Mentionsy

Sprawy kryminalne
Sprawy kryminalne
14.06.2025 08:59

Gwałt u ortopedy

35-letnia kobieta udaje się do poleconego przez kogoś ortopedy. Podczas wizyty spotyka ją coś, czego nawet w najgorszym śnie nie byłaby w stanie przewidzieć. Później dzieją się rzeczy niemal równie niezrozumiałe…

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 54 wyników dla "B"

35-letnia kobieta udaje się do poleconego przez kogoś ortopedy.

Podczas wizyty spotykają coś, czego nawet w najgorszym śnie nie byłaby w stanie przewidzieć.

Pod koniec sierpnia 2019 roku mieszkająca w Wiedniu 35-letnia Antonia P. dochodzi do wniosku, że będzie musiała w końcu umówić się na konsultację do ortopedy.

Kobieta ma od dłuższego już czasu silne bóle w lewym ramieniu, a w ostatnim okresie dają jej się one wyjątkowo we znaki.

Antonia, która sama jest lekarzem, choć naturalnie zupełnie innej specjalności, bardzo starannie szuka odpowiedniej osoby.

W końcu ktoś ze znajomych poleca jej doktora B, zapewniając, że jest to zarówno doświadczony, jak i ceniony fachowiec.

Doktor B jako ortopeda specjalizuje się także w osteopatii.

Tę metodę stosuje wielu ortopedów, bo umożliwia ona holistyczne podejście do pacjenta.

Antonia nie jest jednak zainteresowana tego typu diagnozą ani leczeniem, a doktora B wybiera wyłącznie jako ortopedę.

Podczas konsultacji kobieta możliwie dokładnie prezentuje swój problem.

Lekarz zadaje wiele szczegółowych pytań, po czym prosi ją, by rozebrała się do bielizny i położyła na kozetce na boku, on sam zaś staje z tyłu za nią.

Do tego momentu wszystko w odczuciu Antoni przebiega zupełnie normalnie.

Kobieta wie, że ból ramienia może być skutkiem problemów w różnych miejscach, dlatego też lekarz musi zbadać w zasadzie całe ciało.

Bez żadnego wyjaśnienia i bez pytania o zgodę lekarz odciąga jej majtki, wkłada palce do jej pochwy i zaczyna penetrować nimi jej wnętrze.

Kobieta nie jest w stanie pojąć, co tu właściwie ma miejsce.

Te pytania przebiegają jej przez myśl.

Na dodatek badanie jest bolesne.

Kobieta nie reaguje, ponieważ jest w szoku.

Lekarz, który przeprowadza tam badanie, stwierdza u niej zarysowanie w pochwie oraz drobne krwawienia.

Dzień później kobieta idzie na policję.

To, co zrobił jej lekarz, określa jako gwałt przy użyciu rąk.

Tak to bowiem odbiera.

Prokuratura wkrótce umarza postępowanie w tej sprawie, ponieważ stwierdza, cytat, brak znamion czynu przestępczego.

Taka decyzja zostaje podjęta pomimo faktu, że wkrótce po doniesieniu Antoni wpływa podobnej treści skarga od jeszcze innej kobiety.

Jak się okazuje, podczas rozmów z policją dr B. powołał się na specyficzną technikę terapii w osteopatii.

Polega ona na tym, że lekarz, analogicznie do ogólnych zasad osteopatii jako metody, manualnie namierza napięcia i dysfunkcje, badając pacjentkę także przez pochwę.

W ten sposób leczone są dolegliwości nie tylko natury ginekologicznej, ale także i ortopedyczne lub mięśniowo-szkieletowe.

Na przykład bóle bioder lub kręgosłupa lędźwiowego.

O ile naturalnie zachodzi podejrzenie, że ich źródło może leżeć w obbie podbrzusza.

Od policji Antonia dowiaduje się, że według zeznań lekarza, to ona sama podczas wizyty opowiedziała o swoich dolegliwościach w obszarze jamy brzusznej, w okolicy kości krzyżowo-biodrowej.

Kobieta jednak wyjaśnia, że odpowiadała tylko na jedno z wielu pytań lekarza, wspominając po prostu przy tym, że od czasu gdy była w ciąży, odczuwa niekiedy bóle w tej okolicy.

Antonia jest zbulwersowana tym, że organa państwowe de facto odmówiły ścigania sprawcy tego czynu i że nie będzie procesu karnego.

Jedyne konsekwencje, jakie ponosi doktor B, to te, które wynikają z odpowiedzialności zawodowej.

Stowarzyszenie Lekarskie wszczyna bowiem przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne.

Lekarz nie trzymał się zaleceń dotyczących badania, nie wyjaśnił pacjentce, co zamierza zrobić i nie spytał jej o zgodę, ani tym samym nie pozyskał takiej zgody w wersji pisemnej.

Kobieta tym bardziej więc nie pojmuje, dlaczego Stowarzyszenie Lekarskie poprzestaje na tej symbolicznej karze, skoro wie o innych postępkach doktora B.

Antonia nie wyobraża sobie, że sprawa miałaby mieć taki finał.

W trakcie jego trwania na policję zgłaszają się jeszcze dwie pacjentki doktora B z niemal identycznymi zarzutami.

Oskarżony broni się, prezentując wyjaśnienia dokładnie takie same jak wcześniej na policji.

Prowadził badanie przy pomocy techniki vaginal touché.

Odbywało się ono za zgodą pacjentki.

Nieprawdą jest, jak twierdzi, że podczas badania nie miał rękawiczek.

Lekarz przyznaje tylko, że ani od Antoni, ani od pozostałych zeznających przed sądem pacjentek nie pozyskał pisemnej zgody na badanie metodą dotyku waginalnego.

Adwokat lekarza podkreśla, że poza niepozyskaniem owej zgody, jedynym błędem jego klienta było to, że założył, iż wystarczająco dokładnie wyjaśnił pacjentkom, co będzie robić.

Nie jest to jednak czyn mający znamiona przestępstwa, a tym bardziej nie może być mowy o gwałcie.

W uzasadnieniu wyroku sąd, nie uznając prezentowanych zarzutów, podkreśla, że oskarżony nie wykorzystał swojej pozycji jako lekarza, a jego działanie nie było umotywowane seksualnie.

Antonia odbiera ten wyrok jak policzek.

Dla mnie to niemal jeszcze gorsze niż zdarzenie w gabinecie, komentuje kobieta w mediach.

Taki finał postępowania, mówi Antonia, wręcz zachęca do tego, żeby krzywdzić kolejne ofiary.

Prowokuje sprawców, którzy czują się bezkarni.

Mimo, że sąd uwolnił doktora B od zarzutów, lekarz nie może wykonywać swojego zawodu na terenie własnego kraju.

Austriackie Stowarzyszenie Lekarskie zmusiło go bowiem, żeby sam wykreślił się z listy lekarzy.

Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by mógł praktykować w innych krajach.

Na koniec chciałabym jeszcze dodać, że przez niemieckie media sprawa ta przetoczyła się niczym burza i sprowokowała oczywiście mnóstwo dyskusji na temat wykorzystywania seksualnego pacjentek, przede wszystkim pacjentek, w gabinetach lekarskich.

Ostatnie odcinki