Mentionsy

Stan Wyborczy - o polityce w Ameryce
Stan Wyborczy - o polityce w Ameryce
02.05.2025 21:26

100 dni Donalda Trumpa - sukces czy porażka?

Za nami 100 dni drugiej kadencji Donalda Trumpa. Gdyby opisać je jednym słowem byłby to... chaos. Tak też postrzegają ten czas Amerykanie: 66% badanych w sondażu NYT/Siena College nazwało prezydenturę Trumpa "chaotyczną". Działo się bardzo dużo - od zamknięcia USAID i Departamentu Edukacji, przez wywołanie światowej wojny celnej po zmianę sojuszy w polityce międzynarodowej.


Z tego odcinka dowiesz się:


✅ jakie są największe sukcesy i porażki Donalda Trumpa?

✅ co o pierwszych 100 dniach Trumpa sądzą Amerykanie?

✅ co mogło pójść lepiej?


W kolejnych odcinkach:

👉 Gdzie są Demokraci?

👉 Biały Dom i jego nowa komunikacja


Ciekawostki o amerykańskiej polityce wrzucam na bieżąco na Instagram: @magdagornicka.


Masz pytania lub uwagi? Napisz do mnie: [email protected]


Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 87 wyników dla "Trump"

Tym razem oczywiście chciałabym przyjrzeć się 100 dniom rządu Donalda Trumpa.

Z tego odcinka dowiesz się jakie są największe sukcesy i porażki z 100 pierwszych dni prezydentury Donalda Trumpa, co mógł zrobić lepiej, jak oceniają go Amerykanie, w jakich kwestiach oceniają go dobrze, a w jakich nie do końca.

Zacznę od tego, że te 100 dni prezydentury Donalda Trumpa mam wrażenie, że trwało co najmniej 300.

Tak też w dużej mierze oceniają ten początek prezydentury Donalda Trumpa sami Amerykanie.

Sondaż New York Times i Siena College podaje, że 66% badanych ocenia właśnie prezydenturę Donalda Trumpa jako chaotyczną.

Można było mieć wrażenie, że Donald Trump zajmuje się każdą kwestią życia Amerykanów, od gospodarki przez imigrację, politykę zagraniczną, zmniejszanie rządu, szukanie oszczędności, likwidacja departamentów, tworzenie nowych departamentów lub spec-grup, walki ideologiczne, rozwiązywanie międzynarodowych konfliktów, imperialistyczne zapędy.

Przez ostatnie 100 dni właściwie budziłam się każdego ranka i zalewało mnie powiadomienia o tym co wydarzyło się w nocy, czyli co wydarzyło się w trakcie amerykańskiego dnia, gdy Donald Trump podejmował swoje kolejne decyzje.

Mam też wrażenie, że te pierwsze 100 dni Donalda Trumpa jest oceniane zupełnie inaczej, niż gdyby to było pierwszych 75 dni.

Oczywiście za większością tych zdarzeń, które zepsuły percepcję prezydentury Donalda Trumpa stoi sam amerykański prezydent i to on wywołał te działania, które sprawiły, że nie jest tak dobrze oceniany, jakby sobie tego życzył.

Bardzo dużo złego w postrzeganiu prezydentury Donalda Trumpa wywołała jego polityka celna.

I to zamieszanie wywołał sam Donald Trump, nikt inny.

Drugą osobą odpowiedzialną za to, że te 100 dni Donalda Trumpa w ostatnim czasie, w ostatnich dniach sprawiło, że nie jest to taki sukces, na jaki jeszcze mógł Donald Trump liczyć, przynajmniej jak mógł to przedstawiać jeszcze jakiś czas temu, jest nie kto inny niż Władimir Putin.

I asno pokazywał Donaldowi Trumpowi, że to on kontroluje sytuację, że Trump, który chce uchodzić za prezydenta pokoju, za osobę, która rozwiązałaby ten konflikt właściwie nierozwiązywalny przez ostatnie trzy lata, jest zależny od tego, co zrobi rosyjski dyktator.

I właściwie wszyscy zobaczyli, że Trump nie do końca ma taki wpływ na Putina, jak myślał, że ma i jak mówił, że ma.

I ta bardzo otwarta gra na czas przeciwko Donaldowi Trumpowi, bo to jest nie tylko gra przeciwko Ukrainie i temu, żeby konflikt w Ukrainie się toczył i żeby ginęli ukraińscy żołnierze, bo giną też Rosyjscy, jak lubi powtarzać sam Donald Trump, ale to była przede wszystkim gra przeciwko Donaldowi Trumpowi, żeby wytargować, wynegocjować jeszcze więcej.

Putin grał Donaldem Trumpem z The Art of the Deal, czyli licytuje naprawdę wysoko.

Te pierwsze 100 dni to było właściwie testowanie amerykańskiego systemu, na ile Donald Trump jako prezydent, jako ten silny przywódca może sobie pozwolić.

I o ile do niedawna jeszcze wszyscy myśleli, że sądy, władza sądownicza to jest ten hamulec, który może powstrzymać Donalda Trumpa,

To wydarzenia ostatniego czasu, ostatniego miesiąca pokazują, że Donald Trump coraz mniej przejmuje się władzą sądowniczą, dość wybiórczo podchodzi do orzeczeń sądów.

Więc to jest bardzo mocna konfrontacja, do której dąży Donald Trump i prędzej czy później będzie to konfrontacja z Sądem Najwyższym, którego znaczną część sam obsadził w trakcie swojej pierwszej prezydentury.

Oprócz sądów, hamulcem dla Donalda Trumpa, zwłaszcza w jego pierwszej kadencji, były też media.

Tym razem Donald Trump, tak jak konfrontuje się z sądami, tak mocno idzie na konfrontację z mediami, tymi tradycyjnymi mediami, największymi stacjami telewizyjnymi, które do tej pory uchodziły za taki establishment medialny.

To Donald Trump właściwie się nimi mocno nie przejmuje.

Zamiast tego otwarcie kieruje swoją uwagę w stronę tak zwanych nowych mediów, czyli różnego rodzaju sprzyjających Donaldowi Trumpowi...

Twórców, portali, osób, instytucji, którzy jawnie opowiadają się po stronie MAGA, Make America Great Again, którzy mocno wspierali Donalda Trumpa w jego kampanii wyborczej i którzy w przeciwieństwie do tych mediów tradycyjnych, gdzie ich wyznacznikiem działania przynajmniej powinna być perspektywa możliwie obiektywna,

I Donald Trump, mając swój własny portal społecznościowy True Social, mając Ilona Muska i X, czyli dawny Twitter, i mając te nowe media, właściwie przestaje być zależny od tych mediów tradycyjnych i one nie są już tym, co mogłoby wywierać na niego wpływ.

Donald Trump w tych swoich pierwszych 100 dniach rzucił wyzwania właściwie wszystkiemu, na czym opierała się amerykańska demokracja czy amerykański system polityczny.

Chociaż można było sądzić właściwie od początku, że to zostanie zablokowane, Donald Trump i tak to zrobił.

Tak samo jak teraz mówi o swojej trzeciej kadencji i sprzedaje w swoim sklepie czapeczki z napisem Trump 2028, to chociaż konstytucja mu nie pozwala startować kolejny raz, to Donald Trump testuje na ile może sobie pozwolić.

Donald Trump po 100 dniach rządu ma najniższe poparcie spośród wszystkich amerykańskich prezydentów w tym momencie swojej prezydentury.

I to jest bardzo ciekawa sprawa, bo w 2016 roku Donald Trump wygrał te wybory niespodziewanie.

Opozycja była zdziesiątkowana, była cicho i właściwie Donald Trump mógł mówić wszystko co chce, mógł robić wszystko co chce i nikt mu nie odpowiadał, nikt go nie krytykował.

I nie byli w stanie wystąpić przeciwko Donaldowi Trumpowi.

Byżby ten mandat, o którym Donald Trump mówi, że jest bardzo silny, wcale tak silny nie był.

Trumpa do Białego Domu przywiodły właściwie dwie kluczowe sprawy.

W kwestii gospodarki popiera Donalda Trumpa 43% badanych, przeciwko jest 55% badanych.

Przeciwko Donaldowi Trumpowi jest 53% badanych, popiera jego politykę handlową 42% badanych.

I o ile imigracja jako temat jest tym najmocniejszym ogniwem wśród tych tematów poruszanych w trakcie pierwszych 100 dni Donalda Trumpa,

Na Donalda Trumpa bardzo dużo osób zagłosowało nie dlatego, że jest jakimś jego wyznawcą ideologicznym, ale dlatego, że chciało mieć więcej pieniędzy w portfelu, chciało móc sobie kupić dom, chciało móc założyć rodzinę i chciało, żeby ceny jajek były niższe.

No i to są ci wyborcy, którzy są chyba najbardziej rozczarowani Donaldem Trumpem, bo gospodarka wcale nie idzie w takim kierunku, jak obiecywał w swojej kampanii.

Przede wszystkim dlatego, że wobec niej Donald Trump kontynuuje taką narrację opartą na strachu.

Donald Trump tworzy narrację, że on pozbywa się z kraju tylko niebezpiecznych przystępców, którzy chcą rabować, gwałcić i mordować Amerykanów.

Donald Trump bardzo mocno to wykorzystuje w komunikatach.

Donald Trump bardzo bezwzględnie podchodzi do osób, które przebywają w Stanach Zjednoczonych bez odpowiednich dokumentów.

I o ile w przypadku tego, czy ten mieszkaniec Maryland był czy nie był członkiem tego wenezuelskiego gangu, mogą być różne rywalizujące ze sobą opinie, bo Donald Trump uparcie stoi na stanowisku, że ten człowiek ma tatuaże, które świadczą o tym, że jest członkiem tego gangu.

Mamy taką pierwszą rysę na tej polityce komunikacyjnej dotyczącej imigracji Donalda Trumpa, że ona nie przewiduje błędu.

Według Donalda Trumpa każdy migrant przebywający w Stanach Zjednoczonych nielegalnie jest przestępcą, a takie historie pokazują, że no

W pierwszych 100 dniach działania rządu Donalda Trumpa deportowano prawie 140 tysięcy osób.

Komunikacyjnie Donald Trump mógłby bardziej skupiać się na tej drugiej kwestii.

I w swoich pierwszych 100 dniach mam wrażenie, że Donald Trump sięgał po takie...

Była taka wojna kulturowa, mam wrażenie blitzkrieg kulturowy, który Donald Trump łatwo wygrał, no bo łatwo można było skasować te wszystkie programy wspierające różnorodność.

I to wszystko właściwie można było załatwić jednym uderzeniem długopisa czy, nawet jak to Donald Trump lubi robić, mazaka szarpi.

Łatwiej psuć niż budować i Donald Trump trochę to robił w tych swoich pierwszych 100 dniach.

To nie znaczy, że Donald Trump nie spróbował.

Donald Trump chciał upiec wiele pieczeni na jednym ogniu w kwestii ceł.

Donald Trump chciał z jednej strony szybko wzbogacić się na cłach, z drugiej strony chciał przebudować strukturę gospodarczą Stanów Zjednoczonych i uczynić ze Stanów potęgę przemysłową.

Co wymagałoby wielu lat, no bo budowa fabryki to konkretnie lata i wiele z tych fabryk mogłoby nawet nie powstać do końca kadencji Donalda Trumpa.

Oni zagłosowali na Donalda Trumpa, żeby te ceny spadły już natychmiast.

Oczywiście Donald Trump wiele z tych kwestii zwala na Joe Bidena.

To Biden za tym stoi i Donald Trump musi sobie z tym poradzić.

Więc kiedy Donald Trump w ciągu swoich pierwszych 100 dni napotykał na przeszkodę, której właściwie nie mógł pokonać.

I Amerykanie zagłosowali na Donalda Trumpa, bo uważali, że to jest taki sprawczy prezydent.

Natomiast ta sprawczość Donalda Trumpa w pierwszych 100 dniach była bardzo mocno ograniczona.

Największa wpadka pierwszych studni Donalda Trumpa oczywiście Signal Gate.

Jasne, Donald Trump wygrał wybory dlatego, że pozował na outsidera i obiecywał, że rząd będzie obsadzał outsiderami, a nie osobami, które mają ogromne doświadczenie w Waszyngtonie.

No to jednak do takich sytuacji jak Signalgate nie powinno dochodzić, niezależnie od tego, kto jest na kluczowych stanowiskach w rządzie Donalda Trumpa.

I to była taka rysa na wizerunku Donalda Trumpa jako takiego wszechwładnego, potężnego lidera.

Środowiska Donalda Trumpa na podejmowane przez niego decyzje.

I w kwietniu Laura Loomer spotkała się z Donaldem Trumpem, mówiąc o tym, że ludzie zajmujący się, współpracujący z Mikem Waltzem są nielojalni wobec Trumpa, a sam Waltz miał krytykować Donalda Trumpa kilka lat temu.

Więc oczywiście mieliśmy Signal Gate, ale wydaje mi się, że decydującą roplą, która przeważyła czarę była właśnie Laura Loomer i jej rewelacje po Donald Trump, chcąc po Signal Gate.

Sprawiła, że dołóż był tym, co wzbudziło protesty przeciwko Donaldowi Trumpowi.

Jak powiedziałam na samym początku, po wyborach, po tym jak Donald Trump wygrał prezydenturę, opozycja była w rozsypce, nie była w stanie się podnieść.

Dokładnie tak, jak działa Donald Trump, któremu zależy na szybkich sukcesach, które może od razu ogłosić, które nie zawsze, właściwie rzadko, przekładają się na jakieś długofalowe rezultaty.

Kiedy Donald Trump mówił w kampanii, że zakończy wojnę w Ukrainie w 24 godziny i potem okazywało się, że to chyba jednak się nie wydarzy, a nie wydarzy się nie przez Zeleńskiego, ale przez Putina, który pogrywa sobie z Donaldem Trumpem.

Ten krótki, szybki sukces oddalał się coraz bardziej i Donald Trump zaczął oddzielać się od tej wojny.

Wydaje mi się, że to co zgubiło Donalda Trumpa, jeśli chodzi o ocenę jego pierwszych 100 dni, to jest właśnie ten pośpiech, chęć odhaczenia właściwie wszystkich kwestii poruszanych w Project 2025, czyli takim planie konserwatywnej prezydentury przygotowanym przez Heritage Foundation.

Mam wrażenie, że Donald Trump chciał zrobić wszystko natychmiast i każda ta sprawa miała zakończyć się sukcesem.

Te konfrontacyjne wypowiedzi, to wszystko sprawiło, że wydaje się, że nawet do wyborców Donalda Trumpa, przynajmniej do tych, którzy, jak mówiłam wcześniej, zatkali noc, zagłosowali na niego dla efektów gospodarczych, zaczyna docierać

Donald Trump właściwie nie ma tego wielkiego planu.

Wydaje mi się, że nie do końca, bo Donald Trump nie przestanie działać w pośpiechu, nie przestanie działać w chaosie.

Tym bardziej może rosnąć wobec Donalda Trumpa opozycja w samej partii republikańskiej, no bo ci członkowie kongresu, którzy nie do końca będą zgadzać się z tymi wszystkimi politykami Donalda Trumpa, będą chcieli utrzymać swoje miejsce w kongresie.

I na początku Elon Musk mówił, że wszyscy, którzy będą sprzeciwiać się Trumpowi, będą mieli trudniej w wygraniu tego miejsca z powrotem, bo on będzie finansował kampanię w prawyborach w obrębie partii republikańskiej przeciwnikom tych osób.

To takie ogromne wsparcie dla Donalda Trumpa może trochę stopnieć tuż przed wyborami w midterms.

Czy uda im się wyłonić tych liderów, którzy będą sprzeciwiać się Donaldowi Trumpowi i będą komentować głośno jego polityki.

Od Bernie'ego Sandersa po samą Kamalę Harris, która wygłosiła przemówienie między innymi poruszając 100 dni Donalda Trumpa.

Gdzie bardzo ostro skrytykowała ten etap prezydentury Donalda Trumpa i mówiąc, że Donald Trump myśli, że zaraźliwy jest strach, a ona wierzy, że zaraźliwa jest odwaga.

Albo ustąpić miejsca Donaldowi Trumpowi i trochę pozostawać w tej defensywie, w której byli zaraz po tym jak Kamala Harris przegrała prezydenturę.