Mentionsy

Słuchanocki
Słuchanocki
11.05.2025 17:25

Bajki i baśnie polskie. O mądrym chłopku i głupim diable.

Dzisiaj bajka z cyklu "Bajki i baśnie polskie", autorstwa Antoniego Józefa Glińskiego (1817-1866).

Nasza polska bajkowa antologia aż roi się od różnych bajek, w których diabeł gra jedną z główniejszych ról - albo przynajmniej tak mu się wydaje😈. Przeważnie mu się dość zdrowo dostaje i najczęściej od prostych ludzi. Każdy ma jakiś sprytny sposób na czarta... ...a co wymyślił nasz tytułowy chłopek?

Posłuchajcie😊

A potem szybciutko subskrybujcie (na YouTubie też😉) , bo kto wie co tam jeszcze z pudełka wyskoczy - w końcu to kraina bajek baśni i legend😉😎

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 32 wyników dla "Kmiotek"

A diabli, choć byli mądrzy poza morsku, w obliczu jednak cnót kmięcych byli głupi i nieraz prosty i poczciwy kmiotek tak diabła oszukał, że się aż za rogi swej głowy chwytał i ująwszy za swój ogon, silnie sobą o ziemię lub o kamień grzmotał.

Otóż przed owym to jeszcze czasem, kiedy diabeł mądry był poza morsku, a po naszym głupi, jeden kmiotek posiadał sposób, za pomocą którego zawsze i wszędzie mógł go widzieć i bardzo mu dokuczać.

Kmiotek ani słuchać nie chciał.

— Zgoda — odpowiedział Kmiotek.

Kmiotek piwo z wierzchu zlał dla siebie, a diabeł drożdże oddał.

Zaczął Kmiotek popijać sobie piwo musujące, a diabeł ciągł diamenty drożdżowe.

Nic to, odpowiada Kmiotek.

Głupi diable, kiedy tak mówisz, odpowiedział Kmiotek.

Kmiotek zasiał na niej rzepę.

Kmiotek smaczną rzepę zajada i uśmiecha się, a diabeł gryzie nać gorzką, krzywi się i spluwa.

Domyśliwszy się wreszcie, że go kmiotek oszukał, zrobił umowę, że odtąd, co zasieją, on ze spodu weźmie.

Zasiał kmiotek grochem i gdy dojrzał, skosił, zawiózł do gumna, wymłócił i je na zdrowie.

Tak myśląc, biegł diabeł po pieniądze, a Kmiotek poszedł do składu, pod którym był sklep głęboki.

Kmiotek pokazał mu sosnę zawsze zieloną i powiedział, że stosownie do umowy zwróci mu ją wtedy, jak liście z niej opadną.

Kmiotek poprowadził go do innego lasu i pokazał mu sosnę zieloną, a diabeł na to.

Kłamiasz diable, odpowiedział Kmiotek, a kłamać diabelski ci honor zabrania.

To, mówiąc, Kmiotek przyprowadził diabła i wskazał mu z dala niedźwiedzia.

Kmiotek miał w zanadrzu złapanego skowronka.

— rzekł Kmiotek.

— zawołał Kmiotek.

Kmiotek tymczasem robił z leszczyny obręcz, a diabeł pytał.

Trzymając w ręku długiej harapni grzemienny, Kmiotek rzekł do diabła.

Diabeł stanął, oczy zmrużywszy, a Kmiotek z rozmachem, harapnikiem wzdłuż przez oczy, jak go gwizdnie, aż mu się skry z oczu posypały.

— krzyknął Kmiotek, pchnąwszy silnie diabła, a sam rad, że się tak gracko wywinął, nocąc poszedł do domu.

Dowiedziawszy się o tym, Kmiotek przeżegnał się i w drogę ruszył.

Nie zląkł się tego kmiotek.

— zawołał Kmiotek do znajomego sobie diabła.

Kmiotek podsunął mu miskę z dziegciem, sam zaś miód zajada, a diabeł, raz po raz biorąc łyżkę dziegciu, je, zapatrując się na kmiotka i za każdym razem marszczy się i spluwa.

Kiedy jeden zjadł miskę miodu, a drugi dziegciu, Kmiotek wziął orzech z kieszeni, rozkąsił go, wyłuszczył i je.

Kmiotek ser zajada, a diabeł je mydło.

I poglądając z ukosa na drzwi sypialni, u których Kmiotek stanął na straży,

Dawną swą wesołość odzyskała, cudowna jej krasa na nowo zakwitła i w tydzień czy miesiąc mądry i poczciwy Kmiotek został jej mężem.