Mentionsy

Smak Karmelu
Smak Karmelu
03.04.2026 17:00

Chrystus, nasza Pascha - ks. prof. Robert Woźniak (Pytania o wiarę #12)

Co Pascha Chrystusa ma wspólnego z moim życiem? Co to znaczy, że każde życie jest paschalne i jak Chrystus wchodzi w naszą paschę? Dlaczego śmierć jest niezbędnym etapem paschalnej drogi? Co to znaczy, że z Chrystusem już powstaliśmy z martwych i w czym się to przejawia? I co właściwie wydarzyło się w drodze do Emaus?

O paschalnej drodze Chrystusa i naszej rozmawiamy z ks. prof. Robertem Woźniakiem, wykładowcą Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie i rektorem krakowskiego seminarium.

Zapraszamy na nasz profil na Patronite.pl:
⁠Smak Karmelu na Patronite

Wprowadzenie
Czym jest Pascha?
Coś więcej niż symbol
Chrystus, który wchodzi w naszą paschę
Dlaczego musimy umierać z Chrystusem?
Pascha jako źródło sensu
Paschalne „już i jeszcze nie”
Zbawienie w procesie
Co dzieje się w liturgii?
Paschalna katecheza z Emaus
Wielkanocne życzenia

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 40 wyników dla "Jezus"

Mianowicie kwestia tego, jak Pascha Chrystusa ma się do naszego życia, bo zazwyczaj mówimy o wydarzeniu paschalnym albo w odniesieniu do tego historycznego wydarzenia, co po prostu w życiu Jezusa się wydarzyło, albo w odniesieniu do celebracji liturgicznej, jaka jest symbolika tych poszczególnych momentów.

No i Zmartwychwstanie Jezusa jest pięknym symbolem takiego właśnie przejścia i odradzania się, które jest nawet

No i tutaj już dotykamy bardzo, bardzo tej mojej egzystencji, mojego życia, bo ja mam udział w tym, co się wydarzyło w śmierci i zmartwychwstaniu Pana Jezusa.

I to wszystko, jako że zostaje włączone, jako że najpierw Pan Jezus się włączył w cały ten cykl, to włączył nas także w cykl swojego własnego nieśmiertelnego życia i to oznacza Paschę.

Pascha oczywiście to nie tylko śmierdzi, zmartwychwstanie Jezusa.

To są te skuteczne znaki, które nas właśnie włączają w Pana Jezusa.

A potem chce nas włączyć w ten nowy sposób przeżywania, dać nam to, nauczyć nas tego, bo tu oczywiście są i wątki moralne, ale nie tylko moralne, bo my naśladujemy Pana Jezusa, żeby wędrować tak jak On wędrował, żeby umierać tak jak On umierał, żeby żyć tak jak On żył.

Naprawdę inaczej umierają ci, którzy są przyjaciółmi Jezusa, zanurzeni w Jego życiu, złączeni z Nim sercem, umysłem, wolą, ciałem, wszystkim.

Oczywiście mógł także, na eschatologii pamiętasz, ja zawsze zadawałem to pytanie, jak można mówić kazanie, że Pan Jezus zwyciężył śmierć, jak nieboszczyk tutaj jest i jeszcze gorąco w kaplicy i prawie, że się leje.

To co to znaczy, że Pan Jezus zwyciężył śmierć?

Jan od Krzyża, wspomniana Teresa od Jezusa, czy Teresa od Dzieciątka Jezus, umarli.

To, jak Jezus umiera, to jest totalne pokonanie śmierci.

Jezus przeżywa to wszystko jako ku komuś.

Realizm był taki, że oni w chrzcie już antycypowali śmierć biologiczną z Jezusem, ona się musi pełnić w nich poprzez śmierć fizyczną i dla nich to nie stanowiło żadnego skandalu, ale jakby wszystkie najważniejsze rzeczy zostały dla nich załatwione w chrzcie.

Zabezpieczyć się Jezusem przed Jezusem.

Pascha, zaczęliśmy od tego, że najczęściej Paschą określa się, mówię o życiu Jezusa teraz, Jego śmierć i zmartwychwstanie, czyli te trzy święte dni, które my określamy liturgicznie jako Triduum.

Całe życie Jezusa jest paschalne.

która przemienia sens wszystkiego tego, ale naprawdę przemienia, nie wishful thinking, tylko naprawdę przemienia, aż do tego stopnia przemienia, że do dzisiaj pozwala ludziom szafować swoim życiem biologicznym, ze względu na wiarę w Jezusa, ze względu na miłość do drugiego człowieka.

W chrzcie każdy z nas został zanurzony zarazem w śmierci, jak i w zmartwychwstaniu Pana Jezusa i obydwie rzeczy muszą się w nas dopełnić egzystencjalnie, życiowo.

Wtedy, kiedy przyjmuję jakieś drobne bądź większe niedogodności mojego życia, łącząc je z ofiarą Jezusa.

To już jesteśmy zmartwychwstani w Panu Jezusie oznacza w naszym życiu nie jedną rzecz, ale wiele.

Oznacza, że Jezus traktuje nas na serio jako siebie samych.

A więc jest ten poziom życia Jezusa i naszej przyjaźni, relacji takiej psychicznej, duchowej, rozumowej.

Jakby wypełniam się Jezusem, dlatego że On siebie wypełnił mną.

Potem jest ten etap moralny, w którym ja zaczynam, ze względu na Jezusa, próbować być do Niego podobnym.

Jak Jezus na krzyżu, który umiera i mówi przebacz im, bo nie wiedzą co czynią, naprawdę chce ich przebaczenia, to jest życie już zmartwychwstałe.

Kiedy włączam się w celebrację liturgiczną i razem z innymi, którzy stanowią komórki ciała Pana Jezusa, razem z Jezusem się modlę do Ojca.

Od mojej takiej przyjaźni, zażyłości z Jezusem, że go poznaję, przez to, że się włączam we wspólnotę liturgiczną.

Ja was tylko proszę bardzo, żebyście szli za Bogiem, za Jezusem w tej Jego wędrówce od Ojca przez życie nasze tutaj na ziemi jako człowiek i powrót do Ojca już także jako człowiek, Bóg człowiek.

Przecież nic nie stało na przeszkodzie, żeby Jezus zmartwychwstał od razu, a jednak zmarnował te dwie doby leżąc po prostu w grobie.

Myślę, że gdybym miał dzisiaj znaleźć taki najważniejszy powód, dlaczego one tam były i odmawiały ten różaniec, pomimo tego, że one odmawiały różaniec, one totalnie ufały słowom Jezusa, to jest moje ciało, że On tu jest.

Możemy mówić o różnych jej aspektach, ale być może tym, co mnie najbardziej pcha do Eucharystii, może tak Wam odpowiem, i tym, co od zawsze widziałem w tych ludziach, którzy na nią przychodzili i przeżywali ją z wiarą, to jest wiara w to, że Jezus żyje.

Ale nawet nie wiem, czy to już nie jest czasem w Wieczerniku, już po wniebowstąpieniu Pana Jezusa.

To jest pamięć o Panu Jezusie, ale to jest pamięć, która otwiera ich na Jego obecność.

Oni kiedy łamią chleb i opowiadają o Jezusie, to w tych gestach doświadczają najgłębiej Jego obecności, która ich karmi i buduje jako wspólnotę.

Filozoficznie, teologicznie, ale także duchowo chciałem powiedzieć, że w kryzysie, w którym jesteśmy i ktoś może powiedzieć, że to jest banał, ale jak nie wrócimy do tego gestu, który Jezus kazał nam na swoją pamiątkę czynić, to nigdy nie odkryjemy tego, że On jest żyjący.

I na tym kapitelu, XI wiek, jest Jezus, który idzie na...

A tu nagle widzisz tego Jezusa.

Wiesz, i tak sobie pomyślałem, że to może dla naszego kościoła synodalnego, który musi wstać z kanapy i wyruszyć w drogę, to popatrzeć na tego Pana Jezusa i na tych apostołów, którzy niedużo kumają na tych uczniów, jak oni są w drodze, to że może nam to trochę pokaże, właśnie na czym polega Pascha.

Nie może być inny Kościół, który żyje Paschą Pana Jezusa jak synodalny, czyli syn hodos, razem idący.