od tego, że można operować na wartościach, że państwa reprezentują kolejne wartości, się między sobą dogadują, bazując na tych wartościach.

Oni to nazywają elastyczny realizm, ale tak naprawdę jest to dolaryzm, bo takim najważniejszym wyznacznikiem tego pozycji w stosunkach międzynarodowych według Donalda Trumpa, oprócz siły militarnej, jest gospodarka.

Trochę o tym jest ta rada pokoju, o której Donald Trump bardzo dużo ostatnio mówi, że to jest właśnie taki klub z Mar-a-Lago, gdzie tam też w Mar-a-Lago trzeba zapłacić setki tysięcy, czy już teraz nawet podejrzewam miliony dolarów, żeby być członkiem tego klubu, żeby ogrzać się w takim cieple prezydenta, żeby móc go zobaczyć, czy móc z nim jakoś nawiązać interakcje.

Donald Trump oczywiście w tym wszystkim cały czas nawiązuje relacje tylko z tymi, którzy mogą albo coś mu politycznie dać, albo są tymi najbogatszymi, najbardziej prominentnymi przedstawicielami elit.

Nawet jeśli ktoś będzie chciał się w niej znaleźć, no to Donald Trump będzie bliższe relacje, tak jak Mar-a-Lago, nawiązywał tylko z tymi najbogatszymi, najbardziej znaczącymi.

Drugą ważną kwestią w polityce zagranicznej Donalda Trumpa, oprócz tego, że stała się z jednej strony anarchią, a z drugiej klubem milionerów, to jest taka prywatyzacja geopolityki.

Donald Trump bardzo dużo rzeczy załatwia osobiście.

Donald Trump wierzy, że on sam, nikt inny, nie Departament Stanu, nie zawodowi dyplomacji może zrobić dużo więcej, posiłkując się niestandardowymi metodami prowadzenia polityki zagranicznej.

Więc to bardzo dobrze pokazuje, że dla Donalda Trumpa publiczne jest prywatne, a prywatne jest publiczne jeśli chodzi o politykę zagraniczną.

Weźmiemy te dwa filtry, weźmiemy tę prywatyzację geopolityki, weźmiemy to, że Donald Trump tworzy taki klub milionerów, bo nie jest to koncert mocarstw, to jest naprawdę klub milionerów.

I popatrzymy na poszczególne konflikty, z którymi Donald Trump się zmagał, no to widzimy już w jakim kierunku on myśli, w jakim kierunku on działa i w jakim kierunku mogą te konflikty iść.

Pamiętajmy, że Donald Trump mówił, że zakończył 8 plus konfliktów międzynarodowych w ciągu roku i że jest najbardziej zasługującym na pokojowego Nobla osobą w historii.

Donalda Trumpa bycie prezydentem pokoju to jest kwestia jego własnego dziedzictwa, że on chce pozostawić po sobie obraz takiego prezydenta, który wsławił się wprowadzaniem światowego pokoju.

Jest to oczywiście pokój na warunkach Ameryki, to właściwie szantaż, no bo pokój będzie wtedy, kiedy wszyscy przyjmą wizję światowej polityki taką, która odpowiada Donaldowi Trumpowi, która realizuje jego interesy.

To Donald Trump wszystkie swoje działania oblicza na sukces natychmiastowy, stąd takie szybkie zakończanie, odhaczanie kolejnych zakończonych konfliktów właśnie po to, żeby móc powiedzieć, że odhaczone, załatwione i lecimy dalej.

I trochę tak było na przykład ze strefą gazy, gdzie właściwie Donald Trump mówi, że już jesteśmy w drugiej fazie procesu pokojowego w sprawie gazu, a tam cały czas giną ludzie.

Ale dla Donalda Trumpa to już jest zakończony konflikt, on jest już dużo dalej.

Ukraina to jest chyba taka sól w oku Donalda Trumpa, bo przecież miał zakończyć ją 24 godziny, miał zakończyć ją błyskawicznie.

Stąd to zaproszenie do Rady Pokoju, bo Donald Trump uważa, że jeśli nie przyjdzie do stołu negocjacyjnego przez te wszystkie miesiące, no to może przyjdzie do Rady Pokoju w sprawie gazy, czy szerzej w sprawie światowego pokoju.

Podejście, które okazuje się dla Donalda Trumpa nietrafione, jeśli chodzi przynajmniej o Ukrainę.

Bo nie może cały czas odtrąbić sukcesu i Donald Trump nie chce ryzykować zerwania tych stosunków z Władimirem Putinem, bo on cały czas uważa, że mają szczególną relację.

Polityce zagranicznej z Donalda Trumpa.

Nie Chiny, nie Rosja, nie Iran, ale Europa jest największym wrogiem, przeciwnikiem Donalda Trumpa.

Donald Trump uważa, że Europa jest przestarzała, że jest stara, że nie ma przed sobą przyszłości, że nie jest innowacyjna, że cały czas tylko od Stanów Zjednoczonych czegoś oczekuje, a właściwie sama nic od siebie nie daje.

Dlatego nie ma już też tej wspólnoty wartości, bo Donald Trump właściwie odarł politykę zagraniczną Stanów Zjednoczonych z wartości, między innymi przez zamknięcie USAID.

Donald Trump nie cierpi słabe uszy, nie cierpi słabych partnerów negocjacyjnych, bo uważa, że właściwie nie ma z nimi o czym rozmawiać.

W strategii bezpieczeństwa czytamy, że Donald Trump chce popierać patriotyczne partie europejskie, czyli tak naprawdę skrajną prawicę, po to, żeby te państwa stały się takim pasem transmisyjnym dla amerykańskich interesów na Starym Kontynencie.

To jest bardzo duża zmiana wobec Europy, bo wtedy Donald Trump nie postrzega Europy jako całości, nie chce rozmawiać z nią jako z całością, tylko chce rozmawiać z tymi, którzy będą dla niego przychylni, którzy będą reprezentować jego interesy, którzy staną się takimi jego adwokatami na Starym Kontynencie.

A ci pozostali będą płacić wysokie cła, bo Donald Trump do polityki zagranicznej wniósł cła jako rozwiązanie właściwie wszelkich problemów.

Donald Trump zupełnie zmienił to podejście i sprawił, że cła stały się takim

Pierwszym narzędziem polityki zagranicznej, co wynika z tego, jak Donald Trump patrzy na stosunki międzynarodowe, że są to stosunki transakcyjne, stosunki handlowe, ich ograniczenie, zahamowanie, czy bardzo mało korzystne warunki.

No to jest już duże utrudnienie i to jest sposób wywierania wpływu na te właśnie państwa, które stawiają się Ameryce i stawiają się Donaldowi Trumpowi.

I to bardzo dobrze wpisuje się w poczucie tego, że Donald Trump chce zapanować nad zachodnią hemisferą, chce dzielić i rządzić i właściwie obsadzać zagraniczne rządy takimi osobami, które będą przecież dla Donalda Trumpa na rękę, które będą realizować wszystkie jego polecenia.

Jeśli chodzi o Greenlandię, to trudno powiedzieć, że jest to duży problem międzynarodowy, bo to jest kryzys wywołany przez samego Donalda Trumpa, który ma bardzo korzystną umowę na obecność amerykańskich wojsk na Greenlandii.

To jest przykład tego amerykańskiego myślenia o świecie jako o takim placu zabawczym, o kasynie, gdzie Donald Trump po prostu bierze, daje, zabiera, przynosi nowe karty czy przynosi nowe żetony i rozdysponowuje je według uznania.

Donald Trump podniósł ten temat, oczywiście mówiąc, że Greenland jest istotna dla bezpieczeństwa narodowego, bo Rosja, bo wpływy chińskie, bo metale ziem rzadkich, bo złoża naturalne, bo rosyjskie rakiety.

Tak, to wszystko prawda, ale przede wszystkim dlatego, że Donald Trump wyczuł, że Europa jest bardzo słaba.

I Donald Trump mówił wielokrotnie, że jego od Ukrainy oddziela ocean.

Donald Trump to wie.

Więc Donald Trump to wszystko wie, myśli, że Europa jest słaba, dlatego wykorzystał okazję, żeby właśnie sięgnąć po Grenlandię.

Bo Donald Trump...

To jest bardzo wysokie negocjowanie, podbijanie, być może do pewnego stopnia blefowanie, ale Donald Trump uważa, że Europa jest na tyle słaba, że może sobie na wszystko pozwolić.

To wynika właśnie z tego przekonania, jak wygląda stary kontynent i jak Donald Trump traktuje swojego wieloletniego sojusznika.

I Chiny faktycznie podbijały cały czas stawkę po tym, jak Donald Trump nakładał kolejne pułapy ceł na państwa środka,

Ale w pewnym momencie to Donald Trump się wycofał, to Donald Trump zakończył eskalację i Donald Trump dość łagodnie podchodzi do Chin.

Spotkał się z Xi, te relacje są poprawne, nie są ciepłe i nie są gorące, ale daleko od tej konfrontacyjności, o której mówiono bardzo wiele, kiedy Donald Trump zaczął swoją drugą kadencję.

Trumpa miała stać się celem amerykańskiego prezydenta, taką rozprawą z Chinami, ale wszystko wskazuje na to, że do tego na razie nie dojdzie, że Donald Trump chce przede wszystkim Chinę odpychać ze swojej strefy wpływów, czyli właśnie zachodniej hemisfery, z Arktyki, a Chiny określają się jako przecież państwo prawie arktyczne.

Więc Donald Trump odpycha Chiny, ale punktowo z nimi współpracuje.

I wydaje się, że to jest bardzo duża zmiana wobec tego, czego spodziewano się po Donaldzie Trumpie, jakie pojawiały się zapowiedzi.

Pamiętajmy, że dla Chin perspektywa 3 lat jeszcze kadencji Donalda Trumpa to jest właściwie nic.

Więc mamy zupełnie inną optykę, jeśli chodzi o Chiny, a zupełnie inną optykę Donalda Trumpa.

Musimy też pamiętać o jeszcze jednej kwestii w kontekście polityki zagranicznej Donalda Trumpa, że Donald Trump nie cierpi wszystkich organizacji międzynarodowych.

One też wydłużają podejmowanie decyzji, nakładają pewne ramię ograniczenia, a Donald Trump tego zupełnie nie chce.

I musimy pamiętać, że Donald Trump, który gra na konflikt wewnątrz, gra też na konflikt w stosunkach międzynarodowych, w polityce międzynarodowej, bo uważa, że on jako prezydent najpotężniejszego państwa na świecie może na tym najwięcej wygrać.

Zanim przejdę do sondaży, to na to, jak patrzą Amerykanie na ten ostatni rok prezydentury Donalda Trumpa.

Donald Trump w swojej drugiej prezydenturze zupełnie zmienił wszystkie zasady prowadzenia komunikacji urzędującego prezydenta.

Wyśmiewa Amerykanów, którzy przeciwko niemu protestują, więc Donald Trump obśmiewa, obraża.

To wszystko zmieniło jakiekolwiek standardy komunikacji politycznej, komunikacji urzędującego prezydenta i pokazuje, że Donald Trump nie liczy się właściwie z tymi, którzy nie są po jego stronie, że on nie chce się komunikować z tymi, którzy nie popierają jego wizji Ameryki.

Ale jednocześnie Donald Trump mówi, że to, że zyskał mandat tak ogromny w ostatnich wyborach, zwalnia go z jakichkolwiek innych momentów odpowiedzialności.

To jest bardzo takie niebezpieczne myślenie w kontekście tego, co Donald Trump jeszcze może zrealizować do końca swojej kadencji, jeśli nie zostanie pociągnięty do politycznej odpowiedzialności.

Ostatni sondaż CNN mówi, że 58% Amerykanów uważa pierwszy rok drugiej kadencji Donalda Trumpa za porażkę.

37-38% Amerykanów popiera to, jak Donald Trump prowadzi działania zmierzające na celu naprawy amerykańskiej gospodarki.

Donald Trump trochę wpada w taką pułapkę Joe Bidena.

Ale właśnie, Joe Biden jest takim widmem, oprócz, mam wrażenie, Jeffrey Epstina, który cały czas wie się nad Donaldem Trumpem, który cały czas gdzieś się przewija, bo Donald Trump właściwie we wszystkich swoich wypowiedziach,

W bardzo wielu swoich wypowiedziach cały czas odnosi się do Joe Bidena i momentami można mieć wrażenie, że to Biden, a nie Donald Trump sprawuje prezydenturę.

Bo to Biden w oczach amerykańskiego prezydenta, aktualnego amerykańskiego prezydenta jest winny temu wszystkiemu, co złe, temu, że Amerykanie nie odczuwają zmian na lepsze i temu, że amerykańska gospodarka nie przynosi takich rezultatów w postaci tak dużych spadków cen, jak Donald Trump zapowiadał w kampanii wyborczej.

Mówiliśmy o tym, że polityka migracyjna to było coś, co sprawiło, że Amerykanie zagłosowali na Donalda Trumpa, że oni chcieli uszczelnienia granicy, chcieli deportacji częściowo migrantów przebywających nielegalnie, ale nie chcieli tych widowiskowych scen, nie chcieli wyciągania ludzi za włosy, ciągnięcia po ulicy, nie chcieli tego wszystkiego oglądać w mediach społecznościowych, no bo to sprawia taki dyskomfort.

I Donald Trump zaczyna to rozumieć, że być może nie działa to pozytywnie, zwłaszcza w takich grupach, które zagłosowały na niego wykazując dużą odwagę, jak na przykład wyborcy pochodzenia latynoskiego.

I to pokazuje też, że Donald Trump ryzykuje utratę bardzo ważnej grupy odbiorców, wyborców, tych, którzy dali mu zwycięstwo w 2024 roku.

CBS News w swoim sondażu zapytało Amerykanów, jakimi słowami oceniliby te nastroje po pierwszym roku drugiej kadencji Donalda Trumpa i najwięcej wskazań uzyskały słowa zaniepokojenie, sfrustrowanie i obawa.

To dobrze pokazuje, że Donald Trump to jest duża niepewność, to jest duże napięcie i to jest duża nieprzewidywalność nie tylko na arenie międzynarodowej, ale także dla samych Amerykanów, którzy czują podskórnie, że...

Jak popatrzymy na to, jak długo Donald Trump sprawuje swój urząd, no to de facto jest to jego piąty rok, bo już ma cztery lata za sobą w pierwszej kadencji.

I ten piąty rok to jest ten moment, kiedy prezydent zwykle czuje się nieśmiertelny, nietykalny, który ma wszechmoc i to jest chyba ten moment dla Donalda Trumpa, który myśli z jednej strony, że może wszystko, z drugiej strony czuje, że kończy mu się czas, bo chce zrealizować wszystko jak najwięcej i chce zapewnić sobie pewne miejsce w historii.

Więc to dobrze pokazuje, że Donald Trump i ten jego piąty rok newralgiczny prezydentury to jest bardzo wiele szans, bardzo wiele konfliktów, które mogą przełożyć się na to, jak zostanie zapamiętany.

A Donald Trump chce, żeby jego prezydentura zakończyła się happy endem.

Jak odszedł w niesławie po pierwszej kadencji, jak nieomal stracił życie podczas zamachu w battle w Pensylwanii podczas swojej kampanii wyborczej, to Donald Trump chce przejść do historii jako osoba, która odniosła zwycięstwo.

Dlatego Donald Trump chce, żeby jego kadencja skończyła się sukcesem, bo chce przejść do historii jako ten, który uczynił Amerykę wielką.