Mentionsy

Słuchanocki
Słuchanocki
08.02.2026 18:00

Bajki i baśnie polskie. Drwal i diabeł.

W związku z tym, że autor może być nieco mniej znany - krótka notka (z Wikipedii): Roman Zmorski - piszący również pod pseudonimami Roman Mazur oraz Roman Zamarski (ur. 9 sierpnia 1822 w Warszawie, zm. 19 lutego 1867 w Dreźnie) – polski poeta, tłumacz i folklorysta epoki romantyzmu, najwybitniejszy przedstawiciel tzw. Cyganerii Warszawskiej[1]; autor liryki ludowej silnie związanej z tradycją Mazowsza.

Tyle o autorze.

A co do samej baśni - trudna do przeczytania (ale myślę, że całkiem fajna do słuchania), głownie ze względu na mieszaninę gwary i dziewiętnastowiecznego języka. Ulubiony wątek baśni i bajek ludowych - diabeł - tym razem nie w roli głupka😉 Prawie sympatyczny😉

"Nie taki diabeł straszny, jak go malują"

Zapraszam i miłego słuchania!😊😊😊

Słowniczek:

🔹Miech - worek

🔹Kanaczek - gagatek

🔹Wyrudować - wykarczować

🔹Uśpieli - poradzili, podołali

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 27 wyników dla "Drwal"

Roman Zmorski, Drwal i diabeł.

Był sobie jeden poczciwy, pobożny i pracowity, ale bardzo, bardzo ubogi Drwal.

Ale na ciężkim przednówku wyszafowało się ze szczętem co było zboża w domu tak, że jednego dnia biedny drwal wytrząsłszy wszystkie miechy ani garstki jednej ziarna nie mógł uzbierać.

Nie dziw, że do takiego kanaczka z prośbą odważyć się trudno przyszło Drwalowi.

Pogroził jeszcze, że jeżeli żona drwala dłużej tak będzie w łóżku chorą udawać i do roboty nie wyjdzie, z chałupy ich wyrzucić każe.

I za to Bogu i dobrym ludziom podziękował Drwal serdecznie.

Na łoskot siekiery nadleciał z bagniska ciekawy diabeł i zobaczył drwala pracującego w pocie czoła.

A jako diabeł zawsze na złe ludzkie chciwy skradł się, gdzie leżała zdjęta Sukmana Drwalowa, porwał z niej placek i rzucił go w najgłębszą od chłań bagniska.

Psotny diabeł, sfukany i zawstydzony, wyleciał z piekła i przemieniwszy się w parobka, szedł ku miejscu, gdzie drwala zostawił.

Zbliżył się wtedy do Drwala i siadając obok niego na kłodzie zapytał.

— Bogać mam nie płakać — odrzekł Drwal.

— Wola twoja, mój przyjacielu — odpowiedział Drwal.

To mówiąc, bies zdjął z siebie podróżną torbę, wydobył wódki, chleba i słoniny i drwala ze sobą do obiadu zaprosił.

Drwalowi się to okropnie dziwnym zdawało, o czym go diabeł zapewniał.

Drwala, żeby został przy żonie namawiając.

Kiedy na miejscu stanęli, Drwal dopiero spostrzegł, że Parobek jego zapomniał wziąć z sobą siekiery.

Drwal przestraszony i zgrozy pełen uciekł co tchu w pole.

Ku wielkiej radości Drwala, który już sobie pomyślał, że go opadające drzewa zabiły i niejeden pacierz zamówił za jego duszę.

Ozwał się diabeł do drwala, który dotąd jeszcze nie przemógł ust otworzyć, ani oczu oderwać od zwalonych łomów.

Drwal, który już i tak domyślać się począł, z kim ma sprawę, widząc to struchlał i usunął się od diabła.

Drwal, co nigdy nie szukał chluby z cudzego dzieła, tym mniej chciał jeszcze teraz z diabelskiego.

Drwal ani sobie dał mówić, żeby miał iść po zapłatę.

Diabeł, przyszedłszy do Drwala, oddawał mu wór z pieniędzmi.

No nie, rzekł drapiąc się w głowę drwal uczciwy, wstydząc się trochę za swą niegościnność.

Ostatnia uwaga przekonała zupełnie Drwala.

Z całego serca daruję ci je, rzekł Drwal podając mu rękę i rozstali się w najlepszej przyjaźni.

Drwal uczciwy szedł zaraz na zajutrz do spowiedzi.