Mentionsy

Słuchanocki
Słuchanocki
05.10.2025 17:11

Bajki i baśnie polskie. O czarowniku i jego uczniu

Dzisiaj kolejna baśń z cyklu "Bajki i baśnie polskie" (taka niespodzianka😎 🤣)

Tym razem ponownie sięgnęłam do zbioru "Baśnie polskie" i wybrałam tę autorstwa Antoniego Józefa Glińskiego. To kolejna opowieść tego autora - chyba już trzecia (muszę potem zaglądnąć😉) - jakoś podoba mi się tematyka i narracja tych bajek, chociaż nadal nieco dobija XIX wieczny język i stylistyka🤣

Miłego odbioru i DO POSŁUCHANIA!!!

P.S. iiiiiiii.... jeżeli ktoś jeszcze tego nie zrobił, to tak skromnie przypomnę o subskrybowaniu kanału (tego na YouTubie to zachęcam nawet bardziej😉😊)

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 16 wyników dla "Szewc"

Był sobie szewc ubogi, pijak zawołany i miał poczciwą żonę, syna jedynaka i kilka córek.

Cztem na równej i pustej drodze, tuż przy szewcowej i jej synu, zjawia się nagle kamień ogromny, a na tym kamieniu stoi na półmisku gorąca pieczeń wołowa, obok leży bułka białego chleba i stoi dzban z pieniącym się piwem.

Kiedy tak kilka razy na próżno kusili się o posiłek, który to się zjawiał, to znikał na kamieniu, bystrego pojęcia chłopiec szewcowej domyślił się, co to znaczy.

Aż oto kamień znika, a gdzie był jego cień przygwożdzony, stoi ten sam podróżny szlachcic w czarnej kapocie, co do chłopca szewcowej na termin namawiał.

Kiedy szewcowa do domu czarownika przybyła i dopominała się o wyzwolenie i oddanie jej syna, czarownik zdjął ze ściany trąbę miedzianą i na cztery strony świata zatrąbił.

Jak ciemna chmura nadbiegło wnet całe stado czarnych koni, które w półkole jak wryte przed szewcową stanęły, a były to nie konie, ale zwabieni uczniowie czarownika, którzy później musieli mu się wysługiwać, najtrudniejsze spełniając zadania.

Zaczęły się spuszczać parami piękne dziewice w białych jak śnieg sukienkach, w różowych przepaskach, prześlicznych wieńcach zbłowatek i okrążywszy szewcową, stanęły nieruchomo.

I wszystkie dziewicy znowu przez okno uleciały, a ta, którą szewcowa poznała, jej się synem rodzonym stała.

Szewc zapragnął nieść na sprzedaż sokoła i nagle syn zniknął, a na ramieniu ojca usiadł sokuł z gotowym, wytoczonym berłem do siedzenia, z kapturkiem do przysłonienia oczu.

Niesie go szewc do miasta, napotyka w drodze myśliwych, kupują sokoła, a za powrotem do domu szewc znajduje już w nim syna ze stołem.

Kiedy wzięte za sokoła pieniądze, szewc przehulał, zażądał do sprzedania harta.

Kiedy i te pieniądze również przepił, szewc kilka razy wodził syna na jarmark.

Tak pomyślą sobie w duchu szewcy półpijany.

Pojechał szewcy na koniu, a w mieście nadarzył się natychmiast kupiec.

Szewc wlepił oczy na szalę ze złotem, która już prawie konia przeważać zaczynała, gdy nagle podtrzymujące łańcuchy pękły, złoto na ziemi runęło i migocąc potoczyło się po pochyłym ręsztoku ulicy.

A wkrótce po śmierci swego teścia ów poczciwy synek szewca i biedny uczeń czarownika udzielnym księciem został.