Mentionsy

Sprawy kryminalne
Sprawy kryminalne
08.05.2025 19:10

Znalezisko w zamrażarce

18-latek szuka pizzy w ogromnej zamrażarce, która stoi w piwnicy domu jego rodziców. Przy tej okazji dokonuje upiornego wręcz odkrycia… Sprawa traumatyzuje miejscową społeczność i szokuje całe Niemcy.  Muzyka: Konrad Leśniak, w tym fragmenty "Expectation" Gades - Initial - YouTube

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 66 wyników dla "H"

Osiemnastoletni chłopak szuka pizzy w ogromnej zamrażarce, która stoi w piwnicy domu jego rodziców.

Osiemnastoletni Johannes jest w domu tylko ze swoją starszą siostrą.

Rodzice, korzystając z kilku wolnych dni, wyjechali i wrócą dopiero jutro.

Johannes robi się głodny i nabiera ochoty na zjedzenie czegoś na szybko.

Najchętniej pizzy.

Której zapas znajduje się zawsze w kuchennej lodówce, a konkretnie w zamrażarce.

Tym razem jednak pizzy tam nie ma, lecz młody mężczyzna uznaje, że być może znajdzie coś w ogromnej zamrażarce, która stoi w piwnicy ich domu.

Johannes chodzi więc do piwnicy i otwiera zamrażarkę.

Nigdy chyba do niej nie zaglądał, po prostu dlatego, że zakupami i gotowaniem w ich rodzinie zajmuje się wyłącznie matka.

Przy okazji poszukiwań Johannes postanawia zrobić gruntowne porządki i usunąć wszystkie przeterminowane artykuły spożywcze.

Johannes zaczyna ją odwijać, lecz nagle aż drętwieje z przerażenia.

Johannes odruchowo ciska ten upiorny pakunek z powrotem do zamrażarki, rejestrując fakt, że prócz niego znajdują się tam jeszcze dwa niemal identyczne.

Jednakże najpierw chcą spytać o to rodziców, dlatego postanawiają poczekać jeszcze ten jeden dzień na ich powrót.

Następnego dnia, gdy tylko rodzice zjawiają się w domu, syn i córka żądają od nich wyjaśnień.

Matka, 44-letnia Monika H., już po usłyszeniu pierwszych słów, wybucha płaczem i natychmiast przyznaje się do wszystkiego.

To ona urodziła dzieci i każde z nich po porodzie schowała do zamrażarki.

Monika H. zapewnia, że mężowi nic nie mówiła o tych ciążach i w ogóle nikt poza nią nic nie wie.

Kobieta mówi też, że chce natychmiast zgłosić się na policję.

Zatem Monika H. wraz z mężem i córką udaje się na najbliższy posterunek policji.

Dyżurny, który przyjmuje zgłoszenie wysyła do ich domu patrol.

We wskazanym przez Johannesa pomieszczeniu policjanci znajdują w zamrażarce trzy ciała noworodków.

Przebywająca na posterunku Monika H. potwierdza, że to ona urodziła dzieci, zaś o jej ciążach i o tym, gdzie ukryła ich ciała, nikt poza nią nic nie wie.

Z kobiety trudno wydobyć dokładniejsze informacje, choćby te podstawowe, czyli w jaki sposób doszło do śmierci dzieci.

Monika H. aż się trzęsie od bezustannego płaczu i jest w tak złym stanie psychicznym, że w końcu trzeba wezwać pogotowie.

Mąż Moniki H. potwierdza słowa żony, że nic nie wiedział o jej ciążach.

Johannes oraz jego rodzeństwo także zeznają, że niczego nie zauważyli i o niczym nie wiedzieli.

Rodzina H. mieszka w Mylmike od 1984 roku, a nikt z nich nigdy nie miał konfliktów z prawem.

Państwo H mają troje dzieci.

Dwudziestoczteroletnią córkę oraz dwóch synów.

Wszyscy uważani są za sympatycznych i spokojnych, a rodzina bardzo dobrze zintegrowana jest z miejscową społecznością.

W rozmowach prowadzonych między sobą, a także z prasą i telewizją, mieszkańcy wsi i okolic wciąż powtarzają jedno krótkie zdanie.

Nie rozumieją motywów działania matki, zwłaszcza że rodzina H nie miała żadnych problemów finansowych.

Nie pojmują, dlaczego umarły wszystkie dzieci i jak ich matka mogła zdobyć się na to, żeby przez lata trzymać je tak po prostu we własnym domu w zamrażarce.

Mieszkańcy wsi nie umieją też znaleźć odpowiedzi na pytanie, jak mogli nie zauważyć trzech dodatkowych ciąż Moniki H., a tym bardziej jak to możliwe, że nie wiedział o nich jej własny mąż.

U bliskich sąsiadów rodziny grozę budzi fakt, że przez tyle lat przechodzili obok domu, w którym, tak to można określić, znajdował się grób trójki dzieci.

Wyjaśnienie wszystkich tych kwestii nie jest proste nawet i dla policji, która w końcu jest w stanie przesłuchać Monikę H.

Dokładniejszy obraz zdarzeń powstaje dopiero po długim czasie, na podstawie zeznań, ekspertyz oraz analiz zaprezentowanych najpierw podczas pierwszego procesu oskarżonej, który odbywa się jeszcze w grudniu 2008 roku, czyli po 7 miesiącach od dramatycznego odkrycia.

Na początku 1986 roku Monika H. stwierdza, że jest już w trzeciej ciąży.

Kobieta, która od trzech lat jest mężatką i ma już dwoje dzieci, córkę Stefani, która przyszła na świat w 1984 roku,

Postanawia ją ukryć i w pełni jej się to udaje, zaś pomaga jej przy tym fakt, że ma raczej korpulentną sylwetkę i z reguły chodzi w dość luźnych strojach.

Jesienią tegoż roku, gdy zaczynają się bóle porodowe, Monika H. zamyka się w łazience i wchodzi pod prysznic.

Rodzi dziewczynkę, odcina jej pępowinę i trzyma dziecko pod strumieniem wody tak długo, że dostająca się do płuc woda uniemożliwia mu oddychanie i powoduje zgon.

Pozostawia tam zwłoki, ponieważ chce zatrzymać dziecko przy sobie.

Jednocześnie Monika H. ma wyrzuty sumienia i nie może z ich powodu spać.

Jest w stanie zasnąć dopiero wtedy, gdy przed pójściem do łóżka wypije alkohol.

Zaczyna się od dwóch piw codziennie wieczorem, potem alkoholu jest coraz więcej, a kobieta pije także i w ciągu dnia.

Wiosną 1988 roku ponownie zachodzi w ciążę, którą także przed wszystkimi ukrywa.

W Sylwestra tegoż roku w łazience przychodzi więc na świat kolejne dziecko, o którym nikt nic nie wie.

Matka przyciska noworodka do siebie tak mocno, że uniemożliwia mu oddychanie, co szybko prowadzi do jego śmierci.

Kilka miesięcy później Monika H. zauważa, że znowu jest w ciąży.

Teraz chce tego dziecka, nie ukrywa ciąży i natychmiast przestaje pić.

Na początku stycznia 1990 roku przychodzi na świat syn Johannes.

Po narodzinach Johannesa jego matka ponownie zaczyna pić.

Wprawdzie stara się jak najlepiej dbać o dzieci, jednakże daje się zauważyć, że wychowanie trójki maluchów i dbanie o dom sprawia jej coraz więcej trudności.

Dziecko przychodzi na świat jesienią 2004 roku.

Ekspertyza wykaże później, że udusiło się własnymi wodami płodowymi, choć wiadomo, że interwencja lekarska mogłaby temu zapobiec.

Tak czy inaczej, patrząc od strony prawnej, jest to jedyny przypadek, gdzie mogłaby być mowa o zabójstwie poprzez zaniechanie.

Dwa pozostałe należy uznać po prostu za zabójstwo, czyli bez czynnika zaniechania.

Z tego też powodu Monika H., u której stwierdzono całkowitą poczytalność, w 2008 roku zostaje skazana na 4 lata i 3 miesiące więzienia za dwa zabójstwa poprzez zaniechanie.

Wiadomo, że jeszcze w trakcie pobytu w areszcie śledczym Monika H. trafiła na oddział szpitala psychiatrycznego i przebywała tam aż do momentu wyjścia na wolność.

O dalszych jej losach nic nie wiadomo.

Jeśli chodzi o popełnione przez nią czyny, to pewne jest jedno.

Sprawa Moniki H. przypomina zresztą bardzo przypadek z Brandenburgii z 2005 roku, kiedy to w pewnej wsi znaleziono szczątki dziewięciorga dzieci.

Ich matka Sabine H. również ukrywała ciążę i celowo zaniedbywała noworodki, doprowadzając je do śmierci.

Ciała dzieci zakopywała w doniczkach z kwiatami na balkonie i przesiadywała tam niczym na prywatnym cmentarzu.

Będzie on mieć tytuł Cmentarz na balkonie i ukaże się z pewnością w ciągu najbliższych tygodni.

Ostatnie odcinki