Mentionsy

SpoilerMaster
SpoilerMaster
01.02.2026 03:25

S08E02: "Ghost Dog: Droga samuraja" (1999) || We współpracy z Kinem Światowid

Zapis dyskusji z pokazu filmu "Ghost Dog: Droga samuraja" (1999) Jima Jarmuscha, jaka odbyła się na otwarciu Klubu Filmowego REPLAY! w dniu 29 stycznia 2026 w katowickim Kinie Światowid.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 22 wyników dla "Jarmusch"

W tym ostatnim ujęciu Jarmusch pokazuje taki proces ciągłości.

Więc oczywiście Jarmusch cały czas jest z nami.

Jak to robi Jarmusch?

I tutaj Jarmusch nigdy nie krył, że film Melville'a z taką bardzo wystudiowanym, powolnym tempem i jednocześnie celebrowaniem tych rytuałów bohatera był dla Jarmusza wielką

Jarmusch wyrastał na kinie sztuk walki i zawsze mówił o tym, że zwłaszcza w latach 70.,

W ogóle nie wiem, czy ktoś tak pięknie jak Jarmusch pokazuje te amerykańskie miasta od tej drugiej strony, takiej właśnie, cudzysłów, brzydkiej.

Szanować tradycję i po prostu czerpać z niej to, co jest dobre, ale jednocześnie sięgać do nowoczesności, więc to jakby te cytaty filmowe, ja tu też zauważyłem między innymi Leona Zawodowca, to taka podstawowa rzecz, ale też Jarmusch mówi nam, jak ważna jest jakby duchowość.

Te wszystkie książki, wymienianie się, pożyczanie, to wszystko służy jakby rozwojowi swojej duchowości, jakby swojego wnętrza i też wierność swoim jakimiś zasadom, bo tutaj ta mafia i to wszystko jest przerysowane i pretekstowe, ale tak naprawdę pewna wierność tak naprawdę sobie jest ważna i też Jarmusch podkreśla, że ludzie czasami nie potrafią się

Jarmusch pokazuje tutaj moment przejścia do nowego wieku i trochę takie zmęczenie stuleciem, rozczarowanie, perspektywę, że może wcale nie osiągnęliśmy końca historii, tylko coś się kruszy w tej naszej społeczności, na świecie.

Nie wiem, czy Jim Jarmusch był świadomy tego, że takie dzieło powstaje.

Więc Jarmusch jest tutaj trochę pesymistyczny, trochę cyniczny.

Koniec wieku w szarych barwach, ale na szczęście Jarmusch nie jest nihilistą, daje w niektórych obrazach nadzieję i tutaj też bym wysnuł ostatnie połączenie do jednego z moich ulubionych filmów, Big Lebowski, też z tamtego okresu, z 1998.

W inną stronę i oczywiście jest jeszcze coś, czego Jarmusch był naprawdę wtedy poetą i chyba nikt go nie przebił, czyli to takie coś, co rzeczywiście było nowe w latach osiemdziesiątych, dziewięćdziesiątych.

Jarmusch, i tu wracam do pani wypowiedzi wcześniejszej, on jest mistrzem w dostrzeganiu piękna tej sytuacji i też mistrzem w dostrzeganiu tego, że w takich miejscach jak Nowy Jork, a obecnie myślę, że to już można rozszerzyć na większość świata, też tego wirtualnego, są ciągłe spotkania zupełnie niespodziewane i że z nich coś może wyniknąć pięknego, a czasami te spotkania są też cudzysłów bezsensowne i właśnie dlatego piękne.

Dalej, nie ma celu, nie ma pragmatyzmu, jest po prostu piękno tego gestu i sam Jarmusch mówił, to już cytat z niego, że Nowy Jork dla niego zawsze był takim miejscem, które go inspirowało pod tym względem, że co chwilę widział kogoś zaskakującego, kogoś, kto żył zupełnie po swojemu.

Myślę, że Jarmusch też pokazuje, że ten taki chaos popkultury czasami może być w pewnym sensie piękny, że ktoś zobaczy coś, co jest z zupełnie innej kultury i go to natchnie, da mu jakąś niesamowitą nową siłę.

To jest naprawdę wspaniała rola i myślę, że Jim Jarmusch miał szczęście.

Zresztą napisał ten scenariusz z myślą o Whitakerze, a druga rzecz to są piękne zdjęcia wielkomiejskie Robiego Millera, z którym pracował wielokrotnie Jarmusch i to też jest tutaj po prostu świetnie zrobione.

I byłem wtedy zasłuchany hip-hop, natomiast koniec lat 90-tych, mimo wielkiej popularności zarówno hip-hopu z Los Angeles, jak i z Nowego Jorku, on absolutnie nie przenikał jeszcze do takiej kultury wysokiej i mam takie wrażenie, że Jarmusch chyba po raz pierwszy

Wspomniałeś parę razy o tym, że tutaj Jarmusch wielokrotnie się odwołuje do różnych dzieł i ja pomyślałem sobie o dwóch filmach, jednym tu padł, drugi nie i może od tego drugiego zacznę.

I jakby tutaj Jarmusch, wydaje mi się, tymi tropami właśnie wraca do tych tropów po prostu, bo parę razy już tutaj padło, że jest taka atmosfera kończącego się świata, że coś odchodzi w niebyt, jakaś sfera wartości odchodzi w niebyt.

Też były sceny z tym gołębnikiem i sam Jarmusch też mówił, że chciał oddać hołd temu filmowi, więc to jest tutaj znakomity