Mentionsy

Słuchanocki
Słuchanocki
23.11.2025 18:00

Bajkowe debiuty. Vaitōdre

Tego wieczoru zapraszam Was w nowe światy, a dokładnie świat stworzony przez Pana Michała Foerstera. 😎

A w związku z tym, że to zdecydowanie debiut, proszę Was, abyście sami ocenili jak Wam się ta bajka podoba - nie tyle mój głos (aczkolwiek uwielbiam komplementy!) co historia, świat przedstawiony, fabuła. A może coś byście dodali? Albo macie pytania do Pana Michała - piszcie w komentarzach! Zapraszam serdecznie😎

Do posłuchania!!! I zapraszam - subskrybować, subskrybować... 🥰😎

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 35 wyników dla "Vaitōdre"

Vaitōdre.

W czasach, w których rozgrywa się ta opowieść, w dolinie żyła dziewczyna imieniem Vaitōdre, co znaczy mówiąca woda.

Każdego poranka Vaitōdre stawała na kamienistym brzegu i karmiła ulubionego węgorza żyjącego w wodzie.

Niekiedy siadał po drugiej stronie potoku, śpiewając tylko dla Vaitōdre.

Kiedy jednak Sislauden wyruszał na polowania, Vaitōdre sama zwiedzała dzikie ostępy, pomagając ich mieszkańcom.

Pewnego razu, wracając z gór, Vaitōdre dostrzegła ognie na skałach.

Vaitōdre już chciała pobiec w dół ku dolinie, aby ostrzec swoich.

Vaitōdre przebiegła niczym cień przez las, wchodząc na ścieżkę wiodącą pod górę.

Vaitōdre bała się podejść bliżej, nie chcąc zwrócić na siebie uwagi.

Vaitōdre musiała jak najprędzej powiadomić o tym mieszkańców Rudminę.

— zdziwiła się Vaitōdre.

Vaitōdre podkradła się zatem do osady, a następnie wzięła dwie pochodnie leżące obok chrapiących strażników.

— zawołała Vaitōdre.

Znalazłszy się po zasięgiem ich wzroku, Vaitōdre wspięła się na drzewo, chcąc ocenić sytuację.

A Vaitōdre uznała, że to wystarczy.

Vaitōdre zmartwiła się, a więc nie zdąży ostrzec Sislaudena przed przybyciem smoka.

Vaitōdre równie dobrze mogłaby, jak powiadają, szukać wiatru w polu.

Podobnie jak poprzedniego dnia, Vaitōdre spięła się na drzewo na skraju lasu, żeby lepiej przyjrzeć się sytuacji.

Vaitōdre nie słuchała dalej ich rozmowy.

Vaitōdre wiedziała o tym wszystkim.

Vaitōdre postanowiła poprosić jednego z nich o pomoc.

Gnana potrzebą, Vaitōdre szybsza była od niejednego biegacza.

Vaitōdre ukłoniła się raz jeszcze, składając dłonie.

Słysząc te słowa, Vaitōdre zapłakała nad losem ludzi.

Takie niespokojne myśli dręczyły Vaitōdre, kiedy w blasku księżyca zbliżała się do wioski drwali otoczonej lasami.

Broń jednak, co dobrze wiedziała Vaitōdre, była bezużyteczna w starciu ze smoczą łuską,

Płonące ostrze włóczni, którą dzierżyła Vaitōdre, zagłębiło się w boku smoka, zadając mu bolesną ranę.

Vaitōdre nie zdążyła się uchylić.

I kiedy Vaitōdre przekonana już była, że zginie razem z pozostałymi, ujrzała cień wyskakujący z lasu.

Vaitōdre zapamiętała, że z okolicznych drzew spadły wszystkie liście.

Vaitōdre odetchnęła, ciesząc się z uratowania mieszkańców wioski.

Vaitōdre podniosła się na poduszce, rozglądając się niepewnie.

Myśliwy usiadł przy łóżku Vaitōdre, uśmiechając się.

Vaitōdre zmarszczyła brwi.

Tym razem uśmiechnęła się Vaitōdre.